Dodaj do ulubionych

Jestem drugą kobietą - tą trzecią

14.01.09, 23:17
Mój niegdysiejszy bliski kolega. Chciał ze mną być i wycofywał się. Od roku
ilekroć się widzimy hmmm pieścimy się. Bez pójścia na całość, ale jednak. I tu
pojawia się problem. Spodobały mi się jego propozycje bycia razem-wiem, że
byłoby mi z nim dobrze. Daje mi zrozumienie, bliskość-chcę byśmy byli
przyjaciółmi i partnerami w życiu. On powiedział, że się zniechęcił, że nie
wyobraża sobie naszego wspólnego bycia, ale zależy mu na przyjaźni. No i do
tego cały czas jakieś seksualne akcje, pożadanie.
Niedawno dowiedziałam się, że ma koleżankę-mają wspólną pasję, często
spotykają się no i...pieszczą się przy tej okazji...
Poczułam się z tym fatalnie. Nie jestem jego kobietą, ale poczułam się
zdradzana, poczułam, że przegrywam z nią. Bo gdzieś mam nadzieję, że jednak
nam się uda.
Obserwuj wątek
    • linuska Re: Jestem drugą kobietą - tą trzecią 14.01.09, 23:21
      Prosta rada, krótka piłka - zerwać toksyczną znajomość, facet mnie nie szanuje,
      a ja sama płacę wysoką cenę za relację o bliżej nie sprecyzowanym charakterze.
      Tyle, że bardzo zależy mi na możliwości wygadania się, bycia zrozumianą, a
      sytuacje intymne są dla mnie namiastką związku. No i wciąż mam trochę nadziei,
      że jednak nam wyjdzie.
      Duma podpowiada, żeby kopnąć go w d... To bezczelony typek, kto skacze z kwiatka
      na kwiatek. Informacja o tamtej dziewczynie była dla mnie bolesna. Chciałabym z
      jednej strony pozbyć się go, z drugiej znam go wiele lat, jest to, mimo
      wartościowa osoba w moim życiu.
    • tytus_flawiusz Re: Jestem drugą kobietą - tą trzecią 14.01.09, 23:22
      linuska napisała:

      > Mój niegdysiejszy bliski kolega.

      a możesz napisać w dwóch zdaniach o co Ci chodzi ?
      I czy temu facetowi fiuta urwało czy jak, że was tylko pieści, zamiast
      zachowywać się normalnie.
      • cara.mordsith Re: Jestem drugą kobietą - tą trzecią 14.01.09, 23:24
        > I czy temu facetowi fiuta urwało czy jak, że was tylko pieści, zamiast
        > zachowywać się normalnie.

        No masz, mnie to jakoś umnkęło ;P Dobre pytanie xD
    • cara.mordsith Re: Jestem drugą kobietą - tą trzecią 14.01.09, 23:23
      Kopnij gościa w tyłek albo najpierw zapytaj go, jak mają wyglądać właściwie wasze relacje i czego on po waszej dalszej... hmm... przyjaźni oczekuje i jak się ma do tego wszystkiego ta druga laska. Ale ze swojej strony powiem tak - sypianie z przyjacielem nie jest złe dopóki żadna ze stron nie zapomina, że nic poza przyjaźnią i seksem nie będzie nigdy chyba, że obie strony zapragną czegoś wiecej, więc sama musisz też dobrze się zastanaowić, czego chcesz.
      • linuska Re: Jestem drugą kobietą - tą trzecią 14.01.09, 23:38
        Facetowi nie urwało, ale ja nie mam ochoty mu nic dawać, skoro on mi nic nie
        daje w sensie zaangażowania. Po prostu nie mam najmniejszej ochoty na nic więcej.
        Chcę być z nim, chcę mieć tę osobę w zanadrzu - pod ręką jeśli coś się zdarzy -
        jeśli będę chciała się wygadać. Mam wielu fajnych znajomych, wiele osób mnie
        lubi, ale z bardzo nielicznymi tak dobrze się rozumiem - nie chcę w końcowym
        rozrachunku definitywnie stracić tej osoby z otoczenia.
        • cara.mordsith Re: Jestem drugą kobietą - tą trzecią 14.01.09, 23:41
          Więc mu to powiedz. Wyznacz jasko granioce, skoro to przyjaciel to szczerze z nim pogadaj. Ryzyko żadne bo czy z nim pogadasz czy nie szanse na to, że przyjaźń sie rozleci wynosza 50%.
          • linuska Re: Jestem drugą kobietą - tą trzecią 14.01.09, 23:44
            Gadaliśmy już o tym - parę razy. Konkluzje - on twierdzi, że widzi, że chcę
            fizycznej bliskości, że sytuacja jest jasna. Mówi, że nie wie jak potoczą się
            nasze relacje w przyszłości i tyle. Mówił też jednak, że nie widzi szans dla
            związku. A wyznaczanie granic? Chcę, ale nie umiem. Bardzo potrzebuję tej
            bliskości - jest dla mnie namiastką bycia razem.
        • viviene Re: Jestem drugą kobietą - tą trzecią 14.01.09, 23:42
          wykorzystuje Was wszystkie,tak po prostu ..
          wszystkie go potrzebujecie w jakimś sensie
          a on bez skrupułów korzysta z okazji.
          • viviene Re: Jestem drugą kobietą - tą trzecią 14.01.09, 23:44
            jak chcesz miec przyjaciela w mężczyznie to nie idz
            z nim do łóżka- prosta zasada.
            tu juz jest coś więcej..
            pieszczoty,jak to k... brzmi
            bawi się Tobą i już !
            • linuska Re: Jestem drugą kobietą - tą trzecią 14.01.09, 23:48
              viviene napisała:

              > jak chcesz miec przyjaciela w mężczyznie to nie idz
              > z nim do łóżka- prosta zasada.
              > tu juz jest coś więcej..
              > pieszczoty,jak to k... brzmi
              > bawi się Tobą i już !

              Na to sama wpadłam. Dawno temu. Właściwie o pierwszej tego typu akcji.
              Sedno problemu tkwi w tym, że nie potrafię wyeliminować tej osoby - za namiastkę
              bliskości jestem w stanie płacić wysoką cenę. Nie godzę się w sobie na taki
              układ, bo mi nie pasuje, jest dla nie fair, a jednocześnie jestem za słaba by
              wykreślić tę osobę za wykorzystywanie mnie.
              • viviene Re: Jestem drugą kobietą - tą trzecią 14.01.09, 23:52
                mój dziadek nieboszczyk powiedział by tak :
                rób jak uważasz pijana nie jesteś !!!
                ale nie wciskaj mi kitu o bliskości
                bo taka samą bliskośc albo i lepszą mozesz
                nawiązać z kazdym kolejnym równie wartościowym
                facetem..
                trzymasz go bo masz nadzieję,ze zrezygnuje z tej pierwszej .
                • lynnl Re: Jestem drugą kobietą - tą trzecią 16.01.09, 02:49
                  Właśnie nie mogę, z mało kim nawiązałam takie porozumienie.
        • tytus_flawiusz Re: Jestem drugą kobietą - tą trzecią 14.01.09, 23:43
          > Facetowi nie urwało, ale ja nie mam ochoty mu nic dawać, skoro on mi nic nie
          > daje w sensie zaangażowania. Po prostu nie mam najmniejszej ochoty na nic więce
          > j.
          > Chcę być z nim, chcę mieć tę osobę w zanadrzu - pod ręką jeśli coś się zdarzy -
          > jeśli będę chciała się wygadać. Mam wielu fajnych znajomych, wiele osób mnie
          > lubi, ale z bardzo nielicznymi tak dobrze się rozumiem - nie chcę w końcowym
          > rozrachunku definitywnie stracić tej osoby z otoczenia

          no to w ostatecznym rozrachunku i tak w końcu będziesz musiała dać dupy, bo nie
          widzę inaczej.
          Nie widzę w perspektywie czasu innej możliwości wniesienia "opłaty
          abonamentowej" za gotowość (do wysłuchiwania twych emocjonalnych wynurzeń)
          • linuska Re: Jestem drugą kobietą - tą trzecią 14.01.09, 23:45
            Nie ma opcji, żebym się do tego zmusiła (fizycznie nie jestem w stanie) - a
            gotowość do słuchania? Cóż sam chce...
            • viviene Re: Jestem drugą kobietą - tą trzecią 14.01.09, 23:46
              Tytus ma racje..
              kwestia czasu,juz ja tam znam taka co nie chciała..
              wybacz ale taka jest prawda.
              • linuska Re: Jestem drugą kobietą - tą trzecią 14.01.09, 23:50
                Rok to chyba długo. Po prostu przy każdej takiej próbie natychmiast rzeźwieje i
                robi mi się totalnie niedobrze - tak działają na mnie próby pójścia na całość.
                • linuska Re: Jestem drugą kobietą - tą trzecią 14.01.09, 23:51
                  Zaczęłam o tym pisać, bo poważnie się obawiam o moje zdrowie psychiczne w
                  związku z tą sytuacją. Jestem nią mocno zmęczona.
                  • linuska Re: Jestem drugą kobietą - tą trzecią 14.01.09, 23:52
                    Tłumaczyłam/próbowałam tłumaczyć jak się czuję, mówiłam szczerze, ale nie
                    dotarłam do niego. Nie chce by pewne rzeczy do niego dotarły.
                    • viviene Re: Jestem drugą kobietą - tą trzecią 14.01.09, 23:53
                      bzdura,on ma cel wybzykac cię,
                      a ponieważ jeszcze tego nie zrobił wiec poluje
                      nadal.
                  • viviene Re: Jestem drugą kobietą - tą trzecią 14.01.09, 23:56
                    o czym Ty gadasz????????????????
                    to masz w nim przyjaciela czy nie ????
                    czym jeseś zmęczona tym ze uciekasz a on cie goni?
                • tytus_flawiusz Re: Jestem drugą kobietą - tą trzecią 14.01.09, 23:52
                  linuska napisała:

                  > Rok to chyba długo.

                  jeszcze góra sześć miesiący.
                  daj znać czy bardzo się pomyliłem,

                  *** (chyba że równolegle znajdzie jakiś towar do dymania, wtedy wasza "przyjaźń"
                  może trwać i trwać... co najwyżej poprosi cię o loda.. jak tamta będzie miała
                  chimery)
                  • viviene Re: Jestem drugą kobietą - tą trzecią 14.01.09, 23:54
                    dokładnie tak.
                  • linuska Re: Jestem drugą kobietą - tą trzecią 14.01.09, 23:54
                    Znajdzie się i przez ten rok zapewne znajdował. Zresztą my się widujemy za
                    rzadko, żeby się w pełni wyżyć.
                    Pół roku to ja w tej sytuacji raczej nie wytrzymam...
                  • cara.mordsith Re: Jestem drugą kobietą - tą trzecią 14.01.09, 23:56
                    ja bym dodała jeszcze ten miesiąc mimo wszystko, w końcu dziewczynę aż cofie jak przychodzi co do czego, ale poza tym to obawiam się że wyrok zapadł... Sorry, Linusko, ale odrzucając wszelkie złudzenia i pobożne życzenia - kwestia czasu, a do wyrka wam juz niewiele brakuje.
                    • linuska Re: Jestem drugą kobietą - tą trzecią 14.01.09, 23:58
                      On nie poczuwa się do tego, że przyczynia się do mojego złego samopoczucia,
                      mimo, że wykładałam kawę na ławę kilka razy.
                      • cara.mordsith Re: Jestem drugą kobietą - tą trzecią 15.01.09, 00:00
                        Ten typ tak ma na to rady nie znajdziesz. Jedyne co mogę powiedzieć - jak przyjdzie co do czego to skup się na własnej przyjemności przede wszystkim i baw się dobrze ;)
                        • linuska Re: Jestem drugą kobietą - tą trzecią 15.01.09, 00:01
                          E... chwila przyjemności, przez resztę czasu rzygać się chce.
                          • tytus_flawiusz Re: Jestem drugą kobietą - tą trzecią 15.01.09, 00:05
                            > E... chwila przyjemności, przez resztę czasu rzygać się chce

                            trochę wiary, chęci i zaangażowania... i ta chwila może trochę potrwać
                            (choć szybki, mocny numerek też niewątpliwie ma swój urok)
                            • cara.mordsith Re: Jestem drugą kobietą - tą trzecią 15.01.09, 00:08
                              O ile jest MOCNY ;P
                              • tytus_flawiusz Re: Jestem drugą kobietą - tą trzecią 15.01.09, 00:09
                                cara.mordsith napisała:

                                > O ile jest MOCNY ;P

                                a mówimy o jasnej czy o ciemnej stronie MOCY ?
                                • cara.mordsith Re: Jestem drugą kobietą - tą trzecią 15.01.09, 00:09
                                  a która lepsza?
                                  • tytus_flawiusz Re: Jestem drugą kobietą - tą trzecią 15.01.09, 00:11
                                    cara.mordsith napisała:

                                    > a która lepsza?
                                    obie fajne
                                    • cara.mordsith Re: Jestem drugą kobietą - tą trzecią 15.01.09, 00:15
                                      No to najpierw jedna potem druga, potem możę jeszcze coś nowego... najciekawsze pomysły przychodzą spontanicznie :P
                                      • tytus_flawiusz Re: Jestem drugą kobietą - tą trzecią 15.01.09, 00:19
                                        cara.mordsith napisała:

                                        > No to najpierw jedna potem druga, potem możę jeszcze coś nowego...
                                        > najciekawsze pomysły przychodzą spontanicznie :P

                                        nie da się ukryć, nic tak nie stymuluje, nie pobudza wyobraźni i nie dodaje
                                        inwencji jak tem jedyny w swoim rodzaju, zapach i smak wydobywający się tylko w
                                        takich chwilach z wnętrza kobiety...

                                        aauuuu :-) !!!
                                        • cara.mordsith Re: Jestem drugą kobietą - tą trzecią 15.01.09, 00:36
                                          > nie da się ukryć, nic tak nie stymuluje, nie pobudza wyobraźni i nie dodaje
                                          > inwencji jak tem jedyny w swoim rodzaju, zapach i smak wydobywający się tylko w
                                          > takich chwilach z wnętrza kobiety...

                                          ... i zdolny kochanek wiedzący, jak kobiete do takiego stanu umiejętnie doprowadzić...

                                          mrrrrrrrrrr ;)
                                          • tytus_flawiusz Re: Jestem drugą kobietą - tą trzecią 15.01.09, 00:48
                                            cara.mordsith napisała:


                                            > ... i zdolny kochanek wiedzący, jak kobiete do takiego stanu umiejętnie doprowa
                                            > dzić...
                                            >
                                            > mrrrrrrrrrr ;)

                                            dobra, koniec (na razie) pastwienia się nad patologią na forach dla odmieńców
                                            Idę lubieżnie pośnić, same sprośne, pełne hucii, zboczone sny.

                                            czego i Tobie życzę
                          • cara.mordsith Re: Jestem drugą kobietą - tą trzecią 15.01.09, 00:07
                            Ale czemu zaraz rzygac się chce? Coś z tym facetem nie tak jest? (Poza tym, że macała go wiecej niz jedna dziewczyna a ide o zakład, że i na Tobie i na tej drugiej się nie skończyło, bo pewnie gdzieś jeszcze jakaś się znajdzie). Brzydki jest? Obleśny? Sama mówisz, żę potrzebujesz tej fizycznej bliskości, więc nie wiem, skąd te hamulce. Ty się nie martw tym, co później będzie bo żadnego "później" to może nie być. Carpe diem, carpe noctem (zwłaszcza to drugie ;P). Wsód wszystkich minusów całej sytuacji, którą opisałaś są 2 zasadnicze plusy a raczej argumenry "za"
                            1. on ewidentnie leci na Ciebie
                            2. Ty ewidentnie lecisz na niego
                            To gdzie problem?
                            • linuska Re: Jestem drugą kobietą - tą trzecią 15.01.09, 00:10
                              jest dla mnie fizycznie atrakcyjny, lubię go i pożądam. Czemu mi niedobrze? Bo
                              mnie wykorzystuje, bo ma inną "laskę", bo mu nie zależy.
                              • cara.mordsith Re: Jestem drugą kobietą - tą trzecią 15.01.09, 00:14
                                Generalnie nie ma rady - znajomość istotnie toksyczna więc faktycznie powinnaś zwiewać. Ale skoro jednocześnie faceta pożądasz (no wreszcie to otwarcie powiedziałaś, krok do przodu) a tym samym od seksu raczej nie uciekniesz to... potraktuj to jako przyjemne zakończenie nieprzyjemnej znajomości. Zaspokój włąsne pożądanie bez emocjonalnego zaangażowania i pokaż facetowi drzwi (chyba, że będzie wam tak dobrze, że na jednej nocy się nie skonczy)
                                • linuska Re: Jestem drugą kobietą - tą trzecią 15.01.09, 00:17
                                  Dla mnie to nie byłoby przyjemne. Moje pożądanie definitywnie kończy się przy
                                  próbie czegoś więcej.
                                  Czego chcę? Zerwania z wykorzystywaniem mnie, bycia kumplami jak przez
                                  poprzednie lata. Chcę,żeby poczuł się wspólodpowiedzialny za psucie relacji, za
                                  moje negatywne samopoczucie. Ale nie potrafię.

                                  cara.mordsith napisała:

                                  > Generalnie nie ma rady - znajomość istotnie toksyczna więc faktycznie powinnaś
                                  > zwiewać. Ale skoro jednocześnie faceta pożądasz (no wreszcie to otwarcie powied
                                  > ziałaś, krok do przodu) a tym samym od seksu raczej nie uciekniesz to... potrak
                                  > tuj to jako przyjemne zakończenie nieprzyjemnej znajomości. Zaspokój włąsne poż
                                  > ądanie bez emocjonalnego zaangażowania i pokaż facetowi drzwi (chyba, że będzie
                                  > wam tak dobrze, że na jednej nocy się nie skonczy)
                                  • gadagad Re: Jestem drugą kobietą - tą trzecią 15.01.09, 00:21
                                    E tam,tworzycie zgraną parę.
                        • viviene Re: Jestem drugą kobietą - tą trzecią 15.01.09, 00:03
                          BINGO !!
                      • viviene Re: Jestem drugą kobietą - tą trzecią 15.01.09, 00:02
                        bo mu na tobie nie zalezy,niestety,ma to gdzieś
                        oczekuje jednego i tyle,mozesz sie przed nim wyłuszczac ile chcesz
                        zagubiona ,samotna,nieszczesliwa etc.

                        wiem cos o tym...
                        • linuska Re: Jestem drugą kobietą - tą trzecią 15.01.09, 00:08
                          viviene napisała:

                          > bo mu na tobie nie zalezy,niestety,ma to gdzieś
                          > oczekuje jednego i tyle,mozesz sie przed nim wyłuszczac ile chcesz
                          > zagubiona ,samotna,nieszczesliwa etc.
                          >
                          > wiem cos o tym...

                          Jakieś tam złudzenia czy mu zależy pewnie nadal mam - zresztą w konfrontacjach
                          na ten temat, utwierdzał mnie w tym, że mnie ceni. Zresztą znałam go kilka lat
                          wstecz i mogłam liczyć w trudnych sytuacjach na tę osobę. Wtedy nie było mowy o
                          sytuacjach bliskości fizycznej.
                  • gadagad Re: Jestem drugą kobietą - tą trzecią 15.01.09, 00:09
                    Facet podobno ma wzięcie, i się rok męczy na "pieszczotkach",i jeszcze będzie
                    dalsze pół roku,bo tak się zaparł,że w końcu umoczy,tak? I to z dwiema na
                    raz.Akurat,tak się widocznie realizuje,różne są preferencje i to go widocznie
                    bardziej kręci niż proste dymanko.
                    • shachar Re: Jestem drugą kobietą - tą trzecią 15.01.09, 12:01
                      i pewnie jeszcze sam rezygnuje, bo to dobry czlowiek i nie chce zadawac bolu ;))
                      • tytus_flawiusz Re: Jestem drugą kobietą - tą trzecią 15.01.09, 12:07
                        shachar napisała:

                        > i pewnie jeszcze sam rezygnuje, bo to dobry czlowiek i nie chce zadawac bolu ;)

                        nie, nie wierzę ! Nie wierzę, że on jest przeświadczony o jej dziewictwie.
                        Zresztą, któremu facetowi przeszkadza jakiś tam "wianek", przecież jego szczypać
                        nie będzie :-)
                        • shachar Re: Jestem drugą kobietą - tą trzecią 15.01.09, 12:11
                          ja nie o tym :) to pewnie swir 'z zasadami', w decydujacym momencie odstepuje ze
                          wspolczucia wobec mak psychicznych linuski bo przeciez jest jej przyjacielem :)
                          czy to nie urocze
                          • tytus_flawiusz Re: Jestem drugą kobietą - tą trzecią 15.01.09, 12:14
                            shachar napisała:

                            > ja nie o tym :) to pewnie swir 'z zasadami', w decydujacym momencie odstepuje
                            ze wspolczucia wobec mak psychicznych linuski bo przeciez jest jej przyjacielem
                            :) czy to nie urocze <

                            jakie tam urocze, to podwójne zło, bo i niedopchnięta i niedowartościowana.
                            Chyba łatwiej znieść niedowartościowanie po jakimś piramidalnym orgazmie, co ?
                            • shachar Re: Jestem drugą kobietą - tą trzecią 15.01.09, 12:22
                              ale kolezanka zaraz uderza w lzy, wiec piramidalnego nie bedzie
                              a ze jest dziewiata w kolejce, to kolega malo sie tym przejmuje, jako tez jej
                              spiczami bolesnymi i naciaga gacie bez frustracji i idzie dopieszczac inne
                              znajomosci.
                              seksualny domokrazca :)
                              • tytus_flawiusz Re: Jestem drugą kobietą - tą trzecią 15.01.09, 12:30
                                shachar napisała:

                                > seksualny domokrazca :)

                                nie wiesz gdzie taka koncesję można wyrobić ? przecież to moja wymarzona
                                profesja :-)
                                • shachar Re: Jestem drugą kobietą - tą trzecią 15.01.09, 12:50
                                  etam ,zaraz koncesje
                                  generalnie musisz miec przyjacielskie nastawienie, rozchylasz poly i pytasz' co
                                  pani zyczy?', w razie odmowy dziekujesz za danie mozliwosci i umawiasz sie na
                                  follow-up za 2 tygodnie
                                  • tytus_flawiusz Re: Jestem drugą kobietą - tą trzecią 15.01.09, 13:28
                                    shachar napisała:

                                    > rozchylasz poly i pytasz' co pani zyczy?',

                                    no patrz, jak ten czas leci, wciąż byłem przekonany, że w takich okolicznościach
                                    staropolskie "KRZYCZ !!" wystarcza
                                • cara.mordsith Re: Jestem drugą kobietą - tą trzecią 15.01.09, 13:02
                                  > nie wiesz gdzie taka koncesję można wyrobić ? przecież to moja wymarzona
                                  > profesja :-)

                                  Jak już wyrobisz to daj znać, będziesz miał stałą pracę :P
                                  • tytus_flawiusz Re: Jestem drugą kobietą - tą trzecią 15.01.09, 13:27
                                    cara.mordsith napisała:

                                    > Jak już wyrobisz to daj znać, będziesz miał stałą pracę :P

                                    tak, w tej cholernej wyISOlowanej jewropie uzdolniony naturszczyk jest bez szans :-)
                          • innanizwszystkie Re: Jestem drugą kobietą - tą trzecią 15.01.09, 18:34
                            Czy znasz takich, co tak postępują? Że posuwają się tylko do pieszczot a potem
                            odstępują w imię niesprawiania bólu itd... I czy zawsze tak robią, z każdą
                            kolejną? Czy może się zdarzyć, że posuną się dalej? Czy jest jakiś sposób na
                            takiego świra z takimi zasadami???
                            • cara.mordsith Re: Jestem drugą kobietą - tą trzecią 16.01.09, 11:55
                              Czy jest jakiś sposób na
                              > takiego świra z takimi zasadami???

                              Kastracja?
                              • shachar Re: Jestem drugą kobietą - tą trzecią 16.01.09, 12:02
                                oo, kolezanka z tych urywajacych jaja?

                                a tymczasem linuske gdzies wcielo, pewnie z przekonania ze nie znamy tego
                                wspanialego mezczyzny i wyciagamy bledne wnioski na podstawie niepelnych danych.
                                • cara.mordsith Re: Jestem drugą kobietą - tą trzecią 16.01.09, 13:11
                                  > oo, kolezanka z tych urywajacych jaja?

                                  zalezy od ofiary ;P

                                  > a tymczasem linuske gdzies wcielo, pewnie z przekonania ze nie znamy tego
                                  > wspanialego mezczyzny i wyciagamy bledne wnioski na podstawie niepelnych danych

                                  przestraszyła sie chyba, hehe
                              • innanizwszystkie Re: Jestem drugą kobietą - tą trzecią 16.01.09, 12:38
                                Hehe, kastracja to zdaje się rozwiązanie ostateczne. I nie pomogłoby lynn nic a
                                nic:)
                                • cara.mordsith Re: Jestem drugą kobietą - tą trzecią 16.01.09, 13:10
                                  Oj, pomogłoby. Bo wiesz, jakby facetowi to i owo obciąc (urwać, roztrzaskać, zgilotynować - do wyboru), to trzymałby rączki przy sobie bo jakby tak na niego podziałało owo piesczenie z przyjaciółką, to potem nijak by sobie nie ulżył, a tak to jeszcze ma w perspektywie, że skoro już "oszczędzi" dziewczynie współżycia, to zawsze może iść do kinla i sam sobie... no. A tak wiedziałby, że nic z tego... no chyba, że facet masochista i lubi cierpieć katusze niespełnienia :D
          • obrotowy otoz to :) 15.01.09, 17:01
            tytus_flawiusz napisał:
            no to w ostatecznym rozrachunku i tak w końcu będziesz musiała dać
            dupy, bo nie widzę inaczej.

            i slusznie :)
        • obrotowy taka mala manipiulantka? 15.01.09, 16:59
          nie chcesz mu nic dac, ale chcesz go miec?
    • paco_lopez Re: Jestem drugą kobietą - tą trzecią 15.01.09, 12:13
      pooglądaj ten serial o wrocławiu. tam maja takie problemy. bedziesz
      wiedziała co robic dalej
    • moon_witch Sama jesteś sobie winna. 15.01.09, 12:37
      Nie słuchasz i nie szanujesz zdania innych. To aby popiescic sie z
      jakąś kobietą jest dla mezczyzn nic. I nie oznacza nic wiazącego.
      On dał ci wyraźnie do zroumienia ze nie chce być z tobą.
      Uszanuj jego zdanie. I pozwól mu być szczęśliwym, choć bez ciebie a
      z kim innym. Na tym polega miłość, ze dobro tej drugiej osoby
      przewyższa nasze. Inaczej nie jest to miłosć, a zwykły egoism i
      wzdychanie.
      • rina.bambina Otoz to- nic! 15.01.09, 12:47
        moon_witch napisała:

        > Nie słuchasz i nie szanujesz zdania innych. To aby popiescic sie z
        > jakąś kobietą jest dla mezczyzn nic

        no nie przesadzaj, zaraz tam nic, to jest przyjemnosc w czystej
        postaci

        zreszta dla normalnych kobiet tez


        nie zdarza sie wam na spotkaniach towarzyskich lezec w duzej grupie
        znajomych, sluchac dobrej muzyki, popijac dobre alkohole i piescic
        sie wzajemnie?

        to wy zycia nie znacie......ech
        • shachar Re: Otoz to- nic! 15.01.09, 12:56
          mowisz o imprezach kiedy nie ma sie jeszcze legalnego wieku na kupno alkoholu ?:)))
          • rina.bambina Re: Otoz to- nic! 15.01.09, 13:03
            a ty co schachar?
            nie wiesz, ze mozna traktowac pieszczoty jak relaks?
            nie nerwowo zupelnie?
            nie projektuj mi tu prosze
            • moon_witch Re: Otoz to- nic! 15.01.09, 13:07
              Nicku nowy i przelogowany, nikt ci tutaj nie projektuje. Wiekszosc
              ludzi jednak zachowuje sie zdrowo i normalnie, czyli nie naduzywa
              alkoholu i nie wyprawia glupot na imprezach.
              • rina.bambina Re: Otoz to- nic! 15.01.09, 13:10
                a kto tu pisze o naduzywaniu alkoholu?
                zartujesz, mam nadzieje
                poza tym, rozumiemy 'pieszczoty' jak widac w rozny sposob
                ty- dwubiegunowo, albo jako mozliwosc wykorzystania samicy przez
                samca lub wyraz tzw 'glebokiej milosci'

                pozwol innym miec inne zdanie od twojego ok? ;)))
                • moon_witch Re: Otoz to- nic! 15.01.09, 13:14
                  Ja jeszcze nie zaprezentowałam mojego zdania. Tak naprawdę.:-P
                  • rina.bambina przyznaj sie 15.01.09, 13:24
                    moon witch, juz sobie wyobrazasz
                    jak to wyglada i...
                    jak Cie zabieram na jedna z tych imprez co? ;)
                    • moon_witch Re: przyznaj sie 15.01.09, 13:45
                      Pieszczotki dla mnie oznaczają ...donbry masaż stóp. Ot i cała
                      tajemnica:-D
                      • rina.bambina Re: przyznaj sie 15.01.09, 13:48
                        moon_witch napisała:

                        > Pieszczotki dla mnie oznaczają ...donbry masaż stóp. Ot i cała
                        > tajemnica:-D

                        a widzisz i o to wlasnie chodzi
                        robisz to, albo pozwalasz sobie robic to, co Tobie sprawia
                        przyjemnosc
                        a przy okazji mozesz sprawic tez przyjemnosc innym

                        p.s. swoja droga mam znajomego, tutaj, niedaleko,
                        ktory robic masaz stop uwielbia ;)
                        milego dnia
                        • moon_witch Re: przyznaj sie 15.01.09, 13:50
                          A kto nie lubi masażu stóp!Toć to sama rozkosz...:-)
            • shachar Re: Otoz to- nic! 15.01.09, 13:27
              bambina, zalezy jaka muzyke puszczacie :)
              • tytus_flawiusz Re: Otoz to- nic! 15.01.09, 13:29
                shachar napisała:

                > bambina, zalezy jaka muzyke puszczacie :)

                puszczają relaksacyjną - inspirującą puszczanie :-)
                • rina.bambina Re: Otoz to- nic! 15.01.09, 13:38
                  puszczają relaksacyjną - inspirującą puszczanie :-)

                  a kto tu mowi o puszczaniu?
                  byla mowa o pieszczotach a nie stosunkach seksualnych, ok?
                  czytaj ze zrozumieniem kolezko
                  • tytus_flawiusz Re: Otoz to- nic! 15.01.09, 14:09
                    > byla mowa o pieszczotach a nie stosunkach seksualnych, ok?
                    > czytaj ze zrozumieniem kolezko

                    czyli jak rozumiem masowanie ręczne rury (nie samotrzeć), czy też pogryzanie
                    nabrzmiałych sutków, osuszanie warg palcami wplecionymi w majty.. to wszystko
                    wchodzi grę byle się nie zagłębić w żaden otwór ?

                    a laska z połykiem to już "stosunek" czy jeszcze pieszczota (nie neguję, że dla
                    mnie seks, ale ty piszesz z naciskiem o "stosunku").

                    ps. organizujecie regularnie takie "koncerty", są gdzieś do zdobycia jakieś
                    zaproszenia ?
                    • rina.bambina Re: Otoz to- nic! 15.01.09, 18:58
                      tytus_flawiusz napisał:

                      >
                      ale ty piszesz z naciskiem o "stosunku").



                      z naciskiem, Tytusie?
                      gdzie ty tu moj nacisk czujesz?
                      no chyba, ze odczuwasz autonacisk...


                      >
                      > ps. organizujecie regularnie takie "koncerty", są gdzieś do
                      zdobycia jakieś
                      > zaproszenia

                      wiesz, jakis taki 'nabuzowany' werbalnie ( co najmniej ) sie
                      wydajesz, moglbys nie wyczuc klimatu ;)
                      • tytus_flawiusz Re: Otoz to- nic! 15.01.09, 19:19
                        rina.bambina napisała:


                        >
                        no widzisz, ja się zdaję nabuzowany werbalnie, ty zaś jak najbardziej cieleśnie
                        i tak tylko "nacisk" odbierasz.
                        Twego nacisku niestety nie czuję, choć jednocześnie sam nie wiem, czy taki
                        nacisk związany byłby z pociągiem do mnie czy bardziej ze znanym wzorem e=mc^2,
                        gdzie jak wiadomo "c" jest constans, zaś energia nacisku :-) rośnie wraz z
                        "atrakcyjnością konstrukcyjną" partnerki
                        • rina.bambina Re: Otoz to- nic! 15.01.09, 19:30
                          _flawiusz napisał:

                          > rina.bambina napisała:
                          >
                          >
                          > >
                          > no widzisz, ja się zdaję nabuzowany werbalnie, ty zaś jak
                          najbardziej cieleśnie
                          > i tak tylko "nacisk" odbierasz.

                          niesamowite, jak odwracasz kota ogonem
                          to wlasnie ja sugeruje,iz jestes nabuzowany werbalnie ( co najmniej)
                          -co widac,
                          o reszcie nie wnioskuje
                          nie interesuje mnie


                          ty zas posuwasz sie za daleko w dyskusji
                          nie wiem zupelnie w jakim celu

                          rozluznij sie lepiej
                          i sie nie popisuj!
                          ;)

                          > Twego nacisku niestety nie czuję


                          niestety???


                          , choć jednocześnie sam nie wiem, czy taki
                          > nacisk związany byłby z pociągiem do mnie



                          pan moze wywrozy,
                          mam do chlopow pociag duzy...


                          a powaznie
                          czy taka wymiana zdan ma sens?



                          • tytus_flawiusz Re: Otoz to- nic! 15.01.09, 21:00
                            rina.bambina napisała:

                            >
                            > niesamowite, jak odwracasz kota ogonem
                            > to wlasnie ja sugeruje,iz jestes nabuzowany werbalnie

                            no i ? .. przecież nie zaprzeczyłem :-)
                            ja jestem nabuzowany, ty masz wolty (od radosnego hihi do poważnej matrony).. i
                            cóż z tego

                            > ty zas posuwasz sie za daleko w dyskusji
                            > nie wiem zupelnie w jakim celu

                            bo mam taki nastrój, jeszcze jakieś uzasadnienie potrzebne ?

                            > a powaznie
                            > czy taka wymiana zdan ma sens?

                            a ktoś Cię do niej zmusza czy jak ?
                            • rina.bambina Re: Otoz to- nic! 15.01.09, 21:23
                              tytus_flawiusz napisał:

                              >
                              > no i ? .. przecież nie zaprzeczyłem :-)
                              > ja jestem nabuzowany, ty masz wolty (od radosnego hihi do poważnej
                              matrony).. i
                              > cóż z tego

                              nic wlasnie
                              ogolnie jest mi z tymi 'woltami' dobrze
                              tobie - jak widze, tez nie mniej


                              >
                              >
                              >
                              > bo mam taki nastrój, jeszcze jakieś uzasadnienie potrzebne ?

                              wystarczy, przyjelam do wiadomosci
                              >

                              >
                              > a ktoś Cię do niej zmusza czy jak

                              absolutnie nie, tez mialam w pewnym momencie do dyskusji nastroj ;)

                              p.s. nie chichocze, ewentualnie smieje sie rubasznie badz zmyslowo :P

                              bye
              • rina.bambina Re: Otoz to- nic! 15.01.09, 13:39
                shachar napisała:

                > bambina, zalezy jaka muzyke puszczacie

                dobrą schachar, dobrą
      • cara.mordsith Re: Sama jesteś sobie winna. 15.01.09, 13:23
        A myślałam, że to ja ma wyidealizowane wyobrażenie o miłości...

        Miłość opiera sie o egoizm i dbanie o przede wszystkim własne szczęście. Bo jeżeli ja nie będe szczęsliwa, to drugiej osobie ttym bardziej szczescia nie dam, a wręcz ją unieszczęsliwię.


        > Nie słuchasz i nie szanujesz zdania innych. To aby popiescic sie z
        > jakąś kobietą jest dla mezczyzn nic. I nie oznacza nic wiazącego.
        > On dał ci wyraźnie do zroumienia ze nie chce być z tobą.

        Jaaaaaaaaaaaasne. Facet raczej jasno jej przekazał "No wiesz, lala, przyjaciółmi możemy być, a w przyjaźniach damsko-męśkich seks jest naturalną koleją rzeczy, ale nie licz na nic wiecej. Nie no, nie rycz mi tu na rękaw, nic z tego nie będzie, bzykanko owszem, miłośc bynajmniej i w du*ie mam, co ty na to i jak się z tym czujesz". Więc... to on się za bardzo z nią nie liczy i nie dba o jej uczucia i zdanie... Tym nie mniej ciekawa to parka i w sumienie zdziwiłabym sie, gdyby koniec końców ten osobliwy związek rozwijałby się dalej.
        • shachar Re: Sama jesteś sobie winna. 15.01.09, 13:55
          oczywiscie, ze tak, wiara kobiety w mozliwosc cudownej omiany jest glebsza niz
          wszystkie religie swiata
        • moon_witch Są rózne rodzaje miłości.... 15.01.09, 13:55
          Miłość opiera sie o egoizm i dbanie o przede wszystkim własne
          szczęście. Bo jeżeli ja nie będe szczęsliwa, to drugiej osobie ttym
          bardziej szczescia nie dam, a wręcz ją unieszczęsliwię.
          ...
          nad tym bym akurat dyskutowała. Jest takie poiwedzenie w Szwecji,
          ktore używa się w zwiazku, gdy ktoś kogoś nie chce.To wtedy tutaj
          mówią:'Nie jestem dla ciebie i ty nie jesteś dla mnie.' Co oznacza
          ze to nie jest jeszce to i na swoją 'soul mate' trzeba jeszcze
          poczekać.
    • ewiku a może... 15.01.09, 17:27
      on nie może?
      I po co Ci taki "niezdolny"?


      ----------------------------------------------
      Sztuką jest minąć koniec i iść dalej...
      • lynnl Re: a może... 15.01.09, 20:58
        Nigdzie nie mówię, że nie może. To ja pewnych rzeczy nie mogę i nie chcę -
        trochę za mało się starał o mnie, trochę za wiele przykrości miałam, za bardzo
        mnie wkurza cała ta sytuacja, żeby mi się cokolwiek konkretnego chciało.
        • lynnl Re: a może... 16.01.09, 02:56
          No dokładnie. Nie umiem/nie chcę na tym etapie pogodzić się, że zapewne nic z
          tego nie wyjdzie więcej. Gdybym wyeliminowała tę osobę z grona znajomych, to
          może byłoby łatwiej zapomnieć, że nam nie wyszło. Ale nie chcę jej mówić na
          zawsze papa. A jeśli z kimś kończę współpracę na jakiejkolwiek płaszczyźnie, to
          na ogół definitywnie.
          • leda16 Re: a może... 16.01.09, 06:27
            A może radosny trójkąt zamiast smędzenia izanudzania Czytelników?
          • innanizwszystkie Re: a może... 16.01.09, 10:59
            Czy mogę do Ciebie napisać maila, odpowiesz? A jeśli tak to na jaki adres, bo
            widzę, że masz dwa nicki?
            • linuska Re: a może... 16.01.09, 14:22
              Dawaj, na którykolwiek. Mam nadzieję, że problemy z pocztą gazetową już się
              rozwiązały.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka