sdfsfdsf
22.02.08, 12:30
zawsze bylem i bede
teraz udaje doroslego i jestem zagubiony
zrobilem juz tyle glupich rzeczy bo nie potrafie
zrozumiec swiata tzw dojrzalych ludzi
tzn swiata w ktorym musisz nauczyc sie klamac
oszukiwac i opluwac innych a czasem nawet zabic
emigracja okropnie wplynela na moja psychike
stracilem calkowicie wiare i ufnosc w innych ludzi
i ide do przodu i osiagam chociaz tak naprawde nie widze w tym celu
bo inni to doceniaja
a chce miec przyjaciol to chyba naturalne czy nie?
trudno mi zrozumiec ze mozna lubic kogos za to ile ma pieniedzy albo ile
uniwersytetow skonczyl, kolekcjonowac
dlaczego nie lubimy ludzi za to ze sa mili?
zaczynalem od dolu i doznalem tylu przykrosci, ponizania od innych
ze wpadlem w depresje, bo nic a nic z tego nie rozumiem
dlaczego komplikujemy sobie tak zycie?
ten swiat jest dla mnie straszny i w ogole mi nie odpowiada
chcialbym byc tym kim bylem, nie chce zebyscie zabijali moja naturalnosc
dlaczego mam patrzec na swiat w sposob jaki wy chcecie?
czy uwazacie ze jest on prawdziwy i przyjemny?
-?-
"Był czas mrusztławy, ślibkie skrątwy
Na wałzach wiercząc świrypły,
A mizgłe do cna borogłatwy