Dodaj do ulubionych

pomózcie mi to poukładać

30.05.09, 13:59
Miesiąc temu postanowiłam się rozwieść po 9 latach małżeństwa. Mamy
jedno dziecko. Od początku nie układało się. Mąż jest z natury, a
może z genów (po ojcu) cholerykiem. Wszystko go zawsze irytowało i
wyprowadzało z równowagi. Krytyka, dogadywanie budziły we mnie
frustrację. Zwłaszcza, że mąż nie potrafił tego zrekompensować w
postaci pozytywnych emocji - nie był zupełnie czuły, musiałam prosić
o każdy komplement, pocałunek, trzymanie za rękę czy przytulenie - w
zasadzie nie pamiętam, by zrobił to z własnej inicjatywy. Codzienna
krytyka i uszczypliwość szła w parze ze szczególną drażliwością. Tj.
nie można było powiedzieć czegokolwiek negatywnego na jego temat.
Bałam się wszelkich imprez ze znajomymi czy rodzina, bo nie
wiedziałam, czy sam się obrazi, czy kogoś obrazi, czy skrytykuje mnie
juz na imprezie, ośmieszy to co powiedziałam, czy doczepi się do
czegoś co powiedziałam dopiero po fakcie. Awantury były bardzo
burzliwe. Właściwie o nic. Powodów nie pamiętam z reguły. Przemoc
fizyczna zdarzyła sę w zasadzie raz. Kiedyś awantura skończyła się
tym, że złamał mi nos - powód, bo wychodząc do kościoła na pytanie,
czy można iść w krótkim rękawie, odpowiedziałam, ze chba tak. Nie
trafiłam, wrócił do domu nabzdyczony, doszło do wymiany zdań, zaczął
się nakręcać, złapałam za rękę z prośbą, żeby się uspokoił i wtedy
mnie uderzył. Więcej tego nie powtórzył, ale jeszcze gorsze były
awantury, które kończyły się szaleńczymi wręcz atakami. Ja w końcu
nie wytrzymywałam, płakałam i błagałam, żeby przestał, co jeszcze
bardziej go nakręcało i bynajmniej nie przestawał. Kilkukrotnie nie
wytrzymałam napięcia, płakałam i cięłam się nożem po rękach. Pół roku
pół godziny po awanturze obudizłąm się w nocy z silnym nerwobólem,
nie mogłam przez kilka tygodni ruszać ręką i szyją. Dwa tygodnie
spędziłam na zwolnieniu lekarskim. Mąż jest bardzo inteligentym
człowiekiem - 149 punktów, bardzo troszczy się o dom, niewątpliwie
kocha do szaleństwa dziecko. Trudno było mi podjąć decyzję o
rozwodzie. Nie zdecydowałam się przenieść do innego miasta, gdy
proponowano mi awans i podwyżkę, choć była okazja na odmianę życia.
Starałam się walczyć o małzeństwo, nie pielęgnowałam urazów i szybko
puszczałam wszystko w zapomnienie. Ostatnio jednak przestały mnie już
cieszyć nawet wspólne zagraniczne wyjazdy, czułam sie spięta, gdy
słyszałam podniesiony ton głosu. Próbuję ocenić swoje małżeństwo.
Jako osoba wierząca czuję się szczególnie źle - tj. nie mam
specjalnie wyrzutów sumienia jesli chodzi o Boga czy o innych ludzi,
najgorsza jest ocena mojego męża, który ma o ten rozwód do mnie
istotne pretensje. Kłotnie, które ja pamiętam jako trwające 5 dni, bo
tyle się do mnie nie odzywał, ona pamięta jako trwające pół godziny.
Zresztą wydaje mi się, że ja widzę zdjęcie, a on negatyw - mamy
zupełnie inny obraz tych samych wydarzeń. Mam wrażenie, jakby 80 %
nie pamiętał. Twierdzi, że 40 % kłotni sama prowokowałam - choć ja
zupełnie nie wiem czym. Wielkorotnie mówiłam, co mi w małżeństwie nie
pasuje, ale zawsze słyszałam, że już taki jest i się nie zmieni, albo
zadawał pytanie, co ja zrobiłam, by było lepiej. Na zarzut, że nie
jest czuły, słyszałam pytanie - a ty jesteś wobec mnie czuła? W
związkach z innymi facetami byłam bardzo czuła, ale zawsze oni też
byli tacy w stosunku do mnie- co miałam zrobić w tym związku?
Nie wiem jak mam ocenić nasz związek. Potrzebuję tego żeby poukładać
sobie to wszystko w głowie. Boję się jak bardzo te doświadczenia
przeszkodzą budować nowy związek. Jeśli ktoś może mi pomóc - z góry
dziękuję.
Obserwuj wątek
    • k-57 [...] 30.05.09, 14:03
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • i.see.you.baby Re: ales napsztukala 30.05.09, 14:53
        Droga Moniko, dziwi mnie że wytrzymałaś te 9 lat...
        współczuję Ci z całego serca... co do k57 to się nie przejmuj to forumowy
        psychoidiota i na każdy wątek odpowiada tak jak Tobie;)
    • mona.blue Re: pomózcie mi to poukładać 30.05.09, 16:57
      Ja się rozwiodłam, miałam podobny układ. Teraz jest dobrze.
    • czarny-michu77 Re: pomózcie mi to poukładać 30.05.09, 22:52
      Witaj.
      Postanowiłaś się rozwieść, czyli nadal jesteś z nim?
      To o czym piszesz, zachowania jakie prezentuje Twój mąż, reakcje na sytuacje, łatwośc wybuchania, obwinianie itp. wskazuje na to, że ma osobowość dyssocjalną, czyli wg starej nomenklatury to psychopata.
      Jego wysokie IQ wcale nie jest usparwiedliwieniem, czy wytłumaczeniem, ba, nawet potwierdza. Często bowiem są to inteligentni ludzie.

      Twoja decyzja jest trudna, ale skoro rozważyłaś wszystkie za i przeciw, to zapewne jest dobre wyjście dla Ciebie.
      Nikt nie ma prawa krzywdzić drugiego człowieka, bez względu na to co powiedział czy zrobił. Bycie czyjąś żoną, czy mieszkanie pod wspólnym dachem też nie daje takiej możliwości. To o czym piszesz, co robi Twój mąż to zwyczajne przestępstwo - art 207 k.k.
      § 1. „Kto znęca się fizycznie lub psychicznie nad osobą najbliższą lub nad inną osobą pozostającą w stałym lub przemijającym stosunku zależności od sprawcy albo nad małoletnim lub osobą nieporadną ze względu na jej stan psychiczny lub fizyczny, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.”

      § 2. „Jeżeli czyn określony w § 1 połączony jest ze stosowaniem szczególnego okrucieństwa, sprawca podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10.”

      § 3. „Jeżeli następstwem czynu określonego w § 1 lub 2 jest targnięcie się pokrzywdzonego na własne życie, sprawca podlega karze pozbawienia wolności od lat 2 do 12.”

      To, że on twierdzi inaczej, nie znaczy że nie ponosi odpowiedzialności. Nie pozwól się krzywdzić.


      • k-57 Re: pomózcie mi to poukładać 30.05.09, 23:04
        czarny-michu77 napisał:
        . To o czym piszesz, co robi Twój mąż to zwyczajne przestępst
        > wo - art 207 k.k.

        xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
        tez tak mowie...powinien byc wykastrowany.....tylko gumowy ogor
        powinien byc brany pod uwage....
        • czarny-michu77 Re: pomózcie mi to poukładać 30.05.09, 23:07
          tego się nie spodziewałem.
          pierwsze primo zgadzasz się ze mną.
          drugie primo ja się zgadzam z Tobą.
          no, może bez ostatnich osmiu słów. :))
    • squirrel-ka Re: pomózcie mi to poukładać 30.05.09, 23:02
      Ze względu na dziecko, już dawno temu powinnaś się rozwieść. Kiedy mąż krzywdzi ciebie, pośrednio krzywdzi dziecko. Bo to się dzieje w twoim domu, odbije się na jego psychice.
      Jesteś dorosła. To twoje życie, jak chcesz je zmarnować, nikt ci nie zabroni.
      Nie wiem w jakim celu podałaś IQ męża. To tylko cyfry. I w sprawie rozwodu, to one nie maja żadnego znaczenia.
      Przemoc jest przemocą, nie ważne czy psychiczną, czy fizyczną. Wbrew pozorom, to ta pierwsza jest bardziej bolesna i zostawia trwalsze ślady.
      "Istotne pretensje o rozwód", to mógłby mieć jakby obudził się po 9 latach śpiączki. Rozwód ma na własne życzenie.
      • k-57 z pamietnika sprzataczki 30.05.09, 23:08
        squirrel-ka napisała:

        > Ze względu na dziecko, już dawno temu powinnaś się rozwieść.
        Kiedy mąż krzywdzi
        > ciebie, pośrednio krzywdzi dziecko. Bo to się dzieje w twoim
        domu, odbije się
        > na jego psychice.
        > Jesteś dorosła. To twoje życie, jak chcesz je zmarnować,
        xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
        dodam tylko ze jak pada desz to bierz parasolke...a jak grzmi to
        uciekaj do schrony bo moze byc tez bombardowanie
        pogrylowe.....Jassne,tutejsze bzdziagwy ci pomoga....wiedza tyle co
        pozra...
    • mona.blue Re: pomózcie mi to poukładać 31.05.09, 11:31
      Jeżeli jesteś z Warszawy to polecam grupę tzw."kobiet sukcesu",
      czyli tych, które doznają przemocy fizycznej lub psychicznej w
      związku i dzięki terapii radzą sobie w przychodni leczenia
      uzależnień na Zamiany.

      Ja przeszłam przez tę grupę i przestałam godzić się z chorymi
      zachowaniami mojego byłego męża. Terapia ta jest naprawdę bardzo
      skuteczna.

      Jeżeli nie jesteś z W-wy to przy ośrodkach leczenia uzależnień albo
      w Urzędach Gminnych też można znaleźć pomoc.
    • spiritshot Re: pomózcie mi to poukładać 31.05.09, 20:55
      Z Twojej wypowiedzi bije tyle agresji, że ledwo przeczytałem to do końca.
      Nie, nie chodzi o agresję męża, o której piszesz. Chodzi o Twoją agresję. Jeśli nie wiesz, gdzie ona jest, to popatrz na ręce i na to jak się tu nakręcą ludzie wchodząc z Tobą w sojusz przeciwko temu facetowi.
      A ja powiem Ci, że każdy ma takiego męża (żonę) na jakiego zasługuje.
      • monikam1831 Re: pomózcie mi to poukładać 31.05.09, 21:27
        Dziękuję za odpowiedzi. Mona.blue - nie jestem niestety z Warszawy -
        życzę Ci wiele powodzenia i siły. Byłam u psychologa - na temat
        małżeństwa powiedziała jedno zdanie: cieszę się że sama pani
        zrozumiała, że musi odejść od męża. Skupiłysmy się na pracy nad
        dzieckiem w tej sytuacji i budowaniu przyszłości - by przy moim typie
        osobowości nie uwikłać się w podobną relację. Ciągle jednak moje
        małżeństwo jest dla mnie wielką zagadką. Nie przestało mi na mężu
        nigdy zależeć, jemu niby też nie - a powstało istne piekło. Zachodzę
        w głowę, jak dwoje ludzi, którym wiedzie się w każdej innej sferze
        życia nie potrafiło stworzyć normalnej rodziny. Mąż miał mnóstwo
        zalet, może nie powinien był trafić na mnie? Nie mam problemów z
        agresją wobec innych ludzi, jestem typem osobowości zależnej, raczej
        mam tendencję do cierpienia swoim kosztem za szczęście kogoś innego.
        Nie rozumiem więc trochę ostatniego postu. Pozew składam w tym
        tygodniu. Pewnie bym go nie złożyła, gdybym nie wyobraziła sobie
        swojej córki w podobnym związku - po prostu zdrętwiałam i
        zrozumiałam, że sama też nie muszę w tym tkwić. Dochodzę do siebie -
        mam dni wiary w siebie i słuszność decyzji i dni zwątpienia. Ale tych
        ostatnich jest bardzo mało. Zwłaszcza, że dziecko decyzję o rozwodzie
        przyjęło łatwo i ze zrozumieniem.
        • mona.blue Re: pomózcie mi to poukładać 31.05.09, 21:39
          Monikam, ja też życzę Ci powodzenia i pamietaj,że to nie Twoja wina,
          tylko agresywnego usposobienia Twojego męża i skutki stosowania
          przez niego przemocy wobec Ciebie.
          Dobrze, że jesteś pod opieką psychologa, mi też taka miła,młoda pani
          psycholog pomagała przejść przez to wszystko (no i grupa wsparcia
          kobiet w podobnej sytuacji).
          Będą napeweno trudne dni, ale też nadzieja na lepszą przyszłość.
        • spiritshot Re: pomózcie mi to poukładać 31.05.09, 21:48
          Pokazujesz tu siebie jako ofiarę, słodką zależnościową niunię. Ale jesteś agresywna, ofiary są agresywne, bo szukają zemsty. Ale mniejsza z tym.
          Dzięki temu rozwodowi coś zyskasz. I ja wiem co, albo raczej kogo. Pisałaś, że do szaleństwwa kocha dziecko. Właśnie dziecko mu wręcz wyrywasz. Po co? Bo chcesz z nim zrobić to samo, co Twoja matka zrobiła z Tobą. Nie wiem czy to syn czy córka. Jeśli to syn, to za kilkanaście lat podziękuje mamie za uzależnienie, ewentualnie zabije swoją matkę, ewentualnie zostanie gejem. Jeśli córka, to podziękuje mamie za anoreksję, ewentualnie borderline, ewentualnie zostanie walniętą feministką...
          Gó... prawda, że decyzję o rozwodzie dziecko przyjmuje "łatwo i ze zrozumieniem", chyba że ma 20 lat, ale i tu zawsze człowiek czuje, jak jego dwie połowy siebie się odłączają. Jak to można łatwo przyjmować. Ehh...
          • spiritshot Re: pomózcie mi to poukładać 31.05.09, 21:52
            A mona.blue jest przykładem osoby, która podłącza się pod Twój nurt "niszczenia niedobrych agresywnych mężczyzn".
            Nie wyobrażam sobie prowadzenia takiej grupy, o której pisze. Trzeba być samobójcą, żeby pracować z grupą takich ofiar. Chyba, że jest się w tym samym nurcie...
            • mona.blue Re: pomózcie mi to poukładać 01.06.09, 14:48
              spiritshot napisał:

              > A mona.blue jest przykładem osoby, która podłącza się pod Twój nurt "niszczenia
              > niedobrych agresywnych mężczyzn".
              > Nie wyobrażam sobie prowadzenia takiej grupy, o której pisze. Trzeba być samobó
              > jcą, żeby pracować z grupą takich ofiar. Chyba, że jest się w tym samym nurcie.
              > ..

              Przeczytaj sobie jeszcze raz swój powyższy post. Sam zaliczasz się do grupy
              agresywnych mężczyzn, którzy nie szanują kobiet.
              • spiritshot Re: pomózcie mi to poukładać 02.06.09, 00:11
                mona.blue napisała:

                > Przeczytaj sobie jeszcze raz swój powyższy post. Sam zaliczasz się do grupy
                > agresywnych mężczyzn, którzy nie szanują kobiet.

                Rozumiem, że takie jest Twoje wyobrażenie na mój temat. I masz do tego prawo.

                Czy autorka wątku przegapiła wypowiedzi moje i funstein'a?
          • wrzosowa11 Re: pomózcie mi to poukładać 31.05.09, 22:03
            Szkoda, że razem nie próbowaliście rozwiązać zagadki Waszego
            małżeństwa. Co Was do siebie przyciągnęło, jak sobie wzajemnie
            nadeptywaliście na "odciski" i dlaczego.Nie poszliście na terapię
            małżeńską, nie gadaliście ze sobą o Was.No i w ogóle co Twój mąż
            powiedział na rozwód? Nic o tym nie piszesz. Z opisu to jakiś
            monster bez serca, który zamiast uzywac swojej inteligencji 149
            błyszczac dowcipem i celnoscią argumentów używa wrzasku i pięści ,
            zeby pokonać przeciwnika.
            • monikam1831 Re: pomózcie mi to poukładać 31.05.09, 22:38
              Niestety - na każdą prośbę pracy nad związkiem słyszałam, że już taki
              jest i tego nie zmieni. Nie ukrywam, że były dobre dni - bo nie
              wytrzymałabym 9 lat. Ale ilość złych momentów była taka, że zaczęły
              przysłaniać wszystko. Można próbować zapominać, ale to jest ponad
              ludzką wolą. Zresztą nie było dnia bez czepiania - niby o drobiazgi -
              ale taka codzienność rujnuje. Mąż nie chciał iść na terapię, bo
              twierdził, że nie ma z nim problemu. W końcu do psychologa poszłam
              sama. Na rozwód zareagował źle (bardzo mi przykro z tego powodu), sam
              stwierdził, że chciał właśnie zacząć pracować nad związkiem. Ale ja
              już nie chcę.
              Nie mam wątpliwości że robię dobrze. Moje dziecko pyta się, czy może
              odkaszlnąć, bo ostatnio była awantura, że kaszle. Więc nie zgadzam
              się, że pozostanie w tym układzie jest dobre dla dziecka.
            • mona.blue Re: pomózcie mi to poukładać 01.06.09, 14:51
              wrzosowa11 napisała:

              > Szkoda, że razem nie próbowaliście rozwiązać zagadki Waszego
              > małżeństwa. Co Was do siebie przyciągnęło, jak sobie wzajemnie
              > nadeptywaliście na "odciski" i dlaczego.Nie poszliście na terapię
              > małżeńską, nie gadaliście ze sobą o Was.No i w ogóle co Twój mąż
              > powiedział na rozwód? Nic o tym nie piszesz. Z opisu to jakiś
              > monster bez serca, który zamiast uzywac swojej inteligencji 149
              > błyszczac dowcipem i celnoscią argumentów używa wrzasku i pięści ,
              > zeby pokonać przeciwnika.

              Wrzosowa, to co piszesz jest niewątpliwie prawdą, ale chyba nigdy nie zetknęłaś
              się z przemocowcem. Trzeba być aniołem, żeby znosić takie traktowanie, ciągłe
              poniżanie, groźby, szantaże, strach przed użyciem przez "ukochanego" pięści.
    • solaris_38 Re: pomózcie mi to poukładać 31.05.09, 22:38
      duża część facetów taka jest
      z pozostałych znaczna cześć jest bardzo niezaradna
      z tego co zostanie mało jest atrakcyjnych fizycznie

      dlatego nei można budować swego szczęścia na głównej bazie małżeństwa
      prawie wszyscy są wtedy rozczarowani po czasie

      Znajdź w swoim życiu własne cele znajomych i działalność kóra da ci szczęście
      do tego nawet rozwodzić się nie musisz

      zacznij funkcjonować bardziej samodzielnie
      jedz sama na wakacje
      miej swoje sprawy
      a jego szanuj ale nie bądź zależna i nei uzgadniaj
      W s z y s t k i e g o
      z nim
      zostaw sobie

      mozę to ocalić małżeństwo
      a jesli nie
      to i tak przygotuje cię lepiej do zycia PO rozwodzie




      • wrzosowa11 Re: pomózcie mi to poukładać 01.06.09, 03:23
        Mąż uważa, że ma prawo wszystkim wchodzic na łeb i przekraczać
        cudze "granice" jak to nazywają psychologowie, a Ty pewnie
        uważasz ,ze bardzo szlachetnie jest męża na te granice wpuszczac (w
        ogóle ich nie zaznaczać),a swoją frustrację rozładowywać w
        zakamuflowany sposób.Twoja córka też już tak ma: zamiast
        powiedziec ;"kaszlę bo mnie drapie w gardle, więc to uszanuj" pyta:
        czy mogę zakasłać czy mam się zadusić? Rozwód, to pewnie pierwsza
        granica, którą mu w życiu postawiłaś?
    • hogata123 Re: pomózcie mi to poukładać 01.06.09, 12:25
      poruszyl mnie Twoj post, bo dowodzi on jak wiele kobiet boryka sie z
      podobnymi problemami. jest taka ksiazka: Kochać zbyt mocno (Kapcie
      potwora), Rosalind B. Penfold, ktora pozwala zrozumiec, ze kobiety
      nekane fizycznie badz psychicznie przechodza przez bardzo podobny
      schemat rozumowania i postrzegania chorej sytuacji, w ktorej sie
      znalazly. goraco polecam, bo choc jest napisana w formie prostego
      komiksu trafia w sedno problemu.
      musze przyznac, ze znam kilka chorych zwiazkow tego typu. najpierw
      byla wielka milosc i plany na przyszlosc, a potem stopniowo wkradala
      sie przemoc i nekania psychiczne. w tych relacjach agresorami sa
      wyksztalceni, ogolnie cenieni mezczyzni, o ktorych obcy ludzie zlego
      slowa nigdy nie powiedzieli, a w domu stwarzaja pieklo, terror i
      sami sobie z tego nie zdaja sprawy.
      gratuluje decyzji o rozwodzie. kiedy bedzie po wszystkim poczujesz
      jakby wielki kamien spadl Ci z serca.
      trzymaj sie!
    • funstein Re: pomózcie mi to poukładać 01.06.09, 15:01
      z tego co napisałaś wynika, że nie masz pojęcia o budowaniu a
      najlepiej wychodzi ci rozpieprzanie.
      Jesteś egocentryczna a twój były mąż jest rozsądnym i cierpliwym
      człowiekiem.

      Szkoda faceta i jego dziecka.
    • zebra12 Monikam, nie bój się! 01.06.09, 15:33
      Uważam, ze za bardzo się boisz swojego męża. Prosisz go, żeby przestał,
      płaczesz, błagasz. Przeszłam podobne rzeczy w małżeństwie. Tylko ja nie
      prosiłam, nie błagałam, tylko stawałam twarzą w twarz i mówiła: i co mi zrobisz?
      Wal śmiało!
      Wtedy zwykle pięści się rozluźniały. W każdym razie w twarz mnie nie rąbnął.
      Myślisz, że się nie bałam? Bałam, bardzo. Ale czułam taką adrenalinę, że sama
      bym go wtedy rozniosła, gdyby nie ograniczenia fizyczne :)
      W końcu postanowiłam odejsć. Złożyłam pozew. Nic mu nie mówiła. Po co? Przyszło
      pismo z sądu, to się dowiedział. Rozwiedliśmy się za porozumieniem stron - ja
      nie miałam dowodów, bo nie wzywałam policji, a on chciał uniknąć "prania brudów".
      Jestem przeszło pół roku po rozwodzie. Ten spokój, który teraz mam jest bezcenny.
    • k-57 to nie problem kicia 02.06.09, 00:29
      monikam1831 napisała:
      czułam sie spięta, Potrzebuję tego

      xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
      jakiz dramat...az zalozylem takie falbamiaste rekawy zebys mogla
      sie wyryczec w nie...juz dobrze kicia....teraz bedziesz szczesliwa
      i ze pozbylwa sie tego drania i ze bedziesz miala nowego...rozumiem
      twoje bolesci..Wiesz kicia,gdybys byla blizej, wylizalbym twoje
      rozproszone slipy i bylabys szczesliwa czyjac moj jezor na
      nich...Tak mi cie zal, tak mi przykro, ale piszesz ze
      wierzacas.....do piekla nie pojdziesz, troche w czyscu
      poprzypiekasz sie na wolnym ogniu i pozniej do nieba, czego ci z
      serduszka zycze....Wierze lalunia ze troch pomoglem ci...cmoktaski

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka