twarz_bez_wyrazu
16.08.08, 17:43
Mam z tym wielki problem i nie wiem jak sobie poradzic.
Zazwyczaj w wiekszej grupie(nawet osob dobrze mi znanych) siedze z boku, nie odzywam sie by nie zwrocic na siebie uwagi. Rozmowa ( zwlaszcza z kobietami) mnie paralizuje, mam metlik w glowie, szybko sie pesze, dlatego wole pozostac niezauwazony. Jednak sa sytuacje, ze wypada sie odezwac, a czasami wrecz zostaje sie "wywolanym do tablicy" i wtedy nawet jezeli sie staram, nie gadam glupot, a probuje byc mily zapada niezreczna cisza(do tego czuje na sobie spojrzenia ludzi). Mam wrazenie, ze powinienem zniknac, gdyz nie nadaje na tych samych falach co moi "rozmowcy". Wtedy jeszcze bardziej sie w sobie zamykam, a w domu wszystko analizuje przez co dochodze do wniosku, ze albo jestem skazany na taka kompromitacje albo przestane bywac wsrod ludzi i tak wszystko sie zapetla. Wstydze sie rozmawiac, a siedzac z boku jestem odbierany jako gbur i osoba wyniosla.
Minelo kilka lat od momentu kiedy zawarlem jakas znajomosc. Zawsze bylem sam, a mam juz prawie 25 lat i po prostu jestem juz tym wszystkim zmeczony.
Jak zmienic swoj wizerunek osoby wynioslej?
Czy to da sie zmienic, czy jednak taki juz jestem(karma)? Znacie takie osoby?
Jak przyciagnac do siebie lduzi, jezeli nie jest sie przebojowym, wygadanym, pewnym siebie, usmiechnietym osobnikiem?
Gdzie szukac swoich zalet, jezeli na pierwszy rzut oka sie ich nie dostrzega?
Pozdrawiam.