ciastozjablkiem
11.07.08, 12:01
Dokładniej chodzi o 4 grzech główny- kłamstwo.
Chyba każdy obiecywał sobie z partnerem, że będzie z nim zawsze szczery i wszystko, co będzie mówił, będzie prawdą. Czy to przekłada się w jakikolwiek sposób na to, w jaki sposób postępujemy? Czy znalazłby się ktokolwiek, kto z ręką na sercu mógłby powiedzieć, że w żadnej kwestii nie okłamał partnera? Oczywiście nie chodzi tu o głupoty w stylu kupiłam tylko bluzkę a tak naprawdę jeszcze płaszcz, a o sprawy o większej wadze. Partner mnie kiedyś poprosił, bym "wyspowiadała się" (ja to w ten sposób odbierałam), z poprzednich związków, i choć to budziło mój opór i początkowo wybielałam, jednak podzieliłam się z nim prawdą. Są jednak pewne kwestie, których nie powiedziałam- głównie ze względu na to, że nie pamiętałam o nich w momencie, gdy poruszaliśmy temat, albo dlatego, że one do końca nie są takie jasne nawet dla mnie. Temat jest "zamknięty", bo takim się stał po tej rozmowie, i nie wiem, czy poruszać go z powrotem z partnerem? Czuję lekki opór, przecież on nie musi wiedzieć o mnie wszystkiego, a z drugiej strony- wiążąca obietnica o mówieniu zawsze prawdy;)
Chociaż podaję tu mój osobisty przykład, chodzi mi raczej o szersze potraktowanie tematu- czy związki, w których przyrzeczono sobie całkowitą szczerość naprawdę takie są?
Pozdrawiam:)