Dodaj do ulubionych

Jak długo można żyć samotnie?

    • q-dlaty Re: Jak długo można żyć samotnie? 30.01.08, 13:26
      Widzicie, jestem w bardzo podobnej sytuacji, jedyna różnica to fakt, że mam 21 lat, więc teoretycznie jeszcze nic strasznego, wiem jednak, że może się to skończyć w ten sam sposób.

      Uważam się za inteligentnego faceta, studiuję na piątym uniwerku na świecie, mam wysokie IQ, nie jestem gruby czy jakoś specjalnie brzydki. Ale jestem nieśmiały. Sam nie rozpocznę kontaktu z osobą, której nie znam (lub nawet z osobą, którą znam, ale nigdy z nią nie gadałem), nawet po pijaku. Po prostu nie potrafię.
      Przez pewien czas myślałem, że mam tak od niedawna. Guzik prawda - właściwie wszyscy ludzie, których uznawałem za przyjaciół lub znajomych sami rozpoczęli ze mną rozmawiać, nie odwrotnie. A ja nie odzywam się do ludzi, których nie znam.

      Mieszkam w akademiku, w takim mieszkaniu właściwie, z 4 ludźmi, jeden z nich w moim pokoju. Dziennie zamieniam z nimi w sumie może z 2 zdania... Z ludźmi na studiach jest już lepiej (zawsze miałem lepszy kontakt z ludźmi, z którymi się uczę niż z którymi mieszkam), ale to cały czas nie jest norma.

      Jeśli chodzi o dziewczyny, to prawdą jest, że przez ostatnie parę lat nie miałem za dużo okazji do poznawania dziewczyn (najpierw 2 lata w nie-koedukacyjnym liceum, potem gap-year spędzony w domu, teraz uniwerek - ale i tak stosunek ilosciowy facetow do dziewczyn wynosi 75:25). Nie chodziłem dzięki na żadne osiemnastki, studniówki, itp.

      Inna sprawa, że ja lubię być samotny. Idąc przez park na uczelnie zwalniam, widząć że ktoś znajomy idzie przede mną, bo chcę iść sam. Pracując w grupie, wolę wszystko zrobić sam, a w podróż dookoła świata którą planuję, też wybiorę się sam.

      Przyznaję, akceptacja jest problemem. Nie wyobrażam sobię, żeby tak nagle zacząć normalnie rozmawiać z moimi współlokatorami, bo w gruncie rzeczy boję się ich reakcji. Analogicznie, mając 10-11 lat i jeszcze mieszkałem w bloku, nie mówiłem żadnym sąsiadom "Dzień dobry". Mimo iż zrozumiałem, że robię źle, i wiedziałem że powinienem zacząć się witać, to tego nie robiłem. Nie chciałem, żeby sąsiedzi czy znajomi zobaczyli tą nagłą zmianę.

      Dziwne? Może, ale taki już jestem.
      • samotnyinteligentny q-dlaty nie trac czas... 30.01.08, 13:34
        Masz "tylko" 21 lat.. a za chwile bedziesz mial 40 lat!

        Lata pedza tak szybko ze nie wyobrazasz...

        Teraz problem jest TWOJ. Jestes niesmialy i NIE zaczepiasz dziewczyne, ktora
        tylko czeka ze ty ja zaczepiasz, bo widze w tobie ciekawy przystojny MLODY mezczyna.

        Za pare lata ona bedzie cie OLEWALA. Bo twoja wyzytowka to twoj twarz.

        Od pare dni cala Warszawa jest pokryta billboardami z reklama na kosmetyk
        anty-smarzczki DLA FACETOW! A na zdjecie to facet MAX 30letni, ktory widocznie
        juz jest spostrzegani jak "stary"...

        To sa wyniki "wyscigi szurow"...
        • mruff dokładnie! 30.01.08, 13:48
          Samotny, zgadzam się z Tobą w kolejnych 100%.
          Ciekawa jestem kto podejmie polemikę teraz.
          Kto napisze z ręką na sercu, poza aszz która już napisała, że życie
          samemu=szczęście?
          I proponuję od razu podać definicję szczęście.
          Np jestem sam/a "szczęsliwa" bo:
          -nie muszę sprzątać
          -nie muszę tachać podwójnej ilości zakupów
          -nie muszę liczyć się z osobą z którą mieszkam (no bo mówimy o tych
          EXTRA samodzielnych i niezaleznych singlach)
          -nie muszę martwić się o bliską osobę
          -nie muszę znosić jej humorów
          -mogę robić co chce
          etc etc
          Tylko, że to czysty EGOIZM!
          -
          • aszza_82 Re: dokładnie! 30.01.08, 15:12
            Mruff nie napisałam wcale, że samotność =szczęście. Brzmi to tak, jakbym uważała, że tylko będąc samotnym można byc szczęśliwym..
            Czytaj uważniej. Uważam, że samotność nie stoi na przszkodzie ku byciu szczęśliwym.
            Ważne żeby nie dążyć do zmainy swojego statusu "samotny" na " zajęty" na siłę-jestem tego przeciwniczką.

            co do definicji szczęścia-myslę, że nie ma takowej uniwersalnej, to jest sprawa indywidualna.
          • titta Re: dokładnie! 30.01.08, 15:49
            A moze inaczej:
            Jestem sam/a szczesliwa bo:
            -mam bliskich ludzi
            -mam wielu przyjaciol
            -mam zainteresowania
            -moge pomagac innym
            -realizuje sie w rozny sposob
            Co prawda czasem nie mam sie do kogo przytulic, ale to tylko troche
            przeszkadza, ludzia sie rozne zeczy przydazaja w zyciu...
    • dyzio591 Re: Jak długo można żyć samotnie? 30.01.08, 15:25
      A mnie się zasze wydawało,że faceci mają dużo lepiej i duzo więcej
      im wypada.Mogą dziewczynę poprosic do tańca, zaproponować spotkanie
      czy kino.Myślę steve,że jestes młodym człowiekiem, przełamiesz swoją
      nieśmiałość i na pewno poznasz jakąś fajną dziewczynę.Rozpocznij
      rozmowę,na początek o byle czym.Przecież jest dużo dziewczyn, które
      też bardzo chciałyby poznąc jakiegoś fajnego faceta.Pozdr.
    • menk.a Re: Jak długo można żyć samotnie? 30.01.08, 15:38
      Zamiast siedzieć z założonymi rękami i narzekać, weź się w garść i
      wyjdź do ludzi. Nie siedź w kącie, bo nie znajdą Cię.
      A piszesz jakbyś stał nad grobem. Masz dopiero 28 lat. Puknij się w
      czoło człowieku;)))
      • donella Re: Jak długo można żyć samotnie? 30.01.08, 20:33
        Samotnie, można żyć przez całe swoje życie.
        Można, ale nie musi się się.
        Wyjdź się do ludzi!!!!!!!!!1
        • zenkosuzuki Re: Jak długo można żyć samotnie? 30.01.08, 21:46
          41 lat samotnie bez zadnych zwiazkow to jest dopiero wynik- ktos mnie
          przebije?Chyba jeszcze jestem normalny!
    • one-natalka Re: Jak długo można żyć samotnie? 30.01.08, 21:44
      Ha,a co powiecie na taka sytuacje... Moj serdeczny przyjaciel, 24 lata,
      przystojny, bardzo inteligenty, blyskotliwy, z poczuciem humoru, z pieniedzmi,
      dobrym samochodem, byly zawodnik sztuk walki, gentleman do dziewczyn,
      interesujacy sie kultura wysoka - no idealna partia jednym slowem. I... nie mial
      jeszcze dziewczyny w swoim zyciu. Szok ?

      Ile ja juz rozmow z nim przeprowadzilam, na pewno jest hetero.
      Co najdziwniejsze pomimo tych wszystkich swoich cech jest bardzo niesmialy w
      relacjach z dziewczynami...

      Ja mu kiedys mowilam, taka mam teorie, ze te cechy czynia go wlasnie
      niedostepnym dla dziewczyn i czesto tez potencjalnych znajomych. I dziewczyny w
      ogole do niego nie startuja, a on sobie mysli, ze im sie nie podoba i jeszcze
      bardziej sie oniesmiela - kolo sie zamyka.

      Z drugiej strony wystarczy mu jedna rozmowa zeby sie zakochal, kiedys bylam z
      nim w knajpie spotkal jakas dziewczyne z roku, ktora mu sie podobala i po jednej
      rozmowie juz nie widzial swiata poza nia. Tylko,ze ona go olala, inna znowu
      kogos miala. Natomiast te ktorym sie podoba otwarcie to znowu one jego nie kreca...

      On ma troche dzieciecie podejscie, ze nie umowi sie nawet z dziewczyna, ktora mu
      sie nie podoba fizycznie. Po prostu mu sie nie bedzie chcialo.

      Nie wiem co ja mam zrobic.. Znamy sie od malego, zauwazylam ten watek i
      pomyslalam, ze moze Wy bedziecie miec jakies ciekawe sugestie a propos.
      • osiolek113 Diagnoza :) 30.01.08, 22:36
        > Ha,a co powiecie na taka sytuacje... Moj serdeczny przyjaciel (...) idealna
        partia jednym slowem.

        Jak kobieta mówi o facecie "idealna partia" to jest to pierwsza oznaka, że coś z
        nim nie tak.

        > Co najdziwniejsze pomimo tych wszystkich swoich cech jest bardzo niesmialy w
        relacjach z dziewczynami...

        Faktycznie, coś z nim jest nie tak. Nieśmiały. Spokojnie, mam to samo - to się
        leczy :)

        > ogole do niego nie startuja, a on sobie mysli, ze im sie nie podoba

        To nie dziewczyny startują do facetów, tylko faceci do dziewczyn :) A że on jest
        nieśmiały i nie startuje, to nie ma co liczyc na cud.

        > Z drugiej strony wystarczy mu jedna rozmowa zeby sie zakochal, kiedys bylam z
        nim w knajpie spotkal jakas dziewczyne z roku, ktora mu sie podobala i po jednej
        rozmowie juz nie widzial swiata poza nia.

        I TUTAJ JEST PIES POGRZEBANY. Widzieliście kiedyś kobietę, która by poleciała na
        faceta nie stanowiącego dla niej żadnego wyzwania i kładącego jej się pod stopy
        bez żadnych warunków?

        Ja też nie. To nic dziwnego - nigdy nie szanujemy tego, co mamy za darmo.

        > On ma troche dzieciecie podejscie, ze nie umowi sie nawet z dziewczyna, ktora
        mu sie nie podoba fizycznie.

        A to jest bardzo zdrowe i dorosłe podejście. Na miłość boską, po co ma się
        umawiać z kobietą, która go nie pociąga? W ramach samoumartwiania?
      • samotnyinteligentny on MA olewac dziewczyne ktore MU sie nie podobaja. 31.01.08, 13:00
        one-natalka napisała:
        > On ma troche dzieciecie podejscie, ze nie umowi sie nawet
        > z dziewczyna, ktora mu sie nie podoba fizycznie.

        buahahahahahahahahahahahahhahahahahahahahahahahahhahahaha
        hahahahahahahahhahahahahahahahahahahahhahahahahahahahahaha
        hahhahahahahahahahahahahahhahahahahahahahahahahah

        Niesamowite! Jesli bede pisal KSIAZKA o Polakach bedzie przytoczylo to zdanie.

        Natalka, czy ty jestes totalne porabana???????????????

        Dobrze pisze osiolek:
        "A to jest bardzo zdrowe i dorosłe podejście. Na miłość boską, po co ma się
        umawiać z kobietą, która go nie pociąga? W ramach samoumartwiania?"

        Czy ty myslysz ze zeby byc PARA wystarczy porozumienie duchowe i intelektualne?

        To wstarczy zeby byc WSPANIALY PRZYJACIOLMI DO KONCA ZYCIA!!!!!

        Ale swoja kobieta, albo swoj facet, musi PODOBAC i POCIAGAC!

        Jest to fascynujace, ze na tej sprawe, ludzi prosty rozumieja to o wiele lepiej
        niz inteligentnych.. Dla prostych, "intelekt" nie jest elementem wyboru.
        Pozostanie "dusza" (zeby nie byl dran) i WYGLAD oczywiscie!

        Zadna prosta baba nie bylby rozwazal NAWET SAM SEKS - nie mowiac o bycia pary -
        z facetem ktory jej nie podoba sie!

        Natomiast inteligentna mowi: "Poniewaz i tak wiekszosc sa za glupi albo zajecy,
        to wezme ten. Nie podoba mi sie, ale jest inteligentny, wolny i mily".

        Zalozne zachowanie i zalosne pseudo-swiazek bedzie...

        Seks w takich zwiazach bedzie RZADKO I BEZ SMAKU na poczatku, BARDZO RZADKU i
        NIEZMACZNE po jakies czas.. a po pare miesiacy NIE BEDZIE W OGOLE!

        Tylko jakas dziewica po 30ce albo po 40ce szuka meza (w Polsce poznalem
        osobiscie KILKASET dziewic po 30ce juz) moze pisac takie rzeczy, i byc oburzona
        ze "nie umowi sie z dziewczyna, ktora mu sie nie podoba fizycznie"...

        Ile ile ile ile ludzi sa "niekompletny" w swoim rozwoju.. a wbrew pozory, to
        seksualnosci jest jedno z najczeste dziedzine "braku rozwoju", ale mocnego
        ukaleczenia w rozwoju...

        Nie mialem o tym pojecia przez przeprowadzka do Polski, ale potem to odkrylem..
        z przerazeniem...

        Cudzoziemiec w Polsce - wolnywolny@o2.pl
        • osiolek113 Re: on MA olewac dziewczyne ktore MU sie nie podo 31.01.08, 16:12
          Samotnyinteligentny:

          Wybacz złośliwość, ale wielkie litery i nadmiar wykrzykników nie zastąpią
          ortografii i interpunkcji - tak samo jak agresja okazywana wobec rozmówcy, nawet
          jeśli ów rozmówca wyraża błędną opinię, nie doda wartości Twoim słowom.
    • takimalypotwor Re: Jak długo można żyć samotnie? 30.01.08, 23:02
      Hej Steve
      Mam jedno pytanie, czy to nie jest tak, że to tylko ty masz takie
      zdanie o sobie? Osobiście znam takiego cudownego faceta,
      nieśmiałego, ale ciepłego, uroczego z poczuciem humoru, który jest w
      podobnej sytuacji jak ty a może identycznej i właśnie chodzi o brak
      wiary w siebie, a także o inteligencje jak to już zostało zauważone.
      Tez jestem za tym, żebyś się nie zniżał do poziomu dyskotek,
      wyrywania małolat(chodzi o charakter a nie o wiek, wiek nie jest
      przeszkoda), ale uwierzył w siebie, nikt nie jest ideałem, nawet cos
      takiego nie istnieje.
      Ja jednak jestem za poważną rozmową z kimś, kto się na tym zna. Sama
      wierze w zbawienna moc rozmowy z psychologiem, to jest nawet świetny
      sposób na sprecyzowanie tego, co Ci po głowie lata i nie potrafisz
      tego sam ogarnąć.
      Od tego powinieneś zacząć, a także od jakiegoś wyjścia z domu,
      wyjazdu choćby na weekend, może nie sam, ale pewnie znajdzie się
      ktoś, kto Ci dotrzyma towarzystwa, może ktoś z rodziny a jak nie, to
      przecież jesteś dorosły, zrób sobie wypad gdzieś gdzie zawsze
      chciałeś pojechać, może 3 godzinki łażenia po pagórkach Ci pomoże
      albo ... sam przecież wiesz, co planowałeś od dawna. Może jakies
      hobby? jakaś znajomość, która wygasła a Ty chciałbyś ją odnowić?
      Odezwij się do tej osoby/osób i nie dawaj za wygraną:)
      Nic nie będzie natychmiast, ale zapomnij o tym, co Cię hamuje, co Ci
      się nie podoba. A zastanów się, co warto zmienić. I nie atakuj
      jadem, bo to chyba częste w takich sytuacjach, ale się uśmiechaj:)
      to głupie, ale działa i rozglądaj się, może wtedy, gdy chodzisz z
      spuszczoną głową ktoś akurat na Ciebie zerka??:)

      Przepraszam za chaotyczność, ale twój problem jest mi bliski i tyle.
      Pozdrawiam TakiMałyPotwór
    • leelee2008 Re: Jak długo można żyć samotnie? 31.01.08, 00:08
      zobacz maila
    • fitter_c Re: Jak długo można żyć samotnie? 31.01.08, 02:58
      Steve 13, kiedy miałem 28 lat mogłem napisać o sobie prawie dokładnie to samo,
      co ty. Też myślałem o sobie wtedy, że "przegrałem swoje najlepsze lata".

      Myślałem że jestem już taki strasznie, strasznie stary i że pozostaje mi tylko
      czekać na smętny koniec. Miałem prawie pewność, że jestem porąbany, bo "wszyscy
      inni" (tzn. moi rówieśnicy) znaleźli sobie jakieś kobiety, a ja nie. Myślałem
      bardzo poważnie, że mam chore wymagania, że jestem chyba potwornie wybredny.
      Myślałem, że pewnie się naczytałem głupich historii o miłości i że takie porywy
      uczuć jak w filmach, to się nie zdarza. Zaczynałem już sam siebie przekonywać,
      że może jednak trzeba się związać z jakąś pierwszą lepszą w miarę czystą
      dziewczyną która się nawinie.

      Dwa lata później spotkałem kobietę, w której się zakochałem - ze wzajemnością.
      Okazało się, że nie jestem porąbany i że nie mam chorych, wygórowanych wymagań
      co do kobiet (żadna tam z niej gwiazda filmowa) i przekonałem się, że wcale nie
      jestem zgrzybiałym starcem, nadającym się na śmietnik.

      Trzeba pamiętać, że żyjemy w społeczeństwie potwornie konserwatywnym, wciąż
      wyznającym 19-wieczne zasady. Mimo komórek, komputerów, zagranicznych
      samochodów, Polacy myślą kategoriami wsi pańszczyźnianej: "trza robić to samo,
      co sąsiady - i broń Boże się nie wychylać". Każdy, kto odstaje, jest uważany za
      głupka albo zboka: "Jeszcze się nie ożenił? Zgroza!" Do tego dochodzi
      współczesna masowa kultura, według której człowiek starszy, niż nastolatek to
      śmieć. Popatrz na reklamy. W reklamach ten starszy, to niezdarny głupek, a
      młodszy, to cwaniaczek, który starucha zawsze robi w konia. Obowiązuje
      mentalność gimnazjalistów! A dla gimnazjalistów staruchem, żywym trupem, jest
      nawet 18-latek. Ale to jest tylko fasada - bo prawda wygląda inaczej: tak
      naprawdę, to ci młodzi są zwierzyną, którą naganiają do sklepów spece od
      marketingu, czyli panowie z brzuszkami, dooobrze po 40-tce i 50-tce. I kto tu
      przegrywa najlepsze lata?

      28 lat to nie koniec życia. Najlepsza odpowiedź na twoje wątpliwości, jaka mi
      się przypomina, to brazylijska reklama społeczna, która pokazywała wielkich
      ludzi - Charlie Chaplina, Luisa Bunuela i chyba Winstona Churchilla, którzy
      swoje marzenia zrealizowali po czterdziestce.

      Nie daj sobie zrobić wody z mózgu ludziom, którzy cię nie widzieli na oczy i na
      podstawie paru twoich zdań w internecie, stawiają ci diagnozę. Bardzo łatwo jest
      z boku pleść idiotyzmy w stylu: "to weź przestań być nieśmiałym" albo "to weź se
      pójdź do burdelu".

      Mogę dać ci jedną radę. Jest bardzo dobra książka bardzo mądrego i sławnego
      psychologa: Philip G. Zimbardo "Nieśmiałość". Zimbardo nie udziela rad
      cioci-kloci typu "weź się w garść", tylko bada zjawisko nieśmiałości i przyznaje
      że to potężny problem. Założył na Stanford University przychodnię pomagającą
      nieśmiałym ludziom. Książka wydana została w Polsce w 2000 roku przez PWN. Sama
      książka nie wyleczy z nieśmiałości, ale pomoże lepiej zrozumieć samego siebie -
      a to jest już duży pierwszy krok.
      Trzymaj się. Powodzenia!
    • drugi_oddech Re: Jak długo można żyć samotnie? 31.01.08, 08:58
      Steve, a robisz swoje?
      A zaprzyjaźniłeś się z rzeczywistością, czy się jej lękasz?
      To najlepszy afrodyzjak.
      Powodzenia :)
      • puchacz_nocny Re: Jak długo można żyć samotnie? 31.01.08, 10:03
        Wydaje mi się, że ten dół spotyka samotne osoby ok 30 głównie dlatego, że
        większość ich rówieśników już w małżeństwie i niejednokrotnie dzieciata. Jak się
        chodzi po znajomych i wszędzie widzi taki sielski obrazek, to trudno nie
        pomyśleć, że "ze mną musi być coś nie tak". To nic więcej, jak tylko porównanie
        społeczne! A tak naprawdę każdy ma swoje tempo, na wszystko przychodzi czas. Jak
        pisało na lovetrap.pl, można znaleźć miłość swojego życia w wieku 16 i 40 lat :)
        Tylko być na luzie i niczego nie wymuszać, od siebie czy innych.
      • steve13 Re: Jak długo można żyć samotnie? 31.01.08, 14:31
        Nawet nie sądziłem że ten wątek tak się rozrośnie...
        Cóż od jakiegoś czasu próbuję coś ze sobą zrobić, ale co to
        znaczy "wziąć się za siebie?" Staram się gdzieś wychodzić ale co z
        tego, na dyskotekach podpieram ściany, na kursach językowych siedzę
        cicho nie odzywając się słowem, w pracy jest tyle roboty że nawet
        jakby chciało się pogadać z kimś to nie da rady, na dorywczych
        zajęciach też nie umiem się z nikim zaprzyjaźnić... Na wycieczkach
        nie jestem z grupą tylko ciągnę się jak ogon za grupą itd...
        Jednak dość ciężki ze mnie przypadek. W stosunku do obcych ludzi
        nigdy nie mam nic do powiedzenianawet jak ktoś mnie zaczepi,
        Zawsze jak wyczerpie się temat dzisiejszej pogody nastaje nieznośna
        cisza itd...
        Nie mam pojęcia czy można nauczyć się gadania o d*pie marynie, bo
        wydaje mi się że wszystko rujnuję już na wstępie jak rozmowa się nie
        klei. A potem to już dostaje etykiete osoby nie umiejącej się
        zintegrować w grupie... no i jest jak jest :(
        • forresty Re: Jak długo można żyć samotnie? 31.01.08, 15:39
          > Nawet nie sądziłem że ten wątek tak się rozrośnie...
          > Cóż od jakiegoś czasu próbuję coś ze sobą zrobić, ale co to
          > znaczy "wziąć się za siebie?"

          Steve... zobacz posty na samotnegointeligenta i przyjmij do wiadomości ze na tym
          dla mnie jesteś supergościem z którym poszedłbym na piwo. Naprawdę... nie jest z
          tobą źle. Masz robote widze, ludzi wokół siebie. Chodzi tylko oto abyś małymi
          krokami próbował nawiązywac kontakty. Jeśłi masz trudnosci z zagadaniem do
          kolegi z pracy to nie dziw się ze trudno Ci porozmawiać z dziewczyną. W dodatku
          popełniasz bład jako test własnej atrakcyjności i generalnie każdą rozmowę
          traktujesz jako próbę potencjalnego podrywu. Po kolei musisz to robić bo inaczej
          to na razie Ci nie wyjdzie.
          Miłość od pierwszego wejrzenia istnieje ale to bardzo specyficzne uczucie.
          Staraj sie po prostu rozmawiać a nie testowac jej reakcje na własną osobę i bądź
          sobą - nie graj nie wiadomo kogo bo to jak w robocie . Szef i tak sprawdzi a ty
          się tylko wstydu najesz.
          Co do dyskoteki to juz pisałem ze to nie miejsce dla każdego. Może nie dla Ciebie.
          Weź na początek pożycz długopis od koleżanki chociaż. Zapomnij że pożyczyłeś i
          oddaj następnym razem z podziękowaniami i przeprosinami- trochę sobie pogadasz
          przynajmniej. No nie wiem już co Ci powiedzieć. Muszisz byc bardziej kreatywny
          po prostu
          trzymaj się chłopie. są gorsze rzeczy w życiu. naprawdę.
    • bpaczek Re: Jak długo można żyć samotnie? 31.01.08, 10:01
      > Mam 28 lat, żadnego związku, żadnych doświadczeń w
      > relacjach damsko-męskich.

      Chłopie! Ja mam 38 i nigdy żadnego związku, żadnych doświadczeń w
      relacjach damsko-męskich. I żyję bez większych depresji (właściwie
      mniejszych też)

      > mam wrażenie że ludzie nie chcą spędzać ze mną czasu...

      Ja nie mam wrażenia, ja mam pewność i kij im w oko

      > Teraz nachodzi mnie smutna
      > refleksja, że jak do tej pory nie udało mi się spełnić własnych
      > marzeń to już wogóle się nie spełnią.

      A to czemu? Mężczyzna i po czterdziestce może zacząć nowe życie, a
      mój śp. tatuś ożenił się mając 55, czym sie tu dołować

      > zaczynam rezygnować ze wszystkich innych marzeń i
      > zainteresowań... Czuję się okropnie... Nie wiem co mam ze sobą
      > zrobić...

      Iść do lekarza po leki antydepresyjne. To jest choroba, a nie skutek
      sytuacji życiowej. Tyle.
      Albo przywyknąć tak jak ja. Bo mnie z tym wcale nie jest źle. Np.
      nie mam pracy, nie mam pieniędzy i to jest dla mnie znacznie większy
      problem niż brak partnera, bez tego można żyć, a bez pieniędzy nie.
      Jasne, że z drugą połową byłoby fajnie, przyjemnie i nie gapiliby
      się na człowieka jak na kosmitę, ale nie jest tak i nie będzie,
      czyli jak wyżej: kij im w oko. W tym jest różnica, że jestem kobietą
      i w moim wieku (powtarzam 38) i z moją urodą (he, he) brak szans na
      miłość jest faktem bezdyskusyjnym. Ty masz po prostu doła, może
      mocniejszego od innych, ale to się leczy.
    • moli75 steve13 31.01.08, 10:39
      Napisałam do Ciebie maila.
      • wentyl77 Do steve13 31.01.08, 11:31
        Niektórzy są w samym środku głębokiej studni i patrząc w górę widzą
        niedostępny świat "normalnych", inni mają to już za sobą... i o
        dziwo nadal żyją.

        Przypomina się rysunek Mleczki, gdzie rozmemłany mąż mówi do
        rozmemłanej żony: "Twoja depresja w porównaniu z moją jest doprawdy
        śmieszna"...

        A ja wpadam w regularną depresję z powodu utraconej miłości; staram
        się przetworzyć własne schizy w sztukę; ubolewam, że nie urodziłem
        się w latach 50., a ludzka małoduszność mnie przytłacza i po prostu
        boli do szpiku kości... Do tego czuję, że moja cząstka pragnień jest
        krojona na kawałeczki przez mafiozę w makarońskim więzieniu i
        podczas słuchania "Rocket Man" dzieje się ze mną coś, czego nie
        rozumiem - nostalgia za innym życiem w niematerialnej, alternatywnej
        rzeczywistości...

        Tak więc, jak widać, każdy ma swój garb, kolego.

        --
        www.stolicakomiksu.boo.pl
        • szarylemur Re: Do steve13 01.02.08, 17:42
          to na takie slowa mi sie przypomina jedna z moich disco fascynacji:
          youtube.com/watch?v=rGmLojI2AqE
    • samotnyinteligentny Chyba mam pisac ze szukam babci palecej po zawodow 31.01.08, 14:57
      Bo jesli wam odpowie KTO do mnie pisal, bedzie wam trudno uwierzyc.

      UWAGA: wszystkie te osobe napisali PO PRZECZYTANIU moje posty tutaj.

      Kobieta A) okolo 50 lat (!!!!!!!!) - PALACA - SREDNIE WYKSZTALCENIE (napisala ze
      "sprubuje wysłać foto z domu" - spr-U-buje!!!)

      Kobieta B) milosniczka PiS, czyli PIS-uar. Zapomnialem powiedzic ze nie szukam
      PISuarów, ale myslalem ze skoro inteligentna.. ;)

      Kobieta C) dziewica 38letnia (!!!) - odpisalem ze nie szukam bezpluciowa istota,
      ale normalne rozwijeta kobieta, bo skoro ze chce bzykac tylko z moja (przyszla)
      zona, to seks z nia ma byc "fajna uczta" a nie suchy chleb! ;)

      Ciekawe kto bedzie Kobieta D).

      Napewno jakas 90-letnia dziewica, palaca, popierajaca LPR, po podstawowce.. :)

      Oj oj oj, szkoda ze teraz za duzo ludzi ma komputer.. Dawno w internecie byli
      ludzi troche bardziej "wyselekcjonowany"..

      Cudzoziemiec w Glupiolandia (Polska)
      • bpaczek Re: Chyba mam pisac ze szukam babci palecej po za 31.01.08, 15:27
        > Bo jesli wam odpowie KTO do mnie pisal, bedzie wam trudno uwierzyc.
        > Kobieta C) dziewica 38letnia (!!!) - odpisalem ze nie szukam
        bezpluciowa istota ale normalne rozwijeta kobieta, bo skoro ze chce
        bzykac tylko z moja (przyszla)
        > zona, to seks z nia ma byc "fajna uczta" a nie suchy chleb! ;)

        To nie pisz bredni, że ma być niepaląca, inteligentna, wykształcona.
        Pisz PRAWDĘ, że chcesz młodej, ładnej, zgrabnej laseczki na częste
        bzykanko (tzn. marzysz o byłej k..., która nagle zechciała być twoja
        na wyłaczność), której inteligencja polega na uważaniu ciebie za
        boga, a jakiś dyplom przecież teraz można kupić.
        • samotnyinteligentny Re: Chyba mam pisac ze szukam babci palecej po za 31.01.08, 17:26
          Droga Kobieta C) ja nie uzywalem twoj nick tutaj, chcialem szanowac twoj
          prywatnosci, ale ty teraz mi atakujesz? Czy nie rozumieja wszyscy ze jesli tak
          bronisz ta Pani C, to dlatego ze NIM JESTES?????????

          Jesli ktos cie nie chce dlatego ze majac 38 lata jestes dziewica, myslysz ze
          oprocz ciebie, sa tylko byle K***?

          Tak jest swiat?
          -----------------------------------------------
          pierwsza polowa swiat kobiet: dziewice 38-letnie
          druga polowa swiat kobiet: byle K***
          -----------------------------------------------
          Prosze ludzi! Oto "Swiat Wedlug Bpaczek"!!!!!!!!!!!!!!


          A naprawde:

          - Ma byc niepalaca i intelegentna. TAK. Bo nim jestem.
          - Ma byc zdecydowana miec faceta, miec rodzine. Bo ja tez jestem zdecydowany.
          - Nie ukrywam ze bardzo chcialbym miec dzieci z nia, wiec OWSZEM, wolalbym
          kobieta z ktory moglbym miec dzieci.

          Piszesz "mloda"? Mysle ze idealna kobieta dla mnie to pare lata mlodsza, wiec
          majaca 28-32 lat. W tym nic zlego.

          Smutno jest kiedy np 20 latka wychodzi za rowieznika, a po 20 lata, ona jest
          STARA na jego oczy.. OK, maja 20 lat wspolnego zycia razem, maja dzieci. Zostaja
          razem. Ale ona JEST stara na jego oczy.

          Ale napewno nie mozna zawierac zwiazku po 30-35 lat, i zrobic to z rowiezniczka..

          niech kobieta 30letnia rozglada sie na ZDECYDOWANY i wolny 40latkowie.

          a niech 38-40letnia kobieta sie rozglada na 48-50 latkowie.

          --------------------------------------------------

          A ostatnia skarga o "kupiony dyplom": jestem czlonkiem MENSA, i dostalem
          kilkadziesiat punktow POWYZEJ granicy MENSA.. Nie chcialbym to powiedzic, ale
          skoro ze ktos tu sie czepia..

          W mojm CV zawodowy sa rzeczy ktory fachowiec moge wam powiedzic ze sa
          NIEMOZLIWE. Ja to zrobilem. Ja to wiem. Bog wie. Dowody mam.

          A jesli ktos nie wierze, to jej problem...

          pozdrawiam, i polecam (mowie o Was):

          www.youtube.com/watch?v=B3WBJzVgIyk
          Cudzoziemiec w Polsce - wolnywolny@tlen.pl

          • osiolek113 Ale macie tu słodkie trolle! 31.01.08, 17:47
            Pożyczcie mi jednego, niekoniecznie musi to być od razu samotnyinteligentny
            (wstydziłbym się Wam podkradać taki towar), ale jakiś pomniejszy trollik. Na
            forach, na które zaglądam, ostatnio sami rozsądni ludzie, aż nie ma się z kogo
            ponabijać :)
      • lilyrush Re: Chyba mam pisac ze szukam babci palecej po za 31.01.08, 15:53
        Przebrnełam....
        Jeden syndrom widze- cudoziemiec dziwiący się, że juz każda kobieta
        w Polsce na niego nie leci. Pamietam wszelkie spady, które Francja
        zsyłała do Polski, kiedy pracowałam u Francuzów. Też im sie
        wydawało, że każda sie umówi, bo oni niczym bogowie.
        Co masz do zaoferowania tej inteligentnej długonogiej bogini? Poza
        narzekaniem na Polskę...

        I nie pisz mi, że wysokie IQ to problem u faceta, bo nie byłeś nigdy
        zbyt inteigentną kobietą! Zgodnie z teorią, że inteligentne
        blondynki nie istnieją- mnie nie ma.
        • samotnyinteligentny Prosze nie obrazac mnie. Jesli wlaczysz mozgu... 31.01.08, 17:12
          Jesli wlaczysz mozgu rozumiesz ze podpisuje sie jako "cudzoziemiec" nie dlatego
          ze mysle ze jest jakies "magiczny patyk" zeby przeciagac kobiety (to lata PRL
          minely) ale conajmniej dla 2 powody:

          1) nie pisze poprawnie po polsku i nie chcialbym ze ktos mysle ze to jest
          spowodowany przez ograniczenie intelektualne

          2) z bycia cudzoziemcem wynikaja moje DODATKOWE trudnosci (brak obecnosci w
          Polsce podczas MOJE studia) ktore TEZ wyjasniaja dlatego jestem sam.

          Przed kobieta JA i "Jan Kowalski" grajemy nasze karte: intelekt, dusza, wygladu,
          zamiary. Bycia cudzoziemcem to nie trakuje jak "atut", ale tylko jako jedna z
          moich osobiste cech.

          Wiec nie obrazaj. Rozszerzaj troche umysl.

          Nie myslalasz ze ktos moze powiedziec ze jest Cudzoziemcem DLA INNEGO POWODU niz
          szpanerstwo?

          To znaczy ze MALO MYSLYSZ. Probuj myslec bardziej szeroko, i mniej plytko i
          banalnie...

          Cudzoziemiec w Polsce - wolnywolny@o2.pl

          PS: a mialbym DLUUUGI odpowiedz na pytanie "co mam do oferowania". I nie mam
          problemy zeby o tym mowic, z kobietami ktore pisza do mnie na email...
    • powsa676 mysli 31.01.08, 17:11
      Steve do roboty.psycholog, a najpierw poracuj nad soba: zmien MYSLENIe o sobie i
      zyciu - to wazne
      Mozna byc ze wszystkim na nie w z yciu, a mozna sie usmiechac i znajdywac
      pozytywy na codzien, takze i w tej sytuacji. Polub siebie, poracuj nad swoimi
      wadami i do ludzi - polub ludzi, badz wyrozumialy i zyczliwy, pytaj i pytaj co
      robia jak zyja, ale nie zanudzaj tez pytaniam.b ludzie lubia os obie mowic a ty
      sluchaj.
      ja jestem troche mlodzszy od ciebie. tez mam wrazenie , ze najlepsze lata za
      mna, cale zycie sam, bez kolegow
      i kiedys stwierdzilem - koniec depresji, unikania ludzi i mowienia
      wszystkiemu na nie i jest ok, to wymaga pracy duzej.a jak powracaja dawne
      nastroje -to sobie mowie nie mozesz do tegow w rocic, tyle osiagnales i w
      szystko zmarnowac i przywracam sie do pionu.
      otworz sie na nowe pasje, znajomosci i szukaj przy tym mozliwosci do ich szukania.
      i sie uda. mi sie udalo...
      • l.o.l.a Re: mysli 31.01.08, 21:28
        prawie jakbym czytała o sobie, też mam 28 lat i podobne mysli krążą mi po
        głowie, że coś mnie w życiu ominęło i że chyba już nic mnie w tym wieku nie spotka
        ktos tu stwierdził, że wynika to trochę z niskiej samooceny, zgodze się z tym.
        ja też do pewnego czasu otaczałam sie ludzmi którzy wbijali mi do głowy że nie
        stac mnie na wiele a przez to do dziś wierzę że chyba maja racje skoro w tym
        wieku niewiele osiągnęłam
        z tym że ja jakies 2 lata temu postanowiłam cos zmienić w swoim życiu
        zaczęłam wychodzić do ludzi, umawiałam się właśnie poprzez internet na rózne
        spotkania forumowe. nie było łatwo - przełamac sie i wyjść do ludzi, poznałam
        kilka osób ale jesli chodzi o płeć przeciwną - rezultatów brak
        i zaczynam wątpić czy to się zmieni
        a kuriozalne jest to, że osoby które mnie znają dziwią się czemu tak się dzieje
        bo ani nie powiedza o mnie nieśmiała ani że jestem jakoś skrzywiona emocjonalnie
        a wiecie co właśnie słyszę, że jestem sama bo oniesmielam
        i co w takiej sytuacji pomoże psycholog? czyżbym to ja miała przełamywać czyjąś
        nieśmiałość ?
        • samotnyinteligentny Re: mysli 31.01.08, 22:36
          LOLA, cos w tym jest, ze jak sie ma, nawet tylko przez jakies okres swojego
          zycia, bardzo niskie poczucie swojej wartosci, to sie NIE znajde, a nadrabiac
          jest trudno.

          Ja rok temu bylem przez mieszkac zapisany w Biuro Matrymonialne w Warszawie.
          Takie typowe gdzie trzeba przechodzic...

          A kiedy ja tam bylem, i nawet bylem rejestrowany przez Prowadzadzego, pewna Pani
          (lekko oburzona psychicznie) stawiala 1000 pytan, prowokowala, widac ze nie
          miala rowno pod sufitem..

          Pewnego momentu ona pytala:

          "A co, jak sie zapisuje, to znajde?"

          a szef: "tak, kazdy znajde. Albo ze celuje za wysoko, lub za niski".

          A to mi zdziwilo. Zwracalem sie do szefa i pytalem: "rozumie ze jesli ktos
          celuje za wysoki nie znajde, ale.. za nisko? jak nie znajde?"

          A on spokojnie odparl: "Wie Pan, tu czasami przychodza Panowie, 30-40 latkowie,
          starzy nie sa, wyksztalcony, z dobra praca, zdecydowany, i od lata szukaja i nie
          znajduja! A wiem Pan dlaczego? Bo oni maja poczucie ze nie stac na wielu, wiec
          nie probuja poznac kobiete piekne, na ICH poziom, bo sie boja ze one nie beda
          ich chcieli. A maja cala seria znajomosci, z prostymi kobietami... Ale potem
          sami sie nudza, nie pasuje to.. i sa ciagle sami".

          Czasami mozna sobie karac do samotnosci, nie dlatego ze sie NIE szuka, ale
          dlatego ze sie celuje.. ZA NISKO!

          Tak jak ja, ze przyjechalem do polski, i lekko po 30ce olewalem 23-24 latki,
          myslac ze "one chca mlodszego".

          Teraz te same kobiety maja 28-29 lat. A ja ROZUMIALEM ze jedyna szansa dla mnie
          to kobieta 27-32 letnia, NIE STARSZA.

          Jesli ona NIE zaurocze mi, to ja nie bede chcial z nia byc. Problem nie jest
          "prawdopodobienstwo zeby ona chciala mnie", ale CZY JA BEDE W NIA ZAINTERESOWANY?

          Oprocz tego czesto element "wspolczucia" grala mocne role.. mam wiele lata
          wolontariatu za soba, a to nie tylko dotycze pare razy w tygodniu. To sposob
          bycia, otwarty i wrazliwi na drugiego czlowieka.

          "Ci ktorzy maja zle" zwracaja moja uwaga. Silny mi odpychaja. "Niestety biedna
          slaba i potrzebujaca pomoc" tylko w bajkach jest INTELIGENTNA. Raczej jesli ktos
          jest bezradny, to moge kierowac wobec tej osoby ten "milosc braterski", ale ta
          osoba NIE nadaje do "kandydatka na zone", dla osoby jak ja...

          Dla wrazliwych, zycie jest trudne.
          Dla inteligentnych tez.

          Dla wrazliwych i inteligentnych.. oj oj oj oj
          • mruff :) Przeczytajcie. 01.02.08, 09:50
            Miałam już nie udzielać się, ale widzę, że samotnyinteligentny za
            dużo rozumów pozjadał a przy tym zapomniał o odrobinie kultury.
            Wysłałam maila do samotnego, że jak jest taki samotny, i nie ma
            gdzie poznawać ludzi-niech zabierze się na weekend do Zakopanego.
            Będę ja i 2 osoby jeszcze.Zwiedzi fajne miejsce jako obcokrajowiec,
            pozna ludzi itd.
            Podkreślałam, że celem wyjazdu ma być fajnie spędzony czas a nie
            randkowanie.
            Dzwoni do mnie samotny i pyta:
            1. Ile masz wzrostu?
            Myślę, ale o co chodzi? Jestem towarem w półce Tesco?
            Zaskoczona - odpowiadam, że 168.
            Samotny: o to już zmniejsza nasze szanse
            Myślę, ale o co chodzi?Szanse na wejście na Wołowiec zależą od
            stosunku różnicy wzrostów wchodzących lub też sumy?
            Samotny pyta: palisz?
            Myślę sobie-chyba jednak jestem paczką chipsów w Tesco
            Zaskoczona taką beznadziejną rozmową pierwszy raz w życiu, pytam: a
            Ty samotny ile masz lat?
            Słyszę 40.
            O lol.
            następne pytanie Samotnego: PiS czy LPR?
            Odpowiadam PiS.
            I w tym momencie po chamsku wyłącza się samotny.
            Gdzie inteligencja, gdzie jakaś kultura wobec rozmówcy? Gdzie jakiś
            dystans?
            Normalnie byłam w szoku, jak rzekomo inteligentny, 40 letni facet
            może byc taki niekulturalny i chamski w swym postępowaniu?
            Stanowczo stawierdzam, że Ty samotny jakiś mega desperat jesteś żeby
            rozmowę zaczynać od kalkulowania czy panna X wpisuje się w Twój
            obrazek.
            To od razu zniechęca rozmówczynie i myśli sobie-co za pajac na linii!
            Po tym telefonie nie mogłam do siebie dojść, jak można być tak
            ograniczonym człowiekiem, który do każdej kobiety podchodzi jak do
            potrncjalnej partnerki. O lol.
            A swoją drogą, gdybym miała zwracać uwagę na to jaką partię "lubi"
            dany facet, to równie dobrze powinnam wziąść pod uwagę kolor
            skarpetek w jakich chodzi...
            O lol.
            Jaja jak berety.
            D
            • mruff :) Wymiękam 01.02.08, 09:57
              Mała refleksja-pierwszy raz w życiu spotkałam
              takiego "inteligentnego pajaca" bo jak inaczej go nazwać???
              O lol. Duża dawka humoru z nutką szoku:)
            • samotnyinteligentny poprzedny post to klamstwo 01.02.08, 10:52
              Ta baba bredzi, rozmowa absolutnie NIE miala miejsce w sposob opisano. I cala
              otoczka przed rozmowa byla INNA! Ona teraz udaje ze jej chodzilo tylko o
              wycieczka, a sama jest wkurzona ze odkryla ze.. ZOSTALA SKRESLONA!

              A szczyt debilizmu to ze przedstawia moje pytanie o swiatopoglady tak jak niby
              PIS odpada i LPR jest "dobry odpowiedz" BUAHHAHAHAHAH

              Ale nie ma co komentowac, jedynie nie wiem ILE ona klamie celowo, a ILE ona jest
              w ogole niekumata i nie rozumie co ona robi i mowi..

              Trudno, mozg PIS-uarow jest dla mnie wielka tajemnica.. Ludzi ktorzy maja takie
              swiatopoglady, sa gotowy na wszystko.. :(
              • mruff Re: poprzedny post to klamstwo 01.02.08, 11:38
                Pozdrawiam Cię serdecznie Samotny!
                Powodzenia!
                • bpaczek masz racje mruff ;) 01.02.08, 12:08
                  Problem pana samotnegointeligentnego na tym wlaśnie polega. Chciał
                  znależć samotną, niepalącą inteligentną. Napisałam, że proszę
                  bardzo, istnieją takie, ja te warunki spełniam, ale podejrzewając,
                  że tak naprawdę nie o to chodziło dodałam od razu, że mam 38 lat i
                  urodą nie olśniewam. Odpisał całą litanią warunków, np. pani nie
                  może mieć zwierząt, nie może popierać PiS ani LPR, nie może się
                  malować, itd. Oraz kluczowe, że 'musi uwielbiać seks / dziewice
                  odpadają'. Z całej listy nie spełniłam tego jednego warunku. Toteż
                  pan samotnyinteligentny (?) w desperacji swojej ponowił ogłoszenie,
                  że szuka palącej babci po zawodówce z oburzeniem wielkim, bo
                  ośmieliła się 38-letnia dziewica napisać. Taki inteligentny, a z
                  logiką coś na bakier, a może ma problemy z formułowaniem myśli po
                  polsku w sposób zrozumiały?
                  Nie, wcale mu nie chodzi o wiek, ani o wygląd, a tylko o
                  inteligencję i niepalenie, no jasne!!! Śmiech do rana. W dodatku
                  widzę, że również ze względu na wzrost okazałabym się "kato-idiotką
                  po zawodówce".

                  > Pozdrawiam Cię serdecznie Samotny!
                  > Powodzenia!

                  Dołączam się do pozdrowień mruff ;)
                  "Biada, on był miedzy wielkiemi
                  Litość, litość nad synem ziemi"
                  Mickiewicz "Dziady" cytuję z pamięci
                  • samotnyinteligentny 38letnia dziewica i PiS-uar polubili sie! :) 01.02.08, 13:36
                    Analogiczne jak jest NIEMOZLIWE tlumaczyc prostemu facetowy ze "on jest prosty"
                    (jesli bylby w stanie to pojac, prosty nie bylby) - to samo nie ma sposob
                    wyjasnic 38letniej dziewicy ze JEJ STAN JEST PATOLOGICZNY I NIEODWRACALNY.

                    Mam ogromne doswiadczenie w tej dziedzinie. Ksiazka moglam napisac.

                    Wiek rozpoczecia zycia seksualna jest zdecydujacy czynnikiem co do rozwoju zycia
                    seksualnego.

                    Na ten wiek (38) jest o tyle za pozno, jak rodzic dziecko po 90ce..

                    Tylko ze poniewaz samo rozdarcie blonia dziewicza moze sie odbyc na jakikolwiek
                    wiek, dziewice 38letnie mysla ze "maja czas".

                    Probowac tlumaczyc roznica pomiedzy "fisicznie wsuniecie menskiego czlonka w
                    pochwe" i "pelny rozwoj seksualnosci u czlowieka" to tak jak rozmawiac z krowa
                    zeby dala.. "mleko z kawa!"... :) hahahah

                    Wiec ona - oburzona - nie rozumie dlaczego zostac odrzucona.

                    A tu, KAZDE ZDROWE MEZCZYZNA po 30ce, mogl podpisac z 4ma rekami ze nie jest
                    zainteresowany poznac dziewica 38letnia.

                    Inna jest sprawa PISuarki.. Dla PIS-uar samiec ona jest SUPER!

                    No ale widze ze 2 osobe sie zaprzyjaznili dzieki mnie, och, jak sie ciesze! :)
                    • fasolka3 Re: 38letnia dziewica i PiS-uar polubili sie! :) 01.02.08, 21:31
                      Czytam te wasza dyskusje i nie moge sie powstrzymac od komentarza.

                      Z tego co wiem Einstein byl zonaty i jego zonie inteligencja nie przeszkadzala.
                      Chyba wszyscy noblisci maja kobiety, niektorzy nawet calkiem mlode laski.

                      Kobiety lubia inteligentnych, m i l y c h facetow, ktorzy je traktuja jak ludzi.
                      To kobiety inteligentne maja problemy ze znalezieniem partnera, bo faceci
                      zaczynaja traktowac je jak konkurencje.

                      Dzisiejsze czasy sa bardzo zdominowane przez konsumpcje i wartosc czlowieka
                      okresla sie na podstawie jego dobr materialnych. Kiedys bylo inaczej? W
                      dzisiejsczych czasach majstrujac w garazu masz szanse na zostanie najbogatszym
                      czlowiekiem swiata, kiedys urodzenie przesadzalo o losie czlowieka . Chlop
                      panszczyzniana byl nim do konca zycia, nawet przed wojna ciezko bylo wyrwac sie
                      z biedy, i na pewno dziecko learza mialo duzo szans na edukacje, a dzieci mojego
                      pradziadka ze wsi - nie.

                      Musze konczyc, jestem inteligentna niesamotna i maz chce zycia rodzinnego w
                      piatkowy wieczor. Pa
                    • monika_san Re: 38letnia dziewica i PiS-uar polubili sie! :) 02.02.08, 08:46
                      No cóż samotny, wiekszość Twoich wypowiedzi i poglądów da się
                      podsumować Twoim wlasnym cytatem "To znaczy ze MALO MYSLYSZ. Probuj
                      myslec bardziej szeroko, i mniej plytko i
                      banalnie..."
                      Co do jednego się zgodzę że wrażliwość rzeczywiście może
                      przeszkadzać w znalezieniu drugiej połówki. Inteligencja powinna w
                      tym pomóc, inaczej o kant d... potłuc taką inteligencję.
                      No chyba, że ogranicza się ona do rozwiązywania testów na IQ....
              • mruff Re: poprzedny post to klamstwo 01.02.08, 11:47
                samotnyinteligentny napisał:

                >sama jest wkurzona ze odkryla ze.. ZOSTALA SKRESLONA!
                Też mi wielka strata.
                Żeby być wkuorzoną z powodu skreślenia to najpierw trzeba wiedzieć u
                kogo.
                A ja o Tobie wiem tyle, że masz 40 lat i to co sobą obecnie
                prezentujesz to zjadanie rozumów i chamstwo w postach.





                • wentyl77 Re: poprzedny post to klamstwo 01.02.08, 15:40
                  Mruff, no trudno się z tobą nie zgodzić;)

                  Po pierwsze - wątek jest o samotności, a nie o skreślaniu
                  potencjalnych przyjaciół ze względu na poglądy, wzrost czy inne
                  pierdoły. Pachnie mi to małym, prywatnym apertcheidem tworzonym
                  przez chamidło w białych rękawiczkach, wciskające się z buciorami w
                  intymność innych. Może by się Pan, Panie samotnyinteligentny, jakoś
                  odniósł do tematu wątku... Nie, takie apele nie mają sensu...

                  Jest Pan zbyt zaabsorbowany własnymi potrzebami, poglądami i kalkami
                  myślowymi, które wypaczają widzenie świata - tak, tak, nie tylko
                  Głupiolandii! Swoją drogą, twórcy kampanii wykazali się przynajmniej
                  autoironią i poczuciem humoru, którego najwyraźniej Panu brakuje. A
                  może wśród zwolenniczek PiS-u jest kobieta, która najbardziej pasuje
                  do wyobrażonego przez Pana ideału, jednym słowem - potencjalna
                  kobieta Pana życia? Nooo nie, cóż za herezja...

                  Czyli, zbierając wszystko do kupy, mamy zestaw cech, które powinny
                  odstraszyć każdą fajną, ciekawą, miłą dziewczynę. Mamy przykład
                  człowieka (być może inteligentnego, nie przeczę!), któremu własne
                  konstrukcje myślowe przysłaniają prawdziwy obraz rzeczywistości,
                  wraz z jej wszystkimi odcieniami i barwami; którego własna
                  inteligencja wpędza w kleszcze stereotypów, oświeconych zabobonów i
                  uprzedzeń. Ech, szkoda gadać...

                  --
                  www.stolicakomiksu.boo.pl
                • zlotyswit Re: poprzedny post to klamstwo 02.02.08, 09:46
                  nie rozumiem czemu się tak pieklicie o tą listę cech wymaganych.
                  samotnyinteligentny ma teraz pewnie całą skrzynkę zapchaną listami i żeby się
                  ratować musi robić jakąś wstępną selekcję, a że takie ma kryteria nie inne to
                  kwestia charakteru, ludzie się żenili i zabijali z głupszych powodów niż
                  sympatie polityczne a że sprzedaje to w tak bezpretensjonalny sposób to wina
                  tylko i wyłącznie braku czasu/naporu na skrzynkę. Swoją drogą samotny ma 40 lat
                  i pewnie sporo innych wymagań skoro jeszcze się nie ożenił, a że o księżniczkę z
                  rodowodem w polsce trudno to nie wróże obfitych łowów.
                  • fasolka3 Re: poprzedny post to klamstwo 02.02.08, 10:48
                    Nic dodac, nic ujac.

                    A poza tym po publicznej egzekucji wybranek chyba tylko kobieta-kamikaze
                    zdecydowalaby sie do niego napisac list. Naprawde nie mialabym ochoty zostac
                    publicznie wysmiana na forum.

                    Pa
    • lacido Re: Jak długo można żyć samotnie? 02.02.08, 14:35
      Z tego co obserwuję to na forum można poznać wielu ludzi :)
      OC więcej mam wrażenie ze większość jest z Warszawy. Jak sie dłużej pisze to sie
      troszke poznaje ludzi, co jakiś czas pojawiają się wątki spotkaniowe wiec myślę
      że to jest dobry sposób na bark towarzystwa.
      • steve13 Re: Jak długo można żyć samotnie? 02.02.08, 15:21
        Hmmm... No cóż temat chyba zszedł na inną drogę.
        Mi tu w zasadzie nie chodziło castingi, selekcje i skreślanie z
        listy potencjalnych partnerów osób niespełniających "poważnych"
        kryteriów pana inteligentnego.
        Jeśli można to chciałbym wrócić do tego jak można nawiązać z kimś
        kontakt... kogoś poznać, niekoniecznie od razu potencjalnego
        partnera, ale przynajmniej przyjaciół. Bo od czegoś w końcu trzeba
        zacząć. A bez przyjaciół jak wiadomo bardzo ciężko na tym świecie...
        • osiolek113 Re: Jak długo można żyć samotnie? 02.02.08, 16:30
          Jeśli można to chciałbym wrócić do tego jak można nawiązać z kimś
          > kontakt... kogoś poznać, niekoniecznie od razu potencjalnego
          > partnera, ale przynajmniej przyjaciół

          - "Nasza klasa".
          - Jakakolwiek społeczność której członkowie często się spotykają
          - Kurs tańca albo coś w tym stylu
          - Zacznij chodzić na każdą imprezę którą organizują Twoi znajomi, założę się że
          dotąd jak ja miałeś syndrom "ale ja nie jestem imprezowy i nie pójdę"
          - Dzwoń/pisz do poznanych na owych imprezach osób. Nawet jeśli Ci się wydaje że
          niekoniecznie Cię pamiętają. Zawsze trafi się ktoś kto też chętnie kontynuowałby
          znajomość

          Ja teraz dokładnie to wszystko robię (poza kursem tańca) i zaczyna to przynosić
          efekty. Ale, ale - jeszcze jedna podstawowa zasada:

          Wyjdź z własnej głowy i zacznij się aktywnie interesować ludźmi. Słuchaj co do
          Ciebie mówią i staraj się zapamiętać. Jeśli trzeba, poproś o powtórzenie tego
          czy owego (np. imienia tej osoby, która Ci się przedstawiała kiedy byłeś zbyt
          zajęty myśleniem "o rany, co ona sobie o mnie pomyśli" :P )
        • lacido Re: Jak długo można żyć samotnie? 02.02.08, 21:04
          wydaje mi się, że swoją wypowiedzią skierowałam dyskusję na poprzednie tory :) a
          swoją drogą to bierz przykład z pana inteligentnego jak się lansować na forum
          <rotfl> nawet cudzy watek jest do tego dobry :P
          • steve13 Re: Jak długo można żyć samotnie? 08.02.08, 12:09
            No w taki sposób jak pan inteligentny to nie chciałbym się
            lansować... Zresztą po co udawać kogoś kim się nie jest...
            • lacido Re: Jak długo można żyć samotnie? 08.02.08, 14:35
              Wiesz co, tylko może on taki jest ja pisze :)
              A co do udawania, to niestety ale każdy w jakiś sposób kreuje swój wizerunek
              zwłaszcza tu na forum :) nie twierdzę ze każdy robi to z premedytacją :)
              • epcia27 Re: Jak długo można żyć samotnie? 09.02.08, 12:19
                Steve, jeżeli chcesz odezwij się do mnie na gazetowego maila.
                Będziemy mieli o czym pogadać... Bardzo, bardzo dobrze Cię rozumiem
                i wszystko o czym piszesz ;) Pozdrawiam i mam nadzieję na kontakt :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka