Ja sobie dac z tym radę.......

12.06.08, 10:40
Nie mogę przezyć i strasznie ciągle o tym myslę, nie moge pracowac
normalnie funkcjonowac, mam szczęsliwą rodzine, ale nie moge im dac
swojej radości.....bo ciagle myslę o tym,że sa dzieci które cierpią,
bardzo przezywam, ale naprawdę bardzo śmierć tego chłopczyka, który
zmarł w wyniku obrażeń, 3,5 letni, mysle o tym ciągle i nie mogę
przestać...wiem,że nic nie pomogę tym ciągłym mysleniem,ale wewnątrz
czuje straszne cierpienie...mysle jak ten chłopczyk musiał cierpieć

Co mam zrobić?
Chciałabym byc w miare pogodna aby dac radosc mojej rodzinie i móc
pracowacale nie mogę......
    • kurczak1 Re: Ja sobie dac z tym radę....... 12.06.08, 11:10
      To jest nadwrażliwosć. Pamiętam Biesłan - słuchałam relacji w
      radiowej trójce w pracy i ryczałam. To samo czułam po śmierci tego
      chłopczyka, tym bardziej że mieszkam blisko Kamiennej. A ponieważ
      mam syna i dośc dobrze sie orientuję w zagadnieniach pedagogicznych,
      szczególnie dobrze rozumiem aspekt braku poczucia bezpieczeństwa. Ta
      sfera psychologiczna mocniej do mnie przemawia, niż czyjs fizyczny
      b.ól. Ten ostatni plus strach przed śmiercią empatycznie wciaż do
      mnie wraca po śmierci mojego taty (4 miesiące). Więc Cie doskonale
      rozumiem, ale...
      Dobro rozpowszechnia się przez działanie. A wszelkie petycje i akcje
      nie zastąpia bycia dobrym dla: dzieci, rodzicow, sąsiadów, meza,
      współpracowników, ciotek i spotkanych przypadkowo przechodniów oraz
      zwierząt. Poza tym życie przeszlościa powoduje ze nie ma Cię teraz
      tu. Narazasz tym samym na stratę tych, których kochasz. Ja np. sobie
      uświadomiłam niedawno, ze mojemu synkowi pierwszoklasiscie bywa
      cieżko ( dużo obowiązków, trudna nauczycielka, szkoła muzyczna,
      wyrabianie pozycji na podwórku i w klasie) i że potrzebuje mojego
      wsparcia, pochwłay i przytulenia, inaczej zniecheci się, zmarnuje
      talenty, nie bedzie miał poczucia bezpieczenstwa. To jest dla mnie
      wazniejse niż wszystkie wojny świata. To ja tworze ten świat. Dając
      miłość i troske najbliższym. Co głodnemu etiopczykowi po moim
      wspolczuciu. Trzeba mu zawieżc chleba
      • patasia33 Re: Ja sobie dac z tym radę....... 12.06.08, 11:23
        dla mojego synka zapominam na chwilę o smutkach i zachowuje sie tak
        jakby nic się we mnie nie działo...
        co do Biesłanu,też przezyłam ,własciwie wtedy juz nie mogłam karmic
        bo za bardzo przezywałam i mleko nie leciało...
        kurcze juz wolałabym byc normalna niz nadwrazliwa, bo cięzko mi
        • kurczak1 Re: Ja sobie dac z tym radę....... 12.06.08, 11:34
          No tak...Wiesz, podświadomośc tak działa, ze nie mozesz jej nakazac
          żeby czegs nie robiła. Możesz tylko stare nawyki (w tym myślowe)
          zastąpić nowymi. Czyli myśleć o czym innym. Ja np. od kilku lat nie
          oglądam wiadomosci. CZytam pierwsza strone gazety w necie i wyławiam
          to co może być dla mnie ważne. Pamiętaj na co masz wpływ i że świat
          jest taki jak myślisz o nim
    • solaris_38 Re: Ja sobie dac z tym radę....... 12.06.08, 23:36
      nie wiem dlaczego tak wstrząsa tobą zła strona świata podczas gdy niedowidzisz
      drugiej pięknej dającej siłę, inspirację i radość

      sądzę ze jest to jakoś niesymetryczne
      i coś jest na rzeczy

      jakiś niedowład reakcji na dobre i piękne

      myślę ze w ten sposób wzmacnia sie to co słąbe i chore
      a zaniedbuje to co odwdzieczyłoby się dobrem i ciepłem całemu światu

      zamiast dać radość swym dzieciom One by to odwzajemniły i oddałaby światu ta
      radość ciepło i dobro
      ty przezywasz mocno to co złe chore


      solidaryzujesz sie ze światem w tym co niedobre
      temu oddajesz czas emocje i swoim dzieciom dla tego odejmujesz coś bez czego
      .. będzie im gorzej

      nie wiem skąd to złą stroną

      ale sądzę ze jedynym remedium jest kontemplacja tego co dobre i piękne

      i postawienie TEGO na ołtarzu

      do TEGO się modlenie

      TEMU poświęcanie czasu

      TEGO uczenie sie

      na TYM koncentracja




      • solaris_38 a ty? którego ? 12.06.08, 23:51


        Pewien mistrz, jak to z mistrzami bywa, miał swojego ucznia. Uczeń bardzo często
        zadawał mu pytania dotyczące natury ludzkiej. Pewnego razu mistrz odpowiada mu tak:
        - Synu, wyobraź sobie, że w człowieku żyją dwa wilki. Wilki te, stworzenia silne
        i dynamiczne, nieustannie toczą ze sobą walkę. Jeden z nich żywi się tym, co
        dobre i jasne, pozytywnymi emocjami, życzliwością, miłością i radości, tańcem,
        przyjaźnią, prawdą. Drugi z nich żywi się tym, co ciemne, złością, agresją,
        bólem, żalem, zazdrością, nienawiścią, zaborczością.
        - Mistrzu, jeśli one ze sobą walczą, to któryś kiedyś wygra, prawda? Który? -
        zapytał uczeń.

        - Ten, którego będziesz lepiej karmić. - z uśmiechem odparł mistrz.
        • alicjasz0 Re: a ty? którego ? 13.06.08, 01:29
          Rozumiem, że wrażliwemu człowiekowi trudno nie przeżywać sytuacji o
          których tu piszesz, ale ty za bardzo zawieszasz się na tych
          trudnych emocjach. Zupełnie tak, jakbyś kontemplowała ból i miała z
          tego chorą przyjemność. Poddawanie się żalowi w taki sposób,
          szczegolnie w sytuacji, gdy twój wpływ na wydarzenia jest żaden,
          nie przynosi niczego dobrego. Zamiast tracić energię, zajmij się
          swoją rodziną, włącz się w jakieś działania, ktore czynią ten świat
          lepszym a wtedy twoja wrażliwość na coś się przyda. Nie cierp za
          miliony, żyj dla bliskich, dla siebie i na swoją miarę zmieniaj
          świat na lepsze.
    • patasia33 Re: Ja sobie dac z tym radę....... 13.06.08, 08:39
      dziekuję za Wasze wypowiedzi...
      myślę,że macie rację, ja też czuje ,że za bardzo koncentruje się na
      złych rzeczeczach i sprawach...czuje wręcz fizyczny ból, a wiem,że
      to juz jest jakaś chora sytuacja...
      najgorsze jest to ,że słysząc o jakimś nieszczęściu wczuwam się
      bardzo co ta osoba przezywa i jakby ;'wchodzę" w nią i odczuwam ból,
      czuje to co mogła przezywac, ostatnio walczę żeby nie myslec w ten
      sposób,ale to jest silne, co do mojej rodziny, nie sądzę żeby to aż
      tak bardzo wpływało na nich co sie dzieje w moim sercu, dla synka
      jestem wesoła i bardzo go kocham......
      ale chciałabym byc szczesliwsza dla samej siebie, bo wiem,że moim
      cierpieniem nie uzdrowie świata
      wiem ,że moege pomóc i chcę pomóc materialnie dzieciom z DD,
      wpłacam pieniądze i jest całkiem mozliwe,że adoptuję dziecko, bardzo
      chciałabym....jeszcze mój mąż musi chciec takajak ja i będzie
      wspaniale:))
      • womania Re: Ja sobie dac z tym radę....... 13.06.08, 11:44
        czesto jest tak, ze wypieramy z wlasnego zycia placz (jak mam mowi:
        no nie placz juz, ale sie mazgaisz itp), nie pozwalamy sobie samym
        na uzalenie sie nad soba i potem taka nadwrazliwosci wylazi. a to
        nie nadwrazliwosc tylko czesto po prostu emocje. kazdy musi sobie
        poplakac, tez nad swoim zyciem. nie da sie byc tylko szczesliwym. i
        nie warto na sile powstrzymywac sie od placzu, zalu itp uczuc.

        popsychologizuje:
        jesli wchodzisz w jakas nieszczesliwa osobe, moze znaczy, ze bywalas
        nieszczesliwa ale nie pozwolono ci tego okazywac?... (tak jak mnie
        np, bo o tym wszystkim mowie z autopsji)
      • solaris_38 Re: Ja sobie dac z tym radę....... 13.06.08, 20:34
        spróbuj popatrzeć na osobę dorosłą szczęśliwą a nawet dziecko zwierze czy
        roślinę i poczuć to co ona czuje
        tak bardzo i tak mocno żeby ci pamięć o tej radosci pomogła zachowac równowagę

        karm białego wilka :)

    • mona.blue Re: Ja sobie dac z tym radę....... 13.06.08, 20:50
      Nie wiem, może u Ciebie to tylko nadwrażliwość, ale uważaj na
      siebie,bo u mnie tak objawiały się początki depresji i załamania.
Pełna wersja