Dodaj do ulubionych

Prośba do osób starszych, doświadczonych życiowo..

11.02.09, 23:09
Kurczę, trochę to dziwne, bo to mój pierwszy post w życiu w ogóle na jakimkolwiek forum.. I nie bardzo wiem jak go napisać, bo zawsze uważałam,że takie fora są dla ludzi którzy nie mają się komu wygadać, albo mają za dużo wolnego czasu...
W moim poście chciałam napisać, że nie mam jako takiego problemu czy kłopotu.. Po prostu.. się zgubiłam. Normalnie się zgubiłam, nie wiem co robić, kogo słuchać, w którą stronę iść. Mam nadzieję że nie zakręcę tego za bardzo, bo nie chodzi w tej sprawie o jedna konkretną rzecz, tylko o ogół życia..
Chyba głównym motywem jest to,że mam 21 lat, jestem na drugim roku studiów i chyba zdałam sobie sprawę,że nie robię tego co bym chciała, a przynajmniej nie jestem w tym zbyt dobra i to przysparza mi mnóstwa kłopotów,np w tym że ciężko mi osiągać sukcesy na uczelni, bo nie mam motywacji, studiuję, bo.. studiuję jak chyba 80% studentów, nie odnajduję pasji w tym czego się uczę, może jedynie uczucie, że mogę się tego uczyc, bo to nie jest cos czego NIENAWIDZĘ... Jeszcze chyba ważną sprawą jest to, że nie mam pasji, zadnej. Lubię zycie, mam bardzo wielu znajomych, nawet 3 przyjaciólki juz od 6 lat i moją Pierwszą Wielką Miłość od 10 miesięcy (chociaż wczesniej miałam mnóstwo chłopaków, teraz czuję,że to to "TO" ). Ale nie mam czegos, jakiejś dziedziny życiowej, która byy była moją pasją, żadnego zajęcia, hobby, nic..
Chodzi o to, że nie bardzo wiem, co mam robić dalej. Wlasnie niedawno mialam egzamin, ktorego nie zdałam (moja pierwsza poważna porażka na tej uczelni) ale dostałam jeszcze jedną szansę, w maju. Tylko chodzi o to, ze w tym wypadku pierwszy raz w życiu mam wrażenie, że mi się nie chce.. Że ie mam siły, że nic mnie do tego nie motywuje..
DO tego dochodzą kłopoty w domu, moja mama jest w pewnym stopniu chora (chociaż nikt tego nie mówi na głos) W dzieciństwie miała ojca alkoholika i wlasciwie nigdy nie była młoda, bardzo wczesnie zaczęła się zamartwiać itd... Teraz jestem w takiej sytuacji, że moja mama podsuwa mi wszystko pod nos, wiele rzeczy za mnie robi i jakby nie potrafi dopuścić do sytuacji typu "a niech ma teraz, sama sobie narobiła, niech teraz poczuje konsekwencje" a ja coraz częściej czuję, że chciałabym takiej sytuacji, słyszę często, że w życiu sobie nie poradzę,że uciekam od problemów itd.. No tak, zle kto mnie tego nauczył, samo mi się to nie zrodziło..
Fakt, nie ukrywam, jestem trochę taka, że idę na łatwiznę.. Robię większość rzeczy "po łebkach", po najniższej linii oporu, tak żeby się nie cofnąć, ale jakby nie za wiele mam ambicji. Chciałabym je mieć ale nie bardzo potrafię, bo tak jak już pisałam, nie mam motywacji i stąd to się bierze... Mam też tak, że zawsze byłam karcona za porażki a mało nagradzana za osiągnięcia.. Teraz coraz częściej mam myśli że bardzo ale to bardzo chciałabym zamieszkać, sama, bez tego wyręczania, upominania, że przecież jutro mam na 8 na uczelnie to "muszę polozyc się o 22 spac bo bede niewyspana.." A może ja chcę tego, chcę w niedzielę w nocy poimprezować, obudzić się z kacem i pojśc z bolącą głową na uczelnie i nie móc się skupic i cos zawalić, żeby poczuć, że kurczę tak nie mogę drugi raz zrobić.. A ja nawet nigdy nie mogę tego poczuć, sama przejechać się na własnych błędach, wiem że to ciężkie, ale może to by mi dało kopniaka w dupe.. Ale nie mogę. Moja mama jak to zwykle bywa chciałaby żeby moje życie wyglądało tak jak jej.. Nie potrafi zrozumieć, ze czasy się zmieniły i mentalność młodzieży też się zmienia, tak jak świat się zmienia.. Ona chyba ciągle myśli,że mam 15 lat i myśle tylko o tym jak wymknąć się z domu, żebyy zapalić papierosa, napić się piwa, czy "porobić brzydkie rzeczy z chłopcami"..
A już legalnie wie, że czasem lubię sobie zapalić i nie ukrywam tego, wie że normalnie chodzę ze znajomymi na piwo, czasem wrócę z imprezy w akademiku mocno podchmielona, również tego nie ukrywam, bo po co, o tabletkach antykoncepcyjnych wie, bo jej powiedziałam, chociaż wiem, że wolałaby tego nie słyszeć, o moim chłopaku z którym jestem prawie rok też stosunkowo dużo wie, że to porządny chłopak.. Tylko ona stwierdza że "jak ona była z moim tatą 8 lat, to nawet nigdy by nie pomyśleli o tym żeby któreś zostało u któregoś na noc, bo to nie wypadało" Akurat nie jestem w 100% pewna czy to prawda, no ale już się nie będę sprzeczać..
Mam w domu w miarę duży luz, mogę wrócić o 5 nad ranem kiedy mam wolne, nie muszę ciągnąc od rodziców kasy, bo udzielam korepetycji, ale czasem chciałabym po prostu zasnąc przy moim chłopaku, albo obudzić się przy nim, zjeść razem śniadanie, czy poczytać razem ksiązki w łózku. Seks już uprawiamy od pewnego czasu, i jest to bardziej zbliżenie dwóch dorosłych osób (on ma 23 lata) psychiczne niż czysto fizyczne, tak to odbieram, to nie jest juz jakies tam szczeniackie bzykanie się. Na prawdę się kochamy i szanujemy, uwielbiamy swoje ciała i tą naszą wspólną czystą intymność i wiem że nie robię nic złego. Ale tutaj po raz kolejny zdaniem mojej mamy, robię coś złego.
Moja mam nie jest moją przyjaciółką, nie mogę z nia rozmawiać teraz już praktycznie na żaden temat, bo ona ciągle tylko mówi o nauce i o tym, że muszę zapomnieć o chwilowych uniesieniach tylko siedziec w pokoju i cięzko harować, żeby potem mieć łatwiej, ja to rozumiem, ale ona robi to z przesadą. Nigdy nie usłyszałam od niej " kurczę, no to się cieszę ze się fajnie bawiłaś", "a co ubierzesz na imprezę" , "No to opowiadaj co tam u ciebie". Tylko ciągle, gdzieś ty znowu była, po co tam chodzisz, powinnaś myślec tylko o nauce itd..
Kocham tą kobietę, bo jest moją mamą i szanuję ją bardzo, ale.. Nikt mnie nigdy w życiu tak nie irytował i nie stopował jak ona..
O tym mogłabym dużo pisać, ale w mojej sytuacji chodzi też o tą moją drogę życiową, nie wiem co mam robić, jak itd. Czy podejmowac jakies drastyczne kroki, czy godzić się z tym i codzien płakac i kłócić się, bo zaznaczam że jestem taką osobą która nie potrafi przemilczeć i powiedzieć sobie "a niech sobie gada, niech obraża moich najbliższych, niech mnie poniża mnie to nie rusza" Ja po pierwszych 5 sekundach kiedy słyszę co ona wygaduje, w tym amoku to nie potrafię przemilczzeć. Mój tato często powtarzał "przemilcz to czasem, wiesz jaka mama jest, musi się wyżyć, musi w złości powiedzieć parę głupot" Ale ja nie potrafię potraktować mojej mamy jak niepełnosprawne dziecko, które cos tam sobie gada a ja powinnam to wypuścić drugim uchem..

Moja obecna sytuacja mnie przerasta, bo zaczynam odbijać to wszystko najwięcej na moim chłopaku, który jest Bogu ducha winny, no ale jest przy mnie i tylko słucha i za to jest mu wdzięczna..

Dlatego kieruję ten post do osób starszych ode mnie, bo oczekuję mądrej rady, albo chociać dobrego słowa, albo opisania podobnej sytuacji w czyimś życiu a nie słów "nie pękaj wszystko będzie cool, pogadaj z mamą a się ułoży", " nie jest tak żle weż się w garść" takie ppuste hasła do mnie nie trafiają, czekam na jakies głębsze słowo, bo kurczę.. ciężko mi...
Obserwuj wątek
    • kasia_trufla Re: Prośba do osób starszych, doświadczonych życi 11.02.09, 23:41
      to twoje życie, nie mamy
      porad można wysłuchać, ale życ po swojemu:-))
      • koru7 Re: Prośba do osób starszych, doświadczonych życi 11.02.09, 23:58
        To po co jest o forum? :)
        • mgla_jedwabna Re: Prośba do osób starszych, doświadczonych życi 12.02.09, 02:12
          Zasadniczo poruszasz w swoim poscie dwa problemy - jeden to studia i rzekomy brak zainteresowań. Jeśli cie nie interesuje twój kierunek, to zacznij studiowac co innego, tylko dokończ ten rok (zawsze to inaczej wygląda niż rzucenie studiów w polowie roku). Zastanów się, co chcesz potem w życiu robić i znajdź studia, które by do tego pasowały. A w brak zainteresowań nie wierzę. Może po prostu nie masz takich zainteresowań, które w opinii twojej mamy byłyby prawdziwymi hobby?

          Druga sprawa to relacje z mamą. Jako dziecko alkoholika wyrosła ona zapewne w przekonaniu, że jak ona sama nie zadba i nie dopilnuje, to rodzina się rozsypie. To jest jej problem niestety i tego za nią nie rozwiążesz, bo nie pójdziesz zamiast niej do psychologa.

          Spróbuj się wyprowadzić. 21 lat to nie jest za wcześnie. I przestań mamie o wszystkim opowiadać! A zwłaszcza o seksie. To nie jest jej sprawa, czy ze soba sypiacie, czy bierzesz tabletki itd. Myslisz, ze jesteś dorosła i dojrzała, bo zamiast kryć się jak nastolatka, mówisz wprost, że się zabezpieczasz? Wręcz przeciwnie, jak małe dziecko usprawiedliwiasz się wobec jej potępienia (dla waszego seksu) i oczekujesz akceptacji. Cierpisz, bo mamie się nie podoba to czy tamto w twoim życiu. Dorosła to ty bedziesz, jak przestaniesz cierpieć z tego powodu. Jak przestaniesz oczekiwac, ze cie za cos pochwali. To się nazywa przecinanie pępowiny.
          • erillzw Re: Prośba do osób starszych, doświadczonych życi 12.02.09, 03:08
            mgla_jedwabna napisała:

            > I przestań mamie o wsz
            > ystkim opowiadać! A zwłaszcza o seksie. To nie jest jej sprawa, czy ze soba syp
            > iacie, czy bierzesz tabletki itd. Myslisz, ze jesteś dorosła i dojrzała, bo zam
            > iast kryć się jak nastolatka, mówisz wprost, że się zabezpieczasz? Wręcz przeci
            > wnie, jak małe dziecko usprawiedliwiasz się wobec jej potępienia (dla waszego s
            > eksu) i oczekujesz akceptacji. Cierpisz, bo mamie się nie podoba to czy tamto w
            > twoim życiu. Dorosła to ty bedziesz, jak przestaniesz cierpieć z tego powodu.
            > Jak przestaniesz oczekiwac, ze cie za cos pochwali. To się nazywa przecinanie p
            > ępowiny.

            Nie zgadzam się zupełnie.
            Nie zbuduje się relacji z matką, którą widać, że koru7 potrzebuje jeśli zacznie
            być skryta i będzie udawała, że "nic" się nie dzieje.
            Druga rzecz - nigdy nie będzie poukładania ze swoją kobiecością jeśli nie
            nastąpi poukładanie się z matką. Matka jest zbyt ważnym człowiekiem, żeby się
            odcinać chirurgicznie. Tym bardziej gdy widać, że jest przywiązanie.
            Ja rozmawiam z moja mamą o seksie, o wizytach u ginekologa, opowiadam o tym co
            się u mnie dzieje, mówię jej o tym jak mi się układa. Jasne, że nie wszystko.
            Ale wiem, że o wielu rzeczach mogę jej powiedzieć. Nie wyobrażam sobie ukrywania
            się z czymś.. dla "odcięcia pępowiny". To co proponujesz to dla mnie ucieczka a
            nie rozwiązanie problemu.

            koru7.
            Jak byłam w Twoim wieku [a nie jestem wiele starsza wbrew pozorom] miałam te
            same rozterki. Łapałam się na braku zainteresowań, pasji, nie umiejętności
            określenia się jeśli chodzi o studia i swoją przyszłość. Brakowało mi
            motywacji.. bo do czego miałam ją mieć? Brak celów, poczucie beznadzieji, stania
            na rozstaju przed znakiem który wskazuje kilka kierunków.
            To nie jest stan stały. Moim sposobem na znalezienie sobie pasji było zgłębianie
            każdego zagadnienia, które mnie chociaż na chwilę zatrzymało. Wiele z tych
            zainteresowań umarło, ale ostało się kilka takich, które pogłębiam do dzisiaj.
            Kiedy zainteresowała mnie jakaś ksiązką czytałam ją, i potem jej kontynuację.
            Potem doszłam do tego, że lubię do książek wracać więc chcę je mieć. I tak
            zaczełam kolekcjonować ksiązki, które kupowałam za pieniądze odłożone lub
            zarobione gdzieś. Dzięki temu mam jedną szafkę wypełnioną tylko moimi ksiązkami,
            które sama wybrałam. Które wyszukałam na aukcjach.
            To przykład jest oczywiście. Nie namawiam Cię do czytania jesli tego nie lubisz.
            Chodzi mi raczej o to od czego możesz zacząć.
            I rzecz, która też wiele Ci pomoże ułożyć to praca. I może wydać się to frazesem
            czy coś, ale praca fajnie układa w głowie. Pozwala też sprawdzić się w czymś. I
            dowiedzieć się czegoś o sobie, co jest kluczem do ułożenia się z sobą.
            Dobrym też sposobem dla mnie było [i nadal jest] pisanie bloga. Zeby sie układać
            i wyrzucać z siebie natłok myśli, które często nie były ani jasne ani ciepłe. Za
            jakiś czas jak będziesz wracać do swoich mysli zapisanych [może być też
            pamiętnik po prostu] będziesz miała obraz siebie sprzed jakiegoś czasu. To fajna
            podróż na strych jest :)
            I polecam fora. Wielu fajnch ludzi można poznac, wielu też nie fajnych. Ale
            przeczytania i poznania cudzych poglądów nikt Ci nie zabierze a zawsze warto. Bo
            to rozwija i też daje informacje o tym co możesz lubić, co Cię może kręcić a
            czego jeszcze nie odkryłaś po prostu :)
      • ca-ti Re: Prośba do osób starszych, doświadczonych życi 12.02.09, 19:12
        Widzę jedno całkiem sensowne wyjście z tej sytuacji: wyprowadzka z
        domu.
        Skoro jesteś na tyle dorosła, żeby uprawiać seks, palić, pić i
        wracać o piątej nad ranem (sama te wyznaczniki dorosłości podałaś),
        to dlaczego nie kupisz/wunajmiesz sobie mieszkania, nie zarobisz na
        jego utrzynmanie, na własne utrzymanie oraz na ewentualne
        przyjemności? No i na studia, rzecz jasna.
        Czy przeszkodą jest wygodnictwo?
        • erillzw Re: Prośba do osób starszych, doświadczonych życi 12.02.09, 20:12
          ca-ti napisała:

          > Widzę jedno całkiem sensowne wyjście z tej sytuacji: wyprowadzka z
          > domu.
          > Skoro jesteś na tyle dorosła, żeby uprawiać seks, palić, pić i
          > wracać o piątej nad ranem (sama te wyznaczniki dorosłości podałaś),
          > to dlaczego nie kupisz/wunajmiesz sobie mieszkania, nie zarobisz na
          > jego utrzynmanie, na własne utrzymanie oraz na ewentualne
          > przyjemności? No i na studia, rzecz jasna.
          > Czy przeszkodą jest wygodnictwo?

          Czy kiedy Ty byłaś na etapie uprawiania sexu, palenia fajek i wracania z imprez
          o 5 też mieszkałaś już na swoim? Opłacałaś wszystko sama?? Nie mieszkałaś już w
          domu?
          • ca-ti Re: Prośba do osób starszych, doświadczonych życi 12.02.09, 20:55
            erillzw napisała:

            > Czy kiedy Ty byłaś na etapie uprawiania sexu, palenia fajek i
            wracania z imprez
            > o 5 też mieszkałaś już na swoim? Opłacałaś wszystko sama?? Nie
            mieszkałaś już w
            > domu?
            >
            >
            Tak, miałam nawet mniej lat niż bohaterka tego wątku, kiedy zaczęłam
            się utrzymywać sama.
            >
            • erillzw Re: Prośba do osób starszych, doświadczonych życi 12.02.09, 21:06
              Aha.
              Zatem macie inne skale i pojmowanie dorosłosci po prostu, co wynika z innych
              doświadczeń.
              Ale - tak w ramach dygresji - utrzymywanie się samemu i nie mieszkanie z
              rodzicami to nie zawsze jest synonim dorosłości przecież.

              btw. utrzymywac plus wyprowadzka?
              • ca-ti Re: Prośba do osób starszych, doświadczonych życi 13.02.09, 09:18
                erillzw napisała:

                > Aha.
                > Zatem macie inne skale i pojmowanie dorosłosci po prostu, co
                wynika z innych
                > doświadczeń.
                > Ale - tak w ramach dygresji - utrzymywanie się samemu i nie
                mieszkanie z
                > rodzicami to nie zawsze jest synonim dorosłości przecież.
                >
                > btw. utrzymywac plus wyprowadzka?







                Dla mnie synonimem dorosłości jest wzięcie odpowiedzialności za
                swoje życie. Umiejętność zarobienia na swoje potrzeby, a następnie
                zaspokajanie ich w stopniu jaki nam odpowiada, bez naruszania granic
                innych, to jest to o co chodzi. Nie chcę przy tym wchodzić tu w
                niuanse typu: czy zaspokajanie wszystkich bezwględnie potrzeb jest
                dorosłością, gdyż generalnie życie jest sztuką wyborów i niesie ze
                sobą rozmaite ograniczenia.

                21 lat to wiek nawet w pojęciu prawnym całkowitej dorosłości. Nie ma
                żadnego powodu aby udawać, że jest inaczej. To fakt, że wiele osób w
                tym wieku nie jest jeszcze zupenie samodzielnych, ale czy to znaczy,
                że jest to jakoś uwarunkowane biologicznie, psychologicznie? Nie.
                Człowiek 21 letni jest w pełni przygotowany do tego aby podjąć
                wszelakie zadania społeczne. Może pracować, rodzić i wychowywać
                dzieci, uczyć się, pełnić przeróżne role społeczne. Jeśli tego nie
                robi, to nie daltego, że nie ma takiej mozliwośći, tylko nie chce.
                Bo jest mu wygodniej brać pieniądze od rodziców.
                Nie mnie osądzać czy to jest dobre czy złe - jeśli dwie strony się
                na to zgadzają, to czemu nie? Ostatecznie nie można rodzicom
                zabronić być wykorzystywanym przez własne dzieci, a dzieciom
                wykorzystywać. To taki symbiotyczny układ, gdzie wszyscy go
                podtrzymują w imię jakichś uwarunkowań w sobie i w systemie
                rodzinnym.
                Ale jak widać panna nie ma za grosz szacunku do swoich żywicieli.
                Dla mnie to wskazówka, że jednak nie tędy droga. Mając wszystko
                podane pod nos, wymaga wciąż węcej. Łącznie z tym, że chciałaby
                zmienić matkę, bo nie podoba jej się jak ta zrzędzi.To już nie bunt
                piętnastolatki, to fochy dorosłej osoby, która zapomniała spojrzeć
                do dowodu osobistego. Chciałaby pełni praw dorosłego człowieka i
                pełni przywilejów dziecka.
                Ciekawa jestem czy za tabletki antykoncepcyjne też matka płaci?
                Pogadać się z nią o tym wprawdzie nie da, bo jest taka
                nienowoczesna, ale pieniądze można wziąć...

                I jeszcze do autorki wątku: matka ma być matką, a nie przyjaciółką
                czy koleżanką. Jeśli nie chce z Tobą rozmawiać o Twoim seksie, to
                zrób to dla niej i wykaż się większym taktem.
                • shachar Re: Prośba do osób starszych, doświadczonych życi 13.02.09, 12:59
                  rany bozgie, wyobrazilam sobie ze piszesz jedna reka a w drugiej masz szpicrute
                  i nerwowo walisz nia po cholewach oficerek, ktore nosisz zamiast kapci :D
                • erillzw Re: Prośba do osób starszych, doświadczonych życi 13.02.09, 15:43
                  ca-ti napisała:

                  > Dla mnie synonimem dorosłości jest wzięcie odpowiedzialności za
                  > swoje życie. Umiejętność zarobienia na swoje potrzeby, a następnie
                  > zaspokajanie ich w stopniu jaki nam odpowiada, bez naruszania granic
                  > innych, to jest to o co chodzi.

                  Wiesz co, jak dla mnie wiele "dorosłych", którzy spełniają warunki o kórych
                  piszesz nadal nie bierze odpowiedzialności za swoje życie.
                  Za jego praktyczne strony typu praca, mieszkanie, etc tak. Za swoje życie i
                  wyobry w nim już nie koniecznie.
                  Ale to już jest ten drobny niuas rózniący dorosłość od dojrzałości ;>


                  > 21 lat to wiek nawet w pojęciu prawnym całkowitej dorosłości. Nie ma
                  > żadnego powodu aby udawać, że jest inaczej. To fakt, że wiele osób w
                  > tym wieku nie jest jeszcze zupenie samodzielnych, ale czy to znaczy,
                  > że jest to jakoś uwarunkowane biologicznie, psychologicznie? Nie.
                  > Człowiek 21 letni jest w pełni przygotowany do tego aby podjąć
                  > wszelakie zadania społeczne. Może pracować, rodzić i wychowywać
                  > dzieci, uczyć się, pełnić przeróżne role społeczne. Jeśli tego nie
                  > robi, to nie daltego, że nie ma takiej mozliwośći, tylko nie chce.
                  > Bo jest mu wygodniej brać pieniądze od rodziców.

                  Nie zgadzam się z Tobą. Prawna granica wiekowa nie ustanawia tego, że ktoś jest
                  przygotowany do ról społecznych. To nie jest równoznaczne, nie rozwija się
                  równolegle. Wedle norm społecznych [czyli jakieś statystycznie 68%
                  społeczeństwa] będzie faktycznie w wieku 21 przygotowanych do takich zadań.
                  Tyle, że cała reszta - a nie wiemy, czy koru nie znajduje się w tych 32% może
                  nie być gotowym do takich rzeczy.
                  trochę nam się czasy pozmieniały. I atawizmy, ustawienia prawne regulujące
                  "dorosły wiel" to jedno a faktyczny stan w głowie takiego człowieka do takich
                  norm to już drugie.
                  Wedle tego co mówisz, ja dorosła nie jestem nadal bo moja mama jest moją
                  przyjaciółką [owszem w pewne sfery rozmów nie wchodzimy dogłębnie], nadal mi
                  pomaga a wyprowadziłam się ledwo dwa lata temu a mam prawie 26 lat.
                  I o ile biologicznie nie jest to uwarunkowane tak psychologicznie jak najbardziej.

                  > Nie mnie osądzać czy to jest dobre czy złe - jeśli dwie strony się
                  > na to zgadzają, to czemu nie? Ostatecznie nie można rodzicom
                  > zabronić być wykorzystywanym przez własne dzieci, a dzieciom
                  > wykorzystywać.

                  Dlaczego uważasz, że życie z rodzicami dłużej niż do przekroczenie 21 roku życia
                  to od razu ich wykorzystywanie??
                  Same skrajności. Albo się wyprowadzisz i będziesz samodzielny = dorosłosc, albo
                  będziesz na garnuszku rodziców, nawet jesli tylko mieszkaniowym =
                  wykorzystywanie ich.
                  To nie jest zaciąganie lub oddawanie długu. No halo..


                  > Ale jak widać panna nie ma za grosz szacunku do swoich żywicieli.

                  Taaaak?
                  A po czym wnosisz?
                  Ze ma zachowania rózne od Twoich, które definiujesz jako "szacunek dla rodziców"?
                  Dziewczyna jest zgubiona i szuka oparcia w najbliżej osobie jaką ma - czyli w
                  matce. A dla Ciebie to syninim braku szacunku?
                  Czy może chodzi o to, że potrzebuje akceptacji od matki, któa umowmy się jako
                  osoba DDA również ma pewne zaburzenia z postrzeganiem tego typu potrzeb. Nie
                  widzę w tym braku szacunku ale właśnie potrzebę bycia zauważoną i poczucie bycia
                  postrzeganą przez matkę jako ktoś wartościowy i na tym samym poziomie nie zaś
                  zbywanie.

                  > Mając wszystko
                  > podane pod nos, wymaga wciąż węcej. Łącznie z tym, że chciałaby
                  > zmienić matkę, bo nie podoba jej się jak ta zrzędzi.To już nie bunt
                  > piętnastolatki, to fochy dorosłej osoby, która zapomniała spojrzeć
                  > do dowodu osobistego. Chciałaby pełni praw dorosłego człowieka i
                  > pełni przywilejów dziecka.

                  Może dla Ciebie wszystko = dom i jedzenie. Ale widać niektórzy potrzebują więcej
                  od rodzinnych więzi niż tylko byt. Nie znaczy to od razu, że mają focha na
                  matkę, ale zwyczajnie, że potrzebują być zauważone przez bliską osobę.
                  ja nie moge. To tak trudno zrozumieć?
                  Ze ludzie mają inne potrzeby?
                  I to, że TY takich nie masz od razu znaczy, że mają problem z osobowością? Ze
                  laska ma od razu focha? Że uważa, że matka zrzędzi??
                  Nie, dzioucha jest zgubiona - co jest NORMALNE w jej wieku, osoby która wchodzi
                  w życie i ma PEŁNE PRAWO do tego by nie mieć wiedzy 40 latki. Nie ma focha tylko
                  potrzebuje od matki zrozumienia. I nie uważa że jej matka zrzędzi tylko zauważa,
                  że jej problemy są bagatelizowane.


                  > I jeszcze do autorki wątku: matka ma być matką, a nie przyjaciółką
                  > czy koleżanką. Jeśli nie chce z Tobą rozmawiać o Twoim seksie, to
                  > zrób to dla niej i wykaż się większym taktem.

                  Aha. MAtka ma wykarmić, przekazać jakiś system wartości i tyle jej roli w Twoim
                  życiu?
                  Współczuje Ci takiego poglądu. Ale każdy ma prawo do swojego.
                  • ca-ti do erillzw 13.02.09, 19:21
                    Wiesz jakoś nie mam ochoty tłumaczyć się ze swoich poglądów, są
                    jakie są i tyle... A co do Twojego współczucia, jest mi ono zupełnie
                    niepotrzebne. Tobie natomiast pewnie tak - do podbudowania własnej
                    wartości?

                    • erillzw Re: do erillzw 13.02.09, 19:52
                      ca-ti napisała:

                      > Wiesz jakoś nie mam ochoty tłumaczyć się ze swoich poglądów, są
                      > jakie są i tyle... A co do Twojego współczucia, jest mi ono zupełnie
                      > niepotrzebne. Tobie natomiast pewnie tak - do podbudowania własnej
                      > wartości?
                      >

                      Tak, oczywiscie.
                      Jest tak niskie, że muszę innym współczuć jakiegoś poglądu, żeby je sobie
                      podwyższyć...
                      Naturalnie. Weszłam sobie na forum, żeby ot tak dla podbudowania swojego
                      kruchego ego nawiązywać do cudzych poglądów i się do nich ustosunkowywać...
                      :/
                      Nie ma to jak oceniać innych przez siebie.
                      • ca-ti Re: do erillzw 13.02.09, 19:58
                        erillzw napisała:

                        > ca-ti napisała:
                        >
                        > > Wiesz jakoś nie mam ochoty tłumaczyć się ze swoich poglądów, są
                        > > jakie są i tyle... A co do Twojego współczucia, jest mi ono
                        zupełnie
                        > > niepotrzebne. Tobie natomiast pewnie tak - do podbudowania
                        własnej
                        > > wartości?
                        > >
                        >
                        > Tak, oczywiscie.
                        > Jest tak niskie, że muszę innym współczuć jakiegoś poglądu, żeby
                        je sobie
                        > podwyższyć...
                        > Naturalnie. Weszłam sobie na forum, żeby ot tak dla podbudowania
                        swojego
                        > kruchego ego nawiązywać do cudzych poglądów i się do nich
                        ustosunkowywać...
                        > :/
                        > Nie ma to jak oceniać innych przez siebie.
                        >



                        Zauważ, że ja nie krytykuję Twoich poglądów. Wyraziłam swoje
                        (ogólnie, w kontekście wątku autorki), a Ty się przyczepiłaś
                        dyskontując je. Odpowiedziałam Ci, a Ty rozebrałaś moją wypowiedź na
                        części pierwsze, podsumowując, że współczujesz mi moich poglądów.
                        Kto tu kogo ocenił?
                        • erillzw Re: do erillzw 16.02.09, 09:30
                          ca-ti napisała:

                          > Zauważ, że ja nie krytykuję Twoich poglądów. Wyraziłam swoje
                          > (ogólnie, w kontekście wątku autorki), a Ty się przyczepiłaś
                          > dyskontując je. Odpowiedziałam Ci, a Ty rozebrałaś moją wypowiedź na
                          > części pierwsze, podsumowując, że współczujesz mi moich poglądów.
                          > Kto tu kogo ocenił?

                          Krytyka od odniesienia jakkolwiek czymś się różni.
                          Ponieważ mam tendencje do odnoszenia się do słów ludzi to nie tyle oceniłam
                          Twoje poglądy - w całości, owszem powiedziałam, że współczuje Ci odcinania się
                          od matki - ile odniosłam się do nich szczegółowo.
                          Jeśli zakuło, że ktoś wyszeczególnił z czym się nie zgadza lub ma inny pogląd to
                          mi przykro. Nie przypadkiem napisałam, że współczuje poglądu a nie Tobie ;>
                          Więc ku jasności, nie odnosiłam się persolanie do Ciebie co nie zgodziłam z
                          poglądem, który reprezentujesz :)
                    • mamoniowa_jestem Re: do erillzw 21.05.09, 22:55
                      nie wiem czy zauwazylas Droga Bardzo Zaradna ŻYCIWOWO ale autorka
                      napisala ze na wlasne zachcianki zarabia korepetycjami. wiec
                      nie "pije pali" za pieniadze rodzicow.
                  • leda16 Re: Prośba do osób starszych, doświadczonych życi 17.02.09, 23:43
                    erillzw napisała:

                    Za swoje życie i
                    > wyobry w nim już nie koniecznie.
                    > Ale to już jest ten drobny niuas rózniący dorosłość od dojrzałości ;>


                    No, ale co to w praktyce znaczy? Człowiek, który jest na swoim utrzymaniu, ma wolność ograniczoną tylko prawem ew.wartościami i zasadami współżycia społecznego. Natomiast "koru" nie ma żadnej wolności - ani finansowej ani mieszkaniowej. Jest na utrzymaniu rodziców i totalnie od nich zależna, a chciałaby nie być. Ale to tylko takie infantylne "chciejstwo"



                    Prawna granica wiekowa nie ustanawia tego, że ktoś jest
                    > przygotowany do ról społecznych.


                    Metrykalna dojrzałość jest związana z PRAWEM do pełnienia wszystkich ról społecznych właściwych osobie dorosłej jak również odpowiedzialnością moralną i prawną za swoje wybory oraz decyzje. Oczywiście, wiek metrykalnej dojrzałości nie jest związany z przygotowaniem do pełnienia większości ról zawodowych, ale to jedyne ograniczenie.


                    > Tyle, że cała reszta - a nie wiemy, czy koru nie znajduje się w tych 32% może
                    > nie być gotowym do takich rzeczy.


                    Jakich rzeczy?


                    > Wedle tego co mówisz, ja dorosła nie jestem nadal bo moja mama jest moją
                    > przyjaciółką


                    Ależ ca-ti nic takiego nie napisała! Odnoszę wrażenie, iż miała na myśli właśnie umiejętność współżycia w rodzinie, która ani przyjani między matką i córką nie wyklucza ani tym bardziej szacunku i zobowiazań córki wobec matki.

                    [ nadal mi
                    > pomaga a wyprowadziłam się ledwo dwa lata temu a mam prawie 26 lat.


                    Ca-ti pisała również, że jeżeli matka akceptuje pasozytnictwo metrykalnie dorosłej córki, a córka stawiane jej wymagania, to jest to wyłącznie ich sprawa. Natomiast protestowała przeciwko chęci dopasowywania matki do roszczeń smarkatej, będącej na jej garnuszku


                    Albo się wyprowadzisz i będziesz samodzielny = dorosłosc, albo
                    > będziesz na garnuszku rodziców, nawet jesli tylko mieszkaniowym =
                    > wykorzystywanie ich.
                    > To nie jest zaciąganie lub oddawanie długu.


                    Nie? A co to jest?


                    > Dziewczyna jest zgubiona i szuka oparcia w najbliżej osobie jaką ma - czyli w
                    > matce. A dla Ciebie to syninim braku szacunku?


                    Wobec tego czegóż Ona szuka w papierochach, alkoholu i szlajaniu się po nocach? Też oparcia? A może szuka psiego smędu w którym się bidusia "zagubiła"?

                    > Czy może chodzi o to, że potrzebuje akceptacji od matki,


                    Mamy 2 dorosłych synów - już ja bym im dała akceptację, gdyby za nasze cięzko zapracowane pieniądze chlali, ćmili papierochy i zawalali egzaminy.


                    któa umowmy się jako
                    > osoba DDA również ma pewne zaburzenia z postrzeganiem tego typu potrzeb.


                    W dobrym domu takie "potrzeby" nie są tolerowane, co więcej, są bezwzględnie niszczone, bo w takim domu rodzice nigdy nie są ani partnerami ani przyjaciółmi 23-letnich dzieci. Są ich ŻYWICIELAMI czyli ZWIERZCHNIKAMI.


                    Nie
                    > widzę w tym braku szacunku ale właśnie potrzebę bycia zauważoną i poczucie byci
                    > a
                    > postrzeganą przez matkę jako ktoś na tym samym poziomie


                    Otóż to. Dzieci nigdy nie będą na tym samym poziomie co rodzice, bo dzieli ich ranga wieku, doświadczenia życiowego, zasobów finansowych i rodzaj stosunków nadrzędno-zależnościowych. Zależność finansowa wyklucza i forsowanie swoich racji i postawę roszczeniową. Koru zapomina, że ma prawo tylko prosić a nie żądać.


                    > Może dla Ciebie wszystko = dom i jedzenie. Ale widać niektórzy potrzebują więce
                    > j
                    > od rodzinnych więzi niż tylko byt.


                    Tiaa, "potrzebują", żeby rodzice dostosowywali się do nich, nie odwrotnie. I biada rodzicom, którzy nie mają na to ochoty ani możliwości - "nolezy sie!" wrzeszczy ledwo opierzone, młode chamidło. Rodzice mają flaki z siebie wypruć ale skakać tak, jak chce metrykalnie dorosły, pozbawiony cienia empatii dorosły infantyl.

                    potrzebują być zauważone przez bliską osobę.


                    Sratatata. Naprawdę myślisz, że matka nie zauważa córki, która ją obżera, dyscyplinuje, puszcza z dymem jej pieniadze, wypala gaz i światło, której wszystko pod nos podstawia a która jeszcze z pretensjami startuje i fochy stroi zamiast po rękach z wdzięczności całować? NIE ZAUWAŻA ???!!!

                    To tak trudno zrozumieć?
                    > Ze ludzie mają inne potrzeby?


                    Ale Twoim zdaniem, ta MATKA NIE MA POTRZEB! A w każdym razie mieć ich nie powinna. Liczą się tylko potrzeby leniwej, rozpieszczonej młódki.



                    > Nie, dzioucha jest zgubiona - co jest NORMALNE w jej wieku,

                    Wręcz przeciwnie, nie jest to normalne, że dziewczyna w Jej wieku nie ma żadnych zainteresowań, pasji, planów życiowych a za synonim dorosłości uważa palenie, picie, szlajanie się po nocach i seks.Nazwałabym to raczej synonimem rozwiązłości moralnej i obyczajowej.

                    osoby która wchodzi
                    > w życie


                    Człowiek wchodzi w życie w momencie urodzenia a w chińskim kalendarzu w momencie zapłodnienia. Zaś osoba 23-letnia od 5-ciu lat żyje na prawach i obowiazkach człowieka dorosłego.

                    i ma PEŁNE PRAWO do tego by nie mieć wiedzy 40 latki.


                    I OBOWIĄZEK uczyć sie tej wiedzy od matki.




                    > potrzebuje od matki zrozumienia.


                    Zrozumienia dla puszczania jej forsy z papierosowym dymem, trucia alkoholem organizmu, wysiadywania po nocach, zawalania egzaminów? Nie widać, żeby "koru" wykazywała zrozumienie intencji matki, jej starań, wyręczania, upominania. Wg. Ciebie pewnie to powinno działać w jedną stronę - od rodziców do dzieci, broń Boże odwrotnie, bo...teraz takie czasy, że młody, giętki umysł nie może się dostosować do zrozumienia starych, konserwatywnych poglądów, pojęć moralnych i zobowiązań.


                    I nie uważa że jej matka zrzędzi tylko zauważa że jej problemy są bagatelizowane.


                    Problemy, których sobie sama narobiła mylnie postrzegajac atrybuty dorosłości. Trza było słuchać matki, nie ogłupiać się alkoholem, truć papierochami, uczyć się, to by egzaminu nie zawaliła...Zamiast "kochać chłopaka", pasjonować się i kochać to, co dzięki studiom będzie mogła robić w przyszłości.

                    >
                    > Aha. MAtka ma wykarmić, przekazać jakiś system wartości i tyle jej roli w Twoim
                    > życiu?


                    Tak, matka ma wykarmić i wychować. Tyle i AŻ TYLE. I nikt nigdy w Twoim życiu nie da ci nic więcej, za darmo. Zrozumiesz to, gdy wychowasz swoje dzieci.
                    >
                    >
                    • erillzw Re: Prośba do osób starszych, doświadczonych życi 18.02.09, 04:55
                      leda16 napisała:
                      > No, ale co to w praktyce znaczy? Człowiek, który jest na swoim
                      utrzymaniu, ma w
                      > olność ograniczoną tylko prawem ew.wartościami i zasadami
                      współżycia społeczneg
                      > o. Natomiast "koru" nie ma żadnej wolności - ani finansowej ani
                      mieszkaniowej.
                      > Jest na utrzymaniu rodziców i totalnie od nich zależna, a
                      chciałaby nie być. A
                      > le to tylko takie infantylne "chciejstwo"

                      To w praktyce znaczy tyle, że ludzie mają tendencje do nie brania
                      odpowiedzialności na swoje decyzje i zachowania i "zrzucania" jej na
                      innych.


                      > Metrykalna dojrzałość jest związana z PRAWEM do pełnienia
                      wszystkich ról społec
                      > znych właściwych osobie dorosłej jak również odpowiedzialnością
                      moralną i praw
                      > ną za swoje wybory oraz decyzje. Oczywiście, wiek metrykalnej
                      dojrzałości nie j
                      > est związany z przygotowaniem do pełnienia większości ról
                      zawodowych, ale to je
                      > dyne ograniczenie.

                      Ty mówisz o prawie ja mówię o dojrzałości do takich ról. Wybacz wiek
                      23 NIE JEST i NIGDY NIE BĘDZIE dla mnie wyznacznikiem tego, że skoro
                      w świetle prawa pewne role można, lub wręcz powinno sie pełnić nie
                      jest równoznaczne z tym, że te role sie pełnić nie dość, że będzie
                      to i będzie się to robiło.
                      I moralność jest dla mnie bardzo ściśle skorelowana z dojrzałością
                      do pełnienia ról. A nie deklaracja, że można lub prawnym
                      ustawodastwem, że to jest ten czas.


                      > Jakich rzeczy?

                      Pełnienia ról społecznych, na których prawne ustawodawsto tak się
                      powołujesz.
                      Jesli prawo ustanowi, że w wieku 25 jest się w pełni odpowiedzialnym
                      do tego żeby mieć dziecko to co? Nagle włączy się program "staje się
                      odpowiedzialną matką"????

                      > Ależ ca-ti nic takiego nie napisała! Odnoszę wrażenie, iż miała na
                      myśli właśni
                      > e umiejętność współżycia w rodzinie, która ani przyjani między
                      matką i córką ni
                      > e wyklucza ani tym bardziej szacunku i zobowiazań córki wobec
                      matki.

                      Widzisz, wszystko jest kwestią interpretacji. Ja odczytałam, że
                      zwierzanie się mamie i traktowanie jej po przyjacielsku znaczy tyle,
                      że dziecko nie umie odciąć pępowiny. I, że wręcz jest niestosownym
                      rozmowa z matką na tematy mocno prywatne.
                      Gdzie dla mnie jest to nie do pomyślenia. Ot, kwestia zakotwiczenia.
                      Ja piszę z perspektywy córki, Ty - matki, prawda?

                      > Ca-ti pisała również, że jeżeli matka akceptuje pasozytnictwo
                      metrykalnie doros
                      > łej córki, a córka stawiane jej wymagania, to jest to wyłącznie
                      ich sprawa. Nat
                      > omiast protestowała przeciwko chęci dopasowywania matki do
                      roszczeń smarkatej,
                      > będącej na jej garnuszku

                      Czego nie rozumiem, to gorzkich słów "pasozytnictwo". Trochę
                      niezrozumiałym jest dla mnie fakt, że jesli mama chce pomóc to od
                      razu świadczy to o tym, że dzieci są pasozytami!
                      Czy kiedy ja wspieram moją mamę to ona staje się pasożytem??
                      Pokrętna logika i żaden patrirchat mi tego nie wyjaśni jednak.
                      Roszczeń.. Boże.. jaka agresja. Dziewczyna ma żal o niezrozumienie
                      ale ona ma od razu roszczenia.. fochy! Boże.. jakaż jest rozpuszona,
                      że ma czelność powiedzieć, że matka jej nie rozumie. To szczyt
                      gó...arstwa i chamstwa... :/

                      > Nie? A co to jest?

                      Rozumiem, że Twoje dzieci za 20 lat usłyszą od Ciebie, że rzadasz od
                      nich zwrotu kosztów? Czasowych, materialnych, uwagowych??????
                      Nie kurde to nie jest zaciąganie i oddanie długu. To się miłość
                      bezwarunkowa rodziców nazywa, ale to chyba trzeba być inaczej
                      wychowanym...
                      Mnie moja mama uczyła empatii a nie interesowności. Widać nie
                      każdemu rodzice tak przekazywali wartości.


                    • erillzw Re: Prośba do osób starszych, doświadczonych życi 18.02.09, 05:13
                      > Wobec tego czegóż Ona szuka w papierochach, alkoholu i szlajaniu się po
                      nocach?
                      > Też oparcia? A może szuka psiego smędu w którym się bidusia
                      "zagubiła"?

                      Nie pamięta wół jak cielęciem był..
                      tak mi się skojarzyło.
                      Rozumiem, że jej czelność palenia papierosów, picia i imprezowania ze
                      znajomymi i to jeszcze do późna w nocy jest karygodny, tak?
                      Bo przecież ona powinna waraować w domu i sie uczyć tak? Dług matce
                      oddawać każdym gestem i słowem, że ją wychowuje, utrzymuje i pod dachem
                      trzyma tak?
                      Genrealnie zabronimy ludziom młodym bawienia się póki są młodzi. Przecież
                      muszą rodzicom dług wdzięczności oddawać...


                      > Mamy 2 dorosłych synów - już ja bym im dała akceptację, gdyby za nasze
                      cięzko z
                      > apracowane pieniądze chlali, ćmili papierochy i zawalali egzaminy.

                      Tjaaaaa...
                      Wobec tego moja mama jest wyrodna ponieważ dawała mi kasę na to żeby
                      mogła wyjść ze znajomymi. Faktem jest, że ja fajek nie paliłam nigdy. Co
                      więcej.. o jej wyrodności świadczy fakt, że gdy nie zdaje examinu to nie
                      dostaję od niej bury a jeszcze jestem motywowana..ojojoj.. Pochodze z
                      patologicznej rodziny! O_o


                      > W dobrym domu takie "potrzeby" nie są tolerowane, co więcej, są
                      bezwzględnie ni
                      > szczone, bo w takim domu rodzice nigdy nie są ani partnerami ani
                      przyjaciółmi 2
                      > 3-letnich dzieci. Są ich ŻYWICIELAMI czyli ZWIERZCHNIKAMI.

                      No siły zbrojne normalnie.
                      Nie są tolerowane??? Niszczone?
                      Czysta miłość rodzicielska... Tjaaaa.. co to było o bezwarunkowości..
                      aha.. to u mnie... w tej patologicznej rodzinie.. Fakt...



                      > Otóż to. Dzieci nigdy nie będą na tym samym poziomie co rodzice, bo
                      dzieli ich
                      > ranga wieku, doświadczenia życiowego, zasobów finansowych i rodzaj
                      stosunków na
                      > drzędno-zależnościowych.

                      I widzisz... Tu się róznią [na szczescie w moich oczach] modele polskich
                      rodzin. Bo nie każdy chce być panem dla swoich dzieci, bo rozumie, że top
                      zrozuzmie i przyjaźń buduje relacje i jej szczerość nie zaś poddańczość i
                      wykonywanie rozkazów jak w wojsku.


                      > Zależność finansowa wyklucza i forsowanie swoich racji
                      > i postawę roszczeniową. Koru zapomina, że ma prawo tylko prosić a nie
                      >żądać.

                      Jaką postawę roszczeniową?
                      Zauważam w Twojej wypowiedzi pogląd, że dziecko które potrzebuje od
                      rodzica czegoś poza czystym bytem materialno domowym natychmiast ma
                      roszczenia.
                      Człowiek nie zadowala się najniższym stopniem potrzeb jak to przedstawił
                      Maslow. Nie sama fizjologią żyje!
                      Ma potrzeby psychiczne i emocjonalne. I jak czytam o tym, że takie
                      potrzeby są tępione to słabo mi się robi..


                      > Tiaa, "potrzebują", żeby rodzice dostosowywali się do nich, nie
                      odwrotnie. I bi
                      > ada rodzicom, którzy nie mają na to ochoty ani możliwości - "nolezy
                      sie!" wrzes
                      > zczy ledwo opierzone, młode chamidło. Rodzice mają flaki z siebie
                      wypruć ale sk
                      > akać tak, jak chce metrykalnie dorosły, pozbawiony cienia empatii
                      dorosły infan
                      > tyl.

                      Z tą oceną empatii.. to ja bym się na Twoim miejscu jednak wstrzymała.
                      Kilka linijek wyżej wyraźnie pokazałaś swoją postawę, która aż ociekała
                      empatią no nie?
                      Swiat nie jest czarno biały.
                      I nigdzie nie napisałam, że rodzice mają się dostosować... ale, żeby
                      dzieci z rodzicami zgrali się na poziomie współpracy a nie władcy i
                      poddanego. Takie układy są przyjmowalne do mniej więcej 13 roku życia :>


                      > Sratatata. Naprawdę myślisz, że matka nie zauważa córki, która ją
                      obżera, dyscy
                      > plinuje, puszcza z dymem jej pieniadze, wypala gaz i światło, której
                      wszystko p
                      > od nos podstawia a która jeszcze z pretensjami startuje i fochy stroi
                      zamiast p
                      > o rękach z wdzięczności całować? NIE ZAUWAŻA ???!!!

                      Myśle, że jest róznica między świadomością czyjegoś istnienia a
                      zauważania go.
                      Trochę jak słyszeć i słuchać.
                      Reprezentujesz sobą pogląd, którego nie jestem w stanie tolerować i gdy
                      czytam podobne Twoich wypowiedzi [dla jasności piszę o Twoich postawach
                      nie o Tobie, Ciebie nie znam] to się cieszę, że moja mama wychowywała
                      mnie zupełnie inaczej...


                      > Ale Twoim zdaniem, ta MATKA NIE MA POTRZEB! A w każdym razie mieć ich
                      nie powin
                      > na. Liczą się tylko potrzeby leniwej, rozpieszczonej młódki.

                      A gdzie ja tak napisałam????
                      Wyraziłam zdanie na temat DDA mamy koru w konteksie jej potrzeb.
                      To już Twoja nadinterpretacja, że nie uznaje potrzeb rodziców. Na dodatek
                      fałszywa.


                      > Wręcz przeciwnie, nie jest to normalne, że dziewczyna w Jej wieku nie
                      ma żadnyc
                      > h zainteresowań, pasji, planów życiowych a za synonim dorosłości uważa
                      palenie,
                      > picie, szlajanie się po nocach i seks.Nazwałabym to raczej synonimem
                      rozwiązło
                      > ści moralnej i obyczajowej.

                      Bo "ja" jak byłam w jej wieku to nie miałąm takich problemów. Więc ona
                      musi być nienormalna?
                      bueheheh!
                      >
                      • leda16 Re: Prośba do osób starszych, doświadczonych życi 19.02.09, 22:28
                        erillzw napisała:

                        >

                        > Rozumiem, że jej czelność palenia papierosów, picia i imprezowania ze
                        > znajomymi i to jeszcze do późna w nocy jest karygodny, tak?
                        > Bo przecież ona powinna waraować w domu i sie uczyć tak?


                        Ależ oczywiście. Skoro nawet na chleb nie zarobi, na wódę i papierochy tym bardziej. Stąd prosty wniosek, że szlaja się za matczyne pieniądze. Matce to się nie podoba, a koru ma to gdzieś, bo "zagubiła się" w papierosowym smrodzie i odmentach alkoholu.



                        > Genrealnie zabronimy ludziom młodym bawienia się póki są młodzi.


                        A po co? Przecież wystarczy ustalić z młodą pannicą hierarchię ważności - zabawa po efektywnej nauce,nie zamiast nauki. Zabawa to nie chlanie, palenie i wracanie nad ranem. I taką jeszcze, że najpierw obowiązki, potem przyjemności. Bez pracy żyć nie można, bez zabawy też. Ale wóda, papierochy, seks to nie zabawa. To rozwiązłość prowadząca do uzależnienia i choroby. Warunek ustalenia takiej hierarchii musi być jeden: rodzice rządzą, dziecko słucha. Gdy na swoje utrzymanie zarobi, dopiero wtedy może rządzić się samo.
                        >

                        >
                        > Wobec tego moja mama jest wyrodna ponieważ dawała mi kasę na to żeby
                        > mogła wyjść ze znajomymi. Faktem jest, że ja fajek nie paliłam nigdy.


                        Jeżeli na dodatek nie upijałaś się, z lenistwa nie zawalałaś egzaminów i wracałaś do domu o UZGODNIONEJ Z MAMĄ PORZE, to zapewne Twoje współżycie z nią było bezkonfliktowe. Więc nie pojmuję, dlaczego normalne, rozsądne wymagania rodziców wobec metrykalnie dorosłych dzieci uważasz za przejawy zwyrodnienia tych rodziców? Że dawała Ci pieniądze na imprezy i wyjścia, to zrozumiałe. Trudno, żeby oczekiwała, iż będziesz szukać sponsorów wśród rówieśników, również pozostających na garnuszkach rodziców lub starszych, forsiastych panów.

                        Co
                        > więcej.. o jej wyrodności świadczy fakt, że gdy nie zdaje examinu to nie
                        > dostaję od niej bury a jeszcze jestem motywowana.


                        Ja widzę różnicę między zawaleniem egzaminu przez brak szczęścia i przez własne nieuctwo. Twoja mama pewnie też.


                        co to było o bezwarunkowości..



                        Bezwarunkowa miłość nie jest równoznaczna z brakiem wymagań.


                        nie każdy chce być panem dla swoich dzieci, bo rozumie, że top
                        > zrozuzmie i przyjaźń buduje relacje i jej szczerość nie zaś poddańczość i
                        > wykonywanie rozkazów jak w wojsku.


                        Nie pisałam o rozkazach, tylko o granicach wolności, jakie zawsze stawiają dzieciom rodzice. Nigdy odwrotnie. Zresztą w wychowaniu, które jest procesem rozpoczętym już w niemowlęctwie są i nakazy, zakazy, kary, prośby, nagrody,pochwały, czyli różne środki oddziaływania wychowawczego. Nasze granice NIGDY nie dopuszczały bezmyślnego trwonienia pieniędzy na które ciężko pracujemy, ogłupiania się alkoholem, zatruwania powietrza smrodem papierochów. I moje dzieci nie palą ani nie piją, chociaż de facto mogłyby, bo mają stypendia naukowe.Po prostu nie lubią ani alkoholu ani papierochów i nie szukają towarzystwa osób uzależnionych od tych używek. Wręcz przeciwnie, stronia od takich.
                        >
                        >
                        > Jaką postawę roszczeniową?
                        > Zauważam w Twojej wypowiedzi pogląd, że dziecko które potrzebuje od
                        > rodzica czegoś poza czystym bytem materialno domowym natychmiast ma
                        > roszczenia.


                        Koru ma roszczenia robienia tego, co chce, nie licząc się z wymaganiami matki, które uważa za uciażliwe i niewygodne.



                        Nie sama fizjologią żyje!
                        > Ma potrzeby psychiczne i emocjonalne. I jak czytam o tym, że takie
                        > potrzeby są tępione to słabo mi się robi..


                        Nooo, alkohol i papierochy, powroty do domu nad ranem, samowola, stawianie się matce, awantury, lenistwo to są wg. Ciebie te potrzeby "psychiczne i emocjonalne", których nie powino sie tępić. Zwłaszcza tych dwóch pierwszych "potrzeb" :))).


                        >
                        > Z tą oceną empatii.. to ja bym się na Twoim miejscu jednak wstrzymała.
                        > Kilka linijek wyżej wyraźnie pokazałaś swoją postawę, która aż ociekała
                        > empatią no nie?


                        Empatią dla potrzeb chlania i puszczania z dymem zarobionych przez rodziców pieniędzy, dla zawalenia egzaminu z powodu lenistwa, bylejakości, uczenia sie "po łebkach", nieodpartej potrzeby zabawy kosztem nauki?! Masz rację, nie wykazuję cienia empatii dla takich "potrzeb".


                        , żeby
                        > dzieci z rodzicami zgrali się na poziomie współpracy a nie władcy i
                        > poddanego. Takie układy są przyjmowalne do mniej więcej 13 roku życia :>

                        Ależ oczywiście, bo w wieku 13 lat dobrze wychowane dzieci już mają zinternalizowane wpojone im przez rodziców normy moralne i obyczajowe,wiedzą co im wolno, co nie, czego się od nich oczekuje, szanują rodziców i liczą się z ich wymaganiami.I dla mnie osobiscie nie ma znaczenia, jaką zasadę i w jakim wieku dziecko złamie, skoro ma powiedziane, że nie wolno jej łamać.
                        >

                        >
                        > Myśle, że jest róznica między świadomością czyjegoś istnienia a
                        > zauważania go.


                        Nie ma różnicy między dwoma frazesami, o których piszesz. To w gruncie rzeczy kategorie filozoficzne a nie wychowawcze czy społeczne. Dzieci mają się przystosować do oczekiwań rodziców skoro pod ich dachem chcą mieszkać i ich chleb jeść. Opcja odwrotna jest wykluczona - w każdym wieku.



                        >się cieszę, że moja mama wychowywała
                        > mnie zupełnie inaczej...


                        Ja też jestem ze swoich dzieci bardzo zadowolona. Oni również nie narzekają.
                        >


                        > Wyraziłam zdanie na temat DDA mamy koru w konteksie jej potrzeb.


                        Ja uważam, że DDA nie istnieje jako odrębna jednostka nozologiczna. Nie istnieje w ICD-10, za co zresztą zostałam wywalona z forum DDA :))).



                        >
                        > Bo "ja" jak byłam w jej wieku to nie miałąm takich problemów.


                        Nie :).


                        Więc ona
                        > musi być nienormalna?


                        Powinna. Niestety, Ona jest odrażająco normalna, czyli przeciętna, pozbawiona oryginalności, zwykła, nieciekawa, nudna, pospolita. Bo ludzie normalni właśnie tacy są :(.
                        • erillzw do leda16 20.02.09, 01:33
                          Droga userko leda16 czy jakkoklwiek na innych forach się nie
                          nazywasz.
                          Trochę poczytałam o Twoim podejściu z gatunku trolla, który poza
                          obrażaniem ludzi i wylewaniem na nich wiadra pomyj mających ukryć
                          własne frustracje nic nie potrafi i nawet nie fatygowałam się z
                          czytaniem Twoich marnych, niczego do dyskusji nie wnoszących
                          wywodów, w których aż kipi od jadu i nienawiści.

                          Na przyszłość możesz sobie od razu odpuścić wchodzenie w polemikę ze
                          mną i nawet odnoszenie się do tego co napiszę bo generalnie nie
                          tracę energii na najniższy gatunek trolla internetowego.

                          Nie pozdrawiam.
                          Erill.
                          • shachar Re: do leda16 20.02.09, 11:28
                            eee, chyba sie pofatygowalas, tylko Ci tromba opadla :)
                            buu, walkover
                            a co to jest' troche poczytalam o Twoim podejsciu z gatunku trolla'?
                            • erillzw Re: do leda16 20.02.09, 13:04
                              shachar napisała:

                              > eee, chyba sie pofatygowalas, tylko Ci tromba opadla :)

                              Nie no pewnie.. Aż mnie zatkało. Moje upośledzone procesy myślowe
                              nie dały rady odpowiedzieć na oświecony bełkot tego usera ^^

                              > buu, walkover

                              Och, straszne...

                              > a co to jest' troche poczytalam o Twoim podejsciu z gatunku
                              trolla'?

                              pl.wikipedia.org/wiki/Trollowanie
                              Polecam wpisanie nicku leda16 w szukaj na forum tutaj.
                              Nie ma anonimowości w sieci :)
                              jakbym zrobiła to dzień wcześniej nie pisałabym elaboratu, który
                              tylko nakarmił trolla :)
                              • shachar Re: do leda16 20.02.09, 13:53
                                nie przejmuj sie, kazdy kto kiedys dostal swoj pierwszy komputer pobiegl
                                pomadrzyc sie w sieci, ale okazalo sie ze nie taki z niego Newton jakby chcial ;)
                                to mowisz ze w wikipedii pisza o trollach, az musze zajrzec
                                a czytalas dalej o prawie Godwina,argumentum ad hominem, eugenice, bardzo ciekawe
                                • erillzw Re: do leda16 20.02.09, 14:03
                                  Tak zdecydowanie moją życiową pasją jest mądrzenie się w sieci..
                                  ODkąd tylko mam do nie dostęp.. jakies 5 lat już będzie.. Mój boże..
                                  powinnam mieć juz dr hab. przed imieniem zdaje sie ;D

                                  Och, zapomniałam, że wiki jest marnym źródłem informacji. Może podać
                                  Ci linka do netykiety? Albo do regulaminu for lub grona na których
                                  moderuje? :)
                                  • shachar Re: do leda16 20.02.09, 14:15
                                    daj do tego grona :) lubie sobie zajrzec tu i tam
                                • leda16 Re: do leda16 20.02.09, 19:26
                                  shachar napisała:

                                  >
                                  > a czytalas dalej o prawie Godwina,argumentum ad hominem, eugenice, bardzo cieka
                                  > we


                                  Ja to nazwę potocznie - brak rzeczowych argumentów ;).
                          • leda16 Re: do leda16 20.02.09, 19:58
                            erillzw napisała:

                            >
                            > Trochę poczytałam o Twoim podejściu z gatunku trolla,


                            Więc poczytaj jeszcze "Słownik Poprawnej Polszczyzny", żebyś umiała prawidłowo i w sposób zrozumiały budować zdania w jęz. polskim ;).


                            > Na przyszłość możesz sobie od razu odpuścić wchodzenie w polemikę ze
                            > mną i nawet odnoszenie się do tego co napiszę


                            Na przyszłość pozwolisz, że to jednak ja zdecyduję, do jakich treści mam ochotę się ustosunkować! Gdy będziesz mi opłacać łącze internetowe, wtedy dostąpisz zaszczytu decydowania o granicach,w których "mogę" się w nim poruszać. A póki te granice wyznacza tylko prawo i moja kieszeń, zajmij się lepiej wyznaczaniem ich sobie.


                            generalnie nie
                            > tracę energii na najniższy gatunek trolla internetowego.


                            Widać nie masz jej zbyt wiele do stracenia, a skoro tak, to spożytkuj te resztki, które posiadasz, na opanowanie podstawowych zasad erystyki.


                            > Nie pozdrawiam


                            Nie trać na to energii. Jestem zdrowa, a od Twoich pozdrowień zdrowia na pewno mi nie przybędzie :))).
                            • erillzw Re: do leda16 21.02.09, 04:43
                              leda16 napisała:
                              Pani Aniu, doprawdy.. nie samymi opłatami człowiek żyje, nie na
                              materializmie świat się opiera.
                              A co do erystyki to pani, droga pani Aniu stosuje zasadę ostatnią,
                              czyli "gdy brak jest argumentów to należy zacząć obrażać
                              przeciwnika".
                              Myślę, że użytkownicy forum DDA mogą coś powiedzieć na ten temat,
                              prawda? :)
                              • leda16 Re: do leda16 22.02.09, 17:20
                                Oooo, na trolla tracisz energię? I to sporo energii zważywszy trud przekopania forów GW, przypisaniu mi zmyślonego nicka oraz przeczytania definicji obcych Ci wyrazów :))). ICD-10 przeczytać zapomniałaś i zasad logiki formalnej w dowodzeniu twierdzeń. Wszystko po to, żeby uniknąć wyrażenia aprobaty dla słusznych żądań rodziców pod adresem dorosłych,ale nadal zależnych od nich finansowo dzieci. A może sama uważasz się za DDA? Stąd Twoje dziecine reakcje na konieczność podporządkowania się regułom istniejącym w świecie ludzi dorosłych. Niestety, o ile jakaś 23-letnia pannica wrzaskami, humorami,szantazem, szukaniem aprobaty poza rodziną dla swojego chlania, smrodzenia papierochami i włóczenia się po nocach, może jeszcze coś na rodzicach wymusić, to na obcych już nic. Więc u psychiatry dostanie diagnozę nie DDA lecz zaburzeń socjalizacji, osobowości nieprawidłowej lub niedojrzałej (z ICD-10)a u "starszego, doświadczonego życiowo" profesora obleje egzaminy. Po czym te wszystkie w jej mniemaniu "toksyczne trolle" pokażą mlodej perspektywę zyciową, której rozwydrzona pannica z wygórowanym mniemaniem o sobie za cholerę nie chce dojrzeć - mop! Jeszcze może anonimowo podskakiwać w internecie wieszając psy na dorosłych i żądać usunięcia ich z forów dyskusyjnych, ale nie zmienia to faktu, że jest przegrana, żałosna i śmieszna.
                                • erillzw do leda16 23.02.09, 17:05
                                  LOL!
                                  :D
                                  Dzieki, poprawiłaś mi humor swoim "fascynującym" wywodem jak to się "swietnie"
                                  znasz na ludziach ;D
                    • erillzw Re: Prośba do osób starszych, doświadczonych życi 18.02.09, 05:37
                      > Człowiek wchodzi w życie w momencie urodzenia a w chińskim
                      kalendarzu w momenci
                      > e zapłodnienia. Zaś osoba 23-letnia od 5-ciu lat żyje na prawach i
                      obowiazkach
                      > człowieka dorosłego.

                      Super. OBOWIĄZEK to NIE JEST SYNOMIM GOTOWOŚCI.
                      Czy to tak trudno zrozumiec??


                      > I OBOWIĄZEK uczyć sie tej wiedzy od matki.

                      Prawny??
                      lol.
                      To nie dziecko ma obowiązek uczyc się od matki tylko predzej - w
                      swietle prawa - matka ma obowiąze wychowac dziecko. Jesli już
                      idziemy w te wymiary.

                      > Zrozumienia dla puszczania jej forsy z papierosowym dymem, trucia
                      alkoholem org
                      > anizmu, wysiadywania po nocach, zawalania egzaminów?

                      Nie. Zrozumienia dla jej zagubienia.
                      To też tak trudno zrozumiec?
                      Chyba tak, skoro się u własnych dzieci tępi takie przejawy...

                      >Nie widać, żeby "koru" wyk
                      > azywała zrozumienie intencji matki, jej starań, wyręczania,
                      upominania. Wg. Cie
                      > bie pewnie to powinno działać w jedną stronę - od rodziców do
                      dzieci, broń Boże
                      > odwrotnie, bo...teraz takie czasy, że młody, giętki umysł nie
                      może się dostoso
                      > wać do zrozumienia starych, konserwatywnych poglądów, pojęć
                      moralnych i zobowią
                      > zań.

                      Wdług mnie?
                      Czy według tego jak TY postrzegasz to jak młodzi zapatrują się na
                      swoich rodziców?
                      Ja nigdzie takich bzdur nie pisałam.


                      > Problemy, których sobie sama narobiła mylnie postrzegajac atrybuty
                      dorosłości.
                      > Trza było słuchać matki, nie ogłupiać się alkoholem, truć
                      papierochami, uczyć s
                      > ię, to by egzaminu nie zawaliła...Zamiast "kochać chłopaka",
                      pasjonować się i k
                      > ochać to, co dzięki studiom będzie mogła robić w przyszłości.

                      A skąd Ty możesz wiedzieć czy Ona nie słuchała matki?
                      Bo pije alkochol? Bo pali? BO uprawia sex???
                      Halo! Ziemia!
                      Brrrr..


                      > Tak, matka ma wykarmić i wychować. Tyle i AŻ TYLE. I nikt nigdy w
                      Twoim życiu n
                      > ie da ci nic więcej, za darmo. Zrozumiesz to, gdy wychowasz swoje
                      dzieci.

                      Z tego co widzę i czytam w Twoich wypowiedziach i rodzic nic nie
                      daje darmo.
                      Może dla Ciebie spełniające w roli matki jest dawanie tylko jedzenia
                      i wychowania. Moja poszła o setki kilometrów dalej i nie dość, że
                      stała się moją przyjaciółką, to jeszcze ja stałam się jej. Jestem
                      traktowana przez nią jak dojrzała kobieta a nie 5 letnie dziecko
                      które nie ma prawa mieć potrzeb emocjonalnych od niej.
                      Wolałabym żyć w biedzie ale w miłości niż w dostaku ale z
                      niszczeniem wszelkich potrzeb poza fizjologicznymi... brrrr...
                    • mamoniowa_jestem Re: Prośba do osób starszych, doświadczonych życi 21.05.09, 23:02
                      zapomnial wół jak cielęciem był...
                      • mamoniowa_jestem Re: Prośba do osób starszych, doświadczonych życi 21.05.09, 23:06
                        to do leda16 raczej
                • echtom Relacja matka-córka 18.02.09, 11:27
                  matka ma być matką, a nie przyjaciółką
                  > czy koleżanką

                  Moja śp. ciotka, rocznik 1919, cytowała mi kiedyś takie
                  powiedzenie: "Do 7. roku życia traktuj dziecko jak królewicza, od 7
                  do 18 - jak niewolnika, od 18 - jak przyjaciela".

                  Relacja dziecka z rodzicami jest zmienna w czasie. Dwie mężatki i
                  matki, jedna 40 lat, druga 60, to dwie dojrzałe kobiety mające sporo
                  wspólnych doświadczeń, a nie córka podporządkowana matce. A za
                  następnych 20 lat dorosła córka może stać się opiekunką swojej
                  niedołężnej, zdziecinniałej matki.
    • leda16 Re: Prośba do osób starszych, doświadczonych życi 12.02.09, 07:11
      jestem taką osobą która nie potrafi przemilczeć i powiedzieć sobie "a niech sobie gada, niech obraża moich najbliższych,


      A któż to są ci "Twoi najbliżsi"? To obce chłopisko, z którym seks uprawiasz? Wobec tego, co jeszcze robisz w domu rodzinnym? Wyprowadź się do "najbliższych", wynajmij za te he,he - korepetycje - mieszkanie,opłać prąd, gaz, wodę,telefony, kup sobie żarcie, ciuchy, kosmetyki i żyj na wlasny rachunek, zamiast pasożytować na starych rodzicach i pyskiem im za sponsoring odpłacać.
      • sabinac-0 Re: do leda16 12.02.09, 12:04
        No wiesz, jak dobrze spojrzec, maz to tez nic innego jak "obce chlopisko z
        ktorym uprawia sie seks".
        A to ze sie kocha rodzicow jeszcze nie oznacza ze trzeba zyc pod ich dyktando i
        zawsze im potakiwac.
        Zgadzam sie z jedna z przedmowczyn ze opowiadanie sie matce ze wszystkiego,
        rowniez ze spraw intymnych, poglebia zaleznosc i przyczynia sie do konfliktow.
        Tak jak rodzice raczej nie opowiadaja sie dzieciom z lozkowych problemow, tak
        dorosle dzieci nie powinny wciagac w te sprawy rodzicow.
        • koru7 Re: do leda16 12.02.09, 13:11
          Wiecie, chyba wszystkie macie trochę racji, jedna więcej, druga mniej (moim zdaniem) ale we wszystkim jest trochę sensu. Prawdą jest, że raczej nie mogę się wyprowadzić, studiuję dziennie, co zabiera mi 3/4dnia od pon do pt i to raczej nie jest możliwe.. Z drugiej strony dobrze mi w domu, mam wszystko, tylko psychicznie nie jest mi dobrze. Wiele razy matka powtarzała mi "tak ci źle? przecież masz taki luz i wszystko, inni mogliby ci pozazdrościć!" Ale wlasnie o to chodzi , że ona zasłania się tymi niby dobrami powierzchownymi dla mnie, a nie ma jej przy mnie jako drugiego człowieka...

          "Myslisz, ze jesteś dorosła i dojrzała, bo zamiast kryć się jak nastolatka, mówisz wprost, że się zabezpieczasz? Wręcz przeciwnie, jak małe dziecko usprawiedliwiasz się wobec jej potępienia (dla waszego seksu) i oczekujesz akceptacji. Cierpisz, bo mamie się nie podoba to czy tamto w twoim życiu. Dorosła to ty bedziesz, jak przestaniesz cierpieć z tego powodu. Jak przestaniesz oczekiwac, ze cie za cos pochwali. To się nazywa przecinanie pępowiny." - Aż mnie zatkało jak to przeczytałam, kurczę, tu jest chyba dużo prawdy..

          Mój chłopak mówi, żebym robiła to co czuję, jak studia nie sprawiają mi przyjemności, żebym zaczęła robić cos innego i zamiast ciągle przejmować się każdym pojedynczym słowem matki i zamartwiać się tym przez pare dni, powinnam postanowić sobie co jest dla mnie najlepsze i trzymać się tego, w zgodzie z matką, nie sprzeciwiać się jej tylko pokazać, ze jestem dorosła i potrafię sama zadbać o swoje życie, tak jak ona mnie wychowała, czasem zrobić cos co jej nie odpowiada, ale z głową nie przekraczając granic, bo przecież nie musimy się we wszystkim zgadzać.. Ale pokazać że nie robię nic złego, tylko wybrałam swoją drogę...

          Ale jak to wszystko zacząć jak nie ma się siły na to wszystko...
    • nienill chcesz madrej rady? 12.02.09, 12:59
      opisze Ci co przeczytalam, a wnioski znajdz sobie sama

      weszlas na forum, aby uciec od opinii Twojej mamy, ktora uwaza sie za osobe
      starszą, madrzejsza i doswiadczona zyciowo i ktora jest swiecie przekonana o
      tym, ze wie lepiej co jest dla Ciebie dobre

      i napisalas post, w ktorym zwracasz sie o rade do osob "starszych, madrzejszych
      i doswiadczonych zyciowo"

      i co?
      uwazasz, ze oni beda wiedzieli co dla Ciebie najlepsze?

      dlaczego?

      a jesli tak, to czemu nie poprzestalas na sluchaniu swojej mamy?

      czym sie to ma roznic od "kazań", ktore ona Ci wyglasza?

      zastanow sie co tak naprawde chcialas przeczytac w odpowiedzaich
      • koru7 Re: chcesz madrej rady? 12.02.09, 13:14
        Chciałam usłyszeć wasze historie, historie starszych ode mnie osób, kobiet,
        które może przechodziły to samo, podobne myśli, wątpliwości życiowe i z
        doświadczenia wiedzą, czego napewno nie powinno się zrobić itd.. Moim pierwszym
        krokiem było zwrócenie się do mamy, ale usłyszałam, że te wszystkie moje
        problemy są nieważne, że w ogole nie powinnam o tym wszystkim myśleć i że ona
        nie ma czasu ze mną na takie tematy rozmawiać.
        • shachar Re: chcesz madrej rady? 12.02.09, 13:19
          problem w tym ze te starsze kobiety do ktorych sie zwracasz prawdopodobnie tez
          zostaly zbyte przez swoje matki, poza tym rusz glowa, jakie madre rady onegdaj
          mozna bylo dostac, zeby dobrze wyjsc za maz
        • nienill Re: chcesz madrej rady? 12.02.09, 13:23
          koru7 napisała:

          > Chciałam usłyszeć wasze historie, historie starszych ode mnie osób, kobiet,

          ok

          > które może przechodziły to samo, podobne myśli, wątpliwości życiowe i z
          > doświadczenia wiedzą, czego napewno nie powinno się zrobić itd..

          1. nie wolno wierzyc, ze osoby starsze sa od nas madrzejsze

          Moim pierwszym
          > krokiem było zwrócenie się do mamy, ale usłyszałam, że te wszystkie moje
          > problemy są nieważne,

          2. nie wolno wierzyc, ze rodzice sa od nas madrzejsi
          rzadko są
          w pewnym momencie dochodzi sie do rownowagi i kazdy wie swoje

          3. nie wolno wierzyc bezkrytycznie w to co mowia
          a juz na pewno nie wolno im ufac, gdy mowią, ze cos jest "niewazne i nie warto o
          tym rozmawiac ani myslec"

          że w ogole nie powinnam o tym wszystkim myśleć i że ona
          > nie ma czasu ze mną na takie tematy rozmawiać.

          4. nie wolno im wierzyc, gdy mowia, ze na cos "nie maja czasu"
          czas zawsze sie znajdzie jesli sie chce
          ale ludzie tak mowia, gdy chcą uciec od takiego problemu i olac drugą osobę
          • nienill 5 12.02.09, 13:27
            nie wolno bezkrytycznie wierzyc temu, co ludzie pisza na forum
            • koru7 Re: 5 12.02.09, 13:43
              Kobietki, w nic nie wierzę bezkrytycznie, nikogo nie słucham bez przemyślenia,
              przestańcie się tym martwić :)

              Ja po prostu słucham, najróżniejszych zdań.. :)
        • erillzw Re: chcesz madrej rady? 12.02.09, 15:55
          koru7 napisała:

          > Moim pierwszym
          > krokiem było zwrócenie się do mamy, ale usłyszałam, że te wszystkie moje
          > problemy są nieważne, że w ogole nie powinnam o tym wszystkim myśleć i że ona
          > nie ma czasu ze mną na takie tematy rozmawiać.

          Coś mi się widzi, że Twoja mama sama sobie ze sobą nie radzi.
          Zresztą jako osoba DDA mnie to nie dziwi.
          Nie masz koleżanek? ich mam? Cokolwiek?
    • ela282 Re: Prośba do osób starszych, doświadczonych życi 12.02.09, 16:52
      Mamy pewnie już nie zmienisz, a Ty skończ te studia, załóż rodzinę -
      będziesz miała wtedy swoje życie. Dasz radę, a za kilka lat te
      problemy z mamą będą takie małe. Pamiętaj wszystko przemija. Tata ma
      rację, odpuść sobie, tak będzie lepiej dla Ciebie i dla mamy.
      Pozdrawiam.
    • stinefraexeter Re: Prośba do osób starszych, doświadczonych życi 12.02.09, 18:54
      Teraz ja wtrące swoje trzy grosze:)

      Jak czytam o tobie, to przypominam sobie siebie samą w wieku 21 lat. Nie ma co
      porównywać naszych sytuacji, bo nasze matki są nieco inne, ale mimo to widzę
      wiele cech wspólnych.

      Po pierwsze, chcę ppodkreślić, że twoje uczucia są jak najbardziej naturalne.
      Wkroczyłaś po prostu w nowy etap życia. Nie jesteś już nastolatką, nie jesteś
      już w liceum i nagle okazuje się, że ty sama jesteś nową osobą, w nowym świecie
      (z nowymi problemami) i z potrzebą zdefiniowania siebie jako osoby dorosłej. Bo
      w istocie jesteś zawieszona między tymi dwoma światami: dziecka i osoby
      dorosłej. To co czujesz - te zagubienie, wątpliwości, problemy z komunikacją z
      matką - jest naprawdę naturalne.

      Najlepszym rozwiązaniem byłaby oczywiście wyprowadzka. Rozumiem jednak, że to
      niemożliwe z przyczyn niezależnych. Musisz zatem być cierpliwa. Ile ja razy
      wściekałam się na to, że muszę mieszkać z rodzicami, którzy wciąż widzieli we
      mnie małe dziecko. Bardzo się z tym męczyłam. Niestety, takie są u nas realia,
      że wyprowadzka dziecka dwudziestoletniego jest często niemożliwa. Jest to
      olbrzymi problem i wiem, że oszczędziłabym sobie wiele szarpaniny, gdybym miała
      swój własny kąt. No ale właśnie, studia dzienne w mieście zamieszkania,
      dodatkowe pieniądze z korepetycji, co ledwo starczało na inne moje potrzeby -
      nie było mowy, bym się wyprowadziła. Bardzo żałuję, ale cóż można było zrobić.

      Teraz pasje: one przyjdą, nie martw się. Teraz twoim zadaniem jest poznawanie
      samej siebie i świata wokół. Jesteś w takim wieku, kiedy człowiek próbuje
      różnych rzeczy, często nie jest jeszcze zdecydowany - to wszystko minie, bo
      kiedyś odkryjesz co naprawdę ciebie interesuje. Odkryjesz również, że nie każdy
      musi mieć widowiskową/aktywną pasję typu fotografia lub wspinaczka.

      No i oczywiście nie licz na porozumienie z mamą. Może kiedyś tak, ale jeszcze
      nie teraz, ponieważ wciąż nie rozumiesz, że ona się już nie zmieni. Denerwują
      cię jej słowa i zachowanie - to normalne. Musisz jednak zaakceptować ten prosty
      fakt, że twoja mama jest już ukształtowanym człowiekiem. I rzeczywiście, może
      się okazać, że na przyjaciółkę się nie nadaje. To też trzeba zaakceptować.
      Musisz zrozumieć, że większość tego życia przeżywamy w samotności. Rodzice cię
      kochają, ale niekoniecznie mogą być w stanie cię zrozumieć i spełnić twoje
      oczekiwania natury emocjonalnej.

      Nie przejmuj się zbytnio. Studia to tylko studia. Jasne, ze możesz je rzucić i
      studiować co innego, tylko wpierw trzeba wiedzieć, co się chce studiować. Jesteś
      na razie zagubiona, więc nie podejmuj zbyt pochopnych kroków.

      Z drugiej strony, możesz pójść na żywioł: wziąć rok wolnego i wyruszyć w szeroki
      świat/ zając się wolontariatem / robić cokolwiek innego, byle z dala od domu /
      pójść do pracy na rok i wynająć mieszkanie. To rozwiązanie drastyczne, ale
      wykonalne.

      Powodzenia i nie popadaj w przygnębienie!
      • koru7 Re: Prośba do osób starszych, doświadczonych życi 12.02.09, 22:48
        Stinefraexeter - dziękuję :) Nie za rady, za zrozumienie.

        Reszcie też dziękuję - za posty i różne poglądy.
        • echtom ja skupię się na 1. wątku - studiów, pasji, pracy 17.02.09, 17:02
          Zgadzam się z poprzedniczkami, że powinnaś uporządkować sprawę studiów -
          dokończyć ten rok i pomyśleć o drugim kierunku, bo szkoda parę lat nauki
          wyrzucać do kosza. A moja osobista rada - dostrzegaj wyzwania, jakie niesie
          życie i nie bój się ich podejmować. Ja mam 44 lata i zrobiłam dotąd parę
          ciekawych rzeczy, jakich 23 lata temu nie miałam w swoim życiowym
          "biznesplanie", np. wyjechałam na wieś uczyć angielskiego i zostałam
          przewodnikiem PTTK. A to dlatego, że w jakimś momencie mojego życia spotkałam
          ludzi, którzy uświadomili mi istnienie takich opcji. Takie "dobre duchy"
          pojawiają się na drodze każdego człowieka, tylko czasem brakuje nam odwagi, by
          zaryzykować i wyłamać się z życiowej rutyny. I jeszcze jedno - cokolwiek
          wybierzesz, staraj się być w zgodzie z samą sobą, własnym sumieniem i systemem
          wartości, zamiast patrzeć na to, co się opłaca albo czego oczekują od Ciebie
          inni. I najważniejsze - cokolwiek wybierzesz, miej świadomość, że TY jesteś za
          ten wybór odpowiedzialna - nie mama, nie chłopak i nie przyjaciółki. To daje
          poczucie kontroli nad własnym życiem i ułatwia podejmowanie dobrych decyzji.
          Pozdrawiam:)
    • gadagad Re: Prośba do osób starszych, doświadczonych życi 12.02.09, 21:23
      Po co forumowicze wyrzucają dziewczynę z domu,jak jej rodzice tego nie robią?Z
      postu wynika, że istnieje problem podejścia do aktywności seksualnej.Mimo
      różnicy poglądów,rodzice tolerują jej zachowanie.Ona,pomimo utwierdzania się w
      poprawności swojego zachowania i decyzji,nie czuje się pewnie.Stara się zmusić
      matkę do akceptacji i "poświęcenia" swojego wyboru,by zdjąć z siebie
      odpowiedzialność.Jak ktoś powie,że dobrze robię - to dobrze robię.Matka jej
      powiedziała,że ona ma inny pogląd, daje do zrozumienia,że nie ingeruje w jej
      decyzję,ale nie "poświęci".
    • phoenix82 Re: Prośba do osób starszych, doświadczonych życi 13.02.09, 12:37
      Koru,

      Ale po Tobie polecieli. Czlowiek szuka lekko wstydliwie porady a pierwsza
      reakcja niektorych uzytkownikow tego forum to krytyka.
      Ja Cie krytykowac nie bede bo nie wyczulam zebys zadala pytanie czy robisz
      dobrze. To Twoja osobista sprawa kiedy sie z domu wyprowadzisz i jakie
      chcialabys mnie relacje z mama. Nie daj sie presji otoczenia.
      Ja Ci powiem tak, tez w Twoim wieku bylam zgubiona i trwalo to kilka lat.Jezeli
      szukasz zainteresowan zeby zaimponowac mamie to zapojmij o tym. Ja przez cale
      zycie staralam sie zeby moj tata byl ze mnie dumny i podswiadomie robilam
      wszystko czego on oczekiwal. Skonczylam tak, ze jak mialam 22 lata, moj tata
      zmarl a po jakims czasie zrozumialam ze moje niby zainteresowania to byly
      zainteresowania mojego taty. I wtedy poczulam sie tak jak Ty, bez nadzieji, bez
      zainteresowan, bez hobby. Totalnie zgubiona. Problem polegal na tym ze totalnie
      nie wiedzialam co robic, nie wiedzialam co lubie poniewaz zawsze mialam tyle
      obowiazkow iz nie mialam czasu na hobby.Zajelo mi to niezlych pare lat zanim
      zrozumialam co lubie itp.Studia skonczylam ale i prace mam zupelnie nie
      adekwatna do wyksztalcenia i zawsze tak bylo, jak i dla wiekszosci ludzi, wiec
      tym sie nie przejmuj. Dobrze jest wiadomo studia skonczyc, ale jesli masz inne
      zainteresowania to je zmien. Jesli nie wiesz na jakie zmienic to moze lepiej sie
      pomeczyc i je dokonczyc?Co do mamy to ciezka sprawa. Ja osobiscie doradzilabym
      okazac szacunek mamie, szanowac jej opinie, wysluchac co ma do powiedzenia ale
      ostatecznie decyzje podejmowac samej.Trening czyni mistrza!
    • poszerzenie-pola-walki Re: Prośba do osób starszych, doświadczonych życi 13.02.09, 15:40
      żadna z tych 3 przyjaciółek nią nie jest
      swojemu chłopakowi też raczej nie ufasz
      a zakochana jesteś na pewno w matce
      w życiu tak jest że przez 80% czasu nie ma się nikogo
      i wszystko jest do dupy
    • jed-and-more Re: Prośba do osób starszych, doświadczonych życi 15.02.09, 19:34
      Koru7,
      mam podobny problem. Mysle ze najlepiej byłoby słuchać matki, ale robić swoje. W
      końcu to nasze życie, i nikt go za nas nie przeżyje. Mam podobną matkę do Twojej
      i też próbuję robić po swojemu, wyrwać się z jej wpływu, wierz mi to bardzo
      trudne, ale możliwe, potrzeba tylko czasu i Twojej siły i determinacji.
      Pozdrawiam i powodzenia.
    • 7zahir Re: Prośba do osób starszych, doświadczonych życi 15.02.09, 19:51
      Mam to szczęście,
      że w pracy łączę przyjemne z pożytecznym.
      Myslę, że spedzamy w niej zbyt duzo czasu,
      żeby była udreką.

      Studiujesz dla siebie czy rodziców?

      Wiem jak trudno przeciwstawić sie ich wyobrazeniom o Tobie,
      ale Wierz mi warto - ja to zrobiłam 30 lat temu.
    • authentica Tak wiele zostalo ci dane 15.02.09, 23:29
      Zaczne od tego, ze nie czytalam powyzszych postow, wiec moze
      powtorze to co juz ktos napisal.

      A teraz po kolei: jesli dobrze rozumiem Koru, Twoj problem
      sprowadza sie do tego, ze studiujesz cos, co cie malo interesuje.
      Procz tego masz nadopiekuncza mame i chcesz sie wyrwac spod jej
      kontroli, bo czesto dochodzi miedzy Wami od konfrontacji (klotni)?

      Tak na pierwszy rzut oka, to wyglada, ze jestes jeszcze bardzo
      niedojrzala, wrecz dziecinna, a bardzo chesz doswiadczyc doroslego
      zycia. Matka pewno widzi te twoja niedojrzalosc i jeszcze bardziej
      chce cie chronic, co ciebie jeszcze bardziej denerwuje.

      Chcesz dojrzalosci? Na poczatek zalatw sprawe studiow. Znajdz taki
      kierunek, ktory cie interesuje/pociaga/motywuje/widzisz w tym cel.
      Pierwszy krok do doroslosci. Tego na ktorym jestes nie przerywaj
      (dorosla odpowiedizalna decyzja), zdaj zalegly egzamin, dostan sie
      na ten sensowny i jesienia zacznij drugi kierunek. Ten wybrany
      swiadomie, przez dorosla Koru.
      Bzykac z facetami, pic i palic potrafi kazda nastolatka. Dorosly
      potrafi wziac na siebie odpowiedzialnosc i realizowac cele.

      Jesli dasz rade, bedziesz miala argument w rozmowie z mama, poza tym
      zdecydowanie zmieni ci sie optyka, bo bedziesz miala CEL w zyciu. Po
      pierwszym roku zdecydujesz czy bierzesz dziekanke na starym kierunku
      czy dalej ciagniesz dwa.

      Teraz dajesz sie niesc milemu zyciu, rodzice wszystko ci zapewniaja,
      nic nie musisz (procz wyspania sie przed zajeciami i zdaniem
      egzaminow), trudno sie dziwic, ze nie wiesz dokad plyniesz. Niesie
      cie lagodny cieply prad, niewiele osiagnelas, o nic nie walczylas,
      niczego nie pragniesz (wyidealizowana wizja budzenia sie u boku
      faceta tez nie ma wiele wspolnego z prawdziwym zyciem z facetem).

      No i na koniec: podziekuj na kolanach Niebiosom, a takze Rodzicom,
      za to co zostalo Ci DANE.
      Jak mowi stra madrosc: zwykle nie uswiadamiamy sobie tego co mamy,
      dopoki tego nie stracimy.
      • jed-and-more Re: Tak wiele zostalo ci dane 15.02.09, 23:54
        To prawda, często nie doceniamy tego co mamy, dopuki tego nie stracimy...
        • sabinac-0 Re: Tak wiele zostalo ci dane 16.02.09, 14:54
          Co nie zmienia faktu ze wiekszosc pacjentek po probie samobojczej to byly
          kobiety ktore wg opinii reszty swiata "zyly bez problemow i mialy wszystko tylko
          tego nie docenialy", tyle ze to szczescie niebylo ICH szczesciem.
      • leda16 Re: Tak wiele zostalo ci dane 17.02.09, 22:21
        authentica napisała:


        > Chcesz dojrzalosci? Na poczatek zalatw sprawe studiow. Znajdz taki
        > kierunek, ktory cie interesuje/pociaga/motywuje/widzisz w tym cel.


        W tym jednak problem, że "koru" właściwie nic nie interesuje. Studiuje, żeby nie wylądować na mopie i to cała Jej "motywacja". Pali, pije, szlaja się po nocach i lubi rozrywkowy tryb życia bo to nie wymaga absolutnie żadnego wysiłku intelektualnego, zaś to co wymaga, traktuje po łebkach, aby zbyć. Jedną z Jej ostatnich zachcianek jest własne lokum, gdzie mogłaby się bawić z chłopakiem "w dom", cóż, kiedy i Jej i jego rodzice nie bogaci, nawet na wynajem się nie zrzucą.


        > Pierwszy krok do doroslosci.


        I nie taki jest pierwszy krok do dorosłości. Pierwszym krokiem jest bezkonfliktowe współżycie w rodzinie. Skoro "koru" nie potrafi współżyć z matką, szanować jej poglądów i niestety - stosować się do wymagań - póki na matczynym garnuszku wisi, to jaka jest gwarancja, że potrafi współżyć z teściami, szefem w pracy, podwładnymi, kooperantami itp?

        Tego na ktorym jestes nie przerywaj
        > (dorosla odpowiedizalna decyzja), zdaj zalegly egzamin, dostan sie
        > na ten sensowny i jesienia zacznij drugi kierunek.

        Ha, ha, ha, czytasz przecież, że Dziewczyna wskutek preferencji własnych rozrywek nad obowiązkami już zawaliła jeden egzamin na studiach, które Ją w ogóle nie interesują, a Ty radzisz, żeby zdwoiła wysiłki i rozpoczęła drugi, równie mało Ją interesujący fakultet, za pieniążki mamusi oczywiście, a jakże! Podwójne wydatki będą miarą dorosłości. Czyżby? Abstrahujesz również od przepisów formalnych - obecnie dziekan wyraża zgodę na studiowanie drugiego fakultetu tylko najlepszym studentom, ze średnią powyżej 4. Koru nie spełnia tych kryteriów. Zresztą każde studia trwają tylko 5-6 lat. A najgorsze jest to, że po ukończeniu takich czy siakich studiów "koru" trafi na 30 lat do pracy, która równie mało będzie ją interesowała, gdyż Jej wyobrażenia o przyszłości nie sięgają tak daleko. Siegają zaledwie do budzenia się u boku chłopaka, a świeże bułeczki na wspólne śniadanka w łóżku, pewnikiem służąca przyniesie...:).


        > Jesli dasz rade, bedziesz miala argument w rozmowie z mama,


        A jeśli nie, koszty i tak poniesie mama, nie Ona ;).


        • jed-and-more Re: Tak wiele zostalo ci dane 17.02.09, 23:22
          hehehe, ciekawy punkt myślenia :), podziwiam
    • solaris_38 Re: Prośba do osób starszych, doświadczonych życi 17.02.09, 23:22
      Twój wiek, to nie jest wiek na pytanie "co mam robić"
      Możesz o to spytać fachowca kiedy zepsuje ci się komputer

      Zycie to impreza jednoosobowa- gdyby ktoś za ciebei decydował nei podobałoby ci
      sie, to
      jednak chcesz aby to inni wiedzieli jak TY masz zyć
      niewykonalne

      sensem zycia jest szukanie go
      stawianei pytań i osobiste na nie odpowadanie
      obserwacja jak sie czujesz z różnymi swoimi decyzjami


      zwlanei winy na rodziców w ttym wieku to ucieczka od odpowedzialnosco


      Rodzice dali ci co tam mieli
      czy to było dobre czy złe

      teraz twoja kolej

      Jeśli nie masz pasji a chcesz mieć to jej szukaj
      poluj
      próbuj
      rób błędy
      rozczarowuj się
      zmieniaj decyzje
      patrz co to zmienia

      dajże już spokój matce

      czas na samodzielność

      a motywacji możesz szukac jedynie w sobie

      zresztą nie wiem czy nasze czasy nie są obarczone nadmiernie rozbudowanym jakimś
      mitem o pasjach i marzeniach

      a może zwykli ludzie nie miewają bajkowych pasji
      może są one potrzebne do szczęścia

      czy rzeczywiście trzeba być wyjątkowym i obdarzonym pasją aby dobrze żyć ?

      może wystarczy znaleźć coś co lubisz
      zwyczajnie lubisz

      a tego poszukać już łatwiej niż osławionej pasji

      i tego ci życzę
      szukania i znalezienia rzeczy które lubisz
      przejęcia odpowiedzialności za własne życie






      • mmax20 Re: Prośba do osób starszych, doświadczonych życi 20.02.09, 15:55

        tylko jak ta osoba ma uwierzyć w to, że jest coś co lubi? jak ma
        uwierzyć, że można to robić mniej nałogowo?
        • solaris_38 Re: Prośba do osób starszych, doświadczonych życi 20.02.09, 23:25
          lubienie nie jest kwestią wierzenia tylko obserwacji

          np obserwujesz co czujesz
          jak to co czujesz podnosi cie na duciu i sprawia ze myślisz pozytywnie to to
          robisz więcej częściej

          nei sprowadzajmy życia do teorii
          to trzeba smakować
          i znajdować proporcje
          bo nawet gorzkie jest dobre ale jako lekarstwo
          • mmax20 Re: Prośba do osób starszych, doświadczonych życi 23.02.09, 08:15

            teoretycznie, ale praktycznie trzeba mieć dużo wiary w siebie i
            wytrwałości, żeby znaleźć
    • mskaiq Re: Prośba do osób starszych, doświadczonych życi 21.02.09, 03:45
      Nie umiesz wybaczyc Mamie, chociaz ja kochasz. Mysle ze po prostu
      nie rozumiesz Jej, nie rozumiesz przez co przeszla jako DDA.
      Twoje nierozwiazane relacje z matka przynosza Ci wiele negatywnosci.
      Twoj chlopak to jasny punkt w Twoim zyciu, wiele milosci.
      Twoje podejscie do zycia jest negatywne. Wybierasz ta negatywnosc
      swiadomie, bo wiesz o niej. Idziesz na skroty, latwizne, nie masz
      celu, motywacji. Twoje zycie od imprezy do imprezy jest puste, nie
      ma tam milosci ani sensu.
      Moze warto zapisac sie hospicjum, spotkac sie z innymi problemami,
      zobaczyc zycie inaczej.
      Motywacja Koru7 jest tam gdzie jest nasza milosc, trzeba ja
      odszukac.
      Serdeczne pozdrowienia.



      • leda16 Re: Prośba do osób starszych, doświadczonych życi 23.02.09, 06:51
        Mysle ze po prostu
        > nie rozumiesz Jej, nie rozumiesz przez co przeszła jako DDA.

        Najweselsze jest to, że "koru7" NIGDZIE NIE NAPISAŁA, że jej matka jest DDA. Ty już dorobiłaś błędne wnioski do zmyślonych przez siebie faktów :))).
    • solaris_38 Re: Prośba do osób starszych, doświadczonych życi 21.05.09, 23:11
      Nawet puch łabędzi CZASEM jest ciężarem.

      Większość ludzi jest przeciętna lecz pranie życia nieprzeciętnego
      to by nawet nie było takie złe trochę marzeń
      ale ta niezgoda na zwyczajność może stać się przyczyną utraty wszystkiego tego
      co daje MOC

      jest taka karta w tarocie ZWYCZAJNOŚĆ
      moja ulubiona
      nic takiego się nie dzieje
      kwiaty kwitną
      trawa rośnie
      ptaki śpiewają
      jabłonie owocują
      człowiek idzie drogą


      mędrcy wschodni kiedy doznają oświecenia
      zaczynają nagle gadać o cudzie
      oddychania
      chodzenia
      picia herbaty


      kiedy jesteś szczęśliwa te zwykłe rzeczy wydają się być ... wystarczające
      kiedy nie jesteś szczęśliwa
      wydają się być ciężarem

      większość ludzi sadzi ze szczęście daje rodzina ukochany pasja zdrowie
      jednak ludzie z ukochanymi, z rodzinami (dobrymi) i z pasjami pieniędzmi i
      zdrowi i młodzi
      popłniają samobójstwa
      bo to nie to daje szczęście

      zatem co daje szczęście
      oto jest pytanie

      oto jest sens życia

      SZUKANIE tej odpowiedzi

      bo jednego dnia szczęściem okaże się spacer po 7 mostach bez ukochanego a innego
      dnia spacer z ukochanym na zakupy szukaj
      każdego dnia


      życie to wyprawa po złote runo

      wyprawa która ma w sobie najwięcej dni kiedy nie dzieje się nic
      a monotonia poddaje w wątpliwość sens tej wyprawy


      • mamoniowa_jestem Re: Prośba do osób starszych, doświadczonych życi 21.05.09, 23:20
        leda 16 jeszcze raz, bardzo stare madre przyslowie: ZAPOMNIAL WOL
        JAK CIELECIEM BYL.cYBHA ze jestes tworem idealnym, bez skaz ,
        wychowywana przez jakiegos despote.
        Podejrzewam, ze jestes takim entym przykladem mamy koru.
        po drugie zdjae sie mnie ze ty jakis Pisowiec jestes...albo
        obertasowiec..frrrrr

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka