Dodaj do ulubionych

jak ja mam żyć?

09.09.08, 16:43
Dzien dobry ,nie wiem ja mam zaczac moj post,moze napisze tak"prosto
od serca"mieszkam z mezem za granica juz 5 rok bedzie we
wrzesniu,jestesmy"sami na swoim,samotni,zdani na siebie.Jest na
ciezko i mimo 5 lat spedzonych tutaj na obczyznie nie jest wcale
łatwiej!Ja teraz siedze w domu i nie pracuje,tylko maz pracuje i
dodatkowo studiuje,ja nie mam prawo jazdy(nie nadaje sie na
kierowce) praca i studia zajmuja mezowi praktycznie caly dzien,
wychodzi o 8 rano takze widzimy sie dopiero w nocy (ok 11-12).Moj
problem jest taki ze nie mam tutaj zadnej
kolezanki/znajomej,probowalam nawiazac kontakt z Polka starsza ode
mnie,ale ona dawala mi do zrozumienia ze nie za bardzo chce nawiazac
blizsza znajomosc,moj problem jest taki ze od dziecka bardzo zle
znosze samotnosc (pozostawienie mnie samej w domu) i teraz maja 29
lat tez sobie z tym uczuciem strachu nie radze,nie moge sie na
niczym dluzej niz chwile skupic,jestem płaczliwa,wylekniona,chodze z
kata w kat i uspokajam sie dopiero kiedy maz jest w domu,maz i ja ze
wzgledu na godziny zajec w szkole (koliduje to z przywozeniem mnie
do pracy i z odbieraniem mnie z pracy) postanowil abym nie chodzila
juz wiecej do pracy(z jednej strony sie ciesze bo zle mnie tam
traktowano,a z drugiej nie, bo kiedy bylam miedzy ludzmi lepiej sie
czulam,a teraz musze sie borykac z samotnoscia w domu),mam do
wyboru:spacer w poblizu domu,czytanie,ogladanie tv,sprzatanie albo
spanie.Ja ledwo sobie radze z tym siedzeniem w domu,co mam zrobic
kiedy:praca odpada,wypad z kolezankami tez-bo ich nie mam(bardzo
trudno tu w USA nawiazac trwale i szczere przyjaznie),jestem
zalamana bo tak ma wygladac moje zycie przez kolejne 2-4 lata,prosze
pania co ja mam zrobic aby nie zwariowac?kiedy nie mam
przyjaciol,maz jest poza domem caly dzien,i nie mam prawa jazdy
(gdzie w USA to oznacza to samo co nie posiadanie rak czyt.kalectwo.)
Juz wczesniej siedzialam w domu 8 miesiecy(zaraz po przyjezdzie) i
mialam zalamanie nerwowe,odliczalam kazda godzine do powrotu meza z
pracy,plakalam,mialam lęki.Prosze o pomoc ja tak nie chce zyc!powrot
do kraju tez odpada. .Mam pytanko a dlaCZEGO ZAWSZE ALE TO ZAWSZE
KIEDY musialam byc sama w domu np(nie moglam isc do pracy bo sie zle
czulam)to od razu z powodu "bycia samotnym w domu",bez meza ktory
byl w tym czasie w pracy od razu pogarszal mi sie humor,bylam
przygaszona i smutna.Teraz jest tak ze jestem duzo bardziej
lekliwa,wystraszona i nie moge pozbierac sie do kupy,nie,nie jestem
silna,zycie mnie zalamuje(to samo obserwowalam u mojej mamy ktora
cale jej zycie zyje z depresja)moj maz jest jeszcze jedynym powodem
ze egzystuje jeszcze na tym swiecie! aha jeszcze jedno:jaka jest
roznica miedzy nerwica a depresja?czy mozna obie te choroby
jakos"przeczekac"?moj nastroj zawsze sie pogarsza kiedy jestem
sama,albo w niedziele kiedy sobie pomysle ze znowu bede sama od
poniedzialku.Kiedy natomiast jest maz w domu czuje sie lepiej(choc
to tez nie zawsze),od malego taka byla podobno(juz od 3 roku zycia
moja mama zauwazyla to kiedy odprowadzala mnie do przedszkola,mowila
ze 8 miesiecy po odprowadzeniu mnie do przedszkola plakalam caly
czas przez 2 godz.)pamietam lek przed byciem samym w domu,szkole
itp...dlaczego to sie nie skonczylo,jestem juz dorosla osoba,kiedy
natomist podejmuje sie kolejnej pracy moj nastroj wyrownuje sie po
kilku tygodniach(czyt.czuje sie jak wczesniej),pamietam tez ze
bardzo podobnie czulam sie na wakacjach 2 miesiecznych od szkoly-
kiedy kazde normalne dziecko cieszy sie ze nie musi isc do szkoly
ja "dostawalam"tych dziwnych lękow i niepokojow!

dodatkowe objawy to:poczucie winy,zalu za cos (jakby wyrzuty
sumienia)....poczucie ze zrobilam cos strasznego!
Obserwuj wątek
    • jasmina_tdi Re: jak ja mam żyć? 09.09.08, 16:47
      Nie wiem, co w takim przypadku mozna odpowiedziec na pytanie "jak
      mam żyć". Moim zdaniem, Ty już nie zyjesz. Na swoje wlasne życzenie.
      Cokolwiek zrobisz, i tak wniesie to w twoja egzystencję zmianę.
      Lepsza jakakolwiek, niż żadna.
      • telefele Re: jak ja mam żyć? 09.09.08, 17:01
        jasmina_tdi napisała:

        > Nie wiem, co w takim przypadku mozna odpowiedziec na pytanie "jak
        > mam żyć". Moim zdaniem, Ty już nie zyjesz. Na swoje wlasne
        życzenie.
        > Cokolwiek zrobisz, i tak wniesie to w twoja egzystencję zmianę.
        > Lepsza jakakolwiek, niż żadna.
        >

        NIE ROZUMIEM TWOJEJ WYPOWIEDZI?!
        • ewasxxx Re: jak ja mam żyć? 09.09.08, 19:57
          Pozdrawiam.Myślę,że masz za dużo czasu i spędzasz go wyłącznie na
          rozmyślaniu.Uważam,że trochę wmawiasz w siebie bezradność.Ja wiem,że
          łatwo mi to pisać,bo nie jestem w obcym kraju,sama.Ale gdybyś nie
          skupiała się na tym,że czujesz lęki to może nie czułabyś ich tak
          dotkliwie.Skoro stać Was żebyś była w domu to może rozwiń swoje
          zainteresowania.Zacznij uprawiać jakiś sport itp.Pomyśl też trochę o
          mężu,żeby wracając do domu wracał z radością,a nie z obawą...co
          znowu to samo???...piszę to z własnego doświadczenia,bo też borykam
          się z nerwicą i aby mojemu mężowi nie "truć ciągle" zaczęłam
          zaglądać na te fora i wiesz,że pomaga! Po pierwsze zyskałam dystans
          do własnego problemu,bo czytając posty innych zauważyłam,że moja
          sytuacja to bajka.Poza tym możesz coś pisać,a to prawie jak rozmowa!
          A gdy się trochę poprzyglądasz innym problemom przestaniesz tak
          intensywnie myśleć o sobie.Powodzenia!
    • telefele prosze pomozcie 10.09.08, 15:28
    • gocha033 do mieszkania za granica trzeba hartu 10.09.08, 15:40
      hartu ducha.
      Nie kazdy sie do tego nadaje.
      jezeli mimo uplywu lat sytuacja sie nie zmienila
      - to pomysl nad przyszloscia.

      moze jednak powrot do kraju?

      Po wiecej informacji idz na fora, gdzie znajdujesie wiecej osob
      w sytuacji podobnej do Twojej: Emigracja, Polonia itd...
      • leda16 Re: do mieszkania za granica trzeba hartu 11.09.08, 07:35
        moze jednak powrot do kraju?

        Zdecydowanie! Może tu znajdzie frajera, na którym będzie mogła spokojnie pasożytować wałkoniąc się i trwoniąc czas na plotach z przyjaciółkami takimi jak Ona, bo normalna, aktywna kobieta odrzuca tego typu "przyjaźnie". Będzie leżeć, pachnieć koncentrować się na czubku własnego nosa, a mąż na Nią tyrać ;). A dodatkowo żreć tony darmowych leków na "depresję", która jest pospolitym lenistwem. Ale "depresja, nerwica" to zawsze ładniej brzmi :).
    • solaris_38 Re: jak ja mam żyć? 10.09.08, 23:41
      bo robisz cos strasznego czyli nic nie robisz

      nie jesteś dzieckiem i masz obowiązek dążyć do samodzielnego życia
      a nei uzależniać sie od mężna bo go udusisz bądz i tak ucieknie

      sprzątaj ulice
      opiekuj się dzieckiem
      myj naczynia

      to nie wymaga siły
      tylko świadomości

      zmarnowałas 5 lat i już wystarczająco od tego cierpiałaś


      pracuj

      zarabiaj na swój byt
      bądz w śród ludzi
      miej znajomuch w realu

      czyli bądz szczęśliwa i doceniaj prostotę szczęścia istoty zdolnej do życia





      • jasminowo bozzzzz........ 11.09.08, 10:37
        solaris_38 napisała:

        > bo robisz cos strasznego czyli nic nie robisz
        >

        kiedyś byłam grzeczna i uładzona - dziś na taki tekst
        odpowiedziałabym mało kulturalnie - odwal sie! Nic nierobienie na
        obczyźnie jest cholernie męczące.

        > nie jesteś dzieckiem i masz obowiązek dążyć do samodzielnego
        życia
        > a nei uzależniać sie od mężna

        A to jakoś też mi przebiegło przez myśl, że coś zanadto jesteś
        uzależniona od innych... serio. Zazgrzytało mi gdy, przeczytałam, że
        ON podjął decyzję, ze TY nie będziesz już pracować.


        bo go udusisz bądz i tak ucieknie
        >

        Chyba, że odpowiada mu rola pocieszyciela i opoki - wtedy nie
        ucieknie, bo to daje mu siłe.


        > sprzątaj ulice

        ale rada...

        > opiekuj się dzieckiem

        o ile jest...


        > myj naczynia
        >
        ile może być tych naczyń po 2 osobach? na 5 minut mycia???




        >
        > zmarnowałas 5 lat i już wystarczająco od tego cierpiałaś
        >
        jezu.... nie ma to jak powiedzieć dziewczynie w załamaniu, że
        własnie zmarnowała ostatnie 5 lat życia. A guzik!!! Jakie
        zmarnowanie? Cholera, jest milion małżeństw, które 5 lat z sobą nie
        wytrzymują a Wy tak. Więc gdzie tu zmarnowany czas???


        >
        > pracuj
        >
        aaa to by się przydało, coby się wyrwać z domu, albo kółka
        wyszywających pań domu, cokolwiek co jest poza czterema ścianami. Na
        tych spacerach zacznij czytać ogłoszenia, moze znajdziesz coś dla
        siebie.


        > bądz w śród ludzi
        > miej znajomuch w realu

        nic na siłę, znajdą się znajdą. Zobaczysz.

        Trzymam kciuki!
        • solaris_38 jasmin pachnie 11.09.08, 22:25
          nick telefele wiele mi mówi
          jednak wirtualnie odpowiedziałam bo czytają też inni
          bardziej realni

          co do twoich uwag to mycie naczyń i opieka nad dzieckiem to formy pracy
          zarobkowej a nie domowej jakie zaproponowałam jako i tak lepsze od bezczynności
          która zgadzam się z tobą bardzo mecząca

          wolałabym myć naczynia w pubie niż siedzieć w domu i wydzielać żółć która zatruwa
          nawet jako wirtualny byt jest to byt zatruty i lubujący się w bezwyjściowych
          sytuacjach które (rzekomo) uzasadniają ogrom negatywnych uczuć do świata
    • gram.w.zielone Re: jak ja mam żyć? 11.09.08, 20:53
      Telefele, musisz sie czyms zajac. Nudzisz sie, nie masz z kim
      porozmawiac, masz za duzo czasu na rozmyslania. Ludzie Ci dobrze
      radza - musisz znalezc sobie cos co roboty. Najlepiej cos, co kaze
      Ci wyjsc z domu i znalezc sie miedzy ludzmi.

      Sama mieszkam w USA i przesiedzialam w domu ponad 4 miesiace, gdyz
      nie mialam jeszcze pozwolenia na prace. Rozumiem, ze prawo jazdy to
      dla ciebie problem, to moze... rower??? Zajecie jakies na pewno
      znajdziesz - w zaleznosci od stanu kasy - moze wolontariat? Chocby
      w schronisku dla zwierzat.

      Cos, co nada Twojemu zyciu sens.
    • nom73 Re: jak ja mam żyć? 11.09.08, 22:06
      Jakie masz zainteresowania, pasje? Co lubisz robić?
      Kiedy byłem na studiach w latach 90-tych i wchodził do użytku pierwszy
      komunikator ICQ sporo Polaków z zagranicy (Kanada, Szwecja, USA) zaczepiało mnie
      i pytało jak jest w kraju, bo czuli się osamotnieni na obczyźnie. Nie rozumiem,
      po co ludzie męczą się gdzieś zagranicą jeżeli w Polsce jest całkiem fajnie.
      Byłem ostatnio w Anglii na wycieczce i fajnie się zwiedzało, ale do pracy bym
      tam nie został. :-)
      Ale wracając do meritum, problem nie leży w tym gdzie mieszkamy, bo można żyć
      samotnie na pustyni i nie czuć się samotnym, ale w Twojej psychice. Nie wiem czy
      jakiś psycholog Ci pomoże, ja uważam, że człowiek sam sobie najlepiej pomoże,
      tylko trzeba uświadomić sobie w czym problem, a to jest trudne.
      Tak na szybko, bo muszę rano wstać, to rób to co sprawia Ci przyjemność, radość.
      Chyba masz jakieś marzenia, pragnienia? Staraj się je realizować, ale nie
      uzależniaj od nich swojego szczęścia.
      • marzeka1 Re: jak ja mam żyć? 11.09.08, 22:13
        Zwariowałabym nie pracując w Polsce, a co dopiero za granicą, siedzenie w domu może zabić:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka