Dodaj do ulubionych

Refleksowanie

23.10.03, 14:49
Każdego dnia dowiadujemy się czegoś, więc właściwie każdy dzień czymś
owocuje :)

Dzisiaj - póki co - dowiedziałam się, przemyślałam i wyciagnęłam wnioski
takie:

1. dotarło do mnie znowu troszkę bardziej, że jeśli jakikolwiek człowiek ma
ze mną nie po drodze, to wcale nie znaczy, że ma coś do mnie - tylko tyle
zaś, że nam nie po drodze.
Tak więc nie powinno to dotykać, a można spokojnie się skierować w swoją
stronę.

He he, to zupełnie nie o Girl, bo mam nadzieję, że wywścieka się i wróci -
choć doskonale jej wściekłość rozumiem.

Chodzi zaś o ludzi, którzy znikają czasem na zawsze.

2. Każda akcja z fobią wywołuje po czasie ruch wahadła w drugą stronę i
przerost aktywności działan w drugą stronę - jeśli tu znów pojawią się głosy
potępienia, to wahadło niechybnie ruszy znowu w pierwszą stronę i wcale nie
zatrzyma się w złotym środku.
Będzie znowu to samo i to samo, i to samo.
Nie warto napędzać takich wahadeł.
Tak, to też o homoseksualiźmie.
Szum minie - i oby nikogo już nie wsadzano do więzień za takie a nie inne
nieradzenie sobie ze sobą.

3. Agresji w ogóle nie należy napędzać, bo może wymknąć się spod kontroli - a
banie się lub odpowiadanie na agresję agresją - jest napędzaniem i
pokazywaniem, że bierze się zagubieńca na serio.
Zagubieniec sam się nie oszczędzi - nie oszczędzi więc i innych.

4. Trzeba dużo rozmawiać i chcieć rozumieć - komunikacja jest piękna - nawet
za cenę snu :)

Mam dziś wyjątkowo pracowity dzień.

:)
Obserwuj wątek
    • kvinna lubię Cię, Alfiko 23.10.03, 14:53
      Się ponaprawia, mam nadzieję.
      Nie chce mi się dużo pisać, tylko tyle.
      Uśmiechy.
      • alfika Re: dziękuję 23.10.03, 14:57
        Nie umiem ukryć, że mam tak samo - lubię Kvinnę.

        Się ponaprawia, a wnioski zostaną, na szczęscie.
        • kvinna forum pod zdechłym pieskiem 23.10.03, 15:00
          ma kryzys, ale każdy kryzys może zmierzać ku czemuś dobremu, co nie?
          Tak w każdym razie "psychologowie mawiają" :)
    • yagnieszka Re: Refleksowanie 23.10.03, 15:20
      alfika napisała:

      > 1. dotarło do mnie znowu troszkę bardziej, że jeśli jakikolwiek człowiek ma
      > ze mną nie po drodze, to wcale nie znaczy, że ma coś do mnie - tylko tyle
      > zaś, że nam nie po drodze.
      > Tak więc nie powinno to dotykać, a można spokojnie się skierować w swoją
      > stronę.

      A co jesli MA DO MNIE (personalnie do MNIE)? Wszystkie posty huczace homofobia
      bardzo mnie OSOBISCIE dotykaja. I za kazdym razem oddycham z ulga, ze jednak
      nie mieszkam w Polsce. Kiedys czytanie takich postow sprawialo mi wrecz
      perwersyjna przyjemnosc - "wy sobie piszcie, co chcecie a ja i tak swoje wiem"
      ale od jakiegos czasu popadam w coraz wiekszy smutek - dlaczego to myslenie sie
      nic a nic w Polsce nie zmienia? No dlaczego?
      Ja rozumiem, ze Ty i wielu innych macie komfort "dyskutowania wylacznie
      problemu" ale co z tymi, ktorzy z tym "problemem" musza w Polsce zyc? Nawet mi
      sie nie chce myslec. Wyc sie chce.

      >
      > 2. Każda akcja z fobią wywołuje po czasie ruch wahadła w drugą stronę i
      > przerost aktywności działan w drugą stronę - jeśli tu znów pojawią się głosy
      > potępienia, to wahadło niechybnie ruszy znowu w pierwszą stronę i wcale nie
      > zatrzyma się w złotym środku.
      > Będzie znowu to samo i to samo, i to samo.
      > Nie warto napędzać takich wahadeł.
      > Tak, to też o homoseksualiźmie.
      > Szum minie - i oby nikogo już nie wsadzano do więzień za takie a nie inne
      > nieradzenie sobie ze sobą.

      To nie jest kwestia wiezien czy nawet wpisu w rejestr chorob. Caly problem w
      tym, co ma ze soba zrobic dziewczyna czy chlopak na glebokiej wsi gdy zaczyna
      do niego czy do niej docierac swiadomosc wlasnej (odmiennej od wiekszosci)
      orientacji seksualnej. Bo to nawet nie chodzi o zapisy prawne tylko o poczucie
      bezpieczenstwa wsrod ludzi, z ktorymi sie zyje na codzien. Wahadlo, jak
      slusznie zauwazasz, bedzie sie wahac od extremum do extremum ale gdzies w tym
      musi byc miejsce na zwyczajna sympatie czlowieka do czlowieka. A tego nie ma
      nawet u tych, ktorzy deklaruja swoja powierzchowna tolerancje z cala
      lista "warunkow wstepnych".
      >
      > 3. Agresji w ogóle nie należy napędzać, bo może wymknąć się spod kontroli - a
      > banie się lub odpowiadanie na agresję agresją - jest napędzaniem i
      > pokazywaniem, że bierze się zagubieńca na serio.
      > Zagubieniec sam się nie oszczędzi - nie oszczędzi więc i innych.

      Zgadza sie - agresja to kanal, w ktory ludzie wzajemnie sie wpedzaja. Ale tez
      nie mozna stac obojetnie wobec agresji. Mozna tak jak ja - zmienic adres ale to
      jest luksus, ktory nie wszystkich dotyczy. Bardzo wielu jednak musi
      podjac "walke" i tragiczne jest to, ze wciaz MUSZA. Ze dla wielu jest
      niemozliwym zycie bez udowadniania swiatu, ze NIE
      SA "zboczeni", "nienormalni", "niebezpieczni" - dowodzenie
      wlasnej "niewinnosci" jest zawsze tricky.
      >
      > 4. Trzeba dużo rozmawiać i chcieć rozumieć - komunikacja jest piękna - nawet
      > za cenę snu :)
      >
      Moze tak, moze nie. Czasem juz sie po prostu nie da skomunikowac. Tylko co
      potem?

      > Mam dziś wyjątkowo pracowity dzień.
      Ja mialam okropnie pracowita noc. Dzien bedzie spokojny - musze zebrac jablka,
      co spadly.
      • alfika Re: Refleksowanie 23.10.03, 18:12
        yagnieszka napisała:

        > A co jesli MA DO MNIE (personalnie do MNIE)? Wszystkie posty huczace
        homofobia
        > bardzo mnie OSOBISCIE dotykaja. I za kazdym razem oddycham z ulga, ze jednak
        > nie mieszkam w Polsce. Kiedys czytanie takich postow sprawialo mi wrecz
        > perwersyjna przyjemnosc - "wy sobie piszcie, co chcecie a ja i tak swoje
        wiem"
        > ale od jakiegos czasu popadam w coraz wiekszy smutek - dlaczego to myslenie
        sie
        >
        > nic a nic w Polsce nie zmienia? No dlaczego?


        A nie sądzisz, że to wcale nie DO CIEBIE, ale przeciwko samemu sobie?
        I wcale nie idzie o to, ze Ty "masz problem", ale ten, kto atakuje - i to jego
        durny sposób na całkowitą bezsilność?!
        Na Tobie się skupia, to jest najgorsze - ale nie jest przeciwko Tobie, nawet
        tak nie myśl!

        Jeśli bycie hetero- to komfort, to taki akurat mam - nie moja wina i nie moja
        zasługa. Dokładnie tak samo, jak w przypadku homo-.
        Natomiast żyć to kazdy z nas musi ze swoimi nie-komfortami, czy w Polsce, czy
        nie w Polsce - i nie zawsze prowadzi się jałowe dyskusje, jak pojmie jedna
        osoba, to warto powtarzać w kółko - choć fajnie mieć większą skuteczność...

        Sama popatrz, jak wielu ma znajomych homo - i jak wielu traktuje ich NORMALNIE!

        To już jest wskazówka, ze nie da rady potępiać kogoś o takiej a nie innej
        orientacji, z kim staje się oko w oko - kto jest konkretnym Człowiekiem, a nie
        anonimem, na którym w swojej bezmyślności można wyżyć jakies własne lęki!

        I co? Nagle się okazuje, ze już nie jest tak łatwo potępiać!



        > To nie jest kwestia wiezien czy nawet wpisu w rejestr chorob. Caly problem w
        > tym, co ma ze soba zrobic dziewczyna czy chlopak na glebokiej wsi gdy zaczyna
        > do niego czy do niej docierac swiadomosc wlasnej (odmiennej od wiekszosci)
        > orientacji seksualnej. Bo to nawet nie chodzi o zapisy prawne tylko o
        poczucie
        > bezpieczenstwa wsrod ludzi, z ktorymi sie zyje na codzien. Wahadlo, jak
        > slusznie zauwazasz, bedzie sie wahac od extremum do extremum ale gdzies w tym
        > musi byc miejsce na zwyczajna sympatie czlowieka do czlowieka. A tego nie ma
        > nawet u tych, ktorzy deklaruja swoja powierzchowna tolerancje z cala
        > lista "warunkow wstepnych".



        Być moze to właśnie jest ten sens - tłumaczenia i sobie, i tłumokowi swoją
        normalność.
        Tak jak zgwałcona kobieta musi uporać się z uwagami o tzw. prowokowaniu
        gwałciciela, dziecko alkoholika z przekonywaniem całego świata (ze sobą na
        czele), że jest wspaniałym człowiekiem - ba, że jest w ogóle człowiekiem!

        Ty też tę walkę podejmujesz i wcale nie masz łatwiej!
        Zobacz, każdy taką walkę ma w życiu.


        > >
        > Moze tak, moze nie. Czasem juz sie po prostu nie da skomunikowac. Tylko co
        > potem?


        Zawsze jest sens próbować, nawet jeśli czasem trzeba odpocząć. ZAWSZE.


        >
        > > Mam dziś wyjątkowo pracowity dzień.
        > Ja mialam okropnie pracowita noc. Dzien bedzie spokojny - musze zebrac
        jablka,
        > co spadly.


        Ja przytacham ze sklepu :)
    • Gość: Selene Re: Refleksowanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.03, 15:29
      Bardzo ładnie napisałaś, Alfiko, na prawdę bardzo ładnie, szczególnie o tej
      komunikacji i agresji, co do fobii dodam tylko, że czasami warto podjąć jednak
      jakieś akcje,(pewnie, że najlepiej bez agresji),choćby po to aby nie uciekać
      od problemów i uzmysłowić ludziom, że on istnieje i jak różne mogą być
      spojrzenia na tą samą rzecz.

      " Trzeba dużo rozmawiać i chcieć rozumieć - komunikacja jest piękna " -
      popieram.:)
      • alfika Re: Refleksowanie 23.10.03, 18:16
        Racja, ale nie z agresją.

        Poza tym nie każdy jest w danej chwili gotów na zrozumienie, czasem trzeba
        odejść, a czesm tylko poczekać.
        Nie ma sensu podejmować dyskusji z tłumem albo z człowiekiem rozjuszonym -
        czasem trzeba po prostu poczekać na właściwy moment.
    • komandos57 Re: Refleksowanie 23.10.03, 19:21
      jestes alfiku zbyt jebnieta by cos do ciebie dotarlo

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka