Dodaj do ulubionych

Miłość- ależ to boli

IP: serwer:* / 192.168.100.* 04.08.03, 08:34
Proszę pomóżcie. Jak mam znowu zacząc cieszyć się życiem. Zostawiłą mnie żona
dla innego faceta raptem rok po ślubie. Strasznie mnie to boli gdyż nadal
mocno ją kocham. Strasznie ciężki okres dla mnie nastał. Wszystko wydaje mi
się bezsensu, nic mnie nie bawi popadam w znudzenie. Wszystko stało się dla
mnie szare, nie czuję już radości życia.
Obserwuj wątek
    • Gość: Tatinka Re: Miłość- ależ to boli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.08.03, 11:24
      musisz cierpliwie czekac,moze jej przejdzie,rozejrzyj sie dookola swiat jest
      taki piekny i tyle pieknych kobiet.
      A milosc jest piekna i bolesna, to jedyne uczucie ktore daje nam radosc i lzy.
    • Gość: Sergiusz Re: Miłość- ależ to boli IP: 213.17.172.* 04.08.03, 11:32
      "Nikt ni zasługuje na Twoje łzy, a ten kto na nie
      zasługuje na pewno nie doprowadzi Cię do płaczu".

      Tak naprawdę to ona ma problem, a nie Ty.

      MS.
    • Gość: jar Re: Miłość- ależ to boli IP: 195.136.33.* 04.08.03, 11:44
      kilka miesiecy temu zona odeszla od znajomego, kilka lat po slubie byli, male
      dziecko-niecale dwa latka, chlop strasznie kochal zone i dziecko i nie mogl
      uwierzyc, ze tak sie stalo, a gosc naprawde przykladny maz i ojciec, a tu nagle
      bach i zona ma kochanka i jeszcze do tego wyprowadza sie z domu z dzieckiem,
      plany rozwodu itp, itd..ale chlop z ciezkim sercem postanowil przeczekac, no
      staral sie znalezc jakas babke sobie, ale nie tak latwo kiedy mysli ciagle
      gonia do straconego kochanego swiata... no i kobieta sie rozerwala, przemyslala
      i po pol roku wrocila do domu, moze to i kwestia materialna byla a moze
      zrozumiala cos z zycia.. nie wiem, i od tej pory (tzn kilka miesiecy) sa
      szczesliwi i staraja sie jakos tam ulozyc na nowo zycie po tym jak zobaczyli co
      moga stracic... tak wiec moze i tak byc a moze byc i kopniak zyciowy
      • Gość: Malwina brak milosci - alez to boli IP: *.d1.club-internet.fr 04.08.03, 11:47
        mala poprawka
        bo to o tym nieprawdaz ?
        • Gość: jar Re: brak milosci - alez to boli IP: 195.136.33.* 04.08.03, 11:56
          no nie- on kochal ;)

          > mala poprawka
          > bo to o tym nieprawdaz ?
      • Gość: Sergiusz Brak szacunku dla siebie też boli IP: 213.17.172.* 04.08.03, 15:04
        A ja mam, niestety(?), radykalne spojrzenie. Moim zdaniem
        należy "wystawić walizki" i, w razie powrotu, powiedzieć
        "tej pani już dziękujemy". Prawdopodobieństwo, że
        sutuacja wcześniej czy później się nie powtórzy jest
        bliskie zeru. Uważam, że im szybciej autor wątku stanie
        na nogi i wyeliminuje swoje "drugie pół" z życia i
        pamięci, tym więcej z siebie ocali.
        Moim zdaniem nie należy drugi raz wchodzić tam, skąd nas
        już raz wyrzucono. O miłość i przyjaźń należy dbać jak o
        największy skarb, ale proszenie o nią to pomyłka i brak
        szacunku dla samego siebie.

        Dlaczego ta kobieta ma problem? Ano dlatego, że
        obserwując świat widzę, że zasiane zło zawsze wczesniej
        czy później wraca do tego, kto je zasiał.

        MS.
        • Gość: jula Re: Brak szacunku dla siebie też boli IP: 62.29.248.* 04.08.03, 15:16
          kwintesencja:-)
          "O miłość i przyjaźń należy dbać jak o
          największy skarb, ale proszenie o nią to pomyłka i brak
          szacunku dla samego siebie."
          • Gość: Sergiusz Re: Brak szacunku dla siebie też boli IP: 213.17.172.* 04.08.03, 15:33
            Długo trwało, zanim do tego doszedłem, ale teraz stało
            się moją podstawową życiową zasadą.
            :-)

            MS.
        • Gość: jar Re: Brak szacunku dla siebie też boli IP: 195.136.33.* 04.08.03, 15:24
          ja bym nie traktowal tak drastycznie zero-jedynkowo spraw, czasami czlek
          bardziej zglupieje czasami mniej, czasami widzi szanse i w nia wierzy a czasami
          chce dac komus nauczke, nie ma tutaj co jest lepsze, chociaz ja osobiscie to
          bym kopa w dupe dal i to niezlego

          • Gość: Sergiusz Re: Brak szacunku dla siebie też boli IP: 213.17.172.* 04.08.03, 15:31
            Ja nie twierdzę, ze ewentualny udany powrót nie jest
            możliwy, tylko uważam że jest bardzo mało prawdopodobny.
            Jednego jestem jednak pewien - życie nie trwa
            nieskończenie długo i nie warto go marnować dla kogoś,
            kto nie jest tego wart.

            MS.
            • procesor Re: Brak szacunku dla siebie też boli 07.08.03, 23:15
              W prawdziwą miłość wpisane jest przebaczenie.
              Moim zdaniem.
              Zaufanie - a tu juz gorzej , bo jego odbudowanie może trwac lata.

              Jednak moim zdaniem jesli ktos z góry kategorycznie odmawia możliwości
              przebaczenia błędów - nie tylko zdrady - to coś tu z ta miłościa nie jest do
              końca prawdziwe. Jak to było w moim ulubionym tekscie? "miłość nie unosi się
              gniewem", "wszystko wybaczy"??

              Tyle że oczywiście nie nalezy byc naiwniakiem wykorzystywanym przez cynicznego
              oszusta/oszustke. I tu tkwi problem. Przebaczenie kontra szacunek dla siebie i
              trzeźwy osąd sytuacji. Cóż nikt nie obiecuje że życie jest proste..
          • Gość: jula Re: Brak szacunku dla siebie też boli IP: 62.29.248.* 04.08.03, 15:56
            Gość portalu: jar napisał(a):

            > ja bym nie traktowal tak drastycznie zero-jedynkowo spraw, czasami czlek
            > bardziej zglupieje czasami mniej, czasami widzi szanse i w nia wierzy a
            czasami
            >
            > chce dac komus nauczke, nie ma tutaj co jest lepsze, chociaz ja osobiscie to
            > bym kopa w dupe dal i to niezlego

            to nie jest metoda zerojedynkowa:-) "O miłość i przyjaźń należy dbać
            jak o
            największy skarb, ale proszenie o nią to pomyłka i brak
            szacunku dla samego siebie."

            i to stwierdzenie dla mnie nie wyklucza wybaczenia jesłi ktoś o nie prosi a
            druga osoba gotowa jest je ofiarować... ale sądzę, że łątwiej jest komuś
            wybaczyć jeśłi przy caym cierpieniu, które rozstanie z kimś kogo się kocha
            ocaliło się godność własną... a to wcale nie jest takie łatwe...

            >
        • matrek wiesz co ? 11.08.03, 07:11
          Gość portalu: Sergiusz napisał(a):

          > ....O miłość i przyjaźń należy dbać jak o
          > największy skarb, ale proszenie o nią to pomyłka i brak
          > szacunku dla samego siebie.
          >

          z tego zdania mozna by zrobic motto calego forum i zamknac je dla wpisow...
          • Gość: Sergiusz Re: wiesz co ? IP: 213.17.172.* 11.08.03, 10:32
            Ojej, poczułem się jak... zagrożenie dla forum ;-)))))

            Dziękuję, pozdrawiam.

            MS.
            • Gość: nat Re: wiesz co ? IP: *.toya.net.pl 11.08.03, 17:45
              a ja sobie to wpisalam do pamietnika. bardzo madre slowa. nadaja sie na motto
              zyciowe, mozna nawet powiedziec :)
              • Gość: Sergiusz malutkie wtrącenie IP: 213.17.172.* 11.08.03, 21:32
                Jestem zaskoczony.

                Jestem zaskoczony, bo.... mam wrażenie że napisałem coś
                najbardziej oczywistego pod słońcem. Od niepamiętnych
                czasów mawiam, że o swoje przyjaźnie dbam jak o oko w
                głowie, ale nigdy o nie nie proszę. Dla przyjaciela,
                osoby bliskiej, osoby najbliższej - JESTEM, ale nikt nie
                ma obowiązku być dla mnie i - jeśli tego nie chce, nie
                potrzebuje - cóż... nie mam prawa tego żądać. Czasem
                trudno mi zrozumieć że ktoś, kogo uważałem za dla mnie
                ważnego, trakuje mnie jak kartkę papieru, ale w końcu się
                z tym oswajam i odchodzę... na zawsze.

                Czy można istnieć tylko dla siebie? Czy można być
                szczęśliwym, żyjąc tylko sobą? Można, ale to bardzo
                złudne i krótkotrwałe szczęście, ślepy zaułek. Oddanie
                komuś chwilki swojego cennego czasu to taka sama radość,
                jak jej osobiste spożytkowanie. A może nawet większa...


                MS.

                P.S. Jest mi naprawdę ogromnie miło, kiedy widzę że ktoś
                zauważa moje "mądrości".

                :-)

                MS.
    • sdfsfdsf Re: Miłość- ależ to boli 04.08.03, 11:51
      slyszalem, ze jak cie wysylaja na detoks w stanie ciezkiego uzaleznienia - tez
      boli, ludzie wariuja, ale po pewnym czasie wracaja do normy i jest ok, chyba ze
      znow zaczna..
      milosc jest gorsza :)
    • Gość: jula Re: Miłość- ależ to boli IP: 62.29.248.* 04.08.03, 13:53
      kiedyś psychiatra mojej przyjaciólce w podobnej jak Ty sytuacji powiedział "to
      i tak trzeba przecierpieć" i niestety takie są fakty to boli i musi boleć i jak
      rana fizyczna potrzebuje czasu żeby się zabliźnić tak złamane serce regeneruje
      sie powoli ale się regeneruje choćbys teraz w to nie wierzył... trzymam
      kciuki... na ile to możliwe zajmij się czymś, praca jest najlepsza na
      cierpeinie choćby i w kamieniołomach;-), inni ludzie, przyjaciele i bądź dla
      siebie dobry, jak ktoś już tu napisał "to ona ma problem"... pozdro
    • funieczka Re: Miłość- ależ to boli 04.08.03, 16:54
      ech, szczesciarz z ciebie!pozbyc sie takiej k. bezproblemowo. Poszla sobie bo
      nie miales wystarczajaco duzo pieniedzy a jakby wrocila to dlatego ze u
      drugiegigo sie juz skonczyly.

      Teraz wyobraz sobie taka scene. Siedzisz w mieszkaniu, nagle slyszysz kroki na
      schodach. Serce ci bije: puk, puk. Podchodzisz do drzwi, otweierasz atam na
      progu stoi ona, z dzieckiem na reku. Serce ci wali jak mlotem. Ona pieknie
      wymalowana, od fryzjera, szpilki, na czarno, usmiecha sie do ciebie tym
      qureskim spojrzeniem ktore tak ci sie zawsze podobalo. Serce ci wali jak
      mlotem: WIDZISZ JUZ LOZKO I IDYLLE ktora ma trwac 5 minut lub mniej.
      Zapraszasz ja do srodka, ona wchodzi pewnie, kladzie dziecko do lozeczka i
      podchodzi do ciebie. Zaczynasz ja graczkowo rozbierac. Wszystko jest na
      miejscu, tak jak bylo przed jej odejsciem... Sprawdzasz licznik; nie, k.,
      lcznika NIE MA! Jaki licznik? Oh, czy ona z kims byla jak mnie nie bylo? Nie,
      to niemozliwe, ona by tego nigdy nie zrobila dla naszego dziecka... Zakaldasz
      zaganaicza i myslisz, co ja robie? Przeciez to jasne ze oni sobie nie
      pokazywali kolekcji motyli? Ciekawe czy kochala sie w pupke tez? Boli cie
      glowa, zona jeczy sztucznie widzac ze flet ci opada. Zaczynasz panikowac. To w
      pupke tez?! Czy to mozliwe zeby ona sie z kims innym kochala a nie ze mna?
      Przeciez mowiala mi ze bylem najlepszy!!! Jak ona mogla? No, ale moze tego nie
      zrobila? Na pewno tego nie zrobila. Zona sprawnie zaczyna atakowac weza zebami
      zeby ratowac cala sytuacje. No, niezla k. z mojej zony, myslisz sobie, gdzie
      ona sie tego nauczyla???? Ale w pupke na razie nie masz jednak odwagi, cholera,
      mzoe to AIDS to jednak naprawde istnieje... dlaczego ona musiala wszystko
      zepsuc, jak ja strasznie cierpie przez nia. KOCHASZ WIEC CIERP CH..JU!
      • Gość: zyga Re: Miłość- ależ to boli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.08.03, 18:10
        czy moze ktos mnie wyjasnic skad sie takie pojeby biorą?
        • Gość: zyga Re: Miłość- ależ to boli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.08.03, 18:13
          Czernobyl zbiera żniwo czy jak?
    • jmx Re: Miłość- ależ to boli 04.08.03, 18:03

      Hm, nie byłabym taka kategoryczna. Miłość, związki międzyludzkie to nie jest
      układ czarno-biały, zero-jedynkowy jak ktoś tu napisał. Jasne, życie mija i nie
      warto go marnować na beznadziejne sprawy ale każdy musi sam we własnym
      sun\mieniu rozsądzić co jest tą "beznadziejną sprawą".
      Życie złudzeniami bywa bolesne ale zycie ze świadmością - "mogłem poczekać,
      mogłem coś zrobić ale nie zrobiłem, zmarnowałem szansę" też chyba do
      przyjemnych nie należy.
    • Gość: gerbera Re: Miłość- ależ to boli IP: *.konin.cvx.ppp.tpnet.pl 07.08.03, 17:33
      zadbaj o siebie. jest piekna pogoda, wyjedz gdzie lubisz, najlepiej w grupie,
      odpocznij, zdystansuj sie. takie problemy rozwiazuja sie same. jezeli bedzie
      chciala do ciebie wrocic- wroci (moze cos jej nie odpowiadalo? rozmawialiscie
      ze soba?). napewno bedzie myslala o powrocie do osoby pewnej siebie, gotowej na
      zmiany w swoim zyciorysie, charakterze. szykuj sie!
      • Gość: mary Re: Miłość- ależ to boli IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.08.03, 19:19
        strasznie boli...a najgorsze ,ze nie ma na to rady....
    • Gość: Imagine Re: Miłość- ależ to boli IP: *.unl.edu 11.08.03, 18:07
      Gość portalu: zaskar napisał(a):

      > Proszę pomóżcie. Jak mam znowu zacząc cieszyć się życiem. Zostawiłą mnie żona
      > dla innego faceta raptem rok po ślubie. Strasznie mnie to boli gdyż nadal
      > mocno ją kocham. Strasznie ciężki okres dla mnie nastał. Wszystko wydaje mi
      > się bezsensu, nic mnie nie bawi popadam w znudzenie. Wszystko stało się dla
      > mnie szare, nie czuję już radości życia.
      to nie milosc cie boli. to twoje ego
      • Gość: urthona Re: Miłość- ależ to boli IP: *.dialsprint.net 11.08.03, 22:09
        'zalobe' trzeba przetrwac wzmacniajac swoje ja.
        Odeszla bo miales slabe ja.
        Egoisci uciekaja od prawdziwej milosci w chwilowe ekstazy pozorow.

        Za jakis czas bedziesz dziekowal jej
        ze Cie uwolnila. Ale i ona zmadrzeje. Poprzez doswiadczenie milosci
        ludzie poznaja samych siebie.
        • Gość: jar Re: Miłość- ależ to boli IP: 195.136.33.* 12.08.03, 07:55

          > 'zalobe' trzeba przetrwac wzmacniajac swoje ja.
          > Odeszla bo miales slabe ja.

          czy to znaczy, ze jak mi pies ucieknie to mam slabe ja czy tylko to, ze pognal
          za suka dla rozrywki?;)
          • Gość: urthona Re: Miłość- ależ to boli IP: *.dialsprint.net 12.08.03, 13:01
            Gość portalu: jar napisał(a):

            >
            > > 'zalobe' trzeba przetrwac wzmacniajac swoje ja.
            > > Odeszla bo miales slabe ja.
            >
            > czy to znaczy, ze jak mi pies ucieknie to mam slabe ja czy tylko to, ze
            pognal
            > za suka dla rozrywki?;)

            to doswiadczenie Pawlowa trudne byloby do przeprowadzenia (ale czego to zycie
            nie potrafi wymyslec), poniewaz musialbys byc suka ktora z powodu slabego ego
            (a wiec obecnosci uczuc wyzszych) nie dostarczala mu wystarczajacej rozrywki,
            na wiadomnym poziomie...
            • maniia Re: Miłość- ależ to boli 13.08.03, 03:11
              rzuc sie w seks
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka