Dodaj do ulubionych

Złe nawyki myslenia

10.05.08, 09:30
Witam,
od dłuższego czasu nie potrafię porabić sobie z natłokiem myśli,
które powodują, że stale jestem smutna, przygnęgiona, łatwo mnie
zdenerwować. Stan taki wywołują u mnie myśli o nauce. Przyznam, że
mam tej nauki bardzo dużo (studiuję 1rok) a myśli jakie chodzą mi
cały czas po głowie zamiast mnie podbudowywać psychicznie to
bardziej zniechęcają i dołują. Efektem takiego myślenia jest u mnie
przyspieszony rytm serca(niekiedy ból w okolicy mostka),
zaczerwienienie twarzy, uczucie gorąca, staje się bardziej nerwowa,
nie umiem wówczas spokojnie wysiedzieć w jednym miejscu. Problem
odnosi się do nauki, ale jako takiego problemu z przyswajaniem
wiedzy nie mam, w przeciwieństwie do wielu innych studentów mam
pozaliczne kolowia i zawsze staram się uczyć na bierząco. Problem
tkwi w tym, że za bardzo się wszystkim przejmuje, przygotowując się
do zaliczenia zawsze chciałbym żeby powiodło mi się za pierwszym
razem, myśl o niepowodzeniu wprawia mnie w zakłopotanie
(przykład:obawa, że nie zdąże się czego nauczyć lub myśl o tym że mi
coś nie pójdzie mimo, że się przygotowywałam, wówczas tymbardziej
się zniechęcam)Stany lęku są bardzo silne, czasmi ustają jeśli uda
mi się oderwać od książek na jakiś czas, chociaż zdaża mi się to
bardzo rzadko tymbardziej, że kontakt z nauką mam prawie każdego
dnia. W przypadku kiedy mam zacząć nauke objawy pojawiają się na
nowo. Jest to dla mnie bardzo uciążliwe, ponieważ życie przestaje
już mnie cieszyć tak jak kiedyś a mam dopiero 20lat. Nie chciałabym,
żeby myśl o nauce wprawiała mnie zawsze w takie zakłopotanie,
ponieważ mogłoby to doprowadzić do zupełnego zniechęcenia. Często
zdarza mi się płakać z tego powodu. Pewnie z Waszego punktu widzenia
jest to banalne, przejmować się takimi błahymi rzeczami skoro inni
ludzie mają wieksze problemy i jakoś sobie radzą. Przyznam, że jest
to bardzo dziwne uczucie, ponieważ w jednej chwili przepełnia mnie
smutek, zamykam się w sobie, nie mam na nic ochoty, ale zdarzają się
również takie momenty kiedy czuję sile zadowolenie, wówczas
odzyskuję chęci do działania, ale trwa to zazwyczaj krótko i
ponownie popadam w codzienną monotonie. Niegdyś byłam optymistką.
Teraz trudniej jest mi to okazywać z powodu natłoku tych myśli. Nie
oznacza to, że przestałam myśleć optymistycznie. Nieustanie wpajam
sobie do głowy, że będzie dobrze. Staram się dużo uśmiechać,
rozmawiać z innymi ludźmi, być miła i uprzeja, jednak czasami wydaję
mi się że to wszystyko na marne, bo i tak wkońcu myśli biorą górę.
Ciało swoje a myśli niestety swoje. Mimo moich zaburzeń czuję się
silna psychicznie i wierzę, że uda mi się 'wyzdrowiec', ponieważ z
dnia na dzień robie coraz większe postępy. Jeszcze miesiąc temu nie
mogłam z tego powodu w ogole spać i jeść. Teraz jest już znacznie
lepiej, chociaż budzę się wcześnie rano z szybkim biciem serca.
Jestem świadoma tego że jest to nawyk. Wiem, że myślę źle i to jest
główną przyczyną mojego złego samopoczucia, ale nie potrafię się od
tego uwolnić. Jeśli nawet pozbędę się jednej myśli pojawia się inna,
która zaczyna zakłocać mój spokój. Przyznam się że zasięgałam już
porady psychologa, który nie umiał mi w żaden sposób pomóc. Byłam
również u bioenergoterapety, który stwierdził, że tłumie w sobie
dużą dawkę energii, dzięki której mogłabym leczyć innych ludzi
(raczej nie wierzę w takie rzeczy). Stosowałam również leki
uspakajające na bazie ziół typu Deprim i nasenne. Jednak po pewnym
czasie uodporniłam się na ich działanie a spożywanie ich nie
przynosiło pożądanych efektów. Zdaje sobie sprawę, że nie pozbęde
się problemu dzięki zażywaniu tabletek. Efekt ich zażywania jest
zazwyczaj krótki, poźniej powraca się do punktu wyjścia. Problem
tkwi w mojej podświadomości, która 'podrzuca' mi niepożądane myśli.
Proszę o poradę. Jakieś wzskazówki lub pomocną literaturę.
Z całego seca dziękuję i pozdrawiam
Monika

...przepraszam za długi tekst
Obserwuj wątek
    • monika16551 Re: Złe nawyki myslenia 10.05.08, 10:44
      nikt mi nie odp?
      • kimmie_baby Re: Złe nawyki myslenia 10.05.08, 14:37
        czytamy, jak przeczytamy od okladki do okladki to damy ci znac
        aczkolwiek moze syrena ci nie zawyje (o ile jom znajdziesz)
    • akwarysta84 Re: Złe nawyki myslenia 10.05.08, 15:01
      Niektórzy to mają dobrze.
      • monika16551 Re: Złe nawyki myslenia 10.05.08, 17:43
        Spodziwałam się takiej reakcji. Pewnie z Waszego punktu widzenia nie
        powinnam wyolbrzymiać takiej błahostki. Inni przecież moją o wiele
        trudniej... tylko, że dla każdego problem z jakim próbuje się uporać
        jest własnie największy. Nie łatwo zrozumieć co czuje drugi
        człowiek...
    • arwen8 Re: Złe nawyki myslenia 10.05.08, 18:39
      monika16551 napisała:

      > Wiem, że myślę źle i to jest główną przyczyną mojego złego
      > samopoczucia

      Moniko, odnoszę wrażenie, że zbyt ostro siebie oceniasz,
      niesprawiedliwie. Być może od lat słyszysz w sobie
      takiego "wewnętrznego krytyka". Myslę też, że Twój podstawowy błąd
      polega na tym, że za wszelką cenę chcesz ten głos "uciszyć", chcesz
      się pozbyć, jak to określiłaś, swoich "złych" myśli. Napisałaś:

      > Nieustanie wpajam sobie do głowy, że będzie dobrze.

      Zwróciło moją uwagę słowo "wpajam", myślę, że może ono być kluczem
      do problemu. "Wpajanie" sobie "pozytywnego myślenia" zawsze wyrządza
      więcej krzywdy niż korzyści. "Wpajanie", to takie sprytne
      oszukiwanie samej siebie. Na krótką metę być może zadziała, ale nie
      da się na tej zasadzie zbudować zdrowej, autentycznej pewności
      siebie. Jakaś część Ciebie i tak będzie wiedziała, że próbujesz
      okłamać siebie i będzie próbowała zwrócić Twoją uwagę na ten fakt
      (np. poprzez choroby psychosomatyczne, różnego rodzaju bóle,
      nerwicę, depresję, etc.). Twoje ciało znajdzie sposób by się
      skutecznie "zemścić" za takie oszustwo.

      > Staram się dużo uśmiechać, rozmawiać z innymi ludźmi, być miła i
      > uprzejma

      Określenie "staram się" również sugeruje, że robisz to poniekąd
      wbrew sobie. Na przykład, ktoś wyraźnie Ciebie wkurza, ale
      uśmiechasz sięd o tej osoby i uprzejmie z nią konwersujesz, albo nie
      masz wcale ochoty na spotkanie towarzyskie a jednak spotykasz się i
      starasz się uśmiechać (ale najchętniej zaszyłabyś się w domu z
      książką i kubkiem aromatycznej kawy)...

      Im bardziej się "starasz", im bardziej robisz coś wbrew sobie, kiedy
      nie masz na to naprawdę żadnej ochoty, im bardziej próbujesz być
      taką, jaką myślisz, że "powinnaś" być, jaką chcą Ciebie widzieć
      inni, im bardziej tłumisz swoje prawdziwe uczucia, tym bardziej
      pogrążasz się w nerwicy, lęku, depresji.

      Sęk w tym by się nie "starać". Sęk w tym by po prostu BYĆ. Być taką,
      jaką jesteś, odczuwać te uczucia, które ogarniają Ciebie w tej
      chwili, nie tłumić je. Jeśli czujesz smutek, to bądź smutna, nie
      zmuszaj się do uśmiechu przez łzy. Jeśli jesteś wściekła, to
      wściekaj się. To podstawa zdrowego funkcjonowania, której warto się
      nauczyć.

      > Pewnie z Waszego punktu widzenia jest to banalne, przejmować się
      > takimi błahymi rzeczami skoro inni ludzie mają wieksze problemy i
      > jakoś sobie radzą.

      Nie. To, o czym piszesz nie jest banalne, nie jest "błachą rzeczą".
      Twoje zmartwienia są realne, ważne i uzasadnione. Błąd polega na
      tym, że próbujesz porównać swój problem do "większych problemów"
      innych ludzi, tym samym umniejszając wagę swojego problemu. W głębi
      siebie wiesz, że to JEST ważny dla Ciebie problem, ale próbujesz
      wmówić sobie (niepotrzebnie!), że wcale nie jest on taki ważny. Nie
      rób tego, bo w ten sposób krzywdzisz siebie, wmawiasz sobie, że nie
      jesteś ważna. Ale TY JESTES WAŻNA! Ważna dla SIEBIE. I Twój problem
      jest bardzo ważny dla CIEBIE. I na tym warto się skupić, a nie na
      tym, jak ktoś inny będzie oceniał wagę tego problemu.

      Moniko, czy pamiętasz, jak wyglądała Twoja nauka w podstawówce, w
      liceum? Jaki był wówczas stosunek Twoich rodziców np. do Twoich
      ocen, do odrabiania lekcji, do Twoich pragnień? Jakie były
      wymagania, jaka reakcja np. na niepowodzenie, złe oceny? Jaka
      wówczas panowała atmosfera w domu? To są ważne pytania, na które
      warto poszukać odpowiedzi.
      • tomek.pl1 Re: Złe nawyki myslenia 10.05.08, 18:55
        U mnie podobnie jak u Ciebie tylko w odniesieniu do pracy. Bardzo chciałbym
        wykonywać ją jak najlepiej a wiadomo nie zawsze tak jest. No cóż .. samo życie.
        Spokojnie Monika. Podobny mam problem.
        Pozdrawiam.
        • lidiajm Re: Złe nawyki myslenia 10.05.08, 21:26
          To jest problem. A dla Ciebie - największy. Mnie sie wydaje, że masz
          mało wiary w siebie.Już sam tytuł postu świadczy o tym, że wiesz w
          czym jest rzecz. Może kiedys za dużo od Ciebie wymagano, może dużo
          Cię krytykowano. Ale Ty przecież jesteś całkiem niczego sobie
          dziewczyną. I tak musisz o sobie myśleć i wciąż sobie to powtarzać -
          OCZYWIŚCIE, ŻE SOBIE PORADZĘ! I uśmichać się do siebie w lustrze za
          każdym razem To pomaga - wiem z autopsji :))
          • arwen8 Re: Złe nawyki myslenia 10.05.08, 21:50
            lidiajm napisała:

            > I uśmichać się do siebie w lustrze za każdym razem To pomaga

            Pomaga, jeśli jest szczere, nie wymuszone. Pomaga, jeśli nie robimy
            tego wówczas, gdy na oczy cisną się łzy. Pomaga, jeśli wcześniej
            znajdziemy wewnątrz siebie jakiś powód do uśmiechu, najmniejszy
            drobiazg, za który możemy szczerze powiedzieć sobie, że siebie
            kochamy. Nie da się siedzieć przed lustrem i jak mantrę bezmyślnie
            powtarzać "kocham siebie, kocham siebie, kocham siebie". Być może
            takie "zaprogramowanie się" zadziała na krótką chwilę, ale nie
            pozwoli jednak zbudowac trwałego poczucia własnej wartości. By
            naprawdę siebie pokochać trzeba najpierw odnaleźć w sobie coś, za co
            warto siebie kochać. To może być coś pozornie drobnego, jak ładny
            kolor oczu czy zdolność do śpiewania. KAŻDY z nas przy odrobinie
            zastanowienia się może w sobie odnaleźć coś pięknego, wartego uwagi.
            To początek. Tak zaczynamy budować w sobie poczucie własnej
            wartości. Powoli, krok po kroczku, ale ŚWIADOMIE.

            Wmawianie sobie, że "oczywiście, że sobie poradzę" będzie tylko
            bardziej przygniatać i dołować, jeśli nie powiemy sobie DLACZEGO.
            Dlaczego sobie poradzimy? O wiele cenniejsze jest powiedzenie
            sobie: "Oczywiście, że sobie poradzę, PONIEWAŻ... " i tu
            dopowiedzieć właściwe i zgodn z rzeczywistością uzasadnienie
            (ponieważ się uczyłam na bieżąco, ponieważ lubię ten przedmniot,
            ponieważ profesor widział moje starania, ponieważ rozumiem ten
            temat, ponieważ jeszcze mam kilka dni na naukę i umiejętnie je
            zaplanuję, etc.)

            Afirmacje tylko wtedy są skuteczne kiedy są poparte rzeczywistymi
            przykładami. Jeśli będziemy się oszukiwać, to nasze ciało i tak na
            nas się zemści.
            • lidiajm Re: Złe nawyki myslenia 12.05.08, 16:27
              Ja uważam, ze pomaga uśmiechanie się do siebie nawet jeśli na
              początku jest niejako wymuszone. Czy rzeczywiście nie ma powodu
              uśmiechnąć się do twarzy w lustrze? Przecież ją lubię i dobrze znam!
              Uśmiechnąć się do znajomego po prostu. A spróbuj jak dziala
              uśmiechanie się do nieznajomych. Przechodnia, czy kogoś widzianego
              przez szybę autobusu. Gwarantuję,że potrafi porawić humor i mnie i
              tej osoby. Arwen8 nie wyszukuj powodów do nieuśmiechania. Uśmiechaj
              się poprostu. Innym też tego życzę. a przedewszystkim Monice.
              • arwen8 Re: Złe nawyki myslenia 12.05.08, 17:14
                lidiajm napisała:

                > Arwen8 nie wyszukuj powodów do nieuśmiechania. Uśmiechaj się
                > poprostu.

                Lidio, rzecz w tym, że ja wcale nie "wyszukuje" powodów do
                nieuśmiechania się. Po prostu żyję w zgodzie z moimi prawdziwymi
                uczuciami: uśmiecham się, kiedy czuję radość; płaczę, kiedy jest mi
                smutno; wyrażam swoją złość, kiedy ją odczuwam; kocham, kiedy
                odczuwam miłość. Nigdy na siłę, nigdy wbrew temu, co czuję. I o
                takiej właśnie autentyczności i szczerości pisałam.

                Jeśli chce Ci się wyć z bólu czy krzyczeć ze złości, a zamiast tego
                będziesz siliła się na sztuczny uśmiech przed lustrem, to wyrządzis
                zsobie w ten sposób tylko więcej krzywdy. Jeśli czując smutek
                najpierw pozwolisz sobie na łzy (tyle łez ile Ci będzie potrzeba by
                to uczucie samo ustąpiło), to szczery uśmiech będzie naturalną, nie
                wymuszoną konsekwencją tego.

                Szczerość wobec siebie opłaca się, ponieważ uczy właściwej miłości
                własnej i prowadzi do zbudowania trwałego, mocnego poczucia własnej
                wartości.
          • monika16551 Re: Złe nawyki myslenia 10.05.08, 21:58
            To prawda, przez ostatnie 2 lata bardzo dużo od siebie wymagałam pod
            względem nauki. Bardzo dużo się uczyłam, ponieważ chciałam jak
            najlepiej przygotować się do matury. Moim marzeniem od dziecka było
            zostać weterynarzem. Utrudnieniem w spełnieniu tego marzenia jest
            dla mnie chemia, której nie 'ogarniam'. W tym roku mialam poprawiać
            własnie maturę z chemii na poziom rozszerzony ale stwierdziłam, że
            nic nie umiem i to głupota przystąpić do egzaminu nic nie umiejąc.
            Wiem, że zrobiłam źle. Uświadomiłam to sobie dopiero po fakcie.
            Mogłam wziąć korepetycje i napewno zrozumiałabym to czego sama nie
            umiałam się nauczyć, ale moja głupia ambicja nie pozwoliła mi na to.
            Mądry Polak po szkodzie jak to niektórzy mówią ;) Zrobiłam źle, ale
            nic straconego. Błędy jakie popełniłam wiele mnie nauczyły. Nie
            należy rezygnować z marzeń. Narazie studiuję zootechnikę i jestem
            zadowolona z tych studiów, mimo lęków jakie mi towarzyszą. Jednak
            nie powiedziane, że nie będę studiować weterynarii. Będę walczyć, aż
            w końcu osiągnę zamierzony cel.
            Dziękuje wszystkim za miłe słowa.
            Pozdrawiam
      • kimmie_baby Re: Złe nawyki myslenia 10.05.08, 23:28
        mam nadzieję, że tego powyższego to nie przeczytałaś

        to biedny człowiek. mężczyzna. ma ubytek w drugim chromosomie.
        produkuje ciecz i to nim rządzi od środka a on "wnętrze mam!". taki
        cham.
        • monika16551 Re: Złe nawyki myslenia 11.05.08, 09:51
          Nie chcę wiele. Zależy mi tylko na tym, aby wrócić do dawnej formy.
          Cieszyć się jak dawniej każdym dniem, wstawać z uśmiechem na twarzy
          i kłaść się z nadzieją, że jutro może być jeszcze lepiej.
          Wierzę, że niebawem to nastąpi. Nie chciałabym zagłębiać się w tym
          smutku, przeżywać codziennie lęk, ponieważ mogłoby się to przerobić
          w coś gorszego. Strach podcina mi skrzydła.
          CHCĘ ŻYĆ PEŁNIĄ ŻYCIA!!! To nie wiele, ale jak tego uczynić?
          • arwen8 Re: Złe nawyki myslenia 11.05.08, 14:27
            Monika, to nie sam lęk jest jest najgorszy, ale Twój LĘK PRZED
            LĘKIEM. To właśnie lęk przed odczuwaniem lęku (i innych trudnych,
            niewygodnych uczuć) nie pozwala Ci żyć pełnią życia. Nie
            doświadczysz tej pełni, póki nie przyznasz sobie prawa do wszystkich
            uczuć, również lęku, nienawiści, smutku, bólu, złości, osamotnienia,
            zazdrości, etc., i póki nei zaczniesz te wszystkie uczucia świadomie
            przeżywać.
    • gadagad Re: Złe nawyki myslenia 11.05.08, 16:12
      Być może jeszcze ktoś rzeczywisty pilnuje cię,byś była doskonała,ale to już nie
      ważne.Jesteś dorosła i twój prawdziwy nadzorca istnieje w twojej
      głowie.Zaspakajasz jego wymagania,a jest surowy i nie pobłażający.Wprawdzie
      wiesz,że idzie ci lepiej niż innym,jesteś perfekcjonistką,ale "jego" krytycyzm
      wywołuje ciągły lęk,że nie będzie idealnie,a musi być.Nie pozwoli ci ci nad
      niczym wzruszyć ramionami,olać i iść dalej.W końcu sam widok książki będzie
      wywoływał lęk,i nie przed uczeniem się,ale przed wymaganiami,rosnącymi, nadzorcy
      w głowie.Już go otumaniasz,aby cię nie pilnował i pozwolił bez strachu coś
      robić,a co jak trafisz na "jeszcze lepsze" środki?Potrzeba pozbycia się strachu
      jest silniejsza od jakiegokolwiek "zdrowego rozumu".
      • monika16551 Re: Złe nawyki myslenia 11.05.08, 16:50
        Wprawdzie
        > wiesz,że idzie ci lepiej niż innym,jesteś
        perfekcjonistką,ale "jego" krytycyzm
        > wywołuje ciągły lęk,że nie będzie idealnie,a musi być.Nie pozwoli
        ci ci nad
        > niczym wzruszyć ramionami,olać i iść dalej.W końcu sam wido
        książki będzie
        > wywoływał lęk,i nie przed uczeniem się,ale przed
        wymaganiami,rosnącymi, nadzorc
        > y
        > w głowie.


        Tak własnie jest jak napisałeś. Sam widok ksiązki działa na mnie jak
        płachta na byka. A jak się już uczę to chciałabym się wszystkiego na
        raz nauczyć. Póżniej zastanawiam się czy przypadkiem czegoś nie
        omnęłam. JA NIE CHCĘ TAK ŻYĆ. Jestem młoda i chcę się cieszyć
        życiem, ale nie potrafię się od tego uwolnić. Brakuje mi już sił,
        czuję jakby moje strania szły na marne... Nieraz wpadam w tak
        głęboki trans, że nie wiem co mam wówczas ze sobą zrobić... chodzę
        wtedy jak opętana, serce mi wali jak oszlałe,a w między czasie
        patrzę kątem oka na ksiażke leżca na biurku, szybko wychodzę na dwór
        żeby zająć czymś innym myśli,ale to i tak nie działa.. lęk powraca
        za każdym razem jak bumerang ;(;(;( dzisiaj mam tak np.
        Nie wiem co mam robić i jak zacząć myśleć by wrócić do dawnej formy.
        Najgorsze jest to że nie mam się komu wygadać, rodzice myślą, że już
        mi przeszło, bo kiedy pytają o samopoczucie zawsze mowię, że jest
        juz ok utwierdzając się w niesłusznym przekonaniu...
        Tłumię w sobie tysiące dziwnych myśli a efektem tego jest właśnie
        mój płacz. Czuję, że co bym teraz nie zrobiła to i tak efektu nie
        będzię, bo za każdym razem te myśli powracają.
        Straszne uczucie. Niby niczego mi nie brakuje, jestem młoda, zdrowa,
        studiuje, czego chcieć wiecej? Ja jednak nie umiem tego docenić ;(
        • gadagad Re: Złe nawyki myslenia 11.05.08, 17:37
          Na bycie nieszczęśliwą też sobie nie pozwalasz."On" ci nie pozwala,od razu
          porównujesz i sama siebie "prostujesz".A jesteś przez to mniej
          udręczona?Nie,tylko bardziej zdołowana przez brak przyzwolenia,a uczucie nie
          znika.To nie prawda,masz problem i jest ci naprawdę źle.Tobie,zaprzyjaźnij się
          ze sobą,zastanów jaka jesteś,co by ci dawało radość,nie akceptacja innych
          twojej doskonałości,ale jakby było wolno ci być absolutnie sobą i żadne oceny
          innych nie istniały.W marzeniach nikt inny ci krzywdy nie zrobi,ani nikt nie
          potępi,tylko ty możesz siebie karcić,ale nie rób tego,zobaczyć co się w sobie
          ma dopiero pozwala tym rozsądnie kierować w rzeczywistości.Rodziców zostawiam
          Arwenie.
          • lifeisaparadox Re: Złe nawyki myslenia 11.05.08, 18:33
            Kazdy tutaj cos dorzucil od siebie.
            Wydaje sie ze jestes z tych perfekcjonistow ktorych jest cala masa na swiecie i
            ktorzy przezywaja straszne katusze w zwiazku ze swoimi wygorowanymi wymogami
            wzgledem siebie.

            Wymagasz od siebie najlepszego myslenia, najlepszego nastroju, najlepszych
            wynikow w nauce, zyciu osobistym i wszedzie gdzie tylko sie znajdziesz i o czym
            pomyslisz. Pozwalasz sobie odczuwac radosc tylko wtedy gdy uda Ci sie cos zrobic
            perfekcyjnie, albo tak sobie wytlumaczyc ze tak Ci wyszlo. Z wszelkich sil
            starasz sie byc najlepsza, tak, ze mucha nie siada. Zawyzona poprzeczka, do
            ktorej nie potrafisz doskoczyc, do ktorej "prawie" Ci sie udaje doskoczyc, jest
            Twoim minimum potrzebnym do spokoju wewnetrznego.

            Ilekroc tego minimum nie spelniasz, a nie spelniasz zazwyczaj bo jest to
            przesadzone bujanie w oblokach, popadasz w depresje i samokrytyke, czujesz
            niepokoj ze Twoje zycie i funkcjonowanie nie spelnia wysokosci poprzeczki ktora
            sobie ustalasz.
            • monika16551 Re: Złe nawyki myslenia 11.05.08, 18:54
              Jestem perfekcjonalistką i chyba mam zbyt wygórowaną amicję, która
              mnie często gubi, ale czy oznacza to że moje całe życie skazane jest
              na mękę? Jeśli nie to jak w takim razie ostudzić mam mój zapał?
              Pogodzić naukę z życiem codzienny? Bo jak narazie nauka bierzę góre.
              • gadagad Re: Złe nawyki myslenia 11.05.08, 19:23
                To nie sprawa wygórowanych ambicji,tylko sposobu ich traktowania.Jesteś młoda i
                masz możliwość kształtowania swojej osobowości,nawet jeśli coś ją ukształtowało
                źle,a że coś nie jest w porządku sama czujesz.Po pewnym czasie,jak nic nie
                zmienisz,nie dopuścisz myśli,że coś z twoim postępowaniem nie tak,ale brnąć w
                wieczne niezaspokojenie będziesz dalej."Rozsądku" jak być świetna masz w
                nadmiarze,natomiast rozsądnego myślenia jak być w czymś "do
                niczego",wcale.Tak,szukaj jak być też "niedoskonałą ",bo to o czym myślisz,że
                nie możesz sobie na to pozwolić,jest konieczną częścią życia przynoszącą razem z
                sukcesami,i tylko razem ,zadowolenie z życia i uczucie zaspokojenia.Jak ci nie
                pójdzie samej,to i z psychologiem.Nie aby cię -leczył-,ale aby ci ktoś,kto się
                na tym zna podpowiedział jak na to.
                • arwen8 Re: Złe nawyki myslenia 11.05.08, 19:54
                  gadagad napisała:

                  > szukaj jak być też "niedoskonałą "

                  Powiedziałabym troszeczke inaczej. Daj sobie prawo do bycia
                  niedoskonałą, daj sobie przyzwolenie na popełnienie błędu. Poluzuj
                  troszeczkę kontrolę nad każdym słowem, gestem, czynem. Błędy są też
                  potrzebne, bo można się z nich wielu rzeczy nauczyć, również o
                  sobie.


    • solaris_38 Re: Złe nawyki myslenia 11.05.08, 20:08
      czasem problemem nie sa same objawy choć uciążliwe
      ale niezgoda na nie

      pierwsze lata studiów zwiazane sa ze stresem kóry nalezy umeic zniosić
      po prostu ZNOSIĆ
      z czasem tak jak do deprimu organizm sie przyzwyczja do tego stresu i już
      mniej reaguje

      ale najpierw trzeba uznać ze ten stres to cześć życia
      zwyczajna
      że wszyscy to mają choć na pewno niektórzy bardziej

      znoś swój stres bez poczucia że dzieje sie coś szczególnie złego
      przyzwyczaj sie do życia pomimo niego

      to cię wzmocni

      myślę ze dojrzałość polega na stopniowym nei przykładaniu wagi do stresów i
      działaniu pomimo nich


      w nerwicach lekowych neurotyzmie i hipochondrii - to nie sam stres ale reakcja
      organizmu który nei chce go znosić i zaczyna sie koncentrować na tragedii
      znoszenia zamiast POMIMO jego trudów walczyć

      bo to jest walka w której życzę ci powodzenia

      psycholog może pomóc ale nie na zasadzie spotkania bo to nie kwestia rady
      ale jesli będzie ci towarzyszył w TWOJEJ walce o dzielne znoszenie i
      przyzwyczajanie się do uciążliwości stresów
      to na pewno lepiej z kimś niż samemu
      ale to TWOJA podróż

      kiedy byłam młoda dop szłu doprowadzało mnei wiele zreczy
      neiznosne wydawało się parwie wszystko co narzucone
      egzaminowanie mnie było przyczyną udręki
      a nawet kręcenie kogla mogla czy maku było stresem monotonii i nudy który
      męczył mnie niemiłosiernie

      teraz szybko kręcę kogiel mogiel i mak
      szybko trę na tarce
      we właściwym czasie zabieram sie za naukę (bo nei mam siły na nieekonomiczne
      pracowanie)
      nie ma dla mnie takiego znaczenia co inni mówią i myślą choć staram sie
      szanować ich odmienne systemy wartosci
      nei cierpię z powodu tego ze zjadam zwierzęta ani że może być koflikt nuklearny

      a kiedy coiś cię boli - NIE UCIEKAJ

      połóż sie i SŁUCHAJ

      organizm coś ważnego ci opowiada
      i chce być wysłuchany
      słuchaj długo uważnie
      nei uciekaj

      pozdrawiam

      zauwaz że ból w kóry się parwdziwie wsłuchasz maleje




      • monika16551 Re: Złe nawyki myslenia 12.05.08, 01:36
        Dziękuje Wam wszystkim za dobre a co najważniejsze bezinteresowne
        rady, słowo otuchy. Jednak z przykrością stwierdzam, że nie jest mi
        łatwo. Nie wiem w jaki sposób miałabym nauczyć się
        być 'niedoskonałą' jeśli myśli nieustanie drążą mi dziurę w głowie.
        Mam przestać się uczyć? Zacząć celowo ponosić porażki? Teraz jest to
        niemożliwe zwłaszcza że czeka mnie nie długo dużo zaliczeń, dlatego
        tymbardzie potrzebuje jakiejś motywacji do działania.

        Każdy powód jest teraz dobry, zeby wzburzyć mój wewnętrzny spokój.
        Czuję się tak jakby siedział we mnie jakiś demon, który nadaje ster
        moim myślom. Dzisiaj od dawien dawna nie mogę zasnąć. Czuję się
        jakbym powracała do punktu wyjścia. Na początku mojej depresji nie
        mogłam spać nawet cały tydzień. Myśl o tym tymbardziej dołuje. Sen
        przecież jest niezmiernie ważny do regeneracji sił.
        Nie raz jest mi wstyd, że nie mam tak wiele a nie umiem tego
        docenić. Nie chciałabym żyć w ciągłej rozpaczy. Zycie umyka mi
        między palcami... Chciałabym uśmierzyć swoj ból żeby poczuć siłę,
        która może zmobilizowałaby mnie do osiągniecia celu.. pokonania tego
        uciążliwego strachu.
        • jestemewa Re: Złe nawyki myslenia 12.05.08, 02:26
          Wydaje mi się, że nie chodzi o to byś celowo ponosiła porażki czy
          przestała się uczyć. A może po prostu zastanów się czego tak
          naprawdę sie boisz? Pomyśl co naprawdę najgorszego, strasznego
          mogłoby się wydarzyć, gdybyś np. gorzej wypadła na egzaminie,
          oblała. Usiądź i wyobraź sobie, że to już się stało. Co czujesz?
          A teraz pomyśl sobie, czy to naprawdę byłby dla Ciebie koniec
          świata?
          Nad wieloma rzeczami w życiu nie mamy żadnej kontroli. Zaakceptuj
          to, że jedyne co możesz zrobić to dobrze się do egzaminu
          przygotować. A w ogóle to czasem to co złe obraca się na dobre. Skąd
          wiesz, co wynikłoby np. z tego,że oblałabyś zupełnie wszystkie
          egzaminy ( może np. szybciej podjęłabyś decyzję o weterynarii i
          koniec końców spełniałabyś swoje marzenie?). Rób co możesz, by się
          nauczyć, ale nie przesadzaj, daj sobie czas na odpoczynek. Czy
          oprócz nauki nie masz innych zainteresowań, hobby?
          Życzę powodzenia i pozdrawiam.
        • lifeisaparadox Re: Złe nawyki myslenia 12.05.08, 07:54
          Chodzi o samoocene, miedzy innymi perfekcjonista nerwicowiec nie moze zasnac bo
          rozmysla co zrobil nie najlepiej w ciagu dnia, co mozna bylo zrobic lepiej,
          solidniej, bardziej skutecznie.
          Nie akceptuje tego ze robi duzo, tak jak moze, tylko wymaga od siebie geniuszu w
          kazdej kwestii. Nawet powraca do spraw sprzed dluzszego czasu, zeby sie
          pookladac po plecach biczem za niepowodzenia i czuje obawe, strach, przed
          kolejnymi niedoskonalosciami.

          Ale to oczywiscie tak w ciemno pisane bo wiadomo, forum i porady w pigulce.

          Troche mnie zaniepokoil "demon w srodku" i nasylanie mysli... bo to symptomy w
          polaczeniu z bezsennoscia i zaburzeniami lekowymi... hm, podskocz do psychiatry,
          im wczesniej tym lepiej, serio mowie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka