jak facet odchodzi..?

IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 19.09.03, 11:24
Znaliśmy sie juz od jakiegoś czasu.Oboje czuliśmy wiele do siebie.W pewnym
momencie zaczęliśmy sie spotykać.Kilka wspaniałych ,romantycznych
spotkań,miłych słów,codzienne jego telefony,jakaś kolacja we dwoje i
rozmowy -na każdy temat.Widziałam w nim naprawde wartościowego człowieka(i
nadal widze),którego cały czas szukałam:czulego,powaznego a jednoczesnie
szalonego,meskiego,zdecydowanego,wrazliwego.Przez te kilka spotkan bylo
naprawde wspaniale.I czulam ze on tez czuje sie ze mną dobrze.Doszło
oczywiście do zblizenia(sex) i bylo nam dobrze.Po tym nic sie nie
zmienilo,ale...
od jakiegoś tygodnia w ogole sie do mnie nie odezwal..tzn nie napisał,nie
zadzwonil.Pierwszy dzień ciszy potraktowałam normalnie."przeciez nie
jesteśmy w związku,dlatego nie musi do mnie codziennie dzwonic"-pomyślałam
Ale na drugi dzien,podobnie nie odezwał sie.Czułam sie naprawde źle,bo nie
wiedziałam co sie stało.Nie bylo rzeczy ktora by mogła byc przyczyną jego
odejscia ode mnie,zrezygnowania ze mnie.Wręcz przeciwnie.
I przypomnialam sobie moją niedaleką przeszłośc-kiedy to rok temu -w podobny
sposob ,bez słowa zadnego odszedł ode mnie chłopak z ktorym byłam
miesiac.Czułam sie jeszcze bardziej podle ,gdy to sobie
przypomniałam.Myslałam,ze ten -terazniejszy jest naprawde dojrzały,powazny i
w zyciu nie zrobi mi czegos takiego-ze przestanie sie oddzywac bez
wyjasnienia chocby jednym zdaniem"to koniec-wybacz"...
I minął kolejny dzien,rowniez bez oddzewu..postanowiłam napisac smsa.Odpisał
od razu co u niego słychac-zwykle pytanie i najzwyklejsza odp.A potem
zadzwonil.Troche sie uspokoiłam.Gadaliśmy normalnie,ale nie dążył nawet do
spotkania." w sumie jest ok"-pomyślałam,ale..następnego dnia znow sie nie
odzezwal, i nastepnego znow.Myslę ze jakbym sie ja znow odezwala on by
odpowiedzial,ale nie uwazam to za stosowne.Do tej pory to on codziennie
pisał,dzwonil,zapraszał ,a teraz musiało coś sie stac ze tak nie
jest ,prawda?
Czuję się okropnie,porzucona i nie wiem co robic.Czy kontaktowac sie z nim?
Czy wyjaśniac cokolwiek?czy czekac na jego ruch?I co sie stało?Co mogło sie
stac?
Czy to koniec,początku wspaniałego?-bo tak czuje?
I czy faceci w wieku 30 lat tez są takimi szceniakami(pzrepraszam za wyraz)
jak młodsi? tzn ze nie kończą sprawy normalnie-rozmawiając ,tylko
uciekają ,są tchórzami.dlaczego?Wystarczy jedno słowo,by kobieta chociaz
wiedziała, ze facet ja szanuje(szanował),a tak? jak ma sie czuC?Jak pozucona
szmata..której nic sie juz nie nalezy,nawet jedno słowo wyjaśnienia?
Jaka jest psychika mężczyzn?,bo juz sie zgubilam.
Pozdrawiam.

    • ariel23 Re: jak facet odchodzi..? 19.09.03, 11:39
      A jak dlugo sie spotykaliscie?
      Moze on sie staral tylko po to aby Cie zaciagnac do lozka?
      Albo moze ma jakies problemy?
      • krawca Re: jak facet odchodzi..? 01.10.03, 01:11
        ariel23 napisała:

        > A jak dlugo sie spotykaliscie?
        > Moze on sie staral tylko po to aby Cie zaciagnac do lozka?
        > Albo moze ma jakies problemy?

        niech facet walczy
    • rada6 Re: jak facet odchodzi..? 19.09.03, 11:39
      i to nastapilo po zblizeniu... Moze sie przestraszyl ze za bardzo sie
      przywiazuje?
      • ariel23 Re: jak facet odchodzi..? 19.09.03, 11:40
        Jest Ci winien jakiekolwiek wyjasnienia.
        Zadzwon do niego i popros o spotkanie, np na kawe.
        • rada6 Re: jak facet odchodzi..? 19.09.03, 11:43
          tak mysle ze najlepiej jak bys dostala odpowiedz od mezczyzn
          moze Forum Mezczyzna, bo tutaj malo mezczyzn bywa.
          • ariel23 Re: jak facet odchodzi..? 19.09.03, 11:50
            Nie wiem czy to dobry pomysl.
            Juz lepsze forum Kobieta, bo tam tez bywaja mezczyzni, niektorzy nawet sensowni.

            rada6 napisała:

            > tak mysle ze najlepiej jak bys dostala odpowiedz od mezczyzn
            > moze Forum Mezczyzna, bo tutaj malo mezczyzn bywa.
    • alfika Re: jak facet odchodzi..? 19.09.03, 12:00
      Zadzwoń lub napisz.
      "Co się stało, że się nie odzywasz? :("
      Będzie pytanie, istnieje możliwość, że będzie odpowiedź.
      W końcu on wie lepiej od nas, co sie dzieje, że się nie kontaktuje.
      Powodzenia i odwagi!!!
      • ph6i5 Re: jak facet odchodzi..? 19.09.03, 12:14
        alfika napisała:

        > Zadzwoń lub napisz.
        > "Co się stało, że się nie odzywasz? :("

        tez mysle ze trzeba zadzwonic i porozmawiac. przeciez moze sie okazac ze jest
        chory ma chora matke ma klopoty w pracy nie wie co zrobic i rozne inne rzeczy.
        a ty zamiast rozciac brzuch jak michal aniol snujesz rozwazania co tam w
        srodku czlowieka jest. a jak chcesz od faceta czegos wiecej niz seksu to
        pamietaj ze kto chce dostac wszystko nie bierze na poczatku nic. to cytat z
        przepieknego harlekina.
    • Gość: kam Re: jak facet odchodzi..? IP: *.bellona.pl 19.09.03, 12:06
      Pewnie spotkał inną dziewczynę. Wiesz, niektórzy nie są pewni swoich uczuć i
      czasami wysyłaja mylne sygnały. Miło spędzał z Tobą czas, ale nie był tak
      zaangażowany jak ty. I pewnie kontynuowałby tą znajomość, gdyby nie to, że
      spotkał kogoś innego. Tak często bywa. Prawie każdemu coś takiego się zdarzyło.
      Nie zawracaj sobie nim głowy. Pozdrawiam.
      • trufelka Re: jak facet odchodzi..? 19.09.03, 12:11
        no ale spal z aga to jak to nagle inna mu sie spodobala?
        To ze byl z aga intymni spowodowalo ze sie zblizyl bardziej
      • alfika Re: jak facet odchodzi..? 19.09.03, 12:14
        O???!!!!
        A skad łaskawa pani - lub pan - ma taką szczegółową informację???
        • Gość: Ona Re: jak facet odchodzi..? IP: 212.244.226.* 19.09.03, 12:38
          "...Doszło
          oczywiście do zblizenia(sex) i bylo nam dobrze.Po tym nic sie nie
          zmienilo,ale..."

          Pewnie stąd ;)
          • alfika Re: jak facet odchodzi..? 19.09.03, 12:52
            Gość portalu: Ona napisał(a):

            > "...Doszło
            > oczywiście do zblizenia(sex) i bylo nam dobrze.Po tym nic sie nie
            > zmienilo,ale..."
            >
            > Pewnie stąd ;)


            Bzdurka.

            To jak po zdaniu: "pada deszcz" wniosek: skoro pada, to pewnie się przeziębię,
            a że jestem przed wypłatą, to nie kupię aspiryny, po wypłacie nie będzie mnie
            stać na zestaw antybiotyków i wygląda na to, że umrę na zapalenie płuc w
            przyszłym miesiącu".

            Odpukać.
            Tak się może zdarzyć, ale póki się nie zdarzy - nie wiadomo. Najpierw wypada
            się dowiedziec, a nie rzucać oskarżenia i wyciągac idiotyczne wnioski.
            A może mu pryszcz na środku nosa paskudny wyskoczył i się wstydzi???
            Zagwarantuje mi ktoś - poza bohaterem wątku - że nie?
            • Gość: Ona Re: jak facet odchodzi..? IP: 212.244.226.* 19.09.03, 13:04
              Wg mnie jak deszcz pada to deszcz pada,a nie że sie przeziębię. Jak ktoś mówi
              że miał seks to znaczy,że doszło do fizycznego zblizenia. Chyba się nie
              zrozumiałyśmy,myślałam,że pytasz skąd wie,że spali razem.

              • alfika Re: jak facet odchodzi..? 19.09.03, 13:34
                Nie, no to było przecież napisane - pytałam skąd taka przejrzystość myśli, że
                poznał inną :)))
    • Gość: jar Re: jak facet odchodzi..? IP: 195.136.33.* 19.09.03, 12:41
      zadzwon, powiedz, ze chcesz sie spotkac aby porozmawiac...nie bedzie chcial sie
      spotkac-kop w dupe, bedzie chcial sie spotkac, to szczere postawienie sprawy
      jak to sobie wyobraza....
      • Gość: aga zadzwonic?,nie zadzwonic?-oto pytanie.. IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 19.09.03, 12:58
        No właśnie dzwonic ,czy czekac ?teraz mam taki problem.Moze zrobimy głosowanie?
        Ja jestem za tym zeby czekac,bo uwazam ze sie ponizę dzwoniąc,ze wyjde na
        głupią bo przeciez jak sie nie oddzywa,to powinnam sie domyslec ze nic juz nie
        chce.Ja ma do mnie szacunek powinien sie odezwac.czy nie?
        A z drugiej strony-wyjaśnienie sprawy,to najbardziej własciwe podejscie do
        sprawy.Podejscie ludzi dorosłych.I powinnam zadzwonic -dla mojego świętego
        spokoju.
        I co mam zrobic??
        • ariel23 Re: zadzwonic?,nie zadzwonic?-oto pytanie.. 19.09.03, 13:08
          Moim zdaniem lepiej zebys sie odezwala.
          On moze nie miec takiego zamiaru, i co wtedy? Bedziesz czekac w nieskonczonosc?
          Czy moze za rok bedziesz zalowac, i myslec co by bylo gdyby......
        • Gość: Ona Re: zadzwonic?,nie zadzwonic?-oto pytanie.. IP: 212.244.226.* 19.09.03, 13:09
          Gdyby na mnie padło to zadzwoniłabym,ponieważ nic bardziej nie wkurza mnie jak
          niedomówienia. Może po prostu lekko Cie potraktował,nie wiem jak długo sie
          spotykaliście ale może dostał co chciał i koniec.
          A może po prostu jest zapracowany (chociaż wg mnie nie jest to wymówka,bo
          można zadzwonić i powięcić na to chocby 5 min.), albo czeka na Twój ruch.
          Ciężko powiedzieć co mu siedzi w głowie.
        • Gość: girlfriend Aga! zlituj się nad soba samą!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.03, 13:09
          Dzwoń głupia!
          ja znam taką, co nie zadwoniła i spotkała go przypadkiem po 10 latach.
          Usłyszała "bałem się zadzwonić, myslałem, że nie chcesz, kocham cię", tylko że
          wtedy ich zycie bylo już bardziej złożone. Ot, ktoś coś uslyszał, czego nie
          bylo, coś znadinterpretował i zwyczajnie stchórzył.
          Ciekawe co stracisz? możesz tylko zyskać. Wiedzę, co jest grane.

          Ale jak chcesz się po 20 latach zastanawiać, jak to było wtedy , to oczywiście
          nie dzwoń.
          Ludzie maja zadziwiajacy talent do wypuszczania z rąk miłości.

          Ale błagam Cię, nie ulegaj temu głupiemu stereotypowi, ze to facet ma dzwonić,
          bo jak Ty zadzwonisz to co najmniej jakbyś dziewictwo straciła. Duma to zły
          doradca.
          • Gość: aga właśnie duma IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 19.09.03, 13:27
            no własnie co wybrac-dumę?czy ponizenie?
            uwazam,ze jakbym on naprawde cos chcial to by zadzwonil.A tak- ja dzwoniąc-to
            jakbym prosila sie o jego milosc.
            Nie wiem.GLOSOWANIE CIĄGLE TRWA!:)
            Jesli chodzi o tą sytuacje "po latach",to wiem ze wtym przypadku trzeba ją
            calkowicie wykluczyc.Dlaczego/-za duzo musiałabym tu pisac.Ale bądz pewna ona
            mnie nie dotyczy!poza tym nikt nie wie ze my sie spotykalismy.Nie mamy
            wspolnych znajomych.Na pewno nie bylo syt zeby ktos komus cos powiedzial.
            pozostaje jeszcze pytanie...dzwonic czy nie?
            • Gość: jar Re: właśnie duma IP: 195.136.33.* 19.09.03, 13:32
              och boze aga... co ty pleciesz, przez dume czy jak to tam zwiesz bedziesz sobie
              wyrzucac, ze nie sprobowalas, a faceci naprawde bardzo dziwnie potrafia sie
              zachowywac i to nie wynika czesto ze zlosliwosci ale ze strachu, z oczekiwania
              na ruch drugiej strony, z poczucia dumy tez wlasnie.... jak ci zalezy to sie
              nie zastanawiaj i dzwon a jak chcesz sie meczyc i czuc sie skrzywdzona to nie
              dzwon...
            • Gość: StaraLenka DUMA ??? IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 19.09.03, 13:36
              Ale ponizenie.....zadzwonic do kogos, z kim sie kochalo, do kogo zywi sie
              takie a nie inne uczucia, o ktorym pisze sie wielopostowe watki.....

              Jak to ktos wyzej napisal: "dzwon glupia!"
              A jak uslyszysz "nie", to bedzie latwiej zapomniec... zwlaszcza ze "nikt nie
              wie ze my sie spotykalismy.Nie mamy wspolnych znajomych" itede...
              Nie stracisz ABSOLUTNIE NIC !!! a mozesz zyskac !!!
            • Gość: girlfriend yesoo... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.03, 13:36
              JAKIE PONIŻENIE?
              KTO CI TO DOBRA KOBIETO DO GŁOWY WLOŻYŁ?

              przepraszam, że krzyczę, ale jak Ty możesz tak pisać, że to jest ponizenie
              zadzwonić do człowieka, przecież Ty go nie bedziesz błagać "zostań ze mną",
              tylko zadzwonisz żeby dać mu szansę zostania dorosłym człowiekiem?

              a co mają znajomi do tego - jak nie zadzwonisz, nigdy się nie dowiesz co było
              grane. ale jak go nie kochasz, to może faktycznie daj sobie spokój, tzn. jak to
              jest tylko taka lekka fascynacja.

              ja mam zwyczaj wyciagac rekę po to, na co mam ochote i przysięgam ze jeszcze
              nigdy nie dostalam po łapach, a wręcz przeciwnie - pewnym siebie, mądrym i
              pozbawionym kompleksów facetom podoba się gwizdanie na stereotypy :)
            • Gość: Misia Re: właśnie duma IP: *.myslowice.sdi.tpnet.pl 19.09.03, 13:55
              Gość portalu: aga napisał(a):
              Jesli chodzi o tą sytuacje "po latach",to wiem ze wtym przypadku trzeba ją
              > calkowicie wykluczyc.

              Dlaczego wykluczasz w swoim przypadku sytuację "po latach" - każdemu może się
              coś takiego przytrafić i po co potem żałować?
        • Gość: jar Re: zadzwonic?,nie zadzwonic?-oto pytanie.. IP: 195.136.33.* 19.09.03, 13:10
          dzwon, bedziesz wiedziec w jakim miejscu stoisz, inaczej jestes w zawieszeniu
          przez bym moze jakiegos pajaca.... szkoda czasu na wyczekiwanie czy tez
          obrazanie sie
        • alfika Re: zadzwonic?,nie zadzwonic?-oto pytanie.. 19.09.03, 13:30
          Gość portalu: aga napisał(a):

          > No właśnie dzwonic ,czy czekac ?teraz mam taki problem.Moze zrobimy
          głosowanie?
          > Ja jestem za tym zeby czekac,
          bo uwazam ze sie ponizę dzwoniąc,ze wyjde na
          > głupią bo przeciez jak sie nie oddzywa,to powinnam sie domyslec ze nic juz
          nie
          > chce.

          Bo to takie naturalne, że jeśli facet nie chce już nic po pójściu do łóżka, to
          jakim prawem stawiac go w żenującej sytuacji szczerego przyznania przed samym
          sobą i przed kobietą, która miała podstawy uważać, że coś razem tworzą - że
          skorzystał z okazji i na tym jego dorosłość się kończy? Na erekcji, nazywając
          rzecz po imieniu.
          Każda mądra dziewczynka przecież wie, że powinna się domyślić, że została
          potraktowana jak maskotka!

          A ja nigdy bym tak nie pomyslała - ani o sobie, ani o człowieku, z którym
          dzielę intymność.


          >Ja ma do mnie szacunek powinien sie odezwac.czy nie?

          Jak masz do siebie szacunek, powinnaś pytać o sprawy dla siebie niejasne.

          Gdzie to jest napisane czy powiedziane, że masz się domyślać jak ktoś
          rozumuje??? Szczególnie facet, z którym spisz?
          Boze, co za kobieta! Wyzwolona. Nie wstydzi się odsłaniać w najintymniejszy
          sposób, kiedy uznaje, że tego chce, a wstydzi się zapytać. Ba, wstydzi się
          nawet zadzwonić!
          Do cholery!!!
          Bierz ten telefon i ustalaj fakty! Może on teraz Ciebie po prostu potrzebuje!
          A jak nie, jak tyle było znajomości - to to świadczy na Twoją niekorzyść? Bo co
          zrobiłas nie tak?
          Bo powinnaś traktować za normalne, że facet śpi z babką i na tym znajomość się
          kończy???
          Nigdy nie traktuj takich sytuacji za normalne.



          > A z drugiej strony-wyjaśnienie sprawy,to najbardziej własciwe podejscie do
          > sprawy.Podejscie ludzi dorosłych.I powinnam zadzwonic -dla mojego świętego
          > spokoju.
          > I co mam zrobic??

          No właśnie...
          • Gość: KIM Re: zadzwonic?,nie zadzwonic?-oto pytanie.. IP: *.czechowice.sdi.tpnet.pl 19.09.03, 21:25
            Znam ten ból, tylko dlaczego tak jest że ten na kórym nam zależy -stosuje prąd
            czyli nie dzwoni
            więć dzwonię ja bo uwazam ze mam na tyle pewności siebie że nawet jak będzie
            oschły to mnie to nie zrani
            i co? potem załuję i jak ja zaczne stosować olewator, co baardzzo dużo mnie
            kosztuje to On sie uaktywnia przy założeniu ze mój olewator jest autentyczny
            czyt. przesta ło mi zależeć wyleczyłam się
            zastanawiam się więc dlaczego faceci tak barzo lubią gierki niezależnie od
            stopnia zaangażowania -było łóżko czy nie gierki w banana i prąd?
            • alfika Re: zadzwonic?,nie zadzwonic?-oto pytanie.. 20.09.03, 10:15
              Gość portalu: KIM napisał(a):
              potem załuję i jak ja zaczne stosować olewator, co baardzzo dużo mnie
              > kosztuje


              Nie manipuluj. Chcesz być z facetem, który docenia Twoje oddanie i ufność, to
              sama nie stosuj takich gierek.
        • Gość: ryb Nigdy nie zadzwonilem do zadnej panienki... IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 19.09.03, 22:00
          To one zawsze do mnie dzwonily, wlacznie z moja zona...Zadziwiajaco czesto,
          jak sobie teraz przypominam.

          Wiec dzwon, dzieczyno dzwon...bo inna zadzwoni i co wtedy? Znienawidzisz
          telefon?

          Dume olej, on czeka na partnerke a nie na dumna lale...



          ryb
          • Gość: KIM Re: Nigdy nie zadzwonilem do zadnej panienki... IP: *.czechowice.sdi.tpnet.pl 19.09.03, 22:11
            Naprawdę tak uwazasz?to dodaje otuchy
            bo ja myślę że faceci cenią takie dumne lale, a kogoś szczerego i otwartego
            mają w d...
            • Gość: ryb Re: Nigdy nie zadzwonilem do zadnej panienki... IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 19.09.03, 22:16
              Tak uwazam, moze jestem "inny". Wlasnie dumne lale mialem gdzies. Nigdy nie
              uwazalem jak do mnie zadzwonila odmienna plec, za jej upokorzenie. Wrecz
              odwrotnie...

              Pozdr.


              ryb
              • Gość: KIM Re: Nigdy nie zadzwonilem do zadnej panienki... IP: *.czechowice.sdi.tpnet.pl 19.09.03, 22:24
                I co nie zaząłes jej nagle olewać?
                Bo ja już zgłupiałam...
                To znacy myslę ze to chyba zależy od człowieka konkretnie -jeden doceni to ze
                ktoś z kim być moze go cosw łaczyło potrafi zadzwonić i być otwartym, a typ
                myśliwego zdobywcy oleje, bo woli panienkę która da mu popalić!
    • Gość: żonaty Re: jak facet odchodzi..? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.03, 13:49
      dzwoń koniecznie!
      ja nie zadzwoniłem w podobnej sytuacji (choć nie było jeszcze sexu) i potem
      męczyłem się sam ze sobą przez pół roku, biłem się z myślami, chodziłem
      zakochany... A jak zadzwoniłem - chyba już ze zmęczenia sobą, z tego, że już
      mało brakowało mi do psychiatryka - i usłyszałem, że nie, to przynajmniej
      uwierzyłem, usłyszałem ten głos, i dotarło to gdzieś do mojej podświadomości,
      psychiki. I już się nie męczę z sobą.
      • Gość: Panterka Re: jak facet odchodzi..? IP: *.gdynia.cvx.ppp.tpnet.pl 19.09.03, 14:43
        No pewnie, że dzwoń- ale mi poniżenie zadzwonić do faceta, z którym się
        spędziło tyle milych chwil i to nawet z finałem w łóżku!!!!

        Korona Ci z głowy nie spadnie- a może ten kolo poczuł, że się angażuje i boi
        się co będize dalej?? I dlatego nie dzwoni? Bo sobie niczego nie
        obiecywaliście??

        Dzwoń, nie czekaj!!! Im predzej tym lepiej- albo coś się wyjaśni, albo
        pozbędizesz się zludzeń :-)))
        • Gość: drak Re: jak facet odchodzi..? IP: 5.3.1R* / *.pg.com 19.09.03, 15:21
          Nie dzwoń. Nie okazuj że tak bardzo ci na nim zależy.
          To on powinien się odezwać, walczyć o twoje względy.
          Mezczyźni doceniają tylko to o co muszą "walczyć" -starać się.
          • Gość: girlfriend Re: jak facet odchodzi..? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.03, 15:33
            > Nie dzwoń. Nie okazuj że tak bardzo ci na nim zależy.
            > To on powinien się odezwać, walczyć o twoje względy.
            > Mezczyźni doceniają tylko to o co muszą "walczyć" -starać się.

            tylko tacy, co mają problem z własnym ego
    • jmx psychika kobiet 19.09.03, 17:37
      Gość portalu: aga napisał(a):

      > Jaka jest psychika mężczyzn?,bo juz sie zgubilam.

      Z góry uprzedzam, że nie czytałam całego wątku, ledwo sam pocztek, więc
      przepraszam, gdybym się powtarzała.

      Wiem, że teraz jesteś rozżalona, zagubiona i czujesz się porzucona. Ale jeśli
      naprawdę Ci na nim zależy, jesli, jak piszesz, traktujesz go jako
      wartościowego człowieka - to czemu sama nie podejmiesz rozmowy? Moze być
      tysiąc przyczyn jego zachowania, łacznie z tą, ze nie wie jak się zachować, on
      moze myśleć dokladnie to samo co Ty - to nic ważnego, pewnie jej się nie
      podobało, nie zalezy jej na mnie itp. itd. Dlaczego teklefon, powiedzenie, ze
      Ci zależy ma być traktowane jako "brak godności"?, ponize nie albo coś w tym
      stylu? Mężczyzna to też czlowiek ;-)))) i tak samo chce wiedzieć i
      widzieć 'odpowiedź' na swoje działanie. Jak Ci na nim i tej znajomości
      naprawdę zależy to zadzwoń i porozmawiaj. Przynajmniej będziesz wiedzieć co
      się dzieje/stało.

      Hihi, na pewno juz ktoś rzucił tę prawdę w tym wątku, że jest żonaty albo
      chodziło mu "tylko o łóżko". Nie musi tak być, nie ma co przypuszczać
      najgorsze, ale jak z nim nie porozmawiasz, nie będziesz szczera to się nie
      dowiesz. Życzę powodzenia :-))
      • Gość: axel Re: psychika kobiet IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 19.09.03, 22:23
        z szacunku do siebie zadzwonic. z szacunku do siebie opiekowac sie soba.
        Dlatego oferowac samej sobie rzetelne fakty, a nie przypuszczenia. Nie wiem, a
        chce wiedziec- to z szacunku dla swojej potrzeby dzwonie.

        a co on sobie pomysli? jesli okaze sie, ze Cie olal, to co ma za znaczenie, co
        on sobie mysli? wazne, co Ty sobie o sobie myslisz. A co sobie mlyslisz? ze
        puscilas sie i dalas zrobic w trąbę? Czy ze jako pelna godnosci kobieta
        zainteresowalas sie mezczyzna, otworzylas na niego realizujac swoje potrzeby i
        pragnienia, do ktorych masz pelne prawo, i teraz w sytuacji, gdy nie wiesz, co
        się dzieje, z szacunkiem do siebie i do niego, nie piszac od razu czarnych
        secnariuszy, wyjasniasz sytuacje.

        ja kiedys przytylam 4 kilo czekajac przy telefonie. i tak sie nakrecilam, ze
        jak w koncu zadzownil ( po kilku dniach), to ja juz polozylam na nim krzyzyk i
        bylam tak zjadliwa,( ku jego szokowi, dzwonil zebym przyjechala spowrotem) ze
        sie zakonczylo ( sic!!! mloda bylam , idiotka)

        tak, ze rozumiem, rozumiem, rozumiem te lęki.

        tylko szkoda zycia bac sie, ze sie ponize. w czyich oczach?

        sluchaj girlfriend, ona mądrze tu mowi ( ze sie tak podlize, lol). siegaj po
        to, czego chcesz, nei zastanawiajac sie, co o tym mysla inni. wazne ze ty
        wiesz, kim jestes, czego chcesz, jakie masz intencje. co ponizajacego w
        szanowaniu wlasnych uczuc?
        nie szanowanie ich jest skrajnie, skrajnie ponizajace wlasnie.

        wiem, kiedys nie szanowalam.
        wciaz nie moge sie nadziwic, jak utrudnialam sobie tym zycie, jak skrecalam sie
        z roznych lękow, jak widzialam olbrzymy w wiatrakach.

        Ago kochana, ja Cie rozumiem, rozumiem, rozumiem. ale pamietaj, ze strach nigdy
        nie jest dobrym doradca.
        jest najgorszym doradca z mozliwych!

        • Gość: KIM Re: psychika kobiet IP: *.czechowice.sdi.tpnet.pl 19.09.03, 22:28
          A jeśli facet jest typem zdobywcy? i Twój telefon potraktuje jak mam Cię na
          talerzu?
          • myslipiatkowe Re: psychika kobiet 19.09.03, 22:44
            Gość portalu: KIM napisał(a):

            > A jeśli facet jest typem zdobywcy? i Twój telefon potraktuje jak mam Cię na
            > talerzu?
            Moze jest, ale lepiej, zeby Aga dowiedziala sie w koncu na czym stoi a nie
            zameczala wymyslaniem mozliwych scenariuszy.
            • Gość: axel Re: psychika kobiet IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 19.09.03, 23:01
              ale jesli jest typem zdobywcy, to to wylezie z niego na spotkaniu, w trakcie
              rozmowy, aga sie zorientuje.
              i wtedy co z tego, ze on sobie pomysli "mam Cie na talerzu"?
              przeciez nie bedzie mial, bo jak aga sie zorientuje, ze to taki facet, to nie
              bedzie chciala, by dalej sie bawil jej kosztem.
              to z szacunku do siebie, i poczucia godnosci, ktorego ma na pewno nie za malo,
              nie bedzie pozwalala soba pomiatac, nie bedzie dawala soba hustac. zdarzyla sie
              pierwsza hustawka. wiec aga sprawdza, co jest grane.
              jesli zobaczy, ze zblizjaja sie nastepne i to wlasnie taki model gry, to
              podziekuje.

              ale bedzie WIEDZIEC. nie bedzie spedzac bezsennych nocy przed lodowka,
              komputerem, kieliszkiem, czy papierosem, zy po postu ze swoim wyhodowanym
              wrzodem zoladka, tylko bedzie wiedziala, jaka jest rzeczywstosc.
              nawett, jak ona ja w pierwszym momencie zaboli, to bedzie wiedziala, co jest
              grane. i co ona na to. i bedzie porafila pojsc dalej, jest pelna godnoci
              kobieta.

              i tyle.

              to co ma za znaczenie jego mysl?

              a chodzi o to, zeon moze miec zupelnie inny opwod. mowi, co slychac, ale nie
              konaktuje sie? bo moze ma tak iwelki problem, ze wstydzi sie swojej slabosci,
              ego, ze nie umie go rozwiazac. moze scigaja go trupy z szafy, moze przeszlosc
              go dopadla i zaczal sie bac, bo popzednim razem costam sie wydarzylo? mezczyzni
              to tez ludzie, tez ise boja, tez przezywaja, i zwykle, choc to nie regula of
              course, mniej skupiaja ise na tym, co naprawde czuja, wola wyprzec, a potem im
              wylazi.
              i musza sie zaszyc w jaskini.

              a moze ma w pracy akie urwanie glowy, i boi sie ze wyleci np, albo cos innego?
              a moze potrzebuje wydechu, luzie w relacji porzebuja wdechow i wydechow.

              moze za kilka dni powroci ze wzmozonymi wyslikami, by ja zdobywac. moze
              potrzebowal update w samotnosci, sam ze soba, bo go to zdobywanie jednak
              kosztuje, otwieranie sie wymaga odwagi. i potrzebuje sie odnalesc sam ze soba.

              a moze jest sprytnym draniem, albo ma zone, albo whatever.

              ale tego aga ie wie i to ja strasznie meczy.

              no to niech sprawdzi.

              prawda wyzwala, nawet jesli w pierwszym momencie przeraza lub boli.

              • Gość: KIM Re: psychika kobiet IP: *.czechowice.sdi.tpnet.pl 20.09.03, 21:16
                No dobra jaskinia potrzeba dystansu itd
                Ale ja zawsze uwazałam, że dla chcacego nic trudnego i wie gdzie mnie znależć
                i zastanawiało mnie czy to jego milczenie nie daje mu do myslenia - a może ją
                stracę a może pomyśli #### się głupi #### nie jestes mnie wart?
                Z własnego doswiadczenia znam że im bardziej wydzwaniałam tym było gorzej a
                jak włączałam olewator to on nagle doznawał olsnienia,więc myślę że może z
                jednej stony dowiedzieć się jaka sytuacja a z drugiej olać go zeby sam
                przyszedł błagać o szansę?
                • Gość: axel Re: psychika kobiet IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 21.09.03, 00:39
                  no dobrze juz dobrze, masz racje
                  we wszystkim po porstu szacunek do siebie i poczucie humoru
                  mozna wszak z pcozuciem humoru, bez przymeczu, figlarnie wrecz sprawdzic, co
                  jest grane. pozostajac wolna, niezalezna, nieuchwytna
                  (jak to Bridget Jones sobie powtarzala? I am
                  ze trudne?

                  alez strasznie! dlatego najpierw trzeba ise wyzalic innym kobietom, wyplakac,
                  powkurzac, wyzwac od najgorszych, nawciskac mu, stluc szklanke, jesli trzeba,
                  pobiegac, poskakac do muzyki, potem sie odstawic, zrobic wlosy i paznokcie,
                  ewentualnei nowy ciuch, pojsc samej do kina albo na kawe z tym kolega, co robil
                  zawsze slodkie oczy, na wystawe, poczytac listy od starych wielbicieli, jednym
                  slowem
                  w sposob nam najbardziej odpowiadajacy NALADOWAC BATERIE SWOJA KOBIECA MOCA

                  potem juz mozna z wyzyn swojej odrestaurowanej godnosci, sily, etc w pelni
                  wolnosci, luzu, ironicznie a figlarnie... sprawdzic sytuacje tak, jak sobie
                  wyobrazamy, ze najbardziej zachwyycajaca bohaterka filmowa by to zrobila. z
                  klasą. dumnie. etc. whatever.

                  chocbysmy sie skrecaly z nerwow, to nie pokazujemy, nie jestesmy ofiarami,
                  ktore przyszly zapytac o wyrok, NIE O TYM MOWILAM!!!

                  Oczywiscie, ze wygrywa olewator,ale jedynie w polaczeniu z podazaniem za
                  pawdziwymi checiami. zalezy mi na nim, byl swietny, bylo swietnie, blisko,
                  intymnie, milosnie, otwarcie etc. naturalnym jest, ze moge miec chec pogadac.

                  oczywiscie, wewnetrzna godnosc, wolnosc , sila i skupienei sie na szacunku do
                  siebie jest niezbedne podczas konfrontacji.
                  chocbysmy potem wyly w poduszke 3 dni.

                  jasne, jasne.

                  tylko niech SPRAWDZI.
                  nikt jej nie kaze wystepowac z pozycji ofiary, odslaniac sie w tym sprawdzaniu.
                  pokazywac, ze sie boi, ze juz raz tak byla zraniona, ze to ja rozwala.

                  moze byc KROLOWA,ktorap osyla po swego poddanego wszak :).
                  a jak sie nie podoba, to go na banicje:).

                  trzymaj sie Aga!


                • jmx olewator? 21.09.03, 01:20

                  Powiedz, po co Ci facet, którym musisz(?) 'pomiatać' by z Tobą był?
                  Nie lepiej być z takim który szanuje Ciebie i Ty go szanujesz?


                  Ago, mam nadzieję, że zadzwoniłaś... :-)
                  • Gość: KIM Re: olewator? IP: *.czechowice.sdi.tpnet.pl 22.09.03, 21:38
                    Bo niestety tak jest że kochamy tych, którzy dają nam popalić- nie miły kolega
                    robiący maślane oczka tylko zimny drań lub fascynujacy przyjaciel, który
                    jednak w jakis tam sposób jest NIEUCHWYTNY
                    • jmx Re: olewator? 22.09.03, 22:17

                      My? Ja nie.... ;-) I myślę, że to o czym mówisz też nie jest prawdziwym
                      uczuciem. Wyobrażasz sobie takie życie przez dwadzieścia-trzydzieści lat z
                      mężem/partnerem? Który "jest nieuchwytny"? Ty z garami, praniem, prasowaniem a
                      on - zwierzyna łowna? Kompletnie tego nie widzę.
                      • Gość: KIM Re: olewator? IP: *.czechowice.sdi.tpnet.pl 25.09.03, 20:07
                        Ta nieuchwytnośc nie musi być tak drastyczna
                        chodzi o to że on nie wydzwania codziennie nie jest pieskiem na kazde moje
                        skinienie
                        z typem wilka włoczęgi faktycznie mozna by sie na dłuższa metę wykończyć ale
                        ma on to "coś"-polecam ksiazkę "Tęsknota silnej kobiety za silnym mężczyzną":)
                        • jmx Re: olewator? 25.09.03, 20:58

                          A dla Ciebie siła = nie okazywanie uczuć = "pomiatanie"?
                          Pies, wilk-włóczęga... ja oczekuję tylko(?) mężczyzny.
                • Gość: aga Re: psychika kobiet IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 21.09.03, 09:33
                  Ty mnie nie krytykujcie az tak:):):),bo pomimo wszystko nie zadzwonilam-
                  jeszcze.I pewnie tego nie zrobie,bo wykasaowałam jego numer.Dlatego czekam(jak
                  księżniczka na ziarku grochu) jak sie odezwie.Bo ja nawet-jak teraz nagle bym
                  chcial zadzwonic-nie mogę.To,ze wykasowałam numer,to bylo dzialanie chwili i
                  myślę,ze słuszne.Dlaczego amm byc z kims kto prowadzi gry jakies lub z kims
                  kto po prostu mnie nie chce?Jak zadzwoni tzn ze przemyslał wiele spraw,poczul
                  moj brak i chce.Ja dawałam znaki w tym tyg,nie bylo tak ze on nagle przestal
                  dzwonic i pisac ,to ja tez.Napisałam 1 /2 smsy.On odp,ale na tym sie skonczylo
                  więc..z duzo by bylo juz z mojej strony,by znow sie oddzywac, ba dzwonic.
                  I to nie wynika absolutnie z mojego tchórzostwa.Nie mam natury tchorza.Mam
                  szacunek dla swojej osoby.I choc zalezy mi na tym facecie, są granice.
                  A co się stało-to an pewno sie spytam,bo tak sie składaze bede miala okazje go
                  spotkac i juz w przyszłym tyg.
                  Wiec zdam Wam relacje..
                  Ale nie bijcie mnie za to,ze nie zadzwoniłam..
                  To moja siła własnego "ja"' albo jak chcecie to nazwac "malutka duma"Ale coż
                  jak malutka duma-to w pełnii uzasadnionia,czy nie?
                  POZDRAWIAM.
                  • jmx Ago :-))) 22.09.03, 01:09

                    Nie, nie będziemy krzyczeć, przynajmniej ja ;-)). Jeśli Tobie z tym dobrze,
                    jeśli taką podjęłaś decyzję, jesli uważasz, że postępujesz słusznie - to nam
                    nic do tego. Życzę powodzenia i owocnych rozmów :-))
    • Gość: aga Re: jak facet odchodzi..? IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 19.09.03, 23:13
      Ja juz nic nie wiem...doprawdy.Wyadawło mi sie ze jestem silna,ale teraz
      patrze na siebie z boku i nie moge nadziwic sie swej bezradnosci.Ja po prostu
      bardzo za nim jestem i nadziwic sie nie mogę ,ze ON własnie On tak sie
      zachowal (zachowuje)...
      na razei nic nie zrobilam w tej sprawie.Nadal czekam az sie odezwie,bo mi sie
      to nalezy chyba świadomy jest tego ze robi źle?Tchórz-tak.
      Ps a w jego pracy wiem ze wszystko wporządku
      • jmx Re: jak facet odchodzi..? 19.09.03, 23:29

        Dziewczyno, nie męcz siebie i jego, daj znać...
        Już dwa razy na tym wątku pojawiło sie określenie "mężczyzna to też
        człowiek"... Zadzwoń do człowieka... :-)

        Miało byc głosowanie, większośc jest na TAK. Bądź konsekwentna - zadzwoń,
        wyślij sms... Co?
        • Gość: anka Re: jak facet odchodzi..? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.03, 23:45
          zgadzam sie z jmx-Aga dzwon!trzymamy wszyscy kciuki.Jesli nie zrobisz nic w
          tej sprawie po latach bedziesz zadawala sobie wciaz jedno pytanie:co by bylo
          gdyby?Nie twierdze,ze to,czego sie dowiesz spodoba Ci sie,ale wiesz co?
          niewiedza jest straszna....powodzenia
          • jmx Aga...... 20.09.03, 02:50
            Gość portalu: anka napisał(a):

            > zgadzam sie z jmx-Aga dzwon!trzymamy wszyscy kciuki.Jesli nie zrobisz nic w
            > tej sprawie po latach bedziesz zadawala sobie wciaz jedno pytanie:co by bylo
            > gdyby?Nie twierdze,ze to,czego sie dowiesz spodoba Ci sie,ale wiesz co?
            > niewiedza jest straszna....powodzenia

            Tak, wszystko jest lepsze od niepewności...
            Zadzwoń a potem opowiedz jak było. Trzymamy kciuki :-)
            • goscia2 Re: Aga...... 20.09.03, 04:47
              koniecznie zadzwon i zdaj nam sprawe jak poszlo
    • Gość: Paula Re: jak facet odchodzi..? IP: *.konin.cvx.ppp.tpnet.pl 20.09.03, 11:20
      Cześć! Też uważam,że powinnaś zadzwonić. Po co się męczyć, gorzej już przecież
      nie będzie. Widzę, że też jestes z Poznania. Mam nadzieję,że nie chodzi o tego
      samego faceta,bo scenariusz jest mi znajomy. Napisz jak się sprawa wyjaśni.
      Pozdrawiam.
      • Gość: aga Re: jak facet odchodzi..? IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 21.09.03, 09:37
        Nie krytykujcie az tak:):):),bo pomimo wszystko nie zadzwonilam-
        jeszcze.I pewnie tego nie zrobie,bo wykasaowałam jego numer.Dlatego czekam(jak
        księżniczka na ziarku grochu) jak sie odezwie.Bo ja nawet-jak teraz nagle bym
        chciala zadzwonic-nie mogę.:)To,ze wykasowałam numer,to bylo dzialanie chwili
        i myślę,ze słuszne.
        Dlaczego mam byc z kims kto prowadzi gry lub z kims kto po prostu mnie nie
        chce?Jak zadzwoni tzn ze przemyslał wiele spraw,poczul
        moj brak i chce.Ja dawałam znaki w tym tyg,nie bylo tak ze on nagle przestal
        dzwonic i pisac ,to ja tez.Napisałam 1 /2 smsy.On odp,ale na tym sie skonczylo
        więc..Za duzo by bylo juz z mojej strony,by znow sie oddzywac, ba dzwonic.
        I to nie wynika absolutnie z mojego tchórzostwa.Nie mam natury tchorza.Mam
        szacunek dla swojej osoby.I choc zalezy mi na tym facecie, są granice.
        A co się stało-na pewno sie spytam,bo tak sie składa ze bede miala okazje go
        spotkac i juz w przyszłym tyg.
        Wiec zdam Wam relacje..
        Ale nie bijcie mnie za to,ze nie zadzwoniłam..
        To moja siła własnego "ja"' albo jak chcecie to nazwac "malutka duma"Ale coż
        jak malutka duma-to w pełnii uzasadnionia,czy nie?
        POZDRAWIAM.
        • prawo3 Re: jak facet odchodzi..? 21.09.03, 10:09
          Gość portalu: aga napisał(a):

          > To moja siła własnego "ja"' albo jak chcecie to nazwac "malutka duma"Ale coż
          > jak malutka duma-to w pełnii uzasadnionia,czy nie?
          > POZDRAWIAM.

          BRAWO
        • alfika Re: jak facet odchodzi..? 21.09.03, 10:12
          Gość portalu: aga napisał(a):
          Mam
          > szacunek dla swojej osoby.I choc zalezy mi na tym facecie, są granice.
          > A co się stało-na pewno sie spytam,bo tak sie składa ze bede miala okazje go
          > spotkac i juz w przyszłym tyg.


          A w czym Ci tej dumy ubędzie, jak zapytasz - bo nie rozumiem?
          Zadawanie jasnych pytań jest równoznaczne z poniżaniem się? Czekanie na łaskawy
          telefon trwa dłużej i mocniej stresuje i wciąż o nim myślisz - to chyba Ci
          bardziej tu ubywa? Tej dumy, się znaczy.
        • mandalay00 Re: jak facet odchodzi..? 21.09.03, 13:31
          Jesli chcesz znac moje zdanie to powinnas zadzwonic i wyjasnic sprawe.Nie wiem
          o jaka duma Ci chodzi,w momencie kiedy chodzi tu o Twoje zycie i Twoje -
          ewentualne-szczescie w przyszlosci.Sama decydujesz co jest dla Ciebie
          wazniejsze.Ja bym nie mogla sie tak zameczac,nie znosze niedomowien.
    • Gość: A. Re: jak facet odchodzi..? IP: *.net 21.09.03, 10:59
      Droga Ago !!!

      Dokładnie rok temu miałam identyczną sytuację. Spotykałam się z chłopakiem
      ponad miesiąc. Pewnego dnia, zapytał jak widzę tę naszą dalszą znajomość - czy
      chciałabym się z nim związać, czy pozostać na razie na etapie koleżeństwa.
      Wybrałam to drugie, ponieważ zanim zadał mi owo pytanie, oświadczył, że się
      męczy w moim towarzystwie. W związku z powyższym uznałam, że bez sensu aby
      chłopak musiał się nadal ze mną "MĘCZYĆ". Oczywiście zachowałam dla siebie moje
      przemyślenia na ten temat. Dalsza część spotkania przebiegala normalnie,
      rozmawialiśmy i śmialiśmy się.
      Efekt był taki, że facet więcej się do mnie nie odezwał. Wielkie
      zainteresowanie moją osobą, nagle zostało przerwane.
      Bardzo to przeżywałam. Prawie przez trzy miesiące dochodziłam do siebie i
      gryzłam się z myślami. Ciągle zadawałam sobie pytanie DLACZEGO.
      Nie miałam jednak odwagi by się z nim skontaktować i wyjaśnić tę sytuację. Dziś
      wiem, że popełniłam błąd. Facet nie musiał się ze mną wiązać, ale mógł
      przynajmniej wyjaśnić dlaczego tak postąpił. Miałabym też okazję by powiedzieć
      mu, co myślę o jego zachowaniu.
      A tak - straciłam szansę na to. Wiem, że jeśli kiedyś mnie spotka coś podobnego
      to nie będę się czaić, tylko na gorąco wyjaśnię o co chodzi.
      CIĘŻKO SIĘ ŻYJE WŚRÓD DOMYSŁÓW I NIEDOMÓWIEŃ

      Pozdrawiam

      A.
      • Gość: alfika Re: jak facet odchodzi..? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.03, 11:19
        Ale są ludzie, którzy wolą manipulacje, podchody, nieszczerość.

        Szkoda.

        • Gość: Kim Re:zamiast tel?do AGI IP: *.czechowice.sdi.tpnet.pl 22.09.03, 21:44
          A co bys powiedziała na zaaranżowanie spotkania, nie przez telefon,lecz live
          faceci to wzrokowcy ja wiem ze to w pewnym sensie gierka ale wiem z
          doświadczenia że to działa lepiej niż telefon!
          • goscia2 Re:zamiast tel?do AGI 27.09.03, 05:45
            Ago co u Ciebie?
            • Gość: aga Re:zamiast tel?do AGI IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 27.09.03, 21:29
              u mnie ciekawie...Az głowa boli od tego co sie dzieje.Zaczal sie oddzywac,ale
              sie nie widzielismy.Moze po prostu zaczął sie oddzywac,bo nie chce zebym go
              znienawidzila?Nie wiem..
              A mi juz bylo dobrze kiedy on nie dzwonil,bo zaczynalam powoli zapominac,ale..
              nie czuje sie dobrze.Mam huśtawki nastroju.Ale więcej jest doła.Teraz sie
              zastanawiam,po co on do mnie zadzwonil 2 dni temu.Niby chcial sie spotkac,ale
              odmowilam.Niby tez mamy spotkac sie w przyszlym tyg.
              Ja juz nic nie rozumiem...Najgorsze ze wiem ze po tym wszystkim nie nalezy mu
              sie juz nic(za to ze mnie olał) i powinnam go kopnąć,ale...ja mam cholerną
              słabosc do niego.Cała jego osobowosc jest dla mnie CZYMS niesamowitym.Cierpie.
              Nie wiem nadal co robic...
              Moze macie akies rady?zanim zwariuje...
              • Gość: śliwka Re:zamiast tel?do AGI IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 28.09.03, 14:27
                ..o matko... Aga???!!! ile ty masz lat???? zachowujesz się trochę jak
                nastolatka! to w końcu chcesz tego faceta czy nie ??? podejrzewam, że on jest
                tak skołowany twoim zachowaniem, ze po prostu nie wie jak ma postępować...jeśli
                chciał się spotkać i pogadać a ty odmówiłas... to teraz on się
                dręczy...przecież mieliście wyjaśnić tą sytuację...a unikanie go nie jest
                rozwiązaniem..nie musisz mu się od razu rzucac w ramiona- po prostu wysłuchaj
                tego co ma do powiedzenia...
              • jmx Re:zamiast tel?do AGI 28.09.03, 15:40

                Chciałaś go ukarać, pokazać "gdzie jego miejsce", sprawić by cierpiał i się
                gryzł. A cierpisz sama i nie umiesz sobie dać razdy ze swoimi uczuciami.
                Warto?
                • Gość: aga Re:zamiast tel?do AGI IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 28.09.03, 16:33
                  nie zrozumieliscie mnie.zadzwonil i chcial za chwile do nie wpasc.zle sie
                  czulam.nie zrobilam tego specjalnie.On jest starszy o 13 lat nie wiem jak z
                  nim postępowac.
                  • Gość: Maria Re:zamiast tel?do AGI IP: *.konin.cvx.ppp.tpnet.pl 28.09.03, 17:41
                    A ile masz lat Ago?
                    • Gość: aga Re:zamiast tel?do AGI IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 28.09.03, 22:35
                      21
                      • jkobuu Re:zamiast tel?do AGI 29.09.03, 08:26
                        tak myślałam..mam kuzynke w Twoim wieku i zachowuje się identycznie..ach ta
                        młodzieńcza impulsywność i niezdecydowanie ;))))
                  • jmx Re:zamiast tel?do AGI 29.09.03, 02:59

                    Bądź z nim szczera, po prostu. To najlepszy sposób na "postępowanie" z ludźmi,
                    których traktujemy poważnie. Czy gdyby był młodszy to wiele by sie zmieniło i
                    wiedzialabyś jak z nim "postępować"?

                    Bądź z nim szczera i porozmawiajcie o własnych uczuciach, oczekiwaniach wobec
                    siebie. To najlepszy sposób na rozwiązanie tej sytuacji. Innej nie ma bo albo
                    on będzie zniecierpliwony Twoim postępowaniem i sam pójdzie albo Ty czekając
                    na jego reakcje będziesz się "nakręcać".

                    Przepraszam, że o to pytam, ale... czy on jest wolny?
    • sdfsfdsf Re: jak facet odchodzi..? 29.09.03, 08:46
      duma he he dodaj jeszcze godnosc, patriotyzm, pusc sobie hymn narodowy i stan
      na bacznosc, intonujac podpowiedzi sfrustrowanych panienek z forum "wszyscy
      faceci to swinie, wszyscy swinie", tak z ciekawosci jakie dziedziny komunikacji
      godnosc i duma wyklucza? rozumiem ze rozmowe telefoniczna, a co z internetem?
      telegrafem? kontaktem wzrokowych? rozmowa na migi? czy kopniecie pod stolem
      zburzy twoja dume czy jest dozwolone he he
    • Gość: ktosia Re: jak facet odchodzi..? IP: 62.233.195.* 29.09.03, 13:12
      Jakbym słyszała swoją historię.Ciesze się przynajmniej z tego , że nie jestem
      na świecie jedyna która zadaje sobie podobne pytania i nie może zrozumieć
      dlaczego faceci tchórzą i znikają bez słowa.Jednoczę się z Tobą Aga.Pozdrawiam.
    • Gość: Anne-Katrine kilka cytatow o mezczyznie... IP: *.trondheim-huseby.alfanett.no 30.09.03, 01:09
      Mogę wyraźnie potwierdzić, że w dzisiejszych czasach kluczem do serca mężczyzny
      nie jest uroda, kuchnia, seks czy dobry charakter, tylko umiejętność sprawienia
      wrażenia, że nie jesteś nim zainteresowana.

      HELEN FIELDING
      ---------------------------------------------

      Można zauważyć we wszystkich sytuacjach życiowych, że gdy tylko mężczyzna
      dostrzeże, iż jest nieodzownie potrzebny, od razu ostyga w zapale.

      Anne Louise de Staël-Holstein
      --------------------------------------

      Jesli się chce, by mężczyzna czy chłopiec pożądał danej rzeczy, należy ją
      jedynie uczynić trudno osiagąlną.

      Mark Twain
      ---------------------------------------------

      "Większość mężczyzn postępuje z kobietą jak z cytryną; wyciska sok i rzuca.
      Lecz mężczyźnie od tej cytryny nieraz bywa kwaśno przez całe życie."

      Bolesław Herbaczewski
      --------------------------------------------


      Czy nie dalas sie zdobyc zbyt szybko ?

      pozdrawiam
      • marrusia do anne-katrine 30.09.03, 01:50
        czego glupszego nie slyszalam i w dodatku dodajesz "w dzisiejszych czasach"

        Jezeli tak jest to jak sie ze soba schodza i skad sie biora dzieci???
Inne wątki na temat:
Pełna wersja