Dodaj do ulubionych

Psychologia a religia

01.11.08, 08:41
Co psychologia ma do powiedzenia nt. religii ? Przez ostatnią aferę z gołymi
cyckami i policją zastanawiam się, co to za jazda, że od małego epatuje się
dzieci ukrzyżowanym gościem (trochę hardcore chyba), ale już gołe ciało to
straszne rzeczy. Spowiedź, różne stresujące inicjacje (komunia, bierzmowanie),
grzech pierworodny... Komentujcie proszę.
Obserwuj wątek
    • shangri.la Re: Psychologia a religia 01.11.08, 08:58
      Jak by Ci tu powiedzieć, młody człowieku....dzięki religii, przestajesz pytać o
      sens swojego istnienia. Dzięki komunii zyskujesz udział w odkupieniu, którego
      zapewne nie rozumiesz, ale to mniej więcej tak, jakbyś się stawał rycerzem Jedi,
      a dzięki spowiedzi, masz psychoterapię free. Mało?:)
      • grenzik Re: Psychologia a religia 01.11.08, 10:48
        Oj shangri... tobie to chyba płacą za pisanie na tym forum (piszę to ze szczerą
        sympatią) :) Ostatnio powtórzyłem sobie "Dogmat Chrystusa" i jakoś mnie
        psychologia wiary, że tak powiem, zaintrygowała. A może polecisz jakąś lekturę
        na temat ?
        • shangri.la Re: Psychologia a religia 01.11.08, 11:45
          Ad 1 Chciałabym:)
          Ad 2 Polecam to wydawnictwo. Przejrzyj jego ofertę, a z całą pewnością
          znajdziesz coś dla siebie
          www.wdrodze.pl/
          Ad 3 Z podziękowaniem za dobre słowo, pozdrawiam i życzę jak najmniej rozterek
          duchowych, chociaż i one mają swoją wartość:)
    • krotochwila_pl Re: Psychologia a religia 01.11.08, 10:42
      Ja myślę, że fakt, że wychowałaś się w katolickim kraju nie ma żadnego wpływu na
      kształtowanie się światopoglądu i charakteru.
    • elielieli Re: Psychologia a religia 01.11.08, 11:26
      "Co psychologia ma do powiedzenia nt. religii ?"
      Nic.
      Tak jak kazda inna nauka. Psychologia zajmuje sie zjawiskami
      rzeczywistymi, mozliwymi do poznania i zbadania. Nie zaklada ze
      istnieje interwencja Wyzszej sily na procesy psychiczne. I to
      wlasnie czyni ja psycho-logia a nie szamanizmem.
      Istnieja natomiast badania psychologiczno-spoleczne nad
      religijnoscia jako elementem zycia codziennego.Zgodnie z wynikami
      tych badan mozemy powiedziec ze osoby *prawdziwie* wierzace zyja
      lepiej, dluzej i maja nizszy poziom depresji. Ale te badania
      prowadzone sa na grupie wyznawcow roznych religii, nie tylko wsrod
      katolikow.
      Co do pol-kat, to jest to razacy przyklad poganstwa, ktory juz nic
      wspolnego nie ma z chrzescijanstwem, a szkoda, bardzo szkoda.
      Co do *spowiedzi*: Shangri.la- ty sie lepiej wypowiadaj o tym, na
      czym sie znasz, czyli nie na temat religii ani nie na temat
      psychologii.
      Spowiedz wymyslona zostala przez kosciol kat do bezposredniego
      kontrolowania spoleczenstwa. Powstala jako nazedzie wladzy i sluzy
      tylko do jej podtrzymywania i podkreslania. Juz sama forma-pelzanie
      na kleczkach przed jakims facecikiem, symbolicznie reprezentuje
      pokornosc (pokornosc przed czlowiekiem-nie przed Bogiem czy
      Chrystusem-w Nowegym Testamencie nie ma wzmianki o rytuale
      spowiedzi, a wiec jest on pozniejszym wynalazkiem administracji
      monarchii watykanskiej).
      Przeciwnie, psychoterapia nie sluy do zdominowania psychiki
      pacjenta, tylko jest procesem, ktory ma na celu przywrocic mu
      calkowita autonomie w sterowaniu wlasnym zyciu ( autonomie jezeli
      codzi o jego wlasne ograniczenia psychiczno-emocjonalne i autonomie
      jako czlonka grupy spolecznej, rodziny, szkoly itp.).
      W psychoterapii *nie isstnieje* imperatyw mowienia wszystkiego,
      mowienia tego co chcialoby sie przemilczec. Jest to relacjia
      pomiedzy dwiema osobami postawionymi na rownych pozycjach, a
      poniewaz sama sytuacja przychyla szale na rzecz wladzy terapeuty
      nad pacjentem, dobry specjalista musi zadbac o to zeby pacjent mogl
      zawsze ja wyrownac. Istnieja psychoterapie w ktorych koncowe
      stadium polega na tym ze to pacjent przejmuje ster nad procesem,
      zgodnie z wlasnymi inicjatywami.
      • grenzik Re: Psychologia a religia 01.11.08, 12:21
        Kurde. Moja dyletancka jaźń (tutaj sam sobie gratuluję zwrotu) nie ma ochoty na
        dyskusję o pojęciach, definicjach i takich tam profesjonalnych sprawach. Ale
        spójrz elielieli, religia kształtuje mnóstwo zachowań, przekonań, wpływa na
        światopogląd. Temu chyba nie można zaprzeczyć ? Wiem, że mało szczegółowe to
        moje pytanie w tytule wątku, ale liczyłem na sprowokowanie dyskusji. I tak,
        spodobało mi się co shangri napisała o sakramencie spowiedzi, a liczę na więcej.
        Pozdrawiam :)
        • elielieli Re: Psychologia a religia 01.11.08, 12:44
          Grenzik, jezeli masz potrzebe duchowa bycia nawroconym, to idz do
          pierwszego lepszego kosciola i powiedz ze jestes marksista ale w
          Pana Boga wierzysz, zobaczysz jak beda ucieszeni.
          Nie rozumiem czego szukasz tu na forum?
          Tak, pol-kat dziala tak na spoleczenswo jak propaganda w
          komunizmie. W zadnym innym kraju "katolickim" tego nie ma.
          • grenzik Re: Psychologia a religia 01.11.08, 12:56
            Nie jestem specjalnie elokwentną osobą, więc może trudno mi dobrze zatytułować
            wątek tak, żeby uruchomić oczekiwaną dyskusję :( A szukam na forum ciekawych
            informacji, opinii, zdań na temat tego, jakie psychologiczne mechanizmy rządzą
            kwestiami wiary, religii i tak dalej. Jestem laikiem w kwestiach psychologii
            jako nauki, więc wybacz nieadekwatny - być może - język.
            • elielieli Re: Psychologia a religia 01.11.08, 13:00
              Na poczatek wystarczyloby przeczytanie dobrego wprowadzenia do
              Maksizu i moglbys juz operowac wszystkimi potrzebnymi terminami i
              pojeciami. Tak to juz jest, teoria sluzy lepszemu poznaniu zjawiska
              z ktorym mamy doczynienia, a nie dodatkowemu zagmatwaniu sprawy.
              jesli nie potrafisz sformulowac odpowiedniego pytania nigdy nie
              znajdziesz odpowiedzi na nie. I tak o to w filozofii, najwazniejsza
              umiejetnosc, to formulowanie wlasciwych pytan. To nie takie proste
              jak przypuszczales.
              • grenzik Re: Psychologia a religia 01.11.08, 15:22
                Co ty z tym marksizmem ? :) Moja stopka to tylko cytat z ulubionych komedii. A
                poza tym... Skąd wiesz co przypuszczam ?

                PS: To oczywiście taki żart.
                • elielieli Re: Psychologia a religia 01.11.08, 15:26
                  To nie zartuj sobie z powaznych rzeczy.Marksizm najlepiej wyjasnia
                  role religii (a juz najlepiej takiej pseudo-religii jak pol-kat) w
                  spoleczenstwie.
        • leda16 Re: Psychologia a religia 04.11.08, 07:28
          Nie wierz elielieli, bo z zakresu psychologii posiada wiedzę powierzchowną i płytką, której by się w Polsce powstydził student II roku UJ. Wiedzę praktycznie ograniczoną do paru psychoterapeutycznych schemacików, które powtarza bez zrozumienia. Tymczasem psychologia religii to ogromny, rozbudowany teoretycznie i empirycznie dział wiedzy naukowej zajmujący się badaniem postaw moralnych,świadomości religijnej,przekonań, stereotypów,koegzystencji w umyśle ludzi wiary religijnej i teorii naukowych, etc. Jeżeli te kwestie Cię interesują, polecam Wł. Witwickiego "Wiara oświeconych" - polska publikację,opartą na badaniach postaw ludzi wykształconych wobec kanonów wiary, która mimo upływu lat nie straciła nic ze swej aktualności. Natomiast z nowszych opracowań, w każdej monografii z zakresu psychologii znajdziesz rozdział dotyczący psychologii religii wraz z bogatą bibliografią. Jeżeli zaś chcesz tylko popyszczyć na kler jak większość Dyskutantów wypowiadających się w tym wątku, to raczej szkoda na to czasu. Przynajmniej mojego.
          • elielieli Re: Psychologia a religia 05.11.08, 00:02
            Leda, ty nie masz nawet powierzchownych wiadomosci studenta II
            roku, co nie przeszkadza ci wypowiadac sie z pozycji wszech-
            eksperta.Pozycje o ktorych piszesz, to nie psychologia tylko w
            najlepszym przypadku belletrystyka, filozofia moralna albo science-
            fiction.
            • leda16 Re: Psychologia a religia 05.11.08, 07:12
              Tia...monografie z zakresu psychologii z rozdziałami poświęconymi religii... "to nie psychologia tylko w
              > najlepszym przypadku belletrystyka, filozofia moralna albo science-
              > fiction." :))). No coments.
              • elielieli Re: Psychologia a religia 06.11.08, 23:53
                Twoj problem w tym, ze czytasz tylko monografie...
          • grenzik Re: Psychologia a religia 08.11.08, 15:16
            Dziękuję łabędzico ;) O to mi właśnie chodziło :) Ale elielieli chyba po prostu
            nie zrozumiała pytania. W kwestiach psychologii nie jestem wykształcony, co
            pewnie widać na pierwszy rzut oka. Mimo to, pytam właśnie o takie podejście, o
            jakim piszesz. Przeczytałem tu coś takiego: "nic, jak żadna inna nauka". A ja
            nie pytam przecież o wiarę, osobiste nastawienie i problemy wewnętrzne, że tak
            powiem, ale o to, co właśnie a propos religii można zbadać. A psioczenie na kler
            - chociaż zdarza mi się - pozostawiam jak najdalej od tego wątku :)
      • grenzik Re: Psychologia a religia 01.11.08, 15:38
        Hej! Tak jakoś nagle zauważyłem, że dziwne rzeczy tutaj czytam. Piszesz, że
        żadna nauka nie ma nic do powiedzenia na temat religii. Jak to nie ? Socjologia
        może zająć się religią w kontekście budowania więzi społecznych chociażby.
        Filologia może nam pozwolić na analizę źródeł literackich stanowiących trzon
        większości wyznań. Psychologia - mniemam - może nam pomóc zrozumieć, w jaki
        sposób religia kształtuje nasze postrzeganie świata. Filozofia podpowie jak
        traktować religię w kontekście szeroko pojmowanej rzeczywistości. Religia jest
        zjawiskiem jak najbardziej podlegającym poznaniu i badaniu :) co piszę ściśle
        odnosząc się do twojej wypowiedzi.
        • rzeka.suf Re: Psychologia a religia 01.11.08, 15:49
          'dziwne rzeczy tutaj czytam...'

          dokladnie, refleksja nad religia zajmuje sie psychologia, filozofia i
          socjologia. bardzo ciekawe rzeczy, niestety nie pamietam.
        • focus35 Re: Psychologia a religia 01.11.08, 21:49
          na ten temat - czy nauka moze/powinna badac religie - jest ostatnio
          wydana przez PIW ksiazka Daniela Dennetta "Odczarowanie. Religia
          jako zjawisko naturalne" - mniej dotyczy psychologii. Nie wprost ale
          pisal o wierze np. Erich Fromm ("Niech sie stanie czlowiek") -
          porusza tam kwestie sumienia - ciekawie:)

          grenzik napisał:

          > Hej! Tak jakoś nagle zauważyłem, że dziwne rzeczy tutaj czytam.
          Piszesz, że
          > żadna nauka nie ma nic do powiedzenia na temat religii. Jak to
          nie ? Socjologia
          > może zająć się religią w kontekście budowania więzi społecznych
          chociażby.
          > Filologia może nam pozwolić na analizę źródeł literackich
          stanowiących trzon
          > większości wyznań. Psychologia - mniemam - może nam pomóc
          zrozumieć, w jaki
          > sposób religia kształtuje nasze postrzeganie świata. Filozofia
          podpowie jak
          > traktować religię w kontekście szeroko pojmowanej rzeczywistości.
          Religia jest
          > zjawiskiem jak najbardziej podlegającym poznaniu i badaniu :) co
          piszę ściśle
          > odnosząc się do twojej wypowiedzi.
    • facettt Re: Psychologia a religia 01.11.08, 13:35
      grenzik napisał:
      ale już gołe ciało to straszne rzeczy.

      nie przejmuj sie :)

      slyszales o polsko-niemieckiej wojnie
      na "golizne" na plazach w Swinoujsciu i Allbeck? :)
    • lifeisaparadox Re: Psychologia a religia 01.11.08, 13:54
      Psychologia i religia maja moim zdaniem ogromnie duzo wspolnego. Religia i
      psychologia staraja sie w sposob logiczny wytlumaczyc "psyche" czlowieka, jazn,
      swiadomosc, doswiadczenia i ich znaczenie, powiazanie. W naszym kraju
      religijnosc umarla juz wieki temu, pozostal rytualizm - podobnie jak z buddyzmem
      w Chinach - po calym zaangazowaniu w zglebianie swiadomosci i duszy pozostaly
      tylko obrzadki i wspomnienia, gdzie niegdzie moze zachowaly sie jakies odlamy
      gdzie czuc powiew swiezosci.
      Od wiekow religia stanowila trzon moralnej i psychicznej autonomii ludzi,
      korygujac zachwiania psychiczne. Najlepszym przykladem jest buddyzm w ktorym
      uczestnicy roznych praktyk maja na celu pozbyc sie zaciemnien umyslu,
      ograniczen, zludnych koncepcji, zgubnych porzadan, osiagnac czysty umysl nie
      noszacy sladu negatywnych stanow psychicznych. Mysle ze pod tym moga sie
      podpisac wszyscy terapeuci jak i guru buddyjscy.
      Metodologia jest rozna, ale generalnie nastawienie np. dobrego psychoterapeuty i
      uznanego guru jest bardzo podobna - nic co ludzkie nie jest obce, wszystko ma
      swoje zrodla w takiej czy innej postaci a ich zrozumienie prowadzi do uwolnienia
      od ograniczen. Mozna podazac tym torem myslenia i znalezc naprawde duzo
      wspolnych cech religii i psychologii.
      Tyle ze psychologia jest najswiezsza, najmlodsza, najbardziej prezna obecnie,
      dlatego zajmuje powiedzmy pierwsze mijsce jesli chodzi o rozwiazywanie ludzkich
      problemow i zagadnien egzystencjalnych.
      • elielieli Re: Psychologia a religia 01.11.08, 14:05
        Hmm.....to juz nie psychiatria zajmuje to miejsce? I od kiedy?

        blad rzeczowy:
        "Religia i
        > psychologia staraja sie w sposob logiczny wytlumaczyc "psyche"
        czlowieka, jazn,
        > swiadomosc, doswiadczenia i ich znaczenie, powiazanie".


        Religia nie zajmuje sie wyjasnianiem niczego ale to zupelnie
        niczego w sposob logiczny, a tylko w sposob metafizyczny, co znaczy
        ze wszystkie zjawiska sa wynikiem interwencji Wyzszej Sily na tym
        swiecie. Giordano Bruno przekonal sie o tym na wlasnym stogu.
        • lifeisaparadox Re: Psychologia a religia 01.11.08, 14:20
          elielieli napisała:

          > Religia nie zajmuje sie wyjasnianiem niczego ale to zupelnie
          > niczego w sposob logiczny, a tylko w sposob metafizyczny, co znaczy
          > ze wszystkie zjawiska sa wynikiem interwencji Wyzszej Sily na tym
          > swiecie. Giordano Bruno przekonal sie o tym na wlasnym stogu.

          W buddyzmie nie ma "sily wyzszej", jest tylko ludzki umysl. Slynne "wszystko
          jest umyslem" wywodzi sie z buddyzmu.
          Metafizycznosc mozna znalezc w psychologii, ego, superego, swiadomosc,
          podswiadomosc, nadswiadomosc, to wszystko sa pojecia abstrakcyjne ktore juz byly
          w postaci "dusza" dla przykladu, definiowanej jako swoiste "dwa w jednym
          czlowieku", a teraz znowu mamy w psychologii "mnogosc bytow" skladajaca sie na
          ludzkie jestestwo, swiadomosc. To czysta metafizyka. Inaczej by bylo gdyby
          psychologia odwolywala sie stricte do obszaru mozgu, jego wycinka i tam lokowala
          swoje pojecia w czysto matematyczny, chemiczny, medyczny sposob. Ale tak nie
          jest, wiec mamy do czynienia z pojeciami wymagajacymi zlozonego myslenia
          abstrakcyjnego.
          • elielieli Re: Psychologia a religia 01.11.08, 15:20
            wybrales bardzo zly przyklad, buddhyzm jest to system filozoficzny
            a jego zwolennicy podazaja za odkryciem Prawdy objawionej przez
            Budde.Niektore odlamy buddhysmu przewiduja tez wierzenia religijne,
            bo tak najprostsi ludzie odbieraja i interpretuja te filozofie,
            natomiast uczeni ktorzy zajmuja sie interpretacja nauk Buddhy
            wskazuja na to ze Buddha nigdy nie uzyl jakiegokolwiek odnosnika do
            Sil ponadnaturalnych, ajego nauki mozna spokojnie uznac za
            ateistyczne.Jeszcze inni uczeni wskazuja na to ze W Buddhyzmie nie
            ma zadnej mowy ani o Bogu, ani tez i jego nieobecnosci (ani o
            teizmie ani o ateizmie) , ani tez o filozofii.
            Nie wiem skad pochodzi to slynne "wszystko jest umyslem", bo w
            praktyce buddhystycznej wyglada to tak, ze "wszystko pochodzi z
            pustki". Tocza sie zaciete dysputy nat tym czym ta pustka jest.
            Istnieja pozycje na pograniczu chrzescijanstwa i buddhyzmu, ktore
            wskazuja na to ze te pustke osiagamy kiedy *uwolnimy sie od
            umyslu*, a w chrzescijanstwie jest to odpowiednikiem "wstapienia w
            Milosierdzie Boskie". Tak wiec dla buddhysty dyletanta istnieje
            wszechobecna pustka z ktorej wszystko bierze swoje korzenie, dla
            chrzescijanina-buddysty istnieje wszechobecna milosc. Umysl jest
            posadzany o robienie nam brudnej roboty na drodze do naszego
            oswiecenia. Umysl jest siedliskiem wszelkich "manas".
            "Metafizycznosc mozna znalezc w psychologii, ego, superego,
            swiadomosc,
            > podswiadomosc, nadswiadomosc, to wszystko sa pojecia abstrakcyjne"

            To sa wszystko pojecia z psychoanalizy, ktora nie jest psychologia,
            natomiast jest postrzegana przez psychologie naukowa empiryczna
            (czyli doswiadczalna) jako metafizyka. Psychologia walczyla przez
            ostatnie 100 lat nad tym aby uwolnic sie od metafizyki, a ty ja
            pakujesz nadal w psychologie.


            • lifeisaparadox Re: Psychologia a religia 01.11.08, 20:04
              Buddyzm to akuratnie doskonaly przyklad jesli mowimy o powiazania z innymi
              systemami filozoficznymi, a nawet i naukami scislymi. Nawet w fizyce kwantowej
              pewne koncepcje buddyjskie spotkaly sie z wielka aprobata fizykow.

              elielieli napisała:

              > Nie wiem skad pochodzi to slynne "wszystko jest umyslem", bo w
              > praktyce buddhystycznej wyglada to tak, ze "wszystko pochodzi z
              > pustki". Tocza sie zaciete dysputy nat tym czym ta pustka jest.

              Pustka rozumiana jest jako nieobecnosc percepcji. Wiadomo, jesli nie ma Ciebie,
              nie ma tez tego co widzisz. Stad bierze sie pojecie "pustka". Na tym bazuje
              stwierdzenie, ze wszystko co istnieje, istnieje tylko dlatego ze istnieje
              percepcja. Bez jakiejkolwiek percepcji... niema niczego, i to jest nazywane
              "pustka". Jest to swoiste, i bardzo z reszta logiczne, zanegowanie
              "rzeczywistosci obiektywnej" czyli niezaleznej od postrzegajacego podmiotu.
              Dlatego "wszystko jest umyslem" jest czesto spotykanym okresleniem w buddyzmie
              zen i nie tylko.

              > Istnieja pozycje na pograniczu chrzescijanstwa i buddhyzmu, ktore
              > wskazuja na to ze te pustke osiagamy kiedy *uwolnimy sie od
              > umyslu*, a w chrzescijanstwie jest to odpowiednikiem "wstapienia w
              > Milosierdzie Boskie".

              Taka proba znalezienia wspolnych interesow. Typowe dla buddyzmu - asymilacja.

              > Tak wiec dla buddhysty dyletanta istnieje
              > wszechobecna pustka z ktorej wszystko bierze swoje korzenie, dla
              > chrzescijanina-buddysty istnieje wszechobecna milosc. Umysl jest
              > posadzany o robienie nam brudnej roboty na drodze do naszego
              > oswiecenia. Umysl jest siedliskiem wszelkich "manas".

              Nie zapominajmy ze buddyzm nie uwaza umyslu za siedlisko zla, lecz traktuje
              umysl ludzki jako cenne narzedzie dzieki ktoremu mozliwe jest osiagniecie
              wyzwolenia - samo-oswiecenia. Zle nawyki sa zrodlem zaburzonej egzystencji i
              powracajacych problemow. Laczac pojecia, wedlug buddyjskiej mysli, usuwajac
              wszystkie "neurotyzmy" czlowiek osiaga oswiecenie - tzn. czysta, duchowa
              egzystencje. Kluczowym pojeciem jest tutaj neurotyzm jako zobrazowanie tego,
              czego usuwaniem - lub przeksztalcaniem - zajmuje sie filozofia buddyjska.
              No i ta dzika rozkosz jaka odczuwaja buddysci w kontakcie z psychologia :>

              > "Metafizycznosc mozna znalezc w psychologii, ego, superego,
              > swiadomosc,
              > > podswiadomosc, nadswiadomosc, to wszystko sa pojecia abstrakcyjne"
              >
              > To sa wszystko pojecia z psychoanalizy, ktora nie jest psychologia,
              > natomiast jest postrzegana przez psychologie naukowa empiryczna
              > (czyli doswiadczalna) jako metafizyka. Psychologia walczyla przez
              > ostatnie 100 lat nad tym aby uwolnic sie od metafizyki, a ty ja
              > pakujesz nadal w psychologie.

              Tak do konca nie da sie uciec od metafizyki, od tej ludzkiej przypadlosci
              percepcyjnej.
              • shangri.la Re: Paradox mantruje...:( 01.11.08, 20:15
                A fascynacja buddyzmem w Polsce to tylko podzwonne dla New Age, dawno
                przebrzmiałego na zachodzie Europy i w USA.
                Poszukaj jakieś nowe prądy, może animizm by ci spasował?:)
                Ach i ta nienawiść do neurotyzmu, czyli 90% społeczeństwa...:)
                I "rozkosz buddysty w kontakcie z psychologią"/psycho-loszką...:)
                Wyobrażamy sobie jak rozkosznie wam jest, ale to sfera intymna, na forum nie
                wypada:)
                • lifeisaparadox Re: Paradox mantruje...:( 02.11.08, 00:09
                  rozbrajasz mnie szangi :>>>>
              • elielieli Re: Psychologia a religia 01.11.08, 20:41
                Tak wiec mozesz dokonczyc ze i psychologia nie ma nic wspolnego z
                buddhyzmem:
                "Pustka rozumiana jest jako nieobecnosc percepcji. Wiadomo, jesli
                nie ma Ciebie,
                nie ma tez tego co widzisz. Stad bierze sie pojecie "pustka". Na
                tym bazuje
                stwierdzenie, ze wszystko co istnieje, istnieje tylko dlatego ze
                istnieje
                percepcja. Bez jakiejkolwiek percepcji... niema niczego, i to jest
                nazywane
                "pustka". Jest to swoiste, i bardzo z reszta logiczne, zanegowanie
                "rzeczywistosci obiektywnej" czyli niezaleznej od postrzegajacego
                podmiotu.
                Dlatego "wszystko jest umyslem" jest czesto spotykanym okresleniem
                w buddyzmie
                zen i nie tylko."

                Dla psychologi percepcja jest jednym z najwazniejszych obiektow
                badan.
                Drogi buddyzmu rozchodza sie tez z droga psychoanalizy: celem
                psychoanalizy jest dazenie do indywiduacji podmiotu
                psychologicznego Ego. Celem buddyzmu jest trascendencja tego
                podmiotu. Wybrales najgorszy przyklad jaki istnieje.
                • lifeisaparadox Re: Psychologia a religia 01.11.08, 23:57
                  elielieli napisała:

                  > Tak wiec mozesz dokonczyc ze i psychologia nie ma nic wspolnego z
                  > buddhyzmem:

                  Mylnie wnioskujesz ze cos niby dokanczam i to w pierwszym zdaniu.
                  Wszystko co zostalo stworzone ludzkimi rekoma musi miec wiele wspolnego ze soba.

                  Psychologia to wciagajacy, ale tez kolejny nurt science-fiction na rowni z
                  religijnymi objawieniami, wyglaszajacy prawdy o zyciu, spoleczenstwie, ludziach,
                  ich funkcji i dobrobycie jednostkowym, spolecznym. Narzedzie sortujace i
                  normujace, korygujace, rugujace i definiujace to, co pozytywne w ludzkiej
                  psyche, w organizmie spolecznym.
                  Oczywiscie nie ma w tym nic zlego, wszystko ma swoje mankamenty, a uzywam tego
                  co jest.
                  Mozna tak to widziec, bez osobistego zaangazowania, z dystansu.

                  > Dla psychologi percepcja jest jednym z najwazniejszych obiektow
                  > badan.
                  > Drogi buddyzmu rozchodza sie tez z droga psychoanalizy: celem
                  > psychoanalizy jest dazenie do indywiduacji podmiotu
                  > psychologicznego Ego. Celem buddyzmu jest trascendencja tego
                  > podmiotu.
                  > Wybrales najgorszy przyklad jaki istnieje.

                  Masz dobre spostrzezenie z tym Ego (chociaz dlaczego mialoby to byc najgorszym
                  przykladem jaki istnieje?).
                  Mozna zauwazyc nawet wiecej, oczywiscie tu sie jakgdyby rozmywaly cele, buddyzm
                  moglby prowadzic nie tylko do transcendencji, ale wrecz do rozproszenia
                  osobowosci, eliminowania Ego i indywidualizmu, do strasznych rzeczy ktorych
                  mozna sie doszukac w tej buddyjskiej filozofii. Chocby same tendencje do
                  rozmywania granic ja-inni, pustki, z definicji psychologicznej prowadzacej do
                  zaburzen osobowosci i efektu przeciwnego do wlasciwego - jako celu buddyjskich
                  praktyk. Z kolei sama psychiatria definiuje buddyjskie oswiecenie jako epizod
                  schizofrenii (!).
                  Dobrze ze nie pytamy psychiatrow co mysla o Chrystusie i Jego Glosie Bozym w
                  glowie... w kwestii odpowiedzi lub jej braku asekuracje stanowi dobre wychowanie.
                  Generalnie, nic tylko czekac jak za jakies 150 lat obecne efekty terapii
                  wgladowej, psychoanalizy, zostana rozpoznane jako czynnik poglebiajacy
                  psychopatie i zrodlo problemow spolecznych (juz wiadomo, ze sukces terapeutyczny
                  wobec psychopatow rowny jest pogorszeniu ich zdrowia, zaostrzeniu zaburzenia
                  osobowosci tego typu).
                  Czesto lekarstwo staje sie trucizna, religia i psychologia wraz z psychiatria
                  moga isc dokladnie ta sama sciezka. Ale to takie luzne gadanie o tym co po
                  czasie czym sie okazuje.
                  • elielieli Re: Psychologia a religia 03.11.08, 23:09
                    "Mozna zauwazyc nawet wiecej, oczywiscie tu sie jakgdyby rozmywaly
                    cele, buddyzm
                    moglby prowadzic nie tylko do transcendencji, ale wrecz do
                    rozproszenia
                    osobowosci, eliminowania Ego i indywidualizmu, do strasznych rzeczy
                    ktorych
                    mozna sie doszukac w tej buddyjskiej filozofii. Chocby same
                    tendencje do
                    rozmywania granic ja-inni, pustki, z definicji psychologicznej
                    prowadzacej do
                    zaburzen osobowosci i efektu przeciwnego do wlasciwego - jako celu
                    buddyjskich
                    praktyk. Z kolei sama psychiatria definiuje buddyjskie oswiecenie
                    jako epizod
                    schizofrenii (!)".

                    Paradox, wytlumacz mi jedna rzecz: dlaczego ty zawsze brniesz
                    najglebiej w te tematy o ktorych wiesz najmniej?
                    Transcendencja w buddhyzmie jest mozliwa wtedy i tylko wtedy, kiedy
                    adept przeszedl juz wszystkie stadia ksztaltowania ego i
                    osobowosci. Nastepny stopien to *nie* rozplyniecie sie barier
                    pomiedzi ego indywidualnym i zbiorowym (to kondycja zwana border-
                    line) ale ekspansja ego, ktore od tego momentu zawiera cala osobe a
                    w niej tez wszystkie inne zyjeace istoty (dla tego m.inn. buddysci
                    zamiataja przed soba droge aby nie zabic jak namniejszego nawet
                    stworzenia, bo wierza ze stanowi ono jednosc z ich osoba).

                    Mozna zauwazyc nawet wiecej, oczywiscie tu sie jakgdyby rozmywaly
                    cele, buddyzm
                    > moglby prowadzic nie tylko do transcendencji, ale wrecz do
                    rozproszenia
                    > osobowosci, eliminowania Ego i indywidualizmu, do strasznych
                    rzeczy ktorych
                    > mozna sie doszukac w tej buddyjskiej filozofii. Chocby same
                    tendencje do
                    > rozmywania granic ja-inni, pustki, z definicji psychologicznej
                    prowadzacej do
                    > zaburzen osobowosci i efektu przeciwnego do wlasciwego - jako
                    celu buddyjskich
                    > praktyk. Z kolei sama psychiatria definiuje buddyjskie oswiecenie
                    jako epizod
                    > schizofrenii (!).

                    To znane jest w buddyzmie jako niebezpieczenstwo ktore czai sie na
                    osoby nie przygotowane do oswiecenia, a kulturze zachodniej
                    nazywamy takie osoby psychotykami.Zdrowemu czlowiekowi to nie
                    grozi. Mowilam zebys dal sobie spokoj z buddhyzmem, bo go nie
                    znasz, a to najbardziej skomplikowany przyklad religii ktory mogles
                    podac (od momentu, w ktorym istnieja watpliwosci czy buddyzm to w
                    ogole religia!):

                    Generalnie, nic tylko czekac jak za jakies 150 lat obecne efekty
                    terapii
                    > wgladowej, psychoanalizy, zostana rozpoznane jako czynnik
                    poglebiajacy
                    > psychopatie i zrodlo problemow spolecznych (juz wiadomo, ze
                    sukces terapeutyczn
                    > y
                    Nie ma na co czekac, przykro ze jeszcze nikt cie nie poinformowal,
                    ale psychoanaliza zostala uznana za bezuzyteczna juz kilkadziesiat
                    lat temu a obecnie mamy inne terapie duzo bardziej skuteczne.

                    juz wiadomo, ze sukces terapeutyczn
                    > y
                    > wobec psychopatow rowny jest pogorszeniu ich zdrowia, zaostrzeniu
                    zaburzenia
                    > osobowosci tego typu).

                    nie wiem skad masz takie wiadomosci, w kazdym razie: wyrazy
                    wspolczucia.


                    Czesto lekarstwo staje sie trucizna, religia i psychologia wraz z
                    psychiatria
                    > moga isc dokladnie ta sama sciezka.


                    Tylko dokad i po co???

                    "Ale to takie luzne gadanie o tym co po
                    > czasie czym sie okazuje"

                    To takie luzne gadanie o tym na czym sie nie znasz: o psychologii
                    nie masz zielonego pojecia, o buddhyzmie tez, psychiatria ci tylko
                    zostala. Radze ci, uczep sie jej mocniej i podazaj wraz z nia a
                    tobie tylko znajomym kierunku.



                    • lifeisaparadox Re: Psychologia a religia 03.11.08, 23:48
                      elielieli napisała:

                      > To takie luzne gadanie o tym na czym sie nie znasz: o psychologii
                      > nie masz zielonego pojecia, o buddhyzmie tez, psychiatria ci tylko
                      > zostala. Radze ci, uczep sie jej mocniej i podazaj wraz z nia a
                      > tobie tylko znajomym kierunku.

                      Wiesz co eli, ty sie trzymaj jak najdalej od ludzi i stycznosci z nimi, z dala
                      od psychologii i tego wszystkiego bo nawet jesli jakims cudem miala bys racje tu
                      czy tam, to nikt ci jej nie przyzna, bo twoim celem nie jest prawda,
                      zrozumienie, dyskusja, ale jak najmocniejsze doyebanie osobie z ktora
                      rozmawiasz. Zgnojenie, wdeptanie w ziemie i udowodnienie jak bardzo ktos sie
                      myli. Probuje sie z toba dogadac, ale ty slepo brniesz w walke na argumenty,
                      niczym niedojrzala, niedorozwinieta mala dziewczynka ktorej nikt nie wychowal i
                      nie powiedzial ze sila nie polega na mocnym atakowaniu ale na zrozumieniu. Masz
                      totalny deficyt w tej materii i nawet nie zauwarzasz ze nikt z toba nie chce
                      nigdzie walczyc! Ale ty yebiesz tym swoim tepym toporem na oslep jak jakis swir.

                      Ja jestem prostym czlekiem, najpierw wpisuje w wyszukiwarce to czego chce uzyc
                      do dyskusji, wyszukuje autorytatywnych zrodel, czytam dokladnie, po czym
                      przytaczam. Robie to dlatego ze nie chce podawac wyssanych z palca informacji, a
                      tam gdzie chce tam sobie filozofuje po mojemu. Ale jakie to ma znaczenie dla
                      socjopatki? Przeciez ty nie jestes w stanie zrozumiec drugiego czlowieka,
                      przypisac mu ludzkich cech, jestes jak robot bez wnetrza.
                      • brak-chmur Re: P.B.aradox 04.11.08, 09:17
                        Jakie wulgaryzmy! Skąd my to znamy?:)
                        Następna niedoszła ofiara? I to psycho? Kumpelka twojego kaszalota!
                        Muszę jej na priv napisać, co ty robisz ze swoimi ofiarami....
                        Znów się nie udało mieszkanko?:)
                      • elielieli Re: Psychologia a religia 04.11.08, 23:47
                        nikt nie wychowal i
                        > nie powiedzial ze sila nie polega na mocnym atakowaniu ale na
                        zrozumieniu.

                        Paradox, ty uwazaj na slowa, jjeszcze raz zobacze jak uzywasz
                        takich slowek jak swir i ci zaloze sprawe.
                        Nie zaqmierzam "zrozumiec" czlowieka niedouczonego w wielu
                        dziedzinach o ktorych wypowiada sie jako ekspert. Od ludzi niestety
                        nie moge sie trzymac z daleka, bo moj zawod polega na bardzo
                        bliskim kontakcie z ludzmi.
                        Nikt ze mna nie walczy bo nikogo nie prowokuje.I nikogo nie razi to
                        co pisze. Ty yebiesz swoja glupota, jakbys sie jej w ogole nie
                        wstydzil. Za moich czasow ludzie w Polsce wstydzili sie takiego
                        normalnego faktu, ze pochodzili np. ze wsi. Dzisiaj juz nikt sie
                        niczego nie wstydzi, jak widac na twoim przykladzie.

                        "Ja jestem prostym czlekiem, najpierw wpisuje w wyszukiwarce to
                        czego chce uzyc
                        > do dyskusji, wyszukuje autorytatywnych zrodel, czytam dokladnie,
                        po czym
                        > przytaczam."
                        Co ty pier..lisz: ty nawet czytac nie potrafisz. I jeszcze jedno:
                        nie prostym czlowiekiem ale prostakiem jestes, ot co.
                        • lifeisaparadox Re: Psychologia a religia 05.11.08, 16:03
                          elielieli napisała:

                          > nikt nie wychowal i
                          > > nie powiedzial ze sila nie polega na mocnym atakowaniu ale na
                          > zrozumieniu.
                          >
                          > Paradox, ty uwazaj na slowa, jjeszcze raz zobacze jak uzywasz
                          > takich slowek jak swir i ci zaloze sprawe.

                          Boje sie.
                          W arogancki sposob obrazasz mnie na forum i jeszcze grozisz mi sadem?
                          Zdaje sie ciebie trzeba chronic przed sama soba.

                          Jesli chcesz sie ze mna spotkac, to nie musisz wymyslac tak abstrakcyjnej formy
                          jak rozprawa sadowa. Zamiast placic koszta sadowe, mogla bys mi postawic drinka,
                          a potem dac upust nagromadzonym napieciom w bardziej osobistej formie.

                          > Nie zaqmierzam "zrozumiec" czlowieka niedouczonego w wielu
                          > dziedzinach o ktorych wypowiada sie jako ekspert.

                          Nigdy nie pisalem ze jestem ekspertem, wypowiadam sie majac przynajmniej podloze
                          racjonalnych, uznanych autorytetow ktorych najzwyczajniej dosyc czesto cytuje, a
                          nie tak jak ty, wymyslasz wlasne interpretacje i domniemania bo skonczylas
                          jakies slono oplacone szkoly dla mniej sprawnych intelektualnie za granica. W
                          Polsce pewnie oblalas i stad ta zawisc do polskiej psychologii i daremne
                          poczucie wyzszosci, mania wielkosciowa.

                          > Od ludzi niestety
                          > nie moge sie trzymac z daleka, bo moj zawod polega na bardzo
                          > bliskim kontakcie z ludzmi.
                          > Nikt ze mna nie walczy bo nikogo nie prowokuje.I nikogo nie razi to
                          > co pisze. Ty yebiesz swoja glupota, jakbys sie jej w ogole nie
                          > wstydzil. Za moich czasow ludzie w Polsce wstydzili sie takiego
                          > normalnego faktu, ze pochodzili np. ze wsi. Dzisiaj juz nikt sie
                          > niczego nie wstydzi, jak widac na twoim przykladzie.

                          Wiesz, niektore wiesniary z Polski wyjezdzaja za granice, koncza tam szkoly i
                          wskakuje im mania wielkosciowa, a sloma nadal z butow wystaje. To jest o
                          najgorsze, bo budzi politowanie i smiech.

                          > "Ja jestem prostym czlekiem, najpierw wpisuje w wyszukiwarce to
                          > czego chce uzyc
                          > > do dyskusji, wyszukuje autorytatywnych zrodel, czytam dokladnie,
                          > po czym
                          > > przytaczam."
                          > Co ty pier..lisz: ty nawet czytac nie potrafisz. I jeszcze jedno:
                          > nie prostym czlowiekiem ale prostakiem jestes, ot co.

                          Uroczy z ciebie przypadek :D
                          • elielieli Re: Psychologia a religia 06.11.08, 23:49
                            paradox, to ciebie nie stac na wodke? Z wiesniara bedziesz pil? Ty
                            sie nawet nie masz czym w ten pusty leb walnac, bo ksiazek nigdy
                            nie miales, a wyszukiwarka internetowa sie nie uda.
                            Zasmuce cie ale studiuje na univ. panstwowym i mam stypendium.
                            Przynajmniej mnie na wodke stac, nie musze sie ponizac i prosic
                            zeby mnie jakis cham zapraszal.Pewnie, tu sa wszyscy inaczej
                            sprawni umyslowo niz ty, ale czy mniej?
                            • lifeisaparadox Re: Psychologia a religia 07.11.08, 05:56
                              Bla bla bla, widze ze poziom merytoryczny tej rozmowy jak zwykle spada do
                              poziomu twojej inteligencji i kultury osobistej co czyni te twoje odpisy
                              prostackie i pozbawione sensu oraz celu.

                              Mloda jestes, niedoswiadczona, glupiutka buntowniczka z ciebie i tyle.
                              • brak-chmur Re: Ojojoj...para-detoks dostał kosza!;( 07.11.08, 06:35
                                Nie kupi mieszkania? Straszne....;(
                                Znów pudło! Jak mi przyyyyyyykro, hihi
                                • elielieli Re: Ojojoj...para-detoks dostał kosza!;( 08.11.08, 11:28
                                  Co z tym mieszkaniem Shangri, rozjasnij mi umysl, bo jak widzisz
                                  sama nie nadazam. Nie chcesz mi chyba wmowic ze paradox kiedys mial
                                  kobiete, prawda? To chyba niemozliwe, fizjologicznie.
                    • lifeisaparadox Re: Psychologia a religia 04.11.08, 16:24
                      > Paradox, wytlumacz mi jedna rzecz: dlaczego ty zawsze brniesz
                      > najglebiej w te tematy o ktorych wiesz najmniej?

                      Skad takie stwierdzenie?

                      > Transcendencja w buddhyzmie jest mozliwa wtedy i tylko wtedy, kiedy
                      > adept przeszedl juz wszystkie stadia ksztaltowania ego i
                      > osobowosci.

                      Przed chwila twierdzilas cos przeciwnego, ze buddyzm i psychologia to najgorszy
                      przyklad, a zaraz potem piszesz o praktyce buddyjskiej uzywajac psychologicznych
                      terminow i wrecz scalajac te dwie, wedlug Ciebie, rozne dziedziny. Jakie jest w
                      koncu twoje stanowisko?

                      > Nastepny stopien to *nie* rozplyniecie sie barier
                      > pomiedzi ego indywidualnym i zbiorowym (to kondycja zwana border-
                      > line) ale ekspansja ego, ktore od tego momentu zawiera cala osobe a
                      > w niej tez wszystkie inne zyjeace istoty (dla tego m.inn. buddysci
                      > zamiataja przed soba droge aby nie zabic jak namniejszego nawet
                      > stworzenia, bo wierza ze stanowi ono jednosc z ich osoba).

                      Moze najpierw poczytaj, dowiedz sie ze zrodel:
                      www.buddyzm.pl/materialy_edukacyjne/oswiecenie
                      Teraz przytocze:
                      Zrozumienie, że ciało, myśli i uczucia są w bezustannym ruchu, nie mogą więc
                      tworzyć żadnego rzeczywistego „ja”, nazywamy wyzwoleniem. Kiedy porzucamy
                      sztywne wyobrażenie na temat jakiejś niezmiennej tożsamości, umysł zaczyna
                      doświadczać głębokich stanów rozluźnienia i wewnętrznego spokoju. To jest cel
                      buddyzmu Therewada

                      A teraz wyjasnie:
                      Sugeruje to rozpuszczenie "ja", Ego.

                      > Mowilam zebys dal sobie spokoj z buddhyzmem, bo go nie
                      > znasz, a to najbardziej skomplikowany przyklad religii ktory mogles
                      > podac (od momentu, w ktorym istnieja watpliwosci czy buddyzm to w
                      > ogole religia!):

                      Napewno znam sie lepiej na buddyzmie niz ty na prawdziwej psychologii, z reszta
                      nawet nie chce obrazac swojej wiedzy o buddyzmie takim porownaniem.

                      > juz wiadomo, ze sukces terapeutyczn
                      > > y
                      > > wobec psychopatow rowny jest pogorszeniu ich zdrowia, zaostrzeniu
                      > zaburzenia
                      > > osobowosci tego typu).
                      >
                      > nie wiem skad masz takie wiadomosci, w kazdym razie: wyrazy
                      > wspolczucia.

                      Nawet istnieja twierdzenia, ze jesli udaje sie "wyleczyc" przychopate podczas
                      terapii, to oznacza ze nie mial on zaburzenia osobowosci tego typu.

                      > To takie luzne gadanie o tym na czym sie nie znasz: o psychologii
                      > nie masz zielonego pojecia, o buddhyzmie tez, psychiatria ci tylko
                      > zostala. Radze ci, uczep sie jej mocniej i podazaj wraz z nia a
                      > tobie tylko znajomym kierunku.

                      Glupio brzmisz z takimi stwierdzeniami w tym kontekscie.

                      Mam nieodparte wrazenie ze twoje kwalifikacje psychologiczne sa z rodzaju tych
                      ktorych nazbieral cala mase Wojtek Glanc
                      • brak-chmur Re: Aaa, kotki dwa....:) 04.11.08, 16:33
                        Ależ się P...aradox nudzi!
    • elielieli Re: Psychologia a religia 01.11.08, 16:48
      Na prawde nie wiem o co ci chodzi: "Spowiedź, różne stresujące
      inicjacje (komunia, bierzmowanie),
      grzech pierworodny... Komentujcie proszę". zupelnie tak jak to
      ujales:"Spowiedź, różne stresujące inicjacje (komunia,
      bierzmowanie),
      grzech pierworodny..." Dokladnie tak jak ty to ujales i *nic*
      wiecej, tylko wykorzystywanie ludzkiej kondycji i poczucia
      beznadziejnosci.
      Socjologia zajmuje sie religia, ale ja niestety nie znam socjologii
      religii.
      Natomiast dla Marxa religia byla tym opium dla ludu i tak juz to
      pozostawmy. Nie ma nic tajemniczego w tym jak religia pol-kat
      wplywa na poznanie rzeczywistosci: ten wplyw jest analogiczny do
      tego ktory miala propaganda komunistyczna, podejrzewam ze
      korzystaja z tych samych podrecznikow teorii komunikacji.
    • shangri.la Re: Domorosłym filozofom... 01.11.08, 18:39
      ...polecam kilka cytatów wielkiego filozofa, mistyczki, nieochrzczonej
      chrześcijanki, umysłu i ducha wielkiego formatu.
      cytaty.eu/autor/simoneweil.html
      • elielieli Re: Domorosłym filozofom... 01.11.08, 19:07
        nie jestem filozofem, nawet domoroslym. jestem psychologiem i nie
        spotkalam sie z psychologia religii, jezeli nie na uniwersytecie
        gregorianskim na psychologii klinicznej (kurs psychologii doznaan i
        doswiadczen duchowych). Niestety kierunek ten jest zarezerwowany
        tylko dla nielicznych sposrod ksiezy i zakonnikow Wiec pzwalam
        sobie go ignorwac. Wszyste takie "tajemnicze" teorie jezeli
        widziane z bliska nie okazuja sie niczym wartym uwagi.
        • shangri.la Re: Domorosłym filozofom... 01.11.08, 19:10
          Wspomniany kurs przechodzą np wszyscy egzorcyści:)
          Czy ich masz na myśli mówiąc o "tajemniczych teoriach"?
          • elielieli Re: Domorosłym filozofom... 01.11.08, 19:17
            Na ten kurs dostaja sie nieliczni, znam ksiezy i zakonnikow ktorzy
            probowali, ale jezeli raz Ojciec Kelly cie odrzuci to nigdy wiecej
            nie ma sensu probowac. Wiec ja im mowie na pocieszenie:wiekszosc
            takich "tajemniczych" rzeczy jest skrzetnie ukrywana aby sie nikt
            nie dowiedzial ze to mozna sobie pomiedzy bajki wlozyc.
            • shangri.la Re: Domorosłym filozofom... 01.11.08, 19:19
              Tajemnica intryguje...;)
              Tajemnica naszej egzystencji , również, dlatego wszyscy jesteśmy po trosze
              filozofami:)
              • elielieli Re: Domorosłym filozofom... 01.11.08, 19:23
                A mi tam gleboko zwiewa, zwlaszcza podczas takich okazji jak
                Wszystkich Swietych. Skoro to takie nie mozliwe do poznania to po
                co sie nad tym w ogole zastanawiac?
                Tajemnica naszej egzystencji? Raczej bezsens naszej egzystencji-nic
                intrygujacego.
                • shangri.la Re: Domorosłym filozofom... 01.11.08, 19:28
                  Obawiam się, że właśnie ci którzy najgłośniej mówią o "bezsensie", rozpaczliwie
                  szukają sensu:)
                  Warto spróbować:)
                  • elielieli Re: Domorosłym filozofom... 01.11.08, 19:37
                    Shangri, ty nie widzialas polskich ksiezy katolickich rozpaczliwie
                    uciekajacych z oddzialow onkologicznych i szukajacych pomocy u
                    psychoterapeuty. Ja sie obawiam ze ludzie, ksieza mowiacy o sensie
                    ludzkiego istnienia sa przecudownymi poetami, ale to wcale nie
                    znaczy ze wiedza o czym mowia.
                    • shangri.la Re: Domorosłym filozofom... 01.11.08, 19:40
                      Uważasz, że ludzie świeccy mają monopol na wiedzę o sensie istnienia?
                      A z oddziału onkologicznego też uciekłabym, ale z całą pewnością w innym
                      kierunku....w góry, do lasu, nad wodę:)
                      • elielieli Re: Domorosłym filozofom... 01.11.08, 19:42
                        A ksieza katoliccy jednak uwazaja ze maja ten monopol. Z oddzialu
                        nie powinni tak uciekac skoro sami sie wyniesli do zaszczytu
                        bycia "pasterzami dusz". Wiec dlaczego ich tak meczy widok
                        umierajacego czlowieka i bol rodzin?
                        • shangri.la Re: Domorosłym filozofom... 01.11.08, 19:50
                          Wiesz, idealizowanie lub demonizowanie duchowieństwa jest obarczone błędem, tak
                          jak i taksowanie ludzi świeckich.
                          W dziejach chrześcijaństwa , tak jak i w każdej innej religii , pojawiają się od
                          czasu do czasu jednostki wybitne; JPII, de Mello, O.Pio, Matka Teresa i zapewne
                          wielu innych, bezimiennych, ale większość z duchownych to przeciętniacy, tak jak
                          i my, ludzie słabi duchowo, walczący z własnymi wadami, czasem alkoholicy, bywa
                          , że ateiści.
                          21-szy wiek rozpaczliwie poszukuje autorytetów i chciałby widzieć go w każdym
                          duchownym, każdej religii, zapominając , że "nie szata zdobi człowieka":)
                          • elielieli Re: Domorosłym filozofom... 01.11.08, 19:57
                            gleboko sie z tym nie zgadzam, mysle ze mozna byc przecietnym
                            robotnikiem, rzemieslnikiem, nawet lekarzem ale nie przecietnym
                            duchownym. Czlowiek albo jest uduchowiony albo nie. Trzeciego
                            wyjscia nie znam.
                            • shangri.la Re: Domorosłym filozofom... 01.11.08, 20:03
                              A ja znałam wielu bardzo przeciętnych duchownych, jak każdy z nas zapewne i nie
                              powiedziałabym, że ich działalność była całkowicie pozbawiona sensu tylko
                              dlatego, że należeli do "duchowego pospólstwa".
                              Owszem, każdy z nas wolał by spotykać uduchowionych księży, mądrych nauczycieli,
                              kompetentnych lekarzy, uczciwych sprzedawców itd
                              Ale gdybyśmy wszyscy byli tacy doskonali, czy nie było by nudno na tym pięknym,
                              bo różnorodnym świecie?:)
                              • elielieli Re: Domorosłym filozofom... 01.11.08, 20:36
                                nie
                                • shangri.la Re: Monotonia:((( n/t 01.11.08, 20:38

                                  • elielieli Re: Monotonia:((( n/t 01.11.08, 20:43
                                    jak ktos sie z toba nie zgadza to jest monotonny? Ja nie idealizuje
                                    i nie wymagam od nich perfekcji. Ja tylko wymagam aby scigali i
                                    zamykali pedofili. Sami sie wybrali i postawili za autorytet, do
                                    tego idealny.
                                    • shangri.la Re: Monotonia:((( n/t 01.11.08, 20:47
                                      Sorry, ale dlaczego komentarz Twojego słowa "nie" odbierasz personalnie?
                                      Nie zgadzasz się ze mną od początku tej wymiany zdań i całe szczęście, bo nie
                                      miałybyśmy o czym dyskutować:)
                                      To właśnie różnorodność sprawia, że warto jeździć po świecie, poznawać inne
                                      kultury, spotykać ludzi i.....rozmawiać z nimi, oczywiście:)
                                      • elielieli Re: Monotonia:((( n/t 01.11.08, 20:52
                                        to gdzie teraz jedziesz, albo skad wlasnie przybywasz?
                                        • shangri.la Re: Monotonia:((( n/t 01.11.08, 20:56
                                          Przez całe życie miałam wyjątkowe szczęście do niespodziewanych , zaskakujących
                                          wyjazdów, czasem dość egzotycznych i free:)
                                          Czekam więc na kolejny uśmiech losu:)
                                          • elielieli Re: Monotonia:((( n/t 01.11.08, 21:16
                                            no tak, ale jeszcze dorzuc co one maja do wniesienia w temacie
                                            oddzialywania religi na ludzka psychike (albo odwrotnie).
                                            • shangri.la Re: Monotonia:((( n/t 01.11.08, 21:26
                                              Pytasz o wpływ podróży i kontaktów z ludźmi innych kultur na świadomość?:)
                                              Moim zdaniem , trudno zakwestionować ich zbawienny wpływ na rozwój osobisty i
                                              duchowość indywidualną.
                                              Wiedza zawsze ubogaca człowieka, a wiedza oparta na doświadczeniu, podwójnie. A
                                              o szczegółach dużo by można....
                                              • elielieli Re: Monotonia:((( n/t 01.11.08, 21:29
                                                "Pytasz o wpływ podróży i kontaktów z ludźmi innych kultur na
                                                świadomość?:)"
                                                Nie, nie, tak szybko sie nie wymigasz. Pytam sie co wnaosza te
                                                darmowe egzotyczne podroze na twoj sposob postrzegania
                                                problemu:psychologia vs religia.
                                                • shangri.la Re: Monotonia:((( n/t 01.11.08, 21:41
                                                  Ech, "wymigać" się można z wypowiadania na forum zawsze, trudniej wymigać się od
                                                  życiowych problemów.
                                                  Musiałabym Ci się trochę pozwierzać, abyś była usatysfakcjonowana moimi
                                                  opowieściami, a tego niestety nie zrobię.
                                                  Mogę jedynie powiedzieć, że w życiu przeczytałam mnóstwo książek, ale nic mnie
                                                  tak nie ubogaciło wewnętrznie jak spotkania z ludźmi, również wyznawcami
                                                  judaizmu, islamu oraz protestantami i greko-katolikami.
                                                  Odmienne wyznanie postrzegam wyłącznie jako formę poszukiwania człowieka
                                                  spragnionego poszerzenia swojego horyzontu o wymiar duchowy.Bez względu na
                                                  kształt formy, treść , czyli Bóg pozostaje ten sam, odwieczny, jedyny i
                                                  kochający całe swoje stworzenie z niedowiarkami włącznie:)
                                                  • elielieli Re: Monotonia:((( n/t 01.11.08, 21:50
                                                    Nie musisz sie "zwierzac", wystarczy zebys nie uciekala od tematu.
                                                    Co to ma wspolnego z psychologia?
                                                  • shangri.la Re: Monotonia:((( n/t 01.11.08, 22:10
                                                    Pytałaś o moje indywidualne korzyści wynikające z podróży, ale do związku z
                                                    psychologią, czyli percepcją świata i mechanizmach radzenia sobie z sytuacjami
                                                    ekstremalnymi zawsze możemy przejść:)
                                                    Człowiek o poglądach ukształtowanych na skutek własnych doświadczeń, nawet tych
                                                    bardzo skromnych jest ogólnie bardziej otwarty wobec innych ludzi, ponieważ wie,
                                                    że niemal każdy człowiek ma mu coś do ofiarowania. Otwartość sprzyja
                                                    nawiązywaniu kolejnych kontaktów, a niektóre owocują dobrem, które mnoży się
                                                    przez dzielnie:)
                                                    Poczucie wartości własnej, świadomość wspólnoty we wszelkich aspektach życia,
                                                    empatia na problemy innych to tylko niektóre z indywidualnych bonusów jakie
                                                    otrzymujemy od życia pełnego interesujących spotkań z ludźmi.
                                                    A religia sama w sobie przynosi spokój , poczucie pewności, daje nadzieję,
                                                    zbliża do miłości absolutnej...warto:)
                                                  • focus35 Re: Monotonia:((( n/t 01.11.08, 22:21
                                                    taaak.... faktycznie
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=721&w=86695303
                                                    shangri.la napisała:

                                                    > A religia sama w sobie przynosi spokój , poczucie pewności, daje
                                                    nadzieję,
                                                    > zbliża do miłości absolutnej...warto:)
                                                  • shangri.la Re: Patologia fanatyzmu 02.11.08, 09:18
                                                    Ofiary szariatu tak jak i inkwizycji, są ofiarami systemu opartego na fanatyzmie
                                                    wykorzystującym religię jako narzędzie realizowania swoich chorych wizji. W
                                                    każdym systemie znajdzie się grupa sadystów gotowych wymordować wszystkich tzw
                                                    innych. Patrz komunizm, faszyzm, KKK i wiele , wiele innych.....
                                                  • focus35 Re: Patologia fanatyzmu 02.11.08, 13:33
                                                    tez kiedys tak myslalam:) do czasu, gdy nie uswiadomilam sobie, ze u
                                                    podstaw kazdej religii, o ile ja traktowac powaznie, lezy
                                                    wykluczenie tego co niezgodne z ta religia - czyli religia dzieli
                                                    (wiem, ze glosi tez ladne slowa o milosci blizniego) ale ta milosc
                                                    jest wtorna wobec milosci do Boga a jak go sie widzi to juz wlasnie
                                                    widac z historii ludzkosci... a wizje boga zawsze dzielily a nie
                                                    laczyly ludzi

                                                    shangri.la napisała:

                                                    > Ofiary szariatu tak jak i inkwizycji, są ofiarami systemu opartego
                                                    na fanatyzmi
                                                    > e
                                                    > wykorzystującym religię jako narzędzie realizowania swoich chorych
                                                    wizji. W
                                                    > każdym systemie znajdzie się grupa sadystów gotowych wymordować
                                                    wszystkich tzw
                                                    > innych. Patrz komunizm, faszyzm, KKK i wiele , wiele innych.....
                                                  • focus35 Re: Monotonia:((( n/t 01.11.08, 22:04
                                                    shangri.la napisała:



                                                    Bez względu na
                                                    > kształt formy, treść , czyli Bóg pozostaje ten sam, odwieczny,
                                                    jedyny i
                                                    > kochający całe swoje stworzenie z niedowiarkami włącznie:)

                                                    widac jak kochajacy na tych oddzialach onkologicznych, z ktorych
                                                    ksieza, jak pisano wczesniej, bywa ze uciekaja....
                                                  • elielieli Re: Monotonia:((( n/t 01.11.08, 22:18
                                                    Tez to widziales?
                                                    Ja nie wymagam od mlodego ksiedza aby wszystko znosil, ale niech mi
                                                    nie wciskaja ze oni posiedli jakas tajemnice ludzkiego istnienia.
                                                    Widze wecej uduchowenia w pracy i na twarzach starszych
                                                    pielegniarek niz u ksiezy, ktorzy "przylatuja" tylko na chwilke,
                                                    zostawia obrazek, rozaniec, zmowia zdrowaske i uciekaja zanim
                                                    zobacza kolejna zelazna trumne, a w niej osobe z ktora rozmawiali
                                                    jeszcze wczoraj.
                                                  • focus35 Re: Monotonia:((( n/t 01.11.08, 23:14
                                                    jesli to pytanie do mnie to nie, bo odnioslam sie do tego, co Ty
                                                    pisalas. Nie chce wcale krytykowac ksiezy, bo na pewno jest wielu
                                                    oddanych swojemu powolaniu - ja im tak samo wspolczuje jak wszystkim
                                                    innym w tej sytuacji, bo to jest tragiczna sytuacja a religia zawsze
                                                    jakos temu tragizmowi probowala zaradzic (wiara w zycie po smierci),
                                                    tyle, ze ksiadz powinien miec jakies "duchowe lekarstwo" na to co
                                                    widzi - ja nie mam takiego lekarstwa a ksiedz,ktorego spotkalam w
                                                    szpitalu mial tak zbolala twarz, ze sama chcialam go pocieszyc -
                                                    wygladal na przstraszonego - i faktycznie przyszedl na chwile,
                                                    wlozyl temu kto chcial oplatek do ust i wyszedl - nic wiecej.

                                                    elielieli napisała:

                                                    > Tez to widziales?
                                                    > Ja nie wymagam od mlodego ksiedza aby wszystko znosil, ale niech
                                                    mi
                                                    > nie wciskaja ze oni posiedli jakas tajemnice ludzkiego istnienia.
                                                    > Widze wecej uduchowenia w pracy i na twarzach starszych
                                                    > pielegniarek niz u ksiezy, ktorzy "przylatuja" tylko na chwilke,
                                                    > zostawia obrazek, rozaniec, zmowia zdrowaske i uciekaja zanim
                                                    > zobacza kolejna zelazna trumne, a w niej osobe z ktora rozmawiali
                                                    > jeszcze wczoraj.
                                                  • shangri.la Re: Duchowe lekarstwo. 02.11.08, 09:14
                                                    Wspomniane przez ciebie "duchowe lekarstwo" jest w każdym człowieku , a zadaniem
                                                    księdza jest tylko pomóc ci je odnaleźć, umiejętnie wskazując drogę.
                                                  • focus35 Re: Duchowe lekarstwo. 02.11.08, 13:35
                                                    na temat duchowosci sie nie wypowiadam:) uzylam tego jako pewnej
                                                    metafory - chodzilo mi o to, ze ksieza glosza cos takiego, wiec owo
                                                    duchowe lekarstwo powinni aplikowac a w kazdym razie sami powinni
                                                    byc uleczeni duchowo, o ile maja byc uczciwi a wiadomo, jak jest....

                                                    shangri.la napisała:

                                                    > Wspomniane przez ciebie "duchowe lekarstwo" jest w każdym
                                                    człowieku , a zadanie
                                                    > m
                                                    > księdza jest tylko pomóc ci je odnaleźć, umiejętnie wskazując
                                                    drogę.
                                                  • shangri.la Re: To nie Bóg ucieka.... 02.11.08, 09:22
                                                    Człowiek jest słaby i popełnia mnóstwo błędów. Ale ma też czas na ich
                                                    naprawę....skąd wiesz, czy taki "uciekający ksiądz" za kolejnym razem nie
                                                    zmierzył się w końcu z cierpieniem?
                                                  • focus35 Re: To nie Bóg ucieka.... 02.11.08, 13:37
                                                    Nie twierdze, ze ten ksiadz ucieka. On wykonuje swoj zawod vel
                                                    powolanie - wpada, daje hostie i wypada. Jak mierzy sie z
                                                    cierpieniem - nie mam pojecia. Pewnie radzi sobie jakos duchowo....
                                                    :)

                                                    shangri.la napisała:

                                                    > Człowiek jest słaby i popełnia mnóstwo błędów. Ale ma też czas na
                                                    ich
                                                    > naprawę....skąd wiesz, czy taki "uciekający ksiądz" za kolejnym
                                                    razem nie
                                                    > zmierzył się w końcu z cierpieniem?
                              • focus35 Re: Domorosłym filozofom... 01.11.08, 22:13
                                mylisz bycie doskonalym z wywiazywaniem sie ze swoich obowiazkow -
                                jedno jest bardzo odlegle od drugiego - nie mowiac juz o tym, ze
                                gdyby wszyscy przynajmniej starali sie byc po prostu uczciwi to
                                wcale nie byloby nudno na swiecie ani jego roznorodnosc na niczym by
                                nie ucierpiala;))

                                shangri.la napisała:

                                > A ja znałam wielu bardzo przeciętnych duchownych, jak każdy z nas
                                zapewne i nie
                                > powiedziałabym, że ich działalność była całkowicie pozbawiona
                                sensu tylko
                                > dlatego, że należeli do "duchowego pospólstwa".
                                > Owszem, każdy z nas wolał by spotykać uduchowionych księży,
                                mądrych nauczycieli
                                > ,
                                > kompetentnych lekarzy, uczciwych sprzedawców itd
                                > Ale gdybyśmy wszyscy byli tacy doskonali, czy nie było by nudno na
                                tym pięknym,
                                > bo różnorodnym świecie?:)
                                • shangri.la Re: Tylko aniołowie...:) 02.11.08, 09:28
                                  ...są bytami doskonałymi. Obowiązki można wypełniać z różnym stopniem
                                  zaangażowania, o czym przekonał się każdy kto zna realia lat 70-tych;
                                  skorumpowani lekarze, aroganckie ekspedientki, wszechwładni urzędnicy itp
                                  Aby być naprawdę dobrym w tym, co się robi na co dzień ,trzeba być
                                  zaangażowanym, trzeba kochać....ludzi również:)
                                  • focus35 Re: Tylko aniołowie...:) 02.11.08, 13:44
                                    Anioly pomine;) i nadal uwazam, ze bycie uczciwym nie wykracza poza
                                    mozliwosci smiertelnego, zwyklego czlowieka;))) i z bytem doskonalym
                                    nie ma wiele wspolnego.
                                    A ze kazdy popelnia bledy, oczywiscie. Jest jednak KARDYNALNA
                                    roznica miedzy ekspedientka, nawet lekarzem a ksiedzem, ktory
                                    popelnia bledy. Ani ekspedientka ani lekarz nie roszcza sobie
                                    pretensji do kontaktu z bytem doskonalym. A ksiadz wprost przeciwnie!

                                    zeby byc uczicwym wystarczy byc uczciwym - kochac mozna ale to nie
                                    jest warunek istnienia uczciwosci - wystarczy szacunek do siebie;)


                                    shangri.la napisała:

                                    > ...są bytami doskonałymi. Obowiązki można wypełniać z różnym
                                    stopniem
                                    > zaangażowania, o czym przekonał się każdy kto zna realia lat 70-
                                    tych;
                                    > skorumpowani lekarze, aroganckie ekspedientki, wszechwładni
                                    urzędnicy itp
                                    > Aby być naprawdę dobrym w tym, co się robi na co dzień ,trzeba być
                                    > zaangażowanym, trzeba kochać....ludzi również:)
        • rzeka.suf ' dla ftajemniczonych' 02.11.08, 02:26
          e tam, na umcs uczeszczalam kolejno - od pierwszego roku - na zajecia z
          filozofii, socjologii i psychologii religii. choc byc moze na kulu np, bylyby
          one ' tylko dla wtajemniczonych'.
          • elielieli Re: ' dla ftajemniczonych' 02.11.08, 18:09
            ja nie mowilam o "jakiejs tam" psychologii religii (oswiec mnie co
            to jest) tylko o pewnym kursie psychologii doznan duchowych na
            univ. gregorianskim, ktory ma swoje pewne cechy, charakteryzujace
            sie tym ze jest zorganizowany tylko dla <"duchowienstwa" i to nie
            dla kazdego, obowiazuje ostra selekcja.
            Paplanine o przebaczaniu ktora laduja w kazdy wyklad ps.klinicznej
            na univ.katolickich to ja znam. Mowilam o czyms innym, o kursie
            zmienionych stanow swiadomosci w wydaniu jezuickim.
            • rzeka.suf banalne gesty oswietlajace 02.11.08, 18:16
              do uslug, mon cherie, czy jak to tam szlo ;]
              pl.wikipedia.org/wiki/Psychologia_religii
              • elielieli Re: banalne gesty oswietlajace 02.11.08, 20:28
                Dzieki Rzeka, ale chyba dalej zostane ignorantem w psychologii
                religii, bo ta polska wiki jest zaladowana wirusami ze moj komputer
                tego nie otwiera. Coz....karma
                • rzeka.suf Re: banalne gesty oswietlajace 02.11.08, 20:35
                  wobec tego pozostaja google ;)
                  • elielieli Re: banalne gesty oswietlajace 02.11.08, 20:52
                    Rzeka...daj mi spokoj. Ja jestem swieckim psychologiem. Religie to
                    niech sobie badaja "duchowni". Albo nauka albo rligia, out-out.
                    Weszlam ju na wiki. Ale popatrz na te bibliografie,
                    sami "partyjni". Ja sie po prostu nie chce w to bawic, bo granice a
                    za bardzo plynne.
                    • rzeka.suf Re: banalne gesty oswietlajace 02.11.08, 20:56
                      to sie nie baw, ja nawet tego hasla nie przeczytalam, gdyz aktualnie mnie ono
                      nie zaima. chcialam jeno wskazac ci, ze psychologia religii istnieje.
                      a, i niekoniecznie tylko duchownych ona interesuje
                      • elielieli Re: banalne gesty oswietlajace 02.11.08, 21:55
                        tak, istnieje, na uniwersytetach katolickich i w Polsce.
                        • rzeka.suf Re: banalne gesty oswietlajace 02.11.08, 22:56
                          bredzisz
                          • elielieli Re: banalne gesty oswietlajace 03.11.08, 00:45
                            aha....
                            dodam tylko ze psychologia przez ponad 100 lat probowala sie odciac
                            od filozofii, socjologii a nawet samej psychoanalizy i postawila
                            sobie za przedmiot badan ludzkie procesy psychiczne, ale te
                            rzeczywiste,ktore moga zostac poddane eksperymentom, moga byc za
                            pomoca badan korelacyjnych zmierzone i pomiary moga byc powtorzone.
                            To i tylko to jest psychologia, reszta to filozofia i metafizyka (
                            i nie ma w nich nic zlego, ale nie sa psychologia).
                            Jezeli wladze i uczeni katoliccy sa tak przekonani o wartosci
                            naukowej ich hipotez dotyczacych rzekomych przezyc duchowych,
                            ekstazy, cudow itp. to dlaczego ilokroc pojawi sie jakis prawdziwy
                            swiety tak jak Ojciec Pio czy Faustyna Kowalska, to nasylaja na
                            nich psychiatrow i psychologow (tych od "psychologii religii"),
                            ktorzy w najlepszym przypadku gnoja ich i wyzywaja od psychotykow i
                            hipochondrykow???
                            To o czym ty mowisz to filozofia doznan religijnych, inaczej
                            mielibysmy juz wiarygodne i powtarzalne testy, ktore pomoglyby
                            rozstrzygac takie przypadki jak wyzej opisane.
                            • rzeka.suf mniej banalne gesty oswietlajace/ artykul 03.11.08, 02:03
                              hmm, no dobrze, przylozylam sie do tematu nieco bardziej i znalazlam dosc ciekawy artykul, z ktorego wycinam tylko malutki kawalek ( na zachete dla zainteresowanych ):

                              'Z jednej strony zauważyć można obecność pewnych (mniej lub bardziej jawnych) założeń filozoficznych w psychologicznych badaniach fenomenu religii. Z drugiej zaś strony wpływ rezultatów psychologicznych badań na sformułowania, które swoim przedmiotem należą raczej do filozofii religii. Obie te dziedziny mogą więc nie pozostawać w konflikcie lecz razem przyczyniać się do coraz pełniejszego wyjaśniania i interpretacji fenomenu religii. Aktualnie w psychologii istnieje wyraźna tendencjach do pozostawania na terenie własnego przedmiotu i wycofywania się ze sporów filozoficznych, dlatego zamiast poszukiwań pierwotnych źródeł religijności (niedostępnych dla badań empirycznych) próbuje się określać motywy, jakie skłaniają człowieka bycia religijnym. '

                              calosc tutaj:
                              www.psychologia.net.pl/artykul.php?level=179
            • mona.blue Re: ' dla ftajemniczonych' 03.11.08, 23:54
              Elielieli, poczytaj sobie św. Jana od Krzyża lub św. Teresę z Avila -
              tam będziesz miała wszystko o wszelkich stanach duchowych
              dostępnych ludziom - od nawrócenia do zjednoczenia.
              • bezszczelny.chan Re: ' dla ftajemniczonych' 04.11.08, 17:46
                mona.blue napisała:

                > Elielieli, poczytaj sobie św. Jana od Krzyża lub św. Teresę z
                Avila -
                > tam będziesz miała wszystko o wszelkich stanach duchowych
                > dostępnych ludziom - od nawrócenia do zjednoczenia.

                Przepraszam ,ze sie wtracam ,ale tu nalezy sie ostrzezenie , ze
                lektury owych autorow groza nawroceniem :)
                A w ogole psycholog nie znajacy klasyki karmelitanskiej , to jak
                zolnierz bez ... :)
    • maryniszyn Re: Psychologia a religia 01.11.08, 22:52
      Jesli chodzi relacje pomiedzy psychologia a religia , to przyszedl mi na mysl
      pewien autor, ktorego ksiazek jeszcze nie zdazylem przeczytac,ale mysle ze to
      odpowiedni przyklad.
      Tu przyklady trzech ksiazek,ktore znalazlem po polsku:

      LUIS JORGE GONZÁLEZ
      Terapia duchowa. Ludzkie i duchowe uzdrowienie z chorób duszy
      www.kmt.pl/pozycja.asp?ksid=12494
      LUIS JORGE GONZÁLEZ
      Pedagogika świętości. Coaching i duchowość pastoralna
      www.kmt.pl/pozycja.asp?ksid=14038
      LUIS JORGE GONZÁLEZ
      Psychologia św. Teresy z Lisieux, Doktora Kościoła
      Strategia rozwoju dla każdego
      www.kmt.pl/pozycja.asp?ksid=20081
    • krytykantka07 Re: Psychologia a religia 03.11.08, 23:32
      Psychologia już dawno powinna zaprzeczyć sensowi istnienia religii.
      Już dawno powinna wyjaśnić ludziom czym jest wysokie poczucie
      własnej wartości czym jest myślenie grupowe i czym jest manipulacja
      i marketing oraz pozorna praca spotykane w religii. Już dawno
      powinna wyjaśnić ludziom, że z religii wywodzi się komunizm ( w
      wersji pseudo ) i faszyzm. Oczywiście mówimy tu o judaiźmie, jako,
      że chrześcijaństwo stawiało na pracę nad sobą tak bliską założeniom
      psychologii. Ale zostało wypaczone. Psychologia już dawno powinna
      wyjaśnić ludziom, że islam jest kłamstwem, bo skoro Jezus jest w
      islamie prorokiem, to Mahomet jest świadectwem tego, że Bóg
      ( Allah ) cofnął się w rozwoju.
      Ale jakże psychologia miałaby to wyjaśnić skoro tam też są spece od
      robienia nicości wokół siebie? Czy psychologia ma podcinać gałąź na
      której siedzi? Spece od robienia nicości wokół siebie zajmują się
      pracą pozorną. Tak jak wymyślanie dogmatów w KK lub ankietami
      niczego nie wnoszącymi do rozwiązania problemu albo procesami
      rekrutacyjnymi. Mamy zatem w każdej dziedzinie kult tandety...
      • elielieli Re: Psychologia a religia 05.11.08, 00:09
        Tym bardziej jezeli spece od psychologi ksztalca sie na lonie
        uczelni katolickich i tam tez przeprowadzaja swoje prace "naukowe",
        wykladaja i publikuja
    • mona.blue Re: Psychologia a religia 03.11.08, 23:39
      grenzik napisał:

      > Co psychologia ma do powiedzenia nt. religii

      I odwrotnie :)

      Jest taka fajna książka porównująca tak jakby praktycznie jak
      psychologia ksztłtuje życie człowieka a jak to robi religia na
      przykładzie dwóch wielkich myślicieli - Freuda i Lewisa (tego od
      Narnii). Freud wyszedł zdecydowanie na minusie.
    • grenzik Re: Psychologia a religia 04.11.08, 01:04
      Osiemdziesiąt postów. I nic. (prawie)

      Napiszcie jeśli się mylę.

      Psychologia jest nauką zajmującą się poznaniem zachowań ludzkich, analizą ich
      indywidualnych i grupowych uwarunkowań? Bada i analizuje zjawiska występujące w
      ramach ludzkiej świadomości ? Tak ? Czy nie ?

      Jeśli tak, to pytam: co można powiedzieć o pozycji religii wśród czynników
      wpływających na ludzkie zachowania, ich wielorakie uwarunkowania, na zjawiska
      kształtujące naszą świadomość ?
      • krytykantka07 Re: Psychologia a religia 04.11.08, 08:21
        grenzik napisał:

        > Psychologia jest nauką zajmującą się poznaniem zachowań ludzkich,
        analizą ich > indywidualnych i grupowych uwarunkowań? Bada i
        analizuje zjawiska występujące w > ramach ludzkiej świadomości ?
        Tak ? Czy nie ?

        Jakiej spodziewasz sie odpowiedzi? No i co z tego, że bada? Czy
        psychologia może stworzyć równoległe światy? Nauka stoi na zbyt
        niskim poziomie. Gdyby było inaczej i ludzki mózg nie miałby
        tajemnic przed psychologią, to psychologia mogłaby coś badać. Ale
        wtedy ani religia ani psychologia by nie istniały. Nauki oparte na
        ignorancji muszą się popierać, bo gdy giną to wszystkie razem. Kto
        się przyzna do tego, że nie wie, tylko sprawia wrażenie? Pokaż mi 2
        podobnych fachowców, którzy odkryją te same choroby na podstawie
        tych samych dolegliwości. Wróżenie z fusów jest bardziej miarodajne.
        Poza tym obecnie psycholodzy poszli do HR - ostwa i wykańczają firmy
        promując model: mierny bierny ale wierny i niszcząc kreatywność.
        Czyli zupełnie jak w religii. Z pozornej pracy nie ma żadnych
        rezultatów bez względu na to ile by tej pracy nie wykonali.
        Rozwiązania najczęsciej są proste, ale pseudonaukowcy celowo
        komplikują sprawy tak jak politycy.

        > Jeśli tak, to pytam: co można powiedzieć o pozycji religii wśród
        czynników > wpływających na ludzkie zachowania, ich wielorakie
        uwarunkowania, na zjawiska > kształtujące naszą świadomość ?

        Dokładnie tyle samo co o każdej manipulacji. Ludzie nie rozróżniają
        jeszcze czym jest praca prawdziwa, a czym poraca pozorna. A
        wykorzystanie w przypadku tych " najmądrzejszych " snobizmu
        intelektualnego to żywcem przeniesiona w świat realny baśń Andersena
        pt : " Nowe szaty cesarza ". Ciekawe czemu on nie został świetym, bo
        jego baśnie są o wiele bardziej wartościowe i o wiele bardziej
        interesujące niż cały ST. Żydzi nawet części jego inteligencji i
        wyobraźni nie posiadali, chociaż ST był napisany pod natchnieniem
        Ducha Świętego! Takie brednie służące utrzymaniu potęgi kapłanów
        dyktował Duch Święty? Toż on by ze wstydu się spalił, gdyby je
        przeczytał ;). Dlatego Bóg żydowski jest tak ograniczony w swojej
        boskości. Nie to co bogowie greccy ;). A rzesze speców od robienia
        ludziom wody z mózgu doszukują się w tych bajaniach ukrytych treści,
        podczas gdy filozofia Żydów była prosta: " nie zabijaj " w żadnym
        razie nie odnosiło się do aborcji. Dopóki pseudospecom pozwoli się
        na doszukiwanie sie w ST ukrytych treści dotąd marketing i tworzenie
        wizerunku zastąpi pracę, a na tym korzysta religia, polityka cała
        reklama no i...psychologia. Jedni warci drugich. A polityczna
        poprawność załatwia resztę. No a Apokalipsa to już dopiero zbiór
        baśni i zarazem bredni. A tylu speców ma zajęcie interpretując ją i
        doszukując się ukrytych treści, chociaż każdy myślący człowiek wie
        jedno: Apokalipsa powstała w czasach gdy chrześcijaństwo sie
        rozrastało. Zatem czy Bóg straszyłby ludzi? On nie miałby kogo karać
        gdyby wszyscy byli chrześcijanami. Jakie więc znaczenie miało
        piekło, skoro nikt do niego by nie poszedł? Dlaczego zatem powstał
        ten zbiór bredni służący do straszenia ludzi? Bo religia się sypała
        i trzeba było wymyślić coś, aby ludzie wrócili do Boga ( a raczej do
        jego kapłanów )...
      • elielieli Re: Psychologia a religia 04.11.08, 23:58
        zdejmij sobie te sygnaturke...bo gdybys znal Marxa to bys sobie sam
        odpowiedzial. Ja nie bede mowila na publicznym forum tego co mysle,
        bo w glebi duszy mysle ze wolnosc wyznania musi byc, a kazdy ma
        taka religie na jaka sobie zasluzyl.
        • rzeka.suf Re: Psychologia a religia/ marx 05.11.08, 00:22
          niejednemu psu na imie burek ;)
          en.wikipedia.org/wiki/Groucho_Marx
          • elielieli Re: Psychologia a religia/ marx 05.11.08, 00:30
            tak, ale "marksista" ma pewne konnotacje polityczno-historyczne.
            • rzeka.suf Re: Psychologia a religia/ marx 05.11.08, 00:32
              alez alez, grenzikiem nie jestem, lecz mniemam ze jego sygnaturka to takie ' ;)'
              • elielieli Re: Psychologia a religia/ marx 05.11.08, 00:42
                Nic w zyciu nie dzieje sie przez przypadek, grenzik sie juz pewnie
                na socjologie zapisal zeby liznac troche Karla
                • grenzik Re: Psychologia a religia/ marx 06.11.08, 14:18
                  Ehh... Znów tłumaczę, że moja sygnaturka, to cytat z jednej z komedii braci M.
      • mona.blue Re: Psychologia a religia 05.11.08, 11:54
        Odnoszę takie ogólne wrażenie, że psychologia nie lubi zajmować się
        religią, zeby nie być posądzonym o brak podstaw naukowych
        (szczególnie chrześcijaństwem). Psychologii bliższy jest buddyzm,
        ale tu już nie mnie się wypowiadać.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka