Dodaj do ulubionych

proszę o radę

12.08.08, 10:55
Jestem po rozwodzie i sama wychowuję dwóch synów w wieku 13 i 11
lat. Mój mąż był alkoholikiem, często podnosił rękę na mnie i na
chłopców. Po rozwodzie długo nie chciałam się z nikim wiązać.
Chciałam dać z siebie wszystko, żeby chłopcom zapewnić normalny dom.
Zaciągnęłam kredyt hipoteyczny na 30 lat. Każde z dzieci ma swój
ładny, wymarzony pokój. Dwa lata temu w naszym poukładanym życiu
całkiem przypadkowo pojawił się mężczyzna. Poznaliśmy się na jednym
z portali randkowych. Sam przez 10 lat wychowywał córkę, która w tej
chwili jest już pełnoletnia i mieszka w Anglii. Ponieważ dzieli nas
108 km, przez te dwa lata widwyaliśmy się tylko w weekendy. W piatek
po pracy przyjezdzał do nas a w poniedziałek rano wyjezdzał.
Spędzalismy ze sobą święta, wakacje i te weekendy. Dzieci polubiły
Marka, bardziej młodszy syn, czasami spał z synem, chodził na ryby.
Starszy ma swoie towarzystwo, kolegów, sympatię. Wszystko było niby
poukładane aż do soboty. Wcześniej czasami wspominaliśmy że
chcialibysmy razem zamieszkać. Ponieważ ja mam mieszkanie, chłopcy
chodzą do szkoły więc myslałam że to Marek kiedys przeprowadzi się
do nas. Jednak ma bardzo dobra prace w której pracuje 25 lat i nie
chce z niej odejść. W sobotę będąc u niego (mieszka z rodzicami i
siostra) dowiedziałam się że jest wolne miejsce pracy tam w jego
miejscowości. Umówiłam się na rozmowę, właścicielka po rozmowie na
bardzo dobrych warunkach zgodziła się mnie zatrudnić od 01.09 (za
dwa tygodnie). Jest też wolne mieszkanie po Marka cioci w którym
moglibysmy póki co zamieszkać (bardzo zaniedbane). Nie wiem co
zrobić. Jaką podjąć decyzję. Z jednej strony tu chłopcy maja szkołe,
kolegów, dziadków, mieszkanie i poczucie stabilizacji z drugiej
strony mam chęć spróbować znów życia rodzinnego z mężczyzną. Choć
mam wiele wątpliwości i obaw. Jak to wszystko nam się ułóży. Czy
kiedyś Marek mi nie wypomni że wychowywał moje dzieci, że za dużo
wydaję itp. Proszę poradzcie mi co myślicie? jakie jest Wasze
zdanie? Jaką podjąć decyzję? Co Wy zrobilibyscie na moim miejscu.
Bardzo dziękuję za każdą nawet najmniejszą podpowiedź i radę. Ania
Obserwuj wątek
    • leda16 Re: proszę o radę 12.08.08, 12:01
      Na Twoim miejscu nie rezygnowałabym z tego co masz Ty i dzieci dla egoistycznego faceta nawykłego do asekuranctwa i wygodnictwa. Ty masz kredyt do spłacenia i 2 dzieci do wychowywania. Jeśli zechcą studiować, jeszcze długo głównie Ty będziesz musiała je utrzymywać i ten kredyt spłacać. No chyba, że biologiczny ojciec hojny nad podziw... Oczywiście, mieszkanie możesz wynająć, co pozwoli bez większego uszczerbku spłacać raty. Natomiast trudno przewidzieć jak perspektywicznie ułożą się Twoje relacje z gostkiem skoro z tego, co piszesz, zakochany w Tobie po uszy to on raczej nie jest. Zdecydowanie bardziej woli robotę z lukratywnymi zarobkami niż Was. Na weekendowe rypanko, owszem, może te 100 km. doskoczyć, z dzieckiem się przy okazji pobawić. Ale poważniejsze zmiany w swoim poukładanym życiu? O, co to to nie! I tu już jest pierwszy bardzo niepokojący sygnał. Napisz jeszcze dokładnie jak ten weekend wygląda. Czy w piątki regularnie jedziecie do hipermarketu z jego kartą kredytową, czy też on bez skrupułów obżera samotną matkę dwojga dzieci z wysokim kredytem do spłacenia a Twoje mieszkanie traktuje niczym darmowy hotel z full obsługą? Bo to by był drugi niepokojący sygnał przemawiający za złą prognozą dla Waszego związku. Trzeci: Cóż to jest 108 km? 2 godz. wolniutkiej jazdy samochodem a jadąc 70km/h półtorej godziny. Co mu przeszkadza codziennie wrócić do domu a rano wstać tą godz. wcześniej? Uważam, że wyłącznie własne wygodnictwo. Ty masz poświęcić wszystko, jemu nie chce się te 3 godz. dziennie za kółkiem posiedzieć. A jeżeli nie za kółkiem to poświęcić ok. 300 zł wysługi lat miesięcznie w nowym zakładzie pracy (bo zatrudnić go muszą minimum na identycznej stawce co w poprzedniej pracy) To jest zaledwie 80 funtów, które córuś z Anglii z łatwością ojczulkowi zrekompensuje widząc, jak bardzo jest z Tobą szczęśliwy ;). Ale po co? Lepiej, żebyś się Ty z synami wyprztykała ze wszystkiego - zmieniła zadbane mieszkanie, szkoły, była z dala od rodziców. I niech nie ściemnia, że w Twoim mieście pracy dla niego nie ma. To zwykła, asekurancka wymówka. Przedostatnia sprawa - co on zamierza zrobić z tym chlewem po cioci, w którym chciałby z Wami zamieszkać? Zabrał się już do generalnego remontu, zatrudnił ekipę malarsko-tapeciarską czy czeka na Twoja wypłatę? I ostatnia - Zaklepał już dla Was w termin USC? Bez uzgodnienia tej najważniejszej sprawy ja bym się z własnego domu nie ruszała. Odnośnie Twoich rojeń o spróbowaniu z obcym facetem "życia rodzinnego" zapytam, czy planujesz bez ślubu urodzić mu dziecko, albo czy on wyraził chęć adoptowania Twoich synów? Bo tylko w takim wypadku mógłby Cię łajać za nadmierne wydatki. W wolnym związku nic mu do Twoich pieniędzy.
      • kaa.lka Re: proszę o radę 12.08.08, 12:16
        ledko Ci to nie przyszlo)
        hehe

        pozdrawiam
        (wolna mysl wpisz sobie sam/a)
        ----
      • 1974azkr Re: proszę o radę 12.08.08, 21:09
        Cześć. Dziękuję Ci bardzo za odpowiedź. Dużo w tym co piszesz jest prawdy. Jak
        wygląda nasz weekend? Marek konczy pracę o 14 stej o 15.30 jest u nas. Ja kończe
        o 15 stej. Czekam na niego z obiadkiem. Chłopcy jedzą obiady w szkole. Potem
        odpoczywamy i jedziemy....... do markety, gdzie płacę za zakupy sama. Czasami
        dokłada sie do piwa, ale nie zawsze.wieczorkiem jdziemy z psem na dłuzszy
        spacer. W sobotę jedziemy na basen z chłopcami, albo nad wodę, spotykamy się z
        moimi znajomymi, jedziemy do moich rodziców. W niedziele rano jedzie z mężami
        mojch koleżanek na mecz, zabiera chłopców. Razem szykujemy obiad, potem
        spacerek. Czasami robi cos w domu sam od siebie, naprawi zamek, przybije półkę,
        w roku szkolnym pomagał synowi przy lekcjach czytał lektury. Czasami zwraca mi
        uwagę, że trwonię pieniądze, bo wyrzucam zgniłego banana, lub nadpsuty jogurt.
        Zwraca mi tez uwage ze duzo pieniedzy wydaję na gazety tu ma rację. Ale on w
        soboty wydaje na sts 10*20 zł i mnie to nie interesuje. Kiedy jedziemy do kina
        kazdy płaci za bilet za siebie. Kiedy idziemy na sylwestra tez każdy płaci za
        siebie. Kiedy przyjezdza autem do nas i jezdzimy po mieście daję mu na paliwo ok
        20-30 zł. Najczęsciej jak przyjezdza do nas to swieci mu sie kontrolka. Za
        remont mieszkania ciotki mamy pokryć koszty po pół. Ponieważ ksiązki nie pasują
        do tamtej szkoły musze liczyć sama na siebie i kupic drugie komplety sama.
        Pomimo ze ku[piłam chłopca w lipcu tu do naszej szkoły, no ale do tamtej juz nie
        pasują. Teraz mieszka z rodzicami bo twierdzi ze go to taniej wynosi. Mamie daje
        na uutrzymanie 250 zł i ma spokojna głowe, gotowe obioadki postawione pod nos,
        wyprane. Kurcze czy to naprawde ja pisze? Chyba przejzałam na oczy
        • mortior Re: proszę o radę 12.08.08, 21:43
          no nie...sory... facet śmie brać od Ciebie za paliwo bo razem po mieście
          jeździcie?? kina Ci nie postawi?? żywi się u Ciebie przezs weekend a dokłada
          się tylko do...piwa dla siebie?? i jeszcze Ci robi uwagi że nie oszczędzasz?? I
          mieszkanie JEGO cioci tez Ty masz zasponsorować?.... no sory, ale to
          sknera-darmozjad który żeruje na Tobie... nie daj się oskubać!! uważaj!!
        • leda16 Re: proszę o radę 12.08.08, 23:14
          Aniu - ROZPAKUJ TE WALIZKI!
          Odnoszę wrażenie, że dzięki Twoim postom miałam wątpliwą przyjemność go poznać :(.To, że traktuje Cię z szacunkiem i nie bije, nie jest żadnym wyznacznikiem jego wartości. Identycznego zachowania masz prawo wymagać od każdego przechodnia na ulicy. Niestety, potwierdziły się moje przypuszczenia - egoistyczna, wygodnicka kutwa i...oszust! Ja jestem zszokowana, że gostek, który dobrze zarabia i nie posiada nikogo na utrzymaniu, bez żenady wyciąga łapę po 20 zł na benzynę od samotnej matki dwojga dzieci, której zakład pracy płaci pensję z opóźnieniem! Bez skrupułów pozwala Ci płacić za bilet do kina i pewnie na inne imprezy. A chociaż na mecz chłopcom bilety kupuje czy też z Twojej kieszeni na to idzie? Dlaczego oszust? No, zaraz Ci wyliczę: Najgorszy rzęch pali 10 l.benzyny na 100 km. On w weekendy robi w obie strony 216 km. zużywając góra 21l.x 4.60 zł. za litr daje jakby nie liczyć 96 zł.60 gr.!!! Więc na co idzie pozostałe 253 zł.40 gr.z tych 350 zł?! Na kolacje we dwoje w restauracji przy świecach, na prezenty dla chłopców, na kwiaty dla Ciebie a może na zakupy do "razem szykowanych obiadów"?! Policzmy teraz Twoje wydatki na prostackiego, cwanego skąpca: obiad w przeciętnej restauracji (a przypuszczam, że Ty gotujesz znacznie smaczniej) - 30 zł. Za 2 dni masz już 60 zł. kolacje 15 czyli 3x15=45 zł. Śniadania - powiedzmy 10 zł. czyli 20 zł. 20 zł za zatrudnianie gostka w charakterze taksówkarza. Razem to jest 145 zł.odejmowane od ust własnym dzieciom...No i jeszcze seks, też darmowy. Panience z Agencji Towarzyskiej płaci się 200 zł za...godzinę! Musisz mieć baaardzo niską samoocenę jeżeli ubrałaś się w tego typu znajomość. Przecież ten "dobry człowiek" ordynarnie Cię wykorzystuje bazując na Twoim podświadomym lęku przed samotnością potrzebie towarzystwa i męskiego wsparcia.
          No ale to nie koniec punktowania gostka: Będziecie mieszkać w jego mieszkaniu, które Ty w połowie musisz wyremontować za swoje pieniądze. Media też pewnie będą na połowę ;). O ile ta druga opcja jest w pewnym sensie zrozumiała, to pierwsza absolutnie nie do przyjęcia! Gdyby mu rzeczywiście na Was zależało, to by to mieszkanie na Wasz przyjazd ozorem wylizał. Pewnie myśli - przyjedzie - dobrze, mamusia mniej harówki będzie miała; ona ugotuje, wypierze, posprząta, na seks nie trzeba będzie 100 km. jechać. Mamusi 250 zł wystarczyło, to jej też pewnie wystarczy...,ze swoich dołoży, najwyżej zgitego banana zeżre gdy jej forsy braknie. Nie przyjedzie - drugie dobrze, wszystko po staremu zostanie i mniej kłopotów będzie.
          Na ile starczy 250 zł wiemy obie, bo ja też matka synów :). Więc niech nie pierdzieli, że mamusia za to cały miesiąc go utrzymuje. On po prostu pasożytuje na głodowej rencie tej starej, zapewne schorowanej kobiety, swoją forsą bank sponsoruje, a teraz szykuje się do full pasożytnictwa na Tobie. Tak, jak przewidywałam - o ślubie ani się zająknie... A wiesz, dlaczego żona go zostawiła? To się dowiedz, bo to ważne dla Waszej przyszłości z tym gostkiem. Pewnie znieść na codzień jego skąpstwa nie mogła. Ty też długo nie wytrzymasz. Drugi raz się nie ożenił, bo to wydatki, zobowiązania, kompromisy, no więc po co cały browar kupować...I nie wierz, że dziecko sam wychowywał. Dziadkom na karki go zwalił i sponsorował alimentami od żony. Ja bym Ci radziła koniecznie spotkać się z tą b. żoną przed podjęciem ostatecznej decyzji, bo przecież najlepiej znać dwie strony medalu.
          • buena.vista.sc Re: proszę o radę 13.08.08, 08:43
            Leda, podpisuję się po tobą.

            Wpisałam się ostroznie na poczatku wątku, zanim Ania złozyła
            obszerniejsze wyjaśnienia i teraz widzę,że to kanał.
            Dlaczego facet nie wspomina o małżenstwie?

            Co będzie, gdy mieszkanie po cioci zostanie wyremonowane i urządzone
            na koszt Ani (połowa i jeszcze pewno posprzata po remoncie, firanki
            zawiesi....) a potem Marek podziekuje jej za współpracę?

            W czym Ani przeszkadza oecna sytuacja: jest na swoim a marek
            dojeżdza na weekendy? Czy tak na prawde tęskni do tego, aby
            codziennie go sponsorować i opierać ( moze za 250/mies.)?

            To,że facet jest w miare ok dla chłopców, nie pije i bije - to nie
            argument,żeby tracić glowę i rozsądek.

            To pokrywanie kosztów za paliwo i wyjścia - żenada. Ma dobrą pensję
            ponoć- na co idą jego pieniądze? Kiedy zrobił jej jakiś prezent,
            kwiaty, kolacja, ciuszek?

            Konczy pracę o 15.00 i co robi popoludniami? Wśród moich znajomych
            nie znam faceta, który by o tej porze wracal po pracy.Brak mu kasy
            na paliwo - niech weźmie drugi etat. Nie musi popoludniami od pon.
            do pt. wylegiwac na kanapie.

            Nigdy nie narażałabym swoich dzieci na taką niepewną sytuację.

            Aniu, przemyśl to sobie 100 razy, albo i więcej.
    • buena.vista.sc Re: proszę o radę 12.08.08, 13:10
      Czy planujecie zamieszkać razem na kocią łapę czy wziąć ślub?

      Kto pokryje koszty remontu mieszkania po cioci i czy będą tam rownie
      dobre warunki dla twoich synów?

      Znam wiele malżeństw , gdzie mąż pracuje w odległym mieście i
      spedzają razem weekendy, świeta i wakacje - tak jak wy teraz. I jest
      ok.
      Czy spedzanie pozostałych 5 dni razem jest warte poważnych zmian
      głównie w twoim zyciu i twoich chłopców?

      Przed podjęciem decyzji należałoby omówic i opracować jakąś
      strategię bycia razem, ale powinnaś zrobić to z mężczyzną, nie z
      forumowiczami.

      Wygląda na to, że zmiany dotyczą ciebie i twoich dzieci.Zrób bilans
      zysków i strat. Przedyskutuj otwarcie z partnerem, ale nie na
      zasadzie: jakoś to się ułozy, lecz konkrety.
    • ela282 Re: proszę o radę 12.08.08, 14:32
      Czy masz aż takie zaufanie do faceta, z którym się czasami widujesz?
      Co innego widywać się czasami a co innego razem mieszkać.On nie chce
      zostawić wszystkiego i zamieszkać z Tobą, a Ty ryzykujesz jescze
      więcej. Tu dzieci są u siebie a tam nie wiadomo jak to będzie. Ja
      bym się 100 razy zastanowiła. Czy facetom można tak do końca ufać?
      • gala-2 Re: proszę o radę 12.08.08, 15:59
        Twój przyjaciel został tu dość ostro zjechany przez forumowiczki,
        nie wiem czy słusznie, dlaczego od razu zakładać wszystko co
        najgorsze z jego strony? Ale może faktycznie najbezpieczniej by było
        gdyby np. przez rok mieszkał z Wami dojeżdżając do pracy te 108km.
        Byłby to okres próby, po którym łatwiej byłoby Wam podjąć decyzję co
        dalej. Ja kiedyś dojeżdżałam do pracy 5 godz dziennie (w obie
        strony)- nie mówię, że to jakieś szczególnie fajne było, ale da się.
        Jak człowiek czegoś bardzo chce, to wszystko się da :)
      • sbelatka Re: proszę o radę 12.08.08, 16:08
        oczywoscie facetom nie m ożna tak do konca ufac.. jak zreszą i
        kobietom..

        nie spróbujesz - nie będziersz wiedziala
        bedziesz sie asekurowac - nie będziesz wiedziala...jak by moglo
        byc.. może xle a może bardzo dobrze..

        niewątpliwie waznym elementem tego zadania sa chłopcy..Prawie na
        pewno tez oni nie będa wyjazdem zacgwycenia,. To jest oczywiste.

        pojawia sie jednak generalne pytanie - czy to dzieci decyduja o
        zyciu rodziców?

        tyle tylko, ze gwałtowny spzreciw mlodych może zaburzyc najlepsze
        nawet relacje...

        jednego jestm pewna - nikt z nas nie zna tego faceta i nie wiem co
        nim kieruje, kim jest, na ile można mu ufac...Albo inaczej - na ile
        TY mozesz mum ufac...

        dlaczego on nie mieszka w mieszkaniu po cioci tylko z rodzicami? To
        mi nieco rzutuje na gościa - bo dorosli ludzi raczej dążą do
        smaodzielnosci.,..

        Propozycja rozmawiania o tym jest dobra.. właściwie jedyna...

        a tego co nawypisywala leda czy jakos tak nawet nie warto czytac...
        zawsze mozna wymyslic jakis dramatyczny scenariusdz i oczekujac, ze
        sie sprawdzi - zmusisc go do tego żeby sie sprawdzil..

        dojazdy codziennie łacznie 4 godziny.. jakas brednia...

        zrób co czujesz, ze dla ciebie jest dobre, biora pod uwage to co
        dobre dla dzieci... moze mniej to czego chcą...

        trzymam kciuki - i napisz co postanowilas bo jestm ciekawa :-)

        p.s. zupelnie nie wiem co ja zrobilabym w tej sytaucji...
        • 1974azkr Re: proszę o radę 12.08.08, 20:56
          Witam. Dziękuję Ci bardzo za odpowiedź. Nie podjęłam jeszcze decyzji
          , ale powolutku zaczęłam się pakować. Pakuję rzeczy i płaczę. Nie mogę się powstrzymać. Wszystko w tym mieszkaniu co jest zrobione zrobiliśmy sami z chłopcami, każdy zawieszony obrazek, wytapetowane pokoje, jak pomyslę że mam to zostawić i iść mieszkać do zupełnie mi obcego miasta, gdzie nikogo poza kilkoma jego ciotkami nie znam to poprostu nie wiem jak się tam odnajdę. Tutaj gdzie mieszkam mam trzy bliskie przyjaciólki z którymi sie przyjaźnie od 17 lat, nasze dzieci śpią u siebie, przyjaźnią się. Marek w swoim mieście nie ma nawet jednego kolegi, mówi, że koledzy sa mu nie potrzebni. Ale kiedy do nas przyjeżdzał to z mężami moich koleżanek jeżdził chętnie na rozgrywki piłki nożnej na stadion. Ale to wszystko byłabym w stanie przezyć, najtrudniej jest mi pogodzić się z tym mieszkaniem. Nie chciałabym żebyś pomyślała że jestem wygodnicka, nie to nie tak. Ale tu jest wszystko zrobione tak po naszemu, tam nie opłaca nam się inwestować w czyjeś mieszkanie. Odświeżymy, opomalujemy i na tym koniec. Tylko się zastanawiam jak przyjdę po pracy a po podłodze będą mi chodziły karaluchy, albo nie otworze okna *3 z 5 są zabite gwoździami i się nie otwieraja. Z drugiej strony to jest dobry człowiek, wiem że nigdy nie podniesie na nas reki, odnosi sie do nas z szacunkiem. Po tym jak odeszła od niego żona nie chciał się z nikim zwiazać, sam wychowywał córkę. Kurcze, piszę i płacze. Jeszcze nigdy nie byłam w takiej sytuacji. Do tego dodam jeszcze że pracuje, ale w mojej obecnej firmie nie najlepiej sie dzieję od jakiegos czasu wypłacaja nam wynagrodzenia nawet z 3 tyg. opóxnieniem. Pozdrawiam cieplutko. Ania
          • ca-ti Re: proszę o radę 15.08.08, 20:14
            1974azkr napisała:

            Nie podjęłam jeszcze decyzji
            > , ale powolutku zaczęłam się pakować.

            Ależ podjęłaś, podjęłaś...Tylko nie chcesz się dotego sama przed
            sobą przyznać. Wolisz grać rolę męczennicy, która poświęca się,
            tylko jakoś nie wiadomo w imię czego właściwie...





            Pakuję rzeczy i płaczę. Nie mogę się pows
            > trzymać. Wszystko w tym mieszkaniu co jest zrobione zrobiliśmy
            sami z chłopcami
            > , każdy zawieszony obrazek, wytapetowane pokoje, jak pomyslę że
            mam to zostawić
            > i iść mieszkać do zupełnie mi obcego miasta, gdzie nikogo poza
            kilkoma jego ci
            > otkami nie znam to poprostu nie wiem jak się tam odnajdę.


            To zamiast powolutku się pakować, szybciutko rozpakuj te cholerne
            graty i zostań tam, gdzie Ci dobrze. Nie pomyślałaś o tym?




            Tutaj gdzie mieszkam
            > mam trzy bliskie przyjaciólki z którymi sie przyjaźnie od 17 lat,
            nasze dzieci
            > śpią u siebie, przyjaźnią się.



            No, właśnie....




            Marek w swoim mieście nie ma nawet jednego koleg
            > i, mówi, że koledzy sa mu nie potrzebni.


            Najprawdopodobniej będzie Ci robił trudności jak nawiążesz jakieś
            kontakty koleżeńskie, tam w jego mieście, chcesz tego?






            Ale to
            > wszystko byłabym w stanie przezyć, najtrudniej jest mi pogodzić
            się z tym mies
            > zkaniem.


            Po co włałściwie miałąbyś coś "przeżyć"? Nie lepiej po prostu żyć,
            zgodnie z włąsnymi potrzebami, a nie dopasowywać się do jakiegoś
            faceta, którego - śmiem twierdzić - dość słabo znasz...










            t
            > o jest dobry człowiek, wiem że nigdy nie podniesie na nas reki,


            No, to rzeczywiście już sporo jak na dwudziesty pierwszy wiek.
            Bardzo dobry z niego człoweik, he he...
            Jakoś dotąd nie wpadłam na to, żeby rzucać wszystko i wprowadzać się
            do jakiejś nory z karaluchami dla gościa, który mnie dotąd nie
            pobił...





            odnosi sie do n
            > as z szacunkiem. Po tym jak odeszła od niego żona nie chciał się z
            nikim zwiaza
            > ć, sam wychowywał córkę.




            Czekał na taka osobę jak Ty, inne to były złe kobiety, dopiero przed
            Tobą otworzył serce. Wprawdzie na otwarcie portfela nie starczyło mu
            siły, ale to dobry człowiek...




            Kurcze, piszę i płacze. Jeszcze nigdy nie byłam w taki
            > ej sytuacji. Do tego dodam jeszcze że pracuje, ale w mojej
            obecnej firmie nie
            > najlepiej sie dzieję od jakiegos czasu wypłacaja nam wynagrodzenia
            nawet z 3 ty
            > g. opóxnieniem.


            Tak sobie zracjonalizowałś problem? Wprawdzie dzieciaki są załamane,
            Ty płaczesz, zostawisz przyjaciół, rodzinę i jedziesz do faceta,
            który nie był w stanie nawet zapracować na własne mieszkanie, a to
            które ma po jakiejś ciotce, każe Ci remontować, ale tu gdzie jesteś
            płacą z trzytygodniowym opóźnieniem, hm...
            Gratuluję rozsądku.

            A co z miłością? Bo jakoś nie zauważyłam tego wątku... To by jakoś
            wyjaśniało sprawę, bo na związek z rozsądku jakoś mi to nie wygląda.

            Kobieto, masz wszystko czego potrzebujesz tu gdzie jesteś, daj sobie
            trochę czasu, a miłość też będzie. Potrzebujesz jej tak bardzo, że
            godzisz się teraz na tak daleko idący kompromis, że to już niemal
            głupota...Po co Ci to?

            Pozdrawiam i życzę więcej wiary w siebie i życie.
    • basia2012 Re: proszę o radę 12.08.08, 16:15
      Może odpowiem ci na przykładzie koleżanki,poznała faceta przez
      internet,przyjeżdzał do niej obżerał na maksa i kłamał aż sie
      kurzyło syn zainstalował jej program na którym podglądała faceta w
      internecie,co się okazało umawiał się z innymi i nie tylko wnioski
      wyciągnij sobie sama, jak mu udowodniła że kłmie to przysięgał że
      się zmieni tyle tylko ona już mu nie wieży. POZDR.BASIA
      • kaa.lka Re: proszę o radę 12.08.08, 16:42
        omamo Basiu,
        to takie nielegalne podgladac facetow:)
        pozdrawiam
        ka
        • sbelatka Aniu 12.08.08, 21:13
          absolutnie, pod zadnym pozorem nie pozbywaj sie mieszkania
          chocby nie wiem jak racjonalner arguemnty podawal.. nawet za rok czy
          dwa... że spzredacie, zainwestujecie w mieszkanie cioci..

          wynajmij, niech sie samo splaca - a ty miej zaplecze
          bez względu na to co mówi
          bez względu na co i jak bardzo przydałyby Wam sie pieniądze!!!!

          przerabiali nas faceci, ktorym wierzyłyśmy jak sobie, ktorych znamy
          15 czy 20 lat i to dzien za dniem w dobrym i zlym

          dlatego pamietaj o mieszkaniu jak o wyjściu awaryjnym...

          w tej sprawie moim zdanim NIE MA dyskusji!!!!!

          co chlopcy? bo to wazne żeby jechali na jak najmniejszym "oporze".
          jak to z nimi załatwiłaś?

          trzymam kciuki!
          • 1974azkr Re: Aniu 12.08.08, 21:35
            Nie mieszkanie napewni się przez najblizsze dwa lata nie pozbęde. Tyle dałam
            sobuie czasu. Po dwóch latach myslałam zeby podjąc decyzję czy kupuje mieszkanie
            tam, czy wracam tu. Wiem ze na poczatku moga byc niedopowiedzenia i sprzeczki
            dlatego powiedziałam sobie ze daje sobie dwa lata. Pózniej zobacze co dalej
            poczac z mieszkaniem.
            Starszy syn w pierwszy dzień jak mu powiedziałam powiedział, że to jest jego
            drugi najgorszy dzień po tym jak dowiedział się ze rozwodzimy sie z jego tata.
            Bardzo to przezywał. Chodziłam z nim do psychologa, budził sie w nocy, zaczął
            moczyć mimo że miał 7 lat. Teraz podchodzi bardzo niechętnie, tu ma kolegów i
            pierwsza sympatie. Bacia pracuje w szkole do której by chodził. Dziadkowie maja
            domek wiec czesto zapraszał tam kolegów organizowali sobie grilla, dyskoteki na
            tarasie. Z dwojga złego dobrze że idzie do 1 kl gimnazjum. Więc zmienia i tak
            szkołę. Młodszy mówi że damy sobie radę, jest bardziej związany z Markiem. Nie
            wiem tylko czy to nie jest jego przykrywka, i nie robi dobrej miny do złej gry.
            Bo ózniej moze się okazac ze to własnie on ma wieksze problemy z
            zaklimatyzowaniem.Starszy syn jest w trudnym wieku, czasmi sie buntuje, zdzarza
            mu sie powiedzieć jakies brzytkie słowo. To taki jego bunt, ja go rozumiem,
            Marek nie za bardzo. Ale nie chce z nim porozmawiać, twierdzi że to moja
            działka. I pewnie tak jest. Ale przeciez czy coś by się stało jakby z nim
            porozmaiował, ze nie podoba mu się zachowanie w stosunku do brata.
        • basia2012 Re: proszę o radę 13.08.08, 08:25
          ja tego nie praktykuje już swoje przeżyłam,gdyby inaczej postąpiła
          nie wiedziała by jaki to DRAŃ!!!!!!!!!!!!!!BASIA
    • mortior Re: proszę o radę 12.08.08, 21:16
      Leda może przesadziła ale trochę racji może mieć.
      Co to za facet który mieszka z rodzicami (mamusia mu gotuje i dlatego go na
      samodzielność nie stać? a teraz Ty przejmiesz tę rolę kobiecej obsługi?) jeśli
      do dyspozycji ma mieszkanie po cioci? Córkę wychowywała sam czy wychowali ją
      dziadkowie bo u nich mieszkali?
      Dziwne jest że u siebie nie ma żadnych kolegów..
      Nie wiem na ile go znasz naprawdę....
      Nie wiem dlaczego pakujesz się pomimo, że płaczesz... Nie wiem dlaczego nie
      powiesz mu "ja mam tu dzieci, mieszkanie, przyjaciół, muszę robić rewolucję-
      zamieszkaj rok u mnie, podojeżdżaj, sprawdzimy się"

      Czy po związku z alkoholikiem chodziłaś na terapię?

      Dlaczego uważasz, że nie zasługujesz na to, by facet który tam u siebie nic nie
      musi "zostawiać"(w przeciwieństwie do ciebie) bo nie ma dzieci ani mieszkania,
      ruszył tyłek i przez pare miesięcy wysilił się na dojazdy do pracy dla Ciebie i
      Twoich małych jeszcze dzieci?

      Możesz ryzykować. Ale wymagaj i od niego!
      • 1974azkr Re: proszę o radę 12.08.08, 21:50
        Hmmm... no własnie. I tu trudno Ci nie przyzanć racji. Z tymi dojazdami to moim
        zdaniem jest przesada. Na same dojazdy na weekendy wydawał jak twierdził około
        350 zł. Codziennie dojezdzac to juz ładny pieniądz.
        Ale powiem Ci, że ten układ weenendowy nawet mi odpowiadał. A moze się juz do
        niego przyzwyczaiłam. Wiedziałam ze musze liczyc sama na siebie i nie czułam się
        nigdy rozczarowana tym ze ktoś m,nie zawiódł.
        Czy chodziłam na terapię? To długa histroia. Ale mam ochote i napiszę. Mój maż
        był po studiach policyjnych, pracował na stanowisku oficerskim.
        Nie wiem kiedy zauważyłam ze cos jest nie tak. Ale pamietam kiedy dostałam
        pierwszy raz niezłe bicie- byłam w 7 miesiącu ciązy z młodszym synem. Potem juz
        było tylko gorzej. Sprawe zawsze załatwiał jak to mawiał w białych rękawiczkach.
        Choc i tak udało mi sie spisac kilka obdukcji. Byłam załamana, zostawiona sama
        ze swoim prablemem. Kiedy kiedys pozaliłam się mamie ze mój maz mnie pobił
        powiedziała ze tak za nic chyba mnie nie pobił. Zamknęłam się sama w sobie.
        Popadałam w totalną rozpacz, próbowłałam sobie odebrac życie gdyz jeszcze wtedy
        nie widziałam dla siebie ratunku. To wtedy dzieki jedej z mijej przyjacióel mnie
        odratowanao. Połknełam 36 tabletek i dwie doby byłam w spiaczce. Po tym trafiłam
        do szpitala psychiatrycznego, w którym byłam prawie 3 miesiące. Może Ci bedzie
        trudno uwierzyć ale to własnie to przyczyniło się że wyszłam na prostą.
        Uwierzyłam w siebie. Na terapi uswiadomiono mi ze to nie ja jestem temu winna. I
        to nioe ja powinnam sie wstydzić o tym mówić tylko on. Po kolejnym pobiciu juz
        miałam odawge wezwac kolegów policjantów do mojego pijanego męza. Po roku od
        wyjscia ze szpitala byłam juz po rozwodzie. Dzis mamy znikomy kontakt. Jednak
        nie ograniczam kontaktu dzieciom z nim, z dziadkami z jego strony. Ma tylko
        jeden warunek, moze sie z nimi widziec zawsze wtedy gdy jest trzeźwy. Senk w tym
        ze najczesciej ma ochote na odwiedziny kiedy jest pijany. Dziś jestem na
        prostej. Normalna, fajna kobitka tyle ze po pzrejściach, ale szczesliwa i
        uśmiechnieta cieszaca sie kazda malutka drobnostka. Pozdrawiam. Ania
        • mortior Re: proszę o radę 12.08.08, 22:05
          Ania trzymam kciuki. O terapię pytam dlatego, że tkwimy w chorym związku bo nie
          zauważamy lub nie umiemy odpowiednio zareagować na chore zachowania partnera
          albo uważamy że to zło nam się nalezy jako norma..
          I często nieprzeleczony problem, lub wadliwą konstrukcję relacji "partnerskich",
          kontynuujemy w kolejnych związkach ignorując alarmujące sygnały juz na wstępie.

          Przepraszam Cię, ale ten nowy typ mi się nie podoba. Zdecydowanie.
          • mortior Re: proszę o radę 12.08.08, 22:13
            Nie musisz robić tego co on chce. To Twoje życie i możesz je przeżyć po swojemu.
            Masz prawo wymagać od niego! Nie tylko dawać od siebie. Masz prawo upominać się
            o lepsze życie dla siebie! Nie tylko ułatwiać je jemu.

            Facet na poziomie powinien przyjechac z reklamówami żarcia do Ciebie, i z
            kwiatami i z prezentem dla dzieciaków- a nie czekać aż mu zapłacisz za obiad i
            paliwo! Tym bardzie facet, który nie chce się od siebie wyprowadzić bo niby ma
            super pracę z dobrymi zarobkami!! a koszty utrzymania ma na poziomie groszowych
            250 zł dawanych mamusi!(czyli matkę też skubie z kasy, bo ja żyjąc samodzielnie
            na podstawowe jedzenie w mcu wydaję min 500zł). Facet który chce bys z nim
            zamieszkała powinien odnowić mieszkanie sam i zaprosic Cię do niego... a nie
            czekać aż Ty zakasasz rękawy i wyłożysz kasę... no sorrryyy...
          • 1974azkr Re: proszę o radę 12.08.08, 22:16
            Napisz proszę dlaczego Cie się ten nowy typ nie podoba?
            • 1974azkr Re: proszę o radę 12.08.08, 22:17
              Wiesz czy dłuzej czytam te wypowiedzi na forum to tym bardziej otwierają mi się
              na to wszystko oczy i dostrzegam rzeczy, których dotąd nie widziałam.
              • mortior Re: proszę o radę 12.08.08, 22:27
                Wiesz. My nie znamy faceta. Ale jak czytam, że jakiś typ wiedząc, że masz 2
                dzieci na utrzymaniu, problemy z wynagrodzeniem w pracy, obżera Was przez cały
                weekend nie racząc się dołożyć do niczego - i on śmie wyciągnąć rękę po 30 zł za
                paliwo bo "woził swój tyłek razem z ukochaną i jej dziećmi po mieście w czasie
                odwiedzin u niej" - no to mi się nóż w kieszeni otwiera.
              • leda16 Re: proszę o radę 12.08.08, 23:37
                Chcesz wiedzieć, jak bardzo mu na Tobie zależy? To spróbuj chociaż przez miesiąc nie przyjąć go obiadkiem, tłumacząc się, że zakład pracy nie wypłacił Ci pensji, wziąć do restauracji i czekać aż zapłaci za wspólną kolację, na podwieczorek podać mu nadgnite banany. Powiedzieć - "chcesz, żebyśmy z Tobą zamieszkali to wpierw WYREMONTUJ to swoje mieszkanie, bo ja do gnoju mieszkać nie pojdę.I mam na co wydawać pieniądze zamiast na cudze mieszkanie. Za każdym jego przyjazdem ponarzekaj, jak Ci finansowo ciężko, zapytaj bezczelnie "czemu tak rzadko dajesz mi kwiaty?" Zaciąg do sklepu z markową bielizną i po przymierzeniu powiedz tonem rozkapryszonej dziewczynki: "Kup mi to" Pozbędziesz się ze swego życia pasożyta prędzej niż myślisz. Chyba, że chcesz być okradana i oszukiwana, chcesz, żeby żył na Twój rachunek, chcesz dla niego odejmować od ust swoim dzieciom. Ale lepiej poszukaj takiego faceta, dla którego rozpieszczanie Cię będzie zaszczytem. Przecież właśnie tego potrzebujesz.
                • techmaster2004 Re: proszę o radę 13.08.08, 00:02
                  Leda..... masz 100% racji....wypisz, wymaluj...znasz życie i wiesz co mówisz.
                  Podpisuję się z czystym sumieniem pod twoimi postami. Anka
    • spinline Re: Nigdy w zyciu 12.08.08, 22:33
      bym sie nie przeprowadzila pogarszjac sobie warunki zycia dla
      czegos tam, czy kogos tam.na lepiej ...tak, ale nigdy gozrej.

      Wydaje mi sie ze bardzo zle robisz przede wszystkim swoim dzieciom-

      Pomysl o nich co bedzie najlepsze dla nich, a wtedy podejmiesz
      sluszna decyzje. napewno nie jest to ten facet.
      • marysia.9 Re: Nigdy w zyciu 12.08.08, 23:49
        Powiem tak ,nie powinnaś sie godzić na taki układ.
        Moje przedmówczynie :) dość konkretnie pokazały ci ,że coś nie jest tak !
        Jeśli by Cie kochał to nie liczył by pieniędzy .Gdy poznałam obecnego męża /
        przez 5 lat /,nie żałował mi grosza ,płacił w markietach za jedzonko ,dużo
        dołożył do remontu mieszkania ,robił mi prezenty i nie powiedział słowa o mojej
        rozrzutności. Dawal od czasu do czasu pieniążki córce:) - jak to tłumaczył i do
        tej pory robi ,chciał i chce abym była szczęśliwa/ jak sie kocha to tak to sie
        dzieje,ze robimy wszystko tak aby sprawiać radość i zadowolenie kochanej osobie
        / .... wiec jakoś jak czytam takie rzeczy to coś mi tu nie pasuje.
        Właśnie a jaka jest atmosfera waszych uczuć ,deklaracje miłosne bo jakoś nie
        czuć tu ich :)
        Dlaczego Ty masz partycypować w kosztach remontu mieszkania ,on cię zaprasza
        wiec to jego problem aby ci zapewnić godziwe warunki życia.
        Nie powinnaś sie godzić na jakiekolwiek koszty z tego tytułu i inne w trakcie
        przeprowadzki.
        To ,ze nie był w związku przez okres 10 lat , włożyłabym miedzy bajki.
        Sadze ,ze jest nie tylko sknera ale i nie jest prawdziwym mężczyzną .
        Przerzucił cały ciężar na ciebie i z tego co piszesz NIE MA WIELE do zaoferowania.
        Na twoim miejscu nie robiłabym tego.Poczekaj aż chłopcy podrosną ,kontynuuj ta
        znajomość ale zacznij sie troszkę baczniej przyglądać jego poczynaniom - niech
        cię przekona ,ze jest godzien .
        Postaraj sie poznać jego rodzinę ,córkę i może jakiś znajomych / jednak :)/ Na
        chłodno i z wyrachowaniem ,masz bardzo dużo do stracenia i twoje dzieci ,nie
        możesz sobie pozwolić na najmniejszy błąd.
        Osobiście muszę stwierdzić ,ze mnie by nie przekonał do przeprowadzki. Ja i moje
        dziecko ,jesteśmy zawsze na pierwszym miejscu a potem reszta i jak coś nie jest
        tak to dziękuje:)
        Przemyśl to i nie postępuj pochopnie !!!
        Mam nadzieje ,ze postąpisz słusznie :=)



    • ladyjay Re: proszę o radę 12.08.08, 23:28
      Ja tez sie dolacze do innych glosow, badz bardzo ostrozna z tym nowym facetem. Nie poswiecaj swojego mieszkania, dzieci, przyjaciol dla kogos kto nic nie chce poswiecic ze swojej strony. Wydaje mi sie ze on szuka kogos kto bedzie sie nim zajmowal, ale tylko na jego warunkach.
      Dlaczego on nie ma zadnych znajomych?
      Co ty zyskujesz przeprowadzajac sie do nowego miasta?
      Przeczytalam twoj post jeszcze raz i nie wiem, czy tylko tak mi sie wydaje, ale brakuje mi jakichkolwiek wzmianek o milosci pomiedzy wami.
      Co ty do niego czujesz? Co on czuje do ciebie? Jak wygladaja wasze klotnie? Jak rozwiazujecie problemy?
      Wydaje mi sie rowniez ze moze jestes zbyt ulegla, zgadzasz sie na to co on proponuje, bo boisz sie ze go stracisz. To nie jest dobry powod do rozpoczynania wspolnego zycia.
      Jesli 1974 w twoim nicku to rok urodzenia, to masz jeszcze duzo czasu zeby znalesc odpowiednia osobe i ulozyc sobie zycie na nowo.
      Nie zadawalaj sie byle kim, byle by byl.
      Powodzenia i odwagi!
    • koala_tralalala Re: proszę o radę 13.08.08, 00:08
      Aniu, na Twoim miejscu nie przeprowadzilabym sie do nowego miasta,
      bo po co? Ten uklad ktory jest wydaje sie byc OK dla Ciebie, Twoich
      dzieci i dla niego. Co sprawia, ze chcesz przeworocic do gory nogami
      zycie Was wszystkich? Co na tym zyskacie? (moze sa powody o ktorych
      nie pisalas...)

      Jesli jednak sie przenosisz, to ZACHOWAJ mieszkanie. I to NA ZAWSZE.
      Wynajmnije je, nawet za grosze, ale nie sprzedawaj, bo mozesz
      wszystko stracic. Powiedz swojemu Markowi (za dwa-trzy lata), ze
      taka podjelas decyzje ze wzgledu na synow beda mieli jakies
      zabezpiecznie na wypadek tojej smierci. Mieszkanie splacaj tak jak
      teraz, ze swojej pensji.
      • 1974azkr Re: proszę o radę 14.08.08, 20:09
        Na pewno na korzyść przemawia fakt, że mam tam pewną, dobrze płatna pracę w
        biurze podatkowym. Tu gdzie mieszkam mam tez dobrą prace ale od pewnego czasu
        bardzo nieregularnie przelewają nam wynagrodzenia, poslizgi są nawet do trzech
        tyg. No i to że może tak jak mówi pomoże chłopcom przy lekcjach, przez co bede
        miała mniej obowiązków. Więcej plusów nie widzę
        • leda16 Re: proszę o radę 15.08.08, 09:36
          No i to że może tak jak mówi pomoże chłopcom przy lekcjach, przez co bede
          > miała mniej obowiązków

          Chyba sama nie wierzysz w to, co piszesz. Będziesz miała więcej obowiązków przy egoistycznym, skąpym i wygodnickim facecie. Zamienisz obowiązki wobec dzieci na obowiązki wobec niego i tak to właśnie będzie. 14-to letni chłopiec powinien mieć już wykształcone nawyki samodzielnej nauki i nawyk pomocy w lekcjach młodszemu bratu. Jeśli nie, to korepetycje za pieniądze, które co tydzień wydajesz na gostka i zajęcia wyrównawcze.
    • techmaster2004 Re: proszę o radę 13.08.08, 00:13
      Aniu, nie rób tego kroku życiowego, nie przeprowadzaj się do niego..., to sknera.
      Jak możesz zabrać swoim chłopcom ich poczucie bezpieczeństwa, stabilizację, rodzinę i grono znajomych?
      Kto jest dla Ciebie ważniejszy, twoja rodzina, dzieci czy on?????
      A niech dojeżdża jeśli mu na Tobie zależy dojeżdżał będzie nadal, nie przeprowadzaj się do niego....
      Płacenie za remont, to jakaś pomyłka, życiowy błąd.... pomyśl o dzieciach, nie rób tego kroku !!!!
      Posłuchaj co pisze leda.... ma świętą rację...

    • friendii Re: proszę o radę 13.08.08, 08:51
      Naprawdę chcesz zamieszkać w jakimś syficznym mieszkaniu i spędzać w
      tym mieszkaniu 24 godziny na dobę? Codziennie patrzeć na ten syf?
      Jesteś męczennicą?
      • mruff Re: proszę o radę 13.08.08, 09:30
        Dużą cenę zapłacisz za bycie z facetem. Wg mnie zbyt dużą.
        Rozumiem,że pragniesz obecności na codzień, ale powinnać bardziej
        kierować się szczęściem swoim i dzieci niż jego.
        Pracy swojej nie tracisz jeszcze, grunt nie osuwa się spod nóg zatem
        spokojnie. Daj sobie jeszcze czas.
        Jeżeli chodzi o pieniądze, paliwo-wg mnie facet przegina. On nie ma
        takich kosztów życia jak Ty(kredyt, dzieci, życie).
    • ravny Re: proszę o radę 13.08.08, 10:23
      Twoi synowie stracą znajomych, codzienne kontakty z dziadkami, Ty stracisz swoje
      grono pewnych znajomych. Przeprowadzka z własnego fajnego mieszkania do
      niepewnego cudzego syfu. Synowie stracą swoje pokoje, poczucie bezpieczeństwa,
      poczucie bycia u siebie. Już są przeciwko. Zaczną się z nimi duże problemy!!
      Wyłożysz dużo pieniędzy w cudze mieszkanie- bez zadnej gwarancji, że ktoś ci to
      kiedykolwiek zwróci.
      Życie z takim facetem na co dzień jedynie dołozy Tobie obowiązków,
      kucharko-sprzataczka. A co on da Ci w zamian? Czy cokolwiek Wam da lepszego niż
      macie? On zaoszczędzi na kosztach dojazdu do Ciebie. Dla niego wygodnie. Za duża
      cena by ją ponosić tylko po to by mieć "spodnie" na co dzień w domu.
      Rozumiem, że bardzo chcesz z kimś jeszcze być. Zapewniam Cię, że lepiej być
      samemu niż z kimkolwiek. Nie zmienaj tego co masz dobre. Nie zmieniaj na
      gorsze. Jesteś warta tego żeby facet o Ciebie dbał. Porozglądaj się jeszcze.
      Nie zatrzymuj się przy "kimkolwiek".





      • leda16 Re: proszę o radę 13.08.08, 11:14
        ravny napisał:


        > Za duża
        > cena by ją ponosić tylko po to by mieć "spodnie" na co dzień w domu.
        > Rozumiem, że bardzo chcesz z kimś jeszcze być. Zapewniam Cię, że lepiej być
        > samemu niż z kimkolwiek.


        Moim zdaniem lepiej być samą niż z TYM egoistycznym, prymitywnym uczuciowo, skąpym i pozbawionym honoru typem, który najwyraźniej wyobraża sobie, że robi Ci wielką łaskę doskakując do Ciebie raz w tygodniu na seks i wyżerkę za Twoje pieniądze. On na to wydaje 100 zł, dostaje obsługę za ponad 300 zł. Gdy się do niego przeprowadzisz, Twoje koszta wzrosną, jego zmaleją. Masz odwagę zrobić taką KRZYWDĘ własnym synom? Dzieci go lubią? Dzieci są naiwne i głupie, nie potrafią wyczuć prawdziwych intencji obceego typa ani tym bardziej poznać jego charakteru. On JUŻ Cię finansowo podlicza, bez skrupułów sięga do Twojej kieszeni, żeby wyremontować swoje mieszkanie, zarzuca rozrzutność. Oczekuje, że sama z dziećmi będziesz jadła zgnite banany i przyśmierdłe jogurty ale jemu nawet koszty benzyny zwrócisz. Ordynarnie Cię kłamie, że jazda 216 km kosztuje 350 zł. Od dawna mam swoje już trzecie w życiu auto - pół Europy można za to przejechać. To "dobry człowiek"?! Nie Aniu, on nawet Cię nie szanuje mimo, że po poprzednim maltretowaniu przez b. męża tak Ci się może wydawać. Podejrzany jest też jego brak kontaktów towarzyskich, trwanie w stanie bezżennym, odejście żony. To najprawdopodobniej osobnik niezdolny do nawiązywania trwałych, głębokich związków uczuciowych. Nawet własną matkę wykorzystuje, każąc się jej utrzymywać (pewnie też sprzątać i opierać) za 250 zł! Wykorzystuje Ciebie, odmawia drobnych przyjemności (nawet na gazety, kupowane za Twoje pieniądze koso patrzy, a przecież g...mu do tego). JESZCZE CI MAŁO ???!!! Od tego typa uciekaj jak od zarazy!!! Jak nie podasz wyżerki, nie zwrócisz za benzynę, naciągniesz na skromny prezent - sam się zmyje. Na razie jesteś we własnym domu - nie posprzątasz, nie ugotujesz, pranie dłużej poleży i nikomu nic do tego. U niego typ będzie płacił grosze, a wymagał wiele. Nie będziesz skakała jak Ci zagra, to drzwi bez skrupułów pokaże. I po co Ci to, po co nowy dramat dla dzieci? Gra w służącą, która świeczki nie warta. A co synowie będą kolegom w szkole mówić - Mieszkamy z kochankiem mamy? Bo gostek nie ma dla Ciebie nawet tyle szacunku, żeby Ci małżeństwo zaproponować. Jeśli masz mało pieniędzy, wynajmij się raczej na gosposię lub opiekunkę do dziecka. 1000 zł.przez miesiąc za 8 godz. pracy dzienni zarobisz. Tu Cię czeka harówa 24 godz. na dobę, do której bedziesz dopłacać. Rób jak chcesz, w końcu to Twoje życie.


        >
        >
        >
        >
        >
        • ladyjay Re: proszę o radę 13.08.08, 17:14
          podpisuje sie pod tym co napisala Leda!
          Przejrzyj na oczy i nie przeprowadzaj sie.
          Na pierwszym miejscu stawiaj siebie i dzieci, nie jakiegos podejrzanego typa o
          ktorym tak naprawde duzo nie wiesz.
          Powodzenia w podjeciu madrej decyzji!
          • ewamate1 Re: proszę o radę 14.08.08, 23:00
            Proszę posłuchaj co piszą dziewczyny.One mają rację.Szacunek dla
            siebie trzeba mieć. Nie rób gwałtownych ruchów. Wiem,że chcesz być
            szczęśliwa bo uważasz że na to zasługujesz- w tej chwili tylko Twoje
            dzieci się liczą. On przysporzy Ci tylko więcej zmartwień i płaczu.
            Chce być z Tobą to musi się bardziej postarać.
            Poczytaj jeszcze raz posty Ledy wszystko trafnie ujęla sama nie
            potrafilabym lepiej. Taka szczerość czasami jest bardzo potrzebna.
    • green_land Re: proszę o radę 15.08.08, 10:23
      Zamienisz ustabilizowane życie na koszmar!
    • jan_stereo Re: proszę o radę 15.08.08, 21:46
      Gdybym ja byl na Twoim miejscu, to bym sie cieszyl, ze mam takiego nosa i wykumalem, ze sie do Marka przeprowadzac okolicy nie mam najmniejszego zamiaru i dzieki temu uniknalem psychicznych upierdliwosci z jego i rodziny strony. Nie ma faceta w rodzinie i od razu wszyscy sie na zloto swieca widze :"))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka