Dodaj do ulubionych

"Przepis" na przyjaciela. Czy istnieje?

15.04.09, 00:18
Temat trochę przesadzony, ale taki mi wlasnie naszedl na mysl. Stracilem
swojego jednynego prawdziwego przyjaciela (moja kobiete), ktorej moglem sie
zwierzyc ze wszystkiego, choc czasami zawodzila, i te informacje "szly dalej",
jednak ufalem jej i moglem wyzalic sie na maxa. Teraz zostalem "sam" i troche
mnie to przeraza. Dobrze jest miec kogos, kto wyslucha, wesprze dobrym slowem,
nawet jak nie mamy racji :P

Pisalem juz kiedys, ze mam bardzo duuuuuzo znajomych, ogolnie uchodze, za
osobe lubiana :P no i skromna :P a co! A wiec mam tylu znajomych, kolegów,
kolezanek, ale jednak nie mam z nikim jakiejs mega bliskiej wiezi, jaka m.in.
laczyla mnie z moja partnerka. Moge z kims pogadac, otworzyc sie na wiele
kwestii, ogolnie jestem otwarty, potrafie wysluchac, doradzic, czasami
powiedziec co szczerego, co nie zawsze jest odbierane dobrze, ale chyba takie
cechy powinien miec prawdziwy przyjaciel?

No i wlasnie, tu jest problem. Jak wybrac tego "przyjaciela". Jak sie do tego
zabrac? Nigdy nie zastanawialem sie, a chetnie poznam Wasze opinie. W sumie
teraz tak "na gorąco" pisze, co mi przychodzi do glowy. Wiadomo, ze trzeba sie
skupic na pozytywnych cechach, ktore nam odpowiadaja, ktorych oczekujemy, ale
w dzisiejszych czasach, robiac szybka selekcje, malo jest osob ktore "potrafia
sluchac". A co gorsza, malo jest osob bezinteresownych. Chyba obracam sie w
zlym towarzystwie :P Chyba moim glownym bledem jest to, ze skazuje wszystkich
z gory na 'nieprzyjaciol'. Zarty, zartami, ale problem jest powazny. Dla mnie.
Bardzo powazny. Wrecz smiertelnie powazny. Wyprowadzam sie z mojego rodzinnego
domu, zamieszkam za jakies 2 tygodnie calkiem sam. Zero sąsiadów, zero
znajomych w okolicy, moze byc ciezko. Wiadomo, ze moge zaprosic kolegow,
kolezanki, na jakies 'piżama party', ale jednak potrzebuje jakiejs glebszej
relacji.

Czy mam zrobic casting? Czy moze probowac jakos zagadywac i sprawdzac moich
znjaomych, czy sie nadaja na przyjaciela. Czy w ogole szukaja przyjaciela, bo
moze juz maja?

Sorry ogolnie za chaos w temacie, jestem emocjononalnie rozbity po tym
rozstaniu, troche zartem i ironia probuje zrobic dobra mine do zlej gry, ale
jednak 3,5 roku to kupa czasu. Ciezko tak nagle "czesc".

A wiec chcac niechcąc, czytajac ten watek staliscie sie posrednio moim
chwilowym przyjacielem :) sie wyzalilem, sie wygadalem, a teraz licze na
jakies cieple slowa z nutka krytyki.
Obserwuj wątek
    • zlotyswit Re: "Przepis" na przyjaciela. Czy istnieje? 15.04.09, 00:30
      dobry barman
      • kubekja Re: "Przepis" na przyjaciela. Czy istnieje? 15.04.09, 00:33
        Az tyle to nie pije :P

        Dobry barman - biedny barman :P skoro musi wysluchiwac tyyyyyle :)

        Ale tak szczerze, zastanawialiscie sie jak to z przyjaznia jest? WIekszosc
        przyjazni po prostu "jest". Ja nie chce szukac na sile, i na sile kogos
        namawiac, zeby byl moim przyjacielem, bo ja tak chce..
        • zlotyswit Re: "Przepis" na przyjaciela. Czy istnieje? 15.04.09, 00:37
          i nie znajdziesz na siłę, za to będziesz musiał się wysilić by takiego mieć,
          szukanie przyjaciół to ciężka sprawa, w śród mężczyzn ciężko ci będzie coś na
          szybko znaleźć, poszukaj sobie innej kobiety.
          • kubekja Re: "Przepis" na przyjaciela. Czy istnieje? 15.04.09, 00:42
            Innej kobiety jako przyjaciolki predzej :) Bo inna opcja narazie nie wchodzi w
            gre :)

            Ja mam jakas spaczoną psychike, nie wiem czemu, ale z gory zakladam, ze Ci
            ktorych znam sie po prostu nie nadaja ;/ zawsze bylem indywidualista, albo sie
            staralem, ze jak sam czegos nie zrobilem, to nikt inny tego nie ogarnal tak jak
            potrzeba.

            Gorzej z kobietami, bo jak wiadomo przyjazn miedzy facetem a kobieta moze byc
            niezle pokrecona, nie wspomniajac tutaj o watkach milosno sexualno erotyczno
            zboczono fajnych :)
            • sorapis Re: "Przepis" na przyjaciela. Czy istnieje? 18.04.09, 23:49


              > Gorzej z kobietami, bo jak wiadomo przyjazn miedzy facetem a kobieta moze byc
              > niezle pokrecona, nie wspomniajac tutaj o watkach milosno sexualno erotyczno
              > zboczono fajnych :)

              To właśnie o to chodzi...

        • lo.rett.aa Re: "Przepis" na przyjaciela. Czy istnieje? 15.04.09, 08:07
          Ale tak szczerze, zastanawialiscie sie jak to z przyjaznia jest?
          WIekszosc
          > przyjazni po prostu "jest".

          a wlasnie, ze nie
          przyjazn nalezy budowac
          tak samo jak zwiazki i inne tego typu 'duperele' :)))

          czasem trwa to latami
          abys mogl
          kogos nazwac swoim przyjacielem

          ale jest jeden warunek
          obie strony musza chciec

          przezywalam cos takiego
          i z przyjaciolmi
          klocilam sie niejeden raz
          sama bywalam krytyczna
          i oni krytyczni wzgledem mnie

          ale wiedzielismy,
          ze pod spodem jest dobra wola
          ze jest wielka sympatia

          a teraz po latach sie uwielbiamy
          i bardzo kochamy
          jak druga rodzina :))

          • kubekja Re: "Przepis" na przyjaciela. Czy istnieje? 15.04.09, 08:11
            Oczywiscie, ze trzeba budowac, pielegnowac, starac sie itp. Ale przewaznie ona
            sie rodzi sama z siebie, nie jest to jakas mega zaplanowana akcja, albo rzadko
            taka akcja jest :)
            • lo.rett.aa Re: "Przepis" na przyjaciela. Czy istnieje? 15.04.09, 08:13
              najpierw musi pojawic sie zainteresowanie
              obopolne
              pozniej oczywiscie zapoznanie
              dlugotrwale dosc poznawanie wzajemne
              a pozniej juz pewnosc
              ale przez caly czas
              musi byc z jednej i z drugiej strony dobra wola
              • kubekja Re: "Przepis" na przyjaciela. Czy istnieje? 15.04.09, 08:32
                Z facetami, to ciezko, w sensie poznac jakiegos normalnego, na poziomie.
                Dziewczyny są lepszym materiałem na przyjaciela, ale z nimi wiaze sie wieksze
                ryzyko, ze przyjazn przerodzi sie w cos wiecej. Przemyslalem sobie sprawe, jest
                kilku kandydatów/kandydatek, wiadomo, ze trzeba powoli odkurzyc z nimi relacje,
                troche to takie naciagane, ze teraz nagle ja jestem w potrzebie, to szukam
                kogos. Po prostu, jako ze mam wiecej czasu, postaram sie go spozytkowac :)
                • lo.rett.aa Re: "Przepis" na przyjaciela. Czy istnieje? 15.04.09, 08:37
                  Z facetami, to ciezko, w sensie poznac jakiegos normalnego, na
                  poziomie

                  z mojej perspektywy wyglada to zgola odmiennie :))


                  Dziewczyny są lepszym materiałem na przyjaciela, ale z nimi wiaze
                  sie wieksze
                  > ryzyko, ze przyjazn przerodzi sie w cos wiecej

                  straszne....masz racje, to najgorsza rzecz, ktora moze sie
                  czlowiekowi przytrafic
                • kaa.lka Re: "Przepis" na przyjaciela. 15.04.09, 08:41
                  no pewnie.
                  wiec tak:
                  trzy szklaki wodki, cytryna, sol, sol, sol sol.bez zakaszania
                  kac.
                  cukier cukier cukier. czujesz sie winny.
                  no to woda.
                  tak to jest. kobieta tyz czlowiek potrzebuje odreagowac. a
                  przyjacielem bedzie zawsze. i tego sie trzymaj
                  pozdro
                  ka
                  • jazzkam Re: "Przepis" na przyjaciela. 19.04.09, 09:27
                    kochani
                    czy możecie
                    nie pisać
                    tak
                    bo to
                    trochę męczące
                    ?
                • iamhier Re: "Przepis" na przyjaciela. Czy istnieje? 18.04.09, 13:59
                  A z jakiej przyczyny się rozstaliście,z tą Twoją dziewczyną? Hmm?
                  Wiesz to nie jest dobrze,gdy tylko jedna osoba wypełnia nam cały
                  świat...Każdy ,nawet zamężny do tego dochodzi wcześniej czy
                  później,przy założeniu oczywiscie,że jest w stanie to
                  zrobić.....hehed....
    • gadagad Re: "Przepis" na przyjaciela. Czy istnieje? 15.04.09, 00:46
      Przepis na przyjaciela jest prosty - ty jesteś przyjacielem.Ktoś może być twoim,
      choć tego nie widzisz.
      • kubekja Re: "Przepis" na przyjaciela. Czy istnieje? 15.04.09, 00:49
        Moze masz racje, moze trzeba sie lepiej rozejrzec? Zawsze taka przyjazn po
        prostu byla.

        Zapewne trzeba spedzac z taka osoba duzo czasu. Pare razy probowalem podejmowac
        rozne tematy z ludzmi, ale zazwyczaj to ja musialem sluchac ich, a moje problemy
        zupelnie nikogo nie interesowaly.
        • gadagad Re: "Przepis" na przyjaciela. Czy istnieje? 15.04.09, 00:55
          Nie, przyjaźń jest coś takiego, ze trwa.Nie da się tego wypracowywać.Odzywasz
          się do kogoś po roku milczenia, a on jest.Bo cię raz na zawsze polubił.Poczeka
          aż mu to opowiesz.Bo tak czy tak chce twojego istnienia.
          • kubekja Re: "Przepis" na przyjaciela. Czy istnieje? 15.04.09, 01:02
            Madre slowa, ale mam pewne obawy. Ja juz nieskromnie piszac - mam zadatki na
            przyjaciela, ale boje sie, ze ludzie tego nie odwzajemnia tak jak ja bym chcial.
            Ze wysluchaja i poradza, a nie tylko sami beda sie zalic. Ze bede mogl wpasc do
            tej osoby nagle i wyrwac ja na lody, spacer, do kina.

            Sam nie wiem, jestem rozbity, "szukam jakby na sile", bo boje sie samotnosci.
            Bije sie w myslach, bo nie tedy droga. Wszystko przyjdzie samo, czasami mozna
            pomoc, stwarzajac odpowiednie sytuacje/spotkania, ale ja 'musze natychmiast'.
            Egoista.

            Moze lepiej jak wyzale sie tutaj na forum, i zgodnie z natura poczekam na swoja
            kolej, baczniej obserwujac ludzi i ich zachowania :)
            • gadagad Re: "Przepis" na przyjaciela. Czy istnieje? 15.04.09, 01:12
              Mów sobie prawdę, czego od kogoś oczekujesz.W końcu tego co sam z sobą
              rozliczysz, nikt nie wie.A jak będziesz wiedział o co ci naprawdę chodzi,
              pogodzisz się z efektem swoich starań.Po co kłamać sobie, lepiej sobie
              powiedzieć, będę grał taką rolę, bo inaczej nie znam drogi do tego człowieka.W
              końcu nie wszystko musi się udać.
            • kefirka.de Tak się nie da. 15.04.09, 10:24
              Ciekawy wątek. Ale moim zdaniem trochę odrealnione podejście do tematu.
              Przyjaźń jest "dobrem luksusowym", bardzo dużo kosztuje.Miałam wielu przyjaciół,
              umiem słuchać,wesprzeć,pomóc.Jestem tzw. "ciepłą osobą" i lojalną.Jednak wszyscy
              ( ja też) są egoistami. Każdy chce brać, gorzej z dawaniem. Brakuje czasu,
              chęci, nie ma się "tego czegoś" czego drugiem akurat brak. Dajesz komuś a on
              chce więcej i więcej, twoich potrzeb nie widzi albo je lekceważy, bo wybieramy
              wygodnictwo. I tak kończą się przyjaźnie.Mam nadal garstkę przyjaciół.Ale
              utrzymanie tej równowagi w dawaniu i braniu aby przyjaźń nadal trwała jest
              ogromnie trudne.Podobno mężczyźni czasem płacą prostytutkom za możliwość
              wygadania się, za pocieszenie, za czas a nie za seks.Gdyby istniała profesja
              "prostytutka przyjaźni" pewnie bym się do tego zawodu nadawała. Ale ludzie nie
              chcą płacić za przyjaźń. Chcą bezinteresowności. A tak sie nie da.Pozdrawiam.
              • kaa.lka Re: panmietasz Katz? 15.04.09, 10:33


                rzekne sufko,
                w swej materii
                nadmiar slow :)kefir
                d(e)o mizerii

                cedzmy kartofelki,koperczaki i juz obi_adamy sie przyjaznie:)

                aa i jeszcze kompot z rabarbaru.. ( wungiel)

                • kefirka.de Re: panmietasz Katz? 15.04.09, 11:09
                  > rzekne sufko,
                  > w swej materii
                  > nadmiar slow :)kefir
                  > d(e)o mizerii
                  >
                  > cedzmy kartofelki,koperczaki i juz obi_adamy sie przyjaznie:)
                  >
                  > aa i jeszcze kompot z rabarbaru.. ( wungiel)
                  >
                  Coś Ci się pomyliło. Osoba, forum, wątek? A może tak tylko aby coś napisać i
                  zaistnieć. To wtedy rozumiem.
                  • kaa.lka Re: panmietasz Katz? ad rem 15.04.09, 11:55
                    no to wyjasnie.
                    nie pomylilo mi sie. wyraznie pilam do Ciebie, kefirko.de. i dobrze
                    zrozumialas jako zes odpisala.dokladnie pod post.
                    uzywszy zas 'niefortunnego' porownania nickowego, mam nadzieje
                    (wybaczy rzeka_suw), dalam takze jasno do zrozumienia jak sie ma
                    powszechny odbior i znaczenie slowa <prostytucja> do jego uzycia w
                    kontekscie.mocno dalam do zrozumienia ze Twoje osobiste
                    doswiadczenia,pomylki
                    nie powinny prowadzic do deprecjacji, wiecej, deprawacji znaczenia
                    przyjazni.
                    tyle. a teraz sie zsiadaj dalej i probuj zrozumiec.
                    • kefirka.de Re: panmietasz Katz? ad rem 15.04.09, 12:16
                      > nie pomylilo mi sie. wyraznie pilam do Ciebie, kefirko. a teraz sie zsiadaj
                      dalej i probuj zrozumiec.
                      Nie zsiadam, nie będę piła,wysiadam. Dla mnie za bardzo jesteś przywiązana do
                      prostej definicji słów. Mój pogląd oceniłaś jako deprecjację ( znaczenia,
                      definicji?) przyjaźni, odbieram to jako prowokację do jałowej dyskusji. Nie
                      będzie z tego rozmowy.
                    • rzeka.suf Re: panmietasz Katz? ad rem 15.04.09, 15:37
                      sio, kury
                      • kaa.lka Re: panmietasz Katz? ad rem 15.04.09, 21:53
                        no sio? no sio?
                        • rzeka.suf Re: panmietasz Katz? ad rem 15.04.09, 23:04
                          i
                          pognaly bez pamieci w poplochu
                          na oslep
                          na tory
                          osobno lecz chmara
                          i
                          rozspierzchly sie
                          slac swiatu milijon spojrzen spode lba
                          ...
                          male nozki tupocza na piachu
                          korpusiki
                          obiecuja drwiaco prosa unikac
                          • kaa.lka Re: panmietasz Katz? ad rem 16.04.09, 19:17
                            o gne gne ja
                            do , gne
                            do czego????
                            do prosic
                            i sio mow mow
                            mi sio
                            a pogno na dno
                            delictnie
                            patataj patataj patataj
                            • lofbergs.lila Re: panmietasz Katz? ad rem 16.04.09, 20:14
                              kaa.lka napisała:

                              > o gne gne ja
                              > do , gne
                              > do czego????
                              > do prosic
                              > i sio mow mow
                              > mi sio
                              > a pogno na dno
                              > delictnie
                              > patataj patataj patataj


                              najwyzsza pora pojsc stad dokad wzrok nie siega :)
                            • rzeka.suf Re: panmietasz Katz? ad rem 16.04.09, 23:55
                              bardzo ladne patataj, o ile jest melancholijne
                            • babushka Re: panmietasz Katz? ad rem 18.04.09, 21:04
                              kaa.lka napisała:

                              > o gne gne ja
                              > do , gne
                              > do czego????
                              > do prosic
                              > i sio mow mow
                              > mi sio
                              > a pogno na dno
                              > delictnie
                              > patataj patataj patataj


                              oj gnam, gnam
                              dognam?
                              doginam!
                              przeginam...:)
                              czego? co?
                              proszę
                              mowię
                              poganiam
                              dosięgam DNA

                              patataj, patataj

                              PS. Kaa:))
                              • kaa.lka Re: biegnik 21.04.09, 04:15
                                ryba DeNnA
                                itpenna..
                                kusz ze wzgorz
                                mowi;
                                i pogania do
                                zaDaNiA
                                kogo? co ?

                                babushko!


                  • jacek226315 Re: panmietasz Katz? 18.04.09, 20:58
                    troll.
              • lo.rett.aa Re: Tak się nie da. 15.04.09, 12:22
                Dziwne te Twoje wynurzenia kefirko
                w przyjazni ( jak juz ona zaistnieje)
                nic bowiem trudne nie jest
                tylko normalne i naturalne
                taka jest moja opinia
                • kefirka.de Re: Tak się nie da. 15.04.09, 12:56
                  To o czym piszesz ja nazywam koleżeństwem, stąd niedorozumienie. Przyjaźń dla
                  mnie to zdolność do "dzielenia się sobą" w ekstremalnych sytuacjach. Takich
                  przyjaciół mam i taka w tych przyjaźniach staram się być i to bywa trudne.Tak
                  jak z miłością, w fazie zauroczenia jest prosto i pięknie. Ale to nie miłość.
                  Miłość jest wtedy gdy mimo prawdziwych tragedii, zmiennych kolei losu ludzie
                  mogą liczyć na tą drugą osobę, zawsze i wszędzie.Seks można kupić, miłości nie.
                  Odgadać się można każdemu kto ma predyspozycje do uważnego słuchania chce
                  słuchać, będzie miły, coś poradzi. Ale wg. mnie to nie przyjaźń. Takie
                  koleżeństwo dziś jest, za rok, dwa nie będzie po nim śladu.Miłość i przyjaźń
                  wymagają wyrzeczeń, życie weryfikuje je na przestrzeni lat. Koniec.
                  • lo.rett.aa Re: Tak się nie da. 15.04.09, 13:00
                    To o czym piszesz ja nazywam koleżeństwem, stąd niedorozumienie


                    chyba ja sama wiem o czym pisze!

                    naturalna koleja milosci badz przyjazni
                    jest pomoc wzajemna i to, co nazywasz
                    dawaniem i braniem

                    i ja tez nie pisze o 'przyjazni'trwajacej rok
                    tylko np 20 lat

                    koniec.
                    • gadagad Re: Tak się nie da. 15.04.09, 13:34
                      Moment. Jeśli czuję się czyimś przyjacielem, czy go kocham, nie żądam od niego
                      ekstremalnych wyczynów na moją cześć, chronię go przed tym, bo mi go szkoda.
              • eti.gda Re: Tak się nie da. 18.04.09, 20:31
                kefirka.de napisała:

                > Ciekawy wątek. Ale moim zdaniem trochę odrealnione podejście do
                tematu.
                > Przyjaźń jest "dobrem luksusowym", bardzo dużo kosztuje.Miałam
                wielu przyjaciół
                > ,
                > umiem słuchać,wesprzeć,pomóc.Jestem tzw. "ciepłą osobą" i
                lojalną.Jednak wszysc
                > y
                > ( ja też) są egoistami. Każdy chce brać, gorzej z dawaniem.
                Brakuje czasu,
                > chęci, nie ma się "tego czegoś" czego drugiem akurat brak. Dajesz
                komuś a on
                > chce więcej i więcej, twoich potrzeb nie widzi albo je lekceważy,
                bo wybieramy
                > wygodnictwo. I tak kończą się przyjaźnie.Mam nadal garstkę
                przyjaciół...

                "Miec wielu przyjaciół to nie mieć żadnego" (Arystoteles)
          • panna_holly Re: "Przepis" na przyjaciela. Czy istnieje? 18.04.09, 18:10
            Święte słowa :))
    • kubekja Re: "Przepis" na przyjaciela. Czy istnieje? 15.04.09, 15:33
      Ja wlasnie nie wiem co ze mna jest nie tak, jakos nie daje innym sie zblizyc za
      bardzo, tzn. nie dawalem, czesto bylo fajnie, spotkyalem sie z roznymi ludzmi,
      ale z czasem jednak ten 'brak czasu' dawal sie we znaki i wszystko ucichało.
      CHyba sie troche boje tej bliskosci, jak dotad moge powiedziec, ze mialem 3
      przyjaciol, jedna osoba wyjechala za granice, 2 sie wyprowadzila dosyc daleko, a
      trzecia (moja dziewczyna) wlasnie odeszla. Zapewne miedzy nami przyjazn jest
      mozliwa, ale to za jakis czas jak sobie ulozymy pewne sprawy...

      Sprawa przyjazni trzeba przyzbac ze nie jest taka prosta, kazdy inaczej
      interpetuje to slowo, kazdy czego innego oczekuje, jedni chca wiecej innym
      wystarczy tylko sluchac.

      Chyba zostawie to wszystko naturze, poczekam, pozyje, popatrze, zrozumiem
      wiecej, postaram sie wiecej wychylac ze znajonymi i 'badac teren'.

      Dziekuje wszystkim za rady i opinie, pozdrawiam cieplo :)
    • iamhier Re: "Przepis" na przyjaciela. Czy istnieje? 18.04.09, 13:54
      Za bardzo na baczność się do tego ustawiasz.Przyjaciel to zaufana
      osoba,nie musi Ci zawsze towarzyszyć.Dogadasz się z nią zawsze,mimo
      jakichś rozstań.Piszesz tu o swojej (już) byłej dziewczynie,która
      była jednoczesnie przyjaciołką.Ja myślę,że przyjaciółką to ona może
      być DOPIERO TERAZ....To wszystko wymaga jednak czasu i dobrej
      woli..i cierpliwości.Przybiegnie jeszcze koza do woza.....
    • hlynur29 Re: "Przepis" na przyjaciela. Czy istnieje? 18.04.09, 14:19
      Przyjaźni nie buduje się na zwierzaniu, tylko na wspólnej aktywności, którą obie strony mogą nanieść na mapę swoich przeżyć.
      Pozdro!
    • kasandra_1988 Re: "Przepis" na przyjaciela. Czy istnieje? 18.04.09, 15:10
      Przyjaźń wymaga czasu, więc najłatwiej zaprzyjaźnić się w szkole, na
      studiach, w pracy...Nie chodzi tylko o to, żeby się sobie zwierzać,
      ale też pogadać o głupotach, pomilczeć i się nie wstydzić tej ciszy.
      Myślę, że trzeba dać szansę wielu ludziom, bo pierwsze, a nawet
      drugie i trzecie wrażenia moga być mylne, i jak się kogoś dobrze
      pozna, to wtedy się czuje, czy to bratnia dusza, czy nie. Jeśli się
      kogoś bardzo lubi, to trzeba mu to okazać. No, to sobie
      poteoretyzowałam :). W praktyce mam grupkę dobrych znajomych i jedną
      jedyną prawdziwą przyjaciółkę, która zresztą wyjechała dość daleko i
      widujemy się rzadko. Zawsze możemy na siebie liczyć, wiemy o sobie
      wszystko. Mam poczucie, że jestem dla niej ważna, najważniejsza po
      mamie i chłopaku :) - to daje poczucie bezpieczeństwa, ale jest też
      odpowiedzialnością.

      Poza tym też szukam i to szukanie nowych przyjaciół idzie mi
      opornie, bo kiedy kogoś bardzo lubię, to zaczynam się spinać. Ale
      pracuję nad tym :)
    • z_jak_zwirz wyzalic sie? 18.04.09, 15:36
      przyjaciela sie nie wybiera, on nie ma zestawu okreslonych cech - poza jedna:
      LOJALNOSC.

      to uklad, ktory dlugo sie dociera. ale przyjacielowi sie nie skamle o wszystkim,
      nie wyplakuje mu sie. po prostu sie jest w momencie, kiedy tego potrzeba. i on
      tez jest dla ciebie.

      co ty w ogole za placzek jestes, ze potrzebujesz sie "wyzalic na maxa" ,
      "zwierzyc ze wszystkiego".
      dobra rada ode mnie: nie wyzalamy sie ani na maksa, ani na pol maksa i nigdy nie
      zwierzamy sie ze wszystkiego. nikomu.
      • madmanu Re: wyzalic sie? 18.04.09, 16:02
        Wielki plus dla zwirza- przyjaciel to ktoś, kto wbrew logice zostanie z Tobą
        kiedy inny się odwrócą. Nie da się go znaleźć od tak. Przyjaciel to ktoś, dla
        kogo warto żyć, a taki fakt należy zrozumieć- aby zrozumieć trzeba pewne rzeczy
        przeżyć.
        Wyżalać to się można byle komu, tyle że jest jedno ale- wyżalanie się, powyżej
        pewnej cienkiej granicy, jest żałosne.
    • naprawdetrzezwy Kolejny sprawny umyslowo inaczej? 18.04.09, 15:54
      kubekja napisał:

      > Temat trochę przesadzony, ale taki mi wlasnie naszedl na mysl.
      Stracilem
      > swojego jednynego prawdziwego przyjaciela (moja kobiete), ktorej
      moglem sie
      > zwierzyc ze wszystkiego, choc czasami zawodzila, i te informacje
      "szly dalej",


      Od kiedy to przyjaciel paple na prawo i lewo o tym, co usłyszal w
      prywatnej rozmowie?!
      ;>>>
      • ry-ma Re: Kolejny sprawny umyslowo inaczej? 18.04.09, 16:09
        > Od kiedy to przyjaciel paple na prawo i lewo o tym, co usłyszal w
        > prywatnej rozmowie?!

        Od nigdy.



        Albo miłość albo przyjaźń.Nawiasem mówiąc.
        • naprawdetrzezwy E tam, można pokochać przyjaciela. 18.04.09, 19:13
          platnicznie ofkorz, gdyż przyjaciół się nie dyma.
          :-)
    • yamotka Re: "Przepis" na przyjaciela. Czy istnieje? 18.04.09, 17:01
      juz sam fakt, ze szukasz przepisu na przyjaciela, albo myslisz o castingu na takiego swiadczy, ze TY nie bedziesz dobrym przyjacielem.
    • misoprostolum Re: "Przepis" na przyjaciela. Czy istnieje? 18.04.09, 17:33
      Moim zdaniem przyjazn to upraszczajac - pewnego rodzaju milosc pozbawiona
      kontekstu erotycznego i jakiejkolwiek interesownosci.Cos na ksztalt relacji
      miedzy rodzenstwem. Osoby ktore maja wspolne zainteresowania, poglady, rozumieja
      sie, lubia przebywac w swym towarzystwie moga zbudowac przyjazn np 'w fazie
      intensywnej' spedzajac duzo czasu i poznajac sie. Pozniej czesto drogi sie
      rozchodza... ale choc nie ma nawet juz tego czestego kontaktu przyjazn pozostaje
      jak kaktus - wystarczy malo podlewac i jest, i pozostaje nadal prawdziwa i
      aktualna. Na przyjaciela mozna zawsze liczyc w potrzebie, zwlaszcza w sytuacji
      trudnej. I w takich sytuacjach wlasciwie mozna poznac czy bliski znajomy to
      przyjaciel...
      Przyjaciel to nie dyzurna osoba przyjmujaca jak kubel twe lamenty jeki na klate
      i znoszaca wyzalanie sie z wszystkiego... wyzalic sie mozna do telefonu
      zaufania. Przyjaciel to ktos do kogo mozesz np. zadzwonic: "dziewczyna mnie
      rzucila" a on przelozy swoje wazne rzeczy by po prostu z toba pobyc w ciezkiej
      chwili. Jest roznica.


      Dobrym materialem na przyjaciela jest osoba ktora ma w sobie malo egoizmu i
      porzadne zasady moralne - nie wszedzie takich znajdziesz.
      Zawsze warto obserwowac i analizowac fakty, jak dana osoba sie zachowuje wobec
      innych - jesli np kogos oklamuje, zrobi to tez z toba i na przyjaciela sie nie
      nadaje. Analogiczni jesli wyjawia czyjes tajemnice.
      Przyjazn pojawia sie niespostrzezenie - dowiadujesz sie o niej gdy juz jest.

      • gabrielle Re: "Przepis" na przyjaciela. Czy istnieje? 18.04.09, 17:45
        Nie ma przepisu na przyjaciela. Ja sobie po 7 latach uświadomiłam, że mam
        przyjaciółkę. Okazało się, że możemy sobie ufać, że mamy wspólne tematy do
        rozmów, że się rozumiemy, że nawet jak się nie rozumiemy, nie zgadzamy w czymś,
        to nie przeszkadza nam to w relacji. Po prostu nagle okazało się, że mogę się do
        niej zwrócić z każdym problemem i że ona do mnie też może. Nawet jeśli druga
        strona nie ma pomysłu na rozwiązanie kłopotu. Koc i długa rozmowa też może
        zdziałać cuda.

        Nie robiłyśmy, jak to tu ktoś powiedział, castingu na przyjaciółkę. Ot, zdarzyło
        się.
    • panna_holly Re: "Przepis" na przyjaciela. Czy istnieje? 18.04.09, 18:05
      A Tobie ktoś się zwierza?
      Bo jeżeli tak, to prawdopodobnie (na jakieś 95%)osoba, która uważa Cię za
      przyjaciela. A przyjaźń działa w dwie strony. :))
      Jeżeli nie, to masz problem, bo to oznacza, że masz problemy z wchodzeniem w
      relacje z ludźmi. Radziałabym w takim wypadku zasięgnąć rady fachowca -
      psychologa, bo forum to nie sposób na rozwiązanie prawdziwych życiowych problemów.
    • lukaszklimek.blog.onet.pl Zadaj sobie pytanie czemu ją straciłeś 18.04.09, 18:25
      Poszukaj u siebie przyczyny dlaczego tak długa przyjaźń się
      skończyła. Może miała ku temu ważne powody. Może nadmiernie skupiasz
      się na formułowaniu oczekiwań wobec przyjaciela, a zbyt mało
      poświęcasz temu co sam powinieneś takiej osobie ofiarować...
      To jest społeczna norma. Oczekiwania spore ale własny wysiłek
      minimalny. A przecież szanujący się ludzie wymagają dla siebie
      szacunku. W przeciwnym razie s ą zmuszeni odejść od takiej
      jednostronnej "przyjaźni"
      • z_jak_zwirz Re: Zadaj sobie pytanie czemu ją straciłeś 18.04.09, 19:04
        ja obstawiam, ze miala dosc rozmemlanego lalusia, ktory musi sie "wyzalic na
        maxa". za duzo komedii romantycznych delikwent pewnie ogladal i poczul, ze musi
        sie zalic. zalenie sie nie jest rola mezczyzny, cokolwiek by nie wtlaczano nam
        przez "nowoczesne" media.

        nie zalimy sie, nie zwierzamy ze wszystkiego. zaciskasz zeby i jedziesz, synek.
        • kubekja Re: Zadaj sobie pytanie czemu ją straciłeś 18.04.09, 19:47
          Aj, wlasnie, ze tak nie bylo, nasza przyjazn jest narazie 'w poczekalni', byla
          to moja partnerka, rozstalismy sie i potrzebujemy oboje czasu. DLa jednych moze
          to byc niezrozumialy, ale nie kazdy sie rozchodzi w fantastycznych humorach :)
          Moze i sie da tak, ze z dnia na dzien zmieniaja sie relacje z partnerskich na
          same przyjacielskie, ale ja tak nie potrafie.

          To nie tak, ze ja chce sie tylko zwierzac, bo w sumie mam problem z tym, ja
          raczej slucham doradzam, czasami probuje cos powiedziec, ze mi nie poszlo cos,
          ze zawiodlem sie, ze zle sie czuje, ze cos nie tak, ale ciezko wtedy uzyskac od
          innych wsparcie.

          Zgadzam sie z tym, ze to kwestia 'dobrania sie', to tak jak z parami, nie mozna
          szukac milosci na sile. Juz to przerabialem :) Jak juz pisalem, jest paru
          kandydatów, nasze relacje sie odnawiaja. Moze nie byle swiadomy wczesniej, ze
          ktos mnie traktowal jak przyjaciela. Jak ktos wyzej pisal, przyjaz jest jak
          kaktus, nie potrzebuje wody, moze bedzie tak u mnie?
    • kubekja Re: "Przepis" na przyjaciela. Czy istnieje? 18.04.09, 19:49
      Dziękuje wszystkim za opinie, jak widac kazdy to postrzega troszeczke inaczej, w
      sumie fajnie jest poczytac zdanie innych, pewne rzeczy napewno mi teraz latwiej
      sobei przeanalizować. Jestem jeszcze troche zagubiony ostatnimi przezyciami, ale
      tez nie poddaje sie i staram sie byc aktywnym towarzysko. Pozdrawiam wszystkich :)
    • iluminacja256 Re: "Przepis" na przyjaciela. Czy istnieje? 18.04.09, 21:27
      Nie istnieje przepis - co wiecej, tzreba bardzo uwazać, bo czasem
      wezmiesz za przyjaciela kogoś, kto jest twoim...wrogiem, tylko
      dobrze gra.
      To co naprawdę megaperfidne w zyciu, najczesciej wycinaja nam
      ludzie, których znamy długo i pozornie dobrze.

      W ogole to duza umiejetnosc wyczuwać ludzi i urywac takie
      znajomosci, kiedy widzisz, ze ktos sie do ciebie lepi jak guma, a w
      srodku sam fałsz. I nie chodzi o to, zeby nie ufać , ale o to, zeby
      rozrózniac dobre checi od włazidupstwa po cos z perfidnym zagraniem
      w tle.


      W ogole mam wrazenie, z e bardzo mała ilosc ludzi nadaje sie na
      przyjaciól, bo do tego trzeba przede wszystkim nie byc egoista- na
      ulicy nikt sie nie zatrzymuje nad lezacym człowiekiem w Polsce, to
      skad wziac przyjaciól? Gdzie sa ludzie, ktorzy zatrzymają sie na
      dluzej nad czyimś zyciem, skoro nie mogą zatrzymac sie na minutę na
      ulicy?
    • rokokospoko przyjaciel powiadasz 18.04.09, 22:04
      mam podobnie jak Ty. Moim jedynym przyjacielem jest mój facet, ploty, "zabawa"
      itd., wszystko jest najlepsze z nim. Ale jestem dziewczyną i fajnie byłoby mieć
      przyjaciółkę, ale żadna dziewczyna jaką znam się nie nadaje. Dookoła dziewczyny
      albo infantylne albo nudne albo dziwne albo nielojalne albo po prostu nie mamy
      wspólnych zainteresowań(plotki plotkami, ale fajnie pogadać też o ciuchach,
      kosmetykach, ale i książkach, filmach). Od czasu do czasu wyskoczę z jedną na
      kawę i tyle, na zakupy chodzę sama albo z siostrą. Przyzwyczaiłam się:P
    • coffeinka85 Re: "Przepis" na przyjaciela. Czy istnieje? 18.04.09, 22:32
      przyjaciela zawsze poznaje sie w biedze
    • sorapis Re: "Przepis" na przyjaciela. Czy istnieje? 18.04.09, 23:47
      Ciekawy z Ciebie człowiek, na oko dobrze Ci z oczu patrzy. Poszukaj nowej
      kobiety. Co prawda z nimi nigdy nic nie wiadomo ale trening czyni mistrza :))
    • stinefraexeter Re: "Przepis" na przyjaciela. Czy istnieje? 19.04.09, 10:57
      Moim zdaniem zabierasz się do tego od złej strony.

      Jak czytam o tej selekcji wśród twoich znajomych i poszukiwaniach na dobry
      materiał na przyjaciela, to mam wrażenie, jakbyś był szefem szukającym
      odpowiednio wykwalifikowanego pracownika.

      Co to w ogóle za castingi na przyjaciela?? Będziesz ich obserwował, kazał
      wypełniać ankiety i rozwiązywać testy psychologiczne??

      Po poście wnioskuję, że o tym, czym jest przyjaźń nie masz zielonego pojęcia.

      Przyjaźń to nie jest tylko zwierzanie się i wypłakiwanie w rękaw.
      A juz na pewno nie jest to możliwość "wpadnięcia w każdej chwili i wyciągnięcia
      na lody". Brzmisz jak dziecko, które szuka starszego brata/siostry lub rodzica -
      osoby, która otoczy cię opieką, wytrze nosek i będzie w każdej chwili
      dyspozycyjna, kiedy ty poczujesz się samotny lub po prostu najdzie cię ochota na
      pogawędkę.

      I jestem przekonana, że ty sam na przyjaciela raczej się nie nadajesz. Masz
      tylko wymagania: ktoś kto cię wysłucha i będzie zawsze pod ręką.
      • kubekja Re: "Przepis" na przyjaciela. Czy istnieje? 19.04.09, 12:19
        Niestety nie doczytalas wszystkich postów i nie wyczułas ironii w niektórych
        wypadkach. To nie tak, ze ja tu rzadze, ze ja sobie wybieram, mowie i mam.
    • forumreader Re: "Przepis" na przyjaciela. Czy istnieje? 19.04.09, 11:15
      Przyjaciela się nie ma, Przyjacielem się jest.
    • ferero Re: "Przepis" na przyjaciela. Czy istnieje? 02.06.09, 17:04
      przyjaciele sa telegazecie polsat str.388 moderator jest przyjacielem syna
      prezesa i narzoczonym jego byłej obecnej dziewczyny także są tam dwaj
      przyjaciele z podwórka nie liczac psa lub suki jednego z nich .
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka