Dodaj do ulubionych

Jak długo można żyć samotnie?

28.01.08, 11:05
Witam
Ostatnio łapią mnie straszne depresje w związku z pustką w moim
prywatnym życiu. Mam 28 lat, żadnego związku, żadnych doświadczeń w
relacjach damsko-męskich. Po pierwsze dlatego że bardzo rzadko mam
okazję poznawać nowych ludzi, a po drugie że mam wrażenie że ludzie
nie chcą spędzać ze mną czasu... Teraz nachodzi mnie smutna
refleksja, że jak do tej pory nie udało mi się spełnić własnych
marzeń to już wogóle się nie spełnią. Przegrałem swoje najlepsze
lata, a teraz wiedząc że nie mam już praktycznie szansy na szczęście
w miłości zaczynam rezygnować ze wszystkich innych marzeń i
zainteresowań... Czuję się okropnie... Nie wiem co mam ze sobą
zrobić...
Obserwuj wątek
    • markus.kembi Re: Jak długo można żyć samotnie? 28.01.08, 11:17
      Nie każdy musi być z kimś związany, nie każdy musi spełniać swoje marzenia i nie każdy musi być szczęśliwy. Tak samo jak jedni chorują, podczas gdy inni są zdrowi. I tak samo jedni żyją w biedzie, podczas gdy dla innych problemem jest, na co wydać nadmiar niepotrzebnych pieniędzy. Takie już jest życie. "Ktoś nie śpi, aby spać mógł ktoś - to są zwyczajne dzieje".
      • wentyl77 Re: Jak długo można żyć samotnie? 28.01.08, 11:35
        Jak długo można żyć w samotności... Wydaje mi się, że nawet do końca
        życia. Samotność może być coraz głębsza (i bardziej pusta), a ty
        coraz bardziej najeżony, pełen kolców wystawionych nie tylko na
        zewnątrz, ale i do wewnątrz. Pustka, strach i osobiste paranoje
        wytwarzane dla jej zapełnienia. Jednym słowem: kołowrotek samoistnej
        udręki...

        Chyba jest kilka wyjść z tego bagna, zmiana pracy, otoczenia,
        powiedzenie sobie: "Jutro też jest dzień". Jeśli słońce wstaje i dla
        Donalda Trumpa, i dla szczura spod mostu, to dlaczego ja mam być ten
        gorszy?... Czy jestem częścią jakiegoś boskiego planu mającego
        wykazać, że cierpienie ma jakiś pie... sens? Wiesz, chcę przez to
        powiedzieć, że dużo zależy od nastawienia, od umiejętności uczenia
        się na własnym przykładzie. Jeśli nic cię nie trzyma na miejscu (a
        jak się domyślam, nie założyłeś rodziny), to wyjedź gdzieś, gdzie
        cię nie znają, zaprojektuj siebie od nowa, zbuntuj się. Fakt, że
        będziesz musiał walczyć ze sobą, jest pociechą lub przekleństwem, w
        zależności od tego, jaki jesteś.

        --
        www.stolicakomiksu.boo.pl
        • kaschper2 Re: Jak długo można żyć samotnie? 28.01.08, 11:49
          A ja spróbuję inaczej Cię pocieszyć, masz jeszcze niewiele lat więc może
          pokierujesz swoim zyciem tak by być z siebie zadowolonym.Granica inicjacji
          relacji międzyludzkich ( również seksualnych) jest wg. mnie określone przez
          prawo 15 lat.W tym czasie trzeba "wydorośleć", jeśli tak się nie dzieje i stale
          ma sie sobie coś do zarzucenia to znak że rozpoczyna się "patologiczne"
          dojrzewanie.Ciąg dalszy...nastąpi
          • kaschper2 Re: Jak długo można żyć samotnie? 28.01.08, 11:55
            Cos takiego jak "miłość" to zgoda obopólna na pewne wartości, badź dumny że nie
            wyznajesz ogólnie przyjętych prawd.Ale, chyba tak jak przeciętny zjadacz chleba
            rzeczywiście nie będziesz żył już nigdy.I taki jest finał.
            • t000mek Re: Jak długo można żyć samotnie? 29.01.08, 23:19
              nie bede cie głaskał po głowce i pocieszał!!! Powiem w prost jak sie czujesz
              nieudacznikiem to poprostu nim jestes i taka prawda, jedyne sposob to sie
              ogarnac, zaczac wychodzic miedzy ludzi, na silownie chodzic wtedy kiedy pan ie
              maja fitness itd. itp. Kazdy jest Panem swojego losu, jak se poscielisz tak sie
              wyspisz, tyle na ten temat.
              • lucusia3 Re: Jak długo można żyć samotnie? 30.01.08, 13:35
                Święte słowa t000mek. jak sobie pościelesz,tak się wyśpisz.
                jak masz kompleksy co do wyglądu - idź do dobrego fryzjera, wyciągnij koszule ze spodni, rzuc okiem w telewizor - jak wyglądaja prowdzący programy, albo kup sobie jakąć Vivę czy inne plotkarskie ze zdjęciami, oberzyj je sobie i dopasuj do własnej sylwetki.
                Gdy się czujesz nieciekawy w rozmowie, to sam nie opowiadaj, ale pytaj (i słuchaj!). Wtedy mówią twoi rozmówcy i od razu uznają cię za inteligentnego i sympatycznego. Usmiechaj się! Chwal siebie i innych. Mów o innych dobrze i z sympatią. Nie ma nic gorszego jak plujacy jadem frustrat.
                A tak na marginesie - czym Ty sie przejumjesz, masz dopietro 28 lat, wesole życie wreszcie przed tobą. Masz już jakąs pozycję zawodową, jakąś kasę, to teraz najwyższy czas dac sobie na luz i zastanowic sie na co TY masz ochotę, no i to zrobić.
      • bszalacha Re: do Markusa 31.01.08, 17:38
        Nie chodzi o "musi"ale "chce".To drugie dotyczy jednak większości.To
        pierwsze jest dla masochistów.Ciekawe, jakie korzyści czerpiesz z
        trzymania się swoich przekonań bo to jest identycznie
        głupie,jak "zrobię mamie na złośc i odmrożę sobie uszy".Ciągle
        szukasz takiej mamy,która się zmartwi?
        Żadna fajna dziewczyna nie zgodzi się być mamą.Odda Cię do
        sierocińca.
    • forresty Re: Jak długo można żyć samotnie? 28.01.08, 12:06
      Ileż można? Do końca życia nawet. Jak do 28 roku życia nie miałeś kobiety, nie
      byłeś w żadnym związku to będzie Ci bardzo trudno takowy stworzyć bo może cie to
      nieoczekiwane szczescie przygniesć. A poza tym rzeczywiscie - szkoda ze Ci
      mlode lata upłynęły w samotności. Nie wiem czyś gruby, chudy, mądry czy głupi
      ale zawsze można było cos sobie znaleźć. Nie łam sie. Też jestem sam (31 lat)i
      nic mi nie wychodzi od kilku, ale co się poszalało w życiu to przynajmniej jest
      co wspominać.
      Ludzie nie chcą sie spotykac z osobami które sa wiecznie smutne i krzywo patrzą
      na świat. To niestety prawda. będąc takim masz szansę poznać jakąś desperatkę ,
      porozmawiać z ksiedzem który Cię zrozumie, znalexć zrozumienie u ludzi równie
      nieszczęśliwych co ty ale normalnej , zdrowej dziewuchy która da Ci to co
      oczekujesz w ten sposób nie spotkasz.
      I nie mozesz tak myślec że przegrałeś najlepsze lata. jeśłi tak myślisz tylko
      dlatego ze się nie bawiłeś i nie masz dziewczyny to popatrz na tych bez nóg, na
      wózkach, w hospicjach.. Co oni mają myśleć?

      >Teraz nachodzi mnie smutna
      > refleksja, że jak do tej pory nie udało mi się spełnić własnych
      > marzeń to już wogóle się nie spełnią.

      Heh... nie moesz być niewolnikiem tych marzeń. Jak wymyśliłeś sobie że za zonę
      będziesz miał Carlę Bruni to mam dla ciebie kiepskie wieści - nic z tego nie
      będzie. jeśłi myślisz że bedziesz miliarderem, szefem playboya, prezydentem USA
      to też marnie to widzę, ale jak chcesz mieć kogoś, rodzinę, swój mały własny
      szczesliwy świat to czemu nie. Ale są i tacy którym szczęście niepisane chyba -
      na przykład ja. Wymarzony do niedawna kandydat na zięcia wielu mamusiek a za
      hu.ca mi się nic nie układa i też się z tym źle czuję ale cóż robić - przecie
      łańcuchem panny do siebie nie przykuję a na odwrót też sobie nie pozwolę. Gdyby
      wypaliła choć jedna ze znajomości którą miałem już dawno miałbym rodzinę,
      normalne życie a tak... wiodę życie outsidera od pewnego czasu. Pewne rzeczy po
      prostu zlałem. I tyle.

      POciesz się ze lepszy związek którego nie ma niż taki który zmienia życie w
      koszmar. Poczytasz tu setki takich historii
      • kaschper2 Re: Jak długo można żyć samotnie? 28.01.08, 13:10
        Super, potrafisz lepiej ubrać w słowa to o czym myślę.Z moich (negatywnych)
        doświadczeń wynika, że istnieje nieoficjany (wrogi,anarchistyczny, antyludzki?)
        "system" w wyniku ktorego jedni "odcinaja kupony" od swej antyspołecznej,
        antypolskiej działalności ( rżną małolaty np.) a inni są piętnowani jako
        nieudacznicy itp.Głowa do Góry.
        • forresty Re: Jak długo można żyć samotnie? 28.01.08, 13:33
          >Super, potrafisz lepiej ubrać w słowa to o czym myślę.Z moich (negatywnych)
          doświadczeń wynika, że istnieje nieoficjany (wrogi,anarchistyczny, antyludzki?)
          "system" w wyniku ktorego jedni "odcinaja kupony" od swej antyspołecznej,
          antypolskiej działalności ( rżną małolaty np.) a inni są piętnowani jako
          nieudacznicy itp.Głowa do Góry.

          Jeśłi jaśniej można plizzz... Antyco? :-) Ales namieszał kolego. Ale dzięki za
          dobre słowo. Kiedyś byłem chyba takim człowiekiem jak autor postu. To znaczy
          niezupełnie. Do 24 roku życia miałem normalny żywot. Miałem dziewczynę, potem
          kochankę (dziś mogę tak powiedziec choć wtedy wydawała mi sie kimś innym) i
          właśnie ta druga sprawiła ze stałem sie taki a nie inny.przez 10 lat chodziłem w
          malignie i tłumaczyłem sobie dlaczego Ona zrobiła to coś co wywróciło mi życie
          do góry nogami. I dlaczego padło akurat na mnie. To wszystko się nie skończyło z
          chwilą jej zaręczyn i tak się ciągnęło jak guma
          Nikt nie mógł ze mna wytrzymac bo ciągle było mi źle.
          i wiesz co? w Sylwestra ta panna (już pani) przysłała mi maila. Uswiadomiłem
          sobie ze żyje w chorym świecie i to wszystko jest kompletnie bez sensu a to ile
          mnie to kosztowało przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Powiedziałem jej żeby
          wiecej nic już do mnie nie pisała, dała ode mnie buzi dzieciakomi i
          powiedziałem Koniec.
          Ilez mozna zatruwać sobie zycie i innym. Od miesiaca jestem prawie innym
          człowiekiem choc wiem że tak naprawdę niewiele się zmieniło. Tyle ze znów jakos
          cieszy mnie swiat, podobają mi sie znów dziewoje, zacząłem znów z kolegami
          rozmawiac o dupie maryni. tyle że jak widze co ludzie zrobili przez ten czas to
          się pytam siebie : Chłopie - na jakiej planecie ty żyłeś i co tam robiłeś? Znów
          lubię ludzi i jestem im życzliwy. Cieszy mnie to że znajomym sie układa. Moze
          kiedyś i mi
          Naprawdę nei warto sie w ten sposób zachowywać bo to nie ma sensu. Jak napisałem
          - Ludzie nie chcą się spoykac z osobami nieszczesliwymi bo to już taki ludzki
          atawizm że lgnie się do czegoś lepszego a nie do teg co kojarzy sie z kłopotami.
          Człowiek który ciągle narzeka musi miec coś z deklem po prostu i tyle. Męczy
          otoczenie. A już o tym aby poznac kogoś normalnego taka osoba nie ma szans choć
          w moim przypadku było w tym czasie parę znajomosci o charakterze 'towarzyskim"
          to w żaden sposób nie sprawiało mi to przyjemnosci wiec i nie meczyłem i siebie
          i tych osób.
          A oprócz tego to w życiu trzeba mieć też trochę szczęścia
          • kaschper2 Re: Jak długo można żyć samotnie? 28.01.08, 13:37
            A u mnie inaczej. Pierwsza którą złapalem za cipkę zareagowała krzykiem.druga
            sama mi rozpięła rozporek...
            • forresty Re: Jak długo można żyć samotnie? 28.01.08, 13:41
              >A u mnie inaczej. Pierwsza którą złapalem za cipkę zareagowała krzykiem.druga
              sama mi rozpięła rozporek...

              Wiesz... nie musimy aż z takimi detalami. gdzie ja o czymś takim piszę? Naprawdę
              to nie ma sensu ale jak już musisz to ci przecie nie zabronię ;-)
              • kaschper2 Re: Jak długo można żyć samotnie? 28.01.08, 13:43
                Chyba musimy, to na skróty jak jest...
                • kaschper2 Re: Jak długo można żyć samotnie? 28.01.08, 14:08
                  Ile życia wystarcza
            • markus.kembi Re: Jak długo można żyć samotnie? 28.01.08, 14:23
              kaschper2 napisał:

              > (...) Pierwsza którą złapalem za cipkę zareagowała krzykiem.
              > druga sama mi rozpięła rozporek...
              _____________________________________

              Jakbym czytał Psabaskervila, dawno tu nieobecnego pod tym nickiem :-)
          • steve13 Re: Jak długo można żyć samotnie? 28.01.08, 14:30
            Czyli jednak nici z własnych marzeń, a przecież wcale nie postawiłem
            sobie wygórowanych celów... poprostu chciałbym mieć jak to
            nazwaliście "kogoś, rodzinę, swój mały własny szczesliwy świat" Ale
            to wszystko zawsze było poza moim zasięgiem, nie z powodu mojego
            wyglądu czy finansów ale raczej nieśmiałości. Ale jak się człowiek
            nagle zorientuje że to o czym marzy jest nieosiągalne wtedy wszelkie
            inne cele i pasje się wypalają, nie ma się motywacji do życia... no
            bo po co? Żyć tylko dla siebie i pogrążać się w samotności? Straszna
            perspektywa...
            • markus.kembi Re: Jak długo można żyć samotnie? 28.01.08, 14:40
              steve13 napisał:

              > poprostu chciałbym mieć jak to nazwaliście "kogoś, rodzinę,
              > swój mały własny szczesliwy świat" Ale
              > to wszystko zawsze było poza moim zasięgiem, nie z powodu mojego
              > wyglądu czy finansów ale raczej nieśmiałości.
              ______________________________________

              O proszę, zlokalizowałeś przyczynę, to już połowa sukcesu. A próbowałeś ją usunąć? Jeśli tak, to widocznie nie próbowałeś wystarczająco efektywnie albo po prostu zabrakło Ci właściwych pomysłów
            • forresty Re: Jak długo można żyć samotnie? 28.01.08, 14:54
              > Czyli jednak nici z własnych marzeń, a przecież wcale nie postawiłem
              > sobie wygórowanych celów...

              Oj chłopie.. widzę że tobie potrzebna jest terapia wstrząsowa. A masz jakichś
              kolegów? Moze poznaliby cię z kimś? Zabrali na imprezę. Nie chciałbym wychodzić
              poza ramy przyzwoitosci, ale jeśłi moze jesteś nieśmiały to niech cię koledzy
              zaprowadzą do zamtuza - wyleczysz się bardzo szybko (albow padniesz w jeszcze
              większego doła), no ale sam osobiście też nie toleruje tak metod.
              Twój problem polega na tym że nie miałeś jeszcze dziewczyny, nie miałeś udanego
              związku i jak przypuszczam kontaktu seksualnego a dla faceta to coś jak
              przejscie Rubikonu. TO wpędza cię w kompleksy.
              Musisz się jakoś dowartościować. nie wiem. Weź się za siebie, schudnij, naucz
              sie spiewać czy co? Tylko nie szalej bo zrobienie z siebie macho w ciągu
              tygodnia będzie szokiem i dla Ciebie i dla otoczenia a poza tym to bardziej dla
              Ciebie niz dla płci przeciwnej która docenia troszkę inne walory. No słowem
              musisz być facet a nie mazgaja. TRUdno - takim Cię Bozia stworzyła. gdybyś był
              długonoga blondynką to miałbyś kilka problemów z głowy ale jesteś samcem więc
              zachowujcie się JAK SAMIEC PRIVATE STEVE!!!!
              na studiach miałem kilku bliskich kumpli. zareczam Ci że żadnen nie wyglądał jak
              Valentino a obrót w pościeli mieli pewnie nie gorszy . Tyle ze Oni, znaczy my,
              brali zycie na gorąco i nie wpatrywali się w niecnotę jak w maryjną ikonę.
              Kobieta to takie samo stworzenie jak ty - ręce, nogi... No trochę nas różni ale
              bez przesady. kazda ma w zyciu okres kiedy lubi coś tam przeskrobac. Rozejrzyj
              się... coś się trafi, ale mówię musisz przestać mazgaić bo tak to naprawdę lipa
              bedzie. Muszisz się wyszaleć bo co? Załozysz teraz rodzinę i jak już Ci
              depresja minie to bedziesz się ślinił do kazdej małolaty kiedy żona już dzieci
              bawi? bez sensu
              • steve13 Re: Jak długo można żyć samotnie? 28.01.08, 15:15
                Nie chcę się wyszumieć, zresztą nawet nie potrafię sobie tego
                wyobrazić. Zebm kogoś poznał lepiej musi minąć trochę czasu. Nigdy
                byłem zbyt imprezowym typem i tego nie zmienie nawet gdybym bardzo
                chciał. A znaleźć sobie kogoś na stałe jak do tej pory nigdy mi się
                nie udało.
                • forresty Re: Jak długo można żyć samotnie? 28.01.08, 15:26
                  No to może daj anons do gazety? Chociaż ja prędzej bym do zakonu wstapił niż
                  zrobił coś takiego. DLa mnie to jakiś skt desperacji straszliwy
                  Ech.. steve. No kłopot z Tobą. Jeśłi rzeczywiscie chcesz to musisz zdobyć się na
                  jakiś wysiłek. A umiesz choć tańczyć? To wbrew pozorom bardzo ułatwia
                  nawiązywanie kontaktów. Może coś robisz jeszcze? Piszesz, grasz, śpiewasz? Moze
                  idź na kurs jezykowy.
                  Życzyłbym Ci wszystkiego najlepszego w tej dziedzinie ale powoli sorry...
                  zaczynaja ręce opadać. gdzieś ty sie chłopie uchował? Sorry za tę
                  bezposredniosć, ale znam podobnego typa. Kumpel z liceum. Wydawało mi się zawsze
                  że kto jak kto ale On nigdy dziewuchy nie znajdzie. Niedalej jak tydzień temu
                  omal nie staranował nie na ulicy idąc pod rękę z tajemniczą blondyną.
                  Inteligentny chłopak ale jakby tu powiedzieć niemota straszny był i nieśmiały
                  wobec kobiet. A jednak on jest z kimś a ja, kolo który w liceum i na studiach
                  robił co chciał nie ;-) I tak to jest chłopie. Nie znasz dnia ni godziny
                  • wentyl77 Re: Jak długo można żyć samotnie? 28.01.08, 18:09
                    Tylko nie pisz o "wzięciu się w garść", bo to działa totalnie
                    odwrotnie tak, że tylko potem kaplica. W ogóle takie męskie rady są
                    strasznie do dupy.

                    Autoterapia, poszerzanie horyzontów, uczenie się siebie jest dobre
                    dla tych, co już trochę wyszli z dołka, ich dusza wzięła głębszy
                    oddech. Z własnego przykładu wiem, że dobre rady są po to, by je
                    ignorować. Może to brutalne, ale tak właśnie jest, przeżyłem wiele
                    lat w samotności i co - pomogła mi praca, właśnie stąd mam dwóch
                    kolegów, których dziś mogę nazwać górnolotnie "przyjaciółmi". A
                    kobiety, seks, to tylko bardzo przereklamowane przymioty mitycznego
                    życia, które nazywamy "szczęśliwym". Związek z kobietą jako podstawa
                    nudowania "normalnego " życia - no nie wiem.

                    Pierwszym problemem jest tu nieśmiałość, dystans i nieufność. I w
                    wychodzeniu z tego nie pomogą wizyty u panienek - nie w tym
                    przypadku (a co, jeśli podświadomie będziesz uważał wszystkie
                    kobiety za dziwki?).Właśnie teraz "Przekrój" pisze, że singiel jest
                    pasożytem na ciele społeczeństwa. Ale przecież problem jest złożony,
                    od psychoanalizy po kłopoty mieszkaniowe. Bez zrozumienia siebie
                    nie ma samoakceptacji, bez samoakceptacji nie ma autoafirmacji, bez
                    autoafirmacji nie ma pewności siebie. Jak widać, długi to i
                    cholernie mozolny proces. Mam 30 lat i dopiero zaczynam kumać, o co
                    chodzi i może to cię pocieszy...
                    Właśnie teraz "Przekrój" pisze, że singiel jest pasożytem na ciele
                    społeczeństwa. Ale przecież problem jest złożony, od psychoanalizy
                    po kłopoty mieszkaniowe.

                    --
                    www.stolicakomiksu.boo.pl
                    • kaschper2 Re: Jak długo można żyć samotnie? 28.01.08, 19:25
                      mienisz, czlowiek tylko musisz przestać się bać że kolejna próba spowoduje "kaca
                      moralnego" na następny tydzień albo dwa.Pier...ol kolegów bo jak ci do teraz nie
                      pomogli to nie pomogą.Jedź na wczasy i zacznij od łapania!!!
                    • forresty Re: Jak długo można żyć samotnie? 29.01.08, 07:51
                      Wentyl, sugerujesz aby nasz kolega udał się na terapie? z tego co udało mi się
                      wyłuskać z wypowiedzi steva wyciągnąłem taki wniosek ze ten chłopak lubi się
                      takim jaki jest a to co mu przeszkadza to to że nei może nawiazać kontaktu z
                      druga osobą. I ok, przecież nikt nie kaze mu nagle zmieniać życia o 180st. Tyle
                      ze jakby każdy z takimi problemami chodził do psychologa to byłby to najlepiej
                      opłacany zawód świata. Nie mówię że steve nie musi udać się po poradę ale
                      sytuacja nie wydaje mi się tak tragiczna.
                      Związek, seks to nie są przereklamowane mity. nie mozna generalizować. Są osoby
                      które w ogóle tego nie potrzebują a są tacy co zyć bez tego nie mogą. I tak jest
                      niestety. Zyjemy w takim a nie innym świecie. Czy związek z kobietą może być
                      podstawą? Wyobraź sobie ze dla niektórych moze to być egzegeza mimetyzmu w
                      sztuce i jeśłi ktoś przyjmie to za podstawę własnego żywota to co mu zrobisz?
                      bedziesz wmawiał ze ma się zająć kopniem ogródka? No są jakies priorytety w
                      życiu - każdy sobie wyznacza je jak chce i z tego co tutaj napisano kolega Steve
                      już je sobie sprecyzował a nie ma siły i pomysłu na to jak je wcielić w życie.
                      Tyle ze jakby to wszystko było takie proste to Ziemia byłaby Edenem.
                      Jak pisałem sam mam kłopoty a dotego doszły ostatnio zdrowotne, ale spoko, jakos
                      daję sobie radę a wizja "singla będącego pasożytem" wydaje mi się jakimś
                      kompletnym absurdem - wytwór chorego umysłu. Z takiego myślenia bierze się
                      właśnie nieakceptacja społeczna ludzi samotnych. No bo jak to wygląda żeby
                      kobieta w takim a takim wieku nie miała meża, chłopak dziewczyny itd.
                      Tyle że większosć geniuszy była przez wiekszosć życia singlami niesety
                • 328i Re: Jak długo można żyć samotnie? 29.01.08, 15:38
                  hello steve,
                  niesmialy jestes tez z jakiegos powodu, costam cie trapi, moze zastanow sie co
                  jednak tobie w tobie nie pasuje ;).
                  Nie chce sie bawic w psychologa (nie mam takich uprawnień), ale skoro pytasz....
                  Wg. mnie polub (a wręcz pokochaj) najpierw siebie, polub tez zewnetrzny swiat
                  (przynajmniej jakas jego czesc), a na pewno znajda sie osoby plci przeciwnej
                  ktore sie toba zainteresuja. Jak bedziesz negatywnie nastawiony, i do siebie! i
                  do innych, to bedziesz mial przechlapane.

                  Jesli juz nie potrafisz, albo i tak chcesz przyspieszyc sprawy, to zainwestuj, i
                  idz do psychologa, my tu na forum sobie pogadamy (niektorzy pobelkocza) a
                  psycholog to taki kolezka, ktory (przynajmniej powinien) zwroci ci uwage na
                  najwazniejsze sprawy i wylapie twoje niuanse, o ktorych my na forum nie mamy i
                  nie bedziemy mieli pojecia.
                • mazurmazurro Re: Jak długo można żyć samotnie? 30.01.08, 12:24
                  A moim zdaniem wszystko zależy od Ciebie. Jeżeli nadmierna nieśmiałość jest twoim największym problemem, to powinieneś poszukać pomocy - u terapeuty, psychologa czy tez psychiatry. Kolejnym krokiem, jaki mógłbyś zrobić, by poznawać nowych ludzi, a co za tym idzie - dać szansę losowi - zapisz sie może na jkiś kurs, studia podyplomowe czy naukę języków. Tam są zawsze ludzie, z którymi można pogadać, pójśc czasem razem na piwko i sie zaprzyjaźnić. A potem to już wszystko może się wydarzyć:)
                  Trzymaj się i nie załamuj - życie jest w Twoich rękach
            • mruff Re: Jak długo można żyć samotnie? 29.01.08, 11:53
              Stev, nie byłabym pewna do końca Twojej autodiagnozy. Mianowicie mam
              kumpla, który ma 31 lat, nie miał żadnej kobiety, żadnego
              związku...Mówił tak jak Ty,że to przez niesmiałość. Jednak poznałam
              go bardziej, wzięłam na szczere rozmowy i okazało się, że zawsze był
              niezdecydowany, nigdy nie wiedział czy coś by chciał z panną X czy
              nie...I to niezdecydowanie wyczuwa się u facetów.
              Swoją drogą, nie chcę dołować ale dla mnie facet >30 bez żadnego
              związku jest dziwny(daleko idący to eufemizm).Jest swojego rodzaju
              kaleką emocjonalną.
              gdy miałam 25 lat zadałam się z facetem 29 letnim nie mającym
              wcześniej dziewczyny. Poczułam się boginią, która nauczy go tego i
              owego (seks, emocje, kobieta). I to był mój błąd. Nie dało sie z nim
              nic zrobić by przystosować do życia we dwoje. Przez 2 lata nauki
              nawet nie pojął, że wypada odpisywac na smsy i że dziewczyny lubią
              przytulać się...Odpuściłam sobie. Nie żałuję.
              Także ja stronię od takich niedoświadczonych panów...
              Sorry za szczerość.
              • nazgu.l Re: Jak długo można żyć samotnie? 29.01.08, 20:28
                Myślę, że facet niezdecydowany i nieśmiały to dwa różne problemy - choć w obu
                przypadkach jak mówisz to kalectwo emocjonalne.
                Rzeczywiście gdy jest niezdecydowany, to boginią dla niego nie będziesz - po
                prostu stopień w którym mu na tobie zależy będzie zawsze zdążał do przyziemności.
                Gdy zaś nieśmiały, to nawet się o nim nie dowiesz, a jeśli dowiesz... to raczej
                nie będzie takim ignorantem na Twoje potrzeby. ;)
                Jak w życiu, te dwa typy występują w mieszankach - ja np. mam zależność im
                bardziej mi się ona podoba, tym bardziej jestem nieśmiały, a im mniej tym
                bardziej niezdecydowany.

                smutnomi.pl
              • dyzio591 Re: Jak długo można żyć samotnie? 30.01.08, 15:29
                A ja cenię takich, jak to określiła mruff niedoświadczonych panów i
                uważam,że można stworzyć z taką osobą trwały związek.Nie odpisywanie
                na SMSy natomiast moim zdaniem nie świadczy o braku doświadczenia w
                kontaktach damsko - męskich, ale o braku wychowania.
            • kinia112233 Re: Jak długo można żyć samotnie? 30.01.08, 12:37
              witam
              zaczęłam czytać Waszą rozmowę i kiedy natrafiłam na słowo klucz,
              postanowiłam się włączyć. tym slowem wg mnie jest:nieśmiałość!!!
              cholernie wstreta cecha-niestety sama probuje sie z nia uporac(nawet
              swoja prace mrg-ska jej poswiecilam-probowalam zrozumiec czemu
              jestem taka i do czego mnie to doprowadzi)
              i rzewczywiscie dowiedzilam sie paru prawd o sobie:
              bo to nie jest tak, ze my nie chcemy wyjsc do ludzi, ze swiadomie i
              celowo rezygnujemy z kontaktow towarzyskich - my zwyczajnie boimy
              sie reakcji linnych na nas, ciaglej oceny. Odczuwamy wieczny lek
              przez krytyka, przed tym jak zostanią ocenione: nasz wyglad, nasze
              zachowanie, nasze slowa - czy zostana zaakceptowane. NIESMIALI
              PRAGNA AKCEPTACJI
              ale chyba trzeba zaczac - wiem ze to slogan czesto powtarzany-ale
              bardzo prawdziwy-od polubienia siebie.
              sama probuje od dawna i niestety jestem teraz na jakiejs p...
              sinusoidzie - raz dobrze, nakrecam sie pozytywnie, ze w koncu musi
              sie cos zmienic, ale zawsze potem przychodzi noc... i tak sobie
              teraz mysle, co ja napisalam, ze "musi sie cos zmienic"-hm... to nie
              tak-to JA MUSZE COS ZMIENIC-tylko skad czerpac sily na to ciagle
              podnoszenie sie z kolan??? kiedy zaczyna juz brakowac wiary i
              nadziei na zmiane...pzdr
        • armagon Re: Jak długo można żyć samotnie? 29.01.08, 17:05
          Anarchizm nie oznacza chaosu czy całkowitego bezprawia - poczytaj. Idee anarchizmu mówią o DOBROWOLNOSCI i BRAKU NARZUCONEJ SIŁĄ WŁADZY. Ludzie mają naturalna potrzebę samoorgaizowania się (jak natura), a poniewaz sa obdarzeni intelektem, moga robic to humanitarnie i bez przysparzania sobie cierpienia. W ustroju anarchistycznym mozliwe byłby dobrze nam znane struktury demokratyczne - dla tych, ktorzy by ichc chcieli. Podatki takze - a moze raczej dobrowolne składki: na ubezpieczenie, opiekę zdrowotną. Także podstawowa opieka socjalna byłaby pożadana - niektorzy ludzie są po prostu dobrzy, i pomogą słabszemu.

          Nasza cywilizacja cierpi na całkowite pomieszanie.
      • mjgroszek Re: Jak długo można żyć samotnie? 29.01.08, 14:54
        oj tak Forresty - zgadzam sie - ładnie napisane..
        wiesz czasami pomaga myśl ze inni też tak mają (ja obecnie równiez
        sama i bliska 30stki)i radzą sobie - bierz przykład z tych rad -
        kiedyś muszą zadziałać..
        nie skazuj świata za twój ból - uśmiechaj się - buduj pozytywne
        wrażenie - to przyciąga ludzi - niezadowolenie jest odpychające...
        staraj się być aktywny - dla mnie najlepszym lekarstwem jest zajęcie
        czyms - fotografia, taniec, sporty - tam tez sie spotyka ludzi
        i nie załamuj się że to niemożliwe..
        możliwe - tylko mierz siły na zamiary - i nie żyj marzeniami o
        ideałach z gazet i filmów...
      • nazgu.l Re: Jak długo można żyć samotnie? 29.01.08, 20:19
        To chyba tak jest, że do jednych ludzie lgną, a do innych nie - to sprawa
        charakteru, trochę wychowania i garstka innych spraw jak poczucie humoru, wygląd
        i pieniądze. Tak samo przekłada się na to czy lubią Cię kobiety.
        Wydaje mi się, że z tych cech charakteru to najbardziej znaczenie ma tutaj
        otwartość i śmiałość do poznawania nowych ludzi.

        smutnomi.pl
    • osiolek113 Re: Jak długo można żyć samotnie? 28.01.08, 19:25
      Można żyć samotnie przez całe życie.

      Inna sprawa, że nie jest to zalecane ;)
    • info-tw Re: Jak długo można żyć samotnie? 28.01.08, 20:50
      steve13 napisał:

      > a teraz wiedząc że nie mam już praktycznie szansy na szczęście
      > w miłości zaczynam rezygnować ze wszystkich innych marzeń i
      > zainteresowań... Czuję się okropnie... Nie wiem co mam ze sobą
      > zrobić...

      Szanse na szczescie w milosci ma sie przez cale zycie, nie tylko jak sie jest
      mlodym i pieknym.
    • solaris_38 Re: Jak długo można żyć samotnie? 28.01.08, 22:50
      większość ludzi JEST samotna czy w związkach czy bez

      twoja skarga wskazuje że wolałbyś sprobować jednak samotności we dwoje bo
      czasem jednak jest mniejsza i jest lepiej :)

      ale jesli tego szukasz to szukaj żony
      są biura matrymonialne i całkiem fajne kobiety tam bywają
      jesli jesteś wierzący szukaj w jakichś wspólnotach religijnych i podczas
      działalności chartytatywnej
      szuja w różnego typu akcjach
      szukaj na zajeciach z tańca towarzyskiego
      na ćwiczeniach medytacji jogi czy co cie tam interesuje

      w każdym razie szukaj


      żadn4e lata nie sa najlepsze
      lub inaczej kazde moga byc

      wielu ludzi ma lepszą druga połowę lub jesień życia

      ale nei czekaj

      jedz na wakacje należ do klubów i kółek i organizacji ale tylko takich które cię
      interesują

      działaj i nie poddawaj się

      dobrze tez wpłynie na twoje notowania dobra stabilna pozycja materialna
      kobiety bardzo to cenią we wszystkich społeczeństwach bardziej niż młodość
      urodę i czar towarzyski

      cokolwiek by było walcz o to czego dla siebie chcesz

      warto popracować nad umiejętnością miłości
      nad sobą
      dobry partner to ktoś zdolny do miłości i odpowiedzialny

      jest co robić

      :)
      powodzenia





    • psychoguru Uwaga na depresje 29.01.08, 08:31
      steve13 napisał:

      > Witam
      > Ostatnio łapią mnie straszne depresje w
      związku z pustką w moim
      > prywatnym życiu. Mam 28 lat, żadnego
      związku, żadnych doświadczeń w
      > relacjach damsko-męskich. Po pierwsze
      dlatego że bardzo rzadko mam
      > okazję poznawać nowych ludzi, a po drugie
      że mam wrażenie że ludzie
      > nie chcą spędzać ze mną czasu... Teraz
      nachodzi mnie smutna
      > refleksja, że jak do tej pory nie udało mi
      się spełnić własnych
      > marzeń to już wogóle się nie spełnią.
      Przegrałem swoje najlepsze
      > lata, a teraz wiedząc że nie mam już
      praktycznie szansy na szczęście
      > w miłości zaczynam rezygnować ze
      wszystkich innych marzeń i
      > zainteresowań... Czuję się okropnie... Nie
      wiem co mam ze sobą
      > zrobić...

      Depresyjne nastroje sa normalne przy twojej
      historii zycia i w tym wieku (ok. 30)
      zaczynaja sie nasilac. Czesto w ciagu
      nastepnych kilku lat rozwijaja sie do silnej
      depresji i koniecznosci ostrego leczenia
      psychiatrycznego.

      Twoj stan jest wynikiem niedostrojenia
      roznych systemow w mozgu. Trudno powiedziec
      jakich systemow bez analizy profilu
      osobowosci i historii zycia.

      W twoim przypadku jezeli na poziomie
      swiadomym nie jestes w stanie wypracowac
      strategii zmiany aktywnosci zyciowej to
      pozostaje zwrocenie sie o pomoc fachowa.

      Jezeli twoje nastroje depresyjne osiagnely
      stan w ktorym pojawiaja sie mysli "zycie
      jest bez sensu, najlepiej z nim skonczyc"
      czyli w jakims stopniu tendencje samobojcze
      to najpierw nalezaloby zaczac od psychiatry
      bo depresja juz jest calkiem zaawansowana
      na poziomie podswiadomym. Jezeli tak nie jest
      to mozna zaczac od psychoterapii.
      • szyszkasosny Re: Uwaga na depresje 29.01.08, 14:38
        A może zacząć od samopomocy? Po co zaraz psychiatra, psychoterapie, prochy itd.
        Stany depresyjne w początkowym stadium da się rozpędzić. Trzeba silnego
        przekonania, że jestem dla siebie ważna/ważny. W związku z tym należy mi się
        trochę przyjemności- wyjazd, zakupy przedmiotów, które lubię, skupienie się na
        interesującym mnie zajęciu. Nie mam doświadczeń w relacjach męsko-damskich?
        Trzeba je sprowokować! Nie na darmo niektórzy aktorzy opowiadają, jak to będąc w
        młodości b. nieśmiałymi ludźmi, zdecydowali się na studia aktorskie. Trzeba
        tylko zdobyć się na pierwszy impuls, przypływ energii, żeby zacząć coś robić,
        wyjść, dać się komuś poznać. Kto powiedział, że to mężczyzna ma inicjować
        zawarcie znajomości, dziś kobiety są śmiałe i często robią pierwszy krok. A z
        prochami trzeba ostrożnie...
    • tom-77 Jak na mój nos to masz depresję. 29.01.08, 12:03
      Nie mając depresji równie dobrze mógłbyś się cieszyć, że nie masz
      dziewczyny, bo np. nie musisz się martwić o jakieś walentynki,
      znosić fochy i ciche dni itp., albo że nie masz rodziny, bo dzięki
      temu masz więcej pieniędzy i pójdziesz na emeryturę w wieku 45 lat.

