Dodaj do ulubionych

Zlotousci manipulatorzy

19.12.01, 19:36
Manipulator - takie urocze slowo.

Ale do rzeczy. Siedze sobie wlasnie i czytam:
wyborcza.gazeta.pl/info/artykul.jsp?xx=611661&dzial=011201

Bardzo mnie ciekawi, co Wy na to?

Pozdrawiam,

mk.
Obserwuj wątek
    • Gość: Toi Re: Zlotousci manipulatorzy IP: *.cm-upc.chello.se 19.12.01, 21:43
      Sliczne, oczywiscie
      Ot, rzad dusz
    • kwieto Re: Zlotousci manipulatorzy 19.12.01, 21:53
      Na razie jetem w 3/4, i mam zastrzerzenia.

      Bo pan Tymochowicz chwali sie, ze "zrobil" Leppera. Jak widac po ostatnich
      wydarzeniach to slabo go zrobil. Krzaklewski czy Pol, to tez jest co najwyzej
      II liga, a tak na prawde sa na pograniczu II/III...

      Pomysl z koniem jest moze ciekawy jako happening, ja bym popatrzyl, usmial sie,
      popukal w czolo i poszedl dalej.

      Te techniki o ktorych mowa - one sie sprawdzaja, zgoda, ale nie zawsze i nie
      wszedzie (mnie tez takich rzeczy uczyli, zdazylem o tym zapomniec juz nawet,
      ale gdzies sie placze w domu "podrecznik")

      No i te teksty, o "programie politycznym na kolanie" i "polityku jak pasta do
      zebow" - owszem, ale to jest skuteczne na chwilke - bo nagle sie okazuje, ze
      ten polityk jest nijaki. (vide Lepper, o ile mozna go nazwac politykiem, ja nie
      potrafie). Tak wiec pan Tymochowicz troche przesadza i koloryzuje...

      No nic, zostala mi jeszcze 1/4 moze czegos sie dowiem na deser
      • kwieto No to teraz Deser 19.12.01, 22:53
        Dobrnalem do konca. I tak mi sie wydaje, ze glownymi osobami manipulowanymi tutaj sa
        czytelnicy tego artykulu. Na przyklad tekst o Lepperze wyglaszajacym tyrade na temat krowy
        i mleku polskim a unijnym w srodku dyskusji ekonomicznej - przedstawione zostalo jako
        sukces Leppera, a nie wydaje sie wam, ze to go po prostu osmieszylo? Bo siedzial, nie mial
        pojecia o czym mowi, a jak uslyszal "krowa" to urzadzil wyklad nie na temat...

        Dalej jest o tym, jak autor "rozstroil" zebranie. Taktyki ktorymi sie popisywal wystarczylyby
        (przynajmniej tak wynika z opisu), aby publicznosc wziela go za blazna, juz po samym
        wstepie, kiedy wyszedl "na scene" i przedstawil wystepujacych. A ci wystepujacy grzecznie
        posluchali, i nie zareagowali, dopoki ich nie wyprowadzil z rownowagi. Tudziez podsiadanie
        jednej z mowiacych - eeee... ja mam w takie akcjie uwierzyc? Ze on tak zrobil, i w ten
        sposob przekonal iles osob z sali aby wyszly??? Moze i tak, ale przy okazji siebie
        zaprezentowal jako imbecyl - czy o to chodzi w manipulacji?

        Poza tym, zgadzam sie z Mariposa - mozemy sie nauczyc manipulowac, ale czy to nadal
        bedziemy my?
        Tak jak Lepper - Lepper albo bedzie mowil dyrdymaly i krzyczal "Balcerowicz musi odejsc"
        albo bedzie tylko marionetka w rekach kreatora wizerunku - bedzie mowil to co mu
        podtykaja pod nos, i ucza na pamiec... To juz nie bedzie Lepper, a raczej plastelina... Wiec
        osoba najbarziej zmanipulowana jest tu ten, komu sie wydaje, ze manipuluje!

        Poraz pierwszy mowie taki tekst w stosunku do "Gazety", ale wychodzi na to, ze
        Tymochowicz robi sobie marke kosztem pana Hugo-Badera - jesli on wierzy w skutecznosc
        tych koni na placu zawiszy, esejow o "krowie a Unii Europejskiej" i innych takich...
        Wszystko tonem totalnej konfidencji...

        Rozumiem, ze w imie manipulacji mam sie zachowywac jak dziecko? To bedzie czuc na
        kilometr, ze ja mam jakis problem... Pewnie Janowski, jak wariowal w sejmie zeszlej
        kadencji, to tez po radach od Tymochowicza...

        Choc nie przecze, ze czesc rad udzielanych w artykule jest sensowna, ale tylko czesc, i
        jeszcze trzeba umiec z tych wskazowek skorzystac, samo slepe "zakucie" nie przyniesie
        efektu. Dla mnie artykul jest na 3-.
        • Gość: esem Re: No to teraz Deser IP: *.*.*.* 29.12.01, 10:47
          Kwietu na ilu szkoleniach z negocjacji ,psychologi sprzedaży , lub
          psychomanipulacji byłeś ?????????
          • kwieto Re: No to teraz Deser 29.12.01, 11:05
            mniej wiecej roczny kurs negocjacyjny,
            tygodniowy kurs z zakresu komunikacji interpersonalnej
            pol roku zajec na temat NLP i innych takich na uczelni
            No i przy okazji roznychy wykladow z zakresu zarzadzanie/marketing gdzie takie rzeczy byly
            poruszane przy okazji...
    • mariposa Re: Zlotousci manipulatorzy 19.12.01, 22:01
      tak tylko pobieznie rzucilam okiem, ale temat fascynujacy i juz nieraz nad nim
      snulam rozwazania.

      od razu zaznaczam, ze polityczne konsekwencje sobie daruje. i propagandowo-
      reklamowe tez.

      czasami mysle sobie, jakby to bylo super manipulowac uczuciami innych. pognebic
      tych, co mnie wkurzaja, zdobyc sympatie i zachwyt tych, na ktorych mi zalezy.

      tylko...

      wlasnie czy nie przeszkadzlaby mi wtedy swiadomosc, ze tlumy (no, powiedzmy
      tlumiki ;-) ) kochaja nie mnie tylko iluzje, jaka im serwuje?

      chociaz z drugiej strony...

      po takim treningu, pewnie tez i moja osobowosc by sie zmienila...

      warto czy nie warto?

      a moze znacie urodzonych manipulatorow, ktorzy manipuluja Wami z takim
      wdziekiem, ze majac tego swiadomosc, nie macie im tego za zle? (od razu mowie,
      ze nie chodzi mi o Wasze wlasne pociechy).
    • Gość: fnoll Re: Zlotousci manipulatorzy IP: 195.150.224.* 19.12.01, 22:45
      bardzo dobry tekst - tylko czemu na kolanach? ;-)
      • Gość: Toi o co Wam chodzi? IP: *.cm-upc.chello.se 19.12.01, 23:10
        Po pierwsze - nie rozumiem z kolanami. Cos przeoczylam? Czesc fnoll tak w ogole.
        Po drugie - kwieto, co Ty wszystko tak powaznie? A kto mowi, ze manipulacja
        dobra, (albo ze zla) w tym artykule? Przeciez to nie jest jej promocja! Krowa?
        No przeciez wlasnie autor zauwaza w tym komizm, nie czujesz tego? W ogole
        artykul /relacja daje do myslenia, ale oczywiscie rownoczesnie jest komiczny.
        Doskonale napisany. O klatce i zaskarzaniu za jej kradziez - poezja! Halo!
        • mariposa Re: o co Wam chodzi? 19.12.01, 23:13
          A mi sie temat bardzo podoba i szkoda, ze nikomu sie nie chce podyskutowac o
          tej porze... :-(((
          • maly.ksiaze Mariposo, mi sie chce 19.12.01, 23:17
            Uhh. Jak nigdy dotad.

            mk.
        • maly.ksiaze ...a w dodatku, mily Kwieto 19.12.01, 23:16
          ...celem manipulowacji jest osiagniecie okreslonego celu (np. zerwanie
          zebrania) a nie uzyskanie szacunku i uznania ogolu (do tego sluza, jak sam
          trafnie zauwazyles, elektroniczne gadgety).
          Andrzej L. na przyklad cel uzyskal. A ze w oczach krytcznych obserwatorow tylko
          stracil - coz, nie byles jego audiencja i tak, wiec o co chodzi?

          Artykul trafil dosc dokladnie w to, co mnie ostatnio interesuje: na ile to co,
          robimy jest nasza decyzja, a na ile efektem wysilkow marketerow, socjomacherow,
          klakierow i innych bajerow.

          Na ile, moi mili, jestesmy tak naprawde suwerenni w tym co robimy?

          Pozdrawiam,

          mk.
          • mariposa Re: ...a w dodatku, mily Kwieto 19.12.01, 23:26
            jesli chodzi o suwerennosc to jest chyba szczatkowa. zwlaszcza jak zaczniemy
            myslec o ptaszkach, kwiatkach, genach i feromonach.

            a na jakiejs podstawie trzeba podejmowac decyzje.

            a w koncu ktoras margaryna musi byc rzeczywiscie najlepsza, prawda? ;-)
            • maly.ksiaze Reklama, reklama 19.12.01, 23:28
              mariposa napisał(a):
              > a na jakiejs podstawie trzeba podejmowac decyzje.
              >
              > a w koncu ktoras margaryna musi byc rzeczywiscie najlepsza, prawda? ;-)
              Taaak. "Reklama informacyjna". Najbardziej popularny mit, wymyslony przez
              reklamoludow. Chyba juz nie ma czegos takiego.

              mk.
              • mariposa Re: Reklama, reklama 19.12.01, 23:33
                po prostu nie masz przeslanek, zeby to spradzic, wiec co za roznica.

                rownie dobrze mozesz preferowac produkty, ktore w nazwie maja litere K.

                co za roznica, skoro nie mozesz tego stwierdzic?
                • maly.ksiaze Margaryna margaryna a swiat swiatem 19.12.01, 23:45
                  mariposa napisał(a):
                  > po prostu nie masz przeslanek, zeby to spradzic, wiec co za roznica.
                  > rownie dobrze mozesz preferowac produkty, ktore w nazwie maja litere K.
                  > co za roznica, skoro nie mozesz tego stwierdzic?
                  W przypadku margaryny - zgoda. Nigdy mi to nie sprawialo zadnej roznicy - i tak
                  kupuje najtansza. Ale w przypadku np. polityki zagranicznej panstwa, w ktorym
                  mieszkam, wolalbym nie byc obiektem cwiczen socjotechnicznych. I wolalbym, aby
                  moj sasiad tez nie byl - on i tak nie zauwazy, ale jego glos jest tak samo wazny,
                  jak moj.

                  mk.
                  • mariposa Re: Margaryna margaryna a swiat swiatem 19.12.01, 23:50
                    a jaki na dobra sprawe masz wplyw na polityke zagraniczna panstwa, ktore
                    obecnie zamieszkujesz???????????????????
          • kwieto Re: ...a w dodatku, mily Kwieto 19.12.01, 23:30
            Walkowalem juz kiedys ten temat (manipulacji marketingowej, znaczy sie). Udowodnic da
            sie wszystko - ze kupiles dany towar, bo byl ulozony na odpowiedniej polce, w
            odpowiednim miejscu witryny, grala odpowiednia muzyka, i tak dalej. Tylko, ze wtedy
            wychodzi na to, ze np. chcac miec buty (i to calkiem suwerennie je nabyc, bez pomocy
            jakiegos marketera), musisz je sam sobie zrobic, przy czym nie mozesz nawet jakiegos
            zwierza zastrzelic dla skory, bo wybranie miejsca na polowanie, zakup sztucera to tez czysty
            marketing - wiec skore na te buty to sobie samemu z plecow powinienes zedrzec... Tylko
            diabli wiedza czym, bo kupujac noz, tez podlegasz "nieswiadomym bodzcom
            marketingowym"
            Tylko - moze nie wariujmy?
            • maly.ksiaze A ja wariuje! 19.12.01, 23:38

              OK. Fajnie. Ale widze dwa problemy:
              1. Takie pieczatkowanie (brands) samo sie napedza i powoli zjada przestrzen wokol
              nas. I wolnosc wyboru sama w sobie tez. Denerwuje mnie to.
              2. Niektorych decyzji nie powinno sie podejmowac pod wpywem emocji (takie
              techniki odwoluja sie do emocji, nie do rozumu). Na przyklad wyboru
              parlamentarzysty.

              > Tylko - moze nie wariujmy?
              Ja nie zwariowalem. To nie moja wina, ze otaczaja mnie paranoicy ;-).

              mk.
              • Gość: Toi Re: A ja wariuje! IP: *.cm-upc.chello.se 19.12.01, 23:44
                maly.ksiaze napisał(a):

                > 1. Takie pieczatkowanie (brands) samo sie napedza i powoli zjada przestrzen wok
                > ol
                > nas. I wolnosc wyboru sama w sobie tez. Denerwuje mnie to.

                Mily Ksiaze,

                Czy moglbys to rozwinac? To o wolnosci wyboru, ze ograniczona. (przyklad z
                Windows98 wykluczony)
                • mariposa dzieckiem w kolysce... 19.12.01, 23:48
                  obserwowales kiedys placzace male dzieci? potrafia drzec sie w nieboglosy, a
                  potem zamilknac w 15 sekund jesli tylko nikt specjalnie sie nimi nie
                  zainteresuje.

                  czyzbysmy sklonnosci do maniplacji wyssali z mlekiem matki
              • kwieto Re: A ja nie! 19.12.01, 23:50
                Sluchaj, ja sie po prostu nie przejmuje.
                W tamtej dyskusji (bo to byla dyskusja, przy czym jedna dyskutantka, broniaca pogladu, ze
                marketing manipuluje wszystkim sie w koncu obrazila, druga walczyla pieknie do konca),
                uratowal mnie od przyznania im racji fakt, ze ja sobie wynajduje rozne dziwne produkty, o
                ktorych nikt poza mna nie slyszal, zreszta roznych dziwnych firm - ktore nie oglaszaja sie, nie
                reklamuja i tak dalej. Albo np. moj aparat fotograficzny - zabytek niemalze (okolo 20 letni),
                prawie nikt nie wie o istnieniu tego modelu, a kryterium wyboru bylo to, ze spelnia
                wszystkie moje wymagania, nic wiecej, nic mniej - wiec znowu nie marketing, bo dzialan
                marketingowych tu nie bylo - czysto racjonalny wybor.

                Acha - glosowalem patrzac na program wyborczy, a nie posladki politykow - nawet program
                LPR przeczytalem!
                • mariposa Re: A ja nie! 19.12.01, 23:56
                  po pierwsze to nie suwerennosc tylko snobizm

                  a po drugie - teraz juz wiesz przynajmniej kto napisal wiekszosc programow
                  wyborczych hihihi
                  • kwieto Re: A ja nie! 20.12.01, 00:04
                    Tez fakt...

                    A snobizm, to jest wtedy kiedy kupuje "modne" ewentualnie "niemodne" - a moje ani takie,
                    ani takie, jakies nijakie :((
        • Gość: fnoll Re: o co Wam chodzi? IP: 195.150.224.* 20.12.01, 10:42
          racja, Toi, artykul nie mogl byc napisany na kolanach przed hmm... sztuka pana
          Tymowicza, skoro autor wielokrotnie zaznaczyl, ze jest redakcyjnym chuliganem i
          buntownikiem ;-)
    • maly.ksiaze Manipulatorzy i wolnosc wyboru 20.12.01, 00:22
      Przepraszam, ze odpowiadam tak zbiorczo, ale jakos mi sie tak ladnie ulozylo.
      Otoz nie martwi mnie sklonnosc ludzi do 'manipulacji' (przyklad z dzieckiem, by
      Mariposa (c) 2001). Niepokoi mnie po prostu istnienie _przemyslu_ ktorego
      jedynym celem jest manipulowanie ludzkimi odczuciami i zastanawia mnie, na ile
      ja jestem tu _produktem_.

      Teraz przyklad o braku wyboru. Nie z Polski, ale...

      W niedziele bylem w ksiegarni. Takiej bardzo duzej, Chapters. Wzialem sobie
      kawe w Starbucks (to taka siec kawiarenek; bardzo czesto lokuja sie w duzych
      ksiegarniach), wybralem kilka ksiazek, rozparlem sie wygodnie na fotelu i
      zaczalem sobie czytac.

      Nawiasem mowiac, ekonomika ksiegarni w Kanadzie to najpewniej dzial magii
      stosowanej. Nikt nie kupuje, wszyscy czytaja na miejscu. Nawet lepsze to niz
      czytelnia publiczna, bo i muzyczka, i kawa, i ksiazki nowe.

      Ale wrocmy do tematu: jedna z ksiazek bylo 'No Logo' autorstwa Naomi Klein.
      Rzecz jest o tym, jak wielkie korporacje (Nike, itp.) wciskaja sie wszedzie
      itd. itp. - nie bede wam zabieral czasu recenzja ksiazki (chyba, ze chcecie,
      hehehe). Autorka pastwi sie miedzy innymi (ok, podaje jako przyklady) nad
      Starbucks i Chapters. Rozbawilo mnie to troche. Przyznacie, zabawne: czytam ta
      ksiazke 'anti-corporation' w tej wlasnie scenerii, a ona (Naomi, oczywiscie)
      bredzi mi tu o braku wyboru itd.
      Potem przypomnialo mi sie, ze 'Chapters' zostalo niedawno przejete przez inna
      siec ksiegarni 'Indigo/Coles'. I ze w miescie, w ktorym mieszkam nie ma innych
      ksiegarni. I jeszcze, ze niedawno pani CEO tej mega-firmy oglosila, ze jej
      sklepy nie beda sprzedawac 'Main Kampf', bo to niedobra ksiazka.

      Ja nie jestem milosnikiem literatury Adolfa H. i byc moze nie mialbym nic
      przeciwko temu, aby np. sad zarzadzil, ze 'Main Kampf' nie mozna sprzedawac bo
      podsyca nienawisc. Ale pani Heather Reisman nie jest sedzia, premierem,
      gubernatorem tylko dyrektorem firmy! To co, mam wybor - tak de facto - czy go
      nie mam? Moge sam osadzic to, co Hitler napisal, czy nie.
      A jesli nastepnym razem pani H.R. uzna, ze ksiazki, ktore podwazaja jakies inne
      niepodwazalne sa 'be', to co?

      Pozdrawiam i gratuluje tym, ktorzy dotrwali az do konca,

      mk.
      • mariposa Re: Manipulatorzy i wolnosc wyboru 20.12.01, 00:29
        ale dla tego _przemyslu_ jestes wazny.

        a tak przekornie to dlaczego uwazasz, ze jakis sad ma wieksze prawo decydowac o
        tym co czytasz (a raczej czego nie przeczytasz) niz pani dyrektor?

        przeciez sedziowie to tacy sami ludzie jak Ty, ona, ja i, nie przymierzajac,
        Hitler. Czyz nie?
        • maly.ksiaze Re: Manipulatorzy i wolnosc wyboru 20.12.01, 01:21
          Moze dlatego, ze decyzje sadow sa wpisane w system panstwowy, a decyzje
          dyrektorow firm nie. Przy okazji - pani H.R. nie cenzuruje ksiazek, o nie. Pani
          H.R. podejmuje racjonalne decyzje dla dobra firmy, ktora kieruje. Moja wolnosc
          wyboru to tutaj tzw. 'roadkill'.

          Pozdrawiam,

          mk.

          PS. Kwieto, na Amazonie tez nie ma. Spisek cyklistow! ;-).
      • Gość: Toi Re: Manipulatorzy i wolnosc wyboru IP: *.cm-upc.chello.se 20.12.01, 00:46
        No prosze, to juz wszystko wiadomo. Bo ja wlasnie ostatnio komus o tej
        ksiazeczce...
        • maly.ksiaze Re: Manipulatorzy i wolnosc wyboru 20.12.01, 15:23
          Przepraszam za dociekliwosc:
          ...co ostatnio o tej ksiazce?

          Czytam to wlasnie - w koncu kupilem (hmm, moze jednak koniec koncow ktos
          w 'Chapters' ksiazki kupuje). Nie ukrywam, ze jestem troche pod wrazeniem.
          Autorka robi sporo powaznych bledow rzeczowych (tzn. nie odrobila lekcji) ale
          ma rowniez wiele trafnych spostrzezen. No, ale to juz temat na zupelnie osobna
          dyskusje.

          Pozdrawiam,

          mk.
        • Gość: Toi Re: Manipulatorzy i wolnosc wyboru IP: *.cm-upc.chello.se 20.12.01, 17:13
          Gość portalu: Toi napisał(a):

          > No prosze, to juz wszystko wiadomo. Bo ja wlasnie ostatnio komus o tej
          > ksiazeczce...

          Nie 'Mein Kampf' mialam na mysli, nie, ale 'No Logo'...
      • kwieto Re: Manipulatorzy i wolnosc wyboru 20.12.01, 00:51
        A nie mozesz tego "Mein Kampf" zamowic przez Amazon, albo inna ksiegarnie internetowa?
        Oczywiscie wiem, ze nie o to chodzi, ale podaje mozliwosc wyboru... albo mozesz pojechac
        do innego miasta. Poprosic, aby ktos Ci to przyslal...
      • mariposa sklonnosc do manipulacji 20.12.01, 01:52
        maly.ksiaze napisał(a):

        > Przepraszam, ze odpowiadam tak zbiorczo, ale jakos mi sie tak ladnie ulozylo.
        > Otoz nie martwi mnie sklonnosc ludzi do 'manipulacji' (przyklad z dzieckiem, by
        > Mariposa (c) 2001). Niepokoi mnie po prostu istnienie _przemyslu_ ktorego
        > jedynym celem jest manipulowanie ludzkimi odczuciami i zastanawia mnie, na ile
        > ja jestem tu _produktem_.

        no przeciez potrzeba matka wynalazku!! wiec gdyby ludzie niemieli potrzeby
        manipulowania innymi, nie byloby przemyslu. w koncu przemysl to tez ludzie.

        mnie raczej intryguje, czy wbrew pozorom, nie lubimy byc manipulowani? i z
        lboscia poddajemy sie magii politykow, gwiazd ekranu czy reklam?

        powiedz, czy odmowilbys sobie widoku blysku w oku swojej zony rozpakowujacej
        najnowsze pefumy Chanel tylko dlatego, ze WIESZ, ze zawartosc flakonika to
        zaledwie 5% ceny jaka za nie zaplaciles?
        >

        • maly.ksiaze Re: sklonnosc do manipulacji 20.12.01, 02:48
          Czytam, to co napisalas i trudno mi sie nie zgodzic. Zreszta - jak cos czytam,
          to sie zwykle z tym zgadzam odruchowo. Skoro napisane, to musi byc prawda ;-).

          Pewnie jest tak, ludzie chca sie uwolnic od myslenia, chca, zeby ktos nimi
          pomanipulowal. W kazdym razie na to bez oporow przyzwalaja.
          I oczywiscie kupuje perfumy, mimo ze moze nie sa tego warte. Nie dla wartosci
          jednak, tylko dla tego blysku.
          I nie dziwi mnie to, ze pojawil sie przemysl, skoro byla taka potrzeba.

          Ale niepokoi mnie to, ze wszystko wokol staje sie powolutku produktem. W naszej
          pieknej epoce Winston Churchill nigdy nie zostalby premierem. Za gruby ;-).

          Pozdrawiam,

          mk.
          • Gość: soso Re: sklonnosc do manipulacji IP: 195.41.66.* 20.12.01, 08:40
            Mniej lub bardziej i na tych czy innych polach jestesmy manipulowani.

            Czy nie myslicie np. ze numer z 'Mein kampf' to takze chwyt reklamowy i
            manipulacja. W sumie jak cos da sie sprzedac to to jest na rynku. Nawet sa
            rzeczy, ktore nie powinny dac sie sprzedac ale nam je wmowiono wiec kupujemy a
            wiec i sa na rynku.

            Pytanie o 'MK' w sieci ksiegarskiej tej czy innej firmy jest - czy jak nie
            bedziemy tego sprzedawac to wiecej ludzi do nas przyjdzie i czy w ostatecznym
            rozrachunku nie zarobimy wiecej?

            Wspolczesny marketing (manipulacja) to w zasadzie inna nazwa dzialu finansowego
            przedsiebiorstw. Moralnosc firmy to takze towar na sprzedaz. Sa juz tacy, co to
            licza i oceniaja jej wartosc, spoko. Lub odwrotnie - taka kreuja moralnosc,
            ktora generuje lepszy dochod. :-)

            Podobnie politycy wystawiaja na sprzedaz swa moralnosc a my to kupujemy lub
            nie.
          • mariposa Re: sklonnosc do manipulacji- nowosc? 20.12.01, 22:14
            maly.ksiaze napisał(a):

            > Czytam, to co napisalas i trudno mi sie nie zgodzic. Zreszta - jak cos czytam,
            > to sie zwykle z tym zgadzam odruchowo. Skoro napisane, to musi byc prawda ;-).

            a rowno wierzysz "No logo", "Mein Kampf" i mi? ;-)


            > Pewnie jest tak, ludzie chca sie uwolnic od myslenia, chca, zeby ktos nimi
            > pomanipulowal. W kazdym razie na to bez oporow przyzwalaja.

            po glebszym zastanowieniu zgadzam sie na manipulacje, jesli tylko jest w stanie
            poprawic mi samopoczucie ;-))) a Ty?????

            >
            > Ale niepokoi mnie to, ze wszystko wokol staje sie powolutku produktem. W naszej

            wiesz, to tylko kwestia nomenklatury. nawet uczucia mozesz opisywac w kategoriach
            analizy transakcyjnej lub poslugujac sie ars poetica.
            a czy jestem dzis bardziej produktem niz bylabym dwiescie lat temu, kiedy o mojej
            wartosci stanowilyby 3 wiorsty ziemi?

            > pieknej epoce Winston Churchill nigdy nie zostalby premierem. Za gruby ;-).
            >
            no zawsze moglby zadzwonic do pana public relations roku ;-)))

            > Pozdrawiam,
            >
            > m. (wiem, ze to bylo wyjatkowo perfidne)

            • maly.ksiaze Nihil novi sub sole 21.12.01, 00:30
              mariposa napisał(a):

              > a rowno wierzysz "No logo", "Mein Kampf" i mi? ;-)
              Nie. Mein Kampf mogla stracic w tlumaczeniu, a nie wladam niemieckim. Ciebie i
              Naomi K. mam w oryginale.;-)

              > po glebszym zastanowieniu zgadzam sie na manipulacje, jesli tylko jest w stanie
              > poprawic mi samopoczucie ;-))) a Ty?????
              Czasem mam wrazenie, ze poddawanie sie takim manipulacjom to esencja mojego
              zycia. ;-)) Czyzbys - tak jak Woody Alen - uwazala, ze w zyciu licza sie tylko
              dwie rzeczy?

              > wiesz, to tylko kwestia nomenklatury. nawet uczucia mozesz opisywac w
              > kategoriach analizy transakcyjnej lub poslugujac sie ars poetica.
              > a czy jestem dzis bardziej produktem niz bylabym dwiescie lat temu, kiedy o
              > mojej wartosci stanowilyby 3 wiorsty ziemi?
              Ech, ten czlowiek-produkt, to taka metafora, na dodatek nie moja (dlatego
              kiepska). Nie zaliczaj mnie prosze do luddystow, ktorzy mysla, ze 200 lat temu
              bylo lepiej i ktorzy najchetniej podlozyliby ogien pod wszystkie McDonald's-y w
              okolicy. Zupelnie nie o to chodzi.
              Chcialem tylko pokazac, ze efekty uboczne pewnych calkiem sensownych decyzji z
              punktu widzenia slonia (komercyjnego) nie musza byc wcale pozyteczne dla
              okolicznych myszy (ja). Owszem, slon jest i tak lepszy, niz rozpanoszone koty,
              ale to myszy mialy miec wladze ;-)! Hmm, to juz ma coraz mniej wspolnego z
              tematem...

              Pozdrawiam,

              mk.

    • Gość: fnoll Wiara w skutecznosc manipulacji IP: 195.150.224.* 20.12.01, 10:56
      najtrudniejsza do zmanipulowania, jak pisze autor, jest mlodziez, szczegolnie
      inteligentna, krytyczna mlodziez, ktora wedlug niego w obfitosci wystepuje w
      renomowanych liceach - i on ja zmanipulowal

      kto wiec bedzie mogl sie oprzec skoro najbardziej odporni padli w starciu z
      nuworyszem w swiecie ksztalcowych manipulatorow?

      no nikt chyba, nie?

      drzyjcie wiec, drzyjcie - ostatnia reduta niezaleznego, krytycznego myslenia,
      czyli renomowane liceum - PADLA


      ja sie ewakuuje w gory :-)

      do przeczytania i milego obzerania!

      fnoll
      • kwieto Re: Wiara w skutecznosc manipulacji 20.12.01, 12:16
        Eeee tam, to zagranie, z tym ze "wyjdz i piec minut rzeczowej argumentacji" -
        ja bym wyszedl i argumentowal. Juz takie akcje robilem, na studiach. A mlodziez
        licealna, do tego z renomowanych uczelni... e... Jesli chodzi o mnie, to trudny
        do zmanipulowania stalem sie gdzies na 2 roku studiow, w LO, to ja dzieciak
        bylem...
        • Gość: Toi Re: Wiara w skutecznosc manipulacji IP: *.cm-upc.chello.se 20.12.01, 17:25
          Moj K
          Czy Ty potrafisz choc raz na stwierdzenia 'W nocy jest ciemno'(ktore sam
          czynisz jakze czesto z upodobaniem) nie odpowiedziec : 'Eeee tam. Ja to
          mieszkam w takiej ruchliwej dzielnicy, ze jak sie przespacerowac po
          oswietlonych ulicach... A w ogole to jak bylem w Petersburgu i byly biale
          noce...' ??? ;)))))))))))))))))))))))))))))

          miss you
          • Gość: soso Wiara w skutecznosc manipulacji IP: 195.41.66.* 21.12.01, 08:10
            Wiara w skutecznosc manipulacji popisuje sie wlasnie pan Leszek dowodzac, ze
            wiecej czlonkow w radzie polityki pienieznej nie wplynie na jej niezaleznosci
            podobnie jak nie wplynie na niezaleznosc banku narodowego.

            Przed wyborami cos bakal o koniecznosci redukcji liczby czlonkow wlasnie takich
            niezaleznych cial panstwowych jak m.in. sady najwyzsze, trybunaly stanu czy rpp-
            y. No i co?

            A najbardziej w tym wszystkim wkurza, ze klamie sie ludziom prosto w oczy, ze
            wlozy sie do rpp tylko 'niezaleznych fachowcow'. Czyli jezeli ich bedzie wiecej
            to rpp bedzie pracowac lepiej.

            Ci 'fachowcy' z bylego KC chwycili za stery i stare nawyki wylaza spod koszuli -
            narod to ciemnota, 'Na zdrowie, towarzysze!'.



            smutno sie robi czasami

            soso
            • Gość: Renka Re: Wiara w skutecznosc manipulacji IP: *.home.cgocable.net 23.12.01, 10:27
              Ja uwazam, ze manipulacja jest ohydna, bo wykorzystuje nasze slabosci.Ludzie
              zmanipulowani robia dokladnie to, czego sie od nich oczekuje.A wiec kupuja w
              TYCH sklepach, bywaja w TYCH restauracjach, uzywaja TYCH perfum itd itp.Nawet
              mowia TO, co potrzeba..Po pewnym czasie przychodzi sie obudzic..i to naprawde
              przykre, ze znowu sie dalismy nabrac..
              Manipulacja jest niesamowicie skuteczna.To potworna sila. Mozna dzieki niej
              osiagnac wszystko.Dopoki..przeciwnik, tzn manipulowany nie zorientuje sie, ze
              to bullshit.Ale wtedy jest juz z reguly po obiedzie.Tylko rachunek zostal na
              stole ..do zaplacenia.
              • Gość: Aronia Re: Wiara w skutecznosc manipulacji IP: *.B1.srv.t-online.de 23.12.01, 14:12
                Niestety, to prawda, ale wciaz mozna jeszcze poddawac sie tzw. swiadomej
                manipulacji :))))))
            • kwieto Re: Wiara w skutecznosc manipulacji - do SOSO 25.12.01, 00:14
              Soso, smutno to sie robi, gdy sie slyszy ludzi z partii pana Leszka M,
              tlumaczacego, ze trzeba jeszcze ze trzy osoby do RPP dokoptowac (a Lesio M sam
              tlumaczyl, ze bedzie redukowal etaty...)

              Albo samego Leszka M, usilujacego mi wcisnac ciemnote, ze jak RPP obnizy stopy
              to bedzie dobrobyt (a mamy oprocentowanie ROR-ow na 6%, 4,5% inflacji, jak
              obnizymy stopy o 1,5% to moje oszczednosci zje inflacja; a kredyty tansze nie
              beda, bo przy takim rynku i takiej polityce rzadu banki wola inwestowac w
              papiery wartosciowe...)
              Ladnie to skomentowal jeden z analitykow bankowych - "to teraz jeszcze nalozmy
              na RPP obowiazek zapobiegania korkom w Warszawie, bedzie komplet..."

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka