Dodaj do ulubionych

stres siedmiolatka

28.10.03, 07:40
Mój siedmioletni syn, nie lubi przegrywać, nie znosi konkurencji, jeśli nie
jest pewien, że będzie pierwszy i wygra to odmawia rywalizacji.

W okresie przedszkolnym, przy okazji wspólnego grania na komputerze
przyzwyczajałem go do tego, że "czasem się wygrywa, czasem się przegrywa",
że "trzeba próbować", itd.

Dla ułatwienia dodam, że jest jedynakiem, ma apodyktyczną, wymagającą i
nadopiekuńczą matkę.

A ja w kwestii jego wychowania mam tyle do powiedzenia co Żyd za okupacji,
tzn. czasem mogę go zabrać do siebie i spędzić z nim weekend.
Obserwuj wątek
    • kamfora Re: stres siedmiolatka 28.10.03, 08:07

      On już czuje się przegrany : ma rodziców osobno, a nie razem.
      Myślę, że raczej powinien nauczyć się wygrywać, a nie przegrywać.
      A Ty razem z nim.
    • proo Re: stres siedmiolatka 28.10.03, 08:33
      Nie nauczyłeś go przegrywać.Kiedy przegrywał dawałeś mu wygrać , prawda? Bo był
      smutny .. albo buzia wykrzywiała mu się w podkówkę .. albo tak ślicznie się
      cieszył kiedy Cię pokonał, mam rację?
      Jest jedynakiem i ułatwialiście mu życie w imię
      miłosci rodzicielskiej ale masz jeszcze czas na korektę , życie Ci pomoże nawet
      bez Twojej ingerencji. Rówieśnicy syna są bezwzględni i okrutni , jeśli nie
      będzie lepszy nie pozna smaku zwycięstwa ale jego wola wygrywania (ma ją!)
      będzie mocniejsza od fochów i much w nosie bo po kilku rezygnacjach zrozumie że
      musi podjąć walkę żeby dać sobie szansę na zwycięstwo. Ewentualna przegrana
      podsyci chęć triumfu i zmobilizuje go do podniesienia rękawicy. Ty musisz wtedy
      czuwać i być przy nim aby pomóc w podjęciu decyzji. mów wówczas że jest
      doskonały w tym co chce zrobić ale mimo to przegrana nie będzie tragedią bo
      zawsze jest czas na doskonalenie i ponowną próbę.Nie martw się i współpracuj
      z jego matką bowiem na pewno kocha syna i rozumie że TYLKO
      wspólne działania Was obojga pomogą w uczeniu życia Waszego dziecka.
      Acha! I jeszcze coś. On nie czuje się przegrany z powodu separacji rodziców,
      z Twojego postu absolutnie to nie wynika.
      • apf Re: stres siedmiolatka 28.10.03, 08:53
        Jeśli chodzi o grupę rówieśniczą to syn ma naturalne predyspozycje by być
        przywódcą, potrafi być arogancki, pyskować, itd.

        To fakt uczyłem go głównie wygrywania, ponawiania prób aż do skutku.

        Realia szkoły są inne, jednostkowe oceny są ostateczne i nie można aż do skutku
        ich poprawiać jak w grach komputerowych.
        • malvvina Re: stres siedmiolatka 28.10.03, 09:03
          w tym wieku ciagle sie uczy
          i jeszcze przez wiele wiele lat
          nie stygmatyzuj - przyjdzie z zyciem
        • carduus Re: stres siedmiolatka 28.10.03, 12:22
          Jesli mam byc szczera, to nie wydaje mi się, żeby arogancja i umiejętność
          pyskowania były owymi "naturalnymi predyspozycjami do przywództwa".
          Ale skoro tak sądzisz...Szkoda tylko, że to Twój syn będzie musiał przekonac
          się, że nie na arogancji i pyskowkach polega siła charakteru.

          carduus
    • Gość: Triss Merigold Re: stres siedmiolatka IP: *.acn.waw.pl 28.10.03, 08:40
      Nie znam się wprawdzie na dzieciach ponieważ nie posiadam własnych ale dała mi
      do myślenia pewna sytuacja: na obozie jeździeckim wśród osób od 13 do 27 lat
      była 14 - letnia dziewczynka, która dopiero uczyła się jeździć. Rozpieszczona,
      nieznośna, zarozumiała jedynaczka. Pod koniec obozu odbywało się coś w rodzaju
      zawodów i konnno należało wykonać parę figur (ósemka, prosty skok przez
      przeszkodę) i mieć jak najlepszy czas. To była zabawa, potem rozdawano dyplomy
      itd. Dziewczynka wypadła słabo - trudno się dziwić, po 2 tyg. nauki nie miała
      szan ze starszymi i bardziej zaawansowanymi. Dostała histerii bo NIE WYGRAŁA,
      jej rozgoryczenie było tak irracjonalne i tak żenujące, że nikt jej nie
      współczuł.
    • Gość: judytak Re: stres siedmiolatka IP: 62.148.79.* 29.10.03, 15:06
      Przeważnie dzieci tak mają.
      Przynajmniej jedynacy, albo najstarsi z rodzeństwa.
      Czują się w obowiązku być we wszystkim najlepsi, i są do tego przyzwyczajeni,
      że są we wszystkim najlepsi.
      Ja tłumaczę córce (najstarsza z rodzeństwa) że każdy w czymś jest dobry, że
      jeden najszybciej biega, drugi najładniej maluje, trzeci najśmieszniejsze
      kawały opowiada i te wszystkie umiejętności są cenne.
      Uczę ją żeby wybierała dziedziny, w których chce rywalizować, a co do reszty,
      to najlepiej, jak umie, ale bez stresu. Trochę później nauczę ją też, że
      niektóre (nieliczne!) dziedziny może sobie zupełnie odpuścić.
      Jak miała 6 lat, życie było pełne dramatów (nie ja dostałam najdłuższą rolę w
      przedstawieniu, nie ja wygrałam konkursu, nie mnie wybrano na królową balu itp.
      itd.) Teraz (lat 9) jest praktycznie w normie.
      Pozdrawiam
      Judyta

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka