Dodaj do ulubionych

Nieśmiałość, samotność, depresja

05.12.07, 23:23
Boję się ludzi. Ciągle myślę o tym jak mnie postrzegają. Nie umiem czuć sie swobodnie w ich towarzystwie. W liceum byłam uważana za osobę dziwną, nie rozmawiałam z ludźmi. Miałam 3 koleżanki, ale nigdy nie pozwalałam przełamać pewnej granicy między nami. Zawsze trzymałam je na dystans. Mimo że jestem w miarę ładna nie byłam w żadnym poważnym związku. Myślałam że moze na studiach kogoś poznam, ale nic z tego. Wstydzę się mężczyzn, nie umiem spojrzeć im w oczy. W ich towarzystwie czuję się dziwnie.Żaden mi sie nie podoba, zawsze szukam w nich wad. Denerwuję sie jak facet zwraca na mnie uwagę. Kiedys nie przejmowałam się tym, że jestem taka nieśmiała, myślałam że spotkam kiedyś takiego faceta, który mimo wszystko sprawi, że sie przed nim otworzę. Teraz doszłam do wniosku, że czas leci i jeśli ja sie nie zmienię to zawsze będę sama. Samotność teraz bardzo mi doskwiera. Mam depresję, nie chce mi się żyć. Podoba mi się pewien chłopak, ale traktuję go jak powietrze, nawet nie patrzę w jego kierunku. Kiedyś wydawało mi sie że i ja mu sie podobam, ale przez moje zachowanie nigdy nic z tego nie wyjdzie. Marnuje wszystkie sznanse, marnuje sobie życie, nie wiem co mam robić.
Obserwuj wątek
    • ala.l Re: Nieśmiałość, samotność, depresja 05.12.07, 23:36
      do tego chlopaka proponuje sie usmiechnac,i nic wiecej robic nie musisz.
      Nie uciekaj jak podejdzie,postaraj sie go wysluchac chociaz:))
      A to ze jestes niesmiala to prawdziwych facetow zachecac powinno,a nie odstraszac.
      Dlatego nie w Tobie jest problem tylko nie spotkalas normalnego faceta.
      Tak samo jest ze znajomymi,jakby im zalezalo to zanlezliby droge do Ciebie..
      No chyba ze Twoje zachowanie jest naprawde obrazliwe dla innych,wtedy sie
      postaraj zmienic..

      To znaczy nie rob nic wiecej jak tylko odpowiadaj na "dzien dobry"
      postaraj sie wysluchac innych i tego co maja do powidzenia,pomysl jak im
      odpowiedzic i co,wtedy nie bedziesz myslec o swojej skromnej osobie ...
      Bo niesmialosc to jest zbytnie wpatrywanie sie w siebie i sobie sie
      przypatrywanie..
      No i ucz sie bo to jest wazne:)

      • nietonieja Re: Nieśmiałość, samotność, depresja 06.12.07, 12:48
        płytka rada, niestety..Olu, jestem pewnie troche starsza od Ciebie,
        ale osoba, którą opisujesz to ja sprzed lat..Te leki, obawy,
        niepokój, fobia społeczna..rady w stylu uśmiechnij się są
        niestety..nieprzydatne.To własnie tkwi w Tobie, to Ty musisz zmienić
        siebie..A jak to zrobić? Mnie zycie troche zmienilo, jestem inna, i
        udało mi się znaleźc faceta, wyjśc za mąż , mieć dziecko:) udalo mi
        sie znależc prace, choć cały czas jestem "dziwna" wycofana, mało
        towarzyska, unikam wyajzdów słuzbowych, integracji jak ognia-boję
        się tego jak diabli..nie bylam na żadnym.
        Olu, Ty jesteś jeszcze młodziutka-radzę iść do psychologa,
        psychaitry-terapia jest niezbędna..To co Ci dolega, to moim zdaniem
        fobia spóleczna, nerwica., lękowa osobowośc..
        pozdrawiam
        • saksalainen Zgodzę się 06.12.07, 17:40
          Psycholog koniecznie.

          Na forum znajdziesz osoby które miały podobny problem, ale to nie to samo co ktos kto zajmie sie konkretnie Twoim problemem i znajdzie najlepszy dla Ciebie sposób jak sobie z tym poradzic.

          Mimo to dodam cos od siebie: Proponuję strategię wielotorową. Jednoczesnie psycholog, jakies hobby gdzie bedziesz spotykac sie z ludzmi, i konto na platformie randkowej.

          Hobby (jakies kursy albo sport) bedzie na poczatku bardzo stresujace - ale przyzwyczaisz sie, i, co wazniejsze, otworzysz sie troche. Konto na platformie randkowej pozwoli Ci rozmawiac z płcia przeciwna bez stresu - no i podniesie Ci samoocene, bo bedziesz dostawac duze ilosci propozycji (róznych, niektóre beda sensowne, inne mniej).
    • nemo1968 Re: Nieśmiałość, samotność, depresja 06.12.07, 14:03
      No, ale napisałaś na forum :).
      Sam jestem facetem i powiem ci w sekrecie, ze jak mi się kobieta
      podoba, to tez mam odruch, zeby jej nie zauważać :). Tak, jakbym po
      pierwsze nie chciał pokazać, ze na mnie działa, a tak troszkę
      głębiej - mówił sobie "I tak ona oleje takiego dupka".
      Ludzka sprawa :).
      Piszesz o przełamywaniu granicy, o barierze....
      A próbowałaś kiedyś swiadomie, z ciekawości tę granicę przełamywać i
      obserwować....jak ty sie zachowujesz, jak inni ? Czasami to zabawne
      zrobic cos bardzo niekonwencjonalnego :).
      • ola0001 Re: Nieśmiałość, samotność, depresja 06.12.07, 21:28
        "Bo niesmialosc to jest zbytnie wpatrywanie sie w siebie i sobie sie
        przypatrywanie.. "
        Zgadzam sie z tym całkowicie. Strasznie mnie to męczy to rozpamietywanie co źle zrobiłam, jak sie głupio zachowalam. Czasami rozpamiętuje jakieś totalne głupoty np. że sie przejęzyczyłam, że nie umialam zaparkowac samochodu w jakimś miejscu, że speszyło mnie czyjeś spojrzenie. Mam juz tego dosyć, próbuje to powstrzymać, ale nie zawsze mi sie udaje. Stawiam sobie za wysokie wymagania, dlatego nic mnie nie cieszy. Co do spotkan z ludźmi to studiuje dziennie, dlatego często spotykam ludzi. No właśnie spotykam ludzi a nie spotykam się z ludźmi. Raczej nie integruje sie z grupą. Wymawiam sie ze wszystkich imprez, przez co tracę znajomych. Nie zgłaszam się na zajeciach mimo że znam odpowiedź, nie zgłaszam się do referatów. W tym roku będe mieć ustne egzaminy i nie wiem jak sobie poradzę. Nie założe konta w portalu randkowym bo to chyba nie ma sensu, mam konto w gronie i innym portalu studenckim i nie jestem zainteresowana internetowymi znajomościami. Myslę bardzo powaznie o wybraniu sie do psychologa.
        • nemo1968 Re: Nieśmiałość, samotność, depresja 07.12.07, 09:17
          Większośc ludzi żałuje jak coś źle zrobi, natomiast nadmierne
          analizowanie nic nie daje. Jak cośsię stało, a żałujesz, to możesz
          conajwyżej usiłować naprawić i pamiętać, zeby na przyszłośc tajk nie
          robić. Kazdy z nas ma na tym padole swoją porcję głupoty do
          zaliczenia, ja też. Mam tylko cichą nadzieję, ze te największe
          głupstwa już za mną, ale pewnosci nie mam :).

          Oczywiście, ze stawiasz sobie za duże wymagania. Spojrzyj na
          siebie innymi oczyma....., jakie masz zalety? Co umiesz robić dobrze?
          Coś co sprawia Ci przyjemność, co to jest ?
          Pisuj na forach dyskusyjnych, jest ich tak wiele, o różnej
          tematyce. Bez trudu można spotkac interesujących ludzi do wymiany
          myśli. Z takich rozmów przychodzi zrozumienie siebie i innych, albo
          przynajmniej otwarcie sie na innych. Pisuj na tym forum, jest tu
          grono sympatycznych osób. Wesoło bywa na forum KOBIETA :)

          Porada kolegi poniżej jest sensowna....zadzwoń do psychoterapeuty i
          umów sie na wizytę. Z czystej ciekawości jak to jest. Byłaś kiedyś,
          ja jeszcze nigdy, nawet nie wiem jak to jest....Ale mysle, ze czasem
          ktoś obiektywnie jest w stanie dostrzec w naszym zachowaniu pewne
          elementy, które bezwiednie moga nam utrudniać życie :).

          Pozdrawiam
          Napisz coś jeszcze o sobie .... :)
    • patchadams Re: Nieśmiałość, samotność, depresja 06.12.07, 22:51
      Po co się tak męczysz. IdZ na psychoterapię. W takim
      kłopocie jak twój to wypróbowany sposób. Tylko
      pamiętaj, żeby to był psychoterapeta a nie np.
      psycholog czy psychiatra. no chyba źe mają uprawnienia
      psychoterapeuty. podaję linki do list
      certyfikowanych psychoterapeutów renomowanych polskich
      stowarzyszeń
      psychoterapeutycznych

      Polskie Towarzystwo Psychologii Zorientowanej na
      Proces
      www.pracazprocesem.org/uprawnienia.htm
      Instytut Terapii Gestalt
      www.gestalt.pl/szukasz_psychoterapeuty.html#
      Polskie Towarzystwo Psychoterapii Psychoanalitycznej
      ptpp.pl/home.html
      Polskie Towarzystwo Psychoanalityczne
      www.psychoanaliza.org.pl/
      Psychoterapia J.Lacan, Warszawa i Kraków
      www.psychoanaliza-jlacan.org/spis/zarzad.html
      www.psychoanaliza.com.pl/zarzad.htm
      Polskie Towarzystwo Psychoterapii Krótkoterminowej
      (teraz chyba
      integratywnej)
      www.pipk.pl/index.php?
      option=com_content&task=view&id=97&Itemid=174
      ?=ISO-8859-2

      Polskie Towarzystwo Terapii Poznawczo-Behawioralnej
      www.pttpb.pl/www/index.php?
      option=com_content&task=view&id=55&Itemid=38
    • piotr2284 Re: Nieśmiałość, samotność, depresja 06.12.07, 22:51
      Czy to takie złe być trochę dziwnym ? Przecież nie wszyscy muszą zachowywać się
      identycznie. Może najlepiej pogodzić się ze swoją innością (nadwrażliwością) i
      polubić ją ?
    • janchomicz Re: Nieśmiałość, samotność, depresja 07.12.07, 14:02
      Chyba aż tak źle nie jest, skoro odważyłaś się napisać o tym? Zdajesz sobie z
      tego sprawę, a to już jest dużo. A czy u lekarza też jesteś nieśmiała? No
      pomyśl, to też facet, czasem ginekolog i trzeba...
    • nemo1968 No Olka, laski na nas nie kładź... 13.12.07, 08:58
      i weź coś odpisz coś, skoro tyle osób Ci się dopiało do wątku :))
      • psychopatka.0 Re: No Olka, laski na nas nie kładź... 13.12.07, 10:07
        Byłam dokładnie taka sama jak Ty, życie mnie zmieniło trochę. Duży
        wpływ na moją zmianę miało to, że zaczęłam brać udział w imprezach,
        poznałam grupkę sympatycznych ludzi przy których nauczyłam się
        dobrze bawić. Trochę się do tego zmusiłam, ale miałam silną
        motywację, nie chciałam ciągle siedziec w domu, chciałam poznać
        trochę życia na zewnątrz. Ciekawość doświaadczeń sprawiła że nieco
        się otwarłam, okazało się, że łatwo nawiązuję kontakty. Jednak mimo
        to, miałam problem z kontaktem z płcią przeciwną, zwłaszcza jak mi
        się ktoś podobał. Uciekałam wzrokiem, stawalam się skrajnie
        antypatyczna, tak że obiekt mojego zainteresowania tracił orientację
        o co chodzi. Nie zgadzam się z tymi radami, że facet jak jest
        naprawdę zainteresowany to będzie potrafił dotrzeć i przełamać
        barierę, którą wytworzyła skrajnie onieśmielona dziewczyna. Ja
        potrafiłam takie bariery tworzyć, że faceci nawet bardzo
        zainteresowani odbierali je jako kosza i obrażali się na mnie. A ja
        potem po czasie choć żałowałam, że tak się stało to i tak otworzyć
        się nie potrafiłam, odkręcic się ju nie dało tych strat, szkoły sie
        pokończyło i tych co się podobali (ze wzajemnścią nawet) traciło się
        z oczu na zawsze. Pewniej się czułam wtedy, kiedy mi się facet nie
        podobał. Jest to dość zagmatwane. Ale nistety związałam się z kims
        kto mi się zupełnie nie podobał, ale był równie nieśmiały, mam z nim
        dzieci. łączą nas relacje takie koleżeńskie, ale jakoś płaczę za
        tymi emocjami, które mnie omineły bo bałam się spojrzeć w oczy tym
        co mi się podobali :(
        • nemo1968 Re: No Olka, laski na nas nie kładź... 13.12.07, 11:28
          > Ale nistety związałam się z kims kto mi się zupełnie nie podobał,
          > ale był równie nieśmiały, mam z nim dzieci. łączą nas relacje
          > takie koleżeńskie, ale jakoś płaczę za tymi emocjami, które mnie
          > omineły bo bałam się spojrzeć w oczy tym co mi się podobali :(

          Skoro zmieniłas sie raz i udało ci sie, nie widzę powodu, zeby nie
          zmieniać tego, co ci nie pasuje nadal. Dlaczego uważasz, ze jesteś
          już dorosła i nie możesz nic zmienic w swoim życiu? Bo masz męża i
          dzieci? Życie to ewolucja i adaptacja i dążenie do poprawy tego, co
          szwankuje. Skoro wiesz, ze maż też ma podobny charakter, to spójrz
          na siebie jego oczami. Pomózcie sobie nawzajem, przecież nie ma
          powodu, zeby nie było 100x lepiej niz ci się wydaje. No i nie bądź
          taka bierna, nie czekaj ciągle na coś, czego nie ma.
          Zawinąc "rękawy" i do roboty. Swięci inne garnki juz polepili. Ty
          się bierz za swoje :))))
          • psychopatka.0 Re: No Olka, laski na nas nie kładź... 13.12.07, 12:30
            >Dlaczego uważasz, ze jesteś już dorosła i nie możesz nic zmienic w
            swoim życiu? Bo masz męża i dzieci? Życie to ewolucja i adaptacja i
            dążenie do poprawy tego, co
            szwankuje. Skoro wiesz, ze maż też ma podobny charakter, to spójrz
            na siebie jego oczami.<

            Wiesz, nasze małżeństwo szwankuje, bo od początku przez to, że nigdy
            nie byłam w nim zakochana (te iskry, spojrzenia, których nie było a
            powinno być bo one chyba zawsze towarzyszą procesowi zakochiwania
            się) mam poczucie deficytów uczuciowych. Połączyło nas raczej
            porozumienie, zrozumienie dla naszych słabości jaką jest nieśmiałość
            i ta nieudaczność życiowa, która wynikała z nieśmiałości, braku
            pewności siebie, trochę też z bierności.
            Chociaż w życiu coraz lepiej sobie radzimy, mąż zmienił się od czasu
            gdy go poznałam, ja zresztą też. Ale nadal z nas dwójga to mąż jest
            bardziej bierny. Zmienił się przy mnie i ja też jestem inna, zmiany
            są na korzyść. Im jesteśmy starsi tym mocniejsi, śmielsi. Ale mamy
            probloem z budowaniem więzi między nami. Istniejemy osobno, ja - on.
            Łączy nas wspólne życie, dzieci, ale brak jest czegoś, co myślę ma
            źródło w tych naszych początkach.

            >Pomózcie sobie nawzajem, przecież nie ma
            powodu, zeby nie było 100x lepiej niz ci się wydaje. No i nie bądź
            taka bierna, nie czekaj ciągle na coś, czego nie ma.<

            No i tutaj mam sporo wątpliwości, czy między nami moze być lepiej.
            Zakochać się w sobie nie jesteśmy już w stanie po tylu latach. O
            miłości między nami też trudno mówić. To jest raczej koleżeństwo
            (czasem lepsze czasem gorsze), a nie typowe małżeństwo ;) Co ja mogę
            zrobić ze swoim zyciem, teraz, kiedy nalezy skupić się na dzieciach?
            Często myślę o tym, że powinniśmy się rozejść, zaczać egzystowac
            osobno i rozwijac się dalej. Ale w tych naszych wlasnych osobnych
            celach jest jeden ważny: dzieci
            • nemo1968 Re: No Olka, laski na nas nie kładź... 13.12.07, 13:08
              Wiesz, nasze małżeństwo szwankuje, bo od początku przez to, że
              nigdy nie byłam w nim zakochana (te iskry, spojrzenia, których nie
              było a powinno być bo one chyba zawsze towarzyszą procesowi
              zakochiwania się) mam poczucie deficytów uczuciowych.

              * myślisz życzeniowo, skor brakowało motylków kiedyś, to to jest
              źródło wszelkiego zła. Jakby były motylki, to cała reszta by
              zaskoczyła :). Mało znasz ludzi, ze były motylki, chemia, a patrzeć
              na siebie nie mogą? :)

              Połączyło nas raczej porozumienie, zrozumienie dla naszych słabości
              jaką jest nieśmiałość i ta nieudaczność życiowa, która wynikała z
              nieśmiałości, braku pewności siebie, trochę też z bierności.

              * i prawidłowo, co dwie pierdoły, to nie jedna ;)

              Chociaż w życiu coraz lepiej sobie radzimy, mąż zmienił się od
              czasu gdy go poznałam, ja zresztą też. Ale nadal z nas dwójga to
              mąż jest bardziej bierny. Zmienił się przy mnie i ja też jestem
              inna, zmiany są na korzyść. Im jesteśmy starsi tym mocniejsi,
              śmielsi.

              * i tak powinno być :)

              Ale mamy probloem z budowaniem więzi między nami. Istniejemy
              osobno, ja - on. Łączy nas wspólne życie, dzieci, ale brak jest
              czegoś, co myślę ma źródło w tych naszych początkach.

              * macie nieszczególnie rozwiniete potrzeby społęczne w zakresie
              bliskości, ja też tak miewam, tzn. takie momenty, ze własciwie, to
              funkcjonuję z żona, ale chwilami mój świat mi przesłania wszystko.
              moja zona bardziej zyje rodziną i mną. Ale to tylko pozory, bo
              przecież nie jesteśmy sobie obcy. Inaczej to okazujemy.
              Chcę Ci powiedziec, ze nie ma jednego wzorca, jak ludzie sie
              zachowują w związku. Czasem mówia niewiele, ale sa szczęśliwi
              (przykładem filmowo-podręcznikowym mogłaby byc lekko przydługa scena
              kiedy dwoje staruszków siedzi razem w pokoju, ona szydełkuje, on
              czyta gazetę. Nie odzywają się do siebie wcale. Cicho tyka zegar,
              kot spi na lóżku, zbliżenie na parująca herbatę, kota, zegar. Jak
              scena trwa odpowiednio długo, to przesłanie jest jasne, że oni sie
              kochają. Moga nic nie mówić w tym czasie :). Dla wzmocnienia sceny
              może być ułamek sekundy kiedy ich wzrok sie spotyka i wymieniają
              usmiechy, co kamera pokazuje , ale nieprzesadnie długo, zeby nie
              wyszła parodia. Tyle, zeby złapac ciepło spojrzenia :).

              Albo inni: biegają po kuchni, hałasują, stukają garnkami. Ona ma
              ręce pobrudzone rozrabianym ciastem do pizzy, on jedną rekę zatyka
              nos, a drugą usiłuje obierać i kroić czosnek do sosu, co samo w
              sobie jest komiczne. Ciągle gadają, przekomarzają się. On sie
              mądrzy, jak to on sie zna na sosach, ona patrzy z uśmiechem, zna te
              jego mądrałki. Jak dobrze mieć w domu speca od Wszystkiego :),
              długie zbliżeninie na jej rozbawioną twarz, odgrania włosy, na
              włosach zostaje trochę cista. On podchodzi, wargami zbiera ciasto z
              jej włosów, ona podnosi głowę....pocałunek. Cisza. :)
              Też sie kochają, a przecież zachowują się inaczej :)

              No i tutaj mam sporo wątpliwości, czy między nami moze być lepiej.
              Zakochać się w sobie nie jesteśmy już w stanie po tylu latach. O
              miłości między nami też trudno mówić. To jest raczej koleżeństwo
              (czasem lepsze czasem gorsze), a nie typowe małżeństwo ;) Co ja
              mogę zrobić ze swoim zyciem, teraz, kiedy nalezy skupić się na
              dzieciach? Często myślę o tym, że powinniśmy się rozejść, zaczać
              egzystowac osobno i rozwijac się dalej. Ale w tych naszych wlasnych
              osobnych celach jest jeden ważny: dzieci

              * słusznie, dzieci są bardzo ważne, najwazniejsze :) Wyobraź sobie
              siebie po rozwodzie. Ale naprawdę wyobraź sobie, jak będzie wyglądał
              Twój dzień, tydzień, miesiąc..... Będzie lepiej?
              Pozdrawiam :)
              • shangri.la Re: Błąd Nemo:) 13.12.07, 15:33
                nemo1968 napisał: Mało znasz ludzi, ze były motylki, chemia, a patrzeć
                > na siebie nie mogą? :)

                Kiedy są motylki, to pozostają na zawsze:)
                Oczywiście takie PRAWDZIWE motylki.....
                >
    • 10iwonka10 Re: Nieśmiałość, samotność, depresja 13.12.07, 14:00
      Ja bylam dokladnie taka sama. Sama nie wiem w ktorym momencie sie
      zmienilam ale chyba tym przelomowym momemtem bylo poznanie mojego
      meza. To ze mnie kocha i akceptuje taka jaka jestem to jak balsam
      dla osobny niesmialej, niepewnej siebie.


      • nemo1968 Re: Nieśmiałość, samotność, depresja 13.12.07, 14:11
        To zrób te trzy kroki naprzód i pokaż innym, że można żyć inaczej :).
        • otara Re: Nieśmiałość, samotność, depresja 13.12.07, 19:21
          psychopatko , a ja czegoś nie rozumiem ... teraz się męczysz ,
          brakuje ci tak ważnej sprawy jak uczucia ... to w takim razie czemu
          wzięłaś ślub z tym człowiekiem skoro nigdy go nie kochałaś ? czemu
          masz z nim dzieci ?? wiesz , dla mnie to bardzo dziwna sprawa gdy
          ktoś decyduje się na wspólne zycie, wspólne loże i wspólne dzieci
          z " kolegą " ...hmmm
          • nemo1968 Re: Nieśmiałość, samotność, depresja 14.12.07, 09:28
            > wiesz , dla mnie to bardzo dziwna sprawa gdy
            > ktoś decyduje się na wspólne zycie, wspólne loże i wspólne dzieci
            > z " kolegą " ...hmmm

            Nie zakładaj a priori, ze człowiek jest istotą rozumną, która
            kieruje się logiką. Kierujemy się emocjami. Różnymi.
            Jeżeli czegos nie rozumiesz, to przyjrzyj sie najpierw swoim
            decyzjom, co do których teraz masz wątpliwości. I jak? Były
            logiczne? :)
    • solaris_38 Re: Nieśmiałość, samotność, depresja 13.12.07, 21:18
      problem nie w tym że jesteś nieśmiała
      ni dziwna
      ani we wstydzeniu sie pzred mężczyznami
      ani nawet w tym ze żaden ci sie nie podoba (choć potem twierdzisz że jeden tak)
      ani w tym że jesteś sama

      problem w tym ze uważasz ze to tragedia
      że wszystko co robisz to marnowanie życia


      problem w tym ze nie potrafisz szukac i oddawać sie czynnościom kóre sparwiają
      radość
      że nic nei piszesz o zainteresowaniach i sile jaka płynie z nich

      nawet depresja nie jest problemem (wiem bo miewam) bo samemu lub z pomocą
      psychologa lub leków się ja leczy jak inne uczulenia

      problem w tym że myślisz ze zjawi sie ktoś i cię otworzy

      da ci wszystko czego ci brak
      to kompletne nieporozumienie na którym możesz sie tylko przejechac

      Zycie MA wartość
      ale czasem tzreba jej szukac
      zcasem trzeba po prostu przetrwać trudne okresy energii czy złe sytuacje
      niezależne (wojna czy coś )


      TY jesteś swoim szczęściem

      ty jesteś jedynym źródłem mocy szczęścia i zmiany w swoim życiu

      możesz zacząć od tego że siądź w pokoju i powiedz sobie

      od teraz
      moja radość związana jest z istnieniem a wszystko inne oddaję
      nie pragnę niczego niż cieszyć sie samym istnieniem
      oddychaniem chodzeniem spoglądaniem komuś w oczy (bez celu) drapaniem kota
      zapatrzeniem sie w stary płot
      pogawędką z sąsiadem lub ekspedientką czy przyjacielem

      od tej pory zacznę szukac wszystkiego co przynosi mi podniesienie poziomu energii
      i będę unikać tego co ją obniża

      ta samą regułą będę sie kierować w stosunku do ludzi

      stan sie hodowcą radości

      znajdź wszystkie jego ścieżki i schowki

      zobaczysz ze i ludzka sympatia do ciebie i twoja do ludzi wzrośnie
      zobaczysz ze nauczysz sie dawać innym ze swej obfitości
      i chetnie weźmiesz od drugich

      czy sama czy z facetem
      czy śmiała czy nieśmiałą
      czy uzdolniona czy nie
      czy swobodna czy nie
      czy z bardziej osobistymi kontaktami czy na dystans (wybieraj co wolisz !)
      czy z długimi włosami czy z krótkimi - będziesz szczęśliwa

      warto
      • szastu_prastu Re: Nieśmiałość, samotność, depresja 13.12.07, 22:35
        Wiesz Solaris, na pewno warto, ale to trzeba umieć. Osoba niesmiała,
        izolująca się, z niskim poczuciem wartości często nie potrafi ot
        tak, powiedzieć sobie, że samo zycie jest wartością i odtąd bedę się
        nim czieszyć. Gdyby tak było, depresja nie byłaby tak straszną i
        niebezpieczną chorobą. Rzecz w tym , że to zewnętrzne, co tak psuje
        humor i obniża nastrój jest tak silne i dojmuijące, że żadne
        afirmacje z wewnatrz nie są w stanie się przebić. Więc rady w
        stylu "ciesz się zyciem" na nic się tu zdadzą, niestety...
        • solaris_38 i ... przestał ! 14.12.07, 19:26
          w tym wszystkim w ogóle nie chodzi o rady

          ale o świadomość
          świadomość każdy rozwija w sobie sam

          moim celem było pobudzenie świadomości do rozwoju
          udało sie czy nie - zechciałam spróbować
          ;)

          bp prawda jest taka że ludzie tak bardzo cierpią w depresji ze czasem
          szczególnie gdy osiągną jej dno

          porzucają ją ze wstrętem

          wielu ludziom tak robi śmierć kliniczna np

          innym przeładowanie cierpieniem którego już nie mogą znieść


          i okazuje sie ze można w inny sposób podchodzić do życia
          sposób który może okazać się ulubionym

          jedna z piękniejszych książek jakie przeczytałam
          Potęga teraźniejszości
          napisana został przez gościa który sie męczył przez większość życia
          az w końcu stwierdził ze NIE MOŻE ZE SOBą WYTRZYMAć
          i


          ... PRZESTAł :) ;) ;)

          nie mówię ze cokolwiek jest łatwe
          pisze co warto
      • nemo1968 Nie mam nic do dodania poza uśmiechem :) 14.12.07, 09:31

        • nemo1968 ... uśmiechem aprobaty :) 14.12.07, 09:32

    • mmmiodzio Re: Nieśmiałość, samotność, depresja 15.12.07, 11:21
      Witaj Olu:) Przezywam podobne rozterki jak Ty ale próbuję się im przeciwstawić,
      walczyć z nimi. Wiem że najlepszym wyjściem jest poznawanie ludzi i rozmawianie
      z nimi. Jeżeli tak jak mi cięzko jest Ci zlapac kontakt w realu jakims wyjsciem
      sa znajomosci w sieci, kontakty i rozmowy na forach i np przez gg. Chetnie bym
      wymienil sie z Toba swoimi doswiadczeniami i wysluchal Cie:) Czy Ty tez jestes
      zainteresowana?
    • vermilion_pt2 Re: Nieśmiałość, samotność, depresja 15.12.07, 15:34
      Wiesz co Ci powiem?:) Bóg Cię kocha. On nie patrzy na to, czy jesteś
      ładna, czy jesteś nieśmiała, kocha Cię po prostu taką, jaką jesteś.
      Warto pomyśleć o tej miłości i otworzyć się na nią. Jezus Chrystus
      każdego z nas zaprasza do przyjaźni z Sobą. On jest zawsze z nami i
      troszczy się o nas. Trzeba to po prostu dostrzec. Pozdrawiam,
      trzymaj się, zobaczysz-wszystko się jakoś ułoży.
    • demi_20 Re: Nieśmiałość, samotność, depresja 15.12.07, 16:20
      Ola, jak ja Cie dobrze rozumiem...Dokladnie tak samo sie zachowuje.
      Uciekam od ludzi, bo sie boje ze cos glupiego zrobie, powiem, nie
      tak sie zachowam... Zadreczam sie kazdym najdrobniejszym bledem.
      Niedawno skonczylam 22lata i nigdy nie mialam chlopaka i pewnie tak
      juz zostanie:( Bo jak niby go znalezc, czy przyjaciol, jak sie
      stroni od ludzi i nie akceptuje siebie... Wiem ze tak sie nie da,
      ale zmienic sie nie potrafie. Od dziecka bylam niesmiala i tak mi to
      zostalo. I jeszcze na dodatek ta bulimia... Nie, ja juz sobie nie
      radze:(
      • piotr2284 Re: Nieśmiałość, samotność, depresja 15.12.07, 18:47
        Trzeba pozbyć się tego strachu przed oceną innych ludzi. Wiem, że to jest bardzo
        trudne, bo też jestem nieśmiały. Ale czy to naprawdę takie straszne zrobić coś
        głupiego, a nawet zostać przez kogoś wyśmianym ? Przecież każdemu się to zdarza
        od czasu do czasu, z tym że ludzie wrażliwi boją się tego i rozpamiętują takie
        zdarzenia w nieskończoność. Ale w końcu trzeba się na takie rzeczy uodpornić.
        • psychopatka.0 Re: Nieśmiałość, samotność, depresja 15.12.07, 21:10
          Zgadzam się, że należy zdobywać odporność. Nie zrażać się porażkami
          i może przestać każdy problem do rozwikłania z którym mamy trudności
          postrzegać w kategoriach porażek. Wiara w siebie to podstawa. Wiem,
          że to może być bardzo trudne, ale tą wiare można w pewien sposób
          wypracować. Ja np jestem nadal dość nieśmiała, ale nauczyłam się
          trochę grać, kiedy nauczyłam się grać, że jestem śmielsza niż w
          rzeczywistości i zaczęłam zauważać tego wymierne efekty w postaci
          łatwości nawiązywania kontaktów, sympatii, wówczas autentycznie
          dodało mi to troche wiary w siebie. Gra z czasem przestała byc tylko
          grą. Może i dla Ciebie to byłby sposób na wyleczenie się z
          nieśmiałości?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka