Dodaj do ulubionych

poświęcenie

01.03.09, 14:15
Nie wiem, czy to jest odpowiednie forum na tego typu pytania i przemyślenia, ale spróbuję…I pewnie będzie trochę chaotycznie.
Od pewnego czasu jestem w związku, który zmienił moje życie na lepsze – mam kogoś, kto mnie słucha i rozumie, na kim mi zależy, z kim jestem szczęśliwa (ta osoba ze mną też jest szczęśliwa, żeby nie było). Przyznaję, że potrzebne mi to było – mieć przyjazną duszę, bo niestety w domu trwała i po części nadal trwa emocjonalna susza. Teraz, kiedy ja wyszłam „na prostą” to mam wrażenie, że mam coraz lepszy kontakt z rodziną i jestem bardziej otwarta na rozmowy (nauczyłam się tego od partnera). Ostatnio sytuacja w mojej rodzinie trochę się poprawiła i wygląda na to, że będzie „poprawnie”. Zauważyłam, że bardzo się przejmuję sytuacją w domu i czasem mam pewne wątpliwości, że może powinnam być z nimi, a nie żyć własnym życiem i (o, zgrozo!) być szczęśliwa. Wiem, dość dziwne przekonanie. Przejdę do sedna - ostatnio zastanawiałam się nad tym, że mogłabym oddać wszystko, żeby tylko moja rodzina była szczęśliwa i żeby było dobrze. O dziwo, kiedy myślę o moim partnerze, wcale nie mogę bez wahania powiedzieć, że mogłabym zrobić to samo. Jakbym miała pewne opory. A przecież jestem z nim szczęśliwa, chcę z nim być, kocham go. Czy jest na to jakieś wyjaśnienie? Z czego może to wynikać? Jak jest w waszym życiu i jakie macie granice poświęceń dla innych?
Obserwuj wątek
    • tlustakrowa Re: poświęcenie 01.03.09, 14:20
      Malawinko usmaż sobie może jakieś kotlety na obiad niedzielny, wyjdź z
      komputera, zadzwoń do dzieci, pomyśl o czymś mądrym i sensownym np. zagrożeniu
      płynącym z globalizacji, zamiast smażyc te chore posty na tym forum.


      • jaerra Re: poświęcenie 01.03.09, 14:23
        To na pewno jest odpowiedź na tego posta?
        • tlustakrowa Re: poświęcenie 01.03.09, 14:55
          Tak.
          I przestań się kompromitować tymi pseudo psychologicznymi bzdurami.
          • jaerra Re: poświęcenie 01.03.09, 15:07
            Nie sądziłam, że kiedykolwiek zostanę uznana na forum za kogoś innego, i to w dodatku zapewne za trolla forumowego. Nie jest to zbyt pocieszające.Zaczynam się zastanawiać, czy moje pytanie wygląda aż tak banalnie i żenująco...
            Pytałam na poważnie - czy jesteście w stanie stwierdzić, że dla partnera oddalibyście / oddałybyście wszystko bez wahania?
            A ten przedstawiony fragment z mojego życia to (niestety) prawda.

            • tlustakrowa Re: poświęcenie 01.03.09, 15:11
              > Nie sądziłam, że kiedykolwiek zostanę uznana na forum za kogoś innego, i to w d
              > odatku zapewne za trolla forumowego.
              Życie jest pełne niespodzianek, malawinko.
              • gadagad Re: poświęcenie 01.03.09, 15:38
                Krowa, nie shań.
                • tlustakrowa Re: poświęcenie 01.03.09, 15:44
                  Jak już chcesz się do mnie zwracać to pełnym nickiem proszę.
                  Tzn. per Tlustakrowa.

                  Lub ostatecznie odpowiedz autorce postu, dziewczynina potrzebuje pomocy. Od tego
                  są forumowicze, od udzielania pomocy takim zbłąkanym i nieporadnym bidulom.

                  ( wężykiem, rzecz jasna ostatni akapit )
                  • jaerra Re: poświęcenie 01.03.09, 15:48
                    Nie rozumiem, skąd ta nieuprzejmość. Bierzesz mnie za kogoś innego, a raczej nie
                    mam sposobu, żeby Ci udowodnić, że nie jestem osobą, za którą mnie uważasz. Nie
                    chcę się wykłócać na forum, bo nie widze w tym sensu.
                    A co do forum, to zdaje się, że większość osób zwraca się tutaj, do
                    forumowiczów, po pomoc. Ja zadałam pytanie i chciałam tylko uzyskać odpowiedź.
                    • gadagad Re: poświęcenie 01.03.09, 17:11
                      Forum też ma swoje "rodzinne" klimaty i komunikuje wg. powstałych schematów.
                      A zmiany komunikacji w
                      rodzinie na lepszą, wprowadziłaś zapewne sama odrywając się od kręcenia się
                      zaklętym kręgu wżytego reagowania.Akurat wyrywania się z tego kręgu,
                      znalezieniem jednej osoby, z którą nawiązuje się emocjonalny kontakt, prowadzi,
                      po krótkiej poprawie, do dalszych problemów.Lepiej zaczynać nabieranie
                      perspektywy,odstępu, mniej zobowiązującymi sposobami, które też dają możliwość
                      zmiany reagowania,a dopiero potem, po "przewietrzonej" umiejętności oceny,
                      należy podejmować decyzję o rzucaniu życia,które się dotychczas
                      budowało.Natomiast twoja reakcja i spostrzeżenia są całkowicie naturalne.
                      • jaerra Re: poświęcenie 01.03.09, 18:58
                        gadagad - bardzo dziękuję za odpowiedź. Nadal zastanawia mnie moje podejście do gotowości poświęcania się dla rodziny, a dla partnera już nie(w momencie, kiedy on mówi, że zrobiłby dla mnie wszystko).

                        A tak na marginesie - wygląda na to, że pisząc swój post złamałam jakieś zasady pisania na forum. Niestety nadal nie wiem jakie. Nie chciałam ani nikogo urazić, ani wywołać ZBĘDNEJ dyskusji, ani tym bardziej trollować... A może po prostu źle przedstawiłam mój problem, stąd nieporozumienie.
                        • gadagad Re: poświęcenie 01.03.09, 19:22
                          Istnieją ludzie,dla których własne indywidualne życie jest jak pień,a to co w
                          życiu budują, to tylko gałęzie."Łatwo" przyjmują usychanie,odłamywanie i
                          tworzenie nowych pędów.Sądzę,że dla ciebie rodzina jest częścią pnia,całego
                          życia i dlatego trudniej ci zdecydować na złamanie tej życiowej wartości,bo
                          musiałabyś wyróść od nowa.To jest, oczywiście ryzykowne.Ciągnie cię do poczucia
                          bezpieczeństwa,jakie daje zakorzeniona rodzina,nawet jak to nie jest
                          najpiękniejsze drzewo.Widocznie nowy partner nie daje ci poczucia,że wszystko z
                          nim odbudujesz i porzucając rodzinę,nie będziesz gałązką na wietrze.
                          Forum jest psycho, i się nie przejmuj.
                          • jaerra Re: poświęcenie 01.03.09, 20:51
                            gadagad: I jeszcze raz dziękuję. Analizując swoją sytuację stwierdzam, że to co
                            napisałaś zdaje się do mnie pasować... No, ale forum to nie jest miejsce, gdzie
                            chciałabym pisać więcej na ten temat, więc chyba na tym zakończę...
                            • gadagad Re: poświęcenie 01.03.09, 21:03
                              Ale patrz, co kto może jeszcze napisze,bo reakcje na posty dają możliwość
                              szybkiego zobaczenia na jaki "oddźwięk" świata możesz liczyć.
                    • tlustakrowa Re: poświęcenie 01.03.09, 17:40
                      To pobądź tu dłużej, to zrozumiesz.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka