Gość: meee:-)
IP: *.MAN.atcom.net.pl
05.09.03, 17:23
jest tak:
wykorzystują mnie, podłe polskie kapitalisty, ale lubię to, co robię, więc
jakby nie narzekam. zazwyczaj...
ale...
czasem - tak jak teraz - przychodzą chwile, gdy spostrzegam, że nie mam na
nic czasu, że jestem nałogowo zmęczona i nic nie cieszy :(
i wtedy przydają się magicznych momentów wspomnienia :)
podam przykład magii mojego powszedniego dnia:
Przybyłam do Stanów.
biedna Polka - trafiłam do Brigdeport w Connecticut. Zamieszkałam w raczej
biednej dzielnicy, bez historii...
takie Jeżyce poznańskie, czy tez Praga warszawska to choć bidne, wioną
przeszłością przepięknie... a ta Ameryka?
no i tak troche to ryczeć mi się chciało, że tak 'zamienił stryjek siekierkę
na kijek".
ale dnia następnego, pozbywając się śmieci, zauważyłam obraz - reprodukcję
Modgilianiego - mego ukochanego malarza! leżał tak sobie, przysypany jakimiś
papierami i był oczywistym znakiem z niebios!
"Będzie dobrze - to ktos odgórnie zalecił mi 'trzymanie fasonu' w Stanach,
pomimo wszystko" - pomyślałam świat zdał się być piękny! :)
oczywistym jest, iż pragnę móc poczytać o Waszych magicznych momentach :)
jesli wątek był już i jestescie znużeni tematem - wybaczę milczenie.
pozdrawiam!