praca a asertywność

04.01.09, 21:36
Jestem strasznie mało asertywna w pracy. Efekt? Cały grudzień
siedziałam dzień w dzień od 9 do 23! Zaniedbałam swoich bliskich, za
to przyczyniłam się do większego obrotu firmy. Czuję się jak
megafrajerka, bo wszyscy wychodzili z pracy o czasie, ponieważ:
- są chorzy,
- mają kogoś chorego w rodzinie,
- mają dzieci,
- wyjeżdżają na święta i mają mnóstwo przygotowań.

Dlaczego, do cholery, ja nie mogłam wyjśc normalnie? Dlaczego
obarcza sie mnie pracą wszystkich myśląc, ze spokojnie sobie z tym
poradzę z uśmiechem na ustach, dlatego, ze robiłam tak pod koniec
roku, traktując tę sytuację jako "emergency"? Nie skorzystałam na
tym ani finansowo ani ambicjonalnie, dlatego chcę od nowego roku
wychodzić o normalnej porze z pracy (t.j. p 8 - 10 godzinach, nie po
dwóch takich dniówkach w ciągu jednego dnia pracy). Tylko jak
otwieram swoją firmową pocztę i widzę male w stylu: "wydrukuj, daj
prezesowi do podpisu, bo mnie nie będzie cały przyszły tydzień) - po
1,5 miesiąca zwolnień, urlopów, bo ona jest chora, dziecko jest
chore?? Tak właściwie - co mnie to interesuje? ja też mam swoje
życie: faceta, mieszkanie w remoncie, znajomych, zainteresowania...
Czemu wszyscy tak łatwo zwalają swoją robotę na innych tłumacząc się
posaidaniem dziecka i - przy próbie sprzeciwu - wzdycają: jak
będziesz miałą swoje to zobaczysz?? Jak na razie nie mam szansy
postarać się o własne dziecko i zająć się własnym życiem, bo nonstp
siedzę w pracy i robię za kogoś!! Kto ma jakiś pomysł jak to
zmienić? Co zrobić, aby traktowali mnie w pracy poważnie, cenili
mnie i mój czas? Tylko bez tekstów s tylu: zajdź w ciążę, proszę, bo
to na razie nie wchodzi w grę, co w cale nie znaczy, ze mam pracować
jak dziki osioł. Czję się w pracy jak niewolnik :-((
    • lifeisaparadox Zmien prace 04.01.09, 22:12
      • pepe.le.pew jak się ma miękkie serce... 09.01.09, 00:33
        ...to trzeba mieć twardą d...
    • kaja_ Re: praca a asertywność 04.01.09, 22:27
      czują, że dasz sobie wejść na głowę, w dodatku już im na to pozwoliłaś
      i nie myśl, że ktokolwiek to doceni, mają cię za frajerkę
      nie mogłaś powiedzieć, że też musisz się przygotować do świąt?
      nie wiem, co ci poradzić, ale czekam na pomysły innych osób
    • soffia75 Re: praca a asertywność 05.01.09, 00:00
      Ja akurat mam dziecko, ale staram się zrobić w pracy to, co do mnie należy, zanim wyjdę do domu. Trafiłaś na leserów-spryciarzy, którzy rzeczywiście wyczuli, że łatwo Ci wejść na głowę. I że jesteś bardzo odpowiedzialna, co daje 100% pewności, że nie olejesz tych spraw, które Ci na głowę wrzucili.
      Czy Twoi współpracownicy "proszą" Cię o załatwienie tematów za nich tylko mailowo, czy też mają jeszcze na tyle przyzwoitości, że przychodzą do Ciebie lub dzwonią z takim zapytaniem? Jeśli to drugie, to odmawiaj - z miła chęcią, ale niestety masz tyle swojej roboty, że jest niemożliwe, abyś zajęła się czymś jeszcze. Może innym razem, do widzenia. I tak grzecznie, ale konsekwentnie, kilka razy. Jest szansa, że w pewnym momencie zrozumieją.
      Jeśli tylko puszczają Ci maila i wychodzą w przekonaniu, że zrobisz robotę za nich, to to jest niezłe chamstwo. Myślę, że dobrze byłoby porozmawiać z autorami takich maili w tonie "jeśli chcesz zwalić mi coś na głowę, to najpierw zapytaj, czy mam czas i się zgodzę".
      P.S. Czy dobrze zgaduję, że jesteś najmłodsza wiekiem lub stażem w tej ekipie?... ;)
      • giulianov Re: praca a asertywność 08.01.09, 14:00
        odmawiaj - z miła chęcią, ale nies
        > tety masz tyle swojej roboty, że jest niemożliwe, abyś zajęła się czymś jeszcze
        > . Może innym razem, do widzenia. I tak grzecznie, ale konsekwentnie, kilka razy
        > . Jest szansa, że w pewnym momencie zrozumieją.
        > Jeśli tylko puszczają Ci maila i wychodzą w przekonaniu, że zrobisz robotę za n
        > ich, to to jest niezłe chamstwo. Myślę, że dobrze byłoby porozmawiać z autorami
        > takich maili w tonie "jeśli chcesz zwalić mi coś na głowę, to najpierw zapytaj
        > , czy mam czas i się zgodzę".


        dokładnie tak samo ci radzę. dodatkowo sama zacznij "chorować", prosić innych o
        zrobienie czegoś, urywaj się wcześniej z pracy (nawet jakbyś miała posiedzieć
        nad skończeniem czegoś w domu) bo masz wizytę u lekarza, musisz do mechanika,
        zawieźć babcię do szpitala, odebrać siostrzeńca z przedszkola etc. poza tym
        maile możesz po prostu usuwać i udawać że do ciebie nie doszły - a co tam każdy
        miał kiedyś problemy z serwerem swojej poczty. i głowa do góry - pamiętaj że to
        ty masz rację a nie ci debile wyzyskiwacze zasłaniający się bachorami żeby się
        opier... w pracy!!!!
    • lifeisaparadox Re: praca a asertywność 05.01.09, 00:31
      Ja znowu cierpie na zbytnia asertywnosc, co przeklada sie na nieustajace
      problemy z pracodawca i wspolpracownikami.
      • korraal Re: praca a asertywność 05.01.09, 11:54
        to nie NADMIERNA asertywność tylko brak TAKTU W EGZEKWOWANIU SWOICH RACJI z
        twojej strony. Można to wnioskować po tym co napisałaś -że masz NIEUSTAJĄCE
        problemy i z pracodawcą i współpracownikami czyli Z WSZYSTKIMI KTÓRZY MAJĄ Z
        TOBĄ STYCZNOŚĆ
        • lifeisaparadox Re: praca a asertywność 05.01.09, 15:20
          a ty jakis prorok jestes? zadziwia mnie to wnioskowanie po jednym zdaniu, takie
          brednie...
          • korraal logika 05.01.09, 20:32
            logika się to nazywa-zacytowałam twoje własne słowa
            • brak-chmur [...] 06.01.09, 21:49
              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
            • lifeisaparadox Re: logika 08.01.09, 17:41
              Brak taktu, mozliwe. Natomiast ostro przesadzasz twierdzac ze to sie przeklada
              na konflikty doslownie z wszystkimi, to juz jest Twoja nadinterpretacja.
              Stwierdzam tylko ze czesto scieram sie z pracownikami ktorzy maja tendencje do
              naduzywania takiego jak pisze autorka, co z kolei wcale nie jest takie kolorowe
              i przysparza duzo problemow chociaz daje poczucie ze nikt ci na glowe nie wchodzi.
    • zmienilamnicka Re: praca a asertywność 05.01.09, 00:51
      idz do szefa, powiedz, że praca jaką musisz wykonywać to codziennie 6
      dodatkowych godzin ponad wymiar pracy i chcesz zapłaty za nadgodziny.

      jesli ktoś ci przysyła maila z nakazem zebyś robiła coś ZA NIEGO, to odsyłaj od
      razu z powrotem "sorry, mam pilne sprawy do załatwienia po mojej pracy i nie dam
      rady siedzieć w nadgodzinach z twoją działką, poproś kogo innego"

      NAUCZ SIĘ ODMAWIAĆ.
      zdrowia szkoda. ćwicz mówienie "nie", "przykro mi, nie dam rady", "nie będzie
      cie? to załatw sobie jakieś zastępstwo bo ja ze swoją pracą już się ledwo
      wyrabiam i twojej już nie przerobię" itd itp
      trenuj. to naprawdę nie trudne. ale musisz zacząć.
      i zacznij wychodzić po swoim obowiązkowym czasie pracy. zostawiasz wszystko i
      wychodzisz. i tyle. przyzwyczają się - to zaczną ciebie i twój czas szanować.
      ale to Ty musisz postawić granice.
      jeśli nie ta praca to będzie inna. więc nie zachowuj się jak wykorzystywana
      chinka w kombinacie chińskim...
      Jeśli wam nie płacą za nadgodziny TO TAM NIE SIEDZ PO GODZINACH! nie rób z
      siebie darmowego woła roboczego, bo to zwyczajnie głupie.. nie warto.

      • gazetowy.mail Re: praca a asertywność 05.01.09, 12:46
        Najpierw zacznij szanować siebie i swój czas :-)
        Dlaczego nie wstaniesz od biurka o 17tej i nie pojdziesz do domu?
        Uwierz mi, firma się nie zawali.

        Gdy zostaniesz do 19tej to napisz maila do szefa że właśnie
        wychodzisz i w związku z tym jutro będziesz 2 godziny później. Albo
        o 15tej wsadź głowę do jego gabinetu i z uśmiechem
        powiedź "wychodzę wcześniej bo wczoraj siedziałam 2 godz dłużej"

        Co do wydawania poleceń przez innych to moje zasadnicze pytanie
        brzmi czy oni maja prawo (zależność służbową) zlecać/kazać coś
        Tobie? Czy tak jest bo zawsze pomagałaś i nagle stało się to Twoim
        obowiązkiem? Np gdy jestes sekretarką i ktoś Ci wysyła umowę z
        prośbą o wydrukowanie w iluś egzemplarzach i daniu do podpisu
        dyrektorowi powiedz że prosisz aby przyniósł w teczce wydrukowane
        umowy, zaparafowane przez siebie i z naklejonymi karteczkami w
        miejscach podpisu. I oczywiście z szerokim uśmiechem "żeby
        dyrektorowi było łatwiej"

        Na koniec jeszcze sprawa odmawiania. Nie mów że nie zrobisz bo nie
        masz czasu, że to nie twoja działka, że się ledwo wyrabiasz.
        Powiedz "Oczywiście POMOGĘ Ci to zrobić ale dopiero w piatek bo mam
        do zrobienia pilna rzecz dla szefa" W 99% taki delikwent stwierdza
        że to jednak potrzebne jest na dziś czy jutro odchodzi i ... jakos
        radzi sobie sam

        Powodzenia. Jak mogę jeszcze jakoś pomóc to śmiało pytaj.
        • elle444 Re: praca a asertywność 08.01.09, 11:36
          Bardzo dobre rady.
          Dodałabym jeszcze, że sama możesz zacząć prosić o przysługi takie
          koleżanki. Jak same Ci parę razy odmówią, będzie im trudniej prosić
          Ciebie.
          Aha i nie tłumacz sie zbyt gęsto, wystarczy ze nie masz czasu, albo
          musisz wyjść dzisiaj o czasie , bo masz coś pilnego do załatwienia...
          Jak sie będziesz za bardzo tłumaczyć to uznają, że kręcisz i sie
          obrażą.

          Co do przychodzenia 2 godz póżniej, bo dzień wcześniej robiłas cos
          za kogoś na jego prośbę, to raczej nie polecam, chyba że było to
          polecenie szefa. To że robisz coś za kogoś, nie zwalnia Cię z Twoich
          własnych obowiazków. Szefa to nie obchodzi... Napytasz sobie biedy.

          Podoba mi sie rada typu, "zrobię w piątek". Przyzwyczaj ludzi, ze
          Twoja robota jest dla Ciebie priorytetem, nie moze być tak ze swoje
          robisz dopiero po godzinach.

          Zyczę powodzenia. Aha i nie rozpowiadaj wszystkim dookoła, ze teraz
          to już nie będziesz taka uczynna, po prostu działaj bardziej w swoim
          interesie, a zachowasz opinię dobrej koleżanki i więcej czasu dla
          siebie, w przeciwnym razie może sie okazać, ze dalej będziesz
          harować za innych, a jeszcze będą mówic ze jesteś nieuczynna.
        • agresiolka Re: praca a asertywność 09.01.09, 10:46
          wg kodeksu pracy płatne nadgodziny (lub nadgodziny do odebrania jako wolne)to
          nadgodziny zlecone przez kierownika (pisemnie lub ustnie, udowodnione w
          rozliczeniu czasu pracy w kadrach). kiedy pracownik z własnej inicjatywy zostaje
          dłużej w pracy to nie są nadgodziny tylko zła organizacja czasu pracy:)
          • ma_gala Re: praca a asertywność 09.01.09, 18:06
            tak, tylko widzisz, gdy polecenie kierownika brzmi: "proszę zrobić
            na jutro ten przetarg", a dostaję je o godzinie 14.00 to niestety
            jest oczywiste, ze do 17.00 nie zdążę i będę miała nadgodziny.
            Bynajmniej nie z własnej woli/winy i nie dlatego, że to ja mam złą
            organizację pracy.
      • syrius23 Re: praca a asertywność 08.01.09, 11:56
        zmienilamnicka napisała:

        > idz do szefa, powiedz, że praca jaką musisz wykonywać to codziennie 6
        > dodatkowych godzin ponad wymiar pracy i chcesz zapłaty za nadgodziny.
        >

        Zgadzam się. To podstawa. Jeśli pracujesz dłużej, należą Ci się "nadgodziny"
        (jak sama powiedziałaś dłuższa praca nie przyniosła żadnych finansowych
        korzyści). Tym bardziej, że przyczyniłaś się do zwiększenia obrotów firmy (może
        jakaś premia?:)
        Niestety, jeśli chce się być miłym i pomocnym, zawsze znajdą się hieny żerujące
        na takich osobach jak Ty.
        Może zacznij ściemniać, że masz również inne obowiązki i musisz wyjść o
        normalnej porze?
        Powodzenia
    • alterego4 Rób tak dalej 05.01.09, 13:21
      a będziesz pierwszą osobą która na łożu śmierci powie: "Żałuję, że za mało czasu
      spędzałam w biurze".
    • prairiewind jestes za dobra w tym co robisz 05.01.09, 20:56
      na bunt jest za pozno. bedzie to bardzo zle odebrane przez otoczenie. wiec
      nigdy sie nie sprzeciwiaj, zawsze wykazuj chec do pracy, badz zawsze mila i
      usmiechnieta...i rob wolniej, mniej dokladnie, zostawiaj na pozniej, rob sobie
      czeste przerwy, herbata i kawa to podstawa. dobrze jest kilka razy "nieporadzic"
      sobie z jakims zadaniem, "wykazujac szczere zaangazowanie i troske":).
      zobaczysz, bedzie ci lzej, dadza ci mniej pracy i obowiazkow. oczywiscie musisz
      wyczuc , by nie przeholowac. ale jesli twoja pozycja w firmie jest dosc
      ugruntowana to warto sprobowac
      • ma_gala Re: jestes za dobra w tym co robisz 06.01.09, 21:12
        dzięki za wszystkie komentarze i uwagi - moje noworoczne
        postanowienie: wychodzić z biura max o 18.00, na razie się udaje!
        Trzymajcie za mnie kciuki! :-)
    • bogiemslawiena Re: praca a asertywność 08.01.09, 10:46
      Ma_gala, a próbowałaś wyjść z pracy, tak zwyczajnie, o określonej w
      umowie godzinie?

      Nic cię to nie powinno obchodzić, co tam znajomi z pracy mają do
      zrobienia. Jak zaczniesz się opóźniać z wykonywaniem zadań, to może
      szef zrozumie, że potrzebne jest zatrudnienie kolejnych osób w
      zespole? Oczywiście jeśli to rosądny rodzaj szefa.
    • janonet4 Re: praca a asertywność 08.01.09, 10:51
      taki juz nas kraj ,najlepiej jak najwiecej dzieci procować nietrzeba
      wcale ,bo poco inni zapracuja na to !!!!!
      • baso1234 Re: praca a asertywność 08.01.09, 11:19
        To, że ktoś ma dzieci nie znaczy, ze mniej pracuje lub wcale. W tym
        przypadku ma_gala pozwoliła sobie, żeby ktoś ją wykorzystywał. Każda
        wymówka jest dobra. Mam u siebie dziewczynę z dzieckiem, nigdy nie
        zwalała na nikogo pracy, bo ma dziecko. Mam tez Panią z dziećmi,
        która oczekuje, że jak ma dziecko, to należy jej się więcej, np
        urlop przed świętami. Miałam z Nią już kilka razy scysję, bo nie
        będę dyskryminować osób, które nie mają dzieci, oni też mają rodzinę
        i obowiązki. Ale wszystko zależy od człowieka.
        Ma_gala, nie wiem jak wyglądają Twoje zależności służbowe w stosunku
        do osób, które zwalają na Ciebie swoje obowiązki. Ale zrób raz i
        drugi, wiem że będzie ciężko, numer pt nie zrobiłam bo coś mi
        wypadło. Mąż/chłopak zadzwonił, że rura pękła. Weź sobie dzień
        urlopu na żądanie, bo np przechodzisz ciężkie zatrucie. I zrób taką
        smutna minkę, jak to bardzo przepraszasz, ze czegoś nie zrobiłaś, po
        prostu siła wyższa. Nauczyłaś tych ludzi, że ZAWSZE coś za Nich
        robisz, jak przestaniesz być taka niezawodna, zobaczysz że powoli
        sytuacja zacznie sie zmieniać. Zaczną pilnować swojej roboty, a
        wtedy będziesz mogła powiedzieć tak jak proponuje którys forumowicz:
        Mogę to zrobić, ale za dwa dni, teraz robię coś na wczoraj dla
        szefa. OBWINIAJĄC INNYCH ZA NASZE KRZYWDY I PORAŻKI PRZEKAZUJEMY IM
        WŁADZĘ NAD NASZYM ŻYCIEM. To nie oni Cię wykorzystują, to Ty dajesz
        się wykorzystywać.
        • des4 ble ble pierdu pierdu 08.01.09, 11:30
          14 godzin na dobe dzień w dzien, w dodatku ktora firma czynna jest
          do 23??? no chyba ze sprzedajesz kebaby na Dworcu Centralnym...
          • baso1234 Re: ble ble pierdu pierdu 08.01.09, 17:11
            Jeżeli pracuje się na umowę o pracę w jednej firmie i na umowę
            zlecenia w trzech to tyle wychodzi. Policz sobię. Byłam księgową, po
            południu jeździłam do firm, gdzie pracowałam po południu. Często-
            gęsto zabierałam papiery do domu. A Ty widocznie z Warszawy znasz
            tylko Centralny, jak Ci od razu przyszedł do głowy.
          • ma_gala Re: ble ble pierdu pierdu 08.01.09, 22:42
            biuro jest czynne tak długo, jak potrzeba - każdy ma klucze. a
            pracuję przy przetargach
          • akle2 Re: ble ble pierdu pierdu 09.01.09, 00:21
            To że Ty masz ciepłą posadkę urzędniczą a o 16:00 już jesteś na parkingu lub przystanku to nie znaczy że wszyscy tak mają. Firma może być oficjalnie nieczynna dla osób z zewnątrz, ale tylko światła w oknach świadczą o tym że ktoś po nocy klepie raporty bo inaczej zastąpią go kimś innym. Czy ktoś kto ma, dajmy na to, kredyt na mieszkanie do spłacenia to tak łatwo wymiga się od dodatkowej roboty? Przejrzyj na oczy, człowieku!
    • kol.3 Re: praca a asertywność 08.01.09, 11:30
      A w zasadzie kto Ci tę pracę zleca? Koledzy? Polecenia służbowe może
      wydawać tylko bezpośredni szef, wątpię aby on tak luzacko podchodził
      do olewania roboty przez podległych pracownikow.
      • damianbsc Re: praca a asertywność 08.01.09, 11:50
        Jak mozna sie dac tak suplac, 8h i papapa
    • jurek.powiatowy Re: praca a asertywność 08.01.09, 12:16
      Musisz zacząć pomału wyznaczać granice. Jeżeli ktoś powie Ci, ze musi wyjść po
      raz kolejny do domu wcześniej bo nie ma kto zająć się dzieckiem, to ładnie z
      uśmiechem odmów. Powiedz, że rozumiesz, ale masz też swoje życie prywatne.
      Zaproponuj wynajęcie opiekunki, okaż zainteresowanie ale postaw na swoim. Takie
      rady są na nic. Przydałby Ci się profesjonalny trening asertywności.
      • gazetowy.mail Re: praca a asertywność 08.01.09, 12:41
        Ma_gala i tak jak pisali inni wcześniej - nie mów im że teraz to
        będzie inaczej, że nie będziesz robić za innych. Powolutku i po
        cichutku wprowadzaj w życie swoje zasady.
        Napisz, proszę, co Ci się udało juz zrobić, komu odmówić :)
        Pozdrawiam
    • solaris87 Re: praca a asertywność 08.01.09, 12:37
      Powinnaś się udać do swojego przełożonego i powiedzieć, że narzucane są Ci obowiązki, które nie leżą w twoim zakresie. Dodatkowo zwróć uwagę, że czujesz się dyskryminowane ze względu na fakt nie posiadania dzieci i chętnie wyjdziesz z tą sprawą na zewnątrz. Jeżeli firma jest w miarę rozumna, to szybko zestresuje się widmem kar i afery, a ty nie będziesz miała dodatkowych obowiązków. Aha, radzę też się upomnieć o pieniądze za nadgodziny :)
      • tojatojatoja Re: praca a asertywność 09.01.09, 08:28
        solaris87 napisała:

        > Powinnaś się udać do swojego przełożonego i powiedzieć, że (...) czujesz się dyskryminowane ze względu na > fakt nie posiadania dzieci i chętnie wyjdziesz z tą sprawą na zewnątrz. Jeżeli firma jest w miarę rozumna, to
        > szybko zestresuje się widmem kar i afery, a ty nie będziesz miała dodatkowych obowiązków.

        Ta rada akurat, moim zdaniem, nie jest zbyt sensowna, bo nikt nie lubi być szantażowany. Poza tym, jak się chce stawiać ultimatum, to trzeba być w 100 % przekonanym, że jak druga strona nie zareaguje, to się realizuje swoją groźbę nagłośnienia sprawy. A tak naprawdę, to jak niby miałaby to nagłośnić, jakie media przejmą się losem pracownika, który "dał sobie wejść na głowę" i nie umie stawiać granic? Wątpię, by kogoś to obchodziło... A pójść z tym do sądu pracy, czy inspekcji pracy? Niestety nie wierzę w skuteczność tych organów... :-(

        Tak więc zamiast "szantażowania" pracodawcy, proponuję zainwestowanie w porządny trening asertywności z praktycznym ćwiczeniem konkretnych zachowań. W tej sytuacji bardzo dużo, jeśli nie wszystko, zależy od Twojej postawy!
    • miecia3 Re: praca a asertywność 08.01.09, 15:23
      to znaczy, że pracujesz w normalnej firmie, bo ja mam dziecko i
      pracuję równie długo jak osoby bezdzietne i cieszę się, że mogę
      pracować;
      ciesz się, że masz pracę i stać cię na remont mieszkania, żebyś za
      jakiś czas nie napisała na forum, jestem bezrobotna, co robić??
      • kura28 Re: praca a asertywność 08.01.09, 16:02
        miecia3 napisała:
        > bo ja mam dziecko i pracuję równie długo jak osoby bezdzietne

        A jesteś zatrudnona w takim samym wymiarze pracy? To się nie dziw,
        że tyle samo pracujesz.
    • p26 Re: praca a asertywność 08.01.09, 18:17
      Tak...mamuśki w pracy z chorowitymi dzidziusiami (czasami te dzidziusie mają 7
      lat i więcej) to przekleństwo...nic dziwnego że nikt ich nie chce zatrudniać. Ja
      bym na pewno nie zatrudnił bo musiałbym do razu zatrudnić też drugą osobę do
      pomocy tej pierwszej :-)
      • p26 Re: praca a asertywność 08.01.09, 18:20
        jeszcze jedno..ustaw program pocztowy na dzień, dwa (tak aby nikt się nie
        zorientował) w ten sposób aby odrzucał maile od tych twoich "znajomych"
        (dodatkowo aby nie wysyłał potwierdzeń odebrania poczty). To zasieje w nich
        niepokój i wymusi osobiste stawienie się. Potem grzecznie odmów bo ........masz
        chorą babcię na przykład.
    • mary_an Re: praca a asertywność 08.01.09, 18:26
      Jakby kolezanka zastepywala mnie w pracy i wykonywala moje obowiazki kiedy mi
      sie nie chce, to tez bym jej pewnie raz po raz cos podrzucila. Chyba normalne.

      Znajoma lat prawie 50 tez zali sie od 20 lat, ze wszyscy ja wykorzystuja w
      pracy. Teraz ma dom, rodzine, trojke dzieci. Dzwonimy do niej w wigilie
      wieczorem a ona co? Mowi, ze wlasnie wychodzi, bo obiecala jakiejs mlodej
      kolezance lat 23, ze ja zastapi, zeby tamta mogla isc do domu na wigilie. Nie
      musiala, tak z dobrej woli poszla, bo jej bylo zal.

      To nie kwestia wieku, rodziny, dzieci, domu - to kwestia charakteru. Poswiecala
      sie jak sama miala dzieci, jak bedzie miala 65 lat to tez bedzie zastepywala
      dwudziestoletnie wspolpracownice, bo po prostu taka jest - miekka i slaba, a
      ludzka natura jest taka, ze takich ludzi sie po prostu wykorzystuje.

      Znam kilka takich slabych, dajacych sie wykorzystywac osob, ktore tylko jecza,
      ale nigdy nie powiedza na glos co mysla. Nie widze u nich szans na jakakolwiek
      zmiane, wszystkie te osoby to takie miekkie buly od zawsze. Albo wezmiesz sie w
      garsc i sie zmienisz, albo masz duze szanse na to, ze zawsze i wszedzie beda cie
      wykorzystywali.
    • mr.wit Re: praca a asertywność 08.01.09, 22:59
      Jak się ma miękie serce to trzeba mieć twardą dupę , a jeśli jeszcze
      nie wiesz to w pracy koleżanek nie ma :-)
    • oldbay Re: praca a asertywność 08.01.09, 23:52
      To się dzieje moja droga z twojej winy. Ktos tu dobrze napisał: w
      pracy nie ma koleżanek. Jeśli pokażesz ludziom, że mogą wleźć ci na
      głowę to wejdą.
      Nie mam innej rady niż taka: naucz sie grzecznie acz stanowczo
      odmawiać. Nie bądź przysłowiowym chłopcem do bicia. Jeśli te
      nagminne prośby-polecenia od współpracowników sa wysyłane głównie
      mailem to nawet lepiej dla ciebie, bo nie musisz odmawiać im
      osobiście. Wysłanie maila typu: Przykro mi, nie dam rady, nie tym
      razem, nie mogę itp. będzie dla ciebie łatwiejsze niż rozmowa twarzą
      w twarz. Ale lepiej opanuj i tą sztukę, bo jak nie to zawsze będą po
      tobie jechać jak po burej suce. Po pierwszym razie powinno ci już
      byc łatwiej.
      Nie zobowiązuj się, odmawiaj, nie wykonuj cudzej roboty za friko.
      Ewentualnie stosuj taktykę: ok, zrobię to jeśli ty zrobisz dla mnie
      co innego. Tak jak wczesniej napisano, spróbuj powiedzieć: hmm, ok
      zrobię to jak będę miała chwilę czasu w piątek/nastepny poniedziałek
      bo teraz mam kupę roboty. Albo do diaska wojuj tym samym mieczem i
      sama proś o przyslugi, pomoc, zastepstwa itp itd.
      Aha i nie przejmuj sie zasmuconymi twarzami i "obrazonymi"
      spojrzeniami współpracowników. To przecież manipulacja i próba
      wzbudzenia wyrzutów sumienia. Pamietaj, w pracy nie ma przyjaciół.
      Powodzenia!
      -
      oldbay
    • rowerzysta.3 Re: praca a asertywność 09.01.09, 00:57
      Nie jesteś megafrajerką- jestes gigafrajerką. I nie miej pretensji, że ktos nie przychodzi do pracy bo ma dziecko. Co z tym maja wspólnego dzieci? Jesli kogoś nie ma w pracy dłużej to szef może zatrudnić przecież kogos do pracy tymczasowej. Chyba że ma w firmie takego jelenia jak ty, która zrobi wszystko, za wszystkich. Nie miej pretensji do tych co nie przychodzą z powodu dzieci. Ty przeciez możesz nie przyjśc z powodu faceta, znajomych, zainteresowań. Możesz miec żal tylko do siebie że dajesz sie tak dymać.
      Aby jak najwiecej było takich jak ty, to nam pozostałym bedzie żyło sie lepiej.
    • lux_occulta Re: praca a asertywność 09.01.09, 01:22
      Określ jasno i wyraźnie granice, i nie obawiaj się ironicznych uwag, sarkazmu i tak dalej. To jest tajna broń każdrgo pracownika w takich sytuacjach. Więc jak znowu ktoś Ci wyskoczy z tekstem "jak będziesz mieć własne dziecko to zobaczysz jak to jest" to nie bój się otwarcie powiedzieć, żę bardzo byś chciała ale z tego nici bo jesteś zajęta odwalaniem roboty za innych.
    • an_ni Re: praca a asertywność 09.01.09, 09:30
      ja obserwuje cos odmiennego - ci ktorzy nie maja dzieci siedza w
      pracy do oporu - nie maja do kogo sie spieszyc, nie maja dodatkowych
      obowiazkow w domu (bo ugotowanie dla siebie samego, posprzatanie,
      poogladanie TV i spedzenie czasu z partnerem /malzonkiem to nie to
      samo co "obrobienie" dziecka i domu przy dziecku w czasie 2-3 godzin
      wolnych po pracy a przed snem)
      ja jako dzietna jestem nieustannie rozliczana z kazdego punktualnego
      wyjscia nie mowiac juz o kazdej minucie wczesniejszego wyjscia
      zostac dluzej w przypadkach pilnych to ja moge raz na pol roku, bo
      nie jestem niewolnikiem firmy i nikt mi za to nie placi
      jednoczesnie jako ta punktualnie wychodzaca i nie elastyczna w 100%
      nie jestem postrzegana jako odpowiednia osoba na wyzsze stanowisko,
      bo te wlasnie sa objete przez samotne osoby lub facetow, ktore nie
      maja nic innego do roboty jak siedziec w pracy po godzinach, a ja
      doskonale wyrabiam sie w godzinach pracy i nie musze na pokaz albo
      na przymus siedziec dluzej - czego i tobie ma_gala zycze :)
      • moreno68 Re: praca a asertywność 09.01.09, 13:22
        A może są też tacy,którzy spieszą się do męża,żony ,dziewczyny
        itp.Jeżeli wg.Ciebie małżeństwo= rodzina= to tylko zajmowanie się
        gotowaniem i dziecmi,to tylko współczuje wąskich horyzontów.I może
        to jest przyczyna braku awansu, a nie posiadanie dziecka;)
        • an_ni Re: praca a asertywność 09.01.09, 15:49
          tak mam waskie horyzonty bo chce sie spieszyc do dziecka a nie
          siedziec po godzinach w pracy
          zdecydowanie nie rozumiesz co to znaczy spieszyc sie do
          meza/zony/partnera czy kosmetyczki/krolika/psa/kota/kina a do
          dziecka
    • mariaeva Re: praca a asertywność 09.01.09, 09:59
      skad ja to znam ;/
Inne wątki na temat:
Pełna wersja