      A w depresji, mając dziewczynę będziesz myślał jaki to jesteś
      bezdadziejny, nierozrywkowy i pewnie kiepski w łóżku i że pewnie cię
      zacznie zdradzać. A dla rodziny będziesz w swoim udczuciu ciężarem i
      nieudacznikiem.

      Wylecz się, a większość obecnych problemów sama wyparuje.
    • wyjadacz_parkietuf Re: Jak długo można żyć samotnie? 29.01.08, 14:08
      Hmm.... wiesz, podobne przechodziłem w Twoim wieku. Co prawda miałem
      za sobą nieudany związek (na szczeście przedmałżeński więc i sprawy
      rozwodowej nie było ale sprawy zaszły bardzo daleko) i kilka lat
      byłem całkowicie samotny - wypalony ze wszystich ciepłych uczuć. W
      wieku 34 lat znalazłem Swoją Miłość. Również i ona jako wtedy 28
      letnia kobieta była załamana swym "staropanieństwem"... Najciekawsze
      jest to, że oboje nie byliśmy żadnymi "zwichrowanymi" (dopisz sobie
      tutaj dowolny "feler") osobami. Po prostu ludzie, którzy mimo
      wyczekiwań nie znalazły tej swojej "drugiej połowy". A teraz (mimo,
      że bardzo nie lubię mówić o sobie bo najlepiej nas mogą ocenić
      przyjaciele) kochamy się jak młodzi nastolatkowie, tą pierwszą
      niczym "nie zabrudzoną" miłością... Tak więc moja rada - czekaj
      cierpliwie. Z pewnością trafisz kiedyś na tą właściwą osóbkę.
    • titta Re: Jak długo można żyć samotnie? 29.01.08, 14:24
      Po pierwsze, 28 lat to nie jest duzo. Znam gorsze przypadki: 38 i 42
      (inteligentni, wyksztalceni i nawet nie szczegolnie socjopatyczni).
      Co wiecej znam takie przypadki zakonczane happy endem (znajomy
      40latek sie niedawno ozenil z swoja pierwsza -od 40 lat - kobieta i
      sa szczesliwi. Wrto sie po prostu usmiechac, barc zycie jakim jest,
      byc milym dla ludzi, dawac cos od siebie i nie wyobrazac sobie
      niewiadomo czego. Poza tym, warto zdawac sobie sprawy, ze ten "ktos"
      w zyciu to nie panaceum na niespelnione marzenia. Ba...nawet na
      samotnosc tez nie zawsze
      Ech, sama mam 31 i...nic. Ostatnio sloneczko troche poswiecilo i
      znowu zgaslo. Ale jutro tez jest dzien, prawda? :)
      .
    • szyszkasosny Re: Jak długo można żyć samotnie? 29.01.08, 14:26
      Steve- nie chcę tu nic reklamować, ale są biura podróży dla singli. Szarpnij się
      człowieku na wyjazd- to nie są jakieś makabryczne wieczorki zapoznawcze, ale
      tematyczno/ turystyczno/ rekreacyjno/ sportowe wyjazdy. Można wybrać coś zgodnie
      ze swoimi zainteresowaniami. Jak patrzyłam na zdjęcia z poprzednich imprez, to
      jest tam lekka przewaga kobiet. Ty ze swoją nieśmiałością zostaniesz
      "zagospodarowany" i jeśli nie będziesz musiał sam wykazać się inicjatywą, to
      zostaniesz w tym wyręczony, a jeśli nawet nic z tego nie wyjdzie, to
      przynajmniej poznasz jakiś ciekawy zakątek świata i trochę zgubisz stany
      depresyjne. A to już najlepszy krok do zmian na lepsze. Rozumiem Ciebie, wiem,
      co to znaczy życie samotne - nic nie ma wtedy większego sensu, a o deprechę
      bardzo łatwo. Życzę szczęścia
    • diplomatica nielamsie 29.01.08, 14:31
      moj maz tez mial takie nastawienie (zanim mnie poznal) ze pewnie
      bedzie w zyciu sam, taki stary kawaler mieszkajacy z mamusia,
      a ktoregos dnia poznalismy sie i juz przestal tak myslec.

      wielu moich znajomych niezaleznie od plci, jest samotnych i mysli ze
      nigdy nie zaloza rodziny
    • moon44 Re: Jak długo można żyć samotnie? 29.01.08, 15:24
      jak to jest wy szukacie, my (kobiety) szukamy i nie możemy się
      odnaleźć, złe rewiry łowickie?:)
      • marcin_m_s Re: Jak długo można żyć samotnie? 29.01.08, 15:38
        No właśnie, jak to jest że szukamy się nawzajem i nie możemy
        odnaleźć? Hmm... ?
        Ale ze mną jest jeszcze gorzej - znalazłem tą z którą chciałbym być,
        ale jest zajęta, no i kurna nie wiem co mam robić?
        W zasadzie myślę tylko o niej i dupa - całe dnia mam
        rozpierniczone...
        Dlaczego ten świat jest taki popieprzony ?
        • moon44 Re: Jak długo można żyć samotnie? 29.01.08, 15:52
          Faktycznie nie wesoło, czasem chyba łatwiej żyć złudzeniami,
          ale mam nadzieję, że Ona Cię tylko sprawdza, wiesz kobiety tak mają,
          wiem to po sobie,
          życzę powodzenia
        • mujer82 Re: Jak długo można żyć samotnie? 29.01.08, 17:14
          Do marcin_m_s :
          Jak mówiłam moja babcia "tego kwiatu jest pół światu" -nie ta to inna.Na pewno jest gdzieś ta,która poza tobą świata nie będzie widzieć.Kiedy to jest obustronne wtedy warto się ze sobą wiązać.Może jakaś już tak na ciebie patrzy a ty jej nie widzisz bo bujasz w obłokach jak odbić tą zajętą?
          • marcin_m_s Re: Jak długo można żyć samotnie? 30.01.08, 08:05
            Ech, nie jest łatwo tak poprostu przestać kogoś kochać i szukać
            kogoś innego. Tym bardziej że było coś między nami, no i ze 100 razy
            powiedzialem jej że ją kocham, ale ona mówi, że wszystko było super,
            ale zależy jej kimś innym, że są różne nieporozumienia w jej
            związku, ale... No i skończyło się na stwierdzeniu zostańmy
            przyjaciólmi, kur@# i słyszałem że nie wie czy jej związek przetrwa,
            ale że ona stchórzyła i poprostu musi dojrzeć do ewentualnej
            decyzji... No to kur@# ja już nic nie wiem, a na dodatek pracujemy w
            jednej firmie, więc widzimy się często.
            No i jak tu być optymistą w wieku 32 lat, kurde i szukać sobie nagle
            kogoś innego, jeżeli wiem że to właśnie ta?
            • mruff do Marcina 30.01.08, 08:50
              Kobiety to dziwne istoty
              Jest dorosła, wie co robi
              Albo walcz jak lew
              Albo daj jej wolność
              Niech sama wybiera
              marcin_m_s napisał:
              > No i jak tu być optymistą w wieku 32 lat, kurde i szukać sobie
              nagle
              > kogoś innego, jeżeli wiem że to właśnie ta
              Stary, nie Ty jeden masz taki problem...
            • forresty Re: Jak długo można żyć samotnie? 30.01.08, 09:35
              > Ech, nie jest łatwo tak poprostu przestać kogoś kochać i szukać
              > kogoś innego. Tym bardziej że było coś między nami, no i ze 100 razy
              > powiedzialem jej że ją kocham, ale ona mówi, że wszystko było super,
              > ale zależy jej kimś innym, że są różne nieporozumienia w jej
              > związku, ale... No i skończyło się na stwierdzeniu zostańmy
              > przyjaciólmi, kur@# i słyszałem że nie wie czy jej związek przetrwa,
              > ale że ona stchórzyła i poprostu musi dojrzeć do ewentualnej
              > decyzji...

              Chłopie - daj sobie spokój. Słyszałem dokładnie te same opowieści przez 4 lata
              aż w końcu zobaczyłem ja z pierścionkiem zaręczynowym na palcu choć nie
              przeszkadzało to jej korzystac z życia - czyli ze mnie (co za pasożyt ;-).
              naprawdę nie warto ładować się w taki kanał bo moze się ciągnąc latami. Jak
              zacznie być z tobą to na pewno nie skończy momentalnie być z tamtym i tak to
              bedzie wygladać. Chciałbyś tego? Naprawdę to nie jest miłe leżeć w sobotni
              wieczór ze swiadomoscią co tez ona teraz wyrabia, gdzie i z kim. Dlatego nie
              wolno angażować
              sie w uczucia nie znając sytuacji. Rozpoznanie bojem czyli atak na nierozpoznane
              umocnienia przeciwnika to chyba nienajlepsza metoda na zdobywanie miłości bo
              kończy sie tak jak w Twoim i moim przypadku niestety. No ale już popełniłeś ten bład
              A te historie typu 'zostańmy przyjaciółmi'... to tak jakbyśmy stracili Ferrari i
              wmawiali sobie że maluchem też pojeżdżę. Bzdury. Jak się nie skończy tego
              uczucia które jest miedzy Wami to dojdzie do tego ze nie bedziecie się do siebie
              odzywać i któreś z Was bedzie musiało zadecydować ze to koniec. U mnie nie
              skończyło się z obu stron i ile razy się spotykalismy zawsze widziałem w jej
              oczach to samo co zawsze no i to było tak beznadziejne... Jak dwoje ludzi na
              smyczy... . Ale wtedy to już może chodziłoby tylko o seks bo o jakimkolwiek
              zwiazku nie mogło być juz mowy.I zastanów się czy to co do niej czujesz to
              naprawdę miłosć czy tylko porządanie? Ponoć jedno z drugim ma wiele wspólnego
              ale są rózne odcienie szarosci.
              Nie sądzę aby rada 'walcz do upadłego' była w tym wypadku sensowna. Raz ze można
              sobie krzywdę zrobić a dwa to nawet jeśli osiągniesz cel to nigdy tak naprawdę
              nie bedziesz wiedział czy nie walczyłeś o cos co w gruncie rzeczy było jedna
              wielką pomyłką.



              Pozdro.
              • marcin_m_s Re: Jak długo można żyć samotnie? 30.01.08, 15:09
                Generalnie niby od początku znałem sytację - czyli że Ona ma kogoś,
                ale z różnych zdarzeń wynikało, że jednak zastanawia się czy to
                przetrwa. Jak mówiła ma wrażenie że się to rozpadnie, czasem jakby
                poprostu czekała kiedy to się stanie, ale nie wiem czy sama się
                zdecyduje zrobić odpowiedni krok, by to przeciąć.
                Wiem że jest beznadziejnie i pewnie powinienem dać sobie spokój, ale
                nie potrafię, bo nie powiem sobie przecież, że od dziś nic do niej
                nie czuję, bo tak się nie uda. Nie wiem, może jestem ciężkim
                przypadkiem, ale zakochuję się na amen i teraz mam problem.
                Staram się dać sobie na luz i poprostu niech się dzieje co ma się
                dziać, niech ona zdecyduje, zobaczy na kim jej właściwie zależy, co
                dla niej jest ważne, ale to powoduje, że właśnie każdego dnia
                zastanawiam się co robi, gdzie i z kim...
                Poza tym usłyszałem, że powinienem kożystać z życia, bo może znajdę
                kogoś innego, ale co z tego - skoro nikt inny mnie nie interesuje.
                No i tak to wygląda, cholera jasna!
                • mruff Re: Jak długo można żyć samotnie? 30.01.08, 15:16
                  marcin_m_s napisał:

                  > Generalnie niby od początku znałem sytację - czyli że Ona ma
                  kogoś,
                  I prawdopodobnie tu zrobiłeś błąd. Ale nie myli tylko się głupiec i
                  trup.
                  Ja żeby uniknąć takich sytuacji nie interesuję się zajętymi. Po
                  prostu od razu "stop" i tyle.
                  Nie umiałabym budować swojego szczęścia na czyimś nieszczęściu (typu
                  może ją zostawi).
                  Kobieta wiedząc, że ma was dwóch czekających jak psy...nie będzie
                  myślała szybko, bo po co?
                  Ma was 2.
                  Albo wóz albo przewóz. Tak myślę.
                  Odpowiada Ci sytuacja w której czekasz aż może hrabianka zdecyduje
                  się na Ciebie? Jeśli tak-czekaj cierpliwie.
                  Szanse na udany związek z nią oceń sam.
                  Żyj swoim zyciem, poznawaj inne kobiety.
                  Jak będzie chciała z Tobą być-zwyczajnie Ci to powie.
                  Nie marnuj czasu, nie czekaj na coś co może nie nadejść.
                  A jak nadejdzie-będzie wspaniałą niespodzianką.
      • forresty Re: Jak długo można żyć samotnie? 29.01.08, 16:01
        > jak to jest wy szukacie, my (kobiety) szukamy i nie możemy się
        > odnaleźć, złe rewiry łowickie?:)

        Jak to jest?


        Harcując na łowach bacz uważnie
        by Amora strzała
        nie trafiła w tak
        by z myśliwca zwierzyna się stała ;-)

        Na łowach często tak bywa niestety
        Jak ktoś poluje bez głowy to i później wychodzą różne kwiatki. Pytanie tylko co
        to znaczy szukać? W pewnym wieku człowiek dostaje takiej cofki. I to nie
        dlatego że coś z nim nie tak, ale dlatego ze wszystko wokół pożenione, dawne
        dziewczyny dzieciate, mężate... No ile można z dawną kolezanką gadać o
        pieluchach, z kumplem o jakości dachówek na nowe gniazdo itd... No i tak zawęża
        się pole działania niestety.




        • moon44 Re: Jak długo można żyć samotnie? 29.01.08, 16:09
          Racja, racja,
          ja tymczasem wolne chwile spędzam na astromonia .pl klasyfikując
          galaktyki
          paranoja nie;)
          • forresty Re: Jak długo można żyć samotnie? 29.01.08, 16:17
            patrząc na twego nicka to dziwne że się nie domyśliłem. Wczoraj moon strasznie
            mi dokuczał prosto w okno. Chodzi chyba o astronomię bo astromonia kojarzy mi
            sie z moją bratową tylko.
            • moon44 Re: Jak długo można żyć samotnie? 29.01.08, 16:27
              Tak astromonię,sorry
              chyba, że Twoją Bratową jakiś teleskop sfotografował, no to będzie
              problem z doborem typu galaktyki, ale wszystkie trudne przypadki,
              kierujemy do koorynatora akcji i na forum
              • forresty Re: Jak długo można żyć samotnie? 29.01.08, 17:05
                No nie... Ona jest trochę zakręcoa, mówi tak szybko że nie moge nic czasem
                zrozumiec, ale jest OK. Pozdrowienia dla TOrunia. Spędziłem tam najfajniejsze
                lata mego dotychczasowego żywota, ale z astronomii nikogo nie znałem niestety
                • moon44 Re: Jak długo można żyć samotnie? 29.01.08, 19:13
                  Za pozdrowieniea dziękuję
                  ale nie jestem z Torunia ino z Wrocławia,
                  a astronomii nie studiowałam, niestety i czasami żałuję
    • konix Z tego co widze, to tylko psycholog 29.01.08, 15:33
      Z tego co widze stary, to tylko psycholog cie ratuje. Nie to ze jakis wariat z
      ciebie, czy inny oszolom, ale bez obrazy, jestes osobka z niepoprawnie
      uksztaltowana osobowoscia! A to na szczescie jeszcze nie choroba, mozna to
      zmienic, tylko musialbys sie zglosic do dobrego psychologa, ktory po pierwsze
      oceni twoj stan i dobierze do niego odpowiednia terapie. Przeczytalem prawie
      wszystkie odp na twoj post, z tego co przeczytalem, to wszyscy chca bardzo
      pomoc, ale nikt chyba nie wzial po uwage faktu, ze osoba o takiej osobowosci,
      mimo wielkich staran najprawdopodobnie nie znajdzie tyle sil, zeby samemu ruszyc
      z miejsca. Texty typu: wez stary zmien swoje życie, rusz sie, sa moim skromnym
      zdaniem co najmniej zbedne, jesli nie dolujace jeszcze bardziej, bo gdyby to
      bylo takie proste, to czy dawno bys tak nie postapil. Chyba na taki akurat
      pomysl, to nie trudno wpasc??? Takie jest moje skromne zdanie i kropka. Co
      zrobisz, twoja sprawa! ps. sorry za ewent. bledy!!!
      • dorisn Re: Z tego co widze, to tylko psycholog 29.01.08, 16:22
        "Z tego co widze stary, to tylko psycholog cie ratuje. Nie to ze
        jakis wariat z
        > ciebie, czy inny oszolom, ale bez obrazy, jestes osobka z
        niepoprawnie
        > uksztaltowana osobowoscia! "

        Wybacz, ale gdyby zbadac doslownie kazdego czlowieka, wyszloby, ze
        osobowosc kazdego ma odchyly od normy. Taka jest prawda.

        Co do autora watku. Nikt nie da ci recepty na szczescie, nawet
        najlepszy psycholog, bo takie recepty nie istnieja.
        Ja sama jestem w twoim wieku, i bylam bez drugiej polowy (teraz
        znowu jestem) przez wieksza czesc swojego zycia. To, ze sie nie
        spotkalo do okreslonego wieku drugiej polowy, nie oznacza w zadnym
        razie, ze nie jest sie gotowym do stworzenia zwiazku. Przyjzyj sie
        swoim relacjom z innymi ludzmi (zwiazki to takze te budowane z
        rodzicami, rodzenstwem, przyjaciolmi), jak one wygladaja. Nie chodzi
        o ilosc, ale o ich jakosc. Jak bardzo ty sie w nie angazujesz, jak
        druga strona.
        Powim ci, ze sama jestem typem, ktory nie rozdaje usmiechow na lewo
        i prawo, ktory dobrze zastanowi sie zanim zaufa komus, nie jestem
        wylewna na pierwszych spotkaniach gdy kogos poznaje. Raczej slucham
        drugiej osoby niz mowie.Pomimo to kiedy spotykalam kogos, z kim
        pozniej bylam w bliskiej relacji moja komunikatywnosc sama
        wzrastala. Dodam, ze moje drugie polowy poznawalam zupelnie
        przypadkiem.
        Tez marze, ze spotkam w koncu kogos na reszte zycia i wiesz co?
        Wiem, ze prawdziwa milosc sama mnie odnajdzie i dalam sobie spokoj z
        szukaniem.


    • mujer82 Re: Jak długo można żyć samotnie? 29.01.08, 16:56
      Nie dramatyzuj bo depresja nie pomoże ci wyjść z samotności.
      Jesteś introwertykiem,tak jak ja a to naprawdę nie jest koniec świata,więc
      poznawanie nowych ludzi w twoim przypadku wymaga trochę więcej czasu.Wychodź z
      domu,rozmawiaj z osobami w pracy,szukaj nowych znajomych,postaraj się z kimś
      zaprzyjaźnić.Nawet jeśli nie czujesz potrzeby by się wyszumieć wyjdź parę razy
      na imprezę,do kina.Poznasz znajomych znajomych,ludzie dowiedzą się,że jesteś do
      wzięcia,może ktoś cię z kimś pozna.A na forum pogadaj czasem na inny temat niż
      twoja samotność a nuż kogoś poznasz w internecie?
      • mujer82 Re: Jak długo można żyć samotnie? 29.01.08, 17:06
        Wiesz co? Zauważyłam,że radosna kultura hiszpańska przyciąga ludzi wesołych z
        natury.Potrzeba ci chyba energicznej osoby z poczuciem humoru.Może zapisz się na
        kurs hiszpańskiego albo na zajęcia taneczne np. z salsy-na pewno spotkasz tam
        jakieś wesołe, pełne życia dziewczyny.Albo idź na imprezę w stylu latino.Może
        tak poznasz tą jedyną albo przynajmniej fajne koleżanki, które też mają
        koleżanki(a wśród nich jest ta jedyna ;-) )?
        Albo w ogóle poszukaj sobie drugiej połówki z Hiszpanii np.przez meetic?
        Z miłością jest tak,że sama nas znajduje ale trzeba wyjść do ludzi,żeby miała
        kiedy nas znaleźć.Bo jak się tego nie robi to tak jak Kant można przeżyć z dla
        od ludzi całe życie.A życie w samotności to nie jest życie.
        • nom73 Re: Jak długo można żyć samotnie? 29.01.08, 18:21
          Albo zmień swoje myślenie, bo samotność to "choroba" duszy. Można być samotnym
          pośród tłumu ludzi i nie być samotnym na środku pustyni. :-)
          • aszza_82 Re: Jak długo można żyć samotnie? 29.01.08, 18:34
            zgadzam się w pełni z nom73. Samotnośc to tylko i wyłącznie choroba duszy-to co leży w Tobie. Podobnie szczęście - można byc szczęśliwym będąc samotnym.Jestem młodsza od Ciebie-mam 26 lat. Byłam w jednym związku trwającym ponad 2 lata. Rozpadł się- za Jego przczyną.Nie wyobrażałam sobie dalszego zycia..., była rozpacz, chęć powrotu itd. Aż pewnego dnia powiedziałam sobie, że nie będę użalać sie nad sobą...Posatnowiłam udowodnic sobie, że potrafię byc szczęśliwa będąc samotną... I tak jest do dziś :) Jestem szczęśliwa-nie szukam nigogo na siłę, uśmiecham się do ludzi, spotykam się z nimi...Nie mam przyjaciół-bo tego nie potzrebuję. Ale nie izoluje się od innych, mając jednocześnie swój mały światek pasji, radości życia..:) Uwierz można być szczęśliwym będąc samotnym, mieszkając samemuitd! :) Na duchowe wzmocnienie polecam książkę Anthony de Mello " Przebudzenie"....Nie śpij..:)!
            • mruff Re: Jak długo można żyć samotnie? 30.01.08, 11:27
              aszza_82 napisała:

              >Posatnowiłam udowodnic sobie, że potrafię byc szczęśliwa będąc sa
              motną... I tak jest do dziś :)

              udowodniłaś sobie i co? Co dalej? Udowodniłam sobie, że umiem rąbać
              drewno, tapetować i co? I potem usłyszałam, że odstraszam facetów
              swoją zaradnością. O kant dupy to rozbić.

              > Uwierz można być szczęśliwym będąc samotnym, mieszkając sa
              > memuitd! :)
              Można być szczęśliwym? A może powinnaś szczerze napisać można nie
              łapać depresji a to nie jest tożsame ze szczęściem.
              Można być szczęsliwym bo dziś był pierwszy dzień od dawna kiedy mąż
              przyszedł trzeźwy???
              O to chodzi?
              Ja jestem sama, mieszkam sama, bliscy są 500 km stąd.
              Nie jest mi źle, mam co jeść itd.
              Sama tacham zakupy, jestem zaradna. Umiem sama sobie radzić. I co z
              tego? Na tym polega życie?Na udawadnianiu sobie samej, nie
              potrzebuję nikogo do szczęścia?Naprawdę???
              Nie narzekam ale brak narzekania nie równa się bycia szczęśliwą.
              Mam przypływy dużego zadowolenia, gdy siedzę na jakimś szczycie.
              A byłoby 10x piękniej gdybym na tym szczycie mogła spojrzeć głęboko
              Jemu w oczy, a potem wrócić do domu, wykąpać się i...
              • aszza_82 Re: Jak długo można żyć samotnie? 30.01.08, 11:52
                Mruff owszem masz rację-byłoby piękniej gdyby na tym szczycie można byłoby spojrzeć w oczy Jemu...

                Nie mylę pojęć: "szczęście" i "nie łapanie depresji". Jestem szczęśliwa i pisze to szczerze. A wiesz dlaczego? Bo nauczyłam się cieszyć każdym drobiazgiem...i nie myślę o tym czego mi brakuje. Poza tym uważam, że szczęścia nie można uzależniać od innych-ono lezy tylko w nas...
                Taki pzrykład-nie wiem, czy znasz podobny, ja znma kilka- Jest młode, kochające sie małżeństwo z jednym dzieckiem drugie w drodze...Mąż ginie nagle w wypadku. Rozpacz, załamanie. Ona nie wyobraża soebie dalszego życia bez niego...Mijają 4 lata -poznała kogos nowego...jest szczęsliwa na nowo...
                Chcę pzrez ten przykład pokazać, że szczęście można 'przyczepic ' do kogoś, -ale to nie ejst nic trwałego. Trwałe jest tylko to co lezy w Tobie. De Mello w swojej książce fajnie to określił:, że jesteś orkiestrą grająca różne melodie, gdy poznajesz kogoś, w kim się zakochujesz, zaczynasz grać inne melodie...., ale gdy ta osoba odejdzie nadal będziesz grać...będą to inne dźwięki, ale nie oznaczą to, że odejście Twoje spowoduje, że przestanę grac...

                Dlatego uważam, ze super-gdy spotkam kogoś i zaczne grać inaczej...., ale nie uzależnię swojego szczęścia od Niego.Raz już to zrobiłam...i ciężko było wróćic do rzeczywistości.

                Możesz się oczywiście ze mna, jak najbadziej nie zgadzać-ja szanuję Twoje podejście-żczę Ci, abyś odnalazła te własciwe oczy...:)

                swoja drogą-zyję podobnie jak Ty-mieszkam sama, rodzina 400km ode mnie..:)
                • mruff Re: Jak długo można żyć samotnie? 30.01.08, 12:11
                  aszza_82 napisała:

                  >
                  Poza tym uważam, że szczęścia nie można uzal
                  > eżniać od innych-ono lezy tylko w nas...
                  To znaczy, że jesteś w 100% samowystarczalna( pomijamy mechanika
                  samochodowego, hydraulika itd)
                  Do czego wobec tego Tobie "On"?
                  Do noszenia zakupów? Przecież udowodniłaś sobie samej, że sama ja
                  wtachasz.
                  Nie uzależnisz swojego szczęścia od Niego?
                  Nie odczujesz pustki po jego odejściu tylko własną melodię
                  szczęścia ?

                  Przypomnij sobie stan szczęścia będąc przy byłym, a obecny stan?
                  Mnie też cieszą małe rzeczy, ale to radość w 25% z radości jaką
                  odczuwałam będąc z pewnym chłopakiem.
                  Pamiętam jak siedziałam z nim na szczycie, a jak bez niego...
                  Nieporównywalne.

    • samotnyinteligentny Cudzoziemiec w Polsce sie klania... 29.01.08, 18:42
      Niestety taka "zima samotnosci" moze nie miec koniec...

      Przyjechalem do Polski pare lata temu, swiezo po 30ce, i myslalem ze lada dzien
      znajde kobieta mojego zycia, bedziemy szczesliwy. Rodzina, dzieci..

      Potworem nie jestem, MAM NIESTETY WYSOKI IQ (i to polowa problemu) i pare inne
      ceche ktore mi utrudniaja zycie (np nienawidze palenie) ale okazalo ze wcale nie
      jest tak latwo.

      Jesli chodzi o ludziach po studiach, niestety w Polsce 80% szczesliwych zwiazach
      sie zawiera PODCZAS STUDIA, albo np w pracy..

      A JA:
      1) studiowalem w mojm kraju
      2) pracuje sam w domu jako freelance

      Koszmar co?

      Przez pierwsze lata szukalem drugiej polowy pomiedzy rowiezczkami. Popatrze jak
      bylem "fair": dawalem szanse samotych 30parolatek.. A okazalo ze bylo zachowanie
      samobojcie. Kobiete po 30ce ktore sa same, to CHCA byc same, juz maja calkowicie
      porabano w glowie...

      Ostatnio spacerowalem na Arkadii (mieszkam w Warszawie) i plakac mi sie chcialo:
      WSZYSTKIE KOBIETE OTOCZONE DZIECI, to proste babe po zawodowce lub najwyzej
      srednie...

      Napisalem sms do kolezanki: "Polska to kraj gdzie jeszcze 15 lata temu NAWET
      inteligentne kobiety samotne reagowali milo kiedy zaczepiane przez nieznanego
      faceta, i mieli duzo dzieci. Teraz grzeczne sa tylko proste babe (wiec POZWALAJA
      zebys z nimi rozmawial.. ale O CZYM?) i one, te proste, maja gromada dzieci
      (super).. Natomiast inteligentne, to sfrustruowane istotne, zla na calego swiata"...

      Jesli samotna inteligentna niepalaca CHCE MIEC FACETA, to moj emial:
      wolnywolny@tlen.pl

      Samotny Cudzoziemiec w Polsce
      • samotnyinteligentny Przyklad to post NAD mojm!!! 29.01.08, 18:52
        Ta kobieta to DOSKONALE PRZYKLAD to co mowilem:
        -----------------------------------------------
        > aszza_82 29.01.08, 18:34 Odpowiedz
        > ...Posatnowiłam udowodnic sobie, że potrafię byc szczęśliwa
        > będąc samotną... I tak jest do dziś :) Jestem szczęśliwa-nie
        > szukam nigogo na siłę, uśmiecham się do ludzi, spotykam się z
        > nimi...Nie mam przyjaciół-bo tego nie potzrebuję.

        SMUTNE SMUTNE SMUTNE I 1000 RAZ SMUTNE!

        A prosze zwracac uwage na pewien fakt: wyglada ze zachowanie "aszza" dotyczy
        tylko swoja osoba. Ale mamy 100, 1000, 10000 "aszza". Wiec cale miasto jest
        pelen kobiet ktore CHCA BYC SAMOTNE!!!!!!!!!!!

        Jesli 10000-50000 kobiete decyduja ze chca byc samotne, MAMY 10000-50000 facetow
        ktory niezalezny od ICH WOLE, beda rowniez samotnami!!!!!!

        Do tango trzeba dwoje!!!!!!!!!!!!!!!!!

        I tu jest szczyt absurdu:
        > Ale nie izoluje się od innych, mając jednocześnie
        > swój mały światek pasji, radości życia..:)

        Paranoia. Ta kobieta DOKLADNIE SIE IZOLUJE! Bo "laczenie z ludzmi" to nie jest
        PRZEBYWANIE Z NIMI!

        ISTOTA BYCIA "RAZEM" JEST TEN WIEZ, TA POTRZEBA JEDEN DRUGIEGO.
        MOJ PRZYJACIEL JEST MOJ PRZYJACIEL JEST JA POTRZEBUJE GO, A ON POTRZEBUJE MNIE.
        SWIAT LUDZI "NIEZALEZNYCH" TO SMUTNY SWIAT LUDZI IZOLOWANY. Idz na zakupi, do
        kina, czy na piwo z kims, bedac w absolutnie obojetnosc czy bedzie czy nie, to
        jest NADAL SAMOTNOSC!

        ZAKOCHALEM SIE W POLSCE z 15 temu, kiedy ludzi mieli mniej duperele z
        konsumizmu, i dla czlowieka wazny byl... CZLOWIEKEM.

        Gdzie ta Polska? Przyjechalem do Atlantis po utopiena kontynentu..

        wolnywolny@tlen.pl
        • nom73 Re: Przyklad to post NAD mojm!!! 29.01.08, 19:05
          samotnyinteligentny napisał:

          > SMUTNE SMUTNE SMUTNE I 1000 RAZ SMUTNE!

          Sam jesteś smutny, użalasz sie nad sobą. :-)

          > pelen kobiet ktore CHCA BYC SAMOTNE!!!!!!!!!!!

          Przecież napisała, że nie jest samotna, czytaj ze zrozumieniem. :-)

          > Jesli 10000-50000 kobiete decyduja ze chca byc samotne,

          A kto powiedział, że chce być samotny?
          Aszza zapewne pragnie mieć kogoś bliskiego, ale nie na siłę, a więc nie chce się
          z kimś związywać tylko po to, żeby kogoś mieć.


          > Do tango trzeba dwoje!!!!!!!!!!!!!!!!!

          Dokładnie. :-)

          > I tu jest szczyt absurdu:
          > > Ale nie izoluje się od innych, mając jednocześnie
          > > swój mały światek pasji, radości życia..:)

          Ech, nic nie rozumiesz, człowiek po to żyje, żeby korzystać z niego, rozwijać
          swoje pasje, zainteresowania, robić to co się lubi, czyli cieszyć się życiem. :-)

          > Paranoia. Ta kobieta DOKLADNIE SIE IZOLUJE! Bo "laczenie z ludzmi" to nie jest

          Myślisz, że jak zwiąże się z Tobą, a wcale nie kocha Cię, to będzie szczęśliwa? :-)
          • aszza_82 Re: Przyklad to post NAD mojm!!! 29.01.08, 19:12
            widzę nom, ze zrozumiałeś moją wypowiedź doskonale :)
        • aszza_82 Re: Przyklad to post NAD mojm!!! 29.01.08, 19:10
          hmmm wydaje mi się, że jesteś troche zdesperowany..:)
          Nie rozumiem co w tym smutnego-że chcę być szczęśliwa samotnie? Tzna ,że osoby samtne nie maja prawa do bycia szczęślwymi?
          To, że jestem szczęśliwa samotnie nie oznacza, że chcę byc samotna do końca życia. Owszem liczę na to, że KOGOś spotkam ..., ale jezlei tak się nie stanie będę szczęśliwa sama :) na pewno nie zwiążę się z nikim a akcie desperacji...
          Nie wiem co rozumiesz poprzez pojęcię 'łączenie się z luxmi'...Natomiast ja nie izoluje się-poniewaz mam znjaomych, z którymi utrzymuje regularny kontak, z którymi się spotykam....więc daleko mi o bycia aspołeczną :)

          Z resztą-to jest sprawa indywidulana, kto czego potrzebuje....mnie wystarczy taki kontakt z innymi ludźmi. Dziele swoje zycie na życie w spolecznestwie- i wlasnie na ten moj maly swiatek -pasjii, które sa w moim życiu bardzo istitne.

          Mozliwe, ze ktos kiedys 'wkradnie sie' w ten moj siwatek..:)

          samotnyinteligentny-nie generalizuj kobiet :)
          Skoro tak bardzo Ci zależy na zanlezieniu..., a tak, jak piszesz jesteś inteligentny...to w moim mniemaniu nie powinieneś mieć z tym probelmów :)
      • nom73 Re: Cudzoziemiec w Polsce sie klania... 29.01.08, 18:56
        samotnyinteligentny napisał:

        > Samotny Cudzoziemiec w Polsce

        W Warszawie nie możesz znaleźć dziewczyny? Tam jest mnóstwo wolnych kobiet,
        dużo więcej niż mężczyzny, tak gdzieś o kilkanaście tysięcy więcej. :-)
        Mnie dużo kobiet z Warszawy zaczepia na GG i gdyby nie odległość to już od dawna
        nie byłbym singlem. :-)
        • samotnyinteligentny Re: Cudzoziemiec w Polsce sie klania... 29.01.08, 20:39
          > W Warszawie nie możesz znaleźć dziewczyny? Tam jest mnóstwo
          > wolnych kobiet, dużo więcej niż mężczyzny, tak gdzieś o
          > kilkanaście tysięcy więcej. :-)
          > Mnie dużo kobiet z Warszawy zaczepia na GG i gdyby nie
          > odległość to już od dawna nie byłbym singlem. :-)

          "gdyby nie odległość" - po polsku wy mowicie ze "gdyby babcia mialaby wasy
          bylaby dziadkiem".

          Jesli bylbys w Warszawie widzialabys ze tak rozowo nie jest. Przychodza
          inteligentne kobiety, bo tu jest ciekawa i wymagajaca praca dla ambitnych. Ale
          jesli przekraczaja 26-27 lat, ALBO znajduja faceta, ALBO sie skupia TYLKO W
          PRACY I AMEN.

          A mam taki wiek ze dziewczyne do 23-24 lat patrza na mnie jak na kosmita, 26-27
          to dolna granica, ale jesli zaczepiam ich na jakies neutralne miejsce to one
          mysla ze "mi stac na przystojniaka max 30letniego" - i sie nie ma czas na
          pokazanie sie swojej wartosci intelektualne i duchowe, bo wymaga wiecej niz 5
          sekundowe spojrzenie.

          Potem ta sama 26-27 latka ktora mi olewala, w pracy trafie na 35-40 latkiem z
          brzuchem, pierwszy dzien mowi "nie moj typ, stac mi na lepiej", ale ona MUSI z
          nim przebywac, bo pracuja razem.

          Wiec w ciagu pare dni ona poznaje go mimowoly, i zaczyna myslec "ale fajny ten
          facet!!!!!!!" i po miesiac oni sa szczesliwa para.

          Pol roku i on jest jej maz.

          Ale jesli maz bylby freelance pracujace w domu, i zaczepialbym jej przyszla
          zona, kulturalnie, w jakies centrum handlowe, lub restauracja, lub podobnego,
          ona bylby go olewal!

          To absurd? Tak, absurd.

          wolnywolny@tlen.pl
      • titta Re: Cudzoziemiec w Polsce sie klania... 30.01.08, 13:11
        Drogi cudzioziemcze, bzdura z tym co piszesz. Kobiete po 30ce ktore
        sa same, wcale nie CHCA byc same ale troche sie juz na zycie
        napatrzyly i im mile slowka nie wystarcza, a nachalnosc (i
        zarozumialstwo) wrecz odstrasza. Kiedys, to rzeczywiscie niektore to
        lecialy na sam fakt ze ktos byl cudzoziemcem (o to ci chodzi,
        prawda? ;). Te juz niestety wyjechaly. Moze poszukasz ich w Iraladi?
    • andrewbly1 Re: Jak długo można żyć samotnie? 29.01.08, 20:22
      nie rozpaczaj, i nie wpadaj w panike. Takie jest zycie czlowieka na
      planecie Ziemia.
      Jesli chcesz byc zauwazonym, ubieraj sie fajnie, badz soba i na
      luzie,rozmawiaj z ludzmi i badz zauwazalny .Nigdy nie mysl, ze
      jestes beznadziejny, bo nie jestes - cos takiego nie istnieje -
      jestes czlowiekiem jak my wszyscy - jak juz nic nie masz i nachodza
      Cie straszne mysli - pojdz do Agencji Towarzyskiej i..........tam
      cie dziewczyny wezma w obroty. Okaze sie
      ze ...........mozesz...........Glowa do gory,takich jak Ty to polowa
      swiata.Badz soba i jesli nie masz nikogo - idz na
      ku.............one Cie naucza zycia, wierz mi
      • psychoguru Agencje terapeutyczne 29.01.08, 21:52
        andrewbly1 napisał:

        > jestes czlowiekiem jak my wszyscy - jak juz
        nic nie masz i nachodza
        > Cie straszne mysli - pojdz do Agencji
        Towarzyskiej i..........tam
        > cie dziewczyny wezma w obroty. Okaze sie
        > ze ...........mozesz...........Glowa do
        gory,takich jak Ty to polowa
        > swiata.Badz soba i jesli nie masz nikogo - idz
        na
        > ku.............one Cie naucza zycia, wierz mi

        To sa rady rekordowe czyli burdele jako terapia
        dla panow haha. A dla pan mlode jurne miesniaki
        do wynajecia.

        Co prawda w leczeniu zaburzen seksualnych
        probowano tzw. manekinow czyli instruktorek
        wykorzystujacych wlasne cialo.

        Ale w tym przypadku usluga prostytucyjna tylko
        poglebi problemy bo jeszcze bardziej powiekszy
        kontrast miedzy realnym zyciem, moze tez wywolac
        nowe problemy psychiczne bo przeciez
        prostytuowanie sie nie rozwiazuje problemu
        samotnosci.
    • eulalia5 Re: Jak długo można żyć samotnie? 29.01.08, 21:29
      Najlepsze lata?? Całe życie przed tobą i może jeszcze lepsze "lata"
      niż dotąd.
      Czemu piszesz, że nie masz szans na szczęście w miłości? Może dla
      jakiejś kobiety brak doświadczeń w relacjach damsko-męskich będzie
      twoim autem :-))) Nigdy nie wiadomo.
      Trzymam kciuki.
    • zlotyswit Re: Jak długo można żyć samotnie? 29.01.08, 21:54
      "Nie wiem, czy moje objaśnienia mają jakąś wartość, lecz myślę, że napięcie tej
      fałszywej sytuacji wtedy właśnie doszło do szczytu. Ze wszystkich form życia
      najbardziej imperatywnie występuje ta, dla której pełnego zrealizowania potrzeba
      dwojga ludzi. Kojarzenie się w pary jest przeznaczeniem ludzkości. I jeśli dwie
      istoty, które los zbliżył do siebie, czują wzajemny pociąg, lecz opierają się
      tej konieczności i nie rozumiejąc jej uchylają się od… od… uścisku – w
      najwznioślejszym tego słowa znaczeniu, popełniają grzech przeciw samemu życiu,
      którego nakazy są jasne. A może nawet święte. Karą za to będzie dla nich groźne
      skomplikowanie życia, dręczące powikłania uczuć, najgłębsza postać cierpienia, z
      której może powstać w końcu coś nieprzeciętnego, coś, co może być zbrodnią lub
      bohaterstwem, szaleństwem lub mądrością – albo nawet stanowczą, choć rozpaczliwą
      decyzją." J. Conrad... nie kto inny ;)
    • lenka.0 Re: Jak długo można żyć samotnie? 29.01.08, 23:37
      Widzisz, Twoj problem to wedlug mnie bardzo niska samoocena. Nie chce sie
      wymadrzac, ale tak mi sie wydaje, ze Twoje problemy sa w Twojej glowie. Masz
      DOPIERO 28 lat. Cale zycie przed Toba. Ludzie poznaja swoje polowki w bardzo
      roznym wieku. Przede wszystkim nie zakladaj, ze ludzie nie lubia przebywac w
      Twoim towarzystwie. Nie trzeba byc dusza towarzystwa i ciagle w centrum uwagi,
      zeby byc lubianym. Nastepnym razem, kiedy bedziesz mial takie odczucia pomysl,
      ze to Ci sie tylko wydaje. Przede wszystkim polecam jednak wizyte u psychologa,
      ktory Ci pomoze spojrzec radosniej na swiat i na zycie. Bo ono ma wiele kolorow,
      tylko czasem trudno je zauwazyc.
      • pos3gacz Re: Jak długo można żyć samotnie? 30.01.08, 00:07
        lenka.0 napisała:

        > Widzisz, Twoj problem to wedlug mnie bardzo niska samoocena. Nie
        chce sie
        > wymadrzac, ale tak mi sie wydaje, ze Twoje problemy sa w Twojej
        glowie. Masz
        > DOPIERO 28 lat. Cale zycie przed Toba. Ludzie poznaja swoje
        polowki w bardzo
        > roznym wieku. Przede wszystkim nie zakladaj, ze ludzie nie lubia
        przebywac w
        > Twoim towarzystwie. Nie trzeba byc dusza towarzystwa i ciagle w
        centrum uwagi,
        > zeby byc lubianym. Nastepnym razem, kiedy bedziesz mial takie
        odczucia pomysl,
        > ze to Ci sie tylko wydaje. Przede wszystkim polecam jednak wizyte
        u psychologa,
        > ktory Ci pomoze spojrzec radosniej na swiat i na zycie. Bo ono ma
        wiele kolorow
        > ,
        > tylko czasem trudno je zauwazyc.
        xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
        Jemu nie jest potrzebny psycholog, jemu jest potrzebny potężny
        kopniak w zadek. Młody i głupi, a nie ma jakiegoś hobby???
        Mając jakiekolwiek hobby i spotykając się z innymi osobami o
        wspólnych zainteresowaniach, zacznie wychodzić z "cienia".
        Najtrudniejszy jest pierwszy krok, następne będą dużo łatwiejsze.
        A świat nie jest li tylko czarno - biały. Posiada 2 barwy, 3 kolory
        i nieskończenie wiele odcieni.
        • pos3gacz Re: Jak długo można żyć samotnie? 30.01.08, 00:10
          pos3gacz napisał:

          > lenka.0 napisała:
          >
          > > Widzisz, Twoj problem to wedlug mnie bardzo niska samoocena. Nie
          > chce sie
          > > wymadrzac, ale tak mi sie wydaje, ze Twoje problemy sa w Twojej
          > glowie. Masz
          > > DOPIERO 28 lat. Cale zycie przed Toba. Ludzie poznaja swoje
          > polowki w bardzo
          > > roznym wieku. Przede wszystkim nie zakladaj, ze ludzie nie lubia
          > przebywac w
          > > Twoim towarzystwie. Nie trzeba byc dusza towarzystwa i ciagle w
          > centrum uwagi,
          > > zeby byc lubianym. Nastepnym razem, kiedy bedziesz mial takie
          > odczucia pomysl,
          > > ze to Ci sie tylko wydaje. Przede wszystkim polecam jednak
          wizyte
          > u psychologa,
          > > ktory Ci pomoze spojrzec radosniej na swiat i na zycie. Bo ono
          ma
          > wiele kolorow
          > > ,
          > > tylko czasem trudno je zauwazyc.
          > xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
          > Jemu nie jest potrzebny psycholog, jemu jest potrzebny potężny
          > kopniak w zadek. Młody i głupi, a nie ma jakiegoś hobby???
          > Mając jakiekolwiek hobby i spotykając się z innymi osobami o
          > wspólnych zainteresowaniach, zacznie wychodzić z "cienia".
          > Najtrudniejszy jest pierwszy krok, następne będą dużo łatwiejsze.
          > A świat nie jest li tylko czarno - biały. Posiada 2 barwy, 3 kolory
          > i nieskończenie wiele odcieni.
          xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
          Zapomniałem o najważniejszym, a mianowicie o wierze -=- w siebie.
    • rdudka Re: Jak długo można żyć samotnie? 30.01.08, 00:27
      Pomyśl sobie że kiedyś żyłem tak jak ty i traciłem nadzieję że
      kiedykolwiek się to odmieni. Ale to się zmieniło, zaczęło się od
      tego że przez moje życie przetoczyła się burza. Ona oczyściła mnie
      ze zbędnego bagażu przeszłości jaki przez lata nazbierałem. Nagle
      wszystko się ułozyło. Spotkałem swoje kochanie, nigdy nie byłem tak
      szcześłiwy. Najważniejsze to przerwać zaklęty krąg w któym żyjesz ,
      mi pomógł psycholog, to był jeden z pierwszych ale chyba
      najważniejszy krok żeby zmienić swoje życie.
    • neotehuana Re: Jak długo można żyć samotnie? 30.01.08, 06:34


      Wszystko moze sie odmienic-tylko MUSISZ ZACZAC DZIALAC. NIE PODDAWAJ
      SIE -JESTES JESZCZE BARDZO MLODYM MEZCZYZNA.
      Ja poczulam się tak jak Ty w 27 roku życia. Cechowal mnie chlod
      emocjonalny i nie mialam zadnych kontaktow spolecznych-poza
      praca,ktora polegala na odbebnieniu 8 godzin za biurkiem. Tam tez
      czulam sie nieswojo i zupelnie zbedna dla otoczenia. Nie mialam
      glebszych relacji-tylko jedna osoba byla dla mnie zyczliwa i byla
      sympatyczna kolezanka. Po stracie pracy-bez zalu i z nudow-zaczelam
      szukac sobie chlopaka przez internet. Na poczatku same
      niewypaly,nudne spotkania,ale cos sie dzialo. Nie liczylam na milosc-
      po prostu-chcilam zajac sie czyms. Po tem byl zwiazek-tylko dla
      seksu i odrobiny rozrywki. A w miedzyczasie-zupełnie niespodziewanie
      poznalam mezczyzne-z ktorym najpierw zaprzyjaznilam sie (tylko i
      wylącznie kontaktujac sie przez kilka miesiecy przez maile-potem
      doszly dlugie nocne telefoniczne rozmowy), w którym po spedzeniu
      kilku tygodni razem zakochalam sie. Teraz mija rok od naszego
      pierwszego spotkania w cztery oczy i kocham i jestem kochana.
      • mruff Zgadzam się z samotnym 30.01.08, 07:56
        w 100% samotnyinteligentny ma rację
        W Warszawie pełno samodzielnych, niezależnych kobiet
        Zapracowanych etc
        Facet to kula u nogi,
        Facet=granice
        Każdy gdzieś spieszy się
        Wlepia nos w szybe tramwaju, autobusu
        Wku.. ma za kierownicą w korku, uśmiechu nie pośle
        Im większe miasto tym większy pęd, większa anonimowość
        Mieszkałam w stolicy 2 lata.Znam to bdb
        Uśmiech nieznajomej odbierany był dziwnie(wariatka czy co?)
        W mniejszym mieście łatwo zagadać kogoś
        To jest NORMALNE pogadać z kimś na przystanku...

        • samotnyinteligentny Re: Zgadzam się z samotnym 30.01.08, 10:39
          > Mieszkałam w stolicy 2 lata.Znam to bdb
          > Uśmiech nieznajomej odbierany był dziwnie(wariatka czy co?)
          > W mniejszym mieście łatwo zagadać kogoś
          > To jest NORMALNE pogadać z kimś na przystanku...

          Dokladnie o to mi chodzi.. Ja poznalem Polska w latach '90, podczas spotkania
          mlodziezowe, i poznalem naprawde INNA POLSKA! Zafascynowal mi taka otwartosc..

          Ja nie jestem niesmialy, ale od kiedy mieszkam w Warszawie, sam zaczynam sie bac
          zaczepiac kogos, bo naprawde mozna byc traktowany tak po chamsku ze BOLI!

          A gdzie teraz mieszkasz mruff? Bo ja za pare miesiacy uciekam stad, mam tylko
          decydowac DOKAD...
    • dorotakas Re: Jak długo można żyć samotnie? 30.01.08, 08:50
      czesc. sądzę na podstawie własnego doświadczenia ,że ten kryzys
      który przeżywasz jest ci potrzebny. trzeba przez to przejść, potem
      powinno coś się zmienić. przynajmniej w moim przypadku tak było.
      dość późno poznłam swojego pierwszego(jedynego?!), ja miałam 26, on
      29lat. może zresztą to wcale nie jest późno, tylko wszyskim wkoło
      się spieszy i nas też przez to ogarnnia panika samotności. w każdym
      razie na pewno COŚ cię w zyciu spotka, prawodopodobnie to na co
      czekasz!
      • steve13 Re: Jak długo można żyć samotnie? 30.01.08, 10:07
        Żeby zacząć działać trzeba mieć jakiś punkt zaczepienia. Ja niestety
        takiego nie mam. Brakuje mi znajomych. Żeby gdzieś wyjść i pokazać
        się światu trzeba sporo odwagi, a wiadomo że w grupie raźniej, Na
        żadną impreze nie pójde bo nie mam gdzie ani z kim, do knajpy albo
        na dyske też samemu iść głupio a jak już się odważę to zawsze
        słyszę "spadaj", "odwal się"
        I jak tu myśleć optymistycznie i z czego się cieszyć?
        • mruff do Steva 30.01.08, 10:33
          Stev wyobrax sobie, że wyprowadziłam się do w 100% obcego miasteczka.
          Zero znajomych.
          Punkt zaczepienia-wypady górskie z różnymi klubami, na tzw przylepę.
          Stadko znajomych powiększa się systematycznie.
          Jedź na podobny wypad. Z jakiego miasta jesteś?To podeślę Tobie info
          bardziej konkretne.
        • forresty Re: Jak długo można żyć samotnie? 30.01.08, 12:11
          > Żeby zacząć działać trzeba mieć jakiś punkt zaczepienia.

          O już myślisz całkiem do rzeczy... Tylko nie bierz przykładu ze mnie bo na
          przykład dziś mam wolne, piję drinka, słucham Pet Shop Boys, podziwiam moje nowe
          wystrzałowe buty i zarazem mam wszystko głeboko w d... Zaplanowałem dzień na
          jutro i jest git.
          Ty, spokojny cichy ludzik nie znajdziesz dziewczyny na dyskotece. MI udało się
          tylko raz i były z tego tylko kłopoty. owszem jakaś szansa istnieje ale to
          szansa iluzoryczna.To nie ci ludzie o których Ci chodzi. Podejscie do laski przy
          barze i zagajenie rozmowy na zasadzie "cześc maleńka" albo "czy mógłbym z panią
          porozmawiać - jestem tak bardzo samotny" w twoim przypadku też nie skutkuje jak
          widać - trafiasz na nieodpowiednie osoby. Daj temu spokój choć rzecz jasna baw
          się - jak najbardziej.
          Nie wierzę że nie masz znajomych. Ja najlepszych mam rozsianych po całym kraju
          niestety - to naprawdę dla mnie kłopot bo są dla mnie jak bracia a nagle trzeba
          było się rozstać. Ale pewnie jest ktos z kim spędzasz trochę czasu, masz pewnie
          jakieś zainteresowania. jeśłi jesteś osobą dla której sport, aktywne spędzanie
          czasu było czymś poniżej twojej godności to musisz to zwalczyć. nie da się
          poznać dziewczyny, a tym bardziej utrzymać zwiazku z nią jeśli bedziesz
          przeraźliwie nudny. odrobina szaleństwa w życiu nikomu jeszcze nie zaszkodzila.
          Nie wiem co robisz na codzień i w ogóle jaki typ koboety cię interesuje bo
          przeciez nie możesz soboe przygruchac jakiejś latawicy bo zamęczycie się na
          śmierć zanim cokolwiek z tego wyjdzie.
          Nie wiem jak wyglądają Twoje relacje z rodziną. Jeśłi jesteś za bardzo
          zdominowany to musisz walczyć o swoje - delikatnie zacząć dawać do zrozumienia
          ze masz swoje potrzeby i przestać wstydzić się twoich odruchów i potrzeb.
          Widzę też że jestes pesymistą. Nie martw się - ja też tylko takim trochę innym.
          I naprawdę - jakbym Ci opowiedział jak naprawdę moje życie wyglądało i po
          części wygląda to twoje jawiłoby się jako kraina szczęśliwosci. TYle ze ja nie
          miałem problemów z kobietami (choć tak naprawe ciągle je mam ;-)ale tak naprawdę
          takiego szcześliwego związku to nigdy nie miałem - zawsze było coś nie tak.
          Widac tak już musi być.
          Zobacz ilu tu już masz znajomych. Z każdym z nich mozesz pogadać choćby przez
          pocztę. Musisz znaleźć jakiś impuls w życiu, coś co doda ci wartosci w oczach
          własnych i niewieścich.
          Trudno... tak już jest
    • samotnyinteligentny Rady Dobrej Cioci.. padaja rece... 30.01.08, 12:09
      Z wyniku mojej obecnosci w Forum, dostalem list, od zajetej kobiety (to typowy,
      wolne nie pisza by sie zglaszac, a zajete pisza albo zeby polemizowac, albo zeby
      mowic ze "zaraz znajdziesz", taaaaaaaaaak...)

      Na koniec listu ta Pani pisze:

      > ...takiej nie znajdziesz raczej w centrum handlowym!
      > może szukasz nie tam gdzie powinieneś?

      Ludzie, wy jestescie SPECJALISTAMI w tak znane Rade Dobrej Cioci. To oczywiscie
      ze jesli ktos szuka na przyklad zagubiona komorka i nie znajde to "szuka gdzie
      nie powienien". To czysta logika.

      - jesli ktos szuka i znajde, to znaczy ze szukal gdzie POWINIEN.
      - jesli ktos szuka i NIE znajde, to znaczy ze szukal gdzie NIE POWINIEN.

      Rozmowa jest na poziomie FORREST GUMP....

      A szkoda ze zadna kobieta nie powie "gdzie powinien".

      Jeszcze bardziej absurdalne sa osobe ktore mowia: "Oj, ty jestes sam i szukasz
      TAM GDZIE NIE POWINIENES. U mnie w pracy jest pelno fajnych dziewczyn samotne
      ktore szuka faceta".

      Wiec ja pytam:

      - "Zapoznajesz mi z nim?"

      Odpowiedz:

      - "Nie".

      Mam plakac? Mam sie smiac? Mam kontemplowac Ludzki Debilizm?

      Mial racje Einstein. "Wszechswiat i Ludzka Glupota sa nieograniczone. Ale o
      wszechswiat mam watpliwosci".

      Cudzoziemiec w Polsce - wolnywolny@tlen.pl
      • forresty Re: Rady Dobrej Cioci.. padaja rece... 30.01.08, 12:15
        > Z wyniku mojej obecnosci w Forum, dostalem list, od zajetej kobiety (to typowy,
        > wolne nie pisza by sie zglaszac, a zajete pisza albo zeby polemizowac, albo zeb
        > y
        > mowic ze "zaraz znajdziesz", taaaaaaaaaak...)

        A nie sądzisz ze wypisywanie na forum czyjejś korespondencji jest grubym
        nietaktem? Mam wrażenie ze masz zbyt roszczeniowe podejście do sprawy. Nikt sam
        nie wpadnie Ci w ręce a to narzekanie ze panny są nie takie... Są właśnie takie
        jak powinny być bo i z faceci nie są swięci. A co do rad... mysle ze tu nikt
        nikomu takich nie daje tylko pisze co w takiej sytuacji sam by zrobił i jak
        widzi problem. Jak myslisz że ktoś za Ciebie znajdzie dziewczyne albo że
        psychiatra to remedium na wszelkie problemy to sorry..
        Pozdro
        • wentyl77 Re: Rady Dobrej Cioci.. padaja rece... 30.01.08, 12:57
          Samotnyinteligentny, mnie się wydaje, że twoje podejście jest w
          ogóle zbytnio zaprawione goryczą. A wewnętrzne pretensje, wyrzuty i
          postawa typu "mnie się należy" tu nie pomogą. Jeśli jakaś osoba (a,
          jak widzę, nie jedyna) wyraża opinię, że szukasz w nieodpowiednich
          miejscach, to ja pójdę jeszcze dalej i powiem, że to miasto nie dla
          ciebie. Nic na to nie poradzę, uważam Warszawę za miasto najbardziej
          nieprzyjazne przybyszom, pełne wysnobowanych facetów i
          pretensonalnych kobiet, z charakterystycznym dla nowobogackich
          kultem wyglądu, szpanem i wyścigiem szczurów. Może po prostu to nie
          klimat dla ciebie, nie twoja bajka, nie to środowisko.

          Facet jako kula u nogi? A może w ogóle wszelkie głębsze uczucia są
          przeszkodą? Jeśli kobieta myśli w ten sposób, to ma duże szanse
          zostać poważaną, silną, bogatą i ustosunkowaną osobą. Ale niestety
          także osobą bardzo samotną i bardzo zgorzkniałą. A chyba nie zależy
          ci na dzieleniu swego życia z kimś takim? Przemyśl to i nieco
          zrewiduj swą postawę.

          Zapewniam cię, że Polska jest pełna atrakcyjnych, ciekawych, miłych
          i ciepłych kobiet... tylko z dala od stolicy!

          --
          www.stolicakomiksu.boo.pl
          • mruff mądry post 30.01.08, 13:00
            Wentyl, nic dodać nic ująć.
            Uwielbiam Ciebie za ten post:)
          • samotnyinteligentny Re: Rady Dobrej Cioci.. padaja rece... 30.01.08, 13:02
            > Zapewniam cię, że Polska jest pełna atrakcyjnych, ciekawych, miłych
            > i ciepłych kobiet... tylko z dala od stolicy!

            wiec GDZIE? prosze o nazwa miejscowosci :)
        • samotnyinteligentny Re: Rady Dobrej Cioci.. padaja rece... 30.01.08, 13:00
          Forresty = FORREST GUMP?

          Bo jego odpowiedz to PARANOIA. Przytoczylem te 13 (trzynascie) slowa: ...takiej
          nie znajdziesz raczej w centrum handlowym! może szukasz nie tam gdzie powinieneś?"

          A co ten czlowiek gada ze "wypisywanie na forum czyjejś korespondencji jest
          grubym nietaktem?".

          To nie "wypisywanie korespondencji", lecz CYTAT, 13 slowa calkowicie pozbawione
          jakikolwiek element identyfikacjiny!!!!!!!

          Szkoda ze sa taki ludzi. Albo i dobrze, bo ktos ma czyscyc nasze ubikacje, a
          jesli nie bylby ludzi na poziom intelektualny Forresty, to kto by to robil?
          • mruff Forest Gump 30.01.08, 13:15
            Samotny co chcesz od Gumpa?
            Miał ciekawe życie? Miał.
            Spotkał miłość życia?Spotkał.
            Mało tego-był ojcem.
            Spotkało go PRAWDZIWE szczęście? Spotkało.
            A więc proszę nie czepiac się Foresta Gumpa.
            • samotnyinteligentny Re: Forest Gump 30.01.08, 13:28
              Jesli chodzi o ten z filmu, ja tylko go zazdrosze...
              Niestety na wysoki IQ nie ma leczenie, to moja okropna, nieuleczalna choroba..
              Okrutny zart Boga.. :(
              ------------------------------------------------------
              PS: odpisalem ;)
          • forresty Re: Rady Dobrej Cioci.. padaja rece... 30.01.08, 13:55
            > Szkoda ze sa taki ludzi. Albo i dobrze, bo ktos ma czyscyc nasze ubikacje, a
            > jesli nie bylby ludzi na poziom intelektualny Forresty, to kto by to robil?


            Wiesz... zastanów się nad sobą chłopie bo rzeczywiscie masz problem. Zdaje się o
            wiele powazniejszy niż ten o którym piszesz.
            Gdybym mógł prosić to weź napisz konkretnie o Co chodzi, w czym rzecz i dlaczego
            sądzisz że akurat ja nadaję się do mycia kibli w Bajabongo a ty akurat nie bo
            nie za bardzo potrafię to sobie wytłumaczyć.
            Zresztą wątek zszedł juz na psy i pora go chyba zakończyć.
      • gdzie_szukac29 Wiem gdzie szukać dziewczyn! 30.01.08, 15:46
        To proste! Najwięcej samotnych,ładnych i inteligentnych dziewczyn można
        spotkać we wszelkiej maści wspólnotach religijnych. Z własnego doświadczenia
        wiem, że jest tam zawsze dużo więcej dziewczyn niż facetów (na 1 chłopa
        przypada 5 dziewczyn). Zajrzyjcie do najbliższego kościoła koło Uniwerku, jest
        z czego wybierać.
        Dla ciut starszych polecam Neokatechumenat. Jak zaczniecie się pojawiać to
        prędzej czy później jakaś się Wami zaopiekuje. Będzie z kim wyjść na miasto.
        Łatwiej jest kogoś bliżej poznać w grupie osób z którymi się spotykasz
        regularnie, niż na dyskotece czy pubie, gdzie wszyscy są obcy.
    • samotnyinteligentny Jak pieknie kiedy ktos mowie ta Zabroniona Prawda! 30.01.08, 13:23
      >> Uwierz można być szczęśliwym będąc samotnym...
      >
      > Można być szczęśliwym? A może powinnaś szczerze napisać można
      > nie łapać depresji a to nie jest tożsame ze szczęściem.
      > Ja jestem sama, mieszkam sama, bliscy są 500 km stąd.
      > Nie jest mi źle, mam co jeść itd. Sama tacham zakupy, jestem
      > zaradna. Umiem sama sobie radzić. I co z tego?
      > Na tym polega życie?Na udawadnianiu sobie samej, nie
      > potrzebuję nikogo do szczęścia?Naprawdę???

      Swiete slowa.
      Niestety jest takie "spisek" ze nie wolno powiedzic "byc samy jest zle". Zyjemy
      w swiecie gdzie sa promowane te tresci:

      - fajny sa ci ktorzy maja powodzenia. A jesli nie masz, udawaj ze masz.

      - nie przyznaj sie NIGDY ze potrzebujesz kogos. Zapomnij o zdanie "Everybody
      need somebody" spiewana przez Blues Brothers. Udawaj kamienny Fantastyczne
      Zrealizowany Zawodowo Czlowieka, ktory Usmiecha z Stucznym Reklamowy Usmiech, i
      mowie "wszystkoooooooo dobrzeeee".

      - zamiast znalesc "port dla twojej duszy", naucz sie "zyc bez portu". zeby nie
      cierpiec ze jestes sam/sama, WYLACZ twoje uczucie.

      To jest propozycja panujaca w tego swiata. A ludzi staja puste
      marionetki-kompsumentow (bo musza nosic "pewne" ubrania, zeby pokazac ze "stac
      mi na to", miec dany model komorkowy, samochod, itd)...

      Nie nie, nie ten swiat szukam. "Zatrzymujecie swiat, ja wysiadam" ktos mowil. A
      ja napewno chce "wysiadac" z TEGO swiatu, z taka pustka ...

      Kochalem wasz kraj, Polska, kiedy JESZCZE POLSKA NIE BYLA TAKA. Widzialem
      roznice z mojego kraju.. A teraz gdzie te roznice?

      wolnywolny@tlen.pl
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka