semiraltd
09.01.09, 10:37
Ostatnio często myślę o aspektach życia. zastanawiam się, po co właściwie
tutaj jestem? Nic mnie nie cieszy, żyję, bo muszę. Nie myślę o samobójstwie.
Jestem tylko zmęczona życiem, kiedy dowiaduję się, ze umarł ktoś, kogo znałam,
zazdroszczę mu, że już po wszystkim. W zasadzie powinnam się cieszyć z tego,
co mam; rodzinę itd. ale to wszystko wydaje się takie banalne, dosłownie
"dzień świstaka", urabamy się po łokcie, staramy się i po co się pytam, po co.
Bóg? gdzie on jest i co robi, że nic właściwie nie robi?