forsberg21
14.02.09, 14:15
mam straszny problem:
poznałem kobiete, zainteresowanie było obustronne i szybko się zbliżyliśmy do siebie, czas spędzany razem był najmilszą chwilą, dawaliśmy sobie nawzajem duzo ciepła, uwagi... coś pięknego po prostu...
i nagle z dnia na dzień naszły ją wątpliwości - twierdzi, że wciąz nie pogodzilem się z rozstaniem z poprzednią kobietą ( to bylo rok temu, zostawila mnie dla innego, owszem- bolało mnie to..), a ona nie chce byc klinem na tamta miłość, nie chce mnie leczyc z tamtej kobiety...ze sobie nie zdaję sprawy ze ona jeszcze mi daje spokoju...
sek w tym, że tamtej ja nie widuje, nie mam kontaktów i nie chce nic o niej slyszec...ale owszem, zdarzalo mi sie czasem cos napomknąc o jakis zdarzeniach, historiach z epoki kiedy bylem z tamta dziewczyna...
zależy mi wyłącznie na tej obecnej, choc to krotki okres znajomości to czuje ze to ta kobieta właśnie, kocham ja...a ona tez to zaczęła czuc...wiem to.
jak jej dac odczuć ze tylko ona się liczy, ze nie jest zadnym klinem...zeby nie myslal o tamtej....
rozmawialismy o tym, ale rozmowa nic nie dala...ona skończyła psychologie i ciezko ja przekonac w takich sprawach...
a ja chce jej dac szczęście...ze mna...