zmeczony_pablo
13.01.09, 15:44
Na wstępie zaznaczę że nie jestem nastolatkiem, bo już prawie 30 lat na karku.
Właśnie mój półroczny związek rozpadł się na drobne kawałki których już nie da
się poskładać. Kolejna porażka, nie pierwsza a trzecia i za każdym razem to ja
byłem osobą która jest porzucona... Najgorsze jest to że za każdym razem była
inna przyczyna(i zawsze była to jakaś moja wada, tylko że dla jednej osoby
była wadą a dla drugiej zaletą!) źle się z tym czuje... nie wiem gdzie jest
problem, czy ze mną jest coś nie tak ??, czy po prostu typ partnerki który
sobie wybieram z góry skazuje mnie na porażkę...
Po trzech nieudanych związkach powinno być się wstanie wyciągnąć jakieś
wnioski... i tu jest problem bo jedyny wniosek jaki wyciągam to taki że każdy
człowiek jest inny, każdy oczekuje czegoś innego... miliony kombinacji a
trafienie na tę właściwą jest po prostu niemożliwe lub graniczy z cudem.
Masakra, jestem załamany...