kamuza1
29.04.09, 09:59
Brak asertywności to mój największy problem. Czasem mam ochotę
tupnąć nóżka i powiedzieć chwila , ale ja tutaj też jestem i uważam
inaczej, nie zgadzam się… W domu maż ma dziwaczne pomysły typu
zaciskania pasa i mega oszczędzanie bo trzeba zmienić samochód, ale
jak zobaczy jaką „zabawkę „ w sklepie która mu się spodoba to jest
mu koniecznie potrzebna i musi ja kupić i oszczędzanie bierze w łep.
Ale gdybym to ja chciała sobie kupić babski gadżet
(kolczyki ,torebka, buty, nowa bluzka, ) to NIE musimy oszczędzać.
Mam już dość ..
Bardzo często w sytuacji konfrontacji, nie umiem wymyślić
konkretnego i solidnego wytłumaczenia dlaczego nie zgadzam się a
daną sprawą, albo dlaczego dany pomysł jest dobry, brak
konstruktywnego myślenia.
Zastanawia mnie czy nie wynika to z dzieciństwa z którego pamiętam …
a wolała bym nie pamiętać….