Dodaj do ulubionych

Malzenstwa gejow

IP: 164.48.189.* 11.01.02, 13:47
Hej,

jestem gejem i mam chlopaka Andrzeja. Bardzo sie kochamy, ale nie mozemy byc
razem ze soba - chodzi nam o malzenstwo. Ostatnio slyszelismy ze w Niemczech
malzenstwa gejow sa prawnie dozwolone. Co myslicie o tym zeby nasz slub odbyl
sie w Niemczech? Czy bedzie wazny tez w Polsce? Moze wypowie sie jakis prawnik.

Dziekuje z gory za odpowiedzi.
Milek
Obserwuj wątek
    • Gość: BOLEK Re: Malzenstwa gejow IP: *.*.*.* 11.01.02, 14:12
      Czesc Milek! Ja tez jestem gejem i podziele sie z Toba swoimi doswiadczeniami w
      tej sprawie. Otoz kiedys wraz z moja narzeczona Jankiem tez chcielismy sie
      pobrac. W Polsce niestety wiadomo jaki jest stosunek do nas i nic z tego. Janek
      bardzo chciala tego slubu i nie ukrywam ze tez tego chcialem. Wybralismy sie
      wiec do Las Vegas gdzie bez problemu udzielil nam slubu sam ELVIS, na prawde.
      Dla nas to jest juz zwiazek. Teraz myslimy o adopcji dziecka.
      • Gość: Radek Re: Malzenstwa gejow IP: 164.48.189.* 11.01.02, 14:18
        Kogo checie adoptowac, chlopaka czy dziewczyne. Zboczency cholerni !!!

        Wsadzcie sobie Wasze zboczenstwo !!!
        • Gość: BOLEK Re: Malzenstwa gejow IP: *.*.*.* 11.01.02, 14:29
          Chlopczyka. I do tego z Afryki.
          • kwieto Re: Malzenstwa gejow 11.01.02, 14:33
            Szkoda dzieciaka... jak bedzie dorastal, to na 99% wyladuje na kozetce u
            psychologa, bo ciezko mu bedzie wytlumaczyc to co sie wokol niego dzieje...
            • Gość: Milek Re: Malzenstwa gejow IP: 164.48.189.* 11.01.02, 14:44
              ale tu chodzi o milosc, a nie o kozetke.
              Czy lepsi sa geje czy malzenstwo pijakow? Obydwoje pracujemy i mamy z tego
              niezle pieniadze i mozemy dzieciom zapewnic godny byt.

              Milek
              • kwieto Re: Malzenstwa gejow 11.01.02, 14:56
                Tak, ale chodzi tez o seksualnosc, prawda? Co powiesz chlopakowi, ktory jest
                hetero (a takich jest wiekszosc), gdy sie spyta dlaczego mamusia ma penisa?
                Co powiesz mu, kiedy powie, ze w szkole dzieci sie z niego smieja, bo jest
                "dzieckiem pedalow"? Co powiesz mu, kiedy powie, ze babcie obrzucaja go
                kamieniami?
                Adoptujac dziecko skazujesz je po pierwsze na alienacje, wyobcowanie z
                jakiegokolwiek srodowiska - bedzie stal z boku.
                Poza tym bedzie mial duze problemy z wlasna tozsamoscia, seksualnoscia, i tak
                dalej...
                Na prawde, szkoda dziecka. I nie porownuj sie z alkoholikami, przeciez nie
                jestes alkoholikiem? Czy to, ze Osama wydal rozkaz zabicia paru tysiecy ludzi w
                WTC oznacza, ze ja moge zabic kilkaset osob bo mi sie tak podoba? Zlo jest
                przeciez ilosciowo mniejsze, relacja rzedu 100 do 1-go (na tysiac ludzi
                zabitych przez Osame ja zabije tylko setke). Czy to mnie usprawiedliwia? Nie
                sadze.

                Jestem daleki od potepiania homoseksualizmu, jesli gej ma ochote wyjsc za maz
                (ozenic sie?) z innym gejem - prosze bardzo. Ale adopcja dzieci, to jest
                przesada. Zbyt wiele zla oczywistego temu dziecku przynosi. Pomysl o tym. Czy
                chodzi Ci o dobro dziecka, czy o wlasne widzimisie?
                • Gość: Milek Re: Malzenstwa gejow IP: 164.48.189.* 11.01.02, 15:08
                  Nie jestem alkoholikiem i to jest wlasnie ten plus, bo czy chcialbys miec
                  rodzicow alkoholikow z ktorych wszyscy by sie smiali i ktorymi by wszyscy
                  pogardzali?

                  wiesz co do dobra dziecka to mysle jak by bylo wiecej takich osob jak my to
                  spoleczenstwo by sie przyzwyczailo.

                  Milek

                  • Gość: BOLEK Re: Malzenstwa gejow IP: *.*.*.* 11.01.02, 15:13
                    My razem z Jankiem chcemy uratowac dziecki z Afryki adoptujac je. Lepiej zeby
                    umarlo z glodu? Czy moze lepiej zeby mialo kochajacych rodzicow? Bolek
                    • kwieto Re: Malzenstwa gejow 11.01.02, 15:34
                      To co piszesz to demagogia. Bo dziecko europejskie to "zwykla" adopcja, a
                      dziecko z Afryki urasta do "mesjanizmu" w imie ratowania ludzkiego zycia? Jesli
                      chcesz ratowac dzieci w Afryce, czemu nie wspierasz na przyklad UNESCO? W
                      czasie tegorocznej powodzi rozpowszechnila sie taka forma pomocy ludziom, w
                      ktorej darczynca wspieral konkretna, jedna rodzine. Moze w ten sposob ratuj
                      dzieci afrykanskie? Ale cos mi sie widzi, ze nie bedziesz ukontentowany taka
                      forma ratowania zycia. Czy na pewno wiec o ratowanie zycia chodzi?
                    • Gość: Andrzej Re: Malzenstwa gejow IP: *.unl.edu 11.01.02, 15:43
                      Gość portalu: BOLEK napisał(a):

                      > My razem z Jankiem chcemy uratowac dziecki z Afryki adoptujac je. Lepiej zeby
                      > umarlo z glodu? Czy moze lepiej zeby mialo kochajacych rodzicow? Bolek

                      Chlopcy, dajcie sobie spokoj. Osobiscie uwazam adopcje dzieci przez pary
                      homoseksualne za przestepstwo przeciwko nieletnim. Dlaczego ? To proste.
                      Nieletnie dziecko nie ma zadnej mocy prawnej przeciwstawic sie takiej decyzji
                      doroslych. Dziecko jest obezwlasnowolnione i nie moze byc partnerem w tego
                      typu decyzjach czy prawnych posunieciach. Wola dziecka jest kompletnie pominieta,
                      malo tego, kazdy obezwlasnowolniony ma zagwarantowana pomoc i obrone prawna.
                      Czy cos takiego istnieje dla dzieci, ktore maja byc adoptowane ? Nie, nie
                      istnieje. Dziecko traktowane jest jako lalaka z wystawy, jako zabawka i nic
                      wiecej. Tak jak kupujac kupon totolotka, moze sie zdarzyc ze wygramy BIG ONE,
                      tak samo moze sie zdarzyc ze dziecko zaadoptowane przez homoseksualistow bedzie
                      sie czuc dobrze w tej rodzinie. Ale generalnie wiekszosc z nas traci grajac w
                      totka i wiekszosc dzieci w rodzinach homoseksualnych bedzie przezywac meki.
                      Nie oszukujcie sie. Zakladajac, ze jestescie porzadnymi facetami, nie oznacza to
                      jeszcze, ze dziecko bedzie szczesliwe.
                      Pozdr, Andrzej.
                      • Gość: onnanohi Do Andrzeja IP: 213.17.193.* 11.01.02, 16:00
                        TAK, TAK, TAK
                        • Gość: Andrzej Re: Do Andrzeja IP: *.unl.edu 11.01.02, 16:08
                          Gość portalu: onnanohi napisał(a):

                          > TAK, TAK, TAK

                          Ironiczne TAK, czy popierajace TAK ?
                          • Gość: fnoll do kwieto i andrzeja IP: 195.150.224.* 11.01.02, 19:31
                            a co sadzicie o parze kobiet-lesbijek wychowujacej dzieci?
                            • kwieto Do Fnolla 11.01.02, 19:41
                              To samo co o parze gejow
                              • Gość: Andrzej Do Fnolla IP: *.unl.edu 11.01.02, 20:00
                                kwieto napisał(a):

                                > To samo co o parze gejow

                                Jak wyzej.

                                • Gość: fnoll do kwieto i andrzeja IP: 195.150.224.* 11.01.02, 20:22
                                  czy bycie w lesbijskim, stalym zwiazku jest dla was przeslanka do odebrania
                                  praw rodzicielskich kobiecie?

                                  czy moglibyscie szerzej opisac ten zgubny wplyw rodzicow opiekunow/rodzicow
                                  bedacych w zwiazku homoseksualnym na rozwoj dziecka, wynikajacy li tylko z ich
                                  orientacji seksualnej, a nie z niezwiazanych z nia cech osobowosciowych?
                                  pomijajac negatywny wplyw otoczenia wrogo nastawionego do takiej rodziny (bo
                                  jest to argument takze za nieposiadaniem dzieci przez np innowiercow w
                                  malomiasteczkowych i wiejskich srodowiskach, dzieci adoptowane przez pary
                                  hetero zreszta tez spotykaja sie czesto z represjami ze strony otoczenia w
                                  naszym spoleczenstwie)

                                  pzdr

                                  fnoll
                                  • Gość: Andrzej Re: do kwieto i andrzeja IP: *.unl.edu 11.01.02, 20:52
                                    Gość portalu: fnoll napisał(a):

                                    > czy bycie w lesbijskim, stalym zwiazku jest dla was przeslanka do odebrania
                                    > praw rodzicielskich kobiecie?
                                    >
                                    > czy moglibyscie szerzej opisac ten zgubny wplyw rodzicow opiekunow/rodzicow
                                    > bedacych w zwiazku homoseksualnym na rozwoj dziecka, wynikajacy li tylko z ich
                                    > orientacji seksualnej, a nie z niezwiazanych z nia cech osobowosciowych?
                                    > pomijajac negatywny wplyw otoczenia wrogo nastawionego do takiej rodziny (bo
                                    > jest to argument takze za nieposiadaniem dzieci przez np innowiercow w
                                    > malomiasteczkowych i wiejskich srodowiskach, dzieci adoptowane przez pary
                                    > hetero zreszta tez spotykaja sie czesto z represjami ze strony otoczenia w
                                    > naszym spoleczenstwie)
                                    >
                                    > pzdr
                                    >
                                    > fnoll

                                    Zaczynam sie Ciebie bac Doktorze i smierc mi w glazach staje, ale sprobuje.
                                    Dla mnie to niech sobie ma kazdy orientacje jaka chce, moge sie z nia nie zgadzac,
                                    lub zgadzac. Problem pojawia sie wtedy, gdy ktos zaczyna manifestowac owa
                                    orientacje w obecnosci osob, ktore moze sobie tego nie zycza. Dzieci moga sobie
                                    tego nie zyczyc, by np. widziec jedna mamusie kopulujaca druga mamusie. To moze
                                    sie zdarzyc. Albo tatus oblizujacy czlonka drugiemu tatusiowi. Czy to nie moze
                                    sie zdarzyc pod jednym dachem ? Dla rozwoju dziecka bardzo pozytecznym jest
                                    widzenie, gdy ojciec obejmuje matke i piesci ja, tuli ja do siebie czy kradnie
                                    calusa. Dziecko czuje sie bezpieczniej i wie ze wszystko jest OK. Czy mozesz
                                    sobie wyobrazic tulacych sie dwoch klientow i kradnacych sobie calusy w obecnosci
                                    dziecka ? czy to wszystko normalne wedlug Ciebie ? Cos zaczyna sie dziac
                                    niedobrego gdy ludzie zaczynaja tracic COMMON SENSE i chca wszystko zmieszac
                                    w imie praw czlowieka. Tylko czy prawem czlowieka, tego malego, nie jest
                                    przypadkiem prawo do powiedzenia NIE !!!, ja nie chce widziec dwoch samcow
                                    walacych sie za sciana mego pokoiku. Czy ktos mysli o dzieciach czy o wygodzie
                                    dwoch partnerow, ktorzy z racji swych orientacji nie moga miec w sposob naturalny
                                    dzieci ? ktos kto ma watpliwosci co do wymiaru absurdu tego typu adopcji,
                                    postradal zmysly wedlug mnie.
                                    pozdr, Andrzej.
                                  • kwieto Re: do kwieto i andrzeja 11.01.02, 20:54
                                    Chodzi o to, ze dziecko swoje przyszle relacje ja-swiat w duzym stopniu
                                    ksztaltuje na podstawie wzorcow otrzymanych w rodzinie. I jesli widzi, ze tata
                                    kocha mame to swietnie. Mowi sie o dramacie dzieci homoseksualnych w swiecie
                                    heteroseksualnym - ze taki czlowiek pyta "co jest ze mna nie tak?" ze musi
                                    sobie poradzic ze swoja innoscia, bo tu tato kocha mame, a ja bym najcheniej
                                    nie dziewczynke, tylko chlopczyka przytulil do piersi...

                                    No a w parze homoseksualnej masz problem w druga strone - bo tu tato kocha
                                    tate, a ja to bym jakas dziewczynke...

                                    No i w relacji tata-mama-dziecko nawet jesli ten tata i mama sie nie bardzo
                                    kochaja, to dziecko widzi jakis wzorzec postepowania z plcia przeciwna. wzorzec
                                    lepszy lub gorszy, ale stanowiacy pewna baze. Natomiast tutaj nie masz takiej
                                    bazy. Moze sie okazac, ze przytulasz kumpli od piwa, a zupelnie nie potrafisz
                                    przytulic kobiety... I musisz to sobie samemu wypracowac. A to jest droga przez
                                    meke, i nie zawsze sie udaje (patrz casus dzieci z rozbitych malzenstw, ktore
                                    tez takiego wzorca nie otrzymuja).

                                    Wiesz, tylko, ze o ile nie jestes w stanie przewidziec takich problemow w
                                    przypadku malzenstwa hetero. O tyle w malzenstwie homo sa one oczywista
                                    konsekwencja takich dzialan. Lacznie z odpowiedzia pieciolatkowi na pytanie "a
                                    skad ja sie wzialem?" przeciez nie odpowiez, ze go tatus urodzil!! Wiec tak
                                    wychowane dziecko MUSI byc w jakis sposob kalekie psychicznie - mniejszy lub
                                    wiekszy ale zawsze. I ta nieuchronnosc kalectwa jest przerazajaca. Po prostu
                                    uwazam to za znecanie sie nad dzieckiem.

                                    Tak samo jak adopcje przez osoby samotne.
                                    • Gość: Andrzej Re: do kwieto i andrzeja IP: *.unl.edu 11.01.02, 20:58
                                      kwieto napisał(a):

                                      > Chodzi o to, ze dziecko swoje przyszle relacje ja-swiat w duzym stopniu
                                      > ksztaltuje na podstawie wzorcow otrzymanych w rodzinie. I jesli widzi, ze tata
                                      > kocha mame to swietnie. Mowi sie o dramacie dzieci homoseksualnych w swiecie
                                      > heteroseksualnym - ze taki czlowiek pyta "co jest ze mna nie tak?" ze musi
                                      > sobie poradzic ze swoja innoscia, bo tu tato kocha mame, a ja bym najcheniej
                                      > nie dziewczynke, tylko chlopczyka przytulil do piersi...
                                      >
                                      > No a w parze homoseksualnej masz problem w druga strone - bo tu tato kocha
                                      > tate, a ja to bym jakas dziewczynke...
                                      >
                                      > No i w relacji tata-mama-dziecko nawet jesli ten tata i mama sie nie bardzo
                                      > kochaja, to dziecko widzi jakis wzorzec postepowania z plcia przeciwna. wzorzec
                                      >
                                      > lepszy lub gorszy, ale stanowiacy pewna baze. Natomiast tutaj nie masz takiej
                                      > bazy. Moze sie okazac, ze przytulasz kumpli od piwa, a zupelnie nie potrafisz
                                      > przytulic kobiety... I musisz to sobie samemu wypracowac. A to jest droga przez
                                      >
                                      > meke, i nie zawsze sie udaje (patrz casus dzieci z rozbitych malzenstw, ktore
                                      > tez takiego wzorca nie otrzymuja).
                                      >
                                      > Wiesz, tylko, ze o ile nie jestes w stanie przewidziec takich problemow w
                                      > przypadku malzenstwa hetero. O tyle w malzenstwie homo sa one oczywista
                                      > konsekwencja takich dzialan. Lacznie z odpowiedzia pieciolatkowi na pytanie "a
                                      > skad ja sie wzialem?" przeciez nie odpowiez, ze go tatus urodzil!! Wiec tak
                                      > wychowane dziecko MUSI byc w jakis sposob kalekie psychicznie - mniejszy lub
                                      > wiekszy ale zawsze. I ta nieuchronnosc kalectwa jest przerazajaca. Po prostu
                                      > uwazam to za znecanie sie nad dzieckiem.
                                      >
                                      > Tak samo jak adopcje przez osoby samotne.

                                      Brawo kwieto. Handel zywym towarem, znecanie sie. oto slowa, ktore cisna mi sie
                                      na usta.
                                      Pozdr, Andrzej.
                                      • Gość: fnoll do kwieto i andrzeja IP: 195.150.224.* 12.01.02, 11:07
                                        to ja powtorze pytanie:

                                        czy bycie w lesbijskim, stalym zwiazku jest dla was przeslanka do odebrania
                                        praw rodzicielskich kobiecie?

                                        pzdr

                                        fnoll
                                        • kwieto Re: do kwieto i andrzeja 12.01.02, 11:34
                                          To trudne pytanie. Ja zakladam, ze lesbijka nie bedzie zatrudniac mezczyzny
                                          "reproduktora" tylko po to aby miec z nim dziecko z prawami rodzicielskimi...
                                          Ale moze jestem naiwny?
                                          • Gość: fnoll Re: do kwieto i andrzeja IP: 195.150.224.* 12.01.02, 12:11
                                            kwieto napisał(a):

                                            > Ale moze jestem naiwny?

                                            no :), homoseksualna orientacja seksualna wcale nie oznacza, ze jest sie
                                            pozbawionym instynktu macierzynskiego, ktory jest dosc silna potrzeba, a do
                                            zaplodnienia penetracja nie jest konieczna

                                            podpowiem ci, ze w wielu panstwach w przeszlosci byla to przeslanka do odebrania
                                            dziecka matce i umieszczenia go w domu dziecka - okrutne, nieprawdaz? czy
                                            podyktowane interesem dziecka? watpie

                                            pzdr

                                            fnoll

                                            • kwieto Re: do kwieto i andrzeja 12.01.02, 14:11
                                              A wiesz, jest taka historia z Polski - akurat o trasseksualistach, ale akurat
                                              ladnie wpada w kontekst. mamy dwie pary, z ktorych w jednym zona (i matka)
                                              staje sie mezczyzna, a w drugim ojciec staje sie kobieta... i zenia sie ze
                                              soba.. Oboje maja dzieci z pierwszych zwiazkow. I o ile sami sobie niezle
                                              ukladaja zycie, to ich dzieci z pierwszych zwiazkow maja po prostu
                                              przerabane...
                                              • Gość: fnoll do kwieto IP: 195.150.224.* 12.01.02, 17:16
                                                czy chcesz przez to powiedziec, ze dla ciebie nie ma wiekszej roznicy miedzy
                                                transseksualista a homoseksualista?
                                                • szopracz nie moge sie powstrzymac 12.01.02, 17:44
                                                  Juz sie mialam zamknac cichutko a tu jeszcze cos piszecie wiec sie wlacze.
                                                  Ludzie komplikuja sobie zycie na najrozniejsze sposoby - nie tylko zmieniajac plec. Dzieci placa czesto
                                                  cene owych komplikacji zwlaszcza gdy srodowisko wokol nich nie stara sie zlagodzic skutkow
                                                  postepowania nieodpowiedzialnych lub nie zwyczajnych rodzicow.
                                                  Zle traktowane sa dzieci kryminalistow, w wielu spolecznosciach rowniez dzieci rodzicow
                                                  rozwiedzionych, nie wspominajac juz o dzieciach nieslubnych lub chocby kalekich. To tylko swiadczy zle
                                                  o owych spolecznosciach i powinno zachecac ludzi badz do edukowania takich spolecznosci, co moze
                                                  trwac lata wiec jest niepraktyczne z punktu widzenia indywidualnych osob, badz do szukania sobie
                                                  miejsca do zycia w spolecznosciach bardziej otwartych na rozne innosci. I prosze tu nie mowic o
                                                  ucieczce, bo to zbyt pejoratywne okreslenie w opisywanym kontekscie.
                                                  Ja tylko mam cicha nadzieje, ze poprzez wszelkie mozliwosci komunikacji jakie sa teraz dostepne na
                                                  swiecie, edukacja roznych spolecznosci bedzie przebiegac szybciej i koniecznosc zmiany adresu bedzie
                                                  dla wielu "odmiencow" coraz rzadsza. Ale nadzieja, jak wiadoma, matka jest wiec moze faktycznie
                                                  powinnam poczekac kolejnych 20 lat zanim znow sie wlacze do tego watku :-)
                                                  • Gość: fnoll do szopracz IP: 195.150.224.* 12.01.02, 18:05
                                                    nie zniechecaj sie :)

                                                    ludzie do zmian potrzebuja informacji, ktore ty im mozesz przeciez dawac - i
                                                    co z tego, ze nie od razu przyznaja ci racje, ze niektorzy wyrzuca zaraz z
                                                    glowy to co przeczytali - ale to, ze twoje zdanie jest poparte doswiadczeniem,
                                                    to jest mocna rzecz, i to dziala jak kropla drazaca skale

                                                    i tak mozna sie cieszyc, ze rodziny homoseksualne bedac w wielu krajach faktem
                                                    moga zmieniac mentalnosc ludzi po prostu swoim przykladem - tylko ktos musie
                                                    przeniesc te informacje przez granice

                                                    pozdrawiam :)))))

                                                    fnoll
                                                • kwieto Re: do kwieto 12.01.02, 18:40
                                                  Przeciez powiedzialem wyraznie, ze to zbacza z tematu!
                                                  Mi chodzi tu o kontekst dziecko-matka1-matka2
                                                  • Gość: fnoll Re: do kwieto IP: 195.150.224.* 13.01.02, 11:53
                                                    wybacz, ale nie widze tu jakiegos wspolnego kontekstu - moglbys wyjasnic?

                                                    pzdr

                                                    fnoll
          • Gość: TSE-TSE Do BOLKA- odnosnie zwieraczy IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 11.01.02, 20:00
            Te Bolek, a jak tam wasze zwieracze? Jak sobie z tym radzicie? Nie uciekaja wam fekalia do
            stringow?
            • szopracz porozmawiajmy mimo wszystko 11.01.02, 21:06
              Podejrzewam, ze temat tego watku jest niecna podpucha ale trudno. Moze przy
              okazji pare zdan da sie wymienic bez szmacenia jezyka polskiego i dawania
              upustu roznego typu "zacofanstwu".
              Swiat jest pelen dzieci niechcianych. Z roznych wzgledow, najczesciej z biedy
              ale nie tylko. Dzieci te zyja czesto w straszliwych warunkach, sa niekochane,
              nieedukowane, wyrastaja sobie dziko i biednie by pozniej czesto produkowac
              nastepne niechciane dzieci, na ktore nikt nie ma czasu i dla ktorych nikt nie
              ma milosci. Jezeli sa gdzies na swiecie dwie osoby, ktore chca i potrafia
              stworzyc dom chocby jednemu takiemu dziecku to jaka to naprawde jest roznica,
              czy to kobieta i mezczyzna, dwie kobiety, dwoch mezczyzn?
              Ci z nas, ktorzy sa rodzicami wiedza doskonale, ze seksualnosc rodzicow jest
              tylko ulamkowym elementem calego procesu wychowania w typowych rodzinach z mama
              i tata wiec skad nagle to przeczulenie gdy mowa o rodzinach mniej typowych?
              Kwieto napisal, ze dziecko skonczy na kanapie u psychiatry - moze tak, moze
              nie - we wspomnianym ukladzie, to juz zalezy bardziej od otoczenia, w jakim
              rodzice tego dziecka beda zyc niz od samych ukladow pomiedzy tymi rodzicami.
              Jest to tez jakies wyzwanie dla pewnych spolecznosci i szansa na otwarcie wielu
              oczu.
              Uwazam, ze w interesie spoleczenstw jest zachecanie par homoseksualnych do
              zawierania zwiazkow malzenskich, do formalizowania kontaktow. Dlaczego? Bo
              zwiazek ze stalym partnerem czyni wiekszosc ludzi bardziej odpowiedzialnymi
              i w ostatecznym rozrachunku szczesliwszymi (np. zonaci mezczyzni zyja dluzej!).
              Zwiazek chroni wielu (czy to homo-, czy hetero-) od "skokow na boki", co z
              kolei jest obrona przed chorobami czy prostytucja.
              Pytanie tylko czy doroslismy juz do widzenia swiata przez pryzmat szczescia
              i zdrowia jednostki?
              • Gość: Andrzej Re: porozmawiajmy mimo wszystko IP: *.unl.edu 11.01.02, 21:21
                szopracz napisał(a):

                > Podejrzewam, ze temat tego watku jest niecna podpucha ale trudno. Moze przy
                > okazji pare zdan da sie wymienic bez szmacenia jezyka polskiego i dawania
                > upustu roznego typu "zacofanstwu".
                > Swiat jest pelen dzieci niechcianych. Z roznych wzgledow, najczesciej z biedy
                > ale nie tylko. Dzieci te zyja czesto w straszliwych warunkach, sa niekochane,
                > nieedukowane, wyrastaja sobie dziko i biednie by pozniej czesto produkowac
                > nastepne niechciane dzieci, na ktore nikt nie ma czasu i dla ktorych nikt nie
                > ma milosci. Jezeli sa gdzies na swiecie dwie osoby, ktore chca i potrafia
                > stworzyc dom chocby jednemu takiemu dziecku to jaka to naprawde jest roznica,
                > czy to kobieta i mezczyzna, dwie kobiety, dwoch mezczyzn?
                > Ci z nas, ktorzy sa rodzicami wiedza doskonale, ze seksualnosc rodzicow jest
                > tylko ulamkowym elementem calego procesu wychowania w typowych rodzinach z mama
                >
                > i tata wiec skad nagle to przeczulenie gdy mowa o rodzinach mniej typowych?
                > Kwieto napisal, ze dziecko skonczy na kanapie u psychiatry - moze tak, moze
                > nie - we wspomnianym ukladzie, to juz zalezy bardziej od otoczenia, w jakim
                > rodzice tego dziecka beda zyc niz od samych ukladow pomiedzy tymi rodzicami.
                > Jest to tez jakies wyzwanie dla pewnych spolecznosci i szansa na otwarcie wielu
                >
                > oczu.
                > Uwazam, ze w interesie spoleczenstw jest zachecanie par homoseksualnych do
                > zawierania zwiazkow malzenskich, do formalizowania kontaktow. Dlaczego? Bo
                > zwiazek ze stalym partnerem czyni wiekszosc ludzi bardziej odpowiedzialnymi
                > i w ostatecznym rozrachunku szczesliwszymi (np. zonaci mezczyzni zyja dluzej!).
                >
                > Zwiazek chroni wielu (czy to homo-, czy hetero-) od "skokow na boki", co z
                > kolei jest obrona przed chorobami czy prostytucja.
                > Pytanie tylko czy doroslismy juz do widzenia swiata przez pryzmat szczescia
                > i zdrowia jednostki?

                Pochodze z bardzo chlodnej rodziny, ojciec alkoholik, matka oziebla itp.
                Wolalbym to, niz najbardziej usmiechnietych i zabawiajacych mnie homoseksualistow.
                Mowi Ci to dorosly czlowiek. Fakt niepytania sie dziecka o jego zdanie jest
                stawianiem tego malego czlowieka w roli przedmiotu. Sytuacja jest kompletnie
                idiotyczna, gdyz gdyby sie spytano, to i tak nie otrzymanoby sensownej odpowiedzi.
              • kwieto Re: porozmawiajmy mimo wszystko 11.01.02, 21:22
                Alez ja nie bronie malzenstw, ja tylko mowie, ze adopcja jest bez sensu. Bo jak
                juz powiedzialem, owszem swiat jest pelen nieszczesliwych dzieci. Czy upowaznia
                nas to do produkowania nastepnych? Ja bylem wychowywany przez samotna matke, w
                zwiazku z czym, nie mialem wzorca postepowania w relacji damsko-meskiej.
                Wypracowanie jako takich wzorcow zajelo mi okolo 10 lat (liczac, ze
                zainteresowalem sie tym tematem majac lat 15scie). A i tak uwazam, ze mialem
                sporo szczescia, ze teraz jest niezle. Bo moglbym nad tym pracowac do konca
                zycia, gdybym mial mniej szczescia. Z parami homoseksualnymi bedzie podobnie,
                brak pewnych wzorcow, pewnych relacji

                Wiec dlaczego mam godzic sie na produkowanie kalek, w imie zadowalania ich
                "rodzicow"? A uczucia dzieci sie nie licza, dzieci to nie ludzie, wazne, zeby
                "rodzice" byli szczesliwi, tak?

                I troche o otoczeniu. TEORETYCZNIE jest mozliwe zaakceptowanie takiego ukladu
                przez ogol spoleczenstwa. Praktycznie, jest to niewykonalne. Po prostu takie
                jest spoleczenstwo. Jak dojdziemy do powszechnej akceptacji par
                homoseksualnych, to dopiero wtedy bedziemy mogli mowic, ze kontekst spoleczny
                sie nie liczy. Na razie do tego jest jeszcze daleko, a dziecku nie
                wytlumaczysz: "chcielismy dobrze, ale nam nie wyszlo".
      • szary_ptak Re: Malzenstwa gejow - kilka pytan 13.01.02, 10:51
        Gość portalu: BOLEK napisał(a):

        > Czesc Milek! Ja tez jestem gejem >
        > Dla nas to jest juz zwiazek. Teraz myslimy o adopcji dziecka.

        Zyjemy w spoleczenstwie, gdzie obowiazuja pewne zasady. Rozne.
        Zlamanie jakiejs zasady niekoniecznie musi konczyc sie smiercia/zlamanym
        zyciem/kalectwem/czymtamjeszcze....Ale czy to jest rownoznaczne, ze zasady nie
        powinny obowiazywac?
        Czy z faktu, ze nie kazdy wjazd na ulice w stanie "wskazujacym na spożycie
        alkoholu" konczy sie wypadkiem ma wynikac, ze powinnismy byc tolerancyjni dla
        lubiacych wypic kierowcow? I pozwolic na "wolny wybor"?
        Dlaczego, jezeli chcemy "usprawiedliwic" jakies swoje postepowanie niezgodne z
        obowiazujacymi zasadami, porownujemy sie z najgorszymi, z "marginesem" niejako?

        Jestem przeciw ustawie, gwarantujacej prawo gejom do zawierania malzenstw i
        adopcji dzieci.(Moze nalezy wymyslec jakas inna nazwe na taki zwiazek -
        malzenstwo to jednak nie to samo...)
        Jestem tez przeciwna ustawie nakazujacej odbieranie dzieci, ktore urodzily sie w
        zwiazku homoseksualnym (o czym pisal Fnoll). Czy jedno drugiemu przeczy?...Nie
        wiem...Kazdy sam odpowiada za swoje zycie...Z mojego sprzeciwu czy zgody -
        niewiele moze wyniknac...procz tego, co wynika dla mnie samej.

        Ale odnosze wrazenie, ze plawimy sie wszyscy w metnej wodzie...Moze warto by bylo
        szukac zrodla?...

        Pozdrawiam
      • Gość: Sam Znajdź jeszcz esobie dobrego wenerologa IP: 217.153.50.* 14.01.02, 17:09
    • Gość: didi Re: Malzenstwa gejow IP: *.warka.sdi.tpnet.pl 11.01.02, 21:09
      Uwaga! Do wszystkich gejow na swiecie! Wy jestescie prawdziwi popaprancy!
      Te wszystkie wasze miny, ten wasz wariacki chod, te wasze glupie stroje,
      te wasze umizgi na ulicach, te wasze apaszki, perfumy! Rzygac sie chce na wasz
      widok! Was mozna wyczuc na kilometr, wprowadzacie tylko ferment w spoleczenstwie
      Z wami tak naprawde nie da sie zyc i egzystowac, odbiegacie od wszelkich norm
      spolecznychU was nie ma prawdziwej milosci, licza sie tylko mlode ciala lub
      stare pedaly gdy maja pieniadze to moga miec kogo chca, a reszta was starych i
      bez szmalu wyje do ksiezyca!
      • szopracz Anegdotki 11.01.02, 21:59
        Indywidualne przyklady mozna mnozyc i wcale nie uwazam, ze czegolwiek dowodza
        ale skoro i Andrzej, i Kwieto podpieraja sie tu historiami z Ich dziecinstwa,
        to prosze bardzo - ja tez mam pare przykladow.
        Siostra mojej przyjaciolki jest lesbijka i wychowuje z Jej partnerka corke
        (dziewczynka ma teraz 10 lat). Jest to normalna rodzina z takimi samymi
        klopotami jak kazda inna moze tylko jest Im latwiej zyc, bo adres jest w
        Montrealu ale o czym to swiadczy...
        W klasie mojego dziecka (9 klasa) jest dwoch chlopcow, ktorych rodzicami sa
        dwie rozne pary homoseksulane i nikt nie robi z tego jakiejkolwiek sprawy.
        Nawet jezeli ktos cos sobie glupio mysli to w zyciu tego nie powie ale moze to
        znow kwestia naszego adresu, kto wie?
        Ja wlasnie mysle o dzieciach i o przyszlych pokoleniach, ktore powinny byc dla
        siebie bardziej zyczliwe ale skoro 20-letni Kwieto mysli, jak mysli to moze
        dopiero moje wnuki maja szanse na milszy do zycia swiat?
        To sie tak latwo mowi - wolalbym byc w sierocincu niz miec dwoch ojcow...
        Powiedz to chinskim dziewczynkom, ktore maja na imie np. 22 grudnia, bo wlasnie
        tego dnia znaleziono je pod mostem i przyniesiono do sierocinca. Alez jestescie
        czasem bez wyobrazni, faceci...
        • kwieto Re: Anegdotki 11.01.02, 22:02
          Pogadamy, jak te dzieci beda mialy lat 20-30, dobrze?
        • Gość: Andrzej Re: Anegdotki IP: *.unl.edu 11.01.02, 22:03
          szopracz napisał(a):

          > Indywidualne przyklady mozna mnozyc i wcale nie uwazam, ze czegolwiek dowodza
          > ale skoro i Andrzej, i Kwieto podpieraja sie tu historiami z Ich dziecinstwa,
          > to prosze bardzo - ja tez mam pare przykladow.
          > Siostra mojej przyjaciolki jest lesbijka i wychowuje z Jej partnerka corke
          > (dziewczynka ma teraz 10 lat). Jest to normalna rodzina z takimi samymi
          > klopotami jak kazda inna moze tylko jest Im latwiej zyc, bo adres jest w
          > Montrealu ale o czym to swiadczy...
          > W klasie mojego dziecka (9 klasa) jest dwoch chlopcow, ktorych rodzicami sa
          > dwie rozne pary homoseksulane i nikt nie robi z tego jakiejkolwiek sprawy.
          > Nawet jezeli ktos cos sobie glupio mysli to w zyciu tego nie powie ale moze to
          > znow kwestia naszego adresu, kto wie?
          > Ja wlasnie mysle o dzieciach i o przyszlych pokoleniach, ktore powinny byc dla
          > siebie bardziej zyczliwe ale skoro 20-letni Kwieto mysli, jak mysli to moze
          > dopiero moje wnuki maja szanse na milszy do zycia swiat?
          > To sie tak latwo mowi - wolalbym byc w sierocincu niz miec dwoch ojcow...
          > Powiedz to chinskim dziewczynkom, ktore maja na imie np. 22 grudnia, bo wlasnie
          >
          > tego dnia znaleziono je pod mostem i przyniesiono do sierocinca. Alez jestescie
          >
          > czasem bez wyobrazni, faceci...

          Rzecz w tym, ze potrafimy sobie wyobrazic cala game mozliwych sytuacji w
          odroznieniu od Ciebie, ktory widzisz tylko to co chcesz widziec.
          Wyciagnij glowe z piasku.
          • szopracz Na dowidzenia 11.01.02, 23:32
            OK, OK - juz sie zegnam w takim razie i wroce za 20 lat. Z tym piachem moze byc gorzej, bo w Ontario
            glownie twarda plyta kanadyjska ale poszukam. Smutno mi czasem jak czytam, co czytam ale potem patrze
            wokol siebie i od razu czlowiek czuje sie lepiej, ze nie musi czekac kolejnych 20 lat na zycie w cywilizacji.
            Milego weekendu zycze i pozdrawiam.

            • Gość: Kleks Re: Malzenswo homoseksualistow IP: *.compass.net.nz 13.01.02, 07:04
              Witam
              Nie popieram malzenstw homoseksualistow a tym bardziej adoptowanie przez nich
              dzieci.
              Skoro zyjesz w takim zwizku to jak domniemam z wyboru, wiec tym samym
              pozbawiasz sie prawa posiadania dzieci.Ten zwiazek nie jest normalny jezeli
              nie potrafisz reprodukowac czyli podtrzymac gatunek.
              Musicie byc stasznymi egoistami , chcac zaspokoic tylko wlasne potrzeby
              posiadania dziecka.
              Jest jeszcze jedna sprawa,zwykle okolo 10-12 roku zycia dzieci ucza sie jak
              dochodzi do zaplodnienia.Tutaj bedzie dylemat bo jak wytlumaczyc kto
              jest "giver" a kto "receiver".
              Do ktorego z was dziecko bedzie wolac mama, a do ktorego tata skoro wyglad zew.
              jest taki sam
              Jezeli nawet male dziecko 5 letnie zapytasz :jaka jest roznica miedzy chlopcem
              a dziewczynka, to ci odpowie dziewczynka ma warkocze i sukienke a chlopiec
              spodenki i krotkie wlosy.
              Argumenty Andrzeja byly bardzo dobre wiec nie juz nie dodam.Kleks



    • Gość: Marta Re: Malzenstwa gejow IP: 10.136.128.* 13.01.02, 07:48
      Jest źle, będzie lepiej. Z tolerancją, tak zwaną.
      Albo bym na Waszym miejscu (ja, ja) zrezygnowała z dziecka - ze srtrachu o nie,
      albo do Holandii.
      No, mozna jeszcze z 10 lat poczekać. Macie tyle czasu?
      Powodzenia
      Marta
      • kwieto Re: Malzenstwa gejow 13.01.02, 10:50
        Czy przypadkiem slowo "nietolerancja" nie jest hipokryzja? Bo rozumialbym gdyby
        tu chodzilo o slepa nienawisc czy niechec, "dlatego bo tak". Zdaje sie, ze
        oponenci maja pewne watpliwosci, czy takie rozwiazanie jest dobre dla dziecka.
        A w zamian otrzymuja albo przydomek "nietolerancyjny" albo demagogiczne teksty
        w stylu "my w ten sposob uratujemy dziecko z Afryki". Marna argumentacja.
        Niech mnie ktos przekona, ze malzenstwo homoseksualne jest w stanie zapewnic
        rownowage emocjonalna, psychiczna dziecka. Czy na prawde domagam sie zbyt
        wiele?
      • Gość: ESL Re: Malzenstwa gejow IP: *.sympatico.ca 14.01.02, 00:16
        Gość portalu: Marta napisał(a):

        > Jest źle, będzie lepiej. Z tolerancją, tak zwaną.
        > Albo bym na Waszym miejscu (ja, ja) zrezygnowała z dziecka - ze srtrachu o nie,
        >
        > albo do Holandii.
        > No, mozna jeszcze z 10 lat poczekać. Macie tyle czasu?
        > Powodzenia
        > Marta

        Marto droga - jak milo przeczytac kilka slow zdrowego rozsadku - krotko i
        wezlowato.
        Domyslam sie, ze jestes ta sama Marta, co to zwiazki obrazu i slowa...
        Moze wlasnie niektorym brak pewnej perspektywy? Tego obrazu calosci wlasnie -
        kto wie? Calosci swiata. Calosci czlowieka. Pare jeszcze mozna wymienic ale
        wtedy dyskusja stanie sie za bardzo abstrakcyjna, prawda?
        Ze smutkiem stwierdzam, ze pewnie masz racje - nie wszyscy i nie wszedzie gotowi
        sa zaakceptowac drugiego czlowieka takim jaki jest. Ale jest przeciez zawsze
        Amsterdam, czyz nie :-)
        Eryk
        • malwinamalwina Re: Malzenstwa gejow 14.01.02, 11:04
          pytanko : do kogo wola "mamo", do kogo wola "tato" dziecko z przytulku ?

          (ja tez wroce za dwadziescia lat)
      • Gość: charlie Re: Malzenstwa gejow - pedałów IP: 217.11.133.* 14.01.02, 11:24
        pedały i dzieci? Ludzie czyw y się nad tym zastanawialiście.....a z dziećmi,
        kto im zapewni stabilność rozwoju psychiki i uczuć. Przecież to jest jak niebo
        i ziemia.... dwie przeciności. Jak pedały chcą mieć prawa to nie jadą do
        amsterdamu lub Los Angeles. Po co na tutaj takie wybryki natury...
        • Gość: Straight Re IP: *.compass.net.nz 14.01.02, 11:37
          Witam
          Dziwni z was ludzie, od kiedy ta sama plec bierze zs soba slub.hehehehehehe
          A moze jeszcze dzieci.A dzieci skad , od normalnych zwiazkow?
          • Gość: Straight Re: Re IP: *.compass.net.nz 14.01.02, 11:58
            Witam
            Przypomnialo mnie sie cos
            A ktory(a) bedzie w bialej dlugiej sukni slubnej?hehehehehehehehehe
            Bo trzeba bedzie odroznic ktora(y) to pan panna mloda(y).
    • Gość: Sam Cos ci się pomyliło. IP: 217.153.50.* 14.01.02, 17:08
      Nie tylko masz popier..e w genach ale także w głowie. Małżeństwo jest dla
      normalnych. Nie dla psa kiełbasa chciałoby się powiedzieć. Może jeszcze
      chciałbyś adoptowac dzieci ? Opisz jak wygląda wasz miłosny stosunek, co ?
      Napewno wielu to zaciekawi. Takie to przecież wspaniałee, naturalne. Włąściwie
      lepsze od dotychczas uznawanych za normę.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka