Życie mnie męczy

28.02.08, 22:06
I to bardzo. Od dzisiaj mam nowy lek przeciwlękowy i przeciwdepresyjny. Na nic
nie mam siły, nic mi się nie chce, żyć też. Nie mogę nawet zmusić się do
nauki, zawaliłam kilka rzeczy na studiach. Nieciekawie zapowiada się moja
przyszlość. Mam ciągłe lęki, leki nie za bardzo dzialają.Czuję się samotna i w
ogóle wszystko bez sensu. czasem chce mi sie płakać, ale już nawet nie mogę.
    • solaris_38 Re: Życie mnie męczy 28.02.08, 22:19
      czasem jest tak ze zajdziesz w złą uliczkę
      i szamotasz sie w niej
      nie ma tam czego potzrebujesz
      ale zamiast zmienić kierunek wygrażasz pięściami lub marniejesz pod ściana

      najpierw trzeba znaleźć to co daje silę i inspirację
      sens
      potem dopiero można pracować

      nie ma ważniejszej rzeczy niż kierunek

      kto nigdzie nie chce iść cóż dziwnego ze sił mu nie starcza

      wyszukaj sobie to co będzie ważne i warte zrobienia

      może lepiej być pielęgniarką a może kwiaciarką
      a może wyjechać do cieplejszych krajów i pracować w czyimś ogrodzie

      szukaj

      życie JEST szukaniem




    • psychoguru Trzeba poczekac, moze terapia? 29.02.08, 10:27
      aga8420 napisała:

      > I to bardzo. Od dzisiaj mam nowy lek
      przeciwlękowy i przeciwdepresyjny.

      Trzeba nieco poczekac, kilka tygodni,
      miesiecy, zeby ocenic czy lek dziala. To nie
      jest tak ze po jednej tabletce wszystko jest
      pieknie.

      >Na nicnie mam siły, nic mi się nie chce,
      żyć też.

      To jest normalne w twoim stanie, po to
      wlasnie bierzesz leki. Najwazniejszy jest
      kontakt z psychiatra.

      >Nie mogę nawet zmusić się do
      > nauki, zawaliłam kilka rzeczy na studiach.

      To jest rzeczywiscie duzy problem. Studia
      czyli wysilek umyslowy i twoj stan niezbyt
      pasuja do siebie.

      >Nieciekawie zapowiada się moja
      > przyszlość. Mam ciągłe lęki, leki nie za
      bardzo dzialają.

      Dobor lekow nie jest prosta sprawa, moze ten
      nowy bedzie lepszy.

      Jak sie wydaje dobre byloby tez poddanie sie
      terapii dla ustalenia czy twoje problemy nie
      wynikaja z wplywu otoczenia. Jezeli na
      przyklad studiujesz cos co nie pozwoli ci
      podjac samodzielnego zycia, jest niezgodne z
      twoim profilem osobowosci, robisz to pod
      czyjac presja, itp., to nic dziwnego ze
      system planowania aktywnosci zyciowej w
      twoim mozgu wysyla silne sygnaly hamujace bo
      to ma niewielki sens.

      >Czuję się samotna i w
      > ogóle wszystko bez sensu. czasem chce mi
      sie płakać, ale już nawet nie mogę.

      Wydaje sie ze masz te nieustabilizowane
      zycie osobiste. To tez nadawalo by sie do
      terapii dla ustalenia przyczyn.
    • mskaiq Re: Życie mnie męczy 29.02.08, 10:44
      Nie ma ludzi ktorzy nie znaja leku albo strachu. Roznica jest w tym
      ze jedni potrafia sobie z nim radzic lepiej a drudzy gorzej.
      Trzeba nauczyc sie z nim radzic. Przede wszystkim nie mysl o
      zawalonych rzeczach na studiach.
      Takie myslenie przynosi strach ktory nie pozwala Ci zabrac sie
      prace. Mysle ze w tej chwili jestes pod wplywem stresu. Idz na dlugi
      spacer, jeszcze lepiej pobiegaj albo idz na rower.
      Cwiczenia fizyczne likwiduja stres, pomoga Ci zabrac sie za
      studiowanie.
      Serdeczne pozdrowienia.
    • aga8420 Re: Życie mnie męczy 29.02.08, 11:03
      I w dodatku żadnego zrozumienia w domu, prawie żadnego. Rodzice niby wiedzą, że
      jestem chora, ale mama zła, że wstaję o 10.00, a ja nie mam siły wcześniej zwlec
      się z łóżka. Nie wiem, czy to efekt tych leków, kiedyś wstawałam o 7.00. Czasem
      tak bardzo chciałabym porozmawiać z rodzicami, ale boję się, że znowu nie
      zrozumieją i znowu na mnie nakrzyczą, jak się dowiedzą, co tak naprawdę się
      dzieje. Mam wrażenie, że wszystko, co się dało już spieprzyłam w życiu i ciągle
      jest tylko coraz gorzej. Psycholog mnie chyba nie rozumie, terapia nic nie daje
      i nie widzę sensu, żeby tam jeszcze chodzić. A leki działają w pewnym stopniu
      albo do czasu. A teraz znowu muszę czekać przynajmniej dwa tygodnie, żeby w
      ogóle zaczęły działać. I tak w kółko, pewnie do końca życia.
    • jan_stereo Re: Życie mnie męczy 29.02.08, 21:36
      Zycie Cie meczy bo Ty wcale nie zyjesz tylko smetnie wegetujesz, zatem to cakiem normalne objawy u Ciebie sie pojawiaja...
    • mona.blue Re: Życie mnie męczy 29.02.08, 22:42
      Na razie nie masz innego wyjścia jak poczekac te dwa tygodnie zanim
      antydepresant zacznie powoli działac. Nie dołuj się w tym czasie,
      powiedz sobie, że o przyszłości pomyślisz póżniej, jak będziesz w
      lepszej formie - wtedy też inaczej spojrzysz na świat i swoje
      problemy. Z psychoterapii lepiej nie rezygnuj, na razie wszystko
      widzisz pesymistycznie. Zawsze też możesz zmienić terapeutę jeżeli
      faktycznie będziesz czuła, że to nie to.
      Uwierz w to, że będzie lepiej, że to tylko kryzys :)
      • amelius Re: Życie mnie męczy 01.03.08, 15:12
        Wszystko mija, nawet ciężka depresja, choć w momencie jej przeżywania wydaje się to niemożliwe, zawęża się horyzont. Ale to minie. Warto natomiast zrobić coś by nie powróciło. Nieoceniona jest jednak dobra terapia sięgająca do korzeni, do dzieciństwa. Przeczytaj "Dramat udanego dziecka" Alice Miller.
Pełna wersja