Dodaj do ulubionych

moje codzienne piekiełko ...

13.09.08, 12:56
Otwieram oczy rano po przebudzeniu, widząc słonce, mysle jak
przyjemnie, zaraz później budzi się świadomosć w sytuacji w której
jestem i ... nie mam siły wstać i... żyć

Mam 28 lat, za 3 dni skoncze 29 ... od nastu lat jestem z
człowiekiem, kótry jest miłością mojego życia ... jeszcze 3 lata
szalałam ze szcześcia ...

dzis to nie ten człowiek, którego pokochałam, tamten mam wrazenie
odszedł, nie ma go ...wszystko się zmieniło...
Został bezwzględny mezczyzna, który potrafi powiedzieć, ze jestem
głupia, pojebana,ze jak mi sie nie podoba, to mogę sobie iść, ze ma
w dupie spotkanie z naszymi znajomymi. Mezczyna który jest wysoko
wykształcony, a potrafi się zachowac jak ostatni cham. Meżczyzna,
który potrafi zrobić awanture, ze podłoga w kuchni jest
niezamieciona, że się nie wyspał (bo o 9 rano zadzwonil moj
telefon), meżczyzna, który się obraza, dąsa, nie rozmawia,
milczy,zimny - nie potrzebujący pieszczot i czułości.

Zyje w chłodni i mam już dość, tak serdecznie dość, ze nie mam
ochoty żyć.

A przecież jestem normalną, uśmiechniętą na codzień dziewczyną,
chętną do pomocy, starająca się, ambitną, dobrze wykształconą,
niezależną finansowo ...

Wiem, ze nie tak wyglada zycie dwojda kochających sie ludzi, a
przecież on mówi, ze kocha, tłumaczy, ze to siła jego uczuc
powoduje, ze tak sie zachowuje ... ze on tak wcale nie mysli, ze mu
przykro ... ze sie postara, a potem znowu... i ten koszmar trwa.

Niestety z dnia na dzień trace poczucie własnej wartości, zaczynam
gardzic sama sobą, ze się nie szanuję, trace szacunek dla samej
siebie, za to, ze znosze te słowa, że przeczekuje.
Kiedy probuje sie postawic wybucha jeszcze wieksza awantura, wtedy
on wychodzi obrazony z domu, ja zostaje w poczuciu winy, ze za duzo
powiedzialam, ze moglam sie powstrzymac, ze przeciez to nie warto,
po co psuc sobote, weekend ... przeciez będzie milcząco.

Dzis znów wyszedł, a ja nie mam siły, nie załuję słów, które
powiedziałam, załuję siebie i moje zmarnowanego zycia ...

29 lat, zareczeni o 5 lat, slub planowany na czerwiec 2009, a ja nie
mam ochoty żyć ... jednoczesnie bojąc się, ze jak odejde to bede juz
sama ...
Pragnę stabilizacji, dzieci, a jednoczesnie panicznie sie boje, ze
bedzie pieko jak pojawi sie dziecko i na kogo ono wyrośnie, jak
bedzie patrzylo na kłócacych sie rodziców ... ze bedzie
nieszczęśliwe ...
Nie mam siły organizować wesela, zresztą nie wiem czy jeszcze chce
czy to ma sens i szanse na lepsze ...
Mmay tylko lokal, nie mamy orkiestry, on nic sie tym nie interesuje,
nie dopytuje, ja milczę ... i biję się z myslami...

miliony mysli w głowie, pokłociliśmy sie, nie wyspał sie, był zły,
znajomi chcieli sie spotkac, powiedzialam, ze mam pracę, ale jak mi
pomoze cos przygotowac to z wszytskim sie wyrobie... nie chce mi
pomoc, mówi, ze ma w dupie spotkanie. Tlumacze, ze powinnismy sie
spotkac (to sa bardzo dobrzy znajomi- serdeczni ludzie, z jego
strony, dawno nie wi...ismy sie)ze zrobie wszystko tez bez jego
pomocy, ale wtedy bede musiala siedziec w nocy i robic prace ...NIE
TERRORUZJ MNIE!!! słyszę... MAM W DUPIE SPOTKANIE Z NIMI!-
wykrzykuje z pogardą w głosie ... tak słysząłam to juz wiele razy,
gardzi ludzmi...nieraz z obrzydzeniem komentuje idaco na ulicy
kobiete, czy wyklina inna za kierownica jak jedzie niezgodnie z jego
myslą... nie wytrzymuje, mówie, ze zachowuje sie jak cham, ze
jest "burakiem"! Nie pitrafię się powstrzymać, coś we mnie pęka,
podnosze głos, potem krzyczę... powinnam sie uspokoic, olac, ale nie
potrafię... MAM TEGO DOŚĆ!!!
Zamknął mi drzwi do kuchni, otwieram je ... przychodzi mówiac ze
zebym je zamknela, bo nie ma ochoty na mnie patrzeć. Sugeruje zatem,
zeby zamknal sobie drzwi do pokoju ...
Zamyka mi drzwi. Otwieram je.. przychodzi ponownie ...mówi, ze
"bezwzgledu na to co nas ...i i łaczy" nie zyczy sobie, zebym go
tak obrazała ... znów powinnam sie ugryść w język, ale nie
wytrymuje, ironizuje przyponajac mu, ze przeciez niecale dwa
tygodnie temu powiedzial mi, ze jstem głupia i pojebana ... i ze tez
mnie obraził.
On: myslalem, ze ten temat juz zamknięty
ja: wykrzytuje,NIE, NIE JEST ZAMKNIĘTY, dodaje z rozgoryczeniem, bo
długo jeszcze tego nie zapomnę ...

Nerwowo zaczyna sie przebierać, słysze jak odpina klucze od
samochodu od peku moich kluczy i grzebie w mojej torebce za
dokumentami (cholera, juz tyle razy mu mówiłam, zeby nie grzebał mi
w torebcie!), udaję ze nie słyszę ...
Wyszedł bez słowa, wział samochód pojechał gdzieś, nie wiem gdzie i
kiedy wróci...
Nie powinanm go nazywac burakiem ...mysli się kotłują, obraziłam
go ... ale przecież on niedawno powiedział mi, że jestem głupia i
pojebana! usprawieliwiam sie sama przed sobą
Boże, nie mam siły...

wiem! wyprowadze sie od niego, ucieknę.. zresztą wykrzyczałam to
dzis, jak znów powiedział, ze jak mi sie nie podoba to mogę sie
wyprowadzić ...
ale dokąd, nie mam dokad..., moje mieszkanie wynajmuje do konca
roku, na 3 miesiace nikt nie wynajmie mi mieszkania ...

Moze jakos przeczekam, przetrwam ten czas. Mam duzo pracy, bede
zostawała po godzinach, zeby jak najmniej przebywać z nim ...
boze, a jak znów bedzie sie dobrze zachowywał, zmięknę, znów
zostanę ... boże dlaczego tak trudno odejsc ... wiem. Kocham go ..
jestem z nim połowe swoje zycia, byłam kiedy bylismy biedni, kiedy
mieslismy marzenia, które teraz sie spełniły, boże jacy bylismy
wtedy szcześliwi, biedni i szcześliwi... teraz kiedy duzo
osiagneliśmy ... jestesmy nieszczęśliwi...

Boze, przeciez ja tylko marzę o tym by był moim przyjacielem, by
...ił ze mna radość z tego, ze słonce swieci, zeby poszedł ze mna
na spacer, porozmawial,, po...il sie prpblemami, zeby zył ze mna,
a nie obok mnie ... co za ironia, mamy wszystko, a nie mamy niczego
dla czego warto żyć ...

Mija kolejny weekend wezne zaraz laptopa i zacznę pracować,wiec niz
muszę... moze skupiajac sie na pracy zabije te mysli ...
Nie wiem ile tak wytrzymam... czy życie dla mnie może być jeszcze
piękne?
Czy tylko takie jak teraz lub szare i ponure w samotności, kiedy
nadejdzie nowy rok...

Musiałam to z siebie to wyrzucić, komus o tym opowiedziec...







Obserwuj wątek
    • siodme_zycie Re: moje codzienne piekiełko ... 13.09.08, 13:29
      Bardzo Ci współczuję tej emocjonalnej szarpaniny...
      Wiem jak to boli, gdy ktoś kogo kochasz Cię rani.
      Zastanów się co może być przyczyną zachowania Twojego partnera?
      Najważniejsze to chroń swoją psychikę, nie daj się wpędzić w poczucie niższej
      wartości. Bądz dla siebie najważniejsza na świecie, jego pozostaw na dalszym
      planie, poobserwuj z boku i bez emocji jego zachowanie. A może wyjedziesz sama
      na króciutki wypad, np. spa, lub jeżeli możesz dostać tydzień wolnego, to na
      jakiegoś "lasta" , SAMA.
      Chroń siebie...
      Pozdrawiam.
    • facettt Czegos tak niewiarygodnego jeszcze tu nie bylo :) 13.09.08, 13:32
      Wprawdzie to 100-tny watek w stylu: "ja go kocham, a on mna
      poniewiera"...

      Tylko, ze poprzednie 99 mowilo cos o zasistnialym fakcie posiadania
      dziecka. I wtedy rzeczywiscie odejsc nielatwo.

      Jezeli jednak fakt slubu i posiadania dzieciecia jeszcze nie
      zaistnial - to wtedy okreslenie - "jak trudno odejsc" - dowodzi
      usilnej pracy rozwojowej Admina forum, w celu rozruszania go w nudny
      jesienny weekend, lub tez dyplomowanego Masochizmu autorki watku,
      kochajacego zycie w ziemskim piekielku (co mniej prawdopodobne:).

      Tak czy tak - nie ma sie tu co zastanawiac. To nie temat do
      dyskusji. Sytuacja jest jasna. Pakuje sie manatki i sie wyprowadza.
      I to jest relatywnie latwe.
    • malawinka Re: moje codzienne piekiełko ... 13.09.08, 13:33
      po pierwsze,nie jesteś normalna,młoda kobieta,jesteś chora,stara
      du.... I wyrzucanie nam tu swojego śmietnika na forum niczego nie
      zmieni,ani w twoim życiu,ani w niczyim. Idż pozamiataj podłogę w
      kuchni i zrób sobie obiad,albo idż się leczyć na odwyk.
      • facettt Ty sie cieplo hamuj :) 13.09.08, 13:41
        Ja tu przynajmniej wykazuje uznanie i zrozumienie dla literackiej
        pracy Admina lub rzeczywistego , chociaz chorego cierpienia autorki
        watku.

        A w Tobie nic szaczunku. Ciezkiem slowiem rzucasz jak na budowie,
        a tu delikatnosc deszczowy weekend sie nalezy. Cieplo i przymilnosc.

        Moze byc dla Ciebie goraca herbata z rumem?
        a dla mnie goracy rum z herbata ? :)
        www.drapalski.com/drinki/osborne/grog.jpg
        • malawinka Re: Ty sie cieplo hamuj :) 13.09.08, 14:05
          u mnie ciepło i miło w domku,obiad gotuje się,a deszczyk za oknem
          kapie,kawa pachnie. Rum z herbatą ?,jestem za.
    • marzeka1 Re: moje codzienne piekiełko ... 13.09.08, 15:06
      Kobieto96, mam tylko cichą nadzieję,że jednak nie przyjdzie ci do głowy wyjść za niego za mąż i spłodzić z nim dziecka, naiwnie sądząc, że "on się z zmieni", a jego chamskiego, prostackiego i burackiego zachowania nie weźmiesz za "siłę wielkich uczuć".
    • mrsnice Re: moje codzienne piekiełko ... 13.09.08, 16:15
      jedno to ja wiem: chłopy się zmieniają. Zawsze na gorsze. Jeśli
      wiesz, że tak nie chcesz życ to odejdź. a jak nie mozesz, tzn ze
      jesteś od niego uzależniona. A uzależnienie można leczyc.
    • spinline Re: Walka o władzę i perfekcjonizm. 13.09.08, 16:46
      Nie jeden związek już to rozwaliło.


      Ani on nie jest taki pojebany, ani ty taka święta.

      Z tego długiego wątasa zrozumiałam,ze on nie chce spotykać twoich
      znajomych. I co nie wolno mu?

      czy zycie dwojga ludzi to życie bliżniaków syjamskich?
      Czy on ma robić co ty chcesz?
      czy ty chcesz mieć mężczyznę czy pantoflarza? Bo to róznica.

      Wiele bliskich sobie ludzi żyje razem ale zachowująswoją odrębność
      a nawet odrębne środowisko. czy to komuś przeszkadza?
      Nigdzie nie ma recepty na szczęśliwy zwiazek.
      I jezeli nie znajdziesz wyjscia z zaułka drobnomieszczańskiego
      myślenia, to raczej w żadnym zwiazku nie bedzie ci dobrze.

      Nikt nie mówi pięknie wtedy gdy jest wkurzony.

      Są kibice i gracze. Rzadko kiedy kibic zagląda za kurtynę gry.
      Podobnie jest z ludżmi mało, kto potrafi wyjśc poza ramy swojego
      perfekcjonizmu, zejść w dół, aby zobaczyć górę.
      jednym słowem aby ocenić sytuację objektywnie czy potrafisz
      zrozumiec jego położenie? jak to wszystko wygląda z jego strony?
      Co on czuje?

      Dałas jedynie opis swoich emocji, dosc dramatyczny.
      Zobacz to wszystko z boku, siebie, jego. Wtedy zobaczysz,ze
      wszystko jest troche inaczej skonstrułowane.
      I ta konstrukcja waszego zwiazku jest inna niż tobie raczy się
      wydawać.
      • malawinka Re: Walka o władzę i perfekcjonizm. 13.09.08, 17:35
        o przepraszam,ja mowię pięknie,gdy jestem wkurzona,nawet perfekcyj-
        nie i precyzyjnie.
        • spinline Re: Walka o władzę i perfekcjonizm. 13.09.08, 17:49
          malawinka napisała:

          > o przepraszam,ja mowię pięknie,gdy jestem wkurzona,nawet
          perfekcyj-
          > nie i precyzyjnie.

          .........................

          A wiec: -Ty mnie czytasz?!
          • malawinka Re: Walka o władzę i perfekcjonizm. 13.09.08, 20:48
            brailem
        • shachar Re: Walka o władzę i perfekcjonizm. 13.09.08, 17:51
          wiesz, bez orkiestry to ja to slabo widze, musicie nareszcie wybrac
          orkiestre
    • greengrey Re: moje codzienne piekiełko ... 14.09.08, 12:16
      cokolwek postanowisz, wtej chwili przydałoby się Tobie- trochę
      samotnści i spokoju, oderwania od niego i waszych spraw.

      slowem, tak szybko jak to możliwe- wyprowadź sie do swojego
      mieszkania. Oboje potrzebujecie pewności,że w ogóle chcecie ze sobą
      być

      obojgu wam potrzeba chwili czasu, żeby pomyśleć co dalej

      robienie planów weselnych w tej chwili- to nieporozumienie

      coś się z nim dzieje, ale nie wydaje mi się żebyś wiedziała jaka
      jest przyczyna takiej jego zmiany

      ale co by nie było, lepiej się zamieszkać osobno i próbować to
      rozwiązać starając się spojrzeć z dystansu, niż wzajemnie sobie
      ubliżać - przewlekle..
    • marajka Re: moje codzienne piekiełko ... 14.09.08, 13:33
      Wypowiedz wynajem. Macie chyba miesięczny okres wypowiedzeina?
      Uciekaj od niego. Lepiej być samemu niż z kimś takim. 29 lat to nie
      koniec świata, jesteś jeszcze młoda. Ślub 2,3 lata w drugą stronę,
      ale za to na całe życie. bo z tym człowiekiem raczej w końcu nie
      wytrzymasz. A jak będzie dziecko? Ono ucierpi najbardziej. Na pewno
      Ci ciężko. Ale pamiętaj, czasem trzeba zaryzykować. Tym bardziej, że
      masz mieszkanie, pracę. Pomyśl, od męzów uciekają kobiety biedne,
      niewykształcone, żyjące w środowiskach, gdzie jest to wręcz hańbą.
      Ale mają odwagę. Ty też ją musisz znaleźć.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka