bez_radny
07.12.07, 10:55
psychiatrycznego, kiedy na dźwięk słowa psycholog "wstępuje w nią diabeł"? Od
lat zachowuje się "nadpobudliwie", dwukrotnie miała stan skrajnej depresji, z
którego jakimś cudem udało mi się ją wydobyć. Za drugim razem udało się nawet
odwiedzić z nią psychologa! To było ok 6,7 lat temu. Zaliczyła w tej
przychodni również psychiatrę, ale nie podjęła leczenia. Psychiatra nic mi nie
chciał powiedzieć co stwierdzono u żony, stąd mogę jedynie domyślać się
jakiejś schizofrenii? Ale sytuacja takiej niepewności trwa nadal! Ostatnio
wzmogła różne pretensje i rzuca urojeniami, chce pełnej kontroli nade mną jak
nad dzieckiem, szantażuje, że się zabije a ja będę winien! W środę rano przed
wyjściem do pracy, wziąłem na poważnie te jej ostrzeżenia i zadzwoniłem na
Pogotowie Ratunkowe. W trakcie rozmowy (odgłosy tego napewno są nagrane)
zaatakowała mnie z furią, chcąc wyrwać komórkę, podrapała po twarzy, okładała
gdzie popadło - nie uderzyłem szalonej! Przyjechali ci z Pogotowia a ona udaje
normalną!? Lekarz mówi: panie, ja tu nic nie zrobię, odpowiada logicznie na
pytania.
- panie doktorze, a patrz pan na moją twarz, na świeżą krew, zadrapania!
- wezwij pan policję, to awantura domowa... Żona nie zgadza się na podanie
żadnych środków uspokajających. Nic nie mogę zrobić.
No to może ktoś z Was mi powie, co ja mogę zrobić!?