Dodaj do ulubionych

problem w rodzinie

23.03.08, 11:26
Mam 23 lata i mieszkam z rodzicami.Problem polega na tym że trudno
jest mi sie dogadać z moim tatą.Chcialabym wiedziec co Wy o tym
myslicie.Moj tata jest osoba bardzo uczynna zawsze jak go potrzebuje
stara sie pomoc i mozna na niego liczyc, ale problem polega na tym,
ze on uwaza ze jesli mi pomaga i mojej mamie z reszta takze, to
musimy wykonywac to co on od nas oczekuje bo w innych przypadku jest
awantura.Przez to klotnie sa z reguly o blachostki.Pewnie zabrzmi to
absurdalnie ale dzisiaj byla kłótnia o papier toaletowy a w sumie o
jego brak:(( Oczywiscie sam nie mogl po niego isc tylko wydal
komende mojej mamie przynies papier.Jak przyjzdza z pracy to moja
mama jak tylko moze usluguje mu na kazdym kroku, natomiast jak tata
jest w domu to nie ma odwrotnej sytuacji,czesto jest nawet tak, ze
mama ktora wrocila z pracy musi mu zaniesc obiad do pokoju.On nie
jest zlym czlowiekiem poprostu,wydaje mu sie to normalne, ze jak mi
w czyms pomoze, to ja pozniej nie moge sie sprzeciwic. Niestety nie
jest ososba tolerancyjna. Krytycznie podchodzi do wielu osob,
natomiast sam robi tak jak mu wygodnie.A najgorsze jest to ze nie
mozna porozmawiac o jakims problemie, bo zawsze krzyczy i mowi ze on
taki jest i sie nie zmieni, a przeciez kazdy z nas jak jest
zdenerwowany to moze zacząć sie bezsensu drzec. Wiem ze czasami jest
trudno nad tym zapanowac bo sama czasami wybucham i sie strasznie
dre ale sie staram, a on nie.Nawet jesli powiem z mama nie krzycz
to zawsze jest reakcja taka ze on sie nie drze ale teraz zacznie i
jeszcze gorzej.Mam odsc klotni o takie blachostki jak papier, albo
ze sie czegos zapomnialo...prosze napiszcie czy u Was tez tak w
domach jest i czy cos mozna z tym zrobic.Moja tata jest kochany i
potrarfi duzo pomoc mnie i mojej mamie ale tylko wtedy jak jest
zgoda i robimy tak jak on chce.Oczywiscie jak jestesmy pokloceni to
wtedy mi w niczym nie pomoze bo jest obrazony.Mysle ze jestemy
ludzmi juz na tyle doroslymi ze mozna inaczej rozwiazywac problemy
niz w ten sposob.Dzisiaj bylo mi bardzo przykro bo sie zdenerwowal o
ten papier i poszedl na spacer.Mama dzwonila do niego zeby wrocil na
sniadanie Wielkanocne ale odmowil.Szkoda ze nie umie nawet uszanowac
Świat, sa dwa razy do roku a przez ten rok nie wiadomo co sie
wydarzy i czy zjeszcze usiadziemy w tym samym gronie :( Słyszalam
jak mama probowala z nim rozmawiac ale zaczal podnosic glos na koncu
sie wkurzyl i tak w kolko bedzie do poki mama nie ustapi i nie powie
ze czesto nam pomaga wiec mogla poleciec z tym papierem do niego jak
tylko zawolal.I bedzie spokoj do nastepnego razu az znowu ja albo
mama nie wytrzymamy :(
Obserwuj wątek
    • stu-dent Re: problem w rodzinie 23.03.08, 11:51
      Idealizujesz ojca. A on jest po prostu zwykłym chamem. Trzeba było olać drania.
      Siąść z mama do wielkanocnego śniadania bez niego.
      Papier toaletowy mógł wziąć sobie sam. Ustępowanie tyranowi nic nie daje bo
      jeszcze trochę a każe sobie podcierać dupsko.
    • szpilkaaa Re: problem w rodzinie 24.03.08, 13:51
      W mojej rodzinie też mam problem z ojcem.
      Ojciec wychował się w rodzinie w której kobieta jest niejako sprzątaczką,służącą
      i osobą,która POWINNA spełniać zachcianki mężczyzny.
      Mój dziadek np.nigdy sobie nie przyniósł obiadu do pokoju,zawsze musiała to
      robić babcia.Jadał też sam w pokoju,dzieciaki i żona jadły w innym.
      U mnie było tak,że przez bardzo długi okres czasu niejako się ''podkładałam''
      pod oczekiwania mojego ojca to znaczy np.podawałam mu bez szemrania obiad,4 razy
      dziennie wycierałam biurko szmatką bo on np.coś jadł siedząc przy komputerze i
      zostawały tłuste plamy albo okruchy.
      Dzisiaj mój ojciec powiedział,że mam wyrzucić śmieci.Powiedziałam,że w
      porządku,ale zrobię to dopiero jak będę szła do sąsiadki,aby wyjść z jej psem.
      Mój ojciec zaczął mówić,że ''ciebie się powinno w ramki oprawić''.
      Więc mu powiedziałam głośno,że ZROBIę TO,ALE PóźNIEJ.
      A te 2 godziny dla śmieci,które ani nie śmierdzą ani nie zajmują widocznego
      miejsca(co innego gdyby się walały i jakoś wyjątkowo przeszkadzały)nie ma znaczenia.
      Po prostu ojciec ma taką fanaberię,że śmieci muszą być wyniesione i już.Więc
      powiedziałam,że równie dobrze on sam może je wynieść.


      U mnie w domu chodzi o pewne mocowanie się ze sobą.Mój ojciec chce pokazać jaki
      to on jest ważny i w ogóle.
      A z mojej strony to nie jest brak szacunku dla mojego ojca tylko zaznaczenie,że
      nie jestem służącą tylko córką.

      Ja przez długi czas byłam bardzo ''uwiązana'' ze względu na sprawy
      finansowe.Teraz jestem zdecydowanie bardziej niezależna.
      Wydaje mi się ,że w takich sytuacjach o jakich piszesz ważna jest
      stanowczość.Nie chodzi o brak szacunku czy robienie na złość,ale pokazanie,że
      jednak Twój ojciec nie jest pępkiem świata i nie ma prawa dyrygować zachowaniem
      Twoim i Twojej mamy..
    • spinline Re: problem w rodzinie 24.03.08, 14:01
      Wspolczuje Ci ale doroslym ludziom trudno przychodza zmiany.

      Ojca tez nie zmienisz . Dobrze ze widzisz jego wady.

      Najlepiej jest szukac swojego wlasnego kata. I nareszcie sie
      usamodzielnic.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka