Dodaj do ulubionych

JA versus EGO raz jeszcze

IP: *.unl.edu 11.09.03, 19:15
Z roznych watkow docieraja do mnie uwagi, ze brak logiki w moich wypocinach,
ze nie dopowiadam, nie odpowiadam i ze to sie kupy nie trzyma, generalnie
rzecz biorac, o czym pisze. Tym nie umiejacym sie obejsc bez logiki chce
przypomniec, ze wyklad o einsteinowskiej teorii wzglednosci tez pewnie jest
podawany w logicznej formie. Ilu z nas jednak potrafi to zrozumiec ?
To o czym mowie, o roznicy miedzy JA i EGO nie powinno chyba sprawiac az
takich klopotow. JA, jest ta czescia nas, ktora NIE nosi imienia (Andrzej),
NIE nalezy do zadnej narodowsci ( Polak), NIE ma tytulu naukowego (magister),
NIE chodzi do kosciola i NIE wyznaje zadnej religii (katolik), NIE ma setek
innych tytulow, wywieszek, imion, zawolan, cech, itp. EGO jest odwrotnoscia
JA. Magister Andrzej, pochodzacy z Polski, wyznania katolickiego, glupi,
grzeczny, taki i siaki owaki, to moje EGO, to twor spoleczny, to powod
wiekszosci moich klopotow, to nigdy nie konczaca sie lista wyobrazen o mnie,
kreowanych przez innych i przeze mnie samego. Po latach jestesmy manka-
wstanka, rosyjska laleczka o tysiacach warstw i chyba nietrudno zrozumiec, ze
aby dogrzebac sie do naszego JA, trzeba odrzucic skorupy nasze EGO, jedna po
drugiej.
Powodem nieporozumien jest niewlasciwe (wedlug mnie) rozumienie czym jest owo
JA, ktore wlasnie rozumiane jest jako IMIE, POCHODZENIE, CECHY OSOBOWOSCI,
czyli
zupelnie naodwrot niz ja o tym pisze. Jesli mowie: "zapomnij o swoim imieniu,
badz soba" to odbierane to jest jako belkot, gdyz imie odbierane jest jako
nieodlaczna charakterystyka JA i pozbywajac sie imienia, zabijamy siebie,
swoje JA. Jest zupelnie naodwrot. JA nie ma imienia, ma je EGO. Pozbywajac
sie EGO dojdziemy do swego JA, czystego, pierwotnego, nieskalanego. Nie
zapominajmy, ze jest iluzja uwazanie mojego JA za cos roznego od twojego JA.
EGO moje i twoje jest rozne i prawdziwa milosc i zrozumienie moze nastapic
tylko na poziomie JA. W samym sercu nas samych. Dla przykladu, prawdziwe
zrouzmienie i pojednanie Polaka z Niemcem moze nastapic tylko wtedy, gdy
zapomna o swych narodowosciach, gdyz to jest cos, co ich dzieli, czyli ich
EGO.
Zreszta, nie wazne sa slowa opisujace czesci nas. Jesli EGO ma byc owym
srodkiem nas samych, a JA produktem spolecznym, to tez dobrze. Co wazne
jest, aby umiec rozroznic te dwa generalne poklady w nas samych, jeden to ten
z ktorym przyszlismy na ten swiat i drugi, ktory obrasta wokol nas przez cale
zycie. Cala sztuka polega na nie utozsamianiu sie z tym ostatnim. Wtedy
bedziemy blizej siebie, blizej milosci i jak niektorzy pewnie powiedza,
blizej boga.
Pozdr, Imagine.
Obserwuj wątek
    • alfika Re: JA versus EGO raz jeszcze 11.09.03, 19:23
      Imagine, znasz nauki Swamiego Sai Baby?
      • Gość: Imagine Re: JA versus EGO raz jeszcze IP: *.unl.edu 11.09.03, 19:52
        alfika napisała:

        > Imagine, znasz nauki Swamiego Sai Baby?
        >
        znam.
    • Gość: girlfriend Re: JA versus EGO raz jeszcze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.03, 19:46
      EGO (trzymam sie tej dystynkcji z pocżątku a nie z końca Twojego tekstu) służy
      do komunikacji. A ściśle rzecz biorąc EGO jest to komunikat.
      Co jest celem egzystencji? Komunikacja. Rozumiana jako wyciąganie ręki do nie-
      JA. Potocznie nazywanego drugim człowiekiem.
      Moim zdaniem nie ma komunikacji bez EGO.
      Jest?
      • Gość: Imagine Re: JA versus EGO raz jeszcze IP: *.unl.edu 11.09.03, 19:51
        Gość portalu: girlfriend napisał(a):

        > EGO (trzymam sie tej dystynkcji z pocżątku a nie z końca Twojego tekstu)
        służy
        > do komunikacji. A ściśle rzecz biorąc EGO jest to komunikat.
        > Co jest celem egzystencji? Komunikacja. Rozumiana jako wyciąganie ręki do nie-
        > JA. Potocznie nazywanego drugim człowiekiem.
        > Moim zdaniem nie ma komunikacji bez EGO.
        > Jest?
        jest. pozawerbalna. znasz to chyba: "porozumiewali sie bez slow". co znaczy ze
        EGO to jest komunikat ? EGO to szum i zaklocenia w prawdziwej komunikacji.
        Imagine.
        • alfika Re: JA versus EGO raz jeszcze 11.09.03, 20:08
          Ego służy przetrwaniu Jaźni w tym świecie.
          Jaźń dzięki temu się rozwija.
          • Gość: Imagine Re: JA versus EGO raz jeszcze IP: *.unl.edu 11.09.03, 21:09
            tego jezyka ja nie rozumiem. co to jest jazn ?
            • alfika Re: JA versus EGO raz jeszcze 12.09.03, 13:22
              Gość portalu: Imagine napisał(a):

              > tego jezyka ja nie rozumiem. co to jest jazn ?

              JA, o którym piszesz. To wewnętrzne, dusza, Atman.
              • Gość: girlfriend sorry że z innej beczki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.03, 14:07
                Alfika idź zobacz na gęś jaką nam psychoanalizę zrobili w nocy :-)
                Nie wiem czy wiesz ale jesteśmy chamami, ha ha :D
                pzdr :-)))
                • alfika Re: sorry że z innej beczki 12.09.03, 17:24
                  Gość portalu: girlfriend napisał(a):

                  > Alfika idź zobacz na gęś jaką nam psychoanalizę zrobili w nocy :-)
                  > Nie wiem czy wiesz ale jesteśmy chamami, ha ha :D
                  > pzdr :-)))



                  Łooo... (mam nadzieję, Imagine, że nie gniewasz się za skutki uboczne na twoich
                  wątkach)

                  Cóż, chamem jeszcze w życiu nie byłam, ale powiem Ci w tajemnicy i najbardziej
                  lapidarnie jak potrafię, ze takowi najwyraźniej zalazłam za skórę w temacie
                  oświaty.
                  Nie było to moim celem, ale w taku odezwał się prawdziwy lew :)))
                  Uuuuuaaaaauuuu!


                  A lapidarnie będę mówiła zawsze wtedy, kiedy będę miała ochotę i choć odrobinę
                  wiary, że przynajmniej jedna istota mnie zrozumie.
                  O!
        • Gość: girlfriend Re: JA versus EGO raz jeszcze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.03, 20:30
          Oczywiście, że komunikacja może istnieć bez EGO, ale nie może sie bez niego
          zacząć.
          Najpierw jestem Monika, mam długie włosy a nie krótkie (komunikat, a jakże!),
          jestem z Polski a nie z Chin, mam zadarty nosek a nie niezadarty, jestem
          liberałem a nie konserwą, itd.itp. Dopiero potem można się ze mną komunikować,
          a na sam koniec można się ze mną komunikować poza moim EGO, czyli niewerbalnie,
          czyli naprawdę.
          Uważam że nie można ominąć etapu szumu i że nie przeszkadza to w dojściu do
          etapu "komunikacji naprawdę".

          p.s.oczywiście w sieci nie widać że jesteś Andrzej ale widać inne analogiczne
          komunikaty , tak samo składające się na Twoje EGO jak te, które wymieniłeś.
          • Gość: Imagine Re: JA versus EGO raz jeszcze IP: *.unl.edu 11.09.03, 21:13
            wydaje mi sie, ze mozna jednak pominac EGO. cala medytacja polega na
            odrzuceniu swego EGO i dostanie sie do swego JA. Jesli zobacze las, moge isc
            poprzez niego lub starac sie go ominac.
            • Gość: girlfriend Re: JA versus EGO raz jeszcze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.03, 21:23
              Zgoda. Ale medytacja jest drogą do JA. A ja mówię o drodze do nieJA.
          • Gość: senin Re: JA versus EGO raz jeszcze IP: *.192.220.203.acc01-lord-gla.comindico.com.au 12.09.03, 13:52
            Gość portalu: girlfriend napisał(a):

            > Oczywiście, że komunikacja może istnieć bez EGO, ale nie może sie bez niego
            > zacząć.
            > Najpierw jestem Monika, mam długie włosy a nie krótkie (komunikat, a
            jakże!),
            > jestem z Polski a nie z Chin, mam zadarty nosek a nie niezadarty, jestem
            > liberałem a nie konserwą, itd.itp. Dopiero potem można się ze mną
            komunikować,
            > a na sam koniec można się ze mną komunikować poza moim EGO, czyli
            niewerbalnie,
            >


            spotykam osobe z poludniowej Ameryki, zanim wypowie slowo, widze twarz i
            WYRAZ twarzy - spotylkam ludzi z wielu krajow, na codzien, ci z
            Brazylii,Argentyny, zawsze jakos sie wybijaja. Mowia po angialsku, z akcentem
            slabszym niz moj i wielu innych ale, no wlasnie ... cos pozawerbalnego
            nakazuje mi spytac skad sa.

            Odpowiedz jest zwykle podobna - Argentyna, Brazylia, Columbia, Chile,
            Meksyk....

            Nie wiem, co w tym jest... na prawde - najpierw nastepuje komunikacja
            pozawerbalna... bo trudno nazwac komunikacja standardowe werbalne :"How are
            you"

            Owa werbalna "How are you" - komunikacja jest jak plasniecie kamienia o
            bruk, - jest, ale nic nie znaczy. Prawdziwa komunikacja to oczy, wyraz
            twarzy, otwartosc na drugiego....

            Tylko ludzie, ktorzy glownie z anglosasami sie spotykaja moga twierdzic, ze
            komunikacja werbalna nastepuje jako pierwsza.

            pomijajac nawet moj pzryklad z latynosami, zasada tzw "pierwszego wrazenia"
            opiera sie na pozawerbalnym odbieraniu osoby, ... i nie mowcie mi , ze to
            pierwsze wrazenie nie wplywa na jakosc i tresc komunikacji..
            • Gość: girlfriend Re: JA versus EGO raz jeszcze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.03, 14:05
              senin, ja mowie o czyms trochę innym, nie rozumiemy się - o komunikatach w
              ogóle.
              napisze potem, bo teraz muszę spadać :-)

              pozdrawiam serdecznie :-)
            • Gość: girlfriend Re: JA versus EGO raz jeszcze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.03, 17:13
              Ci co nie komunikują się pozawerbalnie (w sensie w jakim Ty używasz tego słowa)
              nazywają się nie anglosasi tylko autystycy. Zapewniam Cię że anglosasi jak
              najbardziej stosują body language, tylko inny niż południowcy. Używają nieco
              innych kodów, no i oczywiście są bardziej wylewni :))))) niech żyją długo i
              szczęśliwie :))

              A widzisz. Czyli widzisz człowieka i po 20 sekundach (podobno, ja tam nie wiem,
              tak czytałam) wiesz. Z akcentu, gestykulacji, min, tego jak jest ubrany
              itd.itp. wyciągasz wniosek. Nakładasz mu maskę, czyli gębę (jakby napisał
              Gombrowicz), czyli warstwę EGO (jakby napisał Imagine, gdyby mu sie chciało, hi
              hi hi :))). Jest to warstwa EGO pod tytułem "hispanic".

              No. A ja prędzej klikam niż myślę więc frywolnie napisałam "nonverbal
              communication" zapominając że wszyscy przeczytają "body language".

              I nie pravda, że "How are you?" nic nie znaczy. Jest rytuałem. Znaczy "nie
              jestem chamem" czy też "nie obraziłem się na Ciebie, więc Ci powiem cześć".
              Oczywiście nie znaczy wcale "chcę wiedzieć jak się masz", bo mówiąc "how are
              you?" wcale nie chcesz tego wiedzieć, tylko chcesz wziąć udział w rytuale.

              Nie ma komunikacji , a więc nie ma i społeczeństwa bez rytuałów, ale to nie
              jest temat tego wątku, więc sobie dam spokój :)



              • sdfsfdsf Re: JA versus EGO raz jeszcze 12.09.03, 17:35
                wydaje mi sie ze naginacie ego do swoich teorii, ego to ja, swiadoma czesc
                konstrukcji psychicznej czlowieka, zyje w swiecie realnym i stara sie
                dostosowac do zewnetrznych warunkow (chodzi mi o kulture, cywilizacje, innych
                ludzi), kontrolowac popedy, podlega wplywowi superego narzucajacego mu normy
                moralne i spol. postepowania, w odroznieniu od id czyli tej pierwotnej
                podbudowy psychicznej czlowieka wyrazajacej sie w popedach, nieodrozniajacej
                snu od jawy
                tak kamyczek dorzucilem
                • Gość: girlfriend rzecz nie jest w nazwach drogi sdfsfdsf :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.03, 17:58
                  Imagine na początku swojego pierwszego postu w tym wątku zdefiniował pojęcia i
                  tego się trzymajmy w tym modelu.
                  Albowiem nie jest to Forum Lingwistyka, hi hi ;)
                  Lecisz Freudem - bardzo dobrze. Tylko jak co post będziemy inaczej definiować
                  pojęcia to do niczego nie dojdziemy, poza totalnym chaosem komunikacyjnym.
                  Zaraz ktoś napisze, że iksiński nazywa to samo X, malinowski Y, a przecież z
                  tego nic nie wynika.

                  pozdrawiam :)
                  • alfika Re: rzecz nie jest w nazwach drogi sdfsfdsf :) 12.09.03, 18:03
                    Piszecie o różnych poziomach komunikacji. Czasem mówi się jako choćby ojciec
                    czy matka i tu nie przeskoczy się tego "kawałka" EGO.
                    Przynajmniej do czasu :)

                    Podobnie w pracy, wśród domowników itp.

                    Możliwe, że w tym chodzi o pamiętanie, kim w rzeczywistości się jest: JAŹNIĄ.
                    Wtedy nawet kontakt ego z czyimś ego (rodzic-dziecko choćby) nie bedzie
                    ogłupiający.
                • Gość: girlfriend Imagine'owe JA to nie id tylko tao. (n/t) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.03, 19:08
    • sdfsfdsf Re: JA versus EGO raz jeszcze 12.09.03, 13:30
      niestety bez ego artysta wielkim byc nie mozna, ma byc chore, pokrecone, ma
      doprowadzac do melancholii, depresji, stanow euforycznych, nadwrazliwosc
      wskazana, jestem na dobrej drodze, jeszcze pare ptaszkow na liscie do
      odhaczenia, rodzina patologiczna - jest, blablabla w glowie czyli szajba -
      jest, nonkonformizm i outsiderostwo - jest, zdolnosci - sa, pozostaje praca,
      ale uwaga! bez szczescia, ma byc bol, porazki i opuszczenie, inaczej zostane
      jakims mleczka albo lutczynem
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka