cossa 06.12.03, 22:28 jakiego widze sam siebie czy takim jakiego widza mnie inni? pozdr.cossa pees. nie wiem czy napisalam poprawnie gramatycznie, ale chyba wiadomo o co chodzi ;) Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: js. Re: Jestem taki... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.12.03, 22:30 Jak dla kogo... Odpowiedz Link Zgłoś
cossa Re: Jestem taki... 06.12.03, 22:33 a dla Ciebie? pokrywa sie opinia innych z opinia o sobie samym? pozdr.cossa Gość portalu: js. napisał(a): > Jak dla kogo... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: js Re: Jestem taki... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.12.03, 22:37 A jaka jest opinia o mnie? [twoja] Odpowiedz Link Zgłoś
riena Re: Jestem taki... 06.12.03, 22:39 a u Ciebie dzisiaj gdziekolkwiek jestes tez tak wialo nad ranem? pozdr.cossa Gość portalu: js napisał(a): > A jaka jest opinia o mnie? [twoja] Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Js. Re: Jestem taki... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.12.03, 22:43 :))) też. I padało. A miałem pójść biegać...;/ Odpowiedz Link Zgłoś
cossa Re: Jestem taki... 06.12.03, 22:54 to dramaturgia okrutna, ale za to dzis od swietego mikolaja dostalismy pierwsze platki sniegu ;) warto bylo ;) pozdr.cossa Gość portalu: Js. napisał(a): > :))) też. I padało. A miałem pójść biegać...;/ Odpowiedz Link Zgłoś
procesor Re: Jestem taki... 06.12.03, 22:50 Róża wygląda inaczej dla mnie - inaczej dla pszczoły. Ale to wciąz ta sama róża.. A co myśli o sobie sama róża?? :)) Odpowiedz Link Zgłoś
cossa Re: Jestem taki... 06.12.03, 22:53 a mysli? ;) procesor napisała: > A co myśli o sobie sama róża?? :)) Odpowiedz Link Zgłoś
procesor Re: Jestem taki... 06.12.03, 23:15 cossa napisała: > a mysli? ;) > procesor napisała: > > A co myśli o sobie sama róża?? :)) A gdyby myślała?? ;) Nie, tu chodzi o ten rdzeń, to coś co jest jednakie niezalenie od tego czyim okiem sie spojrzy. I diament, i grafit, i to czarne czym mozna w piecu napalic - to wegiel, pierwiastek C. Ale jak róznie wyglądają. Odwróc sytuacje - ktos powie: mam w ręku bryłę pierwiasta "C". Co trzyma w ręku? Choć w różnej postaci to cały czas jest węgiel. Czy kolega z pracy powie że jestem "A", czy siostra że jestem "B", czy sąsiadka że "C" - to wciaz jestem - JA. :)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Js. Re: Jestem taki... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.12.03, 23:19 Aha, w ten sposób. Proste. Za proste na definicję istnienia. Określanie węgla i tak jest sztuczne i relatywne ;/ Odpowiedz Link Zgłoś
procesor Re: Jestem taki... 06.12.03, 23:24 Gość portalu: Js. napisał(a): > Aha, w ten sposób. Proste. Za proste na definicję istnienia. > Określanie węgla i tak jest sztuczne i relatywne ;/ Oj. Od czegos trzeba zaczać. :) I nie o istnienie tu chodzi - ale o widzenie tego istnienia. Odpowiedz Link Zgłoś
cossa Re: Jestem taki... 06.12.03, 22:52 wiec jakim sie jest wg Ciebie? ;) kwieto napisał: > Ani jedno, ani drugie. Odpowiedz Link Zgłoś
kwieto Re: Jestem taki... 06.12.03, 22:56 Pytasz o bycie "jakims" jako takie, czy raczej o to, kto widzi wiecej Twojej "prawdziwej twarzy" - Ty czy otoczenie? Odpowiedz Link Zgłoś
cossa Re: Jestem taki... 06.12.03, 22:58 nie sprecyzowalam - nic nie umknie, cholwcia (albo kurde bemol) ktora z opcji najblizsza czy ktoras w wymienionych czy moze jeszcze inna? a moze zadna? pozdr.cossa Odpowiedz Link Zgłoś
kwieto Re: Jestem taki... 06.12.03, 23:09 Wiesz, mialem pare razy sytuacje gdy spojrzalem na siebie z zupelnie innej perspektywy i bardzo sie zdziwilem tym co zobaczylem. (nie zebym zobaczyl seryjnego morderce, ale bylem zaskoczony tym, jak bardzo roznilo sie to od mojej dotychczasowej opinii o sobie). Od tego czasu raczej unikam mowienia "jaki jestem" bo zdaje sobie sprawe jak bardzo moge sie mylic. Ale, z drugiej strony, moje zdziwienia nijak sie nie mialy do opinii otoczenia, ktore mialo o mnie zdanie jeszcze inne... Zatem ani ja nie jestem taki jak siebie widze, ani taki jakim mnie widzi otoczenie. Czy w ogole ktos moze zobaczyc jaki jestem? Moze Bog, ale tez nie bylbym taki pewny... Inna sprawa, to czy mozna w ogle byc "jakims". Przeciez czyjes zachowanie jest tylko czesciowo wyznaczane przez swiadome decyzje, wplyw ma rowniez otoczenie, emocje, podswiadomosc... Moze sie okazac, ze w dwoch identycznych sytuacjach, oddalonych od siebie o jakis czas ta sama osoba zachowa sie kompletnie odmiennie. I zarazem w obu przypadkach autentycznie, szczerze, prawdziwie. A przeciez ten jej "jestem jakis" bedzie w obu tych zdarzeniach kompletnie inne Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Js. Re: Jestem taki... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.12.03, 23:12 w jaki sposób zdefiniowanie tego jakim się jest wpłynie na cokolwiek? I jak sprawdzić tezę? Opisanie czegoś, opowiedzenei czym jest opiera się na porównaniu. Możemy dać punkt odniesienia dla wszystkich ludzi, zwierząt, istnień, cząstek elementranych... w zależności od tego jak bardzo chcemy być dokładni, i wtedy rozpocząć definiowanie. Don't You think? ::) Mutated goodnight. Odpowiedz Link Zgłoś
kwieto Re: Jestem taki... 06.12.03, 23:25 Wiesz, tutaj zgadzam sie z Zen-istami i Tao-istami - jasne (i jak najbardziej dokladne) okreslenie sie daje zludne poczucie bezpieczenstwa, na ktorym mozna budowac swoj swiat (z podkresleniem slowa "swoj"). Wiesz, wystarczy okreslic sie jako piekny/brzydki, madry/glupi, itd., itp. zeby sobie znalezc spokojne miejsce w swiecie i zaczac sie w ramach tego "urzadzac". Ja np. przez bardzo dlugi czas czerpalem autentyczna sile z tego ze "jestem inteligentniejszy niz przecietna" - pozwalalo to miec poczucie wyzszosci nad tymi, ktorych intuicyjnie odbieralem jako "lepszych od siebie" itd.... Dokladne okreslanie sie metoda na dowartosciowanie wlasnej osoby? Chyba cos w tym guscie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Js. Re: Jestem taki... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.12.03, 11:09 Jest to wygodne. na pewno. Jednak czy najlepsze? :))) [to moje kultowe pytanie :D ] A ja zgadzam się ze stoikami . :::) Jeżeli nasze szczęście opieramy o rzeczy od nas niezależne [ogół] to w każdej chwili możemy stać się nieszczęsliwi [średnia się podniesie itp.]. Wygląda mi, że definiowanie tak, ale w stanie przejściowym, keidy musimy odłożyć małe problemy, żeby poradzić sobie z tymi dużymi. To taki analog makijażu, tylko psychologiczny . ;) Odpowiedz Link Zgłoś
kwieto Re: Jestem taki... 07.12.03, 11:22 Gość portalu: Js. napisał(a): > Jest to wygodne. na pewno. Jednak czy najlepsze? :))) > [to moje kultowe pytanie :D ] Niektorzy uwazaja ze tak, Zen-isci twierdzili ze nie. Osobiscie sklaniam sie ku Zen. > A ja zgadzam się ze stoikami . :::) > Jeżeli nasze szczęście opieramy o rzeczy od nas niezależne [ogół] to w każdej > chwili możemy stać się nieszczęsliwi [średnia się podniesie itp.]. A co jest od nas zalezne w takim razie? Mam spore watpliwosci co do tego czy sam jestem od siebie zalezny :( > Wygląda mi, że definiowanie tak, ale w stanie przejściowym, keidy musimy > odłożyć małe problemy, żeby poradzić sobie z tymi dużymi. > To taki analog makijażu, tylko psychologiczny . ;) To znaczy? Bo sie chyba zgubilem - co definiowane jak w okresie przejsciowym? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gf Re: Jestem taki... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.12.03, 23:11 dowcip w tym, że każdy "inny" widzi co innego :) Odpowiedz Link Zgłoś
cossa Re: Jestem taki... 06.12.03, 23:23 to moze tez tak: jaki wplyw mamy na to jacy jestesmy? czesto gesto szukamy odbicia w lustrze w oczach innych ludzi kim jestem? na co moge sobie pozwolic? co moge tym ludziom dac a czego nie? czasem dopasowujemy sie pojawiaja sie komromisy mniejsze, wieksze albo zadne lustro moze sie wtedy na nas sie bardzo obrazic :( wydaje mi sie, ze rodzic uczy sie bycia rodzicem od wlasnego dziecka oczy malucha sa w pewnym sensie takim lustrem kochac uczymy sie od rodzicow bliskich oczywiscie jest pierwiastek mniejszy wiekszy naszego wlasnego ja niemniej ilu z Was zylo z blednym przekonaniem o sobie pochodzacym z przeszlosci i bedace jedynie czyims widzimisie ktore zadecydowalo, ze dzis jeszcze mowimy o sobie rzeczy przez nas nie "sprawdzone", a jedynie zaslyszane kiedys tam przez wychowawcow, rodzine.. pewnie jak zwykle kraze wokol tematu i tego o co mi chodzi wybaczcie ;) pozdr.cossa Odpowiedz Link Zgłoś
procesor Re: Jestem taki... 06.12.03, 23:27 cossa napisała: > to moze tez tak: > jaki wplyw mamy na to jacy jestesmy? Cosso - to na drugi watek! A co do widzenia jeszcze i luster - pamietaj że nasz mózg to taki dziwny twór co nawet może anorektyczkę przekonac że ten szkielet z lustra to potworny grubas! Odpowiedz Link Zgłoś
cossa Re: Jestem taki... 06.12.03, 23:41 procesor napisała: > Cosso - to na drugi watek! nie bedziemy robic sztucznego tloku :) > A co do widzenia jeszcze i luster - pamietaj że nasz mózg to taki dziwny twór > co nawet może anorektyczkę przekonac że ten szkielet z lustra to potworny > grubas! > faktycznie - tu rozszerzamy temat o wplywie naszego myslenia na dzialanie mozgu. zwariowac idzie od tego wszystkiego ;) byc tak naprawde soba to jak bardzo banalna tak trudna rzecz.. :) tak mi sie jakos wydaje ;) pozdr.cossa Odpowiedz Link Zgłoś
cossa tzn co przez to rozumiesz ;) 07.12.03, 00:04 no bo soba jestesmy nikim innym tylko czy to "soba" jest faktycznie tym co jest w nas ;) a nie odruchem wyuczona reakcja pozdr.cossa Odpowiedz Link Zgłoś
kwieto Re: tzn co przez to rozumiesz ;) 07.12.03, 00:41 A czy wyuczona reakcja nie moze byc "faktycznie tym co jest w nas"? Odpowiedz Link Zgłoś
malvvina Re: tzn co przez to rozumiesz ;) 07.12.03, 00:43 A Nietzche oszalal zeby uniknac odpowiedzialnosci lubie go czytac Odpowiedz Link Zgłoś
kwieto Re: Jestem taki... 06.12.03, 23:29 Ale co rozumiesz przez "wplyw na to jacy jestesmy"? Co nas ksztaltuje, jako takich? Otoczenie najczesciej jest impulsem, od nas zalezy co z tym impulsem zrobimy. Praca zespolowa? Odpowiedz Link Zgłoś
cossa Re: Jestem taki... 06.12.03, 23:46 moze nie bezposrednio co nas faktycznie ksztaltuje, ale to co ma wplyw na to co o sobie myslimy pochwaly, nagany, opinie ludzi o nas samych ludzi na ktorych nam zalezy a praca zespolowa..? w podstawowce jestesmy w jakies klasie, grupie szkola srednia rowniez studia jak sa no i praca - wielu pracuje w grupie wiec ciagle w zespole - chcac nie chcac pozdr.cossa Odpowiedz Link Zgłoś
kwieto Re: Jestem taki... 06.12.03, 23:52 Troche co innego mialem na mysli mowiac "praca zespolowa". Czlowiek i psujacy sie samochod to tez "praca zespolowa" - jest impuls (samochod sie psuje), jest tez reakcja (czyli co czlowiek z tym impulsem zrobi). I jak sie zachowa, jaki "bedzie" w tej konkretnej sytuacji. Ale musi byc zespol: zepsuty samochod i czlowiek. pochwaly, nagany... na jednych to wplywa, na innych nie... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gf Re: Jestem taki... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.12.03, 23:30 Ja tam zawsze byłam podejrzliwa w stosunku do krytykantów mojej skromnej osoby, hihi ;) a serio: trzeba się otaczać ludźmi o podobnej wrażliwości, bo ja wiem? systemie wartości, sposobie patrzenia na świat. to wręcz warunek zdrowia. re: uczenie się miłości uważam, ze się mylisz - rodzimy się z instynktowną zdolnością do kochania tylko niektórym po drodze coś takiego się robi (inni im robią?), coś im się zamyka i tracą tą naturalną zdolność no nie wiem, może dochodzą do wniosku, że bardziej opłaca się kochać siebie? Odpowiedz Link Zgłoś
cossa Re: Jestem taki... 06.12.03, 23:59 Gość portalu: gf napisał(a): > re: uczenie się miłości > uważam, ze się mylisz - rodzimy się z instynktowną zdolnością do kochania > tylko niektórym po drodze coś takiego się robi (inni im robią?), coś im się > zamyka i tracą tą naturalną zdolność tez jestem zdania, ze rodzimy sie z ta zdolnoscia. czyli czlek rodzi sie dobry. pozniej ktos cos popsuje i nagle staje sie z dobrego - zly. czy faktycznie? a moze probuje wyprostowac cos co mu zostalo zabrane, a nie potrafi? inni go postrzegaja - zly. i albo w to uwierzy albo nie. > no nie wiem, może dochodzą do wniosku, że bardziej opłaca się kochać siebie? mysle, ze jesli umie sie kochac siebie to rowniez umie sie kochac innych. cos co czesto jest postrzegane jak samouwielbienie jest czesto po prostu wygoda. bez specjalnie dopisywanych teorii. pozdr.cossa pees. a w ogole o co mi chodzi, do jasnej? ;) Odpowiedz Link Zgłoś
malvvina Re: Jestem taki... 07.12.03, 00:04 nie wiem czy czlowiek rodzi sie dobry ale napewno nie rodzi sie zly ha ! co za mysl ! ludzie maja dokladnie taki moj obraz jaki im daje z wyjatkami (patrz rysunek aniolkow girl :-) zreszta nigdy nie wiem jakim cudem czasem pojawia sie tacy ktorzy nie daja sie nabrac i nie jedza kaszki mannej ktora im troskliwie podtykam :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: az Re: Jestem taki... IP: *.magtel.net.pl 07.12.03, 00:26 > pees. a w ogole o co mi chodzi, do jasnej? ;) Wydaje mi się, że szukasz wymówki dla siebie, dla innych. Jestem zwolennikiem 100% odpowiedzialności. Każdy z nas jest odpowiedzialny za swoje myśli, słowa, uczynki i zaniedbania, od momentu poczęcia, aż po grób. Okoliczności się pojawiają, albo "ktoś, coś" nimi steruje. To moje życie i ja jestem za nie odpowiedzialny. To, że ktoś coś o mnie myśli, że ktoś kiedyś coś o mnie powiedział, nie zwalnia mnie z tej odpowiedzialności. Albo inaczej: to, że ktoś coś o mnie mówi, to moja wina (zasługa), nie tej mówiącej osoby. I te wszystkie okoliczności należy z pokorą przyjmować i przestać winić innych za nasze życie. Oczywiście przyjmowanie z pokorą nie oznacza bezczynności. Co do pierwotnego pytania: Jesteś taką jaką siebie widzisz. Ale i tu warto mieć kilka dowodów na poparcie swojego punktu widzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
procesor bez skrajności :) 08.12.03, 11:27 Gość portalu: az napisał(a): > Wydaje mi się, że szukasz wymówki dla siebie, dla innych. > Jestem zwolennikiem 100% odpowiedzialności. > Każdy z nas jest odpowiedzialny za swoje myśli, słowa, uczynki i zaniedbania, > od momentu poczęcia, aż po grób. No nieeeee. Bez przesady. Od momentu poczęcia to ty sobie możesz dwoic sie i troic a nei zalezy to od ciebie. POtem to mozesz mamusię w watrobe kopnąć.. A jak sie juz urodzisz to nawet nie odpowiadasz za to kiedy pieluszke zmoczysz.. Troche przesuń ten moment odpowiedzialności za swoje czyny.. Ze słowami od poczęcią i myślami tez moze byc problem. Że nie wspomnę o zaniedbaniach. :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: az Bez wykrętów IP: *.magtel.net.pl 08.12.03, 14:40 No to na kogo zwalasz winę (zasługi) za swoje losy od momentu poczęcia, i kiedy kończy się ten okres odpowiedzialności innych, a zaczyna danej jednostki? A może cofniemy się do okresu przed poczęciem? Dlaczego np. rodzić się niektórym przychodzi w nędzy, a innym w bogactwie? Zgoda - płód nie pisze referatów. Odpowiedz Link Zgłoś
procesor Re: Bez wykrętów 08.12.03, 21:32 Gość portalu: az napisał(a): > No to na kogo zwalasz winę (zasługi) za swoje losy od momentu poczęcia, i > kiedy kończy się ten okres odpowiedzialności innych, a zaczyna danej > jednostki? A może cofniemy się do okresu przed poczęciem? Dlaczego np. rodzić > się niektórym przychodzi w nędzy, a innym w bogactwie? > Zgoda - płód nie pisze referatów. A może ja odwróce pytanie? A co, uważasz że płód wystawia łepek i mówi do matki: słuchaj mamo, idź na zabieg nie podoba mi się pomysł by sie urodzić?? Albo: mamo, postanowiłem że będę miała fenyloketonurie? Albo: mamuś, wiesz ja to sobie zafunduję rozszczep podniebienia a! i żółtaczke od ciebie ściagne, dobra?? I nie zapomnij przyćpać! Ze o papierochach i alkoholu nie wspomnę.. Wg ciebie płód sam za to odpowieda, tak zdecydował i juz. No i chyba dziecko nie wybiera sobie rodziców? (dobrze, dobrze wiem że Imagine pewnie byłby innego zdania :) ) Tez od poczęcia jest odpowiedzialen że smao sobie takich wspaniałych lub takich [....] wybrało? Za co odpowiada taki mały człowiek? Jest całkowicie zalezny od innych. Sam się nie nakarmi ani nie przewinie. Odpowiedzialność? Przychodzi z wiekiem. W miarę zdobywania umiejętności rozszerza sie nasza świadomość - decydujemy świadomie by wsadzić kanapke do video czy sprawdzić jak gorący jest prodziż, uciec matce na ulice pod rozpędzony samochód (może pod samochód to raczej nie decyzja ale że uciec - tak). Obserwowałes jak rośnie tak mały człowiek? Gdzie granica odpowiedzialności? Zalezy za co. Uważam nadal że przesadziłes z odpowiedzialnościa za wszystko od poczecia. No chyb aże to kwestia twoich przekonań religijnych.. ale chyba nie chodziło ci o grzech pierworodny?! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: az Re: Bez wykrętów IP: *.magtel.net.pl 08.12.03, 21:52 Ponieważ sprawa pojawienia się nowego(?) człowieka (poczęcia?) jest dla mnie niejasna, mam do wyboru - uznać, że to ja kieruję swoim życiem(?) zawsze, przed poczęciem i po śmierci, albo założyć, że pojawiam się jako losowy przypadek w naturze, i wtedy można mieć pretensje o wszystko do wszystkich. Powyższe nie wynika z żadnych moich przekonań religijnych. Odpowiedz Link Zgłoś
procesor Re: Bez wykrętów 08.12.03, 22:16 Gość portalu: az napisał(a): > Ponieważ sprawa pojawienia się nowego(?) człowieka (poczęcia?) jest dla mnie > niejasna, mam do wyboru - uznać, że to ja kieruję swoim życiem(?) zawsze, > przed poczęciem i po śmierci, albo założyć, że pojawiam się jako losowy > przypadek w naturze, i wtedy można mieć pretensje o wszystko do wszystkich. > Powyższe nie wynika z żadnych moich przekonań religijnych. Coś się uparł tak na to "zawsze"? Sam dopisałes "?" do tego że kierujesz swoim zyciem. Na ile stereujemy swoim zyciem? Na ile inni? Na ile Bóg/natura/przypadek/fatum/przeznaczenie?? Pojawiasz sie na swiecie jako mały cud. :) Niezależnie od tego czy chciany czy nie. Kiedys rozważałam jakie to jest niesamowite. Niby wszytsko wiemy - łączy sie plemnik i jajeczko, dziela się dzielą i mamy nową ludzka istote. Kurcze - ale jak sie NAPRAWDĘ w to zagłębic - TO JEST NIEWIARYGODNE!! Film (technika umozliwiająca zrobienie go to tez coś niesamowitego!) pokazujący powstanie człowieka już od momentu wielkiego wyscigu plemników - jest wspaniały. Mozna sie zastanawiac - no tak , tak jest ale DLACZEGO?? :) Zaraz a od czego zaczęliśmy?? ;) A od kiedy odpowiedzialnosc za myśli mowe czyny i zaniedbania?? :) A myslisz że da sie okreslic jakies sztywne normy?? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: az Re: Bez wykrętów IP: *.magtel.net.pl 08.12.03, 22:36 Pominięcie słowa "zawsze" byłoby wykrętem. (?) tyczy słowa "życie". Bo nie wiem czy można nazwać życiem istnienie przed poczęciem i po śmierci. Myślę, że akt poczęcia jest wiarygodny, ale niepojęty. Od kiedy odpowiedzialność? Od początku - myśli, słów, czynów i zaniedbań. Sztywne normy - nie da rady. Musielibyśmy być robotami. Odpowiedz Link Zgłoś
procesor Re: Jestem taki... 06.12.03, 23:42 cossa napisała: > czesto gesto szukamy odbicia w lustrze w oczach innych ludzi > kim jestem? na co moge sobie pozwolic? co moge tym ludziom dac a czego nie? > czasem dopasowujemy sie pojawiaja sie komromisy mniejsze, wieksze > albo zadne Ale czy przez to jestesmy bardziej soba czy mniej? Dopasowując sie do wyobrazęń innych? A jesli ktoś jest szaleńcem? Przeciez nie będziemy sie dopasowywac do jego wizji? > wydaje mi sie, ze > rodzic uczy sie bycia rodzicem od wlasnego dziecka > oczy malucha sa w pewnym sensie takim lustrem Nie. Nie tylko. Uczy nas dziecko - i uczyli nas rodzice zapisując się swym postępowaniem w naszej pamięci. Albo jakim być - albo jakim NIE byc. > kochac uczymy sie od rodzicow > bliskich Tak. Zdecydowanie - od rodzicó. Od matki w pierwszej kolejności - bo już przed narodzeniem. > niemniej ilu z Was zylo z blednym przekonaniem o sobie > pochodzacym z przeszlosci i bedace jedynie czyims widzimisie > ktore zadecydowalo, ze dzis jeszcze mowimy o sobie rzeczy > przez nas nie "sprawdzone", a jedynie zaslyszane kiedys tam > przez wychowawcow, rodzine.. E, to raczej sami sobie nierealne obrazy tworzymy w głowach na postawie zasłyszanych wieści.. :) Nikt nas nie zmusza - na ogół.. Odpowiedz Link Zgłoś
cossa wlasciwie to.. 07.12.03, 00:18 napisalam dwa zdania a teraz sie poce nad odpowiedziami i sie zorientowalam rezolutnie ze wlasciwie nie wiem o co mi chodzi ;( pozostalo mi tylko pozdrowic ;) cossa Odpowiedz Link Zgłoś
malvvina Re: wlasciwie to.. 07.12.03, 00:19 wiesz tylko nie chcesz powiedziec :-) Odpowiedz Link Zgłoś
kurde.bemol Re: wlasciwie to.. 07.12.03, 02:40 bunie nie dydy, dydy nie bunie, a mistrz Imagine nauczal: "zaden produkt umyslu, w tym obraz siebie samego (obraz do cholery, nie sam obiekt)nie jest rzeczywistoscia". nie wazne wiec co myslisz o sobie, nie jest to myslenie o prawdziwym tobie. myslenie o tobie przez innych pomijam tu zupelnie, gdyz to juz jest z conajmniej dziesiatej reki proba. moze masz i racje cossa, ze nie wiesz o co ci chodzilo... kurde.bemol Odpowiedz Link Zgłoś
j_ar Re: Jestem taki... 08.12.03, 09:13 > jakiego widze sam siebie czy takim jakiego widza mnie inni? takim jakim widze sam siebie, tylko, ze czasami wizerunek nasz wlasny jest tworzony przez innych i ciezko nam to zauwazyc....;) Odpowiedz Link Zgłoś