Dodaj do ulubionych

docenić samotność

19.04.08, 02:44
Tak. W związku z wątkiem o samotności, która na pewnym, egocentrycznym
pułapie, boli...
Bo oczywiscie, jesteśmy stworzeniami, które może bardziej niż inne "zwierzęta"
nie lubia być same. To chy6ba powód wynalezienia języka, ktory miał te
samotnośc zniwelować, a niestety - chyba pogłębił, w niektórych sprawach.
Kto rozumie swoja samotność, rozumie wiele i wie.
nie trzeba naprawdę winić nikogo za to, jak jest , za to warto rozejrzeć się
wokół siebie i zajrzeć w siebie ...
W końcu, ponoć sami decydujemy o wszystkim, a na pewno sami jesteśmy w calej
drodze, do...
Mozna być samotnym i nie osamotnionym.
Obserwuj wątek
    • kalina-123 Re: docenić samotność 19.04.08, 02:54
      za to warto rozejrzeć się
      wokół siebie i zajrzeć w siebie ...
      - przepraszam że tak obcesowo - ale czy to nie jest banał?
      • wichrowe_wzgorza :) 19.04.08, 02:55
        kalina-123 napisała:

        > za to warto rozejrzeć się
        > wokół siebie i zajrzeć w siebie ...
        > - przepraszam że tak obcesowo - ale czy to nie jest banał?

        zdefiniuj banał, proszę...
        • kalina-123 Re: :) 19.04.08, 03:03
          Słowa bez pokrycia w realnych odczuciach.
          • wichrowe_wzgorza Re: :) 19.04.08, 03:06
            kalina-123 napisała:

            > Słowa bez pokrycia w realnych odczuciach.

            znasz moje odczucia? realne?:)

            poza tym, znasz czyjeś inne poza swoimi?
            • kalina-123 Re: :) 19.04.08, 03:10
              Naprawdę, nie chcę atakować, tylko po co udawać. Nikt nie chce być samotnym, tak
              jak cierpienie nie uszlachetnia, itp. Nie znam twoich odczuć, odnoszę się tylko
              do słów, które ktoś - w tym przypadku Wichrowe ... :), zapisał. I się z nimi
              nie zgadzam. Więc proszę, nie odpytuj mnie ze znajomości twoich odczuć.
              • malawinka Re: :) 19.04.08, 09:18
                może nie tyle banał,co grafomania uprawiana z powagą
                zapewne w szlachetnym celu uwrażliwniania innych i świata
                i ukazywania problemu jaki nęka ludzkość i klasyczne już
                wchodzenie w spór o niczym,ale poczekamy w jakim kierunku
                będzie zmierzać dyskusja,oczywiście z prośbą o nie ranienie
                szlachetnych uczuć rozmówczyni w wątku.
                Czy będzie uwaga,proszę cię,zastanów się nad tym co piszesz,
                albo ranisz moje uczucia i mam prawo powiedzieć ci o tym ?
                Skoro spieramy się i kłocimy,to już nie jestesmy samotni,
                prawda ?


                • babushka Re: :) 19.04.08, 12:04
                  malawinka napisała:


                  > Skoro spieramy się i kłocimy,to już nie jestesmy samotni,
                  > prawda ?

                  Jesteśmy po prostu "osobni"
                  :))


    • groszek_w_puszce Re: docenić samotność 19.04.08, 07:59
      wichrowe_wzgorza napisała:

      Mozna być samotnym i nie osamotnionym.

      To prawda.
      • emenope Re: docenić samotność 19.04.08, 09:14
        Również się z tym zgadzam.
        Wszystko zależy od tego, jak pojmuje się samotność, jak ją się
        odczuwa i jakie znaczenie przypisuje się jej.
        Jeśli przyjąć, a przede wszystkim zrozumieć, że samotność jest
        naturalnym składnikiem egzystencji człowieka, łatwiej jest ją
        przeżyć w tych momentach, kiedy niemal skacze do oczu powodując ból,
        jak się zdaje, nie do zniesienia.
        Kto umie spokojnie przezywać samotność, temu nie straszne
        osamotnienie.
        Paradoksalne może, ale w odczuwaniu tej egzystencjalnej samotności
        wcale nie jest się osamotnionym, jak widać :)
        • wichrowe_wzgorza Re: docenić samotność 20.04.08, 17:54

          > Paradoksalne może, ale w odczuwaniu tej egzystencjalnej samotności
          > wcale nie jest się osamotnionym, jak widać :)

          Właśnie, tak trudno zauważyć ten "paradoks", a dostrzeżenie, że dotyka ona nie
          tylko mnie to jakiś początek zrozumienia, bądź choćby próby.
    • zlotyswit Re: docenić samotność 19.04.08, 10:34
      Przypisujesz samotności cechy które nie są jej właściwością. W ogóle chyba
      pojmujesz samotność w dość specyficzny sposób.

      > Kto rozumie swoja samotność, rozumie wiele i wie.

      Samotnie można wiele rzeczy interpretować, ale jest to interpretacja tylko
      jednostronna, stronnicza. Dopiero po weryfikacji naszych przemyśleń z
      rzeczywistością dowiadujemy się jaką mają wartość.
      Największy problem nie leży w samotności ale w potrzebie potwierdzenia że jest
      się rzeczywistym. Możesz mieć wiele opinii, mniemań ale słuszności czy są
      prawdziwe nigdy nie zdobędziesz w samotności. Największy wewnętrzny niepokój
      budzi właśnie zderzenie świata zewnętrznego z naszym wewnętrznym. Życie polega
      na ciągłej weryfikacji naszego JA wewnętrznego z ONI świata zewnętrznego. Gdy
      stroimy się, uwodzimy, silimy na konwenanse, patrzymy jak ludzie reagują i gdy
      widzimy że reagują w sposób jaki tego oczekujemy czujemy przez chwile że
      chwyciliśmy świat za rogi. Wiemy jak on działa, jaki sznurek trzeba pociągnąć
      żeby wywołać odpowiednia reakcję. Ponieważ boimy się weryfikować naszą wartość z
      rzeczywistością trudno czasami podjąć nową znajomość. Zwłaszcza w dzisiejszych
      czasach jest z tym trudno, gdy wokół tyle reklam idealnych i perfekcyjnych
      ludzi. Niektórzy przegrywają z reklamami i wybierają samotność. Zamiast
      akceptować swoje słabości, akceptują swoją samotność.
      • akwarysta84 Re: docenić samotność 19.04.08, 15:19
        Powoli nie mam nic przeciwko samotności. Problem leży gdzie indziej.
        Nie potrzebujesz kontaktu z innymi, ok, ale jak zrobić by mimo tego
        innni nie wpływali na twoje życie.
        Chcę samotności sprawiedliwej, ja nic od was nie chce, wy nic
        odemnie nie chcecie.

        Jedno tylko boli mężczyzne, samotność(osamotnienie) to przyznanie
        się do swej technicznej niemocy w sferze społecznej.

        Moment w którym drwiąc z kryjących się po lasach banitów,
        dowiadujesz się, ze jesteś jednym z nich jest bardzo nieprzyjemny.
        • zlotyswit Re: docenić samotność 20.04.08, 00:37
          akwartysta84
          Jesteś.... mam litość.
          Jeśli kiedykolwiek... boże uchowaj!
          Chcesz się uwolnić od społeczeństwa, droga wolna - liść figowy i w busz!
          Człowieku życie w społeczeństwie wymaga od ciebie pewnego zachowania. tj
          kompromisu. nie jest tak że robisz co chcesz. Czytałem twoje wcześniejsze
          zgorzkniałe posty - uporządkuj swoje życie rodzinne. Jest chore. Ty jesteś przez
          to chory. Banał? Baaa.
          To będzie twoim największym grzechem.

          > Jedno tylko boli mężczyzne, samotność(osamotnienie) to przyznanie
          > się do swej technicznej niemocy w sferze społecznej.

          to jedyne i wszystko co mężczyzna sobą może reprezentować, nie masz nic... :/
          Co jest w życiu ważne ?
          A co jest ważniejsze ?
          Jaki jest test na szaleństwo ?
          Jeśli wszyscy mówią że się mylisz a ty jesteś święcie przekonany że masz racje.
          Nawet jeśli fakty są po twojej stronie... tym gorzej dla faktów.
          • gapuchna Re: docenić samotność 20.04.08, 02:12
            Kim ty jesteś, Złoty? Ciekawie piszesz.
            • zlotyswit Re: docenić samotność 21.04.08, 21:15
              miło mi
              jestem jednostkową interpretacją rzeczywistości
              a ty kim jesteś ?
              • gapuchna Re: docenić samotność 21.04.08, 21:41
                Czasem myślę, ze przedmiotem do interpretacji ( nie podmiotem!).
                • gapuchna Re: docenić samotność 21.04.08, 21:42
                  Źle to zabrzmiało - o sobie oczywiście myślałam. :}
                  • zlotyswit Re: docenić samotność 22.04.08, 20:25
                    Czyli jesteś książką?
                    o czym opowiada?
                    i kto ją napisał?
                    • gapuchna Re: docenić samotność 23.04.08, 21:20

                      Książką? Nie. Kiedyś opowiedziano mi ciekawy film "Historia Harolda Cricka".
                      Niedawno sama go obejrzałam. Spodobał mi się. Gdybym mogła zakończyć mój
                      rozdział po mojemu, z czystym sercem napisać the end, może wtedy stałabym się
                      podmiotem? Zresztą, nie wiem. To jest najgorsze, że już nic nie wiem.
          • emenope docenić samotność - Akwarysto, nie daj się! 20.04.08, 09:32
            Jasne, wtłoczyć każdego w sztywne ramki konwenansów, niezbędnych
            kompromisów zadających gwałt indywidualnym potrzebom, narzucić
            jedynie słuszne zasady życia i współżycia, zakazać niezależnego
            myślenia - oto siła społecznego oddziaływania, metoda nadzoru i
            rządzenia POSPÓLSTWEM.
            Każdego, komu przyjdzie ochota wychylić się poza te sztywne ramy,
            należy dać w łeb, żeby wrócił na miejsce. Nie zezwala się na
            szukanie własnej drogi! Do szeregu marsz!
            A jak nie wiesz, co masz robić, zaraz znajdą się mądrzejsi, którzy
            ci powiedzą.
        • wichrowe_wzgorza Re: docenić samotność 20.04.08, 18:11
          akwarysta84 napisał:

          > Powoli nie mam nic przeciwko samotności. Problem leży gdzie indziej.
          > Nie potrzebujesz kontaktu z innymi, ok, ale jak zrobić by mimo tego
          > innni nie wpływali na twoje życie.
          > Chcę samotności sprawiedliwej, ja nic od was nie chce, wy nic
          > odemnie nie chcecie.

          O, to to właśnie... :) Tylko inaczej - można chcieć od innych, można dawać -
          tylko w rownowadze.
        • mruff Re: docenić samotność 22.04.08, 07:25
          Samotnośc uczy nas samych pod warunkiem, że nie trwa zbyt długo.
      • wichrowe_wzgorza Re: docenić samotność 20.04.08, 18:10
        zlotyswit napisał:

        > Przypisujesz samotności cechy które nie są jej właściwością. W ogóle chyba
        > pojmujesz samotność w dość specyficzny sposób.

        Nie wiem, czy pojmuję ją specyficznie - pisalam, że samotność pojęta przez
        pryzmat "ego" ma swój wymiar tragiczny. Zastanawiam się, czy musi tak być.

        > > Kto rozumie swoja samotność, rozumie wiele i wie.
        >
        > Samotnie można wiele rzeczy interpretować, ale jest to interpretacja tylko
        jednostronna, stronnicza. Dopiero po weryfikacji naszych przemyśleń z
        rzeczywistością dowiadujemy się jaką mają wartość.

        Owszem, poniekąd się zgadzam z Twoim zdaniem, nie uważam jednak, że powinno
        weryfikowac się wyłącznie w oparciu o innych. Ludziom potrzeba zdobyć w życiu
        pewność opartą na sobie, pewność przetrwania.
        Zobacz, tak działa reklama - ktoś komuś "rozkrzyczy" - "to jest świetne" i
        ludzie ( nie wszyscy) wierzą, idą bezkrytycznie. Czemu?

        > Największy problem nie leży w samotności ale w potrzebie potwierdzenia że jest
        się rzeczywistym. Możesz mieć wiele opinii, mniemań ale słuszności czy są
        prawdziwe nigdy nie zdobędziesz w samotności.

        Powiem tak - w tym, co piszesz poruszasz problem Wiary. Czy naprawdę musimy
        udowadniać, że istniejemy? I inna strona - co z czlowiekiem, który swoje
        istnienie oprze tylko na czyimś zdaniu?

        Największy wewnętrzny niepokój budzi właśnie zderzenie świata zewnętrznego z
        naszym wewnętrznym. Życie polega na ciągłej weryfikacji naszego JA wewnętrznego
        z ONI świata zewnętrznego. Gdy
        > stroimy się, uwodzimy, silimy na konwenanse, patrzymy jak ludzie reagują i gdy
        widzimy że reagują w sposób jaki tego oczekujemy czujemy przez chwile że
        chwyciliśmy świat za rogi. Wiemy jak on działa, jaki sznurek trzeba pociągnąć
        żeby wywołać odpowiednia reakcję.

        Czyli mamy manipulowac po to, żeby "zdobyć" uwagę Onych? pociągać za sznurki?


        Ponieważ boimy się weryfikować naszą wartość
        > z rzeczywistością trudno czasami podjąć nową znajomość. Zwłaszcza w
        dzisiejszych czasach jest z tym trudno, gdy wokół tyle reklam idealnych i
        perfekcyjnych ludzi. Niektórzy przegrywają z reklamami i wybierają samotność.
        Zamiast akceptować swoje słabości, akceptują swoją samotność.

        Zdecydowanie nie tę samotnośc mam na myśli, przyznaję. Nie namawiam nikogo, by
        próbował dorównywac nierzeczywistemu światu "perfekcyjnych" reklam, chce tylko
        zwrócić uwagę, że można w samotności odnaleźć siebie właśnie po to, by nauczyć
        się właściwie wychodzić do ludzi i przestać bać się świata. On składa się z
        takich samych osobników, z których każdy - jak widać, najbardziej obawia się o
        swoje "ja".

        No wlaśnie, więc co? Zgoda na manipulację
    • mskaiq Re: docenić samotność 19.04.08, 11:35
      Samotnosc jest kiedy zostajemy sami z maszymi myslami. Wtedy
      samotnosc zamienia sie w smutek a pozniej w depresje.
      Serdeczne pozdrowienia.
    • bene_gesserit Re: docenić samotność 19.04.08, 15:02
      "Samotność nie pojawia się w tym momencie, gdy telefon przestaje
      się odzywać albo gdy odchodzi ktoś bliski. Samotność jest w nas już
      wcześniej, przyczajona, wyciszona, czekająca, by w odpowiednim
      momencie się ujawnić. Tak jak zaszczepiony dawno temu wirus, który
      zaatakuje w sprzyjających okolicznościach. Niektórzy z nas są
      odporni na wielokrotne czasem rozczarowania czy nawet porzucenia
      przez bliskich sercu ludzi – inni po miłosnym zawodzie zamykają się
      w czterech ścianach i latami leczą rany. Niektórzy nie mogą się
      opędzić od nic nieznaczących znajomości – dla innych, nawet krótka
      wymiana zdań w taksówce lub u fryzjera jest już towarzyskim
      sukcesem. Jak to się dzieje, że wirus samotności jednych zabija, a
      innych omija z daleka?" - to fragment przemadrej ksiazki Wojciecha
      Kruczynskiego nt samotnosci.

      Mozna byc niesamotnym (rodzina, przyjaciele, kumple) i samotnym
      (czuc zasysajaca pustke). Ale Kruczynski pisze tez o samotnosci
      dobrej:
      "Dobra samotność to „wyspy” w życiu - ona nie może trwać ciągle.
      Wymaga dużej świadomości, że jestem w stanie być z kimś bardzo
      blisko, że jestem godny bycia z drugą osobą i to lubię. Inaczej
      mówiąc, żeby móc przez jakiś czas trwać w dobrej samotności, trzeba
      najpierw doświadczyć bliskości. Ten rodzaj samotności wybieramy
      świadomie - a nie jesteśmy na nią skazani - pozostając w pełnej
      otwartości na ewentualny związek."
      • wichrowe_wzgorza Re: docenić samotność 20.04.08, 18:23
        bene_gesserit napisała:

        > "Samotność nie pojawia się w tym momencie, gdy telefon przestaje
        > się odzywać albo gdy odchodzi ktoś bliski. Samotność jest w nas już
        > wcześniej, przyczajona, wyciszona, czekająca, by w odpowiednim
        > momencie się ujawnić. Tak jak zaszczepiony dawno temu wirus, który
        > zaatakuje w sprzyjających okolicznościach. Niektórzy z nas są
        > odporni na wielokrotne czasem rozczarowania czy nawet porzucenia
        > przez bliskich sercu ludzi – inni po miłosnym zawodzie zamykają się
        > w czterech ścianach i latami leczą rany. Niektórzy nie mogą się
        > opędzić od nic nieznaczących znajomości – dla innych, nawet krótka
        > wymiana zdań w taksówce lub u fryzjera jest już towarzyskim
        > sukcesem. Jak to się dzieje, że wirus samotności jednych zabija, a
        > innych omija z daleka?" - to fragment przemadrej ksiazki Wojciecha
        > Kruczynskiego nt samotnosci.
        >
        > Mozna byc niesamotnym (rodzina, przyjaciele, kumple) i samotnym
        > (czuc zasysajaca pustke). Ale Kruczynski pisze tez o samotnosci
        > dobrej:
        > "Dobra samotność to „wyspy” w życiu - ona nie może trwać ciągle.
        > Wymaga dużej świadomości, że jestem w stanie być z kimś bardzo
        > blisko, że jestem godny bycia z drugą osobą i to lubię. Inaczej
        > mówiąc, żeby móc przez jakiś czas trwać w dobrej samotności, trzeba
        > najpierw doświadczyć bliskości. Ten rodzaj samotności wybieramy
        > świadomie - a nie jesteśmy na nią skazani - pozostając w pełnej
        > otwartości na ewentualny związek."
        >
        >

        Dziękuję za te dwa cytaty. Właściwie oba dają podpowiedź. Pierwszy rodzaj - ta
        "zla samotność" - powinna pozwolić sobie zadać pytanie, dlaczego tak jest? Nie
        zawsze jednak trzeba winić innych za to, iz nie ma z kim pogadac na przyklad.
        Może kochamy nie to, co mamy kochać? Może poświęcamy się nie temu, co mamy? Może
        nalezy zweryfikowac swoją drogę i przyznać się przed sobą, co w nas nam
        przeszkadza i każe uciekać przed wszystkimi ludźmi.
    • solaris_38 brak funkcjonalnego połączenia z innymi 19.04.08, 21:47
      myślę ze nikt nie jest sam
      jesteśmy wszyscy razem
      razem tworzymy system
      żadne z nas nei ma swojego sensu niezależnego od tej całości

      dlatego inni są dla nas bardzo ważni
      niezbędni
      żaden z nas się bez nich nei obędzie

      chodzimy drogami wybudowanymi przez Nas
      pijemy wodę doprowadzoną do nas przez nas
      czytamy co piszemy
      uczymy się co sobie nawzajem przekazujemy
      oglądamy telewizję robioną przez nas dla nas
      pijemy jemy owoce naszej pracy
      piszemy na papierze
      siedzimy przed komputerem
      mieszkamy w domu idziemy do lekarza dentysty ślusarza
      oglądamy obrazy
      myjemy się mydłem
      w wannie

      wszystko jest ze świata i przetworzone przez nas dla nas
      jest w nas dużo słabości i chorób
      nie wiadomo czy przetrwamy
      ale jesteśmy jednym organizmem
      i nikt nie jest sam

      samotność w sensie poczucie samotności bierze się braku funkcjonalnego
      połączenia z innymi

      i to jest coś czego trzeba sie nauczyć

      tego same uczą sie komórki naszego organizmu

      a to co piszesz jest piękne

      co do słowa banał to banały to najczęściej płytko rozumiane prawdy o wielkiej
      głębi
      do nieskończonej kontemplacji

      • wichrowe_wzgorza Re: brak funkcjonalnego połączenia z innymi 20.04.08, 18:28
        solaris_38 napisała:



        > samotność w sensie poczucie samotności bierze się braku funkcjonalnego
        połączenia z innymi
        >
        > i to jest coś czego trzeba sie nauczyć
        >
        > tego same uczą sie komórki naszego organizmu

        Tak, jeszcze dodalabym, że nie wszystkim starcza wytrwalosci i cierpliwości,
        rzadko co staje się od razu, a juz na pewno nie bliskość, nie przyjaźń -
        najzdrowsza, w której nikt nie cczuje się wykorzystany. Tylko trzeba o tym
        jeszcze umieć rozmawiać, wlasnie z najbliższymi.


        > a to co piszesz jest piękne
        >
        > co do słowa banał to banały to najczęściej płytko rozumiane prawdy o wielkiej
        głębi do nieskończonej kontemplacji

        :))
    • moon_witch Re: docenić samotność 19.04.08, 22:43
      Mozna być samotnym i nie osamotnionym.
      <<<<<<<xxx>>>>>>>>
      Pieknie to powiedziane, jednak samotnosc jest dla wielu jak
      ladowanie na pelnym ogromnym morzu.Czlowiek chwyta sie ...zyletki
      aby nie zatonac.I podobnie z ludzmi, zobacz co wiekszosc robi po
      tym, gdy sie rozstaja ze swoimi partnerami? zaraz szukaja nowego i
      tak czasami przez wiele lat.
      Udanych i dobrych relacji jest malo, dlatego nalezy cenic czasami
      te udana relacje gdy sie ja ma, choc moze nie jest taka idealna.

      • groszek_w_puszce Re: docenić samotność 19.04.08, 23:04
        moon_witch napisała:

        > Udanych i dobrych relacji jest malo, dlatego nalezy cenic czasami
        > te udana relacje gdy sie ja ma, choc moze nie jest taka idealna.
        >

        Nie ma idealnych relacji.A jesli są to bardzo mały procencik.
        Na ogół są dobre, złe lub toksyczne.Po za tym wiekszość relacji
        jakie by nie były, kończą się bo jedna ze stron odchodzi i dlatego
        tyle cierpiących ludzi.
      • wichrowe_wzgorza Re: docenić samotność 20.04.08, 18:30
        moon_witch napisała:

        > Mozna być samotnym i nie osamotnionym.
        > <<<<<<<xxx>>>>>>>>
        > Pieknie to powiedziane, jednak samotnosc jest dla wielu jak
        > ladowanie na pelnym ogromnym morzu.Czlowiek chwyta sie ...zyletki
        > aby nie zatonac.I podobnie z ludzmi, zobacz co wiekszosc robi po
        > tym, gdy sie rozstaja ze swoimi partnerami? zaraz szukaja nowego i
        > tak czasami przez wiele lat.
        > Udanych i dobrych relacji jest malo, dlatego nalezy cenic czasami
        > te udana relacje gdy sie ja ma, choc moze nie jest taka idealna.
        >

        Coż, zawsze przecież można podjąć wysilek, aby to, co mało idealne, stało się
        trochę bardziej. :) Poza tym, jak piszesz - najłatwiej wymienić na "nowe".
        • obrotowy nieprawda 22.04.08, 07:32
          wichrowe_wzgorza napisała:
          Poza tym, jak piszesz - najłatwiej wymienić na "nowe".

          Tak tu (prawie) wszyscy pisuja :)
          lecz "technicznie" - to nieprawda
          To jedynie "pobozne" zyczenia.

          Praktycznie... latwiej jednak "naprawiac"
          - niz wymieniac na "nowe"

          Pisze (te uwage) bez zadnych kontekstow.

    • zlotyswit Re: docenić samotność 21.04.08, 21:11
      wichrowe_wzgorza
      wyolbrzymiasz i popadasz w skrajności tam gdzie to zbędne a bagatelizujesz
      sprawy ważne.

      "nie uważam jednak, że powinno weryfikowac się wyłącznie w oparciu o innych"
      .... ?

      "Ludziom potrzeba zdobyć w życiu pewność opartą na sobie, pewność przetrwania"
      ... ?

      "Zobacz, tak działa reklama - ktoś komuś "rozkrzyczy" - "to jest świetne" i
      ludzie ( nie wszyscy) wierzą, idą bezkrytycznie. Czemu?"
      proszę - nie odbieraj nam resztek resztek rozsądku.

      "Powiem tak - w tym, co piszesz poruszasz problem Wiary. Czy naprawdę musimy
      udowadniać, że istniejemy? I inna strona - co z czlowiekiem, który swoje
      istnienie oprze tylko na czyimś zdaniu? "
      znowu skrajność.

      "Czyli mamy manipulowac po to, żeby "zdobyć" uwagę Onych? pociągać za
      sznurki? "
      "No wlaśnie, więc co? Zgoda na manipulację"
      hmm... nie mogę się pozbyć dziwnego wrażenia że cię już gdzieś czytałem, tylko
      gdzie i pod jakim nikiem...
      i gdzie sie podziała Shan ?
      Nasza kochana rozhisteryzowana idealistka :]

      emenope:
      Jeśli myślisz że przesiadywanie samotnie w domu to objaw hardcorowej kontestacji
      otaczającego cię świata to możesz być z siebie dumny tak jak i ja jestem z
      ciebie, życzę powodzenia!
      • shangri.la Re: Do stęsknionego Złotego:) 22.04.08, 09:10
        zlotyswit napisał: i gdzie sie podziała Shan ?
        > Nasza kochana rozhisteryzowana idealistka :]

        Idalistka owszem, ale "rozhisteryzowana"?!:)
        Shan pracuje na dwóch etatch i ma mnóstwo obowiązków domowych.
        Poza tym jej prześladowca pałający nienawiścią wiekuistą uaktywnił się ostatnio,
        więc uznała za stosowane zniknać z netu do czasu aż zaaplikują mu coś
        skutecznego na uspokojenie.
        Dzięki za dowód Twojej tęsknoty, to miłe....:)
        I pamiętaj, że Shan nigdy się nie musi wstydzić tego, co czuje i pisze, więc nie
        musi też się klonować na potrzeby publiczności.
        >
        • zlotyswit Re: Do stęsknionego Złotego:) 22.04.08, 20:20
          ciekawe
          heh
          a poza tym że sie ubawiłem to nie uwierzyłem ;)
          • shangri.la Re: Do stęsknionego Złotego:) 23.04.08, 08:37
            Uwierz Złoty, wiara czyni cuda:)))
            • obrotowy uroczo jest ogladac... 23.04.08, 10:52
              shangri.la napisała:

              > Uwierz Złoty, wiara czyni cuda:)))

              Uroczo jest (tu) ogladac, jak Milosc przelamuje wszelkie granice.
              Szczegolnie te - Zdrowego Rozsadku.

              Warto jednak zauwazyc, ze o ile Wiara rzeczywiscie (niekiedy)
              czyni Cuda, to Milosc powinna raczej czynic fakty :)
              • shangri.la Re: Miłość czyni dobro:) n/t 23.04.08, 18:26

                • obrotowy powinna :) 26.04.08, 17:18
                  w Twoim wypadku jednak...?
                  • shangri.la Re: powinna :) 26.04.08, 18:09
                    obrotowy napisał:

                    > w Twoim wypadku jednak...?

                    Jeśli masz jakieś wątpliwości , zapraszam na priv;)
      • babushka Re: docenić samotność 23.04.08, 22:38
        zlotyswit napisał:

        > wichrowe_wzgorza
        > wyolbrzymiasz i popadasz w skrajności tam gdzie to zbędne a bagatelizujesz
        > sprawy ważne.
        >
        >
        > otaczającego cię świata to możesz być z siebie dumny tak jak i ja jestem z
        > ciebie, życzę powodzenia!
        >

        Mysle, ze nie wyolbrzymiam, Myślę. jesli to wyolbrzymienie,m nie zgadzam sie...

        Oprocz wypunktowania molich wyolbrzymionych mysli, co napiszesz, sama?:)
        czekam...
        PS. Jestem wciaz wsrod ludzi, bo ich lubie, ale lubie byc "sama":)
        pozdrawiam Cie
        • wichrowe_wzgorza sama 23.04.08, 23:03
          rowna się "beZ wplywu"
          sama... z ludzmi, wsrod nich
          • mruff Re:plus samotności 25.04.08, 13:10
            jest piekny słoneczny dzień
            wpadasz nagle na pomysł, tuż po pracy by szybko zapakowac kota do
            auta i pojechać z nim na łąkę:)
            robisz to w 5 minut:)
            na głodnego:)

            Nikt nie marudzi,że trzeba zjeśc obiad
            albo go ugotować
            albo pytać o zdanie kogoś




            • fleuret Re:plus samotności 25.04.08, 13:20
              kot na obiad?
            • kalina-123 Re:plus samotności 26.04.08, 13:15
              Nie wolno!!!!!!! Może uciec i o dalej?
              Raz jeden jedyny wzięłam kota do lasu. Horror lęku i szybki powrót do domu.
              :)))
    • yoko_art Re: docenić samotność 26.04.08, 17:15
      Samotnosć też ma swoje dobre strony.Kiedyś nazywałam to złym
      czarem,który dotknął życie człowieka, lecz gdyby od razu
      wiedziałam,że zamiast płakać nad nią, można ją spożytkować na
      konkretne cele, wszystko byłoby inne, nie miałabym teraz depresji.Na
      szczęście, powoli zaczynam ją rozumieć i co za tym idzie,
      doceniać.Zresztą, chyba o wiele lepiej być samemu niż udawać,że ma
      się mężczyznę, przyjaciół, a tak naprawdę czuć się samotnym w
      związku.
      • anidobraanizla Re: docenić samotność 26.04.08, 17:49
        Pięknie to napisałaś. W pełni się z Tobą zgadzam.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka