Dodaj do ulubionych

czy para gejow lub lesbijek moze byc rodzicami?

IP: 195.150.224.* 13.01.02, 13:02
zakladam ten watek w kontekscie watku "malzenstwa gejow", zeby zastanowic sie,
co to znaczy byc rodzicem/opiekunem, i czy orientacja homoseksualna
uniemozliwia podjecie tej roli, czy tez nie

na wstepie zacytuje swoja wlasna wypowiedz sprzed paru miesiecy [z lenistwa :)]

Moze wielu wyda sie to delikatnie mowiac kontrowersyjne, ale osobiscie
nie jestem przeciwny posiadaniu dzieci przez pary homoseksualne.
Swoja postawe postaram sie uzasadnic:

Instynkty ojcowsko/macierzynskie nie sa zalezne od orientacji seksualnej.
Zatem w biologicznej naturze czlowieka nie ma czegos takiego, co by
uniemozliwialo nawiazanie relacji rodzic/opiekun-dziecko osobie
homoseksualnej, a w swoich mozliwosciach rozwoju osobowosciowego osoby
homoseksualne nie roznia sie zasadniczo od osob heteroseksualnych, mieszcza
sie w granicach tzw. normy.

Zatem powstanie rodzin z rodzicami homoseksualnymi jest bardziej kwestia
kultury, czynnikow spolecznych niz indywidualnych. Glowna przeciwnoscia dla
powstania takiej rodziny jest charakterystyczna dla naszej
judeochrzescijanskiej kultury homofobia, majaca swe zrodla kulturze
judaistycznej i nauczaniu Kosciola Katolickiegio, irracjonalny lek przed tym,
ze homoseksualisci zaleja swiat, jesliby przestac ich zwalczac, wiara w to, iz
homoseksualizm jest ciezkim grzechem, sprzeniewierzeniem sie ludzkiej naturze,
ze jest nienaturalny. Jednak z punktu widzenia wspolczesnej nauki
homoseksualizm nie jest dewiacja, jest naturalny i poza zmiana biologicznie
zakodowanej orientacji seksualnej nie laczy sie z jakimis szczegolnymi
zaburzeniami osobowosci. Slowem - homoseksualista tak samo jak
heteroseksualista moze stac sie dojrzalym czlowiekiem, podejmujacym z
powodzeniem rozne role spoleczne i nawiazujacym satysfakcjonujace relacje z
ludzmi. I tak sie przeciez dzieje od setek lat.

W innych kulturach bywalo roznie. Sokrates kochal sie z Platonem, Platon z
Arystotelesem, byla to czesc zwiazku mistrz-uczen i nikt z ich wspolczesnych
nie byl tym zgorszony. W kulturach poligamicznych homoseksualizm mezczyzn jest
czyms sila rzeczy naturalnym - kobiet nie starcza dla wszystkich.

Inna sprawa, ze homoseksualizm "wrodzony" (ok. 2-4% kazdej populacji - dotyczy
mezczyzn) i "nabyty" moze roznicowac homoseksualistow pod katem mozliwosci
podjecia roli rodzica. Homoseksualizm "nabyty", ze wzgledu na mechanizm jego
wytworzenia, przynajmniej w naszej kulturze (uwiedzenie, zaburzony rozwoj
psychoseksualny, nerwica na tle seksualnym) wiaze sie z wieloma osobistymi
problemami, ktore moga znacznie utrudniac lub uniemozliwiac satysfakcjonujace
odnalezienie sie w roli rodzica. Homoseksualizm "nabyty" jako uwarunkowany
srodowiskowo, wykazuje w ogole duza roznorodnosc, zaleznie od kultury, i jest
wlasciwie biseksualizmem z silniejsza tendencja w strone tej samej plci. Czy
biseksualizm stoi w sprzeczosci z rola rodzica? Ta kwestia chyba nie byla
jeszcze przedmiotem dyskusji - ale mysle ze stosuja sie argumenty podobne do
tu wyrazonych.

Uwazam, ze para dojrzalych gejow czy lesbijek, MOZE BYC DOBRYMI RODZICAMI dla
dziecka. To bardziej kwestia ich dojrzalosci, niz orientacji seksualnej. Fakt,
ze taka rodzina homoseksualna napotyka na problemy nieznane rodzinie hetero,
ale czy sa to problemy nierozwiazywalne?

Zarowno para homo jak i hetero moze byc zlymi rodzicami, jak i dobrymi,
to zalezy od osob tworzacych dana pare, od charakteru ich zwiazku. Jesli
dziecko jest szczesliwe ze swoimi rodzicami, a o to przeciez chodzi, to ja
jestem 100% przeciwny robieniu im trudnosci i rozbijania tej rodziny tylko
dlatego, ze tworza ja osoby homoseksualne. Gej czy lesbijka tez moze byc
zdolna zapewnic opieke i dobre warunki rozwoju dziecku, stajac jedynie przed
wyzwaniem, jak opowiedziec dziecku o swojej homoseksualnosci i o tym, ze ono
samo moze miec inna orientacje seksualna, o tym jak ludzie sie roznia w tych
kwestiach. Co wiecej, uczucia laczace pary homoseksualne to przeciez te same
uczucia ktore lacza osoby heteroseksualne - staly zwiazek homoseksualny to de
facto malzenstwo, a mozliwosc zawarcia zwiazku malzenskiego przez taka pare to
tylko symbol uznania jej przez spolecznosc.

Inna sprawa, ze z tego co mi wiadomo wiekszosc homoseksualistow ze
wzgledu na klimat w ktorym wzrastali, ktory niejednokrotnie, szczegolnie w
Polsce, nie jest im przychylny, delikatnie mowiac - kompletnie do zalozenia
rodziny sie nie nadaje. Maja zbyt wiele problemow sami z soba.

Takze - zachowalbym ostroznosc, ale nie jestem przeciw. Analogicznie
moznaby zapytac, czemuby nie zakazac zakladania rodzin wielu innym
osobom mogacym miec potencjalnie problemy z wychowywaniem
dziecka ze szkoda dla niego? Moznaby tu wliczyc osoby neurotyczne,
po epizodach psychotycznych, z rodzin patologicznych lub z domow
dziecka, karane itp, itd. Czemu im nie odbierze sie praw rodzicielskich
w imie dobra dziecka?

Bylbym za traktowaniem homoseksualistow jako dojrzalych, odpowiedzialnych
ludzi, ktorzy tak jak i rodzice hetero odpowiadaja przed spolecznoscia z
wywiazywania sie ze swoich obowiazkow rodzicielskich, niech maja mozliwosc
samodzielnego decydowania, zgodnie ze swym sumieniem, co jest dobre a co zle w
kwestii rodzicielstwa.

Ta zmiana kulturowa nie jest latwa takze i z tego powodu, ze w stosunku
wiekszosci hetero do mniejszosci homo odbija sie stosunek tej wiekszosci do
seksu w ogole, a sfera seksualna wciaz stanowi dla nas obszar pelen napiec i
konfliktow. Spojrzmy na samo postrzeganie pary seksualnej - powszechnie
dostrzega sie w niej "obrzydliwa" strone fizykalna, nie dostrzegajac milosci.
To cos mowi o naszym stosunku do seksu, do wiazania sie w pary.

Niewatpliwie podejscie do homoseksualizmu sie zmienia, np. najnowsze
klasyfikacje zaburzen psychicznych czlowieka (amerykanskie DSM-IV i europejskie
ICD-10) uznaja homoseksualizm, biseksualizm i heteroseksualizm
za rownorzedne, niepatologiczne odmiany orientacji seksualnej. A jeszcze
niedawno homoseksualizm probowano leczyc! Podobnie jak zmuszano dzieci
leworeczne do pisania prawa reka, a dzieci "talomidowe" bez nog do chodzenia
na niewygodnych protezach, mimo, ze poruszanie sie jedynie przy pomocy rak
bylo dla nich bardziej naturalne.

Umiejetnosc akceptacji tego, co naturalne, lecz do niedawna sprzeczne z
kultura, to wyzwanie. Dostrzeganie czlowieka jakim jest, a nie przez pryzmat
zastanych stereotypow nie jest latwa sztuka. Ale to jedna z najbardziej
cnotliwych rzeczy, na jakie mozemy sie zdobyc.

pzdr

fnoll
Obserwuj wątek
    • kwieto Re: czy para gejow lub lesbijek moze byc rodzicami 13.01.02, 13:37
      To ja powiem rownie "brutalnie" - nie interesuje mnie to czy para
      homoseksualistow dorosla do roli rodzicow, a to, jak sie w takim ukladzie czuje
      dziecko, i jak ono odbiera swiat. Jeszcze niedawno zastanawiales sie nad
      sterylizacja rodzicow recydywistow. Ja powiem, ze dziecko recydywisty
      TEORETYCZNIE ma takie same szanse na bycie szczesliwym z rodzicem recydywista,
      jak i homoseksualista. I nie chodzi mi tu o porownanie homoseksualisty do
      przestepcy, ale o pokazanie, ze TEORETYCZNIE jestesmy wszystko w stanie
      udowodnic, i przyjac takie zalozenia, w ktorych bedzie wprost idealnie. Mnie
      interesuje natomiast jak sie ta teoria ma do praktyki.

      Przyklad z innego podworka: Teoretycznie, przedsiebiorstwo panstwowe, ktorego
      zarzad jest mianowany przez politykow, moze nie kierowac sie interesami partii
      rzadzacych, a interesem tegoz przedsiebiorstwa. Czyli TEORETYCZNIE moze sie
      zdarzyc, ze mianowany przez Panstwo dyrektor nie bedzie zalezny od tego
      Panstwa, a bedzie sie kierowal interesem przedsiebiorstwa. TEORETYCZNIE. A
      praktycznie - prosze podac mi przyklad takiego panstwowego przedsiebiorstwa? Bo
      ja jakos nie moge takiego znalezc, moze jestem slepy?

      Jak to teraz przelozyc na pary homoseksualne? Ano prosto. Boje sie, ze o ile
      teoretycznie da sie taki model wychowania dzieci uskutecznic (nie przecze, w
      teorii jest to wykonalne), o tyle w praktyce jest to niemozliwe do wdrozenia.
      I mnie nie interesuje co sie da udowodnic teoria, ale co da sie namacalnie
      sprawdzic. Bo wszystkie pary heteroseksualne rowniez twierdza, ze one dadza
      milosc, bezpieczenstwo, i prawidlowy rozwoj, a potem te dzieci laduja w
      pogotowiu opiekunczym. Dlaczego w przypadku par homoseksualnych mialoby byc
      inaczej?

      Mam wrazenie, ze rozumowanie przebiega troche na zasadzie - "jezeli para
      homoseksualna sie na prawde kocha, to dziecko bedzie szczesliwe" - to sa tylko
      czcze zyczenia, rzeczywistosc jest duzo bardziej brutalna. O ile w przypadku
      par heteroseksulanych nie mozna miec na to wplywu, o tyle w przypadku par
      homoseksualnych taki wplyw na rzeczywistosc istnieje.

      Para homoseksualna statystycznie nie bedzie sie roznila niczym od pary
      heteroseksualnej (pod wzgledem zdolnosci wychowywania dzieci), a twierdzenie ze
      jest inaczej, to wedlug mnie mit.

      Pytanie na ktore trzeba odpowiedziec, to czy przecietna para homoseksualna,
      ktora bedzie wychowywac dziecko, oprocz normalnych problemow wychowawczych,
      bedzie sobie w stanie poradzic z tymi dodatkowymi problemami, zwiazanych z
      odmiennoscia relacji niz w przypadku "standardowego" malzenstwa. Problemami,
      ktore wg mnie maja niebagatelny wplyw na psychike dziecka.

      I jak na razie nikt z dyskutantow nie odpowiedzial zadowalajaco na to pytanie.

      Dopisek:
      Prosze dyskusje podejmowac w oparciu o PRZECIETNA a nie IDEALNA pare, zarowno
      homo- jak i hetero-seksualna. To znaczy, prosze nie mowic, ze da sie z tymi
      problemami poradzic, ale ze poradzic sobie potrafi KAZDA albo WIEKSZOSC par
      homoseksualnych. Dopiero wtedy mozemy dyskutowac na poziomie ogolnym.
      • Gość: fnoll Re: czy para gejow lub lesbijek moze byc rodzicami IP: 195.150.224.* 13.01.02, 14:20
        drogi kwieto

        w twoim rozumowaniu tkwi pewien problem - jesli jako warunek przyznania (czy
        raczej - nie odbierania) prawa do opieki na dziecmi parom homoseksulnym
        stawiasz praktyczne dowiedzenie, ze przecietna para homoseksualna sobie z
        wychowaniem poradzi w sposob mieszczacy sie w granicach normy, ze szansa
        wychowania przez nie zdrowego dziecka nie odbiega od tego, z czym mamy do
        czynienia w parach hetero, to ja pytam: jak mozna tego dowiesc w praktyce nie
        przyznajac parom homoseksualnym prawa do wychowywania dzieci? to bledne kolo

        poza tym pozostaje jeszcze problem bardziej bazowy - czyli
        mozliwosc "zalegalizowania" w zwiazku malzenskim stalego zwiazku
        homoseksualnego - aby w oczach spolecznosci byla to odpowiedzialna, stala
        para, ze zwiazanymi ze statusem malzenskim przywilejami i obowiazkami, a nie
        wolny zwiazek, ktory nie wiadomo, czy jutro sie nie rozpadnie, a jak wiadomo
        stalosc opiekunow to dla dziecka kwestia niezwykle istotna

        i wez prosze pod uwage, ze takie pary wychowujace dzieci w spoleczenstwach
        bardziej otwartych na homoseksualistow niz nasze istnieja, ba, istnieje nawet
        socjologiczno-psychologiczna literatura na ich temat - to ja ja moze odgrzebie
        jak mi sie uda i ci podesle - bedziesz mial praktyke

        poza tym, a oto mi glownie chodzi, istotne sa tez nastawienia otoczenia, bo
        wyobraz sobie wychowywanie dziecka w otoczeniu, ktore jest wrogie wobec ciebie
        i tylko czeka na twoje potkniecia wychowawcze, wszystko co robisz postrzega
        przez pryzmat twojej orientacji seksualnej a nie ciebie jako osoby - czy w
        takich warunkach mozna normalnie zyc?

        seks to nie wszystko, drogi kwieto ;)

        pzdr

        fnoll
        • Gość: ida Re: czy para gejow lub lesbijek moze byc rodzicami IP: *.csk.pl 13.01.02, 15:10
          chyba trzeba dodać, że problem bycia rodzicami dotyczy właściwie w głównej
          mierze par gejowskich, które rodzicami stać się chcą. Kobieta dziecko może
          mieć zawsze (przynajmniej teoretycznie) i wychowywać je wspólnie ze swoja
          partnerką nawet jeśli nie mogą takiej sytuacji zalegalizować w formie prawnej.
          Nikt matce dziecka nie odbierze (albo nie zabroni kobiecie go mieć) tylko i
          wyłącznie dlatego, że jest ona lesbijką.

          Poza tym, żyjemy w społeczeństwie, w którym właściwie każda inność (czy jest to
          orientacja seksualna czy religijna czy coś znacznie bardziej banalnego) budzi
          duże emocje i dziecko prędzej czy póxniej będzie musiało się nauczyć z tym
          radzić niezależnie od tego, czy jest wychowywane przez rodziców homo- czy
          heteroseksualnych
        • kwieto Re: czy para gejow lub lesbijek moze byc rodzicami 13.01.02, 19:28
          Ja poprosze o ta literature.
          A z pouczaniem mnie, ze nie tylko seks sie liczy, to daj sobie spokoj... Gdybym
          tak uwazal, nie zastanawialbym sie nad tym problemem, albo nawolywalbym do
          pedofilii - w imie udanego seksu na przyklad
          • Gość: onnanohi Moi drodzy. IP: *.devs.futuro.pl 13.01.02, 20:56
            • Gość: onnanohi Re: Moi drodzy. IP: *.devs.futuro.pl 13.01.02, 21:16
              Czy Wy NAPRAWDE jesteście tacy tolerancyjni? Gratulacje.
              Jak wie większość z Was, mieszkam w Gdańsku, mam wyższe wykształcenie na 2
              kierunkach, uważam się za osobę inteligentną o szerokich horyzontach. Do "tej
              kategorii" należy również większość osób, które znam, znałam i prawdopodobnie -
              tych, które poznam. Wszyscy moi znajomi, z którymi zdarzyło mi się rozmawiać na
              ten temat - są tak samo tolerancyjni jak ja - nie używają oni w zaciszu domowym
              słowa homosexualista, lecz pedał. I nie rozważają, czy powinni to, czy tamto
              tylko z góry mówią NIE. Otóż wśród tych, których znam / znałam jest dwóch
              homoseksualistów. Jeden to mój bardzo dobry kolega z dawnych lat. Zawsze czułam
              pewnego rodzaju obrzydzenie do mężczyzn homo. Gdy okazało się, że wspomniany
              wcześniej mój znajomy jest homo, musiałam zmierzyć się z problemem mojej
              nietolerancji. Pana X akceptuję wraz z jego odmiennością, lecz gdy poznałam
              jego kochanka i słyszałam jak rozmawiają o wspólnie spędzonej nocy, która to
              zakończyła się zarwaniem się łóżka, po prostu zrobiło mi się niedobrze. Tak.
              Fizycznie chciało mi się wymiotować, gdy ZOBACZYŁAM oczyma wyobraźni, co też
              oni tam w tym łóżku robili. Do czego zmierzam? Jestem tolerancyjna na tyle na
              ile być potrafię. Ale gdy wyobrażę sobie siebie jako dziecko i hipotetycznego
              kolegę z klasy, który wychowywany jest przez parę homo - na samą myśl o tym
              współczuję temu dziecku zachowań jego rówieśników.
              Odpowiedź na pytanie: czy pary gejów i lesbijek mogą być rodzicami? Tak, na
              bezludnej wyspie, albo na wyspie zamieszkałej przez podobne im pary. Nie
              wątpię, że mogą mieć wielki instykt rodzicielski i być dobrymi rodzicami.

              Jak zwykle piszę chaotycznie. Wnioski: obiektywnie patrząc, wiem że powinnam
              być bardziej tolerancyjna, ale nie jestem. I już się nie zmienię, bo
              próbowałam. Jeżeli dowiedziałbym się, że ktoś z moich znajomych wychowywany był
              przez parę homo - STARAŁABYM się patrzeć na niego jak na zwyczajnego człowieka,
              ale gdzieś tam w tle byliby jego tatusiowie robiący nie powiem co. I takie samo
              podejście widzę wśród wszystkich moich znajomych. To jest tak - na zewnątrz i
              dla obcych tolerancja itp. a w domu i tak myślimy to co myślimy.
              Zatem jak powiedziałam na wstępie - jeżeli naprawde jesteśte tak tolerancyjni,
              jak to wynika z Waszyc wypowiedzi - gratulacje. Ja nie jestem tak tolerancyjna,
              jak uważam, że być powinnam aby w obecnym świecie nazywać się osobą
              inteligentną.
              • szopracz czy para moze... 13.01.02, 21:57
                Poczulam sie troche wywolana do tablicy, bo na temat tego watku napisalam dopiero co, ale co tam -
                mozna jeszcze raz.
                Odpowiedz na pytanie czy para homoseksualna moze byc rodzicami jest oczywiwsta - nie tylko moze byc
                ale bywa i to coraz czesciej wiec nie ma sie czym tak podniecac.
                Uwagi Onnanohito troche mnie zaskakuja w kontekscie Jej wlasnych "zeznan" na temat Jej hmmm - po
                angielsku to bylby background czyli wyksztalcenia, wychowania itd.
                Moj punkt widzenia jest taki - ludzie sie kochaja (w sensie maja sex) w najrozniejszych ukladach i
                okolicznosciach. Jesli rozpatrywac te wydarzenia pod wzgledem estetyki to niezaleznie od plci
                partnerow jest to najczesciej dosc paskudna fizjologia chyba ze ktos gustuje w filmach porno - tez
                kazdemu wolno. Dopoki robia to dorosli ludzie i nikt nikogo nie wykorzystuje przeciwko jego/jej woli
                - na zdrowie - hulaj dusza, piekla nie ma - nie mnie to osadzac wiec uwagi o zbrzydzeniu wizja kochajach
                sie dwoch mezczyzn uwazam za conajmniej dziecinne. Ale to tylko dygresja.
                Co zas do podstawowego tematu rodzicielstwa homoseksualistow - powoli wszyscy na swiecie
                zaczynamy dostrzegac, ze kazdy przypadek rodziny jest indywidualny - nawolywanie Kwieto do
                poszukiwania jakiejs "sredniej" przyjmuje w tym kontekscie jako niestosowne - nikt z nas nie chce byc
                "sredni" - kazdy jest indywidualny i to jest fajne aczkolwiek bywa trudne do zaakceptowania - o ilez
                latwiej generalizowac... I tak jak moga byc fatalni rodzice heteroseksualni tak moga i tacy byc rodzice
                homoseksualni, i odwrotnie.
                Skupmy sie na wiec na owym "dobru dziecka", na ktore tak wygodnie jest sie powolywac.
                Aby rosnac i rozwijac sie, kazdy maly czlowiek potrzebuje poczucia bezpieczenstwa, ciepla, milosci,
                czasu, zainteresowania, indywidualnego traktowania ze strony doroslych. Ci dorosli to moga byc mama i
                tata, babcia i mama, wujek i ojciec, starszy brat i ciotka - wariantow jest duzo. I wszystko gra tak dlugo
                jak nie jest to anonimowa zbiorowosc.
                Wszystkie mozliwe (i wszedzie dostepne) badania i statystyki wskazuja na wielkie klopoty z
                dostosowaniem sie do zycia w spoleczenstwie i z osiagnieciem szczesliwego, produktywnego zycia
                przez tych, ktorych wychowaly domy dziecka i innego rodzaju placowki wychowawcze. To nie znaczy, ze
                wielu wychowankow domow dziecka nie osiaga szczescia badz satysfakcji - to znaczy tylko tyle, ze ich
                droga jest o wiele trudniejsza i czesto musza zmagac sie przez wiele lat ze skutkami dziecinstwa
                spedzonego w sierocincu. Wnioski nasuwaja sie same.
                Znam pary homoseksualne wychowujace dzieci (teraz juz nastolatki) i nie mysle o nich jako o jakims
                specjalnym gatunku rodzicow - w ostatecznym rozrachunku wszyscy chcemy dla naszych dzieci tego
                samego - szczesliwego zycia, dobrego wyksztalcenia, przyzwoitej pracy i kochajacego partnera. To sa
                dazenia kazdego rodzica. Niezaleznie od tego z kim sam (czy sama) spi i lamie lozka :-)
                Podejrzewam, ze to nie koniec naszej wymiany mysli - cdn?
                • Gość: Marta Re: czy para moze... IP: 10.136.128.* 14.01.02, 06:53
                  szopracz napisał(a):
                  > Podejrzewam, ze to nie koniec naszej wymiany mysli - cdn?

                  Nie wiem jak miałabym uzupełnić - ujęłaś moje myślenie lepiej ode mnie :-)

                  Także wypowiedź fnolla popieram usilnie.
                  Dlatego sama napisałam, że owa para pożądajaca dziecka powinna albo poczekać na
                  ewolucję obyczajów u nas, albo jechać tam, gdzie to się już dokonało.
                  Życzę im powodzenia.
                  Myślę, że grozi im bycie rodzicami nadopiekuńczymi - uważajcie na to :-)))
                  Marta

                  • Gość: Renka Re: czy para moze... IP: *.home.cgocable.net 14.01.02, 07:59
                    Mnie osobiscie to zupelnie nie przeszkadza u innych, ale gdybym miala byc na
                    miejscu tego dziecka, to wolalabym, zeby moi rodzice nie odrozniali sie zbytnio
                    od otoczenia, tzn , aby nie zwracali na siebie zbytniej uwagi i zeby mnie z
                    tego powodu dzieci nie przezywaly lu nie pokazywaly palcem. Dzieci sa okrutne,
                    zauwazaja najdrobniejsze szczegoly, ktorych my, dorosli nie zauwazamy, albo
                    udajemy, ze nie zauwazamy.Syn mojej kolezanki pobil sie w szkole z innym,
                    poniewaz tamten zauwazyl, ze jego matka nie zna angielskiego i powiedzial to
                    glosno, aby wszystkie dzieciaki uslyszaly.Nie znac jezyka, tzn byc
                    analfabeta..A przeciez jego matka jest wyksztalcona osoba, tylko w szkole do
                    niego po polsku powiedziala..Dzieci w wieku szkolnym nie chca sie wyrozniac,
                    wszystkie chca miec TATUSIOW i MAMY. Jezeli ktos ma dwoch tatusiow,
                    prawdopodobnie byloby to SUPER, ale dwie mamy, to nie wiem.Trzebaby dzieci
                    zapytac.Na razie eksperyment trwa. W Kanadzie malzenstwa gejow sa tak samo
                    powaznie traktowane jak hetero, nawet lesbijki moga adoptowac dzieci i je
                    wychowywac. Ale co z tych dzieci wyrosnie, nie wiadomo jeszcze. Zadnych
                    statystyk i opracowan nie ma.Ja moje dzieci wychowuje w tradycyjnych
                    wartosciach rodzinnych i widze, ze przyjaznia sie z dziecmi z podobnych rodzin,
                    pelnych, kochajacych sie.Moze gdybysmy byli z mezem bardziej rozrywkowi,
                    bardziej rozwiazli, mysle, ze dawalibysmy dzieciom taki wlasnie model do
                    nasladowania, jako, ze one ucza sie przez nasladowanie rodzicow.
    • Gość: charlie Re: czy para gejow lub lesbijek moze byc rodzicami? IP: 217.11.133.* 14.01.02, 07:52
      CZy wy naprawde jesteście tak tolerancyjni???? Czy ktos zastanowił się nad
      dzieckiem wychowywanym przez pedałów? To dziecku robi sie krzywdę!!! Już nie
      wystarczy że trzeba ich tolerować, to dochodzi do tego że stawiaja się na równi
      z normalnymi związkami - kobieta mężczyzna. Niech jadą do kraju gdzie takich
      się toleruje, najlepiej gdzieś jak najdalej od normalnych ludzi. Czy naprawdę
      musimy upodabniać nasz kraj do wszystkich innych kretyńskich państw gdzie
      pedały są niemal uważani za ludzi nieszczęśliwych i wymagających współczucia?
      Ludzie opamietajcie się troszeczkę....
      • Gość: onnanohi Szop pracz IP: *.devs.futuro.pl 14.01.02, 08:57
        Czy mogłabyś mi powiedzieć, gdzie mieszkasz?
        • Gość: charlie Re: Szop pracz IP: 217.11.133.* 14.01.02, 09:49
          Gdzie mieszkam? To chyba nie ma większego znaczenia....
        • Gość: fanny Re: czy para gejow lub lesek moze byc rodzicami? IP: *.chello.pl 14.01.02, 10:04
          Boje sie, ze jest to temat, gdzie i tak kazdy pozostanie przy swoim zdaniu.
          Trudno mi tez wyciszyc emocje po przeczytaniu niektorych postow dotyczacych
          powiazania pomiedzy jakoscia rodzicielstwa od tego, czy partnerzy uprawiaja
          stosunki analne czy waginalne. Moze ci rodzice, ktorzy kochaja sie oralnie tez
          sa gorszymi rodzicami? Wszak taka milosc praktykuja (zgroza!) lesbijki.
          Podobnie zreszta jak 80% ludzi z wyzszym wyksztalceniem. I co to ma do rzeczy
          jakimi sa/ moga byc rodzicami?


          Otoz w Europie zyje kilkaset tysiecy dzieci, ktorych rodzice pozostaja w
          zwiazku homoseksualnym! Czy jestescie sklonni postulowac odebranie ich
          rodzicom, bo przeciez NIE MAJA oni PRAWA miec dzieci?

          Obecnie pojecie tradycyjna rodzina nie istnieje. Nawet w rodzinie kobieta +
          mezczyzna + dzieci tradycyjne role spoleczne matek i ojcow podlegaja odwroceniu
          badz wymieszaniu. Kobiety zajmuja wysokie stanowiska, robia kariere pracujac 70
          godzin tygodniowo a ich maz w tym czasie zajmuje sie domem i dziecmi. Czy takim
          ludziom tez lepiej odebrac prawo do posiadania dzieci? Bo przeciez ich
          potomstwu trudno zdefiniowac sobie kto jest MAMA a kto TATA. No i jakas dziwna
          ta mama. Inna niz kolegi. A co zrobimy z dziecmi, ktore (biedne) maja dwa domy,
          gdzie do szkoly przychodzi raz jeden tata a raz drugi?

          Troszke sie to wszystko zapetlilo. Mamy pracujace kobiety, mamy rozwody, mamy
          wreszcie homoseksualnych ludzi, ktorzy tak samo jak hetero moga miec silny
          instynkt posiadania potomstwa. Ktorzy sa takimi samymi ludzmi jak hetero,
          ktorzy kochaja taka sama miloscia, ktora nie ma plci. Nawet nie mozna
          powiedziec, ze inaczej TO robia. Roznorodnosc form aktywnosci seksualnej
          czlowieka jest doprawdy wielka. I moze byc tak, ze na widok tego, co w zaciszu
          sypialni robi jakas nasza znajoma para hetero, niejednemu gejowi wlosy stanely
          by deba! Ale nie zastanawiamy sie i nie wyobrazamy (z obrzydzeniem) naszych
          znajomych w lozku. Coz wiec motywuje nas do robienia takich spekulacji w
          stosunku do gejow czy lesek? BTW nie wszyscy geje pozostajacy nawet w stalych
          zwiazkach uprawiaja seks analny czy oralny. I co nasza niezdrowa ciekawosc,
          tudziez uprzedzenia do jakis form seksu maja do tego czy ktos potrafi wychowac
          dziecko?

          Swiatowa Organizacja Zdrowia pracuje nad nowa definicja rodziny. Definicja ta
          oparta ma byc na stwierdzeniu, ze rodzina jast taka "komorka spoleczna", ktora
          sie za rodzine uwaza. Dziadkowie wychowyjacy wnuki, samotni ojcowie, dzieci
          ktorych rodzice po rozwodzie weszli w nowe zwiazki, maja rodzenstwo przyrodnie,
          ktore dobrze czuja sie we wszystkich domach, ktore maja, leski wychowujace
          dzieci jednej z nich, geje wychowujacy adoptowane dzieci.

          To jak czuly beda sie takie dzieci w swoim srodowisku czy na ulicu zalezy tylko
          od NAS. Od tego czy potrafimy zdobyc sie na tolerancje, a moze nawet -
          zyczliwosc wzgledem INNEGO. Zalezec to bedzie od tego w jakim duch my sami
          wychowyjemy nasze dzieci, jakie wartosci potrafimy im przekazac. Jakimi my sami
          jestesmy rodzicami. Zeby sie nie okazalo, ze nie potrafimy poradzic sobie z
          wychowaniem swoich dzieci, do ktorych posiadania MAMY prawo!
          • Gość: charlie Re: czy para gejow lub lesek moze byc rodzicami? IP: 217.11.133.* 14.01.02, 10:25
            cięzkie czasy idą , bardzo cięzkie.... mam propozycje.Czy wszystcy tak bardzo
            tolerancyjni ludie mogliby przeprowadzić sie do USA. Los Angeles to miasto w
            sam raz dla Was moi mili...tylko nie osiedlajcie się w Texasie, bo mogliby nie
            zrozumieć Waszych uczuć w stosunku do pedałów..
            • Gość: onnanohi Re: czy para gejow lub lesek moze byc rodzicami? IP: 213.17.193.* 14.01.02, 10:49
              Myślałam, że mój list był jasny.
              Dlatego napisałam o moim wykształceniu, miejscu zamieszkania i znajomych, żeby
              pokazać, że takiej tolerancji jakiej byśmy chcieli NIE MA. Chciałam pokazać, że
              MOIM ZDANIEM ludzie homo, którzy decydują się wychowywać dzieci robią im
              większą krzywdę niż dobry uczynek, czy jak tam to nazwać. Ale nikt mnie nie
              zrozumiał w swojej tolerancji.
              Tolerujecie homo i ich stosunki seksualne, tolerujcie też mnie i moje do nich
              obrzydzenie!!!
              • Gość: charlie Re: czy para gejow lub lesek moze byc rodzicami? IP: 217.11.133.* 14.01.02, 11:12
                Nareszcie jakaś pokrewna dusza. Nareszcie ktoś wyraził swoje do nich
                obrzydzenie!!! Myslałem już że wszyscy są tak tolerancyjni ,że aż nienormalni.
                Wiem że teraz wszystko co nienormalne( pedały)staje się normalne, a to co
                kiedyś było normalne uważane jest za nietolerancję.

                • Gość: Straight Re: czy para gejow lub lesek moze byc rodzicami? IP: *.compass.net.nz 14.01.02, 11:19
                  Witam
                  Ja naleze tez do tych nietolerancyjnych i skoro nie mozecie reprodukowac to
                  odpowiedz jest zawarta sama w sobie.
                  A milosc to macie chyba sami do siebie co nazywa sie EGOIZM.
                  Skoro nie boisz sie Stworcy to spojrz na nature.
                  Wy jestescie obrzydliwi.
                  Mnie nie obchodzi co robicie w lozku, mozecie nawet "pociag" utworzyc z tymi co
                  kochaja inaczej ale nie przyrownujcie sie do normalnych ludzli.
                  A te biedne dzieci czy ktos ich o zdanie pytal?
                  • Gość: charlie Re: czy para gejow lub lesek moze byc rodzicami? IP: 217.11.133.* 14.01.02, 11:31
                    Straight ma 100% racji.
                    Do was , nie wiem jak was nazwac, powinno sie strzelać, a nie dawać prawa do
                    dzieci
        • Gość: Emma Re: Onnanoito IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 14.01.02, 20:07
          w Kanadzie ,rzecz jasna.
      • Gość: fnoll skad sie bierze wrogosc do gejow i lesbijek? IP: 195.150.224.* 14.01.02, 12:50
        charlie, straight czy onnanohito ani fnoll, szopracz czy fanny z pewnoscia nie
        urodzili sie z takimi postawami wobec osob o odmiennej orientacji seksualnej
        jak prezentuja obecnie

        dlaczego przyjelismy akurat takie a nie inne postawy?

        napewno kazdy z nas to odmienna historia, ale istnieje w tej kwestii tez pare
        praw ogolnych:

        wszelacy "obcy" dzialaja dla nas troche jak test projekcyjny, czyli w ich
        charakterystyce jaka sobie tworzymy w glowie umieszczamy tresci z nas samych
        wyparte, nieuswiadomione, leki, konflikty et. w sposob mniej lub bardziej
        symboliczny

        dajmy na to znany bialym rasistom nienawidzacym murzynow stereotyp, wedle
        ktorego murzyn jest leniwy, swietnie koresponduje z niewolnicza przeszloscia
        murzynow w ameryce i troska plantatorow o to, by niewolnicy pracowali ile sie
        da, i lekiem o to, ze beda sabotowali polecenia wlasciciela

        jesli chodzi o gejow - to w naszej postawie wobec nich wyraza sie po pierwsze
        nasz stosunek do seksu (czy jestesmy milosni i zmyslowi, czy tez nasze
        czynnosci "kopulacyjne" nie zostaly zintegrowane z uczuciowoscia wyzsza), po
        drugie nasze indywidualne przezycie tematu homoseksualizmu (wielu mezczyzn ma
        na swoim koncie doswiadczenia homoseksualne z dziecinstwa, jak zbiorowa
        masturbacja, chwytanie sie za jaja w ramach zabawy, imitowanie stosunkow z
        kolega etc., sa to zachowania calkiem naturalne dla tzw. homoseksulanej fazy
        rozwoju psychoseksualnego ktora ma miejsce w wieku ok. 11-14 lat, gdy poped
        seksualny jest juz rozbudzony, ale nadal istnieje charakterystyczna dla
        poprzednich faz izolacja plci, wobec czego jedynymi dostepnymi obiektami
        seksualnymi sa rowiesnicy tej samej plci), poza tym atawistyczny lek przed
        byciem "pokrytym" co zarowno w historii czlowieka jak i obecnie u wielu
        naczelnych jest symbolem dominacji w stadzie starszego samca nad mlodszymi,
        takze niedokonczona wlasna identyfikacja plciowa (lek przed pokusa, ktora
        moglaby w nas obudzic jakies homoseksualne tendencje - uzasadniony o tyle, ze
        wiekszosc populacji, jesli nie my wszyscy, jestesmy zasadniczo biseksualni), w
        przypadku tego ostatniego wrogosc wobec geja bylaby rzutowaniem na niego
        wlasnej wrogosci wobec potencjalnych zachowan homoseksualnych u samego siebie,
        czyli byloby to znakiem, ze istnieje w danym homofobie lek o stalosc wlasnej
        orientacji seksualnej (wyraza sie to tez w wizji ze "homoseksualizm zaleje
        swiat" co znaczy naprawde "boje sie, ze homoseksualizm zaleje mnie" czyli, ze
        stane sie homoseksualista)

        lesbijki to odmienna sprawa - wielu mezczyzn fantazjuje na temat dwoch
        kochajacyh sie kobiet, stad wrogosc mezczyzny do lesbijek moze powstac wtedy,
        gdy dotrze do niego, ze prawdziwe lesbijki w ogole mezczyzny nie pragna, lub
        gdy dana para lesbijska wyda mu sie nieatrakcyjna (nie dosc, ze brzydkie, to
        jeszcze zboczone), czy wzbudzi w nim wrogosc z innych wzgledow (np. gdy jego
        kochanka opusci go dla innej kobiety)

        skad sie bierze wrogi stosunek kobiet hetero do lesbijek, to nie wiem, a
        chetnie sie dowiem

        pozdrawiam i zapraszam do podrozy po historii naszych przekonan

        fnoll
        • Gość: fanny Re: skad sie bierze wrogosc do gejow i lesbijek? IP: *.chello.pl 14.01.02, 13:04
          Pieknie napisane fnollu.
          Nie wiem tylko, czy znajdzie sie wielu chetnych na te podroz w glab siebie :-)
        • kwieto drogi fnollu 14.01.02, 13:06
          Ja nadal czekam na te dane dotyczace dzieci wychowywanych w homoseksualnych
          zwiazkach...

          Bo to czy ktos jest takiej, czy innej orientacji nie interesuje mnie zupelnie.
          Ale wiem, ze ja jako dziecko rodzicow homoseksualnych, czulbym sie z tym bardzo
          dziwnie. niezrecznie. w jakis sposob zle.

          No ale to moje odczucia, wiec ja cierpliwie czekam, na te badania...
          • Gość: fnoll Re: drogi kwieto IP: 195.150.224.* 14.01.02, 13:21
            cierpliwosci, cierpliwosci... poza tym nie mam sklerozy takze uwierz, jak
            powiedzialem, ze wygrzebie cos dla ciebie, to wygrzebie, ale nie obiecywalem,
            ze natychmiast :)
            docen prosze ten gest dobrej woli, bo przeciez sam moglbys sobie poszukac
            danych na temat dzieci w rodzinach homoseksualnych, by rozszerzyc swoja wiedze
            poza indywidualne intuicje - a tu prosze, ktos ci czegos szuka

            pzdr

            fnoll
          • Gość: fanny Re: do kwieto IP: *.chello.pl 14.01.02, 13:26
            kwieto napisał(a):

            > Ja nadal czekam na te dane dotyczace dzieci wychowywanych w homoseksualnych
            > zwiazkach...
            >
            > Bo to czy ktos jest takiej, czy innej orientacji nie interesuje mnie zupelnie.
            > Ale wiem, ze ja jako dziecko rodzicow homoseksualnych, czulbym sie z tym bardzo
            >
            > dziwnie. niezrecznie. w jakis sposob zle.
            >
            > No ale to moje odczucia, wiec ja cierpliwie czekam, na te badania...

            Wyobrazmy sobie, ze jestes 9 letnim chlopcem i mieszkasz z Michalem i Wlodkiem.
            Mowisz im po imieniu i wiesz, ze jakas kobieta urodzila Cie, ale nie mogla sie
            Toba zajmowac. A Wlodek z MIchalem bardzo czekali na takie dziecko jak Ty,
            chcieli sie o nie troszczyc i je kochac. Widujesz swoich rodzicow w zupelnie
            zwyklym zyciu: pracuja, zajmuja sie domem, odprowadzaja Cie do szkoly i daja
            obiad. Jezdzicie na wakacje i chodzicie do kina. CZasem jedziesz do dziadkow na
            noc, zeby rodzice mogli isc sie zabawic. Czasami rodzice trzymaja sie za reke, a
            czasami kloca. Jak i w zwiazku tworzonym przez dojrzalych i odpowiedzialnych
            hetero, Michal z Wladkiem nie uprawiaja na Twoich oczach seksu, nie slyszysz ich
            jekow zza sciany (nie rozumiem tez tezy Andrzeja, jakoby ogladanie "seksujacych"
            sie rodzicow homo mialoby byc dla dziecka wieksza trauma niz zobaczenie w
            intymnej sytuacji rodzicow hetero).

            Czy moglbys napisac dlaczego czulbys sie dziwnie, niezrecznie, w jakis sposob zle?
            • kwieto Re: do fanny 14.01.02, 13:43
              Kto to jest ta pani co mnie urodzila?
              Dlaczego mnie zostawila? Kazano jej?
              Nie kochala mnie?
              A moze taka rola pan na tym swiecie, urodzic dziecko, i nie miec nic do
              powiedzenia wiecej?
              Wiec jestem znajda?
              Przybleda?
              Dlaczego ja lubie panie, skoro moi rodzice za paniami nie przepadaja?
              Dlaczego inni maja tak, a ja inaczej?
              Czy to znaczy, ze jestem przez to gorszy?
              Bo skoro inni maja inaczej, a ja jestem przygarniety (i to nie przez mame i
              tate, ale przez dwoch tatow), bo mama mnie nie kochala, to musze byc gorszy,
              prawda?
              I to jeszcze gorszy od tych co ich mama i tata przygarneli, bo mnie nikt nie
              chcial, na zasadzie resztek, ochlapow dostalem dwoch tatow, bo mam juz
              zabraklo?

              a na marginesie - moze kobiety tego nie czuja, ale mezczyzna zupelnie inaczej
              przytula (chocby sciskajac tylko) kobiete, a inaczej mezczyzne - nie sadze,
              zeby dwoch panow, czy dwie panie mogli/mogly nadrobic niedociagniecia np. w
              tej materii...
              I takich "drobiazgow" jest cale mnostwo.

              • Gość: fanny Re: do kwieto IP: *.chello.pl 14.01.02, 14:19
                kwieto napisał(a):

                > Kto to jest ta pani co mnie urodzila?
                > Dlaczego mnie zostawila? Kazano jej?
                > Nie kochala mnie?
                > A moze taka rola pan na tym swiecie, urodzic dziecko, i nie miec nic do
                > powiedzenia wiecej?
                > Wiec jestem znajda?
                > Przybleda?
                > Dlaczego ja lubie panie, skoro moi rodzice za paniami nie przepadaja?
                > Dlaczego inni maja tak, a ja inaczej?
                > Czy to znaczy, ze jestem przez to gorszy?
                > Bo skoro inni maja inaczej, a ja jestem przygarniety (i to nie przez mame i
                > tate, ale przez dwoch tatow), bo mama mnie nie kochala, to musze byc gorszy,
                > prawda?


                Alez to o czym piszesz to zwyczajne i powszechne problemy adoptowanych dzieci. I
                jesli od poczatku rodzice rozmawiaja z dzieckiem, ze nie sa jego biologicznymi
                rodzicami, to dzieci nie robia z tego sprawy. Powiem wiecej, starsze dzieci,
                ktore wiedza juz jak zwyczajna i prosta fizjologia moze byc akt poczecia, czuja
                sie dumne, ze nie z czystego przypadku ich rodzice sa rodzicami, ale z wlasnego
                swiadomego wyboru! Maja pewnosc, ze dla tych ludzi sa PLANOWANYM dzieckiem!
                Jezeli chodzi o to, ze rodzice czuja pociagdo wlasnej plci, a dziecko do
                przeciwnej, to z jednej strony wydaje mi sie, ze podobna pytania stawiaja sobie
                dzieci homo w rodzinach heteroseksualnych. Zreszta to rzecz wychowawczo zupelnie
                latwa do przeprowadzenia. Moje dzieci (7 i 10) wiedza, ze sa ludzie o innej
                orientacji seksualnej i to zupelnie naturalne. Nie robia z tego sensacji i mysle,
                ze nawet rosnac na homoseksualne osoby w naszej heteroseksualnej rodzinie nie
                trafia na kozetke. Zauwaz zreszta, ze jest wiele osob, u ktorych identyfikacja z
                dana orientacja przebiega bez klopotow wlasnie dzieki wsparciu i akceptacji
                rodziny. Zreszta wiadomo, ze wlasnie postawa rodziny ma decydujacy wplyw na
                podejscie geja czy leski do wlasnej orientacji. o

                > I to jeszcze gorszy od tych co ich mama i tata przygarneli, bo mnie nikt nie
                > chcial, na zasadzie resztek, ochlapow dostalem dwoch tatow, bo mam juz
                > zabraklo?

                Dlaczego z uporem maniaka pisac, ze to dwoch tatow albo dwie mamy. I ze to jakis
                dziwolag? Po co przypisywanie rodzicom jakis sztywnych rol, ktore jak pisalam
                odeszly/odchodza w zapomnienie. I jak sie takie podejscie, ze mozna miec tylko
                mame i tate, ma do dzieci, ktorych rozwiedzeni rodzice zalozyli nowe rodziny i
                maja dwie mamy i dwoch ojcow, ba! maja 4 babcie i 4 dziadkow! Jezeli od kazdej z
                tych osob dostaja chocby odrobine milosci i wsparcia, to raczej nie sa BIEDNE?
                >
                > a na marginesie - moze kobiety tego nie czuja, ale mezczyzna zupelnie inaczej
                > przytula (chocby sciskajac tylko) kobiete, a inaczej mezczyzne - nie sadze,
                > zeby dwoch panow, czy dwie panie mogli/mogly nadrobic niedociagniecia np. w
                > tej materii...
                > I takich "drobiazgow" jest cale mnostwo.

                Nie rozumiem ostatniego akapitu. Pomijajac to o tych rodzajach sciskania
                (rzeczywiscie nie wiem o co chodzi, ale moze jak napiszesz jasniej zrozumiem),
                cisnie mi sie logiczne pytanie, ze jak kobiety tego nie czuja, to moze dzieci
                tez? ;)
                >

                • kwieto Re: do kwieto 14.01.02, 15:33
                  Wiesz, tylko w rodzinie homoseksualne pojawiaja sie natychmiast a w rodzinie
                  heteroseksualnej albo wogole, albo w wieku nastu-lat, gdy psychika moze w miare
                  bezbolesnie zniesc pewne wstrzasy.

                  No a poza tym, nie podoba mi sie, ze dziecko wychowywane przez homoseksualistow
                  jako naturalne i oczywiste moze przyjac traktowanie przeciwnej plci jako swego
                  rodzaju "przedmiotu" - jej funkcja sprowadza sie do bycia ogierem-reproduktorem
                  (z punktu widzenia dziewczynki), albo mleczarnia-inkubatorem (z punktu widzenia
                  chlopca). Takie podejscie jest dosc oczywiste, skoro kobieta byla tylko po to,
                  aby urodzic dziecko, albo mezczyzna tylko po to, zeby zaplodnic? Takie
                  rozdzielenie seksu od milosci nie jest wedlug mnie dobre. szczegolnie, gdy
                  traktowane jest jako normalne i oczywiste. W kazdym razie, glupio bym sie czul,
                  gdyby moja partnerka potraktowala mie jako dawce spermy jedynie, bo tak sie
                  wychowala i to uwaza za normalne.

                  W wielu przypadkach np. lesbijki tak traktuja mezczyzn - jako "reproduktorow".
                  I teraz nie wmowisz mi, ze kobieta, ktora tak traktuje mezczyzne, dziecku nie
                  wpoi tego samego typu zachowan.
                  A potem bedzie jak z teoria pana Spocka i wychowaniem bezstresowym

                  I nie mow, ze da sie takiego niebezpieczenstwa uniknac. Oczywiscie, ze sie da,
                  ale mnie interesuje PRZECIETNA, a nie najlepsze przyklady.
                  A sprawdzenie jaka jest ta przecietna wymaga zrobienia odpowiednich badan i
                  statystyk. Statystyk, w ktorych krolikami doswiadczalnymi beda dzieci. Uwazasz,
                  ze nalezy dzieci poswiecac na oltarzu nauki, bo "i tak w sierocincu nic ich
                  dobrego nie spotka"? Ja sie brzydze eksperymentow na ludziach, nie wiem jak
                  Ty...
                  • Gość: fanny Re: do kwieto IP: *.chello.pl 14.01.02, 16:12
                    kwieto napisał(a):

                    > Wiesz, tylko w rodzinie homoseksualne pojawiaja sie natychmiast a w rodzinie
                    > heteroseksualnej albo wogole, albo w wieku nastu-lat, gdy psychika moze w miare
                    >
                    > bezbolesnie zniesc pewne wstrzasy.

                    A o co konkretnie chodzi?


                    >
                    > No a poza tym, nie podoba mi sie, ze dziecko wychowywane przez homoseksualistow
                    >
                    > jako naturalne i oczywiste moze przyjac traktowanie przeciwnej plci jako swego
                    > rodzaju "przedmiotu" - jej funkcja sprowadza sie do bycia ogierem-reproduktorem
                    >
                    > (z punktu widzenia dziewczynki), albo mleczarnia-inkubatorem (z punktu widzenia
                    >
                    > chlopca). Takie podejscie jest dosc oczywiste, skoro kobieta byla tylko po to,
                    > aby urodzic dziecko, albo mezczyzna tylko po to, zeby zaplodnic? Takie
                    > rozdzielenie seksu od milosci nie jest wedlug mnie dobre. szczegolnie, gdy
                    > traktowane jest jako normalne i oczywiste. W kazdym razie, glupio bym sie czul,
                    >
                    > gdyby moja partnerka potraktowala mie jako dawce spermy jedynie, bo tak sie
                    > wychowala i to uwaza za normalne.
                    >
                    > W wielu przypadkach np. lesbijki tak traktuja mezczyzn - jako "reproduktorow".
                    > I teraz nie wmowisz mi, ze kobieta, ktora tak traktuje mezczyzne, dziecku nie
                    > wpoi tego samego typu zachowan.
                    > A potem bedzie jak z teoria pana Spocka i wychowaniem bezstresowym


                    A co sytuacja, ktora opisales ma do adopcji dzieci?
                    Przeciez leska, ktora traktuje mezczyzn jak reproduktorow _wlasnie_ sobie dziecko
                    splodzi i bez naszej (spoleczenstwa) zgody. I takie "skrzywione" matki maja
                    dzieci, natomiast ludziom, dla ktorych takie zachowanie jest nie do przyjecia,
                    nie chca wykorzystywac drugiej plci bez szacunku i rozplodowo i wlasnie dlatego
                    chcieliby legalnie zaadoptowac dziecko, tego prawa odmawiasz. Dlaczego?

                    > I nie mow, ze da sie takiego niebezpieczenstwa uniknac. Oczywiscie, ze sie da,
                    > ale mnie interesuje PRZECIETNA, a nie najlepsze przyklady.
                    > A sprawdzenie jaka jest ta przecietna wymaga zrobienia odpowiednich badan i
                    > statystyk. Statystyk, w ktorych krolikami doswiadczalnymi beda dzieci. Uwazasz,
                    >
                    > ze nalezy dzieci poswiecac na oltarzu nauki, bo "i tak w sierocincu nic ich
                    > dobrego nie spotka"? Ja sie brzydze eksperymentow na ludziach, nie wiem jak
                    > Ty...


                    Toz to czysta demagogia.
                    Sa procedury adopcyjne, ktore wskazuja czy dana rodzina spelnia warunki do
                    adopcji. Nie twierdze, ze w imie tolerancji trzeba dzieci gejom rozdawac na prawo
                    i lewo! Chodzi tylko o to, aby z pozostawania w zwiazku homoseksualnym nie robic
                    jedynego argumentu za odebraniem szansy tych ludzi na adopcje dziecka.


                    • kwieto Re: do kwieto 14.01.02, 16:47
                      O jakie wstrzasy - zwiazane z wlasna tozsamoscia, z tym, ze niekoniecznie moi
                      rodzice to moi rodzice, i tak dalej...


                      Co leska traktujaca mezczyzn jako reproduktorow ma do dziecka? A toto, ze
                      dziecko wychowane przez ta leske bedzie w duzym stopniu powielac jej wzorce (bo
                      tak robia to dzieci, ucza sie od rodzicow, nie prawdaz?) No wiec zaczniemy miec
                      np. dziewczynke, ktora z jednej strony nawykowo traktuje mezczyzn jako przyzad
                      (bo tak mama wychowala), a z drugiej strony bedzie potrzebowala bliskosci tego
                      mezczyzny (jako dziewczynka heteroseksulana) No i wg mnie istnieje BARDZO duze
                      ryzyko, ze taka dziewczynka bedzie w zyciu emocjonalnym popadala ze skrajnosci
                      w skrajnosc, ze z jednej strony bedzie dazyc do bliskosci, a z drugiej strony
                      bedzie starala sie niszczyc, czy ponizyc obiekt uczucia. (wiecej nie bede
                      mowil, ale z tego co wiem takie schematy zachowan sie zdarzaja, o szczegoly
                      pewnie trzeba spytac fnolla).

                      Natomiast co do dzieci jako myszek doswiadczalnych - bede sie upieral. Za malo
                      wiemy, zeby moc sie autorytarnie wypowiedziec czy nie ma tu jakichs
                      niebezpieczenstw. ktore zwiazane sa taka forma "rodzicielstwa". Na moje
                      watpliwosci na temat wplywu adopcji przez homoseksualistow na dzieci jeszcze
                      nikt sie sensownie nie wypowiedzial. Caly czas poruszamy sie w strefie gdyban,
                      domniemywan, zalozen nie opartych tak na prawde na niczym. Zakladamy, ze
                      instynkt macierzynski wystarczy homoseksualistom do zapewnienia prawidlowego
                      rozwoju dziecka, zapominajac, ze ten sam instynkt nie wystarcza czesto parom
                      heteroseksualnym - czyzby homoseksualisci byli w czyms "lepsi" od zwyklych
                      ludzi? Bo takie zalozenie tu gdzies miedzy wierszami pokutuje... Testerami, na
                      ktorych takiego czegos mozemy sie dowiedziec, odpowiedziec na wszystkie
                      watpliwosci - sa wlasnie dzieci. Uwazam, ze nie mamy prawa do robienia na nich
                      eksperymentow, ze lepiej postarac sie o upowszechnienie np. rodzinnych domow
                      dziecka, niz testowanie wychowania dzieci przez homoseksualistow.


                      Co do demagogii - byc moze, ale to sami zainteresowani wpadli w taka retoryke,
                      gdy zaczeli mowic o tym, ze oni zrobia dobry uczynek bo "adoptuja glodujace
                      dziecko z afryki" - czy to nie jest demagogia??

                      Generalnie zgadzam sie z tym, co napisal maly ksiaze...
            • Gość: fnoll a'propos seksu na oczach dziecka IP: 195.150.224.* 14.01.02, 13:59
              to sie mi takie trzy rzeczy nasuwaja:

              eskimosi regularnie kochali sie na oczach swoich dzieci z tego co wiem - dane
              na temat zaburzen w rozwoju dzieci przez to powstalych sa niestety nieznane

              w czasach gdy na wsi dzieci spaly w nogach lozka rodzicow (jak kto nie wierzy,
              to prosze pogadac z etnologiem) sila rzeczy takze bywaly swiadkami
              tajemniczych posapywan - poza tym wies sie roi od aktow kopulacji, a czlowiek
              to nie aniol przeciez

              kolega opowiedzial mi taka historie z dziedzinstwa: mial takiego krewkiego
              dziadka, do ktorego czesto zagladal po szkole w pierwszych klasach szkoly, no
              i majac jakies 7-8 lat raz wszedl do mieszkania dziadkow i zaczal ich szukac,
              uchylil drzwi sypialni i zobaczyl jak dziadek babke od tylu obrabia, mowil, ze
              byl dosc tym obrazem zszokowany, poza tym bylo mu wstyd i nie mial z kim o tym
              pogadac - dopiero jak podrosl obral historie w zgrabna anegdotke i zaczal sie
              nia dzielic z kumplami

              pytanie: czy aktywni seksualnie dziadkowie stanowia zagrozenie dla rozwoju
              dziecka? bo wiecie, wiek odejmuje nam wiele urody fizycznej, lecz nie zawsze
              poped seksualny, jesli regularnie uprawiamy seks; no i teraz moznaby
              licytowac: co jest mniej estetyczne (ja akurat dostrzegam piekno w obu
              przypadkach, ale nie czuje sie zbyt reprezentatywny): para mlodych mezczyzn
              uprawiajaca seks w jakikolwiek sposob, czy para staruszkow uprawiajaca seks w
              jakikolwiek sposob? hmm?

              inna sprawa, ze osoby starsze pod wzgledem seksualnym takze padaja ofiara
              dyskryminacji (moze my jestesmy po prostu takie spoleczenstwo estetow?)

              ale, powracajac do seksu na oczach dziecka - z tego co wiem od samego faktu
              wazniejsza jest jego interpretacja, dzieciom, jesli stana sie swiadkami
              milowania sie rodzicow, moze sie to wydac forma przemocy, i jest to wtedy tak
              samo szkodliwe dla dziecka jak widok bijacych sie rodzicow - ale rodzic ma
              wplyw na to, jak dziecko postrzega sytuacje, zareagowac mozna roznie, lekiem
              ktory dziecko doskonale odczyta i ktory utwierdzi je w "agresywnej"
              interpretacji, albo uspokajajacym wyjasnieniem, ze rodzice nadal sie kochaja i
              wcale nie robia sobie krzywdy

              naturalnie lepiej nie stawiac dziecka przed tak trudnym wydarzeniem,
              szczegolnie, gdy nie bardzo potrafimy pomoc mu sobie z nim dac rade

              pzdr

              fnoll
              • kwieto Re: a'propos seksu na oczach dziecka 14.01.02, 15:34
                Fnoll a czemu Ty splycasz notorycznie problem do seksu na oczach dziecka? Juz
                bardziej lopatologicznie, ze to nie o to chodzi nie potrafie tlumaczyc
                • Gość: fnoll ? IP: 195.150.224.* 14.01.02, 15:53
                  kwieto napisał(a):

                  > Fnoll a czemu Ty splycasz notorycznie problem do seksu na oczach dziecka? Juz
                  > bardziej lopatologicznie, ze to nie o to chodzi nie potrafie tlumaczyc

                  notorycznie? kwieto, to byla swobodna DYGRESJA, nigdzie nie napisalem, ze caly
                  problem rodziny homoseksualnej to seks na oczach dziecka
                  i co tym mi wlasciwie lopatologicznie w tej chwili tlumaczysz? bo nie bardzo
                  lapie
                  moze to nie ta lopata? ;)

                  pzdr

                  fnoll
                  • kwieto Re: ? 14.01.02, 16:31
                    Nie wiem, ale co chwila sie przewija (rowniez w twoich postach) gadanie o
                    dyszeniu i jekach za sciana. A przeciez nie o to chodzi, i te argumenty bym po
                    prostu odlozyl na bok

                    (czekam cierpliwie :"))) )
        • Gość: onnanohi Re: skad sie bierze wrogosc do gejow i lesbijek? IP: 213.17.193.* 14.01.02, 13:06
          Wydaje mi się, że niesprawiedliwie postawiłeś mnie w jednym szeregu z Charlie i
          Staightem - ja do nikogo nie zamierzam strzelać, ale to już Twój osąd.
          • Gość: fnoll do onnanohito IP: 195.150.224.* 14.01.02, 14:13
            Gość portalu: onnanohi napisał(a):

            > Wydaje mi się, że niesprawiedliwie postawiłeś mnie w jednym szeregu z Charlie i
            > Staightem - ja do nikogo nie zamierzam strzelać, ale to już Twój osąd.

            przepraszam, jesli poczulas sie urazona, przyznam sie, ze wahalem sie wpisujac
            cie obok straighta i charliego, ale coz, przy probce szesciu osob nie ma sensu
            bawic sie w stopniowanie, po prostu po jednej stronie postawilem tych, ktorzy
            bedac hetero maja jakis problem z obcowaniem na codzien z osobami o orientacji
            homoseksualnej, a po drugiej tych, ktorzy tego problemu nie maja

            i zastanawia mnie - skad sie bierze roznica?

            jesli moglabys naswietlic problem ze swojej strony, to bylbym bardzo wdzieczny :)

            bo slyszalem, ze generalnie kobiety lubia gejow - znajduja w nich doskonalych
            przyjaciol, ponoc (wiesz, ich gesty przyjazni sa naprawde szczere, bo nawet
            podswiadomie nie mysla o seksie z toba)

            pzdr

            fnoll
          • Gość: fnoll do onnanohito IP: 195.150.224.* 14.01.02, 14:16
            Gość portalu: onnanohi napisał(a):

            > Wydaje mi się, że niesprawiedliwie postawiłeś mnie w jednym szeregu z Charlie i
            > Staightem - ja do nikogo nie zamierzam strzelać, ale to już Twój osąd.

            przepraszam, jesli poczulas sie urazona, przyznam sie, ze wahalem sie wpisujac
            cie obok straighta i charliego, ale coz, przy probce szesciu osob nie ma sensu
            bawic sie w stopniowanie, po prostu po jednej stronie postawilem tych, ktorzy
            bedac hetero maja jakis problem z obcowaniem na codzien z osobami o orientacji
            homoseksualnej, a po drugiej tych, ktorzy tego problemu nie maja

            i zastanawia mnie - skad sie bierze roznica?

            jesli moglabys naswietlic problem ze swojej strony, to bylbym bardzo wdzieczny :)

            bo slyszalem, ze generalnie kobiety lubia gejow - znajduja w nich doskonalych
            przyjaciol, ponoc (wiesz, ich gesty przyjazni sa naprawde szczere, bo nawet
            podswiadomie nie mysla o seksie z toba)

            pzdr

            fnoll
          • Gość: fnoll do onnanohito IP: 195.150.224.* 14.01.02, 14:17
            Gość portalu: onnanohi napisał(a):

            > Wydaje mi się, że niesprawiedliwie postawiłeś mnie w jednym szeregu z Charlie i
            > Staightem - ja do nikogo nie zamierzam strzelać, ale to już Twój osąd.

            przepraszam, jesli poczulas sie urazona, przyznam sie, ze wahalem sie wpisujac
            cie obok straighta i charliego, ale coz, przy probce szesciu osob nie ma sensu
            bawic sie w stopniowanie, po prostu po jednej stronie postawilem tych, ktorzy
            bedac hetero maja jakis problem z obcowaniem na codzien z osobami o orientacji
            homoseksualnej, a po drugiej tych, ktorzy tego problemu nie maja

            i zastanawia mnie - skad sie bierze roznica?

            jesli moglabys naswietlic problem ze swojej strony, to bylbym bardzo wdzieczny :)

            bo slyszalem, ze generalnie kobiety lubia gejow - znajduja w nich doskonalych
            przyjaciol, ponoc (wiesz, ich gesty przyjazni sa naprawde szczere, bo nawet
            podswiadomie nie mysla o seksie z toba)

            pzdr

            fnoll
            • kwieto Re: do onnanohito 14.01.02, 15:37
              Wiesz, pewna moja znajoma czesto przebywa w srodowisku "gejowskim" (w
              Warszawie). I bardzo zaskoczyla mnie jej konkluzja, gdy kiedys stwierdzila, ze
              wiekszosc tych "gejow" jest homoseksualistami wylacznie z powodu zblazowania.
              To znaczy - seks z kobieta im sie przejadl, chcieli poprobowac czegos nowego...
              Zaskakujace, prawda?
              • Gość: fnoll fnoll IP: 195.150.224.* 14.01.02, 15:56
                kwieto napisał(a):

                > Wiesz, pewna moja znajoma czesto przebywa w srodowisku "gejowskim" (w
                > Warszawie). I bardzo zaskoczyla mnie jej konkluzja, gdy kiedys stwierdzila, ze
                > wiekszosc tych "gejow" jest homoseksualistami wylacznie z powodu zblazowania.
                > To znaczy - seks z kobieta im sie przejadl, chcieli poprobowac czegos nowego...
                > Zaskakujace, prawda?

                dla mnie to nie jest zaskakujace - polecam swoj pierwszy post
                • szopracz no to jeszcze raz :-) 14.01.02, 16:38
                  Gdzies tam na gorze Onnanohito pytala gdzie mieszkam. Odpowiedzial Charlie ale
                  chyba pytanie bylo do mnie (?) - mieszkam w Toronto i to na pewno wplywa na moj
                  sposob widzenia swiata (punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia, prawda?) ale
                  przeciez nie tylko adres nas ksztaltuje. My ksztaltujemy ten adres naszymi
                  postawami tez.
                  Zgadzam sie z Renka, ze dzieci bywaja okrutne. Problem w tym, ze przejawy tego
                  okrucienstwa sa wielokrotnie nieprzewidywalne i nielogiczne (ilez dzieci
                  plakalo przez stulecia z powodu bezsensownych przezwisk typu Weronika w majtki
                  sika, Ewka spadla z drzewka czy Jurek-ogorek, kielbasa i sznurek) i to od nas
                  zalezy jak przygotujemy nasze wlasne pociechy na mozliwosc zetkniecia sie
                  z jakimkolwiek okrucienstwem czy to jako jego ofiary, czy swiadkowie.
                  W ostatecznym rozrachunku wszytko zalezy od postawy doroslych, ktorzy albo
                  beda, albo nie beda tolerowac okreslone zachowania czy slowa. Okazuje sie, ze
                  roznego typu "bullies" funkcjonuja calkiem niezle w szkolach, w ktorych nikt z
                  nauczycieli nie stara sie ukrocic ich zachowania - tam, gdzie dorosli wkraczaja
                  szybko, zdecydowanie i konsekwentkie - "bullies" nie maja racji bytu.
                  To tak ogolnie na temat sytuacji w szkole, ktora bywa czesto odbiciem
                  ogolniejszych postaw i pogladow reprezentowanych przez nauczycieli czy rodzicow
                  innych dzieci w klasie.
                  Najciekawsze jest to, ze to najczesciej ludzie powolujacy sie na "dobro
                  dziecka" potrafia w sposob najbardziej okrutny i bezwzgledny odnosic sie
                  wlasnie do owych dzieci, o ktore niby im tak bardzo chodzi. Bardzo jestem
                  ciekawa jakbys sie, Kwieto, Charlie, Straight, odnosil do kolegi (boyfrienda?
                  moze?) mojej corki - Charliego wlasnie (o ironio!), ktorego rodzice to Alex i
                  Wayne? Charlie ma prawie 15 lat, zostal adoptowany gdy mial kilka miesiecy,
                  jest inteligentnym, swietnie uczacym sie nastolatkiem, ktory wydaje sie byc
                  dobrze zaadaptowanym do zycia w dzisiejszym swiecie ale to sie pewnie dopiero
                  okaze gdy nasze dzieci urosna :-) - to samo mozna powiedziec o kazdym 15-latku!
                  Obawiam sie, ze sa ludzie (i nie wytykam tu nikogo palcami), ktorzy wlasnie
                  wobec takich dzieci jak Charlie wykazywaliby niechec i agresje zarowno w
                  slowach jak i gestach mimo, ze publicznie glosza wielkie zainteresowanie ich
                  dobrem.
                  To tak jak dawniej wyzywano nieslubne dzieci od bekartow choc one same
                  niczego "grzesznego" nie uczynily.
                  Kwieto pytal o statystyki - nie bardzo rozumiem jakiego rodzaju statystyki by
                  Cie satysfakcjonowaly - 100 osob doroslych, ktore zostaly wychowane przez
                  rodzicow homoseksualnych deklarujacych swoja radosc zycia? To jest dosc naiwne
                  oczekiwanie zwlaszcza, ze jak slusznie zauwazyla powyzej Fanny, obraz rodziny
                  jest obecnie tak wieloraki i wielobarwny, ze moznaby sie zastawiac dlaczego
                  bierzemy pod lupe rodziny homoseksualne a nie np. wychowywanie dzieci przez
                  samotne matki, na temat ktorych statystyki zreszta byly robione tylko po to
                  zeby udowodnic jak trudno jest wielu z nich glownie z przyczyn ekonomicznych i
                  by uzasadnic pomoc finansowa panstwa dla nich wlasnie. Ale to juz calkiem inna
                  kwestia.
                  Wyluzujcie sie moi drodzy - dla wiekszosci z Was sa to rozwazania wylacznie
                  teoretyczne i cywilizacja nie zaginie z tego powodu, ze w wielu domach jest
                  inaczej niz byscie to sobie wyobrazali.
                  A z calkiem innej beczki - o ilez zycie byloby milsze gdyby miala dwoch tesciow
                  zamiast tescia i teciowej :-)
                  • kwieto Wywolany do tablicy 14.01.02, 16:54
                    Wiesz, ja naprawde mam znajomych gejow, i nie obrzucam ich wyzwiskami na dzien
                    dobry...


                    Chcialbym sie przyjrzec zwiazkom emocjonalnym Charliego, czy jest on
                    szczesliwy, czy nie, czy potrafi budowac relacje emocjonalne z osobami plci
                    przeciwnej, i tak dalej. Mowisz o tym, ze Charlie ma 15 lat... Na moj gust aby
                    odpowiedziec na te pytania trzeba jeszcze pare lat poczekac - stad propozycja
                    porozmawiania za kilka lat, rzucona w innym watku.

                    Statystyki - chodzi o to, ilu "Charlie'ch" na 100 (procentowo) jest
                    szczesliwych i nie ma zadnych problemow emocjonalnych, psychologicznych z samym
                    soba - to chyba oczywiste?
    • maly.ksiaze Maly oltarzyk tolerancji 14.01.02, 16:17
      Pytanie z tytulu: Czy para gejow lub lesbijek moze byc rodzicami? Rozumiem, ze
      sprawa sprowadza sie do adopcji. Podstawy do odebrania biologicznym rodzicom
      praw rodzicielskich sa okreslone w prawie i jak rozumiem, homoseksualizm do
      nich nie nalezy. Jesli zatem stawiasz pytanie: Czy nalezy odbierac dziecko np.
      matce dlatego, ze zyje ona z inna kobieta - ja uwazam, ze nie. Ze dziecko
      wyszlo by na tym zdecydowanie gorzej, niz gdyby pozostawic sprawy ich biegowi.

      Zatem: adopcja i ewentualnie przyznawanie opieki nad dzieckiem przez sady w
      razie rozwodu rodzicow. W tym miejscu - jak sie zdaje -
      'spoleczenstwo' 'wypowiada sie', czy mozna komus oddac dziecko, czy nie.
      Bzdura! Otoz decyzje takie podejmowac sie powinno dbajac o dobro dziecka, a nie
      doroslych. Adopcja to nie przyznanie zabawki doroslym potrzebujacym
      rodzicielskiego wyzycia, to proba oddania dziecku pelnego zycia. Czy pary
      homoseksualne moga miec prawo ubiegania sie o adopcje? Czemu nie?
      Czy przywilej ten powinien byc im przyznawany? Nie sadze.
      Otoz - byc moze - nie ma z punktu widzenia dziecka zadnej roznicy, czy bylo
      wychowane przez pare homo- czy hetero-seksualna. Byc moze. Watpliwosci jednak
      sa (wzorzec kobiety/mezczyzny, traktowanie przez rowiesnikow). Jak je rozwiac?
      Eksperymentujac na myszach?
      Nie, trzeba bedzie - na dzieciach. Otoz ja uwazam, ze w imie subiektywnego
      poczucia rownouprawnienia tych czy tamtych nie nalezy takiego eksperymentu
      przeprowadzac. Moze z czasem sprawa stanie sie tak oczywista, ze nie bedzie o
      czym mowic. Moze - w indywidualnych przypadkach - sad zdecyduje, ze dziecko
      powinno do takiej pary (lub osoby) trafic. Ale w tzw. przypadku ogolnym - ja
      doradzam stare sciezki!

      Druga sprawa, do ktorej chcialem sie odniesc, to tzw. 'tolerancja'. Onnanohito
      napisala, ze seks homoseksualny ja brzydzi. I ze stara sie tego nie okazywac,
      nie przenosic na ocene danej osoby, ale i tak ja to brzydzi.
      Otoz mili panstwo (fnoll, szoppracz, Marta), stawiajacy Onnanohito w jednym
      szeregu z osobami proponujacymi 'strzelanie': to jest wlasnie tolerancja!
      Slyszycie mnie? Tolerancja nie oznacza afirmacji, tolerancja to rezygnacja z
      np. uzycia przemocy (niekoniecznie fizycznej) wobec rzeczy (pogladow, zachowan)
      z ktorymi sie nie zgadzamy. Nie jest trudno byc tolerancyjnym wobec rzeczy,
      ktore nam w najmniejszym stopniu nie przeszkadzaja.
      Onna napisala o swoich watpliwosciach i o tym, skad sie one wziely. Ja jestem
      pelen uznania. Fnoll i szaryptak - wzdrygneli sie na wyzynach swej swietosci.

      Pozdrawiam swietych i nie-tak-swietych,

      mk.
      • Gość: fnoll sprostowanie :) IP: 195.150.224.* 14.01.02, 16:50
        na myszach eksperymentowac nie trzeba, bo juz dzieci w zwiazkach
        homoseksualnych rosna - takze caly ten watek to nie rozprawianie o gruszkach
        na wierzbie, i jesli dzieci "biologiczne" rozwijaja sie w nich w sposob nie
        odbiegajacy od normy, o ile zyja w srodowisku, ktore ich nie pietnuje, czy nie
        otacza skrywana wrogoscia, to co stoi na przeszkodzie, by zwiazkom tym
        przyznac prawo do adopcji, jesli chca i sa dosc dojrzali? chocby tych pare
        dzieci mniej w domach dziecka to naprawde jest cos

        inna sprawa, o czym tu malo wspominalismy, to "realia spoleczne", bo obecnie w
        polsce juz sama para otwarcie homoseksualna zyjaca razem napotyka wiele
        powiedzmy trudnosci, a co dopiero para z dzieckiem??? nie zycze nikomu
        dziecinstwa w takich warunkach, ale wine za nie nie ponosza w takim przypadku
        rodzice, lecz otoczenie - i jesli chodzi o polske to od tego trzeba zaczac,
        zeby ludzie potrafili zyc dobrze ze soba, mimo, ze w mieszkaniu obok zyje nie
        kobieta z mezczyzna, ale mezczyzna z mezczyzna czy kobieta z kobieta

        poza tym, maly ksiaze, zle odczytales kryterium wedle ktorego smialem
        podzielic uczestnikow tej dyskusji - nie dzielilem ich na tolerancyjnych i
        nie, ale na tych, ktorzy maja jakies (mniejsze lub wieksze) problemy z
        codziennym obcowaniem z osobami o odmiennej orientacji seksualnej, i na takie,
        ktore takich problemow nie doswiadczaja

        poza tym nie uwazam sie za swietego :p

        pzdr

        fnoll
        • kwieto Re: sprostowanie :) 14.01.02, 16:57
          No wlasnie, ale moze sie okazac, ze te dzieci ktore juz sie wychowuja, sa takim
          "pokoleniem samobojcow" ktorych wychowaly z kolei teorie pana Spocka,
          nieopatrznie wcielone w zycie. (pono tez byly wspaniale i bardzo obiecujace...)
          Stad moje usilne domaganie sie informacji (ja Cie nie popedzam)
        • maly.ksiaze Re: sprostowanie :) 14.01.02, 17:01
          Gość portalu: fnoll napisał(a):

          > na myszach eksperymentowac nie trzeba, bo juz dzieci w zwiazkach
          > homoseksualnych rosna - takze caly ten watek to nie rozprawianie o gruszkach
          > na wierzbie, i jesli dzieci "biologiczne" rozwijaja sie w nich w sposob nie
          > odbiegajacy od normy, o ile zyja w srodowisku, ktore ich nie pietnuje, czy nie
          > otacza skrywana wrogoscia, to co stoi na przeszkodzie, by zwiazkom tym
          > przyznac prawo do adopcji, jesli chca i sa dosc dojrzali? chocby tych pare
          > dzieci mniej w domach dziecka to naprawde jest cos
          Widac trzeba, skoro nawet Ty nie rozumiesz, ze nie ma 'prawa do adopcji'.
          O 'prawach' to mozna mowic w odniesieniu do tego nieszczesnego dziecka. Dla
          doroslych to przywilej. I prawo ubiegania sie o ten przywilej. Nie odmawiam tego
          prawa parom homoseksualnym. Uwazam tylko, ze ten przywilej powinien byc
          przyznawany ostroznie i ze zycie w zwiazku nietypowym (homoseksualnym, z dwiema
          kobietami, z dwoma mezczyznami) bedzie raczej niekorzystnym dla ubiegajacego sie
          czynnikiem.
          Jeszcze jedno: nigdy nie probowalem, ale podobno uzyskanie adopcji (nawet przez
          malzenstwo milionerow z sercami wielkimi jak szynki) nie jest sprawa prosta i ze
          to jest przyczyna, ze dzieci spedzaja w domach dziecka wiecej czau, niz bysmy
          chcieli. To, a nie brak chetnych do adopcji. Nie podsuwaj zatem falszywej
          alternatywy: para homoseksualna albo dom dziecka do osiemnastych urodzin.

          Pozdrawiam,

          mk.
          • Gość: Renka Re: kolejka w czasie lunchu IP: *.home.cgocable.net 15.01.02, 05:11
            W szkolach podstawowoych w czasie lunchu ustawia sie dluga kolejka do
            sekretariatu. Stoja dzieci cierpliwie i czekaja na swoja kolejke dostania
            swojego LEKU. Gdyby tych lekow nie dostawaly , moglyby szkole spalic albo co
            innego,jednym slowem moglyby "get mad".Jak tak spojrzec na szkolne dzieciaki,
            to nie da sie ukryc,ze wiele z nich przychodzi do szkoly nie z wlasnych domow,
            tylko z jakichs osrodkow opieki, z domow, gdzie nie ma matki, tylko foster
            matka , majaca 6 lub wiecej dzieci z roznych rodzin i narodow pod swoja opieka,
            a sama zreszta nie stroniaca od marychy czy innej substancji.Oczywiscie to mogl
            byc odosobniony przypadek. Wiele mlodych dziewczat w wieku 14 i troche wiecej
            lat deklaruje sie juz jako lesbie.Chlopcow traktuja naprawde przedmiotowo, maja
            dzieci wczesnie, najlepiej kilkoro na raz, bo dostana wiekszy zasilek . Potem
            widze(mam to szczescie i nieszczescie widziec wiecej niz sie komus wydaje)taki
            obrazek: ona , miotajaca sie z kolezanka , albo z dwiema, z gromada chlopcow
            kilkuletnich, ktorzy skacza non stop, biegaja,zachowuja sie jak
            zwierzatka.Takie nadpobudliwe dzieciaki.Widac, ze sa to potencjalni klienci do
            kolejki w czasie lunchu.Ojciec(ojcowie) przyjezdza z daleka (chyba z
            pieniedzmi) moze raz w miesiacu albo i rzdaziej.
            Z regulu w czasie kilku lat te dziewczyny nie wytrzymuja , dzieci zostaja
            oddane pod opieke osrodkow specjalnych, adoptowane przez foster parents i
            gehenna tych dzieci trwa.Matki zas widuje WOLNE, bez dzieci , z kolejnymi
            przyjaciolkami. Czesto pracuja w escort service, niektore koncza studia, ALE
            DZIECI, wybaczcie za prawde, NIE WIDAC przy nich.Ja mysle, ze spoleczenstwo
            przyzwalajac na mala patologie , bezwiednie godzi sie na tragedie rozciagnieta
            w czasie.Moze te przypadki opisane i obserwowane przeze mnie sa
            odosobnione..nie wiem.Danych statystycznych brak.
            ps odnosnie p. Spocka -wychowywalam swoja trojke dzieci w oparciu o te ksiazke.
            Byla mi "biblia".Kiedy przestala mi byc potrzebna, podarowalam ja mojej "malej"
            siostrze, ktora tez ja traktowala jak biblie. Naprawde nie mamy zadnych
            problemow z dziecmi. Ida jak trzeba przez zycie.Mimo, ze p. Spock przyznal sie
            do bledow, ja uwazam ja za wspaniale zrodlo wiedzy dla mlodych rodzicow.I
            ZAWSZE polecam.
    • Gość: Sam Odpowiadając za tytułowe pytanie IP: 217.153.50.* 14.01.02, 17:04
      Może. Oczywiście HIV-a, syfilisa, itp.
      • Gość: Andrzej Re: Odpowiadając za tytułowe pytanie IP: *.unl.edu 14.01.02, 19:57
        Uwazam, ze za slowami obroncow "wszelkich" praw dla homoseksualistow, w tym
        adopcji, kryje sie swego rodzaju slepota. Adopcja powinna byc zagwarantowana
        dla tych heteroseksualnych par, ktore pragna dziecka ale NIE MOGA, ze wzgledow
        medycznych urodzic sobie potomka. Para homoseksualna, dobrowolnie, nie z powodow
        medycznych, lecz orientacyjnych, pozbawia sie prawa do urodzenia dziecka.
        Jesli dla pewnego marginesu mezczyzn, kobieta jest czyms tak obrzydliwym,
        ze osobnik ow nie wyobraza sobie stosunku z nia, wiec niech przestanie domagac
        sie OWOCU tego zwiazku. Dla mnie dwoch, na siebie zorientowanych samcow, wykazuje
        szczyt bezczelnosci domagajac sie dziecka. Zastanowcie sie nad tym.
        JAK NIE CHCE W CZYMS UCZESTNICZYC, NIE MAM PRAWA DOMAGAC SIE NAGRODY ZA
        UCZESTNICTWO. A bycie w stosunkach z kobieta zobowiazuje. Wypadaloby sie nia
        opiekowac, uczestniczyc przy porodzie, nie wspominajac o calym seksualnym rytuale.
        Sa jednak miedzy nami tacy, ktorzy wola z kolegami spac i kopulowac a potem
        stanac w kolejce po dziecko. Czym to sie rozni od tych, ktorym smierdzi robota,
        ale ustawiaja sie w kolecje po zasilek ? Mam nadzieje, ze ludzie sie opamietaja w
        koncu.
        Andrzej.
        • Gość: czarek Re: Odpowiadając za tytułowe pytanie IP: 65.128.158.* 15.01.02, 03:54
          juz kiedys, gdzies sie wypowiadalem obszernie na ten temat, ale on pewnie
          bedzie sie jeszcze czesto przewijal, jak tyle innych niesmiertelnych
          'dylematow', wiec tylko powiem ze jestem za malzenstwami homoseksualnymi i
          adopcja dzieci przez homoseksualne pary, choc ani za Platonem, ani za jego
          penetratorem, Arystotelesem, nie przepadam. Za to lubie Ginsberga, tudziez
          szacunkiem darze pana Turinga (ogladalem niezly film o tym jak rozszyfrowywal
          Enigme. Polacy tylko zapoczatkowali), V.Woolf, W.Whitmana(!), jak tez mojego
          bylego szefa, wszystkich homo (obojga plci) przewijajacych sie przez misteczko
          Key West, na najdalej wysunietym na poludnie skrawku Stanow, w ktorym, jak
          twierdza prostaczki, przestepczosci nie uwidzisz, no i pewnego mlodzienca z
          ktorym spalem w jednym lozku i ktory bardzo chcial, a ja nie, wiec on nie
          nalegal, ale i tak w oczach rechotliwego patriarchatu, zostalem pedalem, i bog
          wie kim jeszcze. A w miare rozszerzania sie i objawiania wolnosci, rozszerza
          sie i wychodzi z 'podziemia' coraz bardziej roznorodny obszar ludzkich
          doswiadczen. ;-))

          P.S. A swoja droga ciekawe dlaczego hitlerowcy wobec Zydow, Slowian, Cyganow,
          Swiadkow Jehowy i homoseksualistow, zioneli taka nienawiscia?
          A jak to z tym bylo u stalinistow? A tam, tak sobie pieprze.
          • Gość: Straight Re: Do fnoll IP: *.compass.net.nz 15.01.02, 08:35
            Witam
            Duzo tu przybylo listow podczas mojego snu-wypoczynku.
            Fnoll ty lepiej czytaj posty.
            Widzisz ja nie nawoluje do strzelania do homoseksualistow a ty mnie o to
            posadzasz.Ja ci nie bronie spac z ludzmi tej samej plci, rob to na tyle na ile
            ci energi i sil starczy.Ale widzisz to nie jest dla mnie normalne bo czesc,
            ktora wydalasz fekalia uzywasz takze do milosci.No ale twoj wybor i rob sobie
            dobrze w miare potrzeb.
            Aczkolwiek Freud zdefiniowal homoseksualnosc jako konflikt psychoseksualnego
            rozwoju wliczajac rodzica o przeciwnej plci.
            Moze nigdy nie potrafiles rozwinac sie jako mezszczyzna stad zostales dalej
            malym chlopcem jak M. Jackson.No ale to tez twoja sprawa. I rowniez to ze
            chcesz zyc szczesliwie ze swoim(a) narzeczona tez jest twoja sprawa.

            Ale wychowywac dzieci to niestety z twoja szkoda, cale spoleczenstwo ma prawo
            sie wypowiedziec. No i widzisz i chcesz czy nie to musisz sluchac.
            Przeciez ty nie powiesz chlopcu: zobacz jaka ta dziewczyna ma piekne oczy, ty
            powiesz zobacz na tego faceta jaka ma dupcie zgrabna.I to z prostej przyczyny
            poniewaz nienawidzisz kobiet.
            Gdyby to wszysko bylo takie normalne to czemu ci natura poskapila tej rzekomo
            milosci.A widzisz. Nie podpieraj sie rodzinami patalogicznymi, to nie jest
            wystarczajaco silny argument.
            A czy ty wiesz co takie dziecko moze myslec, ale wedlug ciebie ty wiesz,
            ze mu zapewnisz dobry rozwoj, chyba fizyczny, a nie psychiczny.
            I ponownie ktos tutaj sie podparl znanymi homoseksualistami,jak np Michal Aniol.
            Ale i tobie nikt nie broni bycie slawnym malarzem co najwyzej to zrobisz
            fortune.
            A jesli chodzi o fanny to wiekszego babola moje uszy nie slyszaly,ze dziecko
            bedzie dumne,ze jego foster fathers, zaadoptowali go z wyboru.
            Z takiego wyboru ze nie mogli sami miec-egoizm.
            POczytajcie Andrzeja wypowiedzi, wszyskie sa dokladnie przeanalizowane.

            A jesli chodzi o moznosc zawarcia malzenstwa przez pare homoseksualna w
            Amsterdamie , to chce przypomniec, ze tam rowniez wprowadzono eutanazje .
            Bylo wiele przypadkow naduzyc i co tez sie z tym zgadzasz.

            Jezeli wychowywanie dzieci przez homo.. jest normalne to czy mialaby miejsce ta
            dyskusja.A widzisz.
            • Gość: fnoll grochem do straighta ;) IP: 195.150.224.* 15.01.02, 12:00
              Straight ty lepiej czytaj posty ;)
              gdzie ja niby posadzalem cie o nawolywanie do strzelania do homoseksualistow? to
              przeciez charlie ma takie faszystowskie zapedy!
              pewnie zmylily cie slowa malego ksiecia, ktory napisal:
              "Otoz mili panstwo (fnoll, szoppracz, Marta), stawiajacy Onnanohito w jednym
              szeregu z osobami proponujacymi 'strzelanie'"
              a ja tylko podzielilem uczestnikow tej dyskusji na tych, ktorzy nie maja
              problemu z homoseksualistami, i na tych, ktorzy je maja - i do tych drugich z
              pewnoscia ty nalezysz

              ciekawi mnie - skad sie wziely twoje problemy? czy jestes w stanie dotrzec do
              zrodel swojej niecheci do osob o odmiennej orientacji seksualnej? jak
              uzasadniasz swoja postawe, swoj sposob doswiadczania?

              jesli chodzi o twoj argument, ze wydaje ci sie nienormalnym uprawianie seksu
              przy pomocy odbytu, to chyba nie jestes dzieckiem i wiesz, ze niejedna kobieta z
              mezczyzna takze uprawiaja seks analny i nie sa przez to gorszymi rodzicami czy
              ludzmi w ogole

              o psychologicznych koncepcjach genezy homoseksualizmu to pewnie wiesz niewiele,
              sadzac z twej niezdarnej wzmianki o Freudzie - oprocz znajomosci nazwisk
              naprawde warto cos poczytac, chocby mojego pierwszego posta w ktorym pisze co
              nieco o genezie homoseksualizmu - niez zdajesz sobie sprawy, ze 2-4% KAZDEJ
              populacji mezczyzn jest homoseksualna, bo tak sie po prostu urodzila, bo
              przyszly atrakcyjny obiekt seksualny, jego ksztalty i zapach mamy zapisane w
              mozgu na dlugo przed dniem naszych narodzin? policz sobie ile to daje 100% gejow
              w okolicy, te 2-4%, calkiem sporo

              poza tym moze nie wiesz, ale geje to 100% mezczyzni, moze mylisz ich z
              transwestytami, ktorzy lubia byc czasem bardziej kobiecy

              i jak facet kocha faceta, to kocha mezczyzne, a nie jakis substytut kobiety, nie
              miesci ci sie to w glowie? kocha mezczyzne tak jak kobieta kocha mezczyzne,
              bedac jednak MEZCZYZNA, takim jak ty (z grubsza, powiedzmy)

              a'propos innych twoich argumentow:
              wychowuje corke i nie powiem jej: "spojrz jaki ten facet na zajebisty tylek",
              podejrzewam, ze jej matka tez jej tego nie powie, bo nie na tym polega
              wychowanie, ale moze ty jeszcze niewiele o tym wiesz

              poza tym geje nie nienawidza kobiet, chyba ze masz na mysli biseksualnych
              mizogynow

              co ma eutanazja do zwiazkow homoseksualnych???? rownie dobrze moglbys tak
              skomentowac wytwory microsoftu - ze sa z kraju ktory wynalzl bombe atomowa

              chloooopie, troche trzezwego myslenia

              i milosci, po prostu zwyklej milosci do blizniego

              pzdr

              fnoll
          • kwieto Do Czarka 15.01.02, 10:12
            Sluchaj, wymienianie rzeszy homoseksualistow, ktorych lubisz - to nie ma tutaj
            znaczenia. Bo nie chodzi o samych homoseksualistow, a adoptowane przez nich
            dzieci. I to, ze dany czlowiek byl swietny, nie znaczy, ze jego dzieci mialy
            lekkie zycie. Pamietam jak nasz fizyk w ogolniaku przyszedl kiedys na lekcje, i
            powiedzial, ze przeczytal biografie Einsteina. I ze dotychczas go uwielbial, a
            teraz juz za nim nie przepada. A poszlo wlasnie o dzieci Einsteina, z ktorymi
            ten obchodzil sie pono bardzo nie pieknie. Wiec to, ze W.Whitman byl niezlym
            poeta wcale nie znaczy, ze bylby swietnym ojcem.

            A my dyskutujemy o wplywie takich rodzicow na dzieci. Rozumiem, ze wg Ciebie,
            zainteresowaie sie rozwojem dzieciaka w takim ukladzie, zanim sie ten model
            upowszechni - to zaczatek stalinizmu i hitleryzmu???

            Czy Ty sie uczyles historii???????
            A moze po prostu masz spaczone pojecie slowa "tolerancja"?
            Bo takich, co to "nienawidza" gejow, to tu jest mniejszosc, a os dyskusji toczy
            sie wokol tematu "jaki wplyw ma to na dzieci". Z tej perspektywy Twoje uwagi sa
            troche bez sensu...
            • Gość: czarek Re: Do Kwieta IP: 65.129.20.* 15.01.02, 10:48
              kwieto napisał(a):

              > Sluchaj, wymienianie rzeszy homoseksualistow, ktorych lubisz - to nie ma tutaj
              > znaczenia. Bo nie chodzi o samych homoseksualistow, a adoptowane przez nich
              > dzieci. I to, ze dany czlowiek byl swietny, nie znaczy, ze jego dzieci mialy
              > lekkie zycie. Pamietam jak nasz fizyk w ogolniaku przyszedl kiedys na lekcje, i
              >
              > powiedzial, ze przeczytal biografie Einsteina. I ze dotychczas go uwielbial, a
              > teraz juz za nim nie przepada. A poszlo wlasnie o dzieci Einsteina, z ktorymi
              > ten obchodzil sie pono bardzo nie pieknie. Wiec to, ze W.Whitman byl niezlym
              > poeta wcale nie znaczy, ze bylby swietnym ojcem.
              >
              > A my dyskutujemy o wplywie takich rodzicow na dzieci. Rozumiem, ze wg Ciebie,
              > zainteresowaie sie rozwojem dzieciaka w takim ukladzie, zanim sie ten model
              > upowszechni - to zaczatek stalinizmu i hitleryzmu???
              >
              > Czy Ty sie uczyles historii???????
              > A moze po prostu masz spaczone pojecie slowa "tolerancja"?
              > Bo takich, co to "nienawidza" gejow, to tu jest mniejszosc, a os dyskusji toczy
              >
              > sie wokol tematu "jaki wplyw ma to na dzieci". Z tej perspektywy Twoje uwagi sa
              >
              > troche bez sensu...

              Chodzi tylko o to, ze jak w wypadku hetero, tak i homo, sa tacy i tacy,rozni
              ludzie,wiec jakim prawem ktokolwiek powinien zabierac w tej sprawie osadzajacy
              glos?
              I o to ZE IM NIE TYLKO W GLOWIE SEX.
              • kwieto Re: Do Czarka 15.01.02, 11:00
                Sluchaj, to czytaj posty dokladniej, prosze...
                Bo to, ze im w glowie nie tylko seks, to wyjasnilismy (jak mi sie zdaje) juz
                dawno, a chodzi tylko o to, jaki wplyw na dzieci maja takie odmienne (nie w
                znaczeniu negatywnym, nie zaprzeczysz ze wychowywanie przez dwoch mezczyzn czy
                dwie kobiety to troche inaczej?) warunki wychowywania sie. Brak mozliwosci
                pewnych wzorcow zachowan, ktore do tej pory prze iles set lat byly podstawa
                funkcjonowania spoleczenstwa, czy rodziny jako jego elementu (no tak, teraz
                wychodzi na to, ze bronie "wartosci rodzinnych", hihi). A wlasciwie gorzej, bo
                nie tyle brak tych wzorcow (np. postepowania z plcia przeciwna), a utrwalanie
                wzorcow innych (np. przedmiotowe traktowanie przeciwnej plci), czyli skazywanie
                dziecko na prace podwojna - wykorzenienie starych nawykow, i zbudowanie od zera
                nowych. Mnie interesuje, czy dziecko wychowane przez homoseksualistow moze byc
                szczesliwe i jest w stanie wiesc "normalne zycie". czyli czy jest w stanie
                zalozyc rodzine (obojetnie czy homo, czy hetero), czy jest z takiego ukladu
                zadowolone, czy potrafi kochac (nie tylko miloscia partnerska, ale np. czy nie
                "wyzywa sie" nieswiadomie z jakichs powodow na innych), i tak dalej, i tak
                dalej...
                • kwieto Re: Do Czarka - o prawie 15.01.02, 11:09
                  Wiesz, gdybym mowil o "prawie naturalnym" - to powiedzialbym, ze gej/lesbijka
                  nie moze miec dzieci jako owoc swojego zwiazku i na tym zakonczyl bym dyskusje.
                  Prawa natury sa zelazne i niezmienne. A my dajac na wychowanie dzieci
                  homoseksualistom (my jako spoleczenstwo) w jakis sposob postepujemy "wbrew
                  naturze". No ale tyle o prawie naturalnym.

                  A tak na prawde, to uwazam, ze w imie tolerancji (ktora zrobila sie juz haslem
                  z gatunku: "paralizujacy truizm") nie nalezy tracic zdrowego rozsadku. Wiec
                  jesli sa jakies watpliwosci, to najpierw zajac sie ich weryfikacja, a potem
                  klocic sie na temat praw lub ich braku.
                  Podobnie jak Maly ksiaze, uwazam, ze prawa powinno miec tu przede wszystkim
                  dziecko. I dobrem dziecka, a nie obecnoscia instynktu maciezynskiego rodzicow
                  nalezy sie kierowac. A to czy wychowanie przez homoseksualistow dziecka bedzie
                  dla niego dobre, jest jeszcze (przynajmniej) dla mnie tajemnica.
                  I dopoki nie wyjasnie tej tajemnicy bede mowil NIE. Wole kierowac sie
                  rozsadkiem, niz pustym haslem "tolerancji" (mylnie tutaj rozumianej zreszta)
                  • Gość: Andrzej Re: Do Czarka - o prawie IP: *.unl.edu 15.01.02, 15:38
                    Na obrone homoseksualizmu czesto podaje sie argumenty typu, ze jak DWOJE ludzi
                    chce sobie robic dobrze, nikomu nie czyniac krzywdy, to nie mozemy im tego
                    zabronic, i ze generalnie to nie nasza sprawa, co tych DWOJE robi pod koldra.
                    I zgadzam sie sie z tym. Specjalnie jednak podkreslilem slowo DWOJE. Dopoki,
                    taki zwiazek dotyczy DWOJGA ludzi, nie mam zadnych obiekcji, ze nie mozemy
                    ingerowac w to. W momencie adopcji, naszych DWOJE dokooptowuje sobie TRZECIA
                    istote i zmusza ta TRZECIA osobe do przygladania sie praktykom, ktorym oddaje
                    sie 2-4 procent (urodzonych homoseksualistow)populacji. Owa TRZECIA osoba na
                    dodatek jest osoba nieletnia, nie mogaca zaprotestowac owej adopcji.
                    A wiec stracilismy gdzies po drodze uklad DWOJGA ludzi na rzecz TRZECH, w tym
                    trzecia nawet nie pytana jest o ZGODE. Uwazam, ze jakis subtelny bilans
                    miedzyludzki zostal kompletnie zachwiany, cos zostalo tragicznie zgubione. To tak
                    jakby dwoch sadystow zwiazalo sie z jednym masochista, albo na odwrot.
                    Mysle, ze dotrze w koncu do obroncow adopcji, ze ktos, ktos bardzo maly
                    postawiony jest w sytuacji patowej. Obroncy adopcji wykorzystuja bezsilnosc
                    malych dzieci. Czy czujecie ten fakt ?
                    pozdr, Andrzej.
                    • Gość: czarek Re: Do Czarka - o prawie IP: 65.128.157.* 15.01.02, 15:46
                      przepraszam, nie moge teraz z Wami pogadac, bo musze leciec do pracy.
                      ;-)
                      • Gość: Andrzej Re: Do Czarka - o prawie IP: *.unl.edu 15.01.02, 15:57
                        Gość portalu: czarek napisał(a):

                        > przepraszam, nie moge teraz z Wami pogadac, bo musze leciec do pracy.
                        > ;-)

                        Czarek, to znajdz sobie prace jak my, ze moglbys nadawac pracujac.
                        Jeszcze jedno slowo. Juz nie pamietam, czy to fnoll czy kwieto powiedzial,
                        ze czy ktos zaakceptowal czy nie owa adopcje, musielibysmy czekac do czyjejs
                        pelnoletnosci. Troche kosztowny to eksperyment. CZY MAMY PRAWO DO TAKICH
                        EXPERYMENTOW ?
                        • Gość: fnoll do andrzeja IP: 195.150.224.* 15.01.02, 16:39
                          andrzeju, z byciem gejem-ojcem wiaza sie czesciej takie niuanse, jak kwestia
                          opieki nad dzieckiem bedacym owocem zwiazku hetero w ktory mial nieszczescie
                          sie zaangazowac (w koncu wielu gejow zanim zaakceptuja swa nature pod
                          naciskiem spoleczenstwa bardzo stara sie byc hetero), a ktory to zwiazek sie
                          rozpadl - nie wiem jak sprawa wyglada obecnie, chyba lepiej, ale kiedys taki
                          ojciec czesto decyzja sadu nie mogl widywac sie ze swym dzieckiem

                          inne niuanse to czy gej moze byc nauczycielem (moze) albo opiekunem do dziecka
                          (lepiej widziany niz mezczyzna hetero)?

                          jesli jakis gej dojrzal do roli ojca - moze realizowac sie na rozne sposoby,
                          niekoniecznie adoptujac dzieci, to jest juz kwestia bardziej spoleczna jak dla
                          mnie, mnie interesuje, czy jest cos takiego specyficznego dla natury
                          przecietnego geja, ze do tej roli ojca (do ktorej w koncu i wielu hetero
                          obecnie nie dorasta) nie moglby dojrzec? ja uwazam, ze zarowno gej jak i
                          hetero ma w sobie taka potencje, a kwestia orientacji seksualnej opiekuna,
                          jesli jest on dojrzalym osobnikiem, ktory potrafi rozwiazywac rozne
                          wychowawcze problemy, nie jest wielkim problemem - nie jest to cos co sam
                          sobie wydumalem, jak wiesz ja pisze tylko to co przeczytalem ;)

                          no ale, co by nie rzec - gejowi trudno w praktyce zostac pelnowymiarowym ojcem
                          nie tylko ze wzgledu na to, ze bedac gejem trudniej jest sie zdrowo rozwijac
                          ze wzgledu na patologizujacy wplyw srodowiska, ale i dlatego, ze jesli chodzi
                          o adopcje, to i dla par hetero nie jest ona latwa - w wielu srodowiskach po
                          dzis dzien dzieci adoptowane uwarzane sa za "gorsze", chco, jak pisala zdaje
                          sie fanny, wiezy krwi wspolczesnie nie sa juz wyznacznukiem "prawdziwosci"
                          rodziny, ani jej jakosci

                          ale, co sadzisz andrzeju o parze lesbijek wychowujacych dzieci? a tych jest
                          juz stosunkowo duzo w panstwach zachodnich, nie wiem jak w polsce, hmm?
                          wiekszosc badan wskazuje na to, ze dzieci wychowywane w takich zwiazkach nie
                          roznia sie istotnie we wskaznikach rozwojowych i zdrowia psychicznego od
                          dzieci z rodzin hetero (dane dotycza USA i Kanady)

                          no wiec, jesli lesbijki potrafia dobrze wychowac wlasne dzieci - to jesliby
                          chcialy tez jakies adoptowac (jako drugie czy trzecie na przyklad), to co ty
                          bys na to powiedzial?

                          bo ich naturalnych dzieci bys im chyba nie odbieral, no nie? i nie
                          traktowalbys ich chyba jakos gorzej niz te ze zwiazkow hetero?

                          pzdr

                          fnoll
                          • Gość: renka Re:dane ? IP: *.home.cgocable.net 15.01.02, 17:06
                            Na temat wychowywania dzieci przez lesbie nie ma zadnej literatury.
                            Oficjalnej.Jezeli jest , fnoll, to pokaz. Bo ja tutaj mieszkam w Kanadzie i
                            tylko raz w zeszlym roku uczyniono jakies ustepstwo, pozwolono na slub dwoch
                            bab, i adopcje dziecka przez jedna z lesbii, w ten sposob mogly je wychowywac
                            jako swoje.Bo ta druga byla matka. To, co ja pisze, to sa moje OBSERWACJE z
                            ZYCIA WZIETE.Nie poparte zadnymi badaniami socjologicznymi.Ja widze PRYWATNIE
                            i nie mozna traktowac tego jako zrodla informacji. Nalezaloby uruchomic
                            socjologow i puscic ich w srodowisko.Oficjalnie. To, ze one sa razem , to jest
                            tak, ze dzis sa, jutro z kims innym.W tym wszystkim jest zaklamanie i krzywda
                            dla dzieci. Te dzieci, to moze byc ich zrodlo utrzymania .Bo zasilki na dzieci
                            sa (szczegolnie na kilkoro) calkiem niemale.Oficjalnie nie ma w Kanadzie zgody
                            na malzenstwa gejow, a tym bardziej adopcje.
                            • Gość: fnoll Re:dane ? IP: 195.150.224.* 15.01.02, 17:27
                              Gość portalu: renka napisał(a):

                              > Na temat wychowywania dzieci przez lesbie nie ma zadnej literatury.

                              ??? Renko, to, ze nie widzialas takiej literatury na oczy, to nie znaczy, ze jej
                              nie ma, ale nic straconego - jest w zasiegu twojej reki, posluz sie paroma
                              wyszukiwarkami artykulow naukowych, zapisz sie do jakiejsc akademickiej
                              biblioteki naukowej i juz :)

                              pzdr

                              fnoll
                              • Gość: Renka Re:retoryka IP: *.home.cgocable.net 15.01.02, 22:55
                                Nie badz taki sprytny, fnoll, jak sprawy nie sa oficjalnie uregulowane to taka
                                literature sama sobie moge NAPISAC ! Nie ma jej, sa tylko luzne obserwacje.
                                Ktos tu prosil, abys podal cokolwiek, nawet to nie bylam tylko ja. Nie ma
                                odzewu, wiec przyjmijmy, ze nasza dyskusja to RETORYKA.
                                • Gość: fnoll Re:retoryka IP: 195.150.224.* 15.01.02, 23:53
                                  Gość portalu: Renka napisał(a):

                                  > Nie badz taki sprytny, fnoll, jak sprawy nie sa oficjalnie uregulowane to taka
                                  > literature sama sobie moge NAPISAC ! Nie ma jej, sa tylko luzne obserwacje.
                                  > Ktos tu prosil, abys podal cokolwiek, nawet to nie bylam tylko ja. Nie ma
                                  > odzewu, wiec przyjmijmy, ze nasza dyskusja to RETORYKA.

                                  kwieto prosil mnie o jakies materialy i wyslalem mu je dobe temu - tobie tez
                                  podeslac, skoro samej ci sie nie chce szukac? nie ma sprawy, to dla mnie tylko
                                  pare klikniec, podaj mi adres, albo napisz na fnoll@poczta.gazeta.pl i ci wysle,
                                  to sie przekonasz, czy sa to "luzne obserwacje", czy normalne, systematyczne
                                  badania naukowe

                                  pzdr

                                  fnoll
                            • szopracz Renka 15.01.02, 23:04
                              Gość portalu: renka napisał(a):
                              Oficjalnie nie ma w Kanadzie zgody
                              > na malzenstwa gejow, a tym bardziej adopcje.

                              Na malzenstwo prawo nie pozwala to prawda, ale jesli chodzi o adopcje to jest bardzo duza liczba rodzicow
                              homoseksualnych wychowujach dzieci (wiecej kobiet niz mezczyzn ale to sie tez powoli wyrownuje).
                              Wiekszosc dzieci jest adoptowanych spoza Kanady - glownie Chiny i Haiti choc oczywiscie aby mozna mowic
                              o oficjalnym adoptowaniu dziecka i otrzymaniu przez niego prawa stalego pobytu w Kanadzie, proces
                              odbywa sie przez legalna adopcje. Sporo jest tez mezczyzn, ktorzy decyduja sie na surogate mother, ktora
                              jest zapladniana in vitro mieszanka spermy obu przyszlych rodzicow dziecka tak, ze tylko badanie DNA moze
                              wykazac, ktory z nich naprawde jest ojcem. Kobieta rodzi dziecko i jest ono przyznane ojcu, bo ona nigdy nie
                              byla zainteresowana jego wychowaniem. Pieniadze przechodza z reki do reki ,choc ta czesc umowy jest w
                              kanadyjskim prawie nielegalna. Nie wiem gdzie mieszkasz, Renka ale jesli w Toronto lub okolicy to moge Ci
                              podac adresy kilku kosciolow, w ktorych rodzice homoseksualni maja swoje grupy towarzyskie i pomagaja
                              sobie wzajemnie np. w organizacji kolejnych adopcji.
                              Co do dr. Spocka to mam mieszane uczucia choc zgadzam sie z Toba, ze w Jego ksiazkach bylo wiele
                              rozsadnych rad i praktycznych wskazowek. Mysle, ze kazdy wychowuje dzieci troche z ksiazek a troche w
                              oparciu o wlasny instynkt wiec winienie Spocka za rozne klopoty pokolenia wychowanego przez rodzicow,
                              ktorzy czytali Jego ksiazki jest co najmniej niesprawiedliwe.
                              • Gość: REnka Re:racoonek IP: *.home.cgocable.net 15.01.02, 23:15
                                Mowiac o tych adopcjach mialam na mysli legalne sprawy. Ja wiem, ze wiele sie
                                dzieje nielegalnie i nieprawnie, wspomnialam o tym nawet wyzej. Ale to wybor
                                ludzi, czasem zyja ze soba w takich zwiazkach calymi latami, bez legalizowania
                                ich , a dziecko sie faktycznie w takim zwiazku stresuje bardziej niz w innym,
                                bo Kanada jednak jest TRADYCYJNA.Tradycyjne rodziny uwazane sa za dobre, godne
                                nasladowania.To liberalowie narobili tego balaganu ze wszystkim, niektorym to
                                sie podoba, niektorym nie.Wiesz, ze dlatego , ze wielu z nich w rzadzie jest
                                gejami, wywalczyli dla swoich gejow mezusiow emerytury...
                                • szopracz Jezeli juz to dwa "c" - raccoon(ek) :-) 16.01.02, 00:44
                                  Gos´c´ portalu: REnka napisa?(a):

                                  > Mowiac o tych adopcjach mialam na mysli legalne sprawy. Ja wiem, ze wiele sie
                                  > dzieje nielegalnie i nieprawnie, wspomnialam o tym nawet wyzej.
                                  ADOPCJE MIEDZYNARODOWE SA LEGALNE - JEST TO JEDYNY SPOSOB BY DZIECKO OTRZYMALO
                                  LANDED IMMIGRANT STATUS W KANADZIE, A POZNIEJ ROWNIEZ OBYWATELSTWO WIEC NIE WIEM,
                                  O CZYM MOWISZ.

                                  To liberalowie narobili tego balaganu ze wszystkim, niektorym to
                                  > sie podoba, niektorym nie.Wiesz, ze dlatego , ze wielu z nich w rzadzie jest
                                  > gejami, wywalczyli dla swoich gejow mezusiow emerytury...
                                  NIE WIEM KOGO MASZ NA MYSLI. JA MOGE TYLKO WYMIENIC SVENA ROBINSONA Z NDP, KTORY
                                  JEST HOMOSEKSUALISTA ALE NIE JEST W RZADZIE I JAK DOTAD NIGDY NIE BYL TUDZIEZ
                                  JEDNEGO Z RADNYCH TORONTO - PIERWSZE IMIE KAYLE (NIE PAMIETAM NAZWISKA I JESTEM
                                  TROCHE ZA LENIWA ZEBY TO TERAZ SPRAWDZEC :-) - SORRY), ALE TO TEZ NIE ZADEN RZAD
                                  TYLKO WLADZE MIEJSKIE. CZY MOZESZ PODAC PRZYKLADY KONKRETNYCHPOLITYKOW Z PARTII
                                  LIBERALNEJ (CZY JAKIEJKOLWIEK INNEJ), KTORZY SA HOMOSEKSUALISTAMI I W SPOSOB
                                  JEDNOZNACZY WPLYNELI NA WPROWADZENIE ROWNOSCI PRAW W KWESTII BENEFITOW I PENSION
                                  PLANS?
                                  Sorry Renka - nie chce sie czepiac szczegolow ale skoro poslugujesz sie
                                  ogolnikami to chetnie dowiem sie na jakiej podstawie. Sama wiesz, ze "old wives
                                  tales" to nie najlepszy sposob na zdobywanie i propagowanie wiedzy.


                                  • Gość: Renka Re: mniejsza o c, kiedy plonie las IP: *.home.cgocable.net 16.01.02, 05:27
                                    Gazety wiedza wszystko. Zadzwon do National Post, albo przejrzyj archiwum, tam
                                    dowiesz sie o skandalikach wokol homoseksualistow w rzadzie liberalow w
                                    ostatnich kilku latach.Zreszta to ich osobista sprawa, tak jak im wolno
                                    wyrabiac sobie emerytury dla "swojego chlopczyka" za MOJE pieniadze i moich
                                    dzieci to mnie rowniez wolno DOCIEKAC, czy te pieniadze zostaly DOBRZE
                                    zainwestowane.A nie sadze, aby byly zainwestowane dobrze. Liberalowie
                                    doprowadzili Kanade do najwiekszego kryzysu w historii tego kraju .I geje maja
                                    w tym udzial, czy sie to komu podoba czy nie.
                                  • Gość: Renka Re: zapomnialam o legalnosci.. IP: *.home.cgocable.net 16.01.02, 05:40
                                    Adoptowanie dzieci samo w sobie jest legalne, natomiast te dzieci przybywaja tu
                                    jako dzieci do eksperymentu wychowawczego pt wychowywanie dziecka przez lesbie
                                    lub geje. I to WYDAJE mi sie wysoce nielegalne. Bo o adopcje dziecka w Kanadzie
                                    do ukladu gejow lub lesbii jest trudno. Latwiej wiec wystapic jako foster
                                    parent i pod ta przykrywka rozgrywa sie eksperyment, o ktorym nawet ktos tu
                                    wspomnial.A poniewaz te dzieci byc moze nawet zginelyby z glodu , to czemu ich
                                    nie uratowac ta droga? Przypomina mi sie historia , a nawet ich pare z POlski z
                                    lat 80 tych, kiedy to glod panowal w domach dziecka. Jeden z nich zorganizowal
                                    adopcje dzieci do Holandii. Po jakims czasie przeprowadzone sledztwo wykazalo,
                                    ze dzieci te owszem zaadoptowano , ale byly w rodzinach zboczencow, uzywajacych
                                    tych polskich dzieci do swoich rytualow seksualnych!!!! Nie bylo powiedziane
                                    czy byli to geje czy lesbie. Dzieci byly obiektami seksualnych penetracji i
                                    nawet pokazano w gazetach i TV zdjecia .
                                    • Gość: fnoll czy co to pisze Renka jest legalne? IP: 195.150.224.* 16.01.02, 10:03
                                      bo wedlug mnie pomowienia i szkalowanie jakiejs grupy spolecznej jest
                                      nielegalne - ale czy ktos ja za to skaze? nie, moze sobie swobodnie twierdzic,
                                      ze geje mieli swoj udzial w holocauscie (w koncu hitler by gejem) - co
                                      naturalnie sugeruje, ze sa zli; nazywac ich zboczencami - mimo ze zadna
                                      wspolczesna klasyfikacja chorob i zaburzen nie uwaza orientacji homoseksualnej
                                      czy biseksualnej za zaburzenie i maja one ten sam status w swietle medycyny,
                                      psychiatrii i psychologii co orientacja heteroseksualna; moze nie odrozniac
                                      pedofila od geja czy lesbijki i sugerowac, ze te zachowania sa ze soba jakos
                                      zwiazane (a nie sa - homo czy hetero, kazdy moze wyrosnac na pedofila)

                                      poza tym moze twierdzic, ze gazeta jest bardziej rzetelnym zrodlem informacji
                                      niz badania naukowe (renko, ciagle moge cie je wyslac)

                                      coz, wolnosc slowa...

                                      renko, czy jestes w stanie odkryc sama przed soba, skad sie wziela twoja
                                      niechec do gejow i lesbijek? jakie doswiadczenia uksztaltowaly w tobie taka
                                      postawe? czemu masz z nimi problem?

                                      pzdr

                                      fnoll
                                      • szopracz Re: czy co to pisze Renka jest legalne? 16.01.02, 13:10
                                        Legalne? Nie wiem - nie jestem prawnikiem choc pewnie moznaby poszukac odpowiednich paragrafow w
                                        Deklaracji Praw Czlowiek i Obywatela, ktore nie pozwalaja na szkalowanie i pomawianie jakiejkolwiek grupy
                                        spolecznej ale przeciez nie bedziemy stad nigdzie na Renke donosic :-)
                                        Renka posluguje sie plotkami i pomowieniami bez zadnego oparcia w faktach - pisze to, co Jej sie wydaje i
                                        jak widzi swiat tak jak kazdy z nas, wiec trudno miec do Niej o to pretensje. Dla mnie to troche jak u Voltaire'a
                                        - "nie moge zniesc Twoich pogladow i oddalbym zycie zeby Cie przekonac, ze nie masz racji ale rownie
                                        szybko oddam zycie za obrone Twojego prawa do gloszenia tych pogladow" (bardzo luzne tlumaczenie -
                                        sorry - u mnie jest 7:15 rano i ciezko zebrac mysli...).
                                        Drogi Fnoll - chyba juz sie troche zmeczylam "naprawianiem" swiata - tacy ludzie jak Renka odbieraja mi
                                        radosc zycia i wiare w czlowieka wiec poki co, zostawiam Cie samego na polu bitwy z Ciemnogrodem. I tak
                                        sie ciesze, ze choc pare osob ma podobne poglady do moich, bo byloby calkiem beznadziejnie gdyby sie
                                        okazalo, ze to sa armie Renek przeciwko mnie jednej :-)

                                        • malwinamalwina Re: czy co to pisze Renka jest legalne? 16.01.02, 13:35
                                          nie jest i o ile nikt tu nie bedzie na nikogo donosil, jest faktem ze jestesmy na necie pilnowani.

                                          ale z europa przyjdzie prawo europejskie i tu sie raduje bo sa sliczne kawalki o dyskryminacji i nawet na
                                          poczatku drogi pl nie jest ! (np mozna podac do sadu za osmieszanie i kpiny z obco brzmiacego
                                          nazwiska:-) Itd itp
                                          Trzy lata temu w pracy uslyszalam od kolezanki "go home" i wahalam sie czy nie zaskarzyc. Mialam
                                          swiadkow, bylo publiczne - wygralabym.

                                          I w zyciu zawodowym, publicznym, spolecznym nie przepuszczam zadnej uwagi o charakterze
                                          dyskryminacyjnym - milczenie jest przyzwoleniem.
                                          Zapomnialam wam powiedziec ze rasizm i dyskryminacja sa prawnie karalne. Tu.
                                          • kwieto Re: czy co to pisze Renka jest legalne? 16.01.02, 13:47
                                            Tu teoretycznie tez..
                                        • kwieto Re: czy co to pisze Renka jest legalne? 16.01.02, 13:54
                                          Slucham mowisz o Rence jako "ciemnogrodzie" i mowisz o sobie jako "walczacej z
                                          ciemnogrodem"...
                                          Czy przypadkiem to co mowisz nie jest przejawem dyskryminacji? Bo owszem to czy
                                          sie z czyms zgadzasz, czy nie, to jedna sprawa.
                                          Ale slowo "ciemnogrod" ma jednoznacznie negatywne zabarwienie. Wiec w tej
                                          chwili dyskryminujesz Renke za poglady, ktore nie sa zgodne z Twoimi"...
                                          Ciekawe, z jednej strony nawolujesz do tolerancji, natomiast z drugiej jakos
                                          sama nie potrafisz sie w ryzach tej tolerancji utrzymac... Jak wiec ktos, kto
                                          sam ma problemy z tolerancja moze tej tolerancji uczyc?
                                          Przyganial kociol garnkowi?

                                          Zaznaczam:
                                          Jest to uwaga na boku dyskusji, niezaleznie od tego, czy poglady Renki popieram
                                          czy nie (akurat jej argumentacja mnie nie przekonuje).
                                          I dodam tylko, ze nie oskarzam Cie, ze skoro jestes nietolerancyjna, to jestes
                                          "Ciemnogrodem" czy czyms innym - ja tylko nakreslam fakt, ze tej tolerancji
                                          Tobie brakuje, i ze to jest zabawne, skoro o tolerancje wlasnie nawolujesz.
                                          • malwinamalwina Re: czy co to pisze Renka jest legalne? 16.01.02, 14:10
                                            w ramach tak pojetej demokracji i wolnosci slowa,czynow i przekonan pozwala sie partii faszystowskiej
                                            (ktora ma jako podstawe ideologiczna wyszosc "rasy" bialej nad kolorowymi i jako cel wywalenie
                                            wszystkich nie francuzow z kraju) dojscia do glosu, do mediow, do 35 % w departamencie w ktorym
                                            mieszkam, do szerzenia tych idei wsrod skolowanych ludzi ktorzy musza znalezc ofiarnego kozla
                                            usprawiedliwiajacego ich problemy (ekonomiczne oczywiscie, bo jak ktos slusznie powiedzial pb jest
                                            ekonomiczny)
                                            Nie dajmy sie zwariowac, kwieto, mam swoje opinie, wyrazam je i nikogo tym nie gnebie.
                                            od kiedy walka z glupota jest brakiem tolerancji ?
                                            Nie toleruje glupoty. Spokojnie.
                                            a poza tym kazdy sobie rzepke....
                                            Renka zyje, do urzedu S.C. z przyjaciolka od serca sie nie pcha, to ze ktos jej wytknie ciemnogrod nie
                                            wplynie na jej zycie.
                                            Moze kiedys na osobowosc, miejmy te nadzieje...
                                            tylko idioci nie zmieniaja zdania :-)
                                            • kwieto Re: czy co to pisze Renka jest legalne? 16.01.02, 14:21
                                              Wiesz, ale wyzywanie kogos od "ciemnogrodu" jest wg mnie srednim sposobem
                                              wplywania na zmiane jego zdania. A jesli nie tolerujemy wszystkiego i
                                              wszystkich, to pozwolmy innym na to samo. Jesli np. Ty nie tolerujesz glupoty,
                                              to pozwol innym na nietolerowanie adopcji dzieci przez homoseksualistow, bez
                                              wyzywania ich od "ciemnogrodu" (mysle, ze Tobie nie trzeba tego tlumaczyc, to
                                              raczej slowa do Szopracza)... Przekonujcie sie wzajemnie, zgoda, ale w slowach
                                              Szopracza jasno bylo widac - "ten kto mysli inaczej niz ja i mnie podobni to
                                              ciemnogrod" - znaczy sie "gorszy". To nie jest wg Ciebie dyskryminacja?

                                              Np. ja nie pochwalam neofaszystow, nie toleruje ich, ale daleki jestem od
                                              "wydawania im wojny" (slowa Szopracza) - wolalbym ich wyedukowac, zmienic
                                              sposob myslenia - bo jestem w stanie zrozumiec ich leki, ktore kryja sie pod
                                              agresja wymierzona w inne nacje... I nie traktuje ich jako "ciemnogrodu" czy
                                              "betonu", w gruncie rzeczy podejrzewam, ze sa bardzo nieszczesliwi - i
                                              manifestuja to agresja...
                                              • Gość: czarek Re: czy co to pisze Renka jest legalne? IP: *.tnt1.philadelphia.pa.da.uu.net 17.01.02, 01:17
                                                kwieto napisał(a):

                                                > Wiesz, ale wyzywanie kogos od "ciemnogrodu" jest wg mnie srednim sposobem
                                                > wplywania na zmiane jego zdania. A jesli nie tolerujemy wszystkiego i
                                                > wszystkich, to pozwolmy innym na to samo. Jesli np. Ty nie tolerujesz glupoty,
                                                > to pozwol innym na nietolerowanie adopcji dzieci przez homoseksualistow, bez
                                                > wyzywania ich od "ciemnogrodu" (mysle, ze Tobie nie trzeba tego tlumaczyc, to
                                                > raczej slowa do Szopracza)... Przekonujcie sie wzajemnie, zgoda, ale w slowach
                                                > Szopracza jasno bylo widac - "ten kto mysli inaczej niz ja i mnie podobni to
                                                > ciemnogrod" - znaczy sie "gorszy". To nie jest wg Ciebie dyskryminacja?
                                                >
                                                > Np. ja nie pochwalam neofaszystow, nie toleruje ich, ale daleki jestem od
                                                > "wydawania im wojny" (slowa Szopracza) - wolalbym ich wyedukowac, zmienic
                                                > sposob myslenia - bo jestem w stanie zrozumiec ich leki, ktore kryja sie pod
                                                > agresja wymierzona w inne nacje... I nie traktuje ich jako "ciemnogrodu" czy
                                                > "betonu", w gruncie rzeczy podejrzewam, ze sa bardzo nieszczesliwi - i
                                                > manifestuja to agresja...

                                                no, chyba troche przeginasz argumenty, kwieto. Miec litosc i wspolczucie wobec
                                                faszystow i neofaszystow? Lepiej bys sprawdzil, skoro tak bardzo chcesz ich
                                                edukowac, ile procent z tych biednych neo-krzyzowcow bylo wychowywanych przez
                                                rodziny homo a ile przez hetero. Moze by nam sie dyskusja poglebila?
                                        • Gość: Renka Re: legalnosc pogladow ciemnogrodu IP: *.home.cgocable.net 17.01.02, 04:43
                                          Przepraszam za nieporozumienie , nie mam nic przeciwko gejom i lesbiom.
                                          Popieram ich prawo do malzenstwa, bo to gwarantowaloby ich odpowiedzialnosc
                                          wobec prawa za partnera i dzieci z tego zwiazku , urodzone przez lesbie lub
                                          adoptowane.Ja nie pomawiam zadnej grupy, co wam do glowy przychodzi?
                                          Potwierdzam, ze obecne adopcje dzieci z Chin sa w moim mniemaniu (jakby )
                                          nielegalne, bo dzieci powinny byc adoptowane przez DWOJE rodzicow.A skoro
                                          malzenstwa gejow nie sa zalegalizowane to gdzie ci rodzice? Z tego co wiem
                                          samotna matka moze zostac foster parent, ale to nie adopcja.Nie rozumiem, jak
                                          moze sie odbyc adopcja do domu z dwojgiem rodzicow, kiedy faktycznie tacy
                                          rodzice nie istnieja? Bo prawnie nie istnieje malzenstwo gejow.
                                          Bylabym wdzieczna , gdyby ktos mnie w tym wzgledzie oswiecil.I odszczekal
                                          ciemnogrod.Bo powiem wiecej na temat..:))
                                          A moze moja uwaga o gejach w "rzadach" byla pomowieniem???hehehe
                                          Ja nikogo nie pomawiam, jezeli takie jest wrazenie, przepraszam.Pomylilam rzady
                                          z parlamentem, ale w koncu i tak oba te ciala rzadza.Odszczekuje , jesli kogos
                                          urazilam, nie mialam takiego zamiaru. Stwierdzilam tylko fakt, ktory istnieje i
                                          nikt z tego nie robi specjalnej tajemnicy.Co do pieniedzy, to lubie wiedziec na
                                          co sie je wydaje. Zawsze sledze rozdysponowanie budzetu, czy to lokalnego czy
                                          prowincji czy federalnego.Nawet dostaje w tej sprawie informacje bezposrednio z
                                          biura premiera prowincji. I mam baaardzo duzo powodow do zmartwien.Udzial gejow
                                          w obradach nad budzetem jest tak samo wazny jak udzial przeziebionych, lub tych
                                          w okularach albo nawet tych w kraciastych krawatach :)
                                      • Gość: Renka Re: szkalowanie IP: *.home.cgocable.net 17.01.02, 03:55
                                        • Gość: czarek Re: do Renki IP: *.tnt1.philadelphia.pa.da.uu.net 17.01.02, 04:58
                                          rzeczywiście, Renko, ta rozmowa przestała być dialogiem.
                                          Ale, wiesz, nawet jeśli politycy robią jakieś przekręty kosztem ludzi,
                                          to myślę że taka jest natura polityki, bez względu na orientację seksualną.
                                          A Spocka też sobie ceniłem, pomimo iż jego własne dzieci oskarżyły go o tyranię.
                                          Jak znam życie, dzieci zawsze mają 'prawo' do jakichś pretensji.
                                          Jeśli miałbym się gdzieś zaklasyfikować, to pewnie w opcji konserwatywnego
                                          liberalizmu, chociaż doświadczenia życiowe zmuszają mnie do przyśpieszonej
                                          liberalizacji własnego charakteru, bo inaczej szczezłbym w poczuciu krzywdy i
                                          winy.
                                          Mia Farrow musiała zmienić prawo, żeby móc adoptować dziecko z Korei(?), więc
                                          podejrzewam że te zmiany legislacyjne odnośnie adopcji przez pary homo też będą
                                          szły od ludzi wpływowych, bogatych i od polityków. Nie ma innej drogi.
                                          Oczywiście, w społeczeństwach zachodnich.


                          • Gość: Andrzej Re: do andrzeja IP: *.unl.edu 15.01.02, 18:15
                            Fnoll, Twoje propozycje sa dla mnie nie do przyjecia, zeby nie powiedziec
                            egzotyczne. Ty mowisz o tym co przeczytales, ja przeczytalem znacznie mniej,
                            ale wydaje mi sie, ze mam wiecej wyczucia co dobre, normalne, niepodlegajace
                            trendom kulturowym itp. Oczywiscie, ze nie odebralbym dziecka jednemu z
                            naturalnych rodzicow, jesli okazaloby sie, ze jest gejem czy lesbijka. Niby
                            dlaczego mialbym to zrobic. Zwiazek krwi jest czyms wiecej niz jakas tam
                            orientacja. Ale pozwalanie na adopcje przez pary homo jest przegieciem absolutnym.
                            Ty, tak widze, nie jestes w stanie postawic sie w pozycji dziecka. Kazda para,
                            hetero czy nie, robi wszystko, by wypasc jak najlepiej w czasie sprawdzania jej
                            "przydatnosci" do bycia rodzicami. Wiesz jak picuje sie samochody przed sprzedaza.
                            Dokladnie to samo robia ludzie przed adopcja, tylko ze teraz robia to ze swoimi
                            zyciorysami itp. Wychowuje 3 dzieci i czasami mnie szlag trafia na ich zachowanie
                            i nie raz nie dwa ucieklbym, gdzie pieprz rosnie. Ale jestem ich biologicznym i
                            kochajacym naturalnie ojcem, wiec nigdzie nie uciekne. 70 procent malzenstw
                            w Stanach rozwodzi sie. Czy pary gejowskie unikna tej mody ? Nie. Co w tedy z
                            dziecmi ? ktory z ojcow bedzie walczyl o utrzymanie dziecka ? Wydaje mi sie, ze
                            zaden. Dlaczego ? Bo jest to nienaturalny zwiazek, dajacy tylko cien milosci
                            owemu adoptowanemu dziecku. Nie milosc. Zwiazek dajacy iluzje normalnosci
                            i trwalosci. Uwazam, ze pary homoseksualne powinny zostac w swych luznych
                            zwiazkach i powinnismy przestac ciagnac ten temat przez nastepne stulecia.
                            Pozdr, Andrzej.
                            • Gość: fnoll Re: do andrzeja IP: 195.150.224.* 15.01.02, 18:41
                              coz, ty uwazasz ze geje i lesbijki powinni pozostawac w luznych zwiazkach, a
                              sa wsrod nich jednak tacy, ktorzy pragna stalego zwiazku i zaakceptowania go
                              przez spolecznosc poprzez mozliwosc zwiazania sie wezlem malzenskim (bo jest
                              to wlasnie symbolem uznania jakiejs pary przez spolecznosc za stala pare, cos
                              wiecej niz luzny zwiazek) - i co ty na takich ludzi? czy potrafisz ich
                              przyjac? czy uwazasz, ze gej czy lesbijka, posiadajacy dokaladnie taka sama
                              emocjonalnosc i potrzeby jak osoby hetero, nie potrafia, jesli tego pragna,
                              stworzyc stalego zwiazku bedacego przystania, domem i oparciem dla obojga
                              partnerow? wiesz, ludzie homo i hetero wiaza sie w stale zwiazki dokladnie z
                              tych samych powodow, naturalnie moga tez sie klocic i rozwodzic, bo nie sa ani
                              lepsze, ani gorsze

                              co ty na to ze swoim "powiinni" naprzeciw ich potrzeb i pragnien, takich jak
                              twoje czy moje?

                              pzdr

                              fnoll
                              • kwieto Do fnolla - nie jest tak rozowo 15.01.02, 18:57
                                Wlasnie sobie czytam te dane ktore mi przyslales, dokladnie ten "abstrakt" w
                                ktorym jest przedstawione porownanie pomiedzy rodzinami homoseksualnymi i
                                heteroseksualnymi. I na samym wstepie nie jest rozowo:

                                "Of the 66 recorded harms, e.g., molestation, physical abuse, to the 73
                                children, homosexual persons accounted for 64 (97%). Of the 32 lesbians, 6 were
                                recorded as having engaged in criminal activity and 3 of bringing false charges
                                of child sexual abuse against the father"

                                No nic, czytam dalej...
                                • kwieto eeee... poprawka 15.01.02, 20:57
                                  Poprawka - te dane dotycza OSKARZEN podczas procesow rozwodowych, ale zdaje
                                  sie, ze te oskarzenia sie nie potwierdzaly... czyli dane mozna wyrzucic do
                                  kosza, jesli chodzi o nasz problem
                                • Gość: fnoll Re: Do fnolla - nie jest tak rozowo IP: 195.150.224.* 15.01.02, 21:02
                                  uhm, warto przesledzic wszystkie artykuly pary cameron & cameron - troche
                                  otrzezwienia dla homoentuzjastow ;)

                                  ciekawe jest tlo sporu camerona z innymi autorami - typowo naukowe, czyli
                                  dotyczace metodologii badan, cameron w duzej mierze czerpie z danych sadowych,
                                  natomiast autorzy w swietle ktorych badan rodzice homoseksualni wypadaja
                                  znacznie lepiej opieraja swe badania glownie na ochotnikach, a wiadomo, ze
                                  zgloszenie sie rodziny patologicznej na ochotnika do badan jest malo
                                  prawdopodobne

                                  ale - obydwie metody sa obarczone skrzywieniem, a ich wybor zapewne jest
                                  nieprzypadkowy i podyktowany idywidualnymi przekonaniami badaczy
                                  coz, jest to tez pouczajacy przyklad na to, jak trudno o obiektywnosc w
                                  naukach spolecznych

                                  tak i jest z nami - jeden zacytuje raczej to, inny raczej tamto...

                                  pzdr

                                  fnoll
                                  • kwieto Re: Do fnolla - nie jest tak rozowo 15.01.02, 21:12
                                    Tak dotarlem do jakichs miemieckich badan wedle ktorych homoseksualni rodzice
                                    sa hiper-super w porownaniu z hetereoseksualnymi. Aczkolwiek wplyw orientacji
                                    seksualnej jest widoczny: np. wychowani przez lesbijki chlopcy sa bardziej niz
                                    przecietna powsciagliwi seksualnie, a dziewczynki z kolei bardziej "rozpasane"

                                    czy to zle czy dobrze? Trudno powiedziec, czy wogole ma znaczenie...

                                    Innymi slowy, dalej nic nie wiadomo :///
                                    • Gość: fnoll Re: Do fnolla - nie jest tak rozowo IP: 195.150.224.* 15.01.02, 21:29
                                      bo pewnosci byc nie moze - tak samo jak nie da sie udowodnic, ze
                                      hereroseksualni rodzice w swej ogolnosci zapewnia dziecku dobre dziecinstwo,
                                      mozna jedynie wskazac na mozliwe czynniki zaburzajace rozwoj dziecka i srodki
                                      zaradcze

                                      wiesz, dzieci wychowane przez rodzicow neurotycznych, schizoidalnych,
                                      aleksytymicznych, czy o takim lub innym swiatopogladzie i metodach
                                      wychowawczych tez maja swe specyficzne problemy, wyzwania - co nie znaczy, ze
                                      sa w jakis sposob skazane i skreslone

                                      jak mowia terapeuci (choc, moze maja spaczony zawodowo punkt widzenia) - nie
                                      ma szczesliwego dziecinstwa, sa tylko ludzie, ktorzy potrafili sobie poradzic
                                      (co nie znaczy, ze wychowanie zabezpieczylo ich przed problemami - czasem
                                      wrecz przeciwnie) i ludzie ktorzy radza sobie gorzej, a tak naprawde kontinuum
                                      roznych sposobow radzenia sobie z zyciem, ktorych porownania sa, powiedzmy,
                                      umowne

                                      zycie jest jak rzeka - czlowiek stawia tamy, a ono przecieka

                                      a od melioracji rzek i wpuszczania ich w wybetonowane brzegi sie odchodzi, bo
                                      to rzeke zabija

                                      etc, etc... :)

                                      pzdr

                                      fnoll
                                      • kwieto Re: Do fnolla - nie jest tak rozowo 15.01.02, 21:33
                                        Wiesz, gdyby nie problemy zwiazane z naduzyciami, i innymi takimi, to juz dawno
                                        bym optowal za "reglamentacja" dieci - nie wiem, jakimis testami przed
                                        zezwoleniem na dziecko? Ale jak napisalem wyzej - to by zrodzilo takie
                                        naduzycia, korupcje, kumoterstwo, ze skazane jest z gory na porazke.

                                        Aczkolwiek pomysl jest mi w jakis sposob bliski - moze w duszy jestem
                                        zamordysta?

                                        A! znowu podepre sie Lemem - w "powrocie z gwiazd" jest ten problem bardzo
                                        ladnie rozwiazany (dzieci, nie homoseksualizmu)
                              • Gość: Andrzej Re: do andrzeja IP: *.unl.edu 15.01.02, 19:57
                                Fnoll, wielu wiezniow chcialoby wyjsc na wolnosc, wielu w wozkach inwalidzkich
                                chcialoby pobiegac, ja chcialbym przeniesc sie do lepszej dzielnicy, chcialbym
                                grac godzinami w pilke z synkiem, ba chcialbym umiec pic piwo bez zalewania sie
                                i tak dalej. Gra w malzenstwo jest dla kobiety i mezczyzny i celem tego zwiazku
                                jest posiadanie dzieci. Ktos kto nie spelnia tego warunku, musi odejsc. Przykro mi
                                fnoll, ale jesli nie chcialoby Ci sie studiowac psychologii, czy moglbys domagac
                                sie dyplomu, tylko dlatego, ze np, jako swoje hobby przestudiowales wszystko co
                                mozliwe w tym wzgledzie... i Tobie sie wydaje ze COS TAM ?
                                Gdzies cos gubisz fnoll na swej drodze do tolerancji czy modernistycznego
                                humanizmu. Idziesz za daleko. Przeze mnie nie przemawia ani dogma koscielna,
                                ani nienawisc czy fobia. Jest tylko jeden sedzia mego sposobu myslenia: ZDROWY
                                ROZSADEK. I ten sedzia nie zawiedzie mnie. Nawet jesli cos mialoby byc bolesne,
                                ale w zgodzie ze zdrowym rozsadkiem, pojde za nim.
                                Pozdr, Andrzej.
                                • Gość: fnoll Re: do andrzeja IP: 195.150.224.* 15.01.02, 21:07
                                  andrzeju, nie bluznij logice ;)

                                  osoba sparalizowana nawet jak chce - to nie moze chodzic,
                                  natomiast dwoch gejow czy dwie lesbijki jak sie kochaja i chca stworzyc staly
                                  zwiazek, wspolny dom - to moga to zrobic, i robia to (jesli nie spotkaja sie
                                  ze zbytnimi szykanami ze strony otoczenia)

                                  i co ty na to? co z twoim "powinni" w obliczu dzialajacej milosci?

                                  pzdr

                                  fnoll
                                  • Gość: Andrzej Re: do andrzeja IP: *.unl.edu 15.01.02, 21:26
                                    Fantasyland fnollku. Ja mam problemy ze zrozumieniem czy cos takiego jak milosc
                                    miedzy kobieta i mezczyzna wogole istnieje, a Ty mi tu o dwoch kochajacych sie
                                    samcach czy samicach. Widziales kiedys Plac Trzech Krzyzy wieczorem, oblepiony
                                    gotowymi do wytrysku gejami ? Ty to nazywasz miloscia ? Przeciez kazdy z nich
                                    tam wali jak go przyprze. Albo laznie publiczne. Idealizujesz fnoll. To sa kluby
                                    ludzi ktorzy chca sobie trysnac na innego samca. Skonczmy z ta miloscia fnoll.
                                    To nie ma nic wspolnego z zakochaniem sie mlodego chlopca w dziewczynie czy
                                    kobiety w mezczyznie. Nie twierdze, sa tam uruchomione seksualne emocje ale takie
                                    rzeczy jak wiernosc, oddanie do konca zycia sa fantazja i niczym wiecej.
                                    Nic mnie tak nie wzrusza jak para trzesacych sie staruszkow idacych pod reke
                                    alejka parkowa. Nie umiem sobie wyobrazic dwoch homoseksualnych staruszkow
                                    trzymajacych sie za raczki w parku. Stary homo mialby ochote na mlode cialo
                                    a nie na innego starego grzyba, powiedz mi ze jest inaczej ?
                                    Pozdr, Andrzej.
                                    Pozdr, Andrzej.
                                    • Gość: czarek Re: do andrzeja IP: 65.129.40.* 15.01.02, 22:02
                                      przy takiej akceptacji spolecznej, jaka rperezentujecie, szanowni kwieto i
                                      Andrzeju, trudno byloby sie obiektywnie dowiedziec, jakimi rodzicami naprawde
                                      mogliby ludzie homo byc, gdyz i tak nie dane im zyc w spolecznosci ktora by ich
                                      akceptowala na rowni z rodzinami homo, wiec jak to zbadac( wiekszosc homo
                                      popelnia samobojstwa). Bledne kolo. Dlatego podalem przyklady faktycznie
                                      istniejacych ludzi homo, ktorzy maja swoj ludzki wklad w cywilizacje, jako
                                      jeden z nielicznych obiektywnych (?) dowodow na poparcie chocby dania im szansy
                                      wychowywania dzieci, skoro jest tak duzo niechcianych i niekochanych dzieci, i
                                      zebysmy nie zapominali iz zawsze byli, beda i sa tacy ludzie wsrod nich, ktorzy
                                      dizlaja w najprzerozniejszych dziedzinach ludzkiej aktywnosci, co powinno Cie
                                      kwieto uspokoic, iz taki 'eksperyment' niekoniecznie a priori bylby tym samym
                                      czym eksperymenty na niewinnych ludziach/dzieciach w obozach koncentracyjnych,
                                      z oczywistym skutkiem nieodwracalnie negatywnym. Tym bardziej ze widzimy iz
                                      swiat w obecnej kondycji nie ma sie najlepiej, a wiec, jak to w stanie
                                      chorobowym, wskazuje to na to, iz zmiana status quo jest ewidentnie potrzebna.
                                      Cos nie tak jest z naszymi wartosciami, inaczej ludzie byliby szczesliwsi. A
                                      moje napomknienie o hitlerowcach wskazywalo na ekstremalny przyklad do czego
                                      prowadzi dominacja rozumu i uwielbienie dla czystej samokontroli, wypierajacej
                                      sie budzaceje zgroze emocjonalnosci.
                                      Dlatego, panowie (Kwieto, Andrzeju i ja - bez obrazy)byc moze mamy/mielismy
                                      problemy w ukladach miedzypersonalnych (z kobietami). Lek przed emocjami
                                      wymykajacymi sie samokontroli, czyli lek przed utrata dominacji, a wiec
                                      (podswiadome)przyciaganie do siebie kobiet, ktore mialy niskie poczucie wlasnej
                                      wartosci, lub szalejaca, powierzchowna emocjonalnosc. Stad owo zaogolnienie o
                                      negatywnosci nadmiernej emocjonalnosci. Przepraszam, moze to odnosi/lo sie
                                      tylko mnie? Ja w kazdym razie staram sie z tego wyzwalac.
                                      • maly.ksiaze Mistrzostwa swiata w pociaganiu podswiadomym 15.01.02, 22:29
                                        Czarku, o co ci chodzi? Przeczytalem Twoja wiadomosc dwukrotnie, usilujac
                                        zrozumiec, o co Ci chodzi. Bez skutku. Pomoz mi.

                                        1. Czy uwazasz, ze slusznym jest oddanie - w ramach eksperymentu - dziecka do
                                        adopcji przez zwiazek homoseksualny zamiast (nie pisz mi prosze o biednych
                                        dzieciach, ktorych nie chce nikt) przez normalne malzenstwo? Jasno i z
                                        uzasadnieniem.

                                        2. Twoje napomknienie o hitleryzmie i "dominacji rozumu i uwielbienie dla czystej
                                        samokontroli" jest bzdurne i pozostaje pod katem prostym do historii. Ponadto,
                                        jaki to ma zwiazek z tematem?


                                        Pozdrawiam,

                                        mk.

                                        PS. Skad Ty bierzesz takie frazy:
                                        'szalejaca powierzchowna emocjonalnosc'
                                        'budzacej zgroze emocjonalnosci'?
                                        • Gość: czarek Re: Mistrzostwa swiata w pociaganiu podswiadomym IP: 65.128.158.* 15.01.02, 23:04
                                          maly.ksiaze napisał(a):

                                          > Czarku, o co ci chodzi? Przeczytalem Twoja wiadomosc dwukrotnie, usilujac
                                          > zrozumiec, o co Ci chodzi. Bez skutku. Pomoz mi.
                                          >
                                          > 1. Czy uwazasz, ze slusznym jest oddanie - w ramach eksperymentu - dziecka do
                                          > adopcji przez zwiazek homoseksualny zamiast (nie pisz mi prosze o biednych
                                          > dzieciach, ktorych nie chce nikt) przez normalne malzenstwo? Jasno i z
                                          > uzasadnieniem.
                                          >
                                          > 2. Twoje napomknienie o hitleryzmie i "dominacji rozumu i uwielbienie dla czyst
                                          > ej
                                          > samokontroli" jest bzdurne i pozostaje pod katem prostym do historii. Ponadto,
                                          > jaki to ma zwiazek z tematem?
                                          >
                                          >
                                          > Pozdrawiam,
                                          >
                                          > mk.
                                          >
                                          > PS. Skad Ty bierzesz takie frazy:
                                          > 'szalejaca powierzchowna emocjonalnosc'
                                          > 'budzacej zgroze emocjonalnosci'?

                                          1.Nie 'zamiast', ale rownolegle.

                                          2.No wiesz, jedno prawo dla lwa i osla, to niewola.

                                          Ad.P.S. Asymptota.

                                          ('.')
                                          • maly.ksiaze Re: jeszcze jedno pociagniecie podswiadome 15.01.02, 23:16
                                            Gość portalu: czarek napisał(a):

                                            > 1.Nie 'zamiast', ale rownolegle.
                                            Rownolegle do czego? Kazda adopcja to czyjes zycie, traktowane indywidualnie. I
                                            czyjas decyzja - czy to dziecko powinno byc przysposobione przez te rodzine, czy
                                            przez te. Przez tych dwoch 'tatusiow', czy przez to malzenstwo. Nie
                                            ma 'rownolegle', ci lub tamci. Mysl o tym, nie o 'prawach mniejszosci
                                            seksualnych'.

                                            >
                                            > 2.No wiesz, jedno prawo dla lwa i osla, to niewola.
                                            >
                                            > Ad.P.S. Asymptota.
                                            ????????

                                            Pozdrawiam,

                                            mk.
                                            • Gość: czarek Re: jeszcze jedno pociagniecie podswiadome IP: 65.128.156.* 15.01.02, 23:48
                                              maly.ksiaze napisał(a):

                                              > Gość portalu: czarek napisał(a):
                                              >
                                              > > 1.Nie 'zamiast', ale rownolegle.
                                              > Rownolegle do czego? Kazda adopcja to czyjes zycie, traktowane indywidualnie. I
                                              >
                                              > czyjas decyzja - czy to dziecko powinno byc przysposobione przez te rodzine, cz
                                              > y
                                              > przez te. Przez tych dwoch 'tatusiow', czy przez to malzenstwo. Nie
                                              > ma 'rownolegle', ci lub tamci. Mysl o tym, nie o 'prawach mniejszosci
                                              > seksualnych'.
                                              >

                                              Nie widze sensu wdawania sie w argumentacje, bo jednoznacznych dowodow tu nie ma
                                              i nigdy nie bedzie, jak wobec wszystkich tzw 'niesmiertelnych' problemow
                                              (aborcja, eutanazja etc.) dlatego wyrazam tylko swoje przekonanie, iz wystarczy
                                              mi ze wiem iz homo sa rowniez ludzmi, ergo zagrozenie dla dziecka jest tutaj
                                              takie samo jak w kazdej innej rodzinie, a nawet, jak to powiedziala chyba Marta,
                                              w rodzinach homo,adoptowanym dzieciom 'grozi' nadopiekunczosc. I wszystkie inne
                                              konsekwencje wlasciwego czy niewlasciwego wychowania, jakie moga sie zdarzyc
                                              kazdej parze ktora ma dzieci adoptowane. Liczy sie przekaz umiejetnosci wspol-
                                              istnienia dwoch odrebnych istot (ktore i tak biologicznie sa w jakims stopniu
                                              zawsze dwuplciowe: kazdy ma w sobie zarowno kobiecosc, jak i meskosc.
                                              Sprowadzanie zwiazku partnerskiego tylko do poziomu roznych plci, widocznych
                                              zmyslowo, jest splycaniem jakosci zwiazku partnerskiego, tudziez milosci),etc.
                                              Przepraszam Cie, ale nie wdaje sie w w glebsza racjonalizacje problemu, poniewaz
                                              byloby to juz samozaprzeczaniem.
                                              A przeciez Szanuje Cie, w moim mniemaniu, jak tez staram sie szanowac kazda
                                              innosc, nie 'sluzac' nikomu jako przetrawiona papka dla niemowlat.
                                              Kawa na lawe? Nigdy.Nie ze mna te numery. Samolowka.

                                              ;-)
                                              > >
                                              P.S. A propos, a moze nie, wychowywalem adoptowanego chlopczyka. Nie, nie jestem
                                              homo, ale przeciez mam 'zboczone' pojecia. Przeciez uwazam sie za kobiete (i nie
                                              tylko)!



                                              > > 2.No wiesz, jedno prawo dla lwa i osla, to niewola.
                                              > >
                                              > > Ad.P.S. Asymptota.
                                              > ????????
                                              >
                                              > Pozdrawiam,
                                              >
                                              > mk.

                                    • Gość: fnoll ech, andrzeju... IP: 195.150.224.* 16.01.02, 00:01
                                      to ze ty "masz problemy ze zrozumieniem czy cos takiego jak milosc miedzy
                                      kobieta i mezczyzna wogole istnieje", to nie znaczy, ze wszyscy geje i lesbijki
                                      maja takie problemy jak ty, ba, zdecydowanie nie wszyscy hetero je maja - ja na
                                      przyklad nie

                                      pozwol innym na milosc, nawet jesli tobie jest obca :)

                                      twoje podanie przykladu placu trzech krzyzy naprawde wiecej mowi o tobie, niz o
                                      byciu gejem (rownie dobrze moglbys z uporem maniaka sypac przykladami dzielnic
                                      burdelowych obslugujacych hetero w celu udowodnienia, jakie spustoszenie w
                                      ludzkich duszach czyni zgnila demokracja, liberalizm, emancypacja kobiet,
                                      antykoncepcja i inne wytwory szatana)

                                      tak a'propos - zastanawiales sie dlaczego masz akurat taka postawe wobec
                                      homoseksualistow? z jakich doswiadczen ona wynika?

                                      pzdr

                                      fnoll
                                      • Gość: Do fnoll re:fnoll ty twardy lbie IP: *.compass.net.nz 16.01.02, 01:24
                                        Witam
                                        Fnoll mozesz czytac wszystkie lektury na temat homoseksualizmu i wszelakie
                                        genezy.Mozesz rowniez podpierac sie socjologia, psychologia i seksuologia,
                                        tylko to takie dziwne nauki bo na jedno zadane pytanie masz 100 roznych
                                        odpowiedzi.To nie jest jak chemia,fizyka czy matematyka ze np:2+2=4
                                        czyli jedyna prawda, prawda absolutna.
                                        I ty rowniez wiesz ile to kobiet uprawia seks analny z mezczyznami, a co znowu
                                        wyczytales, czy pod koldre zagladales, a moze ci krasnoludki doniosly.

                                        Zyj z kim chcesz ale adoptowac to niestety musisz pytac i to ladnie ale to
                                        naprawde bardzo ladnie zwiazki heteroseksualne i tu jest wyzszosc tych
                                        zwiazkow nad homo..No bo w koncu kto tu kogo prosi i kto tu decyduje..........

                                        Przeczytaj wypowiedzi Andrzeja ,ktore sa bardzo dokladnie i wnikliwie
                                        przeanalizowane

                                        Fnoll ty sluchasz a nie slyszysz..............................
                                        • Gość: fnoll Re: re:fnoll ty twardy lbie IP: 195.150.224.* 16.01.02, 09:51
                                          widzisz straight, roznica miedzy nami polega na tym, ze ja staram sie czegos
                                          dowiedziec w temacie i wcale nie czuje bym mial 100% pewnosc, raczej robie sobie
                                          bilans argumentow, natomiast ty wiesz swoje, poslugujesz sie zmysleniami (nie
                                          wiem skad ci przyszlo do glowy, ze jestem gejem - przeciez nigdzie o tym nie
                                          pisalem), nieudolnie poslugujesz sie nazwiskami ze swiata nauki (Freudem), nie
                                          wychodzisz poza stereotypowe postrzeganie zwiazkow gejowskich (wydaje ci sie, ze
                                          jeden z mezczyzn pelni role kobiety, "narzeczonej") etc., etc., jesli chodzi o
                                          seks analny w parach hetero to i owszem, seksuolodzy dysponuja wynikami badan
                                          dotyczacych zachowan seksualnych czlowieka, bada sie to tak jak i wiele innych
                                          zjawisk w swiecie, poslugujac sie reprezentacyjna probka i narzedziami
                                          statystycznymi - i nie trzeba nikomu kamer w sypialni zakladac, nie badz naiwny

                                          takze, jezliby kogos z nas dwoch moznaby nazwac twardym (czy raczej - zakutym)
                                          lbem - to sorry, ale raczej ciebie

                                          przeciez ty nawet nie zastanawiasz sie nad tym, co tu przeczytasz :(, chociaz -
                                          moze? kto wie...

                                          pzdr

                                          fnoll
                  • Gość: Dora Re: Adopcja IP: 212.244.205.* 16.01.02, 13:46
                    Z różnych źródeł wynika że wśród dzieci wychowywanych przez pary homoseksualne
                    jest trzykrotnie więcej homoseksualistów niż wśród pozostałych dzieci. Więc
                    albo trzeba jasno powiedzieć że perspektywa zostania homoseksualistą nie jest w
                    niczym gorsza niż perspektywa bycia hetero i dziecku w związku z tym nie dzieje
                    się żadna krzywda, albo zastanowić się co dziecko zyska w zamian i czy warto.

                    Poza tym, związki homo średnio rzecz biorąc są mniej trwałe niż hetero. W
                    związkach tych jest też więcej przemocy. Jako kontrargument można podać że
                    obecność dziecka być może podziałała by na taki związek stabilizująco ale nie
                    zostało to chyba nigdzie potwierdzone. W ogóle dorobek badań nad związkami homo
                    jest dość ubogi w porównaniu z hetero, moim zdaniem zbyt ubogi żeby wydać
                    ustawę o ich prawie do adopcji na równi z hetero.

                    • Gość: onnanohi Re: Adopcja IP: 213.17.193.* 16.01.02, 14:26
                      Szczerze mówiąc - boję się. Nie o siebie, ale w ogóle o to, jak bardzo zmienia
                      się świat. Nazwijcie mnie zakutym łbem, proszę bardzo. W ustach niektórych
                      będzie to komplementem :)
                      Natchnęła mnie wypowiedź Dory - że 3-krotnie więcej dzieci wychowywanych przez
                      pary homo to też homo. Czyli w przyszłości - na świecie będzie coraz więcej
                      homo, którzy będą adoptowali coraz więcej dzieci i tak naprawdę rodzina w jej
                      tradycyjnym znaczeniu przestanie istnieć. Przestana istnieć więzy krwi, nic
                      nikogo nie będzie brzydzić, wszyscy będą mieli takie same obowiązki, prawa i
                      przywileje, Teściowie to będzie dwóch Panów, drudzy - dwie Panie, nie będzie
                      Babci tylko dwóch Dziadków i cieszę się bardzo, że mnie już wtedy dawno nie
                      będzie.

                      Nie chcę mieć dzieci. I nie będę matką. Teraz kolejny argument za tym, aby nią
                      nie być. Ja naprawdę jestem trochę zakuty łeb, bo nie wyobrażam sobie mojej
                      córki związanej z mężczyzną wychowanym przez dwie panie / panów i mnie z nimi
                      przy wspólnym obiedzie SZCZĘŚLIWEJ bez najmniejszych wątpliwości. Po prostu nie
                      zdałabym tego egzaminu.

                      Czy widzieliście film ze Spencerem Tracy i Katerine Hepburn pt.: "Zgadnij, kto
                      przyjdzie na obiad?"? W skrócie - rok 1967, zamożna biała para liberałów,
                      tolerancyjni, przeciwni rasizmowi itd. Ich 20 letnia córka wychowana w duchu
                      wszyscy sa równi i mają równe prawa, przyjeżdża do domu z Murzynem, mówiąc że
                      to miłość jej życia i że wkrótce chcą się pobrać. Świetny film - córka
                      wychowana w duchu równości, kieruje się wszystkimi wartościami, które wpoili
                      jeje Rodzice. Ale ... ONI mają problem, bo nie potrafią zaakceptować tego
                      związku, a wręcz są zszokowani wyborem córki.
                      • kwieto Re: Adopcja 16.01.02, 14:38
                        No wlasnie - zderzenie idealow z brutalna rzeczywistoscia. A to
                        rzeczywistoscia, a nie idealami trzeba sie kierowac...

                        Tez przeczytalem, ze mniej wiecej 1/5-1/4 dzieci homoseksualistow "ma
                        doswiadczenia homoseksualne" w porownaniu z probka dzieci heteroseksualistow,
                        ktore "w ogole takch doswiadczen nie mialy"
                        Czy to dobrze, czy zle - to inna sprawa. Ale nie da sie ukryc, ze wychowanie
                        jest DUZO inne, niz w przypadku rodzin heteroseksualnych. Czy gorsze, czy nie -
                        trzeba by zbadac, i tu wracamy do problemu traktowania dzieci jako zwierzatek
                        doswiadczalnych... Przed czym sie osobiscie wzbraniam i wzdrygam na mysl o.
                        • Gość: onnanohi Re: Adopcja IP: 213.17.193.* 16.01.02, 14:58
                          kwieto napisał(a):

                          > No wlasnie - zderzenie idealow z brutalna rzeczywistoscia. A to
                          > rzeczywistoscia, a nie idealami trzeba sie kierowac...
                          >
                          > Tez przeczytalem, ze mniej wiecej 1/5-1/4 dzieci homoseksualistow "ma
                          > doswiadczenia homoseksualne" w porownaniu z probka dzieci heteroseksualistow,
                          > ktore "w ogole takch doswiadczen nie mialy"
                          > Czy to dobrze, czy zle - to inna sprawa.
                          Kwieto - co miałeś na myśli? Jak to - czy to dobrze, czy to źle? Nie
                          przesadzajmy - PYTAM (Szopracz - może się odezwiesz) czy są zwierzęta HOMO????
                          Nie ma, prawda? Dlaczego NIE MA? Czy mam prawo powiedzieć to, co powiem?
                          Co jest LEPSZE?
                          Czy dowiem się, że nie wolno mi wartościować? Że uważam związek hetero i BRAK
                          doświadczeń homo za coś lepszego, NORMALNEGO???

                          Jezu, mam dosyć tej dyskusji. I tego tolerancyjnego. pokopanego świata.

                          FNOLL:

                          Co do przyczyn mojej niechęci do homo - to pytanie z innego wątku, ale mam
                          nadzieję że tu też zaglądasz.
                          1. Większą niechęcią darzę homo - mężczyzn. To mnie brzydzi.
                          2. STARAM się ich tolerować, zwłaszcza, że mój kolega - pisałam o tym - jest
                          świetnym człowiekiem.
                          3. Dlaczego, skąd ta niechęć? Szczerze mówiąc - nie mam pojęcia. Byłam wychowana
                          twarda ręką, przez twardego ojca. Mój wzorzec mężczyzny to twardy typ, duży
                          mężczyzna, nie bojący się niczego. Och, nie mam pojęcia jak to wyjaśnić - mój mąż
                          jest bardzo czuły i wrażliwy, ale DLA MNIE. Nie narzeka, nie martwi się, nie
                          przejmuje niczym zewnętrznym, nic co pochodzi ze świata zewnętrznego nie jest w
                          stanie go zranić - czasem pracuje po 20 godzin, nigdy nie jęczy itd. - po prostu
                          w moich oczach jest prawdziwym mężczyzną. Czy coś z tego wynika, łąćzy się z
                          przyczynami niechęci do HOMO?, Nie wiem :)


                          Pozdrawiam wszystkich.

                          P.S.: Czy wolelibyście, aby Wasze dzieci ..... Lincz, lincz, lincz sie odbędzie.

                          Chciałabym móc Wam zajrzeć w serca i zobaczyć, co tak naprawdę o tym myślicie. Ja
                          wam wierzę, tylko zadziwia mnie to, czemu ja w takim razie jestem aż tak
                          odmienna? Czy to możliwe, żebyśmy się aż tak różnili????
                          • kwieto Re: Adopcja 16.01.02, 15:16
                            "normalnosc" to slowo, ktore czy chcial, czy nie chcial, powoli wedruje do
                            lamusa. W dzisiejszym swiecie coraz wiecej rzeczy jest "normalne"

                            Gdzies tam mowilem, ze wedle "praw naturalnych" zwiazek homoseksualny nie ma
                            sensu, ale czlowiek nie przejmuje sie "prawami naturalnymi".

                            Powiedzmy, ze naczelnym problemem nazwiemy "bycie szczesliwym, spelnionym, z
                            obostrzeniem, zeby nie dazyc do szczescia kosztem innych". Stad ja sie pytam
                            ciagle jaki wplyw ma takie wychowanie na dziecko? Bo chodzi o to, zeby dzieciak
                            byl szczesliwy, a nie zeby rodzice mogli dac upust instynktom maciezynskim.

                            No i w tych kategoriach - to jest strasznie niejednoznaczne, do okreslenia czy
                            dzieci sa szczesliwe wymaga "eksperymentow na dzieciach" przed czym sie
                            wzbraniam. Bo oberwie ten, kto najmniej ma do powiedzenia.

                            Te "doswiadczenia homoseksualne" dzieci wychowywanych przez homo sa argumentem
                            za teza, ktora tu gdzies postawilem, ze dzieci moga miec problemy z wlasna
                            seksualnoscia... Czy tak jest - tego jakos nikt nie sprawdzil, albo wyniki
                            przemilczal (dane o tych doswiadczeniach homo pochodza ze strony www
                            homoseksualistow, wiec mogli cos przemilczec, zeby "ladniej wygladalo", nie
                            mozna takiego dzialania wykluczyc, a niezaleznych badan brak...)

                            Z drugiej strony - jesli ktos chce byc homoseksualista to niech sobie bedzie,
                            ja sie wzdrygam na mysl o seksie, czy chocby namietnym pocalunku z mezczyzna,
                            ale to ja, i nie mam zamiaru nikogo dopasowywac do swojej wizji swiata)

                            Ale te "doswiadczenia homoseksualne" dzieci... a podobno homoseksualizm jest
                            wrodzony? wiec te dzieci pakuja sie w zwiazki homo wbrew rzeczywistym
                            preferencjom? Bo tak zostaly wychowane? Cos mi tu nie gra...

                            A dyskusja jest chyba bez sensu, bo nikt tu nikogo nie przekona.
                            • Gość: fnoll sztuka przekonywania w akcji :) IP: 195.150.224.* 16.01.02, 20:03
                              kwieto napisał(a):

                              > Ale te "doswiadczenia homoseksualne" dzieci... a podobno homoseksualizm jest
                              > wrodzony? wiec te dzieci pakuja sie w zwiazki homo wbrew rzeczywistym
                              > preferencjom? Bo tak zostaly wychowane? Cos mi tu nie gra...
                              >
                              > A dyskusja jest chyba bez sensu, bo nikt tu nikogo nie przekona.

                              a ja cie do czegos przekonam! a co! :)))))

                              jak juz pisalem 2-4% kazdej populacji to geje "od urodzenia", ale wsrod gejow sa
                              tez tacy, ktorzy tak po prawdzie sa biseksualistami z silniejsza tendencja w
                              strone tej samej plci - i to jest juz zachowanie wyuczone; liczebnosc tej
                              drugiej grupy juz jest plynna, zalezna od kultury i mod

                              u wielu ludzi ukierunkowanie popedu nie jest z urodzenia oczywiste, moze byc on
                              skierowany raczej na osoby plci przeciwnej lub raczej na osoby tej samej plci,
                              lub na osoby plci obojga - zalezy to od wychowania i doswiadczen

                              poza tym doswiadczenie homoseksualne, to jeszcze nie homoseksualizm - zdziwilbys
                              sie jaki procent (wedlug badan) mezczyzn na codzien hetero mialo w swoim zyciu
                              doswiadczenie homoseksualne (osobiscie znam takie osoby), czy to w wieku
                              dojrzalym, czy w homoerotycznej fazie rozwoju psychoseksualnego

                              takze nie ma nic zaskakujacego w tym, ze dzieci (pewnie zwykle corki matki)
                              nasladuja w swych zachowania seksualnych swych homoseksualnych rodzicow - ale z
                              duzym prawdopodobienstwem uczyni ich to raczej biseksualnymi

                              czyli zdecydowanie prawdziwym jest stwierdzenie, ze rodziny homoseksualne beda
                              sprzyjac "biseksualizacji" spoleczenstwa - ale w czym problem, jesli
                              spoleczenstwo akceptuje biseksualnosc i homoseksualnosc, i jesli majac tak
                              ukierunkowany poped mozna wyrosna na "szczesliwa" (w normie), wartosciowa
                              spolecznie (w normie) jednostke?

                              zgoda na homoseksualizm i rodziny homoseskualne, z jednoczesnym wymogiem, by
                              wychowywaly one taki sam procent heteroseksualistow co rodziny heteroseksualne,
                              to wewnetrzna sprzecznosc

                              jesli chcemy zjesc to ciastko - to zjadamy je cale, albo wcale

                              aha, chcialem cie glownie przekonac do tego, ze homoseksualizm (tzw."nabyty")
                              moze byc w istocie biseksualizmem i rozni taka orientacja od homoseksualizmu
                              wlasciwego (tego nie da sie "wychowac")

                              psychiczne cechy plciowe, jak chyba wiesz, nie sa rozlozone po ludziach czarno-
                              bialo, tworza raczej kontinuum, i to samo dotyczy ukierunkowania popedu (od
                              hetero, poprzez bi, do homo)

                              rodziny homoseksualne daja po prostu bardziej przyjazny kontekst dla ujawnienia
                              sie cech biseksualnych


                              pzdr

                              fnoll
                              • Gość: Andrzej Re: sztuka przekonywania w akcji :) IP: *.unl.edu 16.01.02, 20:08
                                Gość portalu: fnoll napisał(a):

                                > kwieto napisał(a):
                                >
                                > > Ale te "doswiadczenia homoseksualne" dzieci... a podobno homoseksualizm je
                                > st
                                > > wrodzony? wiec te dzieci pakuja sie w zwiazki homo wbrew rzeczywistym
                                > > preferencjom? Bo tak zostaly wychowane? Cos mi tu nie gra...
                                > >
                                > > A dyskusja jest chyba bez sensu, bo nikt tu nikogo nie przekona.
                                >
                                > a ja cie do czegos przekonam! a co! :)))))
                                >
                                > jak juz pisalem 2-4% kazdej populacji to geje "od urodzenia", ale wsrod gejow s
                                > a
                                > tez tacy, ktorzy tak po prawdzie sa biseksualistami z silniejsza tendencja w
                                > strone tej samej plci - i to jest juz zachowanie wyuczone; liczebnosc tej
                                > drugiej grupy juz jest plynna, zalezna od kultury i mod
                                >
                                > u wielu ludzi ukierunkowanie popedu nie jest z urodzenia oczywiste, moze byc on
                                >
                                > skierowany raczej na osoby plci przeciwnej lub raczej na osoby tej samej plci,
                                > lub na osoby plci obojga - zalezy to od wychowania i doswiadczen
                                >
                                > poza tym doswiadczenie homoseksualne, to jeszcze nie homoseksualizm - zdziwilby
                                > s
                                > sie jaki procent (wedlug badan) mezczyzn na codzien hetero mialo w swoim zyciu
                                > doswiadczenie homoseksualne (osobiscie znam takie osoby), czy to w wieku
                                > dojrzalym, czy w homoerotycznej fazie rozwoju psychoseksualnego
                                >
                                > takze nie ma nic zaskakujacego w tym, ze dzieci (pewnie zwykle corki matki)
                                > nasladuja w swych zachowania seksualnych swych homoseksualnych rodzicow - ale z
                                >
                                > duzym prawdopodobienstwem uczyni ich to raczej biseksualnymi
                                >
                                > czyli zdecydowanie prawdziwym jest stwierdzenie, ze rodziny homoseksualne beda
                                > sprzyjac "biseksualizacji" spoleczenstwa - ale w czym problem, jesli
                                > spoleczenstwo akceptuje biseksualnosc i homoseksualnosc, i jesli majac tak
                                > ukierunkowany poped mozna wyrosna na "szczesliwa" (w normie), wartosciowa
                                > spolecznie (w normie) jednostke?
                                >
                                > zgoda na homoseksualizm i rodziny homoseskualne, z jednoczesnym wymogiem, by
                                > wychowywaly one taki sam procent heteroseksualistow co rodziny heteroseksualne,
                                >
                                > to wewnetrzna sprzecznosc
                                >
                                > jesli chcemy zjesc to ciastko - to zjadamy je cale, albo wcale
                                >
                                > aha, chcialem cie glownie przekonac do tego, ze homoseksualizm (tzw."nabyty")
                                > moze byc w istocie biseksualizmem i rozni taka orientacja od homoseksualizmu
                                > wlasciwego (tego nie da sie "wychowac")
                                >
                                > psychiczne cechy plciowe, jak chyba wiesz, nie sa rozlozone po ludziach czarno-
                                > bialo, tworza raczej kontinuum, i to samo dotyczy ukierunkowania popedu (od
                                > hetero, poprzez bi, do homo)
                                >
                                > rodziny homoseksualne daja po prostu bardziej przyjazny kontekst dla ujawnienia
                                >
                                > sie cech biseksualnych
                                >
                                >
                                > pzdr
                                >
                                > fnoll

                                Fnoll, przestan juz pic prosze. Co za koszmarne wizje.
                              • kwieto Re: sztuka przekonywania w akcji :) 16.01.02, 20:14
                                A czy ja mowie, ze "doswiadczenie homoseksualne" to od razu homoseksualnosc w
                                dalszym ciagu? Ja tylko mowie, ze owi majacy "homoseksualne doswiadczenia" byc
                                moze najpierw to homoseksualnosc traktowali jako "oczywista" a potem stali sie
                                heteroseksualni. Czyli przeszli taka sama "droge przez meke" jak
                                homoseksualisci wychowywani przez rodziny hetero. Ale, zwroc uwage o ile
                                homoseksualistow jest 2-4% (i oni przechodza ta "droge przez meke") to z osob
                                wychowywanych przez rodzine homoseksualne taka "sciezke" poszukiwania wlasnej
                                orientacji seksualnej przejdzie 25% - czyli az pieciokrotnie wiecej!
                                Razem z calym bagazem zastanawiania sie "czy ja jestem normalny" i innych
                                takich.
                                Poza tym, wybacz, ale wole zyc w spoleczenstwie ktore nie jest biseksualne,
                                moze to przesad, ale jednak nie. Moze dlatego, ze glupio bym sie czul, gdyby
                                zona zdradzala mnie z moja najlepsza przyjaciolka?
                                • Gość: fnoll Re: sztuka przekonywania w akcji :) IP: 195.150.224.* 17.01.02, 00:52
                                  taaa, kultura to rodzaj sztuki wykorzystujacej ludzki biologiczny material ;)
                                  tu przykroi - tam uwypukli
                                  i zmienia sie, zmienia

                                  pzdr

                                  fnoll
                          • Gość: czarek Re: Zboczenie z tematu IP: *.tnt1.philadelphia.pa.da.uu.net 16.01.02, 15:28
                            Gość portalu: onnanohi napisał(a):

                            > kwieto napisał(a):
                            >
                            > > No wlasnie - zderzenie idealow z brutalna rzeczywistoscia. A to
                            > > rzeczywistoscia, a nie idealami trzeba sie kierowac...
                            > >
                            > > Tez przeczytalem, ze mniej wiecej 1/5-1/4 dzieci homoseksualistow "ma
                            > > doswiadczenia homoseksualne" w porownaniu z probka dzieci heteroseksualist
                            > ow,
                            > > ktore "w ogole takch doswiadczen nie mialy"
                            > > Czy to dobrze, czy zle - to inna sprawa.
                            > Kwieto - co miałeś na myśli? Jak to - czy to dobrze, czy to źle? Nie
                            > przesadzajmy - PYTAM (Szopracz - może się odezwiesz) czy są zwierzęta HOMO????
                            > Nie ma, prawda? Dlaczego NIE MA? Czy mam prawo powiedzieć to, co powiem?
                            > Co jest LEPSZE?
                            > Czy dowiem się, że nie wolno mi wartościować? Że uważam związek hetero i BRAK
                            > doświadczeń homo za coś lepszego, NORMALNEGO???
                            >
                            > Jezu, mam dosyć tej dyskusji. I tego tolerancyjnego. pokopanego świata.
                            >
                            > FNOLL:
                            >
                            > Co do przyczyn mojej niechęci do homo - to pytanie z innego wątku, ale mam
                            > nadzieję że tu też zaglądasz.
                            > 1. Większą niechęcią darzę homo - mężczyzn. To mnie brzydzi.
                            > 2. STARAM się ich tolerować, zwłaszcza, że mój kolega - pisałam o tym - jest
                            > świetnym człowiekiem.
                            > 3. Dlaczego, skąd ta niechęć? Szczerze mówiąc - nie mam pojęcia. Byłam wychowan
                            > a
                            > twarda ręką, przez twardego ojca. Mój wzorzec mężczyzny to twardy typ, duży
                            > mężczyzna, nie bojący się niczego. Och, nie mam pojęcia jak to wyjaśnić - mój m
                            > ąż
                            > jest bardzo czuły i wrażliwy, ale DLA MNIE. Nie narzeka, nie martwi się, nie
                            > przejmuje niczym zewnętrznym, nic co pochodzi ze świata zewnętrznego nie jest w
                            >
                            > stanie go zranić - czasem pracuje po 20 godzin, nigdy nie jęczy itd. - po prost
                            > u
                            > w moich oczach jest prawdziwym mężczyzną. Czy coś z tego wynika, łąćzy się z
                            > przyczynami niechęci do HOMO?, Nie wiem :)
                            >
                            >
                            > Pozdrawiam wszystkich.
                            >
                            > P.S.: Czy wolelibyście, aby Wasze dzieci ..... Lincz, lincz, lincz sie odbędzie
                            > .
                            >
                            > Chciałabym móc Wam zajrzeć w serca i zobaczyć, co tak naprawdę o tym myślicie.
                            > Ja
                            > wam wierzę, tylko zadziwia mnie to, czemu ja w takim razie jestem aż tak
                            > odmienna? Czy to możliwe, żebyśmy się aż tak różnili????

                            Twoje obawy sa uzasadnione(nie mowie o statystykach, ktorym nie wierze). Ten film
                            widzialem (nie raz). Liberalowie maja swoje przekrety. Konserwatysci swoja racje.
                            Ziarno zaprzecza sobie, zeby moc sie stac drzewem. Czlowiek staje sie duchem,
                            wyzwalajac sie z natury. Matka traci swoje dziecko, ktore staje sie soba (nie
                            kazda matke to uszczesliwia)Ale moze nie trzeba patrzec w przyszlosc az tak
                            czarno. Moze problem homoseksualny wynika z tego jaka role narzucila milosci
                            miedzy mezczyzna a kobieta, specyfika cywilizacji patriarchalnej? Moze
                            przechodzac przez wieksza otwartosc emocjonalna, wyciagajac te NASZE 'brudy',
                            ktorymi gardzimy, wejdziemy w glebsza, bardziej otwarta relacje miedzy mezczyzna
                            a kobieta? Ewolucyjnie, nie rewolucyjnie. Dla mnie najpiekniejsza jest milosc
                            miedzy kobieta a mezczyzna, i wychowywanie dzieci w tej relacji, ale nauczylem
                            sie w zyciu nie uszczesliwiac nikogo na swoja modle, i tego, ze dzieki istnieniu
                            przeciwienstw, zycie w ogole moze istniec. Akceptacja innosci miesci sie w sztuce
                            wybaczania, ze ktos jest inny niz ja. Nawet jesli wiem, ze on nie ma racji (ale
                            zawsze tylko do pewnego stopnia, bo nie bede obojetny wobec obojetnosci, ani
                            litosny wobec bezlitosci). Nazywacie to eksperymentem na dzieciach, a zycie na
                            ziemi w ogole moznaby tez nazwac bezlitosnym eksperymentem. Przeciez za zdobyta
                            madrosc wszyscy placimy. Tutaj nie ma zadnych ulg ani oszustw.
                            • malwinamalwina Re: szczescie a homosexualisci 16.01.02, 15:43
                              to nie preferencje seksualne wychowuja dzieci a ludzie.Jacy sa (jakosciowo), kim sa, jaka maja
                              koncepcje edukacji, co moga, jakie walory, jaka wiedze, jaka milosc (i w jaki sposob) przekazac sie
                              liczy.
                              Czy potrafia stworzyc cieple miejsce, dac poczucie bezpieczenstwa, wychowac a nie tresowac.
                              Cala reszta jest blablotaniem.
                              • Gość: Andrzej Re: szczescie a homosexualisci IP: *.unl.edu 16.01.02, 17:32
                                malwinamalwina napisał(a):

                                > to nie preferencje seksualne wychowuja dzieci a ludzie.Jacy sa (jakosciowo), ki
                                > m sa, jaka maja
                                > koncepcje edukacji, co moga, jakie walory, jaka wiedze, jaka milosc (i w jaki s
                                > posob) przekazac sie
                                > liczy.
                                > Czy potrafia stworzyc cieple miejsce, dac poczucie bezpieczenstwa, wychowac a n
                                > ie tresowac.
                                > Cala reszta jest blablotaniem.

                                Ty blabloczesz. Chcialabys przezyc szok, gdy jako male dziecko, budzisz sie w
                                nocy, idziesz do pokoju swych tatusiow i widzisz jak tatus tatusia posuwa ?
                                O czym Ty mowisz ? Nie da sie, bedac pod jednym dachem z dzieckiem wyeliminowac
                                naszych seksualnych zachowan. Pleciesz androny. Poza tym, ja jako heteroseksualny
                                rodzic wolalbym widziec moje dzieci w zwiazkach heteroseksualnych i pytajac sie
                                me dzieci o sympatie, pytam sie o dziewczynki w przypadku syna i o chlopcow
                                w przypadku corek. Jak te preferencje rozwiaza homoseksualni rodzice ?
                                Czy przyszlo Ci to glowy, ze beda forsowac swoje preferencje ?
                                Andrzej.
                                Andrzej.
                                • Gość: fnoll a mury runa, runa... :) IP: 195.150.224.* 16.01.02, 17:58
                                  Gość portalu: Andrzej napisał(a):

                                  > Czy przyszlo Ci to glowy, ze beda forsowac swoje preferencje ?

                                  no, jesli beda rownie heterofobiczni co ty homofobiczny - to pewnie tak :p

                                  i faktycznie, wielu gejow czy lesbijek po tym, co sami doswiadczyli maja niezla
                                  rzadze odwetu - skoro tylu hetero ich przesladuje, skoro kosciol katolicki ich
                                  przesladuje, to czemu by nie odpowiedziec na agresje agresja?

                                  osobiscie nie lubie, bardzo nie lubie sytuacji, gdy ludzie stawiaja miedzy soba
                                  mury i rzucaja sie przez nie kamieniami, kompletnie nie znajac sie wzajemnie

                                  nienawidzic kogos, kogo nawet sie nie zna? pietnowac go i dyskryminowac? co za
                                  strata energii...

                                  pzdr

                                  fnoll
                                  • Gość: czarek Re: mury 'male-power' padaja;-))))))) IP: *.tnt1.philadelphia.pa.da.uu.net 16.01.02, 18:26
                                    ;-))))))))))))))))))))
                                  • Gość: Andrzej Re: a mury runa, runa... :) IP: *.unl.edu 16.01.02, 19:38
                                    Gość portalu: fnoll napisał(a):

                                    > Gość portalu: Andrzej napisał(a):
                                    >
                                    > > Czy przyszlo Ci to glowy, ze beda forsowac swoje preferencje ?
                                    >
                                    > no, jesli beda rownie heterofobiczni co ty homofobiczny - to pewnie tak :p
                                    >
                                    > i faktycznie, wielu gejow czy lesbijek po tym, co sami doswiadczyli maja niezla
                                    >
                                    > rzadze odwetu - skoro tylu hetero ich przesladuje, skoro kosciol katolicki ich
                                    > przesladuje, to czemu by nie odpowiedziec na agresje agresja?
                                    >
                                    > osobiscie nie lubie, bardzo nie lubie sytuacji, gdy ludzie stawiaja miedzy soba
                                    >
                                    > mury i rzucaja sie przez nie kamieniami, kompletnie nie znajac sie wzajemnie
                                    >
                                    > nienawidzic kogos, kogo nawet sie nie zna? pietnowac go i dyskryminowac? co za
                                    > strata energii...
                                    >
                                    > pzdr
                                    >
                                    > fnoll

                                    Wiesz co fnoll ? Chec posiadania heteroseksualnych potomkow, i moja chec
                                    posiadania wnukow (z moich dzieci) Ty nazywasz fobia. Idz na piwo, bo Ci ta
                                    luzackosc juz kompletnie poplatala w glowie. Poszedles za daleko, albo
                                    na sile sie trenujesz w milosci do blizniego. Jakims trudno do zdefiniowania
                                    falszem mi tu zionie kolego.
                                    Andrzej.

                                    • Gość: fanny Re: a mury runa, runa... :) IP: *.chello.pl 16.01.02, 21:28
                                      Dlaczego niektorzy z Was nie moga zrozumiec, ze mozna traktowac
                                      homoseksualistow jak zupelnie rownych sobie ludzi. Nie czuc obrzydzenia
                                      zastanawiajac sie jak oni to robia, nie widziec roznicy w tym, czy wlasne
                                      dzieci/wnuki beda homo czy hetero? I nie ma to nic wspolnego z jakims nadeciem
                                      na milosc blizniego czy bycie tolerancyjnym.
                                      Dla mnie orientacja czlowieka jest cecha tak "przezroczysta", niezauwazalna,
                                      nie wzbudzajaca zadnych emocji jak kolor wlosow czy oczu. Slowo.
                                      • Gość: Andrzej Re: a mury runa, runa... :) IP: *.unl.edu 16.01.02, 21:40
                                        Gość portalu: fanny napisał(a):

                                        > Dlaczego niektorzy z Was nie moga zrozumiec, ze mozna traktowac
                                        > homoseksualistow jak zupelnie rownych sobie ludzi. Nie czuc obrzydzenia
                                        > zastanawiajac sie jak oni to robia, nie widziec roznicy w tym, czy wlasne
                                        > dzieci/wnuki beda homo czy hetero? I nie ma to nic wspolnego z jakims nadeciem
                                        > na milosc blizniego czy bycie tolerancyjnym.
                                        > Dla mnie orientacja czlowieka jest cecha tak "przezroczysta", niezauwazalna,
                                        > nie wzbudzajaca zadnych emocji jak kolor wlosow czy oczu. Slowo.

                                        A po co wogole miec jakies preferencje ? Nie czuc obrzydzenia do ekshibicjonistow,
                                        zaprosic do swego mieszkania okolicznych pijaczkow (zeby sie nie przeziebili).
                                        Po co jesc warzywa jak mozna schabowym sie cholesterowac, po co sie kapac jak i
                                        tak sie ubrudzi. Po co uczyc sie polskiego, jak mozna od razu angielskiego.
                                        Po co sie golic, jak i tak urosnie. Po co uczyc dzieci, by nie kradly, przeciez
                                        wszyscy sa "przezroczysci", niezauwazalni, nie wzbudzajacy emocji, jak kolor
                                        wlosow czy oczu. Po co marzyc o swoich wnukach, jak moga byc z domu dziecka.
                                        Ba, po co wogole kojarzyc sie w pary i patrzec na swa kochana zone noszaca
                                        moje dziecko, po co, jak mozna zaadoptowac od tych, ktorzy poniesli ten trud.
                                        Po co sie meczyc na tej ziemi jak i tak do piachu pojdziemy. A przede wszystkim,
                                        po co czytac takie fanaberie jak twoje.
                                        • Gość: fnoll Re: a mury runa, runa... :) IP: 195.150.224.* 17.01.02, 00:54
                                          Gość portalu: Andrzej napisał(a):

                                          > po co czytac takie fanaberie jak twoje.

                                          no wlasnie - nie czytaj, nie pisz, daj ludziom zyc

                                          pzdr

                                          fnoll
                                          • Gość: Renka Re: dzieci IP: *.home.cgocable.net 17.01.02, 05:11
                                            W rodzinie dzieci rozwijaja sie najlepiej. Oczywiscie jak rodzina jest
                                            kochajaca, odpowiedzialna i tolerancyjna .Po przeczytaniu wszystkich postow
                                            zaryzykowlabym swoja wlasna opinie , ze teoretycznie dzieci wychowywane w
                                            takim "nienormalnym " ukladzie "zagrozone" bylyby homoseksualnoscia..Czy to
                                            zle? Mysle, ze w pozniejszym czasie wplyneloby to na zmiane obyczajowosci i w
                                            ogole na sile spoleczenstwa jako takiego. Mogloby zabraknac po prostu
                                            WOJOWNIKOW.A spoleczenstwo stworzone ze slabych jednostek i "polamanych" rodzin
                                            byloby wrazliwe, slabe i latwe do manipulowania.Wypisz, wymaluj scenariusze juz
                                            sa, pelno tego w TV , patrz:zycie na innych planetach i za 100 lat.Ja osobiscie
                                            nie chce takiego zycia dla moich wnukow i prawnukow..Jestem po stronie
                                            wolnosci, ale nie mozna poswiecic narodow w imie wolnosci jednostek.Czyli
                                            trzeba do tego podchodzic z wielka ostroznoscia.
                                            • Gość: czarek Re: dzieci IP: *.tnt1.philadelphia.pa.da.uu.net 17.01.02, 06:07
                                              Gość portalu: Renka napisał(a):

                                              > W rodzinie dzieci rozwijaja sie najlepiej. Oczywiscie jak rodzina jest
                                              > kochajaca, odpowiedzialna i tolerancyjna .Po przeczytaniu wszystkich postow
                                              > zaryzykowlabym swoja wlasna opinie , ze teoretycznie dzieci wychowywane w
                                              > takim "nienormalnym " ukladzie "zagrozone" bylyby homoseksualnoscia..Czy to
                                              > zle? Mysle, ze w pozniejszym czasie wplyneloby to na zmiane obyczajowosci i w
                                              > ogole na sile spoleczenstwa jako takiego. Mogloby zabraknac po prostu
                                              > WOJOWNIKOW.A spoleczenstwo stworzone ze slabych jednostek i "polamanych" rodzin
                                              >
                                              > byloby wrazliwe, slabe i latwe do manipulowania.Wypisz, wymaluj scenariusze juz
                                              >
                                              > sa, pelno tego w TV , patrz:zycie na innych planetach i za 100 lat.Ja osobiscie
                                              >
                                              > nie chce takiego zycia dla moich wnukow i prawnukow..Jestem po stronie
                                              > wolnosci, ale nie mozna poswiecic narodow w imie wolnosci jednostek.Czyli
                                              > trzeba do tego podchodzic z wielka ostroznoscia.

                                              Odnosze wrazenie ze emancypacja emocjonalna jest jedna z drog przeistaczania
                                              wojny fizycznej w wojne umyslowa. Temu samemu celowi posluzyl handel i biznes.
                                              Zauwaz ekspansywnosc (i okrutnosc) fizyczna Niemiec i Japoni(w historii), i ich
                                              obecna ekspansywnosc ekonomiczna. Tak samo Ameryka(zachod) usiluje sie uporac z
                                              zagrozeniem Chin, wcielajac je w organizm globalnej gospodarki. Wojna i wojownicy
                                              nie zgina, ale pokoj fizyczny jest mozliwy. Tylko czy stac nas na znoszenie wojen
                                              emocjonalnych i umyslowych??????????? (Maksymalna tolerancja innosci i
                                              roznorodnosci).
                                              • Gość: onnanohi Atmosfera przyjazna biseksualnym zachowaniom IP: 213.17.193.* 17.01.02, 09:41
                                                Taaa. Biseksualne społeczeństwo.

                                                Mówię ja - zakuty łeb. Wiecie co? Rzygać mi się chce. Niech wszyscy kopulują ze
                                                wszystkim, starcy z młodymi, czarni z żółtymi, obu płci, dwie na jednego,
                                                czterech na jedną, wolność osobista, make love not war. Cudoownie. Stwarzajmy
                                                naszym dzieciom atmosferę bardziej przyjazną do biseksualnych zachowań. Hulaj
                                                dusza piekła nie ma. Po co śluby, przysięgi wierności. WOLNOŚC - oto najwyższa
                                                wartość człowiecza.

                                                Fnoll - czy gdyby Twoja córka co ntydzień zmieniała partnerów, wybierając ich
                                                spośród obu płci i wszystkich ras, coby spróbowac wszystkiego, co dała nam
                                                hojna natura - byłbyś dumnym ojcem, hę?

                                                Ja - zakuty łeb - wiem, że bi- i homoseksualiści istnieją tak długo, jak
                                                istnieje człowiek, ale mówienie o tym, dawanie im praw, szamnowanie ich -
                                                zwłaszcz biseksualnej natury napawa mnie obrzydzeniem.
                                                Po to mamy mózgi, żeby panować nad swoimi instynktami, a nie nurzać się w nich
                                                z lubością. Mam ochotę w tramwaju kochać sie z mężem - proszę bardzo, WOLNOŚC,
                                                to najwyższa wartośc.

                                                BLE

                                                FNOLL - jesteś obrzydliwy w swojej tolerancji.
                                                • Gość: fanny Re: Atmosfera przyjazna biseksualnym zachowaniom IP: *.chello.pl 17.01.02, 10:50

                                                  Nie jestem fnollem, ale bedac rodzicem wychowujacym swoje dzieci w atmosferze
                                                  przyjaznej homoseksualistom pozwole sobie rowniez odpowiedziec na to pytanie.
                                                  Otoz orientacja mojej corki a rozwiazle zachowanie seksualne to dwie rozne
                                                  sprawy. Naturalny stosunek do seksu i wszelkich zachowan seksualnych nie wyklucza
                                                  mozliwosci pokazania i nauczenia dzieci glebokich uczuc: milosci, wiernosci,
                                                  szacunku do partnera. I w druga strone - restrykcyjne wychowanie seksualne nie
                                                  zapobiega rozwiazlym zachowaniom dziecka. Ja tak samo ucze dzieci, ze czlowiek to
                                                  nie zwierze, ktore ma ulegac popedom, ze sceny erotyczne w filmach przeklamuja
                                                  obraz swiata, ze seks moze sluzyc do tego, aby w napadzie zadzy tarzac sie z
                                                  przypadkowym gosciem, ale milosc i kochanie sie z ta _jedyna_ osoba to cos
                                                  zupelnie innego i miliony razy wieksza satysfakcje przynosi. Wiec dlaczego moja
                                                  corka mialaby co tydzien zmieniac partnera/partnerke?
                                                  Moi rodzice wychowywali mnie bardzo bezpruderyjnie, chodzili przy mnie nago i
                                                  spali bez pizamy, od zawsze wiedzialam skad sie biora dzieci, Playboy od zawsze
                                                  lezal na wierzchu, a na polce stala seksuologia kliniczna? I co? Mimo iz na brak
                                                  zainteresowania narzekac nie moglam, pierwszy powazny kontakt seksualny mialam w
                                                  wieku 19 lat ze swoim obecnym mezem, ktoremu jestem wierna. Laczy nas glebokie
                                                  uczucie polaczone z namietnoscia. Jestem kobieta pozbawiona w seksie wszelkich
                                                  zahamowan, w pelni swoja seksualnosc akceptujaca. Ale pokochalam mojego meza i to
                                                  zwiazek z nim buduje kazdego dnia. Widze wokol siebie innych ludzi, zauwazam ich
                                                  atrakcyjnosc i czuje ich feromony. Wiem, ze moglabym sie kochac z wieloma innymi
                                                  osobami, zapewne ten seks bylby calkiem niezly. Ha, czasem mam na to ochote! Ale
                                                  nie robie tego! Bo jest to moj wlasny wybor! Moja wolnosc! Panuje nad swoimi
                                                  instynktami a nie nuzam sie w nich z luboscia. I to pomimo mojej, byc moze
                                                  biseksualnej, natury. Tego tez mnie nauczyli rodzice. Widzialam na co dzien
                                                  kochajace sie malzenstwo, ludzi ktorzy do tej pory wygladaja na zainteresowanych
                                                  soba i lubiacych ze soba przebywac.
                                                  Wiec mysle/mam nadzieje, ze moje dzieci tez beda potrafily taki dojrzaly zwiazek
                                                  stworzyc, bez wzgledu na to czy z mezczyzna, czy kobieta. I beda wiedzialy, ze by
                                                  znalezc ta wlasciwa osobe, nie trzeba wszystkich napotkanych w lozku testowac.
                                                • Gość: fnoll ech, onnanohi - mowisz jezykiem pokolen IP: 195.150.224.* 17.01.02, 12:28
                                                  Gość portalu: onnanohi napisał(a):

                                                  > Niech wszyscy kopulują ze
                                                  > wszystkim, starcy z młodymi, czarni z żółtymi, obu płci, dwie na jednego,
                                                  > czterech na jedną, wolność osobista, make love not war. Cudoownie.

                                                  czy to jest to, czego sie boisz? ze wiecej swobody seksualnej pozbawi ludzi
                                                  wyzszej emocjonalnosci, checi tworzenia domu, odruchow przyjazni i przywiazania?
                                                  wiesz, orientacja seksualna naprawde nie warunkuje tego, czy ktos jest w stanie
                                                  stworzyc stabilny, dobry zwiazek, czy nie - to raczej kwestia wychowania
                                                  wyposazajacego go w dojrzala emocjonalnosc i odpowiednie umiejetnosci, oraz
                                                  srodowiska umozliwiajacego mu realizacje

                                                  boisz sie, ze seks odbierze ludziom rozum? coz, nie jestes w tym osamotniona - w
                                                  kulturze chrzescijanskiej ten lek ma dluga tradycje, a jak dla mnie jest wyrazem
                                                  specyficznej dla naszej kultury nieporadnosci w integrowaniu seksualnosci z
                                                  uczuciowoscia wyzsza - ze stawia sie je naprzeciw siebie, ze istnieje niejako
                                                  obok siebie - to wynik podzialu na "niesmiertelna dusze" i "nieczyste cialo"

                                                  ale, uwierz onnanohi, nasze ciala sa rownie dobre/niedobre jak nasze dusze

                                                  bycie gejem, lesbijka czy bi nie oznacza nieumiejetnbosci i braku potrzeba
                                                  ksztaltowania trwalych zwiazkow - jak sugerujesz, bez wzgledu na orientacje
                                                  seksualna w swej emocjonalnosci jestesmy tacy sami, i to wiedze pragne
                                                  upowszechnic, bo wielu ludzi, zbyt wielu, widzi geje przez pryzmat erekcji, a
                                                  nie milosci, pragnienia milosci, samotnosci etc.

                                                  poza tym, tak na marginesie - u ludzi w sensie naukowym nie ma ras

                                                  no i - czy ktos moja postawe postrzega jako obrzydliwa lub nie jest jego
                                                  zasluga, wyrazem jego osobowosci, a nie moja ;)

                                                  pzdr

                                                  fnoll
                                                • Gość: Andrzej Re: Atmosfera przyjazna biseksualnym zachowaniom IP: *.unl.edu 17.01.02, 15:33
                                                  Gość portalu: onnanohi napisał(a):

                                                  > Taaa. Biseksualne społeczeństwo.
                                                  >
                                                  > Mówię ja - zakuty łeb. Wiecie co? Rzygać mi się chce. Niech wszyscy kopulują ze
                                                  >
                                                  > wszystkim, starcy z młodymi, czarni z żółtymi, obu płci, dwie na jednego,
                                                  > czterech na jedną, wolność osobista, make love not war. Cudoownie. Stwarzajmy
                                                  > naszym dzieciom atmosferę bardziej przyjazną do biseksualnych zachowań. Hulaj
                                                  > dusza piekła nie ma. Po co śluby, przysięgi wierności. WOLNOŚC - oto najwyższa
                                                  > wartość człowiecza.
                                                  >
                                                  > Fnoll - czy gdyby Twoja córka co ntydzień zmieniała partnerów, wybierając ich
                                                  > spośród obu płci i wszystkich ras, coby spróbowac wszystkiego, co dała nam
                                                  > hojna natura - byłbyś dumnym ojcem, hę?
                                                  >
                                                  > Ja - zakuty łeb - wiem, że bi- i homoseksualiści istnieją tak długo, jak
                                                  > istnieje człowiek, ale mówienie o tym, dawanie im praw, szamnowanie ich -
                                                  > zwłaszcz biseksualnej natury napawa mnie obrzydzeniem.
                                                  > Po to mamy mózgi, żeby panować nad swoimi instynktami, a nie nurzać się w nich
                                                  > z lubością. Mam ochotę w tramwaju kochać sie z mężem - proszę bardzo, WOLNOŚC,
                                                  > to najwyższa wartośc.
                                                  >
                                                  > BLE
                                                  >
                                                  > FNOLL - jesteś obrzydliwy w swojej tolerancji.

                                                  Wyjelas mi to z ust. On sie zgrywa i testuje nas. Szczeze mowiac nie wie o czym
                                                  pieprzy.
                                                  Andrzej.
                                                  • malwinamalwina Re: Atmosfera przyjazna biseksualnym zachowaniom 17.01.02, 15:36
                                                    On tak ma ! I ja tez ! trzeba aby wreszcie dotarlo !
                                                  • Gość: fnoll prezentacja argumentu uniwersalnego IP: 195.150.224.* 18.01.02, 15:29
                                                    Gość portalu: Andrzej napisał(a):

                                                    > On sie zgrywa i testuje nas. Szczeze mowiac nie wie o czym
                                                    > pieprzy.
                                                    > Andrzej.

                                                    gdy nie starcza argumentow - podwazamy wiarygodnosc oponenta
                                            • Gość: fnoll a'propos wojownika - czy gej moze nim byc? IP: 195.150.224.* 17.01.02, 12:00
                                              Renka sie martwi, ze jak biseksualizm i homoseksualizm stana sie czyms
                                              kulturowo naturalnym (bo biologicznie naturalnym byly zawsze), to zabraknie
                                              wojownikow - czyli silnych, meskich osobowosci, co to tabor przez pustynie
                                              poprowadza a bin ladenow przyszlosci w ziemie wdepcza

                                              coz, proponuje postudiowac historie panstw arabskich, w ktorych dzieki
                                              poligamii biseksualizm i homoseksualnie zorientowany biseksualizm kwitly (bo
                                              kobiet brakowalo), i do dzis dnia na ulicy w takich emiratach arabskich nikogo
                                              nie dziwi dwoch mezczyzn idacych za reke - czy wystapil tam kiedys "kryzys
                                              wojownika"?

                                              mysle, ze od orientacji seksualnej dla wojownika znacznie bardziej zabojcze sa
                                              cieple lacie, tv, auto i mieszczuchowska mentalnosc :)))))

                                              poza tym zdaje sie, ze w legionach rzymskich funkcjonowal jakis szczegolnie
                                              zabojczy legion zlozony z gejow - nie bali sie w walce o siebie, tylko o
                                              swoich kochankow walczacych z nimi ramie w ramie, trzymali sztame, ze hej ;)

                                              i nie tracili tez czasu na gwalty, jak to wojownicy maja w zwyczaju :)

                                              pzdr

                                              fnoll
                                              • Gość: renka Re: Kaligula i wojownicy IP: *.home.cgocable.net 17.01.02, 14:32
                                                Czuje sie przekonana w tej kwestii wojownikow. Faktycznie nie bylo bardziej
                                                meznych od rzymskich legionow, ktore skladaly sie z gejow (takze).Jestem
                                                jednakze za zalegalizowaniem malzenstw gejowskich, aby w swietle prawa mialy
                                                oprocz przywilejow, takze obowiazki w stosunku do swoich dzieci, takie, jak
                                                maja rodziny heteroseksualne. To powinno byc na poczatek, a nie wolna
                                                amerykanka z adopcjami przez formalnie nie istniejacych rodzicow (jako
                                                malzenstwo)?
                                                Obawiam sie jednak, ze Onanohito ma duzo racji. Rozbujala seksualnosc przynosi
                                                szkody ludziom mimo krotkotrwalych upojen, czy przyjemnosci.Zwieksza ryzyko
                                                chorob(AIDS) i upadku kulturowego (patrz jednak: upadek Rzymu).Geje i lesbie,
                                                jak zauwazylam z wlasnych doswiadczen, sa bardziej rozrywkowi od innych, lubia
                                                sie bawic.To zle? Mysle, ze mimo,ze to taka waska grupa ludzi, zdolna jest
                                                jednak zaszczepic w spoleczenstwie zmiany kulturowe, ktore na dalsza odleglosc
                                                czasowa moga temu spoleczenstwu szkodzic (patrz:historia Rzymu).Czy Kaligula
                                                byl gejem? Bo on wydaje mi sie najwieksza parodia wladcy i takich przykladow do
                                                nasladowania w spoleczenstwie wolnym sie obawiam..jak rowniez obawiam sie AIDS
                                                i innych chorob "zwiazanych" z wolnoscia seksualna.
                                              • Gość: Renka Re: geje w armii, zapomnialam dodac IP: *.home.cgocable.net 17.01.02, 14:36
                                                O ile sie orientuje, geje nie moga sluzyc w armii kanadyjskiej i amerykanskiej.
                                                • Gość: fanny Re: geje w armii, zapomnialam dodac IP: *.chello.pl 17.01.02, 15:21
                                                  Gość portalu: Renka napisał(a):

                                                  > O ile sie orientuje, geje nie moga sluzyc w armii kanadyjskiej i amerykanskiej.

                                                  O ile sie orietuje to moga, chociaz bez obnoszenia sie ze swoja orientacja.
                                                  Molestowanie seksualne i romanse w armi wsrod gejow sa tak samo zle widziane jak
                                                  podobne zachowania u hetero. Pewnie w praktyce wyglada to gorzej :-(
                                                  • malwinamalwina Re: geje w armii, zapomnialam dodac 17.01.02, 15:27
                                                    nieznosne jest to utozsamianie aids z homoseksualistami - najbardziej dotknieta grupa sa...kobiety !
                                                • Gość: ESL Re: geje w armii, zapomnialam dodac IP: *.sympatico.ca 17.01.02, 23:35
                                                  Gość portalu: Renka napisał(a):

                                                  > O ile sie orientuje, geje nie moga sluzyc w armii kanadyjskiej i amerykanskiej.

                                                  To sie zle orientujesz. Moga.
          • Gość: Sam Re: Odpowiadając za tytułowe pytanie IP: 217.153.50.* 17.01.02, 18:03
            Głupi, wredny czarek napisał:

            > P.S. A swoja droga ciekawe dlaczego hitlerowcy wobec Zydow, Slowian, Cyganow,
            > Swiadkow Jehowy i homoseksualistow, zioneli taka nienawiscia?
            > A jak to z tym bylo u stalinistow? A tam, tak sobie pieprze.

            Jesteś wyjątkowo wredny jeśli pozwalasz sobie na porównanie różnycch nacji do
            homoli.



            • Gość: czarek Re: Odpowiadając za tytułowe pytanie IP: *.tnt1.philadelphia.pa.da.uu.net 17.01.02, 20:28
              Gość portalu: Sam napisał(a):

              > Głupi, wredny czarek napisał:
              >
              > > P.S. A swoja droga ciekawe dlaczego hitlerowcy wobec Zydow, Slowian, Cygan
              > ow,
              > > Swiadkow Jehowy i homoseksualistow, zioneli taka nienawiscia?
              > > A jak to z tym bylo u stalinistow? A tam, tak sobie pieprze.
              >
              > Jesteś wyjątkowo wredny jeśli pozwalasz sobie na porównanie różnycch nacji do
              > homoli.
              >
              >
              >
              Moj drogi Samie, to nie ja, tylko hilerowcy postawili wymienione przeze mnie
              nacje i homoseksualistow razem pod murem, jako program zaglady tych ktorzy nie
              daja sie podporzadkowac i zasmiecaja cywilizacje aryjska. Niech Ci to posluzy
              jako lampka w glowie, jesli jestes, nie daj boze, Skinheadem-Slowianinem, czy
              jakims innym twardoglowcem.
              • Gość: Straight Re:do fnoll IP: *.compass.net.nz 17.01.02, 23:52
                Witaj zapedzony fnollu

                Chyba slyszales ze zycie jest jak bumerang?
                Tego ci bardzo zycze.
                • Gość: Andrzej Re:do fnoll IP: *.unl.edu 18.01.02, 15:41
                  Warto sobie uzmyslowic, ze to co prezentuje fnoll, to nie jest tolerancja
                  ani akceptacja zjawiska jakim jest homoseksualizm. To jest natarczywe,
                  zajadle PROMOWANIE I PROPAGOWANIE homoseksualizmu. Jego celem jest
                  nie jest ulzenie czesci spoleczenstwa. Celem w tym przypadku jest narzucenie
                  innym swej wizji swiata. W podobny sposob walczacych na tym forum widzialem
                  tylko ramzesa i matt25, zdeklarowanych homoseksualistow. Tylko, ze do tych dwoch
                  poczulem nawet sympatie, gdyz wszystko co powiedzieli pochodzilo z ich serc.
                  Fnoll wedlug mnie chce zrobic kariere na barkach im podobnych.
                  Pozdr, Andrzej.
                  • Gość: fnoll gdy konczy sie dyskusja merytoryczna... IP: 195.150.224.* 18.01.02, 16:06
                    gdy brakuje ci argumentow i czujesz, ze w dyskusji merytorycznej idzie ci slabo,
                    przejdz do ataku personalnego - odwroci to tez uwage publicznosci od
                    niewygodnego dla ciebie tematu, a co kolwiek powie zdyskredytowany przeciwnik
                    nie bedzie juz mialo wielkiej wagi, mozesz np napisac:

                    > On sie zgrywa i testuje nas. Szczeze mowiac nie wie o czym
                    > pieprzy.

                    albo:

                    > W podobny sposob walczacych na tym forum widzialem
                    > tylko ramzesa i matt25, zdeklarowanych homoseksualistow. Tylko, ze do tych
                    > dwoch
                    > poczulem nawet sympatie, gdyz wszystko co powiedzieli pochodzilo z ich serc.
                    > Fnoll wedlug mnie chce zrobic kariere na barkach im podobnych.

                    drugi sposob jest zdecydowanie bardziej skuteczny, bo andrzej prezentuje
                    najpierw sympatie do innych rzecznikow "sprawy" chwilowo nieobecnych, czyli
                    unika obrazu homofoba w oczach niezorientowanego w jego polemikach z ramzesem i
                    matt25 (tak naprawde w tych dyskusjach byl znacznie bardziej homofobiczny niz w
                    obecnej) - a potem nie wysuwa zarzutu wzgledem argumentacji fnolla (czego
                    przeciez musi unikac z braku argumentow), ale zarzut personalny, ze kieruja nim
                    nieuczciwe intencje i jego postawa jest nieszczera - wobec czego wszystko co
                    fnoll napisal jest podejrzane, prawdopodobnie nieprawdziwe


                    coz andrzeju, zagrywki w stylu twego wielkiego imiennika z pewnoscia nie sa
                    godne uznania :( - jak chcesz wojenek personalnych, to moze zaluz osobny watek,
                    gdzie bedziesz mogl wykazac w calej rozciaglosci i z wieloscia cytatow moja
                    rzekoma nieautentycznosc

                    nie miesci ci sie w glowie, ze hetero moze byc zaangazowany w sprawy obrony praw
                    gejow i lesbijek? coz, ja bronie tylko ludzi nieslusznie wedlug mnie
                    szykanowanych i dyskryminowanych przez wiekszosc spoleczenstwa polskiego, i
                    zapewne wielu ludzi w innych krajach; jakos genetycznie nie lubie rasizmu, w
                    ktorym wg mnie miesci sie homofobia

                    twoj zarzut promowania i propagowania homoseksualizmu jest czesto stawiany przez
                    tych, ktorzy rozumieja tolerancje jako zgode na czyjes istnienie pod warunkiem,
                    ze nie bedzie publicznie prezentowal swojej prawdziwej natury - wybacz, ale to
                    nie jest zadna tolerancja, to tak jakby komus pozwolic byc lysym pod warunkiem,
                    ze nikt nie zobaczy go bez peruki i nie bedzie sie zbytnio obwieszczal ze swym
                    brakiem wlosow

                    chcesz sie tak widziec czy nie andrzeju - jestes homofobem, choc to przeciez nie
                    twoja wina - tak cie wychowano, taka postawe uksztaltowaly twoje wczesne
                    doswiadczenia zwiazane z rozwojem psychoseksualnym, twoja decyzja natomiast juz
                    jest czy bronic tej postawy, czy tez sie nad nia zastanowic

                    czego ci zycze (refleksji)

                    pzdr

                    fnoll
                    • Gość: Andrzej Re: gdy konczy sie dyskusja merytoryczna... IP: *.unl.edu 18.01.02, 16:30
                      Zdrowego Rozsadku. Tego Ci zycze.
                      Pozdr, Andrzej.
                      • Gość: ESL Syndrom Nawojki IP: *.sympatico.ca 19.01.02, 03:21
                        Zajelo mi troche czasu zeby przeczytac te Wasze merytoryczne i niemerytoryczne przepychanki
                        i z perspektywy baby-boomer, dziecka-kwiatu, hippisa czyli ogolnie faceta po 50-tce osmielam sie
                        powiedziec, ze popadliscie w pulapke syndromu Nawojki.
                        Pamietacie Nawojke? Polne dziewcze, co to chcialo studiowac na Jagiellonce ale czasy byly nie te? Ona nie
                        byla wariatka czy zboczencem, Ona sobie po prostu chciala postudiowac ale w oczach swoich
                        wspolczesnych - madrych, swiatlych, inteligentnych ludzi - pozostala stworzeniem, ktoremu tylko
                        mozna bylo wspolczuc.
                        Tak to jest z tymi, co to nie trafia w swoj czas.
                        Renka, Andrzej, Straight, Onnanohito (zapisalem na papierze zeby sie nie pomylic!), Kwieto i ktos tam
                        jeszcze to ludzie Naszych Czasow.
                        Fnoll, Szopracz, MalwinaMalwina, Marta - to takie Nawojki, co pewnie i racje maja ale za wczesnie sie z nia
                        pchaja na scene.
                        Inna sprawa, ze ktos musial byc ta Nawojka, potem Maria Sklodowska-Curie aby wreszcie armie kobiet
                        mogly studiowac bez przeszkod. I chwala Nawojce za to!
                        Tak wiec musi byc i Fnoll, i Marta, i pare innych osob jeszcze zeby kiedys przyszedl dzien, by dzieci (?),
                        wnuki (?), prawnuki (?) wszystkich ludzi dzisiejszych mogly zyc rozsadniej, szczesliwiej, zgodniej niz my
                        zyjemy.
                        A co mysle prywatnie, bez teoretyzowania?
                        Coz - zycie homoseksualisty nie jest latwe, nawet w liberalnych krajach ale to jest nas wszystkich wina.
                        Liberalizm polityki (krytykowany przez Renke w kontekscie praw dla homoseksualistow) dal szanse
                        tysiacom emigrantow osiedlenia sie w takich krajach jak Kanada. Jest to bardzo interesujace zjawisko, ze
                        ludzie przybywaja do jakiegos kraju (np. Kanady) korzystaja z glosow np. homoseksualistow by pozniej
                        wypowiadac sie przeciwko nim - coz za paradoks!
                        Osobiscie, jestem wdzieczny Pierre E.Trudeau i wszystkim, ktorzy przyszli po Nim za szanse osiedlenia
                        sie w Kanadzie. I zgadzam sie z Jego fundamentalnym stwierdzeniem "State has nothing to do in
                        citizents' bedrooms" (Panstwo nie ma nic do roboty w sypialniach swoich obywateli) ale to dygresja.
                        Zycze homoseksualistom otrzymania wszelkich praw o jakie walcza jak najszybciej ale nie ludze sie, ze
                        ludzie zmienia swoje poglady z dnia na dzien, wiec bede dalej obserwowal rozne zmiany tu i tam z taka
                        sama zyczliwoscia dla ludzi Naszych Czasow jak i dla Nawojek wszelkiego autoramentu.
                        Milego weekendu dla wszystkich.
                        • Gość: Renka Re: zlosliwy ESL (dygresja) IP: *.home.cgocable.net 19.01.02, 06:59
                          ESL, jestes zlosliwy i nie musisz sie tak puszyc z tym wyznaniem milosci do P.
                          Trudeau (s+p)i jego nastepcow.Domyslam sie , ze wycieczka byla do mnie o
                          krytykowaniu liberalow. Otoz ja jestem zwolenniczka opozycji, a ty wiesz kto
                          nia jest, ale liberalow lubie , bo jestem kobieta:))). Jak jechalam do Kanady,
                          to nikt mi laski nie robil, bo ja jestem inzynierem z wieloletnia praktyka i
                          dlatego mnie chcieli.I nigdy nie zaczynalam od welfare, jak BYC MOZE ty i wielu
                          innych. Dlatego tak calujecie i lapiecie za nogi waszych dobroczyncow, bo wam
                          wszystko za darmo dali, MNIE NIE. Ja nie mam sponsorow. JA JESTEM sponsorem. A
                          mnie naprawde jest wszystko jedno,jaki gej, czy lesbia,jak i z kim i nawet
                          gdzie, bo jestem TOLERANCYJNA, nie zauwazyles? Ale lubie rzeczowa krytyke.
                          • Gość: Straight Re: Do ESL IP: *.compass.net.nz 19.01.02, 11:12
                            Witam
                            Glupi niedzwiedziu! gbybys w mateczniku siedzial,
                            nigdy by sie o tobie Wojski nie dowiedzial.

                            I tu pomysl............Kim jestes...ale to nie jest wazne ..wyjscie z "klozetu"


                            Ja proponuje rozpisac referendum, najlepiej przy wyborach...taniej
                            z gory zakladam, ze wiekszosc opowie sie przeciw adopcji dzieci przez
                            homo....I co ty na to.. Czy bedziesz tolerowal glos wiekszosci?

                            A wypowiadac sie prawie jak ombudsman to troche przekracza twoje mozliwosci ,
                            nie sadzisz
                            Przyjemnych rozwazan
                            always Straight

                          • Gość: ESL Renka, moj serdeczny adwersarzu IP: *.sympatico.ca 19.01.02, 14:59
                            Napisalas kiedys, ze jestes w Kanadzie od 7 lat tak wiec przyjechalas tu po 1992 roku. Zawdzieczasz (!)
                            wiec bycie tu systemowi punktowemu wprowadzonemu przez Liberalow tudziez ludzi takich jak ja,
                            ktorzy na nich glosowali. Cokolwiek teraz nie robisz i jakiekolwiek nie sa Twoje poglady, nie byloby Cie
                            w Kanadzie bez zmiany praw imigracyjnych zapoczatkowanych i wprowadzanych konsekwentnie przez
                            partie liberalna. To tak dla porzadku.
                            Uwazam, ze to swietnie, ze tu jestes. Uwazam, ze to swietnie, ze masz inne poglady niz ja i ze znajdujesz
                            czas by je glosic ale nie zwalnia Cie to ze znajomosci chocby minimum wiedzy na temat, ktory rowniez
                            Ciebie dotyczy.
                            Komentarz na temat welfare pomine, bo samej jest Ci pewnie za niego glupio. That's OK - kazdy czasem
                            cos palnie i pozniej sie czerwieni. Normalne.
                            I tyle. Na chamskie odzywki innych nie zamierzam odpowiadac, bo szkoda czasu.
                            Renke chyba w koncu odwiedze nad jeziorem Erie, bo coraz bardziej mnie fascynuje :-)

                        • Gość: Sam Ależ ty trujesz ! IP: 217.153.50.* 23.01.02, 21:43
                          Największym prawem homoseksualistów jest prawo do leczenia. A oni próbuja
                          hałaśliwie i na siłę narzucić większości swoje odchylenia.
                          • Gość: fnoll powiedzial co wiedzial... IP: 195.150.224.* 24.01.02, 00:09
                            ale co wiedzial? sam chyba niewiedzial...

                            szczerze ci zycze samie, abys kiedys mogl wniknac w swa postawe, mogl ja
                            rozwinac do wiecej niz dwoch zdan i sie jej przyjrzec

                            wiesz, troche pomyslec, troche poempatyzowac, wyjsc poza stereotypy :)

                            pzdr

                            fnoll
    • znafca Re: czy para gejow lub lesbijek moze byc rodzicami? 22.01.02, 18:35
      Jasne, że może. Podobnie człowieka są w stanie wychować małpy albo wilki, jak
      uczy nas historia.
      Można też podróżować do pracy na lotni, zbudować dom z tektury, albo na deser
      pić koński mocz.
      Ale po co????
      • Gość: Andrzej Re: czy para gejow lub lesbijek moze byc rodzicami? IP: *.unl.edu 22.01.02, 20:52
        znafca napisał(a):

        > Jasne, że może. Podobnie człowieka są w stanie wychować małpy albo wilki, jak
        > uczy nas historia.
        > Można też podróżować do pracy na lotni, zbudować dom z tektury, albo na deser
        > pić koński mocz.
        > Ale po co????

        I to jest najmadrzejsza wypowiedz w tym temacie. Mozna, ale PO CO ?
        pozdr, Andrzej.
        • sara35 Re: czy para gejow lub lesbijek moze byc rodzicami? 23.01.02, 12:44
          Powiem krótko para gejów i para lesbijek nie może byc rodzicami-nawet dziecko
          to wie.Chyba że gej i lesbijka.Po co ta cała dyskusja?
      • Gość: Sam Brawa dla dowcipnej wypowiedzi IP: 217.153.50.* 23.01.02, 21:46
        Najwazniejsze jest pytanie po co ? W odniesieeniu nie tylko do końskiego moczu
        ale i ludzkiego odbytu. I nie chodzi o picie tylko wkładanie zamiast wydalania.
        • Gość: c Re: Brawa dla dowcipnej wypowiedzi IP: *.philadephia-12rh16rt-pa.dial-access.att.net 23.01.02, 22:42
          Pewnego razu wodz indianski wybral sie ze swoim doroslym juz, przybranym, synem
          na szczyt gory, zeby umrzec. Dawno sie nie widzieli, wiec wodz mu opowiadal
          przy okazji o tym co w miedzyczasie sie wydarzylo. Potem polozyl sie zeby
          umrzec. Zaczal padac deszcz. Wodz zamknal oczy. Syn siedzial obok i patrzyl jak
          wodz umiera. W koncu wodz otworzyl oczy i powiedzial, ze dzisiaj chyba nie
          umrze. Przemokli. Wodz wstal i powiedzial do syna: Wracajmy do obozu. Mam nowa
          zone. Dobra kobieta. Ma tylko jeden feler, lubi kopulowac sie z konmi, ale
          swietnie gotuje. Ogrzejemy sie.
          (Scenka z filmu 'Maly Wielki Czlowiek')
      • kph Re: czy para gejow lub lesbijek moze byc rodzicami? 24.01.02, 15:44
        znafca napisał(a):

        > Ale po co????

        Jak mi znafco odpowiesz PO CO CHCESZ MIEC DZIECI to ja Ci odpowiem na Twoje pytanie.

        pzdr.
        kph

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka