ma_gala
04.01.09, 21:36
Jestem strasznie mało asertywna w pracy. Efekt? Cały grudzień
siedziałam dzień w dzień od 9 do 23! Zaniedbałam swoich bliskich, za
to przyczyniłam się do większego obrotu firmy. Czuję się jak
megafrajerka, bo wszyscy wychodzili z pracy o czasie, ponieważ:
- są chorzy,
- mają kogoś chorego w rodzinie,
- mają dzieci,
- wyjeżdżają na święta i mają mnóstwo przygotowań.
Dlaczego, do cholery, ja nie mogłam wyjśc normalnie? Dlaczego
obarcza sie mnie pracą wszystkich myśląc, ze spokojnie sobie z tym
poradzę z uśmiechem na ustach, dlatego, ze robiłam tak pod koniec
roku, traktując tę sytuację jako "emergency"? Nie skorzystałam na
tym ani finansowo ani ambicjonalnie, dlatego chcę od nowego roku
wychodzić o normalnej porze z pracy (t.j. p 8 - 10 godzinach, nie po
dwóch takich dniówkach w ciągu jednego dnia pracy). Tylko jak
otwieram swoją firmową pocztę i widzę male w stylu: "wydrukuj, daj
prezesowi do podpisu, bo mnie nie będzie cały przyszły tydzień) - po
1,5 miesiąca zwolnień, urlopów, bo ona jest chora, dziecko jest
chore?? Tak właściwie - co mnie to interesuje? ja też mam swoje
życie: faceta, mieszkanie w remoncie, znajomych, zainteresowania...
Czemu wszyscy tak łatwo zwalają swoją robotę na innych tłumacząc się
posaidaniem dziecka i - przy próbie sprzeciwu - wzdycają: jak
będziesz miałą swoje to zobaczysz?? Jak na razie nie mam szansy
postarać się o własne dziecko i zająć się własnym życiem, bo nonstp
siedzę w pracy i robię za kogoś!! Kto ma jakiś pomysł jak to
zmienić? Co zrobić, aby traktowali mnie w pracy poważnie, cenili
mnie i mój czas? Tylko bez tekstów s tylu: zajdź w ciążę, proszę, bo
to na razie nie wchodzi w grę, co w cale nie znaczy, ze mam pracować
jak dziki osioł. Czję się w pracy jak niewolnik :-((