Proszę-pomóżcie...

04.03.08, 11:23
Witam

Bardzo proszę kogoś o pomoc- jesteście oststnią deska ratunku, nie
mam juz siły, nikt nie jest w stanie mi pomóc.

Mam 24 lata, w tym roku kończe studia na dobrej polskiej panstwowej
uczelni. Nigdy tych studiów nie lubilam, poszłam w zasadzie dlatego
ze rodzice chcieli - jakoś dotrwałam do końca, na poczatku
wiekszość rzeczy zdawalam fartem i jakos sie udawalo. Od 3 roku
zaczelam pracowac dorywczo i narobilam sobie ogromnych zaleglości
ktore udalo sie nadrobic w ciagu ostatniego pol roku kosztem
zdrowia zarówno fizycznego jak i psychicznego, no ale sie udalo.Od
2-3 roku, kiedy zaczelam obserwowac to co sie dzieje, utarlam w
sobie poglad ze te studia i tak mi w dzisiejszych czasach nic mi
nie dadza. Ze ten papier kompletnie sie nie liczy.Do tego nie
jestem osobą zbyt " kreatywną" i przebojową wiec mniej wiecej od
oststnich 2 lat zyje z pewnością ze i tak nie znajde jakiejs w
miare przyzwoitej pracy.Od 1,5 roku pracuje na umowe-zlecenie w PTC-
lubie ta prace, lubie ludzi z ktorymi pracuje, przepracowałam caly
zeszly rok i bylam wtedy naprawde zadowolona. Kiedy zorientowalam
sie we wrzesniu ze mam do zaliczenia cala sesje, popadlam w nerwice
i paranoje i gdyby nie rodzice nie wiem co by bylo teraz. Tak samo
zreszta bylo podczas minionej sesji.Niedajacy sie wytrzymac stres,
ciagdy placz, brak nadzieji ze cokolwiek zalicze, utarta w glowie
mysl ze bede powtarzala rok. Zaliczylam wszystko na 4.Tydzien ferii
ktore spedzilam w domu i nowy semestr.No i najwyzszy czas zabrac
sie za prace magisterską. Poszlam do promotora, pomogl mi wymyslic
temat troche zwiazany z moją praca, wypozyczylam ksiazki i chcialam
sie zabrac za pisanie. I klapa. Ja po prostu nie jestem w stanie
tego zrobic. To mnie przerasta. Nie mam pojecia jak mam napisac 100
stron czegokolwiek.Teraz ksiazki lezą zakryte kocem na polce a mamy
marzec. I sie zalamalam. Od tygodnia nie jestem w stanie nic
zrobic. Zalamalam sie kompeltnie. Caly czas leze w lozku, trzese
sie, placze, prawie nic nie jem. Rodzice na poczatku chcieli mi
pomoc ale juz zrozumieli ze są bezradni.Ich tez powoli
wykanczam.Zmarnowalam 5 lat. Nie mam w zasadzie doswiadczenia, cech
osobowosci ktore teraz sie licza i nie bede miala nawet dyplomu.
Przez 24 lata nie zrobilam kompletnie nic.Nie wytrzymuje juz
psychicznie. Czuje ze jak taki stan potrwa jeszcze pare dni to
zwariuje kompletnie i wykoncze najblizszych mi ludzi.Nie mam nawet
uporzadkowanego zycia prywatnego. spotykam sie z chlopakiem ladnych
kilka lat, nie wiaze z nim zadnych planow na przyszlosc bo nie ufam
facetom ale nie potrafie sie z nim rozstac. Caly czas sie klocimy
czego juz tez nie jestem w stanie zniesc. On caly czas proponuje mi
zebym sie do niego wprowadzila, ze moze to cos pomoze, ze mam juz
24 lata i powinnam wziasc sprawy w swoje rece. I ma racje. Ja nawet
nie potrafie i nie wiem czy bede kiedykolwiek potrafila wyprowadzic
sie z domu. Ludzie w moim wieku miszkaja juz sami, pracują, mają
wlasne pieniadze... Ja tego nie wytrzymuje. Za pare lat juz nawet
zeby wykonywac zwykla prace biurową bedzie trzeba miec wyzsze
wyksztalcenie.Boje sie o moje zdrowie - i tak jestem bardzo
szceupla ale oststnio nie jem prawie nic. czy ktoś ma jakąs rade co
powinnam zrobic? wykoncze sie za chwile i wykoncze ciezko
racujacych, starzejacych sie rodzicow. Bardzo prosze, niech mi ktos
pomoze.
    • agaoki Re: Proszę-pomóżcie... 04.03.08, 13:08
      - myślę, że po pierwsze powinnaś zasięgnąć rady specjalisty, czyli psychiatry
      lub psychologa (a najlepiej jednego i drugiego). psychiatra przepisze Ci leki,
      które wyciszą Twoje emocje i pomogą Ci podjąć jakiekolwiek działanie. zmobilizuj
      się jeszcze, zrób ostatni wysiłek i skończ te studia. a potem pomyśl może o tym,
      żeby nauczyć się czegoś, co podoba się Tobie, a nie rodzicom. może studia
      podyplomowe, może jakiś kurs?
      - nie jest tak źle - może Twój kierunek nie jest teraz modny, ale w wielu
      pracach liczy się po prostu papier, jakikolwiek, byle mieć wyższe wykształcenie.
      moja koleżanka skończyła historię sztuki, a jest przedstawicielem medycznym.
      - masz też już pewne doświadczenie w pracy. skoro lubisz obecna pracę, to
      znaczy, że sobie radzisz, a to znaczy, że nie jesteś taka beznadziejna, jak
      piszesz. skoro lubisz ludzi z pracy, to znaczy, że potrafisz dogadywać się z
      ludźmi.
      - przemyśl, co Cię łączy tak naprawdę z Twoim chłopakiem. może warto z nim
      zerwać, a może warto mu zaufać i zamieszkać z nim? nie wiem, o co się kłócicie.
      jeśli głównie o obecną sytuację i wspólne zamieszkanie, to może warto zaryzykować?
      - dziewczyno, młoda jeszcze jesteś, masz jeszcze tyle szans, tyle czasu na naukę
      czegoś nowego, na eksperymenty, próby i błędy. nie bój się!!!
      - leżąc w łóżku i płacząc nie zmienisz nic, nie dajesz sobie nawet szansy. rusz
      się, wyjdź z domu, zacznij coś robić, cokolwiek. może na dobry początek idź do
      lekarza.
      • magdale-nka111 Re: Proszę-pomóżcie... 04.03.08, 13:26
        dziekuje.

        Zapisałam się do psychologa,tylko boję się ze rzeczywsicie
        przepisze mi jakies leki a tego sie strasznie boję. Czy to jest
        bezpieczne, naczytalam się ze bardzo uzalezniają i ze pomagają
        tylko na jakis czas i mają skutki uboczne w postaci np. zbyt
        dlugiego snu, ogolnego zmeczenia fizycznego.
        • agaoki Re: Proszę-pomóżcie... 04.03.08, 16:05
          leki przepisuje psychiatra, a nie psycholog. lepiej wybrać młodego lekarza,
          który zna się bardziej na nowoczesnych lekach. najlepiej za dużo nie czytać i
          się nie nakręcać. ja też się bałam, ale doszłam do wniosku, że nie ma innej
          rady. lepiej spróbować z lekami, niż się dalej męczyć. lekarz dobierze leki do
          Twoich potrzeb. czasami jest tak, że trzeba popróbować z różnymi lekami, bo nie
          każdy reaguje tak samo. moja lekarka przepisała mi jeden lek, który leczy
          depresję i obsesje, zaczyna działać po dwóch tygodniach, a w ogóle trzeba go
          brać ok.pół roku, żeby efekt był trwały. po tym leku faktycznie miałam skutki
          uboczne w postaci silnego pobudzenia, płaczu, bezsenności. dlatego biorę drugi
          lek, który łagodzi te objawy, jest rewelacyjny, uspokaja, wycisza, a nie
          otumania, mogę normalnie wszystko robić. niestety, brany długo może uzależniać,
          dlatego mądry lekarz jak najszybciej zacznie stopniowe odstawianie leku. również
          po to, żeby sprawdzić, jak działa ten lek podstawowy, który ma leczyć. pod
          kontrolą dobrego lekarza nie ma się czego bać. pamiętaj tylko, by ściśle
          stosować się do jego zaleceń, niczego nie robić samodzielnie (nie zawyżać dawek,
          nie odstawiać leku), mówić mu o wszystkim, pytać o wszystko, brać leki regularnie.
          dodatkowo można sobie pomóc odpowiednią dietą - jeść regularnie, jeść dużo
          nabiału, owoców (banany!), warzyw, ryb, trzeba pić dużo wody, soków i herbatek
          ziołowych, można łykać witaminy i minerały (magnez+witB6).
          pomoże też ruch fizyczny. jeśli nie masz ochoty na intensywne ćwiczenia typu
          aerobik, to przynajmniej dużo chodź piechotą, staraj się codziennie pochodzić
          trochę po świeżym powietrzu.
          również często wietrz swój pokój.
          odpowiednia higiena życia jest bardzo ważna dla zachowania równowagi psychicznej.
    • solaris_38 Re: Proszę-pomóżcie... 04.03.08, 21:48
      skoro nei czujesz potrzeby studiowania i nei cieszą cię studia a cieszy cię
      praca to pracuj

      możliwe jednak ze kiedy przestałabyś studiować to dołowałabyś sie że jednak
      studia to jest to czego ci TERAZ brakuje

      wyglądasz na typ
      który jest nieszczęśliwy bez wzgledu na okoliczności
      to rodzaj nerwicy
      i myślę że można nad tym pracować
      a nawet trzeba

      nie pomoże żadna rada

      być może terapia
      długa
      rzetelna praca twoja nad sobą z dobrym terapeutą

      oczywiście ze nikt nie jest ci w stanie pomóc

      tak jak nikt sie za ciebie nie urodzi ani nie umrze

      jesteś sama i na szczęście sama ponosisz za siebie i swoje szczęście
      odpowiedzialność
      to twoja nadzieja

      uczyć się
      samodzielności
      'odpowiedzialności
      myślenia
      wyszukiwania i korygowania błedów
      znoszenia samotności i uczucia nieprzygarnięcia
      konsekwencji
      wygaszania odruchów ucieczki lekceważenia problemów
      czyli .. TAK JAK WSZYSCY

      bo prawie wszyscy to samo przechodzimy jak ospę wietrzną
      po prostu niektórzy ciężej
Pełna wersja