Dodaj do ulubionych

pomozcie mi odejsc od niego.

IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 30.10.03, 11:06
Nie umiem sobie z tym poradzic.Spotykam sie od jakiegos czasu z zonatym
facetem.Jest 12 lat starszy ode mnie.Lączy nas wiel-opócz wspanialego
sexu,nasze rozmowy nie mają końca.Jest nam ze sobą dobrze.Jest
facetem,ktorego zawsze chcialm miec,ale tak naprawde nigdy nie bede go
miec.On nie odejdzie od zony-wiem to-bo nie raz mi mowil.Za to jeszcze
bardziej go cenie-bo jest szczery.Ale łączy nas rowniez wspolna praca(jest
moim szefem).Beznadziejna sytuacja.Musimy spotykac sie w ukryciu, by ktos
sie nie dowiedzial.Staje sei dla mnie to męczące.Nigdzie nie mozemy pokazac
sie razem,tylko w jego hotelowym pokoju,,,
to mnie przerasta.Co za sprzecznosc.-jestem szczęśliwa ,a jednoczesnie nie.I
wiem ,ze musze odejsc,ale nie umiem.Przeklinam siebie za to.Cy to brak
cywilnej odwagi?
Jestem młoda ,trace czas na cos bez przyszlosci.Co amm robic?Moze jakis
psycholog oceni stan moj w jakim sie znajduje i da receptę.Czy to brak siły?
Moj słaby charakter?Bojazn przed konsekwencjami,co bedzie gdy odejde?
Nie wiem.Pomozcie.Jestem zrezygnowana,,,,,,,
Obserwuj wątek
    • malvvina Re: pomozcie mi odejsc od niego. 30.10.03, 11:10
      nie ma recepty
      cierp jeszcze (przykro mi ale tak jest) i jak bedziesz miala naprawde dosc to
      sie skonczy

      M.
      PS przestan wierzyc ze to mezczyzna twojego zycia
      bo to nieprawda
      jak na razie to on jest mezczyzna zycia swojej zony
      a ty znajdziesz kiedys swoja perelke
      moze jak przestaniesz sie bac prawdziwych zwiazkow z wolnymi ludzmi ???
    • alfika Re: pomozcie mi odejsc od niego. 30.10.03, 11:17
      A po co Ci się śpieszyć?
      Przecież nie ma sensu Ci pisać, nawet w hurtowej ilości: odejdź, odejdź

      Ty i tak sama do tego dojrzejesz, on zapewne też - gdy zacznie Ci brakowac sił
      na trwanie tego romansu - rozmowy chyba w tym przypadku nie są taką wartością
      jak by się chciało -
      i wtedy minusy przeważą - bo już zaczynasz dostrzegać, że szczęśliwa tak do
      końca nie jesteś

      Poczekaj, samo się rozleci
    • Gość: Jagusia Re: pomozcie mi odejsc od niego. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.10.03, 14:15
      Znam taką sytuację...moja przyjaciółka związała się z żonatym facetem. W
      obecnej chwili nie rozmawiamy ze sobą. Obraziła się na mnie za parę słów
      prawdy. On nie odejdzie od zony i dzieci, święta, sylwestra a ona sama i
      czeka ... i czeka, i kocha.
      Wiej gdzie pieprz rośnie. Takie jest moje zdanie.
    • seksuolog TYLKO samopomoc 30.10.03, 15:35
      Gość portalu: marta napisał(a):

      > Nie umiem sobie z tym poradzic.Spotykam sie od jakiegos czasu z zonatym
      > facetem.Jest 12 lat starszy ode mnie.Lączy nas wiel-opócz wspanialego
      > sexu,nasze rozmowy nie mają końca.Jest nam ze sobą dobrze.Jest
      > facetem,ktorego zawsze chcialm miec,ale tak naprawde nigdy nie bede go
      > miec.

      Tylko sama mozesz sobie pomoc. Pytanie: czy ukradkiem nie liczysz ze
      przeciagniesz go do siebie? Dzieki temu wspanialemu sexowi?

      > On nie odejdzie od zony-wiem to-bo nie raz mi mowil.Za to jeszcze
      > bardziej go cenie-bo jest szczery.Ale łączy nas rowniez wspolna praca(jest
      > moim szefem).Beznadziejna sytuacja.Musimy spotykac sie w ukryciu, by ktos
      > sie nie dowiedzial.Staje sei dla mnie to męczące.Nigdzie nie mozemy pokazac
      > sie razem,tylko w jego hotelowym pokoju,,,
      > to mnie przerasta.Co za sprzecznosc.-jestem szczęśliwa ,a jednoczesnie nie.I
      > wiem ,ze musze odejsc,ale nie umiem.Przeklinam siebie za to.Cy to brak
      > cywilnej odwagi?
      > Jestem młoda ,trace czas na cos bez przyszlosci.Co amm robic?Moze jakis
      > psycholog oceni stan moj w jakim sie znajduje i da receptę.Czy to brak siły?
      > Moj słaby charakter?Bojazn przed konsekwencjami,co bedzie gdy odejde?
      > Nie wiem.Pomozcie.Jestem zrezygnowana,,,,,,,

      Twojego stanu nie mozna ocenic poniewaz podajesz za malo informacji o sobie.
      Istotnie widac tutaj slabosc osobowosci, brak realizmu i jeszcze pare rzeczy.
      Z drugiej strony namietnosc czesto przeslania rozsadek

      Co onacza bojazn przed konsekwencjami? Jesli twoj partner wykorzystuje
      pozycje sluzbowa to jest to juz kryminalnie chore. Jak nie to o jaka
      bojazn moze tu chodzic? Jesli odejdziesz i to jak najpredzej to przestaniesz
      marnowac czas, przestaniesz sluzyc facetowi za odskocznie, i byc ta trzecia.

      Zdajesz sobe sprawe z calego ukladu, nikt za ciebie nie zrobi jego zerwania.
    • Gość: rybkaa Re: pomozcie mi odejsc od niego. IP: *.aster.pl / *.acn.pl 30.10.03, 15:44
      Nie rób nic, tkwij w tym dalej, aż się tobą znudzi i rzuci w kąt.
      • Gość: frustro jakże łatwo leczy się czyjąś kończynę, ciach i już IP: *.future-net.pl 30.10.03, 22:10
        • Gość: rybkaa Re: jakże łatwo leczy się czyjąś kończynę, ciach IP: *.aster.pl / 212.76.33.* 31.10.03, 16:33
          Siebie też tak leczę, zawsze podaję sprawdzone receptury
    • Gość: senia Re: pomozcie mi odejsc od niego. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.03, 10:07
      Marto,wiem co czujesz,dokladnie wiem co przezywasz,jakie sa twoje mysli,ja
      rowniez jestem w takiej sytuacji.Nie wiem ile masz lat, ale ja mam za soba juz
      kawalek zycia (jestem po 30)i jakies doswiadczenie zyciowe,wydawalo by sie ze
      umiem rozsadnie myslec i realnie patrze na zycie,mam ustabilizowana sytuacje
      rodzinna i materialna,jestem wyksztalcana kobieta,ale.......w sytuacji w jakiej
      sie znalazlam nie umiem myslec normalnie.Chcialabym odejsc, ale nie umiem,nie
      chce,czekam na cos ale nie wiem na co.jak znajdziesz chwilke odpisz, moze jakos
      razem dojdziemy do czegos pa
      • asiek25 Re: pomozcie mi odejsc od niego. 31.10.03, 10:56
        To może i ja się do Was przyłączę? Moja sytuacja jest podobna, ale jednak
        trochę inna. Mam 34 lata i żyję w wolnym związku z rozwiedzionym, dzieciatym
        facetem, który nie chce ze mną założyć kolejnej rodziny. Wiem, że powinnam od
        niego odejść, bo kiedyś będę bardzo żałowała, że nie dałąm sobie szansy, aby
        mieć męża, dzieci. Ale nie potrafię od niego odejść, ciągle go kocham (ale z
        czasem chyba coraz mniej...), razem mieszkamy od 3 lat i pewnie cały czas łudzę
        się, że coś się zmieni. Dobrze rozumiem dziewczyny, które mają problem z
        odejściem od faceta. To łatwo powiedzieć "odejdź" osobom, które nie są w takiej
        sytuacji, bo ich to nie dotyczy. Mnie też wydaje się, że potrafię myśleć
        rozsądnie, ale rozsądek, miłość, przyzwyczajenia, czasami odpowiedzialność za
        drugą osobę nie zawsze idą w parze. Już nawet zastanawiałam się na wizytą u
        psychologa, może on mi pomoże coś zmienić w swoim życiu?
        Pozdrawiam
        Asia
        • pastell Re: pomozcie mi odejsc od niego. 31.10.03, 11:24
          A ja nie potrafie odejsc od meza, chcoc rozsadek mi to podpowiada, bo nie chce
          zyc tak jak do tej pory:( Mam wyrzuty sumienia, czuje ze on sobie nie poradzi
          beze mnie, nie ma pracy, jest niezaradny, samotny.
          Co ja mam robic?
          • Gość: jyf Re: pomozcie mi odejsc od niego. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.10.03, 11:59
            mi tez jest ciezko odejsc od zony choc dobrze wiem, ze jest toksyczna -
        • seksuolog Kto pomoze? 31.10.03, 12:51
          asiek25 napisała:

          > To może i ja się do Was przyłączę? Moja sytuacja jest podobna, ale jednak
          > trochę inna. Mam 34 lata i żyję w wolnym związku z rozwiedzionym, dzieciatym
          > facetem, który nie chce ze mną założyć kolejnej rodziny. Wiem, że powinnam
          >od niego odejść, bo kiedyś będę bardzo żałowała, że nie dałąm sobie szansy,
          >aby mieć męża, dzieci. Ale nie potrafię od niego odejść, ciągle go kocham
          > (ale z czasem chyba coraz mniej...), razem mieszkamy od 3 lat i pewnie cały
          >czas łudzę się, że coś się zmieni.

          Masz wiec swiadomosc sytuacji ktora spowoduje w koncu twoja destrukcje. To
          jest tak samo jak z nalogowcami, oni maja tez ta swiadomosc.

          > Już nawet zastanawiałam się na wizytą u psychologa, może on mi pomoże coś
          > zmienić w swoim życiu?

          Jestes swiadoma ukladu w ktorym zyjesz. Terapia moze ujawnic jakie sa przyczyny
          tkwienia w tym ukladzie (psychiczny masochizm, osobowosc ze sklonnosciami do
          uzaleznienia?). Ale decyzje zmiany zycia musisz podjac i zrealizowac sama.
          Dodajmy, ze tego ze nie bedziesz miala swojej rodziny i dzieci nie bedziesz
          zalowala "kiedys" tylko w przeciagu najblizszych kilku lat. A zyjac w wolnym
          zwiazku podpisujesz in blanco swobode facetowi by cie wymienil na mlodsza w
          momencie gdy to "kiedys" przyjdzie a zalami niespelnienia bedziesz psuc
          facetowi dobry humor. Oczywiscie malzenstwo nie wyklucza rozstania ale
          przynajmniej powoduje ze nie mozna takich spraw zalatwic w ciagu 5 minut
          wystawiajac walizki za drzwi.
      • Gość: marta Re: pomozcie mi odejsc od niego. IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 31.10.03, 16:42
        ja mam 22 lata
      • Gość: sisi Re: pomozcie mi odejsc od niego. IP: *.chello.pl 16.11.03, 22:18
    • Gość: quin26 Re: pomozcie mi odejsc od niego. IP: *.com.pl 31.10.03, 12:01
      wiem co znaczy romans z szefem !!! z żonatym szefem, a do tego jeszcze moja
      rodzina.
      Ale ja sobie poradziłam, to ja powiedziałam stop mimo, ze nie było łatwo. Teraz
      jestesmy przyjaciółmi i pracujemy nadal razem. Czasami bardzo tęsknię za tymi
      pokojami hotelowymi, ale musiałam wybrać i zrobiłam to , mimo płaczu, bólu i
      tęsknoty.... jak będziesz chciała pogadać daj meila to napisze ci moje
      doświadczenia
    • Gość: mała_mi A co byście powiedzieli na to??? b.długie IP: 80.51.253.* 31.10.03, 15:46
      Na początku chcialabym powiedzieć, że jestem chyba namłodsza nawet nie mam 30
      więc liczę że choć z tego powodu bioąc pod uwagę doświadczenie coś będziecie
      mogli powiedzzieć..
      Jestm z mężem od 3 lat mamy prawie 2 letnie dziecko, ja chwilowo nie pracuje
      mąż też. Właściwie to nie wiem czy kiedykolwiek będzie bo od kiedy pamiętam to
      zawsze się umywał. Jak mu powiedziałm, że jestem w ciąży to stwierdził, że
      idzie na studia, a potem będzie szukał pracy. Skończył sie uczyć tozaczął
      następną szkołe. Pieniędzy brakuje dosłownie na wszystko :( Mieszkamy u jego
      matki która w sumie na utrzymuje. A jak wygląda życie w tym domu? Mąż ponoć
      bardzo zakochany dziś np. chodzi po domu i się do mnie w ogóle nie odzywa.
      robi dokładnie to co jego ojciec zaczął jakieś 10-15 lat temu (kto to
      wie).Teściowie mieszkają pod jednym dachem w 4 pokojowym mieszkani i się do
      siebie w ogóle nie odzywają od lat! Poprostu dla siebie nie istnieją koszmar a
      wszystko to się przenosi na resztę rodziny doszło nawet do tego, że nawet nie
      mówię dzieńdobry swojemu teściowi. Dobrze, że chociaż wpadł do USC na ślub to
      miałam okazję w ogóle zobaczyć jak wygląda .... Nie wiem dlaczego tak żyją i
      nie dowiem się bo nie chcą mówić ale ludzie powiadają, że on strasznie
      zdradzał teściową - przecież się jej nie zapytam. On mówi, że on zawsze byl
      gburowaty nigdy nigdzie ich nie zabierał samochód całymi dniami stał pod
      domem, jak go prosiła żeby zabrał dzieci do Krakowa na wycieczkę bo to
      niedaleko to mu się nie chciało itd. Potem coś przebąknęła, że załuję i
      powinna daawno go kopnąć w d... ale ciągle się ludziła że będzie ok i tak w
      końcu minęło naście lat w milczeniu. Ona też jest chyba przez to inna. Jak
      przychodzi do domu to się zamyka w swoim pokoju klitce takim 2x4m i siedzi tam
      po ciemku i oglada TV. Więc jeśli chodzi o teściów to włąściwie jak by ich nie
      było. Czas na męża... Właściwie to było dobrze dopóki mieszkaliśy sami ale
      później po miesiącu mieszkania z moją mamą stwierdził, że się wyprowadza do
      swojej a ja jak chce to mogę tu zostać albo iść z nim. Moja mam nigdy się nie
      wtrącała i jest fajną babką wszyscy tak mówią i zazdroszczą mężowi teściowej
      która będąc w przeciwieństwie d o mojej teściowej w młodym wieku rozumie pwene
      sprawy o wiele lepiej i łatwiej się z nią dogadać. Zeby nie było że moja mama
      jest wredna i to było przyczyną. Co miałam zrobić dla dobra małżeństwa i
      dziecka poszłam z nim. Kilka miesięcy temu minął rok i mam dość. Chory dom
      chorzy ludzie. Nie odzywają się do siebie mąż z matką się ciągle kłóci mi się
      też obrywa a na wszystko patrzy dziecko. Mąża właściwie to nie ma w domu. Rano
      jeździ z matką jej pomagać w biznesie, potem jedzie do szkoły (nie
      codziennie). Wraca ok 22 i zależnie od humoru albo mnie opieprza albo idzie
      spać bo jest zmeczony albo chce sexu.
      A ja mam dość nie cierpię tego wszystkiego jest mi źle, duszę się!!! Z tego
      wszystkiego zaczełam dużo czasu spędzac w internecie. Ma sporo znajomych z
      którymi sobie piszę i tu się zaczynają schody dopiero. Mąż ciągle robi mi
      awantury o net. Z nikim nie mogę pogadać bood razu mu się wydaje, że go
      zdradzam. wczoraj zrobił taką afere, że stwierdził że odłączy internet. A ja
      się pytam co mam robić siedzę prawie całymi dniami sama w domu z dzieckiem,
      nie ma do kogo gęby otworzyć więc szukam ratunku w sieci. Mam jednego
      znajomego którego mój mąż nienawidzi poprostu bo wydaje mu się że nie wiem co
      robimy a prawda jest taka, że ja go bardzo lubię i częstoz nim rozmawiam bo
      wiem, że z jego strony mi nic nie grozi tzn żaden romans itp. Ktoś powie, że
      powinnam więcej czasu spędzac ze znajomymi ale ich nie mam bo tu nie
      mieszkałam. Mam znajomych ale 100, 450 albo i więcej kilometrów stąd. Jestem
      zupełnie samotna jedyny znajomy jakiego mam w tym mieście nie wolno mi się z
      nim spotkac ani nawet rozmawiac przez net. Mąż jak nic nie robi (praca,szkoła)
      to się umawia z kolegami i wychodzi z domu. Nie wiem gdzie z kim i po co. Ma
      jakieś "przyjaciólki na gg bo kasuje archiwum i nie chce pokazac co pisze. Ma
      też tajne konto mailowe. Nie wiem czy mnie zdradza. Teraz, żeby nie było ze
      tylkoja jestem święta. Z tgo całego przygnębienia jestem znerwicowanym
      strzępkiem człowieka. Zrobiłam się wredna, nic mi się nie chce, siedzę w
      bałaganie nie wychodzę z dzieckiem na spacery, nie dbam o siebie w ogóle -
      wyglądam fatalnie. Nie mam ochoty na sex zupełnie co bardzodrażni męża pewnie
      daltego poderzewa mnie o zdrady. Al ja tak nie moge.. najpierw robi mi
      awanture a potem jak by nigdy nic przychodzi i mnie obmacuje a ja aż się
      gotuje w środku!!! Radzili mi abym odeszła ale chyba nie moge, nawt nie mam
      gdzie. Poza tym nie utrzymam się sama z dzieckiem. Na rodzinę nie mogę liczyć,
      nie pomogą mi. Mówią sama chciałaś to teraz masz.... a nawet jeśli to nie ma
      warunków. Rodzice bez pracy tylko rencina ojca długów od groma brat za młody a
      babcia emerytka z kawalerce oto cała moja rodzina i co z tym zrobić??? Jestem
      uzależniona od męża kretyna a właściwie to nawet od jego matki. Nie raz chciał
      mi juz wystawić walizki przed drzwi, strasz, że odbierz mi dziecko koszmar!
      Wiać (gdzie?) czy zostac dla dobra dziecka?
      • Gość: frustro zrób coś dla dobra dziecka jesli nie dla siebie IP: *.future-net.pl 31.10.03, 16:58
        "chroniczny stres lub depresja doświadczana przez rodziców wywiera zwykle
        daleko silniejszy wpływ na los dziecka niz to, czy ma ono obojga rodziców lub
        czy jego rodzina jest uboga" jest to pogląd wyrażony przez dr.Richarda
        Weissbourda autora ksiązki The Vulnerable Child wykładającego w Harvard
        Kennedy Shoolof Government.
    • Gość: Iwo Re: pomozcie mi odejsc od niegdo Marty IP: *.zab.citynet.pl / *.zab.citynet.pl 01.11.03, 19:17
      Marto czy Twój kochaś i szef nie wie , że w swoim sklepie sie nie klepie.
      Powiedz to temu idiocie .Ty uciekaj gdzie pieprz rośnie inie kradnij komuś
      męża.
    • Gość: Powodzenia Re: pomozcie mi odejsc od niego. IP: *.provider.pl 01.11.03, 21:32
      Dzis widzialam film dok. o mezczyznie, ktory tak zakochal sie w kobiecie, ze
      potrafil dla niej uciec z nia z obozu w Oswiecimiu. Dopoki sie nie zakochal, nie
      mial takich pragnien.
      Ty piszesz, ze cenisz swojego szefa, bo jest szczery. Otoz, dla niego to jest
      wyogodna sytuacja- bo zwala odpowiedzalnosc na ciebie, nie mozesz powiedziec, ze
      bylas oszukana, nie masz zadnego argumentu obrony - masz romans z zonatym
      facetem, wiesz o tym i wiesz ze on zony nie zostawi chocby nie wiem jak zle im
      sie ukladalo.
      Jesli nie potrafisz przestac sie z nim kochac (bo pewnie jestes samotna, nie
      masz przyjaciol i go kochasz) to znajdz inna prace, i odejdz.
      Tylko wtedy poczujesz ulge. Mozesz obejrzec "fatalne zauroczenie" - ten film
      dziala.

      A czy myslalas o tej kobiecie, jego zonie? Pewnie tylko jak o potworze.

      Gdyby mu na Tobie zalezalo, nie narazal by Cie na takie przykrosci!

      Kiedy sie zdecydujesz, mozesz go poprosci o to, by sie z toba nie kontaktowal.
      Mozesz zablokowac telefony (blokady sa silniejsze niz kobieca wola).

      to bedzie dlugo trwalo i bedzie nieprzjemne. Po jakims czasie, bardzo dlugim,
      poczujesz ulge. Ale wczesniej kup sobie duzo husteczek, jakies wino, zacznij
      czesciej odwiedzaz znajomych i zapisz sie na kurs jezyka odbywajacy sie
      wieczorami - bedzie latwiej.


      Podaje Ci sprawdzone rady.










      • klara16 Re: pomozcie mi odejsc od niego. 01.11.03, 21:55
        Marta ten facet sie toba tylko bawi,
        on jest jak male dziecko jak zabaweczka
        sie znudzi to wyrzuci w kat i poszuka innej.

        On jest typowym egoista zaspakaja tylko
        i wylacznie swoje potrzeby.

        Pamietaj ze klucz do serca kobiety ma tylko jeden,
        reszta zadowala sie wytrychem.

        ps Zycze ci zebys byla silna.
        • brytan mala zwariowalas piszac takie dlugachne posty??? 02.11.03, 12:27
          wiecie co? dobro wraca i zlo.
          Kazda z Was ktora kreci z zonatym skonczy w identycznej sytuacji.
          Jakas babka (mlodsza prawdopodobnie) podbierze Wam faceta/meza.
    • megxx Re: pomozcie mi odejsc od niego. 02.11.03, 21:41
      Jesteś bardzo młodą osobą. Piszesz, że łączy was wiele poza wspaniałym seksem-
      jak to rozumieć seks jest dobry, czy taki sobie? Facet 34-to na mój gust dobry
      seks. Tu na forum wypowiadały się kochanki, które zgadzają się na takie życie,
      Ty szukasz wyjścia, więc to Ci nie pasuje.
      Najprostsza rada: na początek szukaj innej pracy. Zmiana pracy to urwanie
      kontaktów, pierwszy krok do uniezależnienia.
      Daj sobie szansę na spotkanie faceta, który nie będzie dla Ciebie z doskoku,
      ale w ogóle.
      Nikt z nas nic za Ciebie nie zrobi, to Ty już wiesz, że chcesz to zmienić.
      Działaj, nie będziesz żałować.
    • Gość: quin26 Re: pomozcie mi odejsc od niego. IP: *.com.pl 03.11.03, 08:30
      nie zgadzam się z wami!!!!!! ja też miałam taką sytułację - byłam z moim
      szefem, jego żona podejżewała nas i postanowiłam z tym skączyć , nie było mi
      łatwo , płacz , codzienna jego obecność !!! ale po wielu rozmowach i
      wyjaśnieniach doszliśmy do wniosku, ze łączyła nas fascynacjia sobą i sex!!
      (chociaż mi się wydawało że go kocham). Teraz już pół roku nic między nami nie
      było - tzn sexu - pracujemy razem , pijemy razem kawę , czasami wspominamy, ale
      pozostaliśmy przyjaciółmi i jest ok. wiem że mogę na niego liczyć i on na mnie
      też . Więc nie mówcie zeby zrezygnowała z pracy - to najłatwiejsze wyjście ,
      ale może mieć złe konsekwencje. Czy sądzisz że jak odejdzie to nie będzie
      szukać kontaktu!!! przecież jeżeli będzie siedziała w domu (bo np. będzie bez
      pracy)to jeszcze łatwiej będzie im się spotykać. Dziewczyno, proszę nie rób
      głupstw. Naprawdę można żyć obok siebie nie trzeba uciekać !!!.
      Pozdrawiam i życzę ci wytrwałości
    • Gość: senia Re: pomozcie mi odejsc od niego. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.03, 12:21
      spedzilam mily week end,wiele myslam i mysle nadal dlaczego tak ciezko nam
      kobieta podjac decyzje o odejsciu od mezyczyzny, dlaczego same sobie zadajemy
      bol,wiazanie sie z zonatym facetem od poczatku skazane jest na fiasko,chociaz
      zdarzaja sie przypadki udanych i szczesliwych zwiazkow.
      Ja chcialabym odejsc z mojego ukladu i z drugiej strony nie chcialabym, sama
      nie wiem co robic co mowic, jak sie zachowac,podejmuje probe rozmow, ale one
      zawsze koncza sie zapewnieniami ze jest ok, ze nic sie nie zmienia i dalej
      bedzie dobrze,ale wiem i czuje, ze jest inaczej.Sprawia mi to wielki bol,jestem
      przygnebiona i smutna.
      Zawsze uwazalam i uwazam ze lepiej poznac szczera prawde niz klamstwo,udawanie,
      robienie kobiecie nadziei.
      Moze to On czeka az ja podejme decyzje i odejde, a On wtedy bedzie czysty i nic
      nie bedzie mial na sumieniu.Tak bylo by najlepiej dla mnie, moze bym
      zapomniala,nie umiem odejsc i narazie nie chce tego robic,pocieszam siebie ze
      czas pokaze co bedzie dalej,ale ten czas juz trwa jakis czas i narazie nic nie
      jest lepiej.Czekam na podobne doswiadczenia kobiet, moze wtedy bedzie
      latwiej.Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka