Dodaj do ulubionych

okazywanie uczuć

IP: *.3miasto.net 15.01.02, 08:20
czy nie okazywanie uczuc oznacza ich brak?, czy własciwą jest interpretacja : jak nie
przytula , nie mówi o uczuciach - to znaczy ,że nie kocha? czy jest szansa na zwiazek w
którym jedno potrzebuje okazania uczucia a drugie jest do tego niezdolne ( poza tym
wszystko jest OK)?, czy można się nauczyć nie odczuwania potrzeby czułosci lub kogos
nauczyć jej okazywania?
Obserwuj wątek
    • Gość: Tomi Re: okazywanie uczuć IP: 164.48.189.* 15.01.02, 08:33
      Takie "nieprzytulanie" niekoniecznie moze oznaczac brak uczuc, moze po prostu
      on potrzebuje mniej przytulanaia a Ty wiecej. Powiedz mu o tym, a on jesli
      kocha zrobi to co dla Ciebie jest przyjemne.

      Trzymaj sie cieplo.
      Tomi
    • abyr Re: okazywanie uczuć 15.01.02, 09:26
      Jeśli ktoś potrzebuje ciepła,nigdy nie przestanie tego chcieć i okazywać.A
      jesli nie ma się ochoty na przytulanie i bliskość,to znaczy,że nie ma dla nas
      tak wielkiego uczucia jak my do niego.
      • agniecha3 Re: okazywanie uczuć 15.01.02, 09:40
        abyr napisał(a):

        > Jeśli ktoś potrzebuje ciepła,nigdy nie przestanie tego chcieć i okazywać.

        zgadza sie

        > jesli nie ma się ochoty na przytulanie i bliskość,to znaczy,że nie ma dla nas
        > tak wielkiego uczucia jak my do niego.

        oj, nieprawda, nieprawda...

        para to dwoje ludzi z roznych bajek - inni rodzice, inne wychowanie, inne
        osobowosci, a wiec inne sposoby okazywania uczuc. Nie mozesz zakladac, ze jesli
        ktos reaguje inaczej to znaczy, ze mniej kocha. Inaczej, to po prostu inaczej. A
        jesli to nie do konca odpowiada, to mozna porozmawiac z druga polowa, prawda?
        • angelfish Re: okazywanie uczuć 15.01.02, 12:30
          agniecha3 napisał(a):

          > abyr napisał(a):
          > > jesli nie ma się ochoty na przytulanie i bliskość,to znaczy,że nie ma dla
          > nas
          > > tak wielkiego uczucia jak my do niego.
          >
          > oj, nieprawda, nieprawda...
          >
          > para to dwoje ludzi z roznych bajek - inni rodzice, inne wychowanie, inne
          > osobowosci, a wiec inne sposoby okazywania uczuc. Nie mozesz zakladac, ze jesli
          > ktos reaguje inaczej to znaczy, ze mniej kocha. Inaczej, to po prostu inaczej.
          > A jesli to nie do konca odpowiada, to mozna porozmawiac z druga polowa, prawda?

          Czesc Agniecha3
          Oj, nie zgadzam sie z ta Twoja odpowiedzia na post Abyr:
          Moj partner nie okazuje mi uczuc wogole(patrz watek"DO WSZYSTKICH"---------)
          najlatwiej byloby mi zalic sie, ze mnie nie kocha, ale tak naprawde ja tego po
          prostu NIE WIEM,
          jednak zdarzalo mi sie slyszec parokrotnie slowa mojego partnera, gdzies u
          znajomych czy u nas, jak bylam z dziewczynami w kuchni, w czasie meskiej rozmowy
          (na temat trzeciej pary
          ktora raczej nie wyglada na udana, a ciagna to dalej) cytuje..."przeciez lepiej
          jest mieszkac z kims nawet jak to do niczego nie prowadzi, niz zostac samemu -
          szczegolnie, ze nie mieszkamy w Polsce". Zastanawiam sie czy nie mowil tego ze
          swojego doswiadczenia,bo jest to mozliwe.
          Dlatego wlasnie zgadzam sie z Abyr, jesli On nie ma ochoty na gesty czulosci to
          MOZLIWE JEST, ze nie kocha tak samo.
          Pozatym mowisz, ze mozna zawsze porozmawiac z druga polowa.
          Oj, nie zawsze...
          Pozdrawiam
    • kwieto Re: okazywanie uczuć 15.01.02, 10:24
      Moze albo nie kochac
      albo po prostu taki wzorzec u niego pokutuje. Nie przytula bo "nie wypada" bo
      mu glupio, bo "nie powinien"... na przyklad jesli rodzice siebie lub jego nie
      przytulali, to przytulenie moze wymagac pokonanie bardzo duzej bariery. Nie
      wiem, ale w skrajnym przypadku moze moze sie okazac, ze latwiej jest takiej
      osobie pojsc z kims do lozka, niz ja po prostu przytulic...
      Mysle, ze mozna sprobowac taka osobe oswoic z przytulaniem, nawet jesli bedzie
      na poczatku dziko reagowac ("no cos Ty, ja tego nie potrzebuje" i tak dalej),
      to moze sie uda?
      • Gość: ula Re: okazywanie uczuć IP: *.3miasto.net 15.01.02, 10:37
        oczywiscie - prawie wszystkie nasze zachowania mają podłoże w wychowaniu. tu też -
        rodzice nie okazywali sobie uczuć ( zawsze mieszkali z kims -nie wypadało), jemu tez nie
        okazywali - tzn. nie w taki sposob, żeby zapewniać o miłosci albo w ogóle o tym mówic,
        przytulic itp. i stąd może brak u niego potrzeby takiej "manifestacji " - jego okreslenie.
        A czy ktos z Was tak bardzo bał się małżenstwa , ze ze strachu gotów był poswięcić
        zwiazek ?? I jak taki strach przełamać? Jak nauczyć kogos przestać się bać?
        • kwieto Re: okazywanie uczuć 15.01.02, 10:46
          A to juz nie wiem, nie przymierzalem sie nigdy do malzenstwa...
          • malwinamalwina Re: okazywanie uczuć 15.01.02, 15:04
            znow zapomnialam kto to powiedzial (oh ! ten alzheimer!) ale jednak zacytuje : "nie ma milosci, sa tylko
            dowody milosci".
            • Gość: alka_xx Re: okazywanie uczuć IP: 10.10.10.* 15.01.02, 15:30
              malwinamalwina napisał(a):

              > znow zapomnialam kto to powiedzial (oh ! ten alzheimer!) ale jednak zacytuje :
              > "nie ma milosci, sa tylko
              > dowody milosci".


              Tak,tak, jak to bylo?
              " Bil ja, wyzywal, ponizal ...no, ..." dawal dowody ....

              • malwinamalwina Re: ? 15.01.02, 15:34
                ja nie o tym.
                • Gość: alka_xx Re: ? IP: 10.10.10.* 15.01.02, 15:53
                  malwinamalwina napisał(a):

                  > ja nie o tym.

                  Ja tez w zasadzie nie chcialam o tym, ale co zrobic z takimi dowodami???


                  • malwinamalwina Re: 15.01.02, 16:03
                    wiesz tak jak ja ze to nie sa dowody milosci.
                    • Gość: alka_xx Re: IP: 10.10.10.* 15.01.02, 16:25
                      malwinamalwina napisał(a):

                      > wiesz tak jak ja ze to nie sa dowody milosci.

                      Zgoda , ja wiem i Ty wiesz, ale ten co tak okazuje? A ta jego kobieta , ktorej on
                      tak okazuje! Moze to brzmi faktycznie przewrotnie, ale jakze przewrotne bywa
                      zycie...
                      • kwieto NIezbadane sa dowody milosci 15.01.02, 16:45
                        Ech, ta Licencja Poetica...


                        Bohumil Hrabal, z opowiadania "Cyganska Romanca":

                        "- (...) Ale nie pozwolilbys mi isc tanczyc z innym? - wykrzyknela, a kiedy
                        ziewnal i nadal patrzyl na nia nic nie rozumiejac, zawolala: - Nie dalbys mi
                        kilka razy po gebie?!
                        I polozyla sie z powrotem w chlodnej pierzynie
                        Gaston zmknal oczy i oburacz sciskal sobie skronie i znowu widzial swoja twarz
                        na poczatku tego wieczore w wystawie sklepu Miejskiego Handlu Detalicznego,
                        widzial siebie w lustrze, widzial jaka ta cyganska dziewczyna byla wobec niego
                        grzeczna, a tu w lozku wylekniona najpierw, pozniej zas zawstydzona i
                        niezgrabna...
                        A kiedy to wszystko przemyslal, oswiadczyl:
                        - Dalbym ci w gebe, ze az bys sie nogami nakryla!
                        - Wiedzialam! A wiec mnie kochasz! - uradowala sie dziewczyna."
    • roseanne Re: okazywanie uczuć 15.01.02, 16:02
      zaczne od konca.
      mozliwe jest nauczenie kogos okazywania uczuc, raczej nie w druga strone.
      znam rodziny ,gdzie jak to juz ktos powyzej nastukal, nie ma takiego zwyczaju.
      Okazanie uczuc zonie poprzez cmokniecie w policzek jest sprzeczne z
      postawa "macho' takiego typa. na dzieci sie fuka- no psa mozna poglaskac.
      Im wiecej czulosci "wlozysz" w zwiazek tym lepiej wam bedzie. A jak masz zamalo
      to moze powiedz wprost- JA TEGO POTRZEBUJE, moze zrozumie.
      usciski
    • Gość: Niedobra Re: okazywanie uczuć IP: *.chello.pl 15.01.02, 17:48


      Kiedyś byłam w podobnej sytuacji , ja wychowana raczej w domu gdzie okazywało się
      bardzo często uczucia i on ..wychowany w dość ,,chłodnym stylu " .
      na początku bardzo mi to przeskadzało , denerwowało zwłaszcza że to
      otrzynywania tej czułości byłam przyzywczajona .. po jakimś czasie próbowałam
      kobiecymi sztuczkami ,,wyłudzać " tą jego czułość ..oczywiście skutek był dość
      marny ..po prostu im bardziej ja wymagałam tej czułości ..analizowałam dlaczego
      on zachował się tak a nie inaczej ... i czy to jak odsunął mi grzywke z
      czoła ..to czy to było czułe ? --tym bardziej on stresował się i po prostu nie
      potrafił być czuły .. po prostu czuł na sobie presję ..obowiązek że oto teraz i
      teraz muszę być czuły (to wiem ... z późniejszych rozmów ...) po pewnym
      czasie ..podzieliłam się z nimi swoimi odczuciami ..że czuje się nie kochana ,
      nie ,,dopieszczona " etc ..ON przyjął to do wiadomości ...powstała też między
      nami jakaś niepisana umowa że ja nie będe tego ,,kocham Cie " od niego wymagać
      ani czułości że postaram się go zaakceptować takim jaki jest ... przez ten okres
      czasu ja jednak nie zmieniłam swojego zachowania - nadal byłam bardzo czuła wobec
      niego ..mówiłam mu co chciałam i kiedy miałam ochote ..( nie zwracając na to że
      on niekonieczmnie zachowuje się wten sam sposób ..) i wlaściwie dziś po dłuższym
      czasie oswajania mojego Miłego z czułoscią i z nieco bardziej wylewnym sposobem
      bycia muszę stwierdzić że stał się większym pieszczochem niż ja ... a w mówieniu
      róznych czułosci potrafił znaleść przyjemność i robi to bardzo częśto nadal
      jednak za tym wszystkim stoją konkretne czyny i to jest chyba najważniejsze .

      Reasumując uważam że przedewszystkim należy porozmawiać z facetem , powiedzieć mu
      jak potrrzebujesz jego czułości a potem dać spokój ciągłym rozważaniom o tym czy
      kocha czy nie lecz po prostu dać dobry przykład :)))

      Niedobra :)



    • Gość: dorkasz Re: okazywanie uczuć IP: 217.98.233.* 15.01.02, 18:55
      hej :-) co do tego strachu przed malzenstwem - to co jest przedmiotem tego
      strachu? malzenstwo samo w sobie, jako cos nowego, czy moze niepewnosc co do
      jego przyszlosci? odpowiedz na to pytanie jest bardzo wazna, a poza tym - moze
      nie powinnam tak mowic, ale malzenstwo czasem warto odlozyc i nie traktowac go,
      jako jedynego finalu zwiazku - bo czy tu mozna w ogole mowic o finale?
      pozdrawiam :-)
    • Gość: fnoll Re: okazywanie uczuć IP: 195.150.224.* 15.01.02, 19:09
      ja musialem sie nauczyc okazywania uczuc, czulosci, pieszczot, przytulen -
      niestety nie kazdy wynosi ta zdecydowanie potrzebna do szczescia umiejetnosc z
      domu, bo tam wlasnie jej sie uczymy, to w jakim emocjonalno-fizycznym
      kontakcie bylismy ze swoimi rodzicami zdecydowanie rzutuje na nasze pozniejsze
      zwiazki o charakterze erotycznym

      jesli czuje sie brak i potrzebe - zdecydowanie mozna sie nauczyc, choc zabiera
      to troche czasu i naturalnie - wymaga nauczyciela czy nauczycielki :)

      osobiscie uwazam, ze moja zona uratowala mi zycie, bo bym wysechl bez czulosci
      i mozliwosci jej wyrazania - choc pewnie nigdy nie bede tak cieply, jakbym
      mogl byc, gdyby wygrzano mnie wczesniej (ech, nawyki to nasza druga natura jak
      mowia)

      prawdziwie powazny problem pojawia sie wtedy, gdy dziecko broniac sie przed
      frustracja wynikajaca z niezaspokojenia potrzeby bliskosci uczy sie zaprzeczac
      tej potrzebie - wtedy to juz chyba tylko terapia moze wydobyc takie
      niedopieszczone dziecko ze skorupy :(

      takze, odpowiadajac na twoje pytanie - w przypadkach skrajnych nieokazywanie
      uczuc moze oznaczac ich brak (wiazacy sie nawet ze zmianami w strukturze
      mozgu - uposledzenie obszarow odpowiedzialnych za emocjonalnosc, zaburzenie
      stwierdzalne w zdaje sie metoda tomografii pozytronowej, czesto wystepujace u
      dzieci od malego chowanych w domach dziecka), jesli tzw. uczuciowosc wyzsza
      nie miala szansy sie wyksztalcic - ale znacznie czesciej oznacza ich wyparcie,
      gdyz lacza sie z cierpieniem, poczuciem odrzucenia itp., i jedynym sposobem
      ich wydobycia jest dolanie milosci tam, gdzie jej zabraklo

      dana osoba przed takim "dolewaniem milosci" moze sie calkiem aktywnie bronic,
      bo oznacza to otwarcie starych ran - by stac sie w pelni kochajacym i gotowym
      na przyjmowanie milosci, trzeba sie po drodze skonfrontowac z jej brakiem,
      ktorego sie doswiadczylo, a to przeciez nie jest mile

      pzdr

      fnoll
      • czarodziejka Re: okazywanie uczuć 21.03.02, 00:37
        fnoll napisał(a):
        > ja musialem sie nauczyc okazywania uczuc, czulosci, pieszczot, przytulen -
        > (...) zdecydowanie mozna sie nauczyc, choc zabiera to
        > troche czasu i naturalnie - wymaga nauczyciela czy nauczycielki

        ---------
        jak?
        slonko, jak sie tego nauczyles?
        jak ona cie tego nauczyla?
        odpowiedz prosze!!!
        ja probuje roznych metod i ...
        tzn. on mnie przytula i glaszcze np. po buzi, ale slowa ......
        brak mi slow ;o(

        pozdrawiam serdecznie ;o)

    • Gość: rick Re: okazywanie uczuć IP: 192.39.188.* 21.03.02, 12:24
      Gość portalu: ula napisał(a):

      > czy nie okazywanie uczuc oznacza ich brak?,
      tak. po czym innym poznajesz, że w ogóle jakieś uczucia żywi ?

      > czy własciwą jest interpretacja : jak nie
      > przytula , nie mówi o uczuciach - to znaczy ,że nie kocha?
      nie. okazywanie uczuć nie musi ograniczać się do przytulania i mówienia o
      uczuciach. w końcu po czymś poznajesz, że nie jesteś mu obojętna. po czym ??

      > czy jest szansa na zwiazek w
      > którym jedno potrzebuje okazania uczucia a drugie jest do tego niezdolne ( poza
      > tym wszystko jest OK)?,
      to jakby powiedzieć - w moim samochodzie nie ma silnika, ale poza tym wszystko
      jest OK. szansa jest, ale czy będziesz w tym związku szczęśliwa ?

      > czy można się nauczyć nie odczuwania potrzeby czułosci lub
      > kogos nauczyć jej okazywania?
      można. ale nie wbrew woli zainteresowanego.

      a tak w ogóle to ta przypadłość nazywa się aleksytymia i staje się dość
      powszechna. smutne

      rick
    • Gość: moi Re: okazywanie uczuć IP: 213.25.85.* 21.03.02, 12:56
      Jak to mawiał mój kumpel gdy się skarżyłam, że mąż (na szczęście już były) nie
      okazuje mi żadnej czułości: Bo widzisz niektórzy faceci kochają twardo jak
      chłopi co to słowa dobrego nie powie, ale wybuduje studnię bliżej domu aby
      kobieta nie musiała chodzić daleko po wodę.
      Mi nie wystarczyła studnia blisko domu. Potrzebowałam łazienki z wanną i
      wspólnych kąpieli pełnych czułości i pieszczot.
      Można na długo zabić w sobie potrzeby, ale one i tak się odezwą i upomną o ich
      zaspokojenie.
      Teraz jestem z mężczyzną, który nie skąpi mi ciepła, gestów i słow. Bo same
      słowa to też za mało.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka