alfika
07.09.03, 17:58
"Obowiązkom domowym należy dać pierwszeństwo przed dobrą zabawą tylko wtedy,
gdy w lodówce pojawi sie pleśń."
(Barbara Toner, "Kochane córki!Poradnik matki")
Jestem pewna, że tak.
Inaczej zmieniamy się w marudne, stetryczałe stworzenia, wycierające
kapciuchy przez godzinę po wyskoczeniu na chwilkę na dwór czy
marudzące "muszę pozmywać", gdy ktoś chce (jeszcze!) z nami pogadać.
Najlepiej widzieć dobrą zabawę w zajmowaniu się domem, ale niewielu jest to
dane :)
Udało mi się przekonać moja mamę, że sprzątanie można odkładać do chwili,
kiedy ma się ochotę posprzątac - ważniejsze jest odpoczać, pogadać, poczytać.
Nie lubi robi przetworów - nie robi, choć latami to uprawiała.
Spadło na mnie, ja lubię.
Mamy równowagę w przyrodzie, skończył się przymus.
Masa ludzi w piatek idzie do domu z westchnieniem: MUSZĘ posprzątać...
Jak jest u Was? Poczucie obowiązku uber alles wyniesione z domu czy życie
pełną parą?