Dodaj do ulubionych

pojęcie: biedota

01.06.09, 10:51
Czy mam uważać się za osobę biedną?
nie stac mnie na wakacje [na razie nawet polskie] i wynajęcie mieszkania,
starcza mi słabo od wypłaty do wypłaty, kupuję jedzenie w dyskontach a po
tanie kosmetyki [głównie polskie] jeżdżę do hipermarketu, jak wypadnie mi
niespodziewany wydatek typu lekarz to muszę przyciągnąc pasa. Czy to już biedota?
Obserwuj wątek
    • horpyna4 Re: pojęcie: biedota 01.06.09, 11:40
      Bieda nie jest stanem kieszeni, tylko umysłu. Biedny jest ten, kto
      się uważa za biednego.
      I nie jest ważne, co uważają inni, bo każdy człowiek ma inną miarkę
      odnośnie biedy i zamożności.
      Ważne jest, jakie ma się potrzeby i czy można je zaspokoić. Jeden
      pojedzie na urlop pod namiot i będzie szczęśliwy, bo na takim
      urlopie mu zależało. Inny pojedzie do luksusowego pensjonatu, bo go
      nie stać na superluksusowy. Który z nich jest biedny?
      • shachar Re: pojęcie: biedota 01.06.09, 12:49
        biedota, to bieda serdeczna i umyslowa, z ktorej sie nie wyrasta,
        niedogodnosci finansowe maja to do siebie, ze mijaja
        ostatnio bylam swiadkiem takiego monologu: " po co sprawdzac na
        komputerze, od komputera to sie tylko uzaleznic mozna. JA, jak chce
        jechac na wakacje to ide, wybieram, place i jade.W dupie mam
        zwiedzanie, dla mnie liczy sie plaza na wyspie, dobry hotel,leze i
        wypoczywam. Jak sie jedzie to musi byc lepiej niz w domu, bo jak mam
        sobie piwo do pokoju z miasta przynosic, to ja to pie..., lepiej
        nigdzie nie jechac'
        ;) a skoro jest tak pieknie, to skad lzy w jej oczach, ze sie rejsem
        podepre
        • kretynofil Odpowiedz do autorki watku: TAK!!! 04.06.09, 17:45
          Tak, jestes biedna. I nie, nie pisze tego zeby poczuc sie lepiej czy zeby zepsuc Ci humor.

          Bieda to tylko brak pieniedzy, nic wiecej. To jak tradzik - dzis jest, jutro go nie ma. Nie ma powodu zeby porownywac sie z innymi ludzmi czy czuc sie zle z brakiem pieniedzy na wakacje.

          ALE: Jedno trzeba sobie powiedziec wprost - jestes biedna. Zadaj sobie pytanie czym sobie na to zasluzylas (ja uwazam ze niczym) i czy osoba ktora placi Ci pensje tez jest biedna, czy Twoi sasiedzi sa biedni, czy biedny jest facet od ktorego kupujesz chleb, czy biedni sa ludzie dla ktorych uslugi swiadczysz / produkty tworzysz.

          Jesli tak nie jest (a pewnie nie jest) to znaczy ze jestes biedna bo jestes wyzyskiwana. I nie daj sobie wmowic, ze sa biedniejsi od Ciebie, ze Polska jest biednym krajem, ze dobrze ze masz jakakolwiek prace, ze bogaci sa tylko zlodzieje i inne takie.

          Pamietaj: jesli pracujesz i wykonujesz swoja prace solidnie, Twoj szef (szefowa) nie wstydza sie za Ciebie przed klientami, nie okradasz osiedlowego sklepu, nie pobierasz lewych zasilkow, to wyplata ktora zaspokoi wszystkie Twoje podstawowe potrzeby nalezy Ci sie jak psu zupa. Po to pracujesz zeby miec gdzie mieszkac, gdzie odpoczywac, w co sie ubierac, zebys mogla odzywiac sie zdrowo i wygladac schludnie.

          I ch*j ze wydajnosc, ch*j ze komuna, ch*j ze bezrobocie, ch*j ze lewi rencisci, ch*j ze przerost administracji - nie daj sie uciszyc. Ty robisz swoje i nalezy Ci sie za to godziwe wynagrodzenie.

          Po prostu nie daj sie zgnoic w zyciu. I nie daj sie przekonac, ze musisz sie na wszystko godzic, bo ktos inny zawalil. Takimi gadkami to kazdy afrykanski kacyk uspokaja glodny i wsciekly lud. I takimi bredniami karmi sie statystycznego Kowalskiego - a to wszystko klamstwa!
          • irish10 Re: Odpowiedz do autorki watku: TAK!!! 04.06.09, 18:13
            Jestem biedna i ja. Dopóki pracowałam było wszystko ok. Starczało na kredyty,
            mieszkanie, jedzenie i ogólne potrzeby. Ale śmiałam zajść w ciążę, a mojemu
            pracodawcy się to nie spodobało i po macierzyńskim mi podziękował. I nie mówcie
            mi, że tak nie mógł...Prawnie nie mógł ale pracodawcy mają swoje sposoby. W tej
            chwili jestem bezrobotna, mam dwoje dzieci, a pensja męża starcza na kredyty i
            opłaty...Gdyby nie rodzina nie mielibyśmy co jeść i w czym chodzić.Jeden
            człowiek, jedną decyzją zmienił moje życie o 360 stopni. Najważniejsze w
            dzisiejszych czasach to się nie dać i KOMBINOWAĆ
            • kretynofil Nie zgadzam sie! 04.06.09, 18:28
              > dzisiejszych czasach to się nie dać i KOMBINOWAĆ

              Jedno przeczy drugiemu. Nie dac sie oznacza tez zachowanie swoich zasad, nawet
              kosztem zarobku.

              Kombinowanie oznacza upodlenie, zgode na zachowanie niegodne czlowieka, oznacza,
              de facto, pogodzenie sie z sytuacja - i niczym nie rozni sie od innego, rownie
              latwego wyjscia: zgodzic sie na wyzysk, dac sie ponizac i jednoczesnie marudzic...

              Chodzi o to zeby nie zmieniac siebie, ale zmieniac swiat - a kombinatorstwo jest
              tego dokladnym przeciwienstwem...
              • irish10 Re: Nie zgadzam sie! 04.06.09, 19:29
                Chyba się nie zrozumieliśmy. Przez słowo KOMBINOWAĆ miałam na myśli to żeby nie
                zamykać się w sobie i nie płakać po kątach jaki to świat jest zły. Trzeba szukać
                jakiegoś wyjścia z sytuacji,myśleć nad rozwiązaniem, a nie siedzieć i się nad
                sobą użalać. Zawsze jest jakieś wyjście i ładne powiedzenie " jak ci się nie
                podoba to sobie zmień".
              • samanta5 Re: Nie zgadzam sie! 07.06.09, 15:50
                Miło spotkać kogoś, kto myśli podobnie i jeszcze potrafi to zgrabnie wyłożyć.
                Pozdrawiam
              • tapatik Re: Nie zgadzam sie! 09.06.09, 22:38
                kretynofil napisał:

                > > dzisiejszych czasach to się nie dać i KOMBINOWAĆ
                >
                > Jedno przeczy drugiemu. Nie dac sie oznacza tez zachowanie swoich
                > zasad, nawet kosztem zarobku.
                >
                > Kombinowanie oznacza upodlenie, zgode na zachowanie niegodne
                > czlowieka, oznacza, de facto, pogodzenie sie z sytuacja - i niczym
                > nie rozni sie od innego, rownie latwego wyjscia: zgodzic sie
                > na wyzysk, dac sie ponizac i jednoczesnie marudzic...

                Ja też się nie zgadzam. :-)

                Kombinowanie to może być na przykład podjęcie dodatkowej pracy po godzinach, to
                może być skończenie szkoły albo kursu w celu znalezienia lepiej płatnej pracy.
                To nie musi się wiązać z poniżaniem.

                Natomiast jeśli chodzi o godziwe zarobki to w Polsce może być to kłopotliwe, bo
                na niektóre miejsca pracy jest zbyt dużo chętnych i albo przyjmiesz warunki
                (także płacowe) stawiane przez pracodawcę albo on poszuka kogoś innego.
                Rozwiązaniem jest wtedy szukanie innego pracodawcy, który zaoferuje inne warunki
                płacowe.

                > Chodzi o to zeby nie zmieniac siebie, ale zmieniac swiat - a
                > kombinatorstwo jest tego dokladnym przeciwienstwem...

                Siebie jest łatwiej zmienić, a świat jest zmienić bardzo trudno. Mylisz
                naginanie się ze zmianą swojego myślenia.

                Na swoje myśli i czyny masz wpływ, na myśli i czyny innych nie.
                Jesteś w stanie zmienić swoje nastawienie. Możesz się codziennie uśmiechać,
                możesz wreszcie przestać marudzić i znaleźć lepszą pracę.
            • loolek Re: Odpowiedz do autorki watku: TAK!!! 04.06.09, 23:34
              < zmienił moje życie o 360 stopni>

              skoro tak mówisz, znaczy to że twoje życie niewiele się zmieniło!

              coś może się zmienić o 180 stopni, nie o 360! ludzie! nie używajcie zwrotów,
              których znaczenia nie rozumiecie!
              • inzynier2 Chcieć to móc! 05.06.09, 04:43
                loolek napisała:
                > coś może się zmienić o 180 stopni, nie o 360!

                Można zmienić kierunek o 10 stopni, o 90 stopni, o 180 stopni. Można również go
                zmienić o 360 stopni - wystarczy dokonać pełnego obrotu. Najepiej kupić sobie
                kątomierz lub kompas lub busolę. One mają zaznaczoną wielkość kątów.
                • facet_normalny Re: Chcieć to móc! 05.06.09, 14:44
                  czy 360 stopni da zmianę? czy tylko obróci dookoła?
                  moze tez zastanowic sie czy to spojrzenie wokół nie daje jednak zmany, bo pomimo
                  kontynuowania bez zmian w kierunku (i zwrocie dla czepialskich) wiedza jest
                  większa (teoretycznie, ale czy przypadkiem nie teoretyzujemy)?
                  A poza tym przy dokonywaniu obrotu może się zdarzyć także przesunięcie (jak np w
                  rozciagniętej spręzynie) a wtedy kierunek ten sam, zwrot nadal ten sam a jedynie
                  samo położenie lekko inne...
            • baba67 Re: Odpowiedz do autorki watku: TAK!!! 05.06.09, 15:47
              Mam porownywalne braki w finansach i uwazam sie za biedna. Na oslode mam jeszcze
              to, ze moja prace uwazam za przyzwoicie oplacana, i mam satysfakcje z tego.
              Niedostatki wynikaja z bycia jedynym zywicielem rodziny.
              Jednak gdybym za moja ciezka prace wymagajaca wyksztalcenia dostawala grosze
              czula bym sie duzo gorzej niz teraz.
              Bieda jest stanem umyslu tylko do pewnego stopnia.Rachunki placone z
              opoznieniem to nie jest stan umyslu, niestety.
            • jakas_kobietka Re: Odpowiedz do autorki watku: TAK!!! 06.06.09, 09:17
              .Jeden
              > człowiek, jedną decyzją zmienił moje życie o 360 stopni.

              (raczej o 180. zmian o 360 stopni to znalezienie się w dokładnie tym samym
              punkcie... ;) )
            • kachax hmm - zaraz sie zacznie 09.06.09, 13:38
              Współczuję Ci - fakt położenie nieciekawe.

              Powiem Ci że jako kobieta też sie wściekam że tak sie traktuje nas,
              że ciąża to jak choroba, a macierzyństwo dla pracodacy to kula u
              nogi. Nawet łyknęłam pogląd że matka, to osoba lepiej zorganizowana,
              wydajna, świetny zaangażowany pracownik.. itp. To zobacz co mi z
              tego wyszło.

              Majac świezo wlasna firmę zatrudniłam taka mamę, dała prawo do pracy
              w domu, postawiłam jasnoc czego oczekujemy. Efekt mam taki że
              zamiast 3 gotowych projektów mam ledwie 1, zamiast pracownika mam
              wirtualnego pracownika którego nie ma 70%! czasu, nigdy nie wiem
              kiedy przyjdzie do pracy, bo to córka ma katar, to synek ma gile, to
              znów ona od 3 miesiecy doleczyć sie nie moze, no bo chodzi tylko po
              państwowych lakarzach od jonasza do kajfasza, ale jak trzeba
              dziubnąc tłumaczonko to posiedzi w nocy, albo poleci w teren - za
              kilkadziesiat złotych. Na męża liczyć nie moze bo idealista.. żyje w
              chmurach. Ja jej współczuje, owszem, ale nie po to ja zatrudniałam
              żeby jej płacić niemal za nic pieniadze i aby mi jeszcze stroiła
              fochy, że czegoś tam robić nie bedzie, bo to jest poniżej
              kwalifikacji, a ona chce lepsze zadania. Na ripostę że ma to jak wół
              w umowie twierdzi że pomoc przy X to nie jest robienie X.
              Noz do cieżkiej ch****y. A ja dalej zapieprzam, bo nie ma znikąd
              pomocy. I tu rodzi sie pragmatyczna konkluzja - będę poki co unikała
              matek jak morowej zarazy, bo nie stać mnie na utrzymywanie cudzych
              rodzin, mam na głowie własną i też plany aby mieć dzieci.
              Na szczęście też nie brałam idioty za meża...ech życie, żeby ludzie
              wiedzieli z któej strony masz zadek...

              No a do tych co mnie teraz będą chcieli zlinczować - spadać.
              Wiem że matka matce nie równa - ale na diabła mi to ryzyko?
              Zatrudniajac takiego co zdrowy i przychodzi pracować też nie mam
              gwarancji że będzie właściwą osobą na właściwym miejscu - ale
              przynajmniej będzie i można go czegoś nauczyć.
              • magda-magda25 Re: hmm - zaraz sie zacznie 10.06.09, 15:38
                to po co je zatrudniasZ? ewidentnie nie wywiazuje sie ze swoich obowiazkow i
                fakt posiadania dzieci nie powinien miec tu nic do rzeczy, jak ktos nie potrafi
                sie zorganizowac to niech ustepuje miejsca innym, ktorzy potrafia. CZytam Twoja
                wypowiedz i sie przerazam, sama nie moge znlezc pracy od kilku miesiecy( plus
                kilka osob w podobnej sytuacji lub męczacy sie na jakisch totalnie
                niedopasownych do komptencji stanowiskach, jestem po studiach, po szkoleniach,
                staje na glowie i nic, a moglabym wypruwać sobie flaki zeby tylko robic
                cokolwiek!! Z 2 strony, gdzie nie pojde( banki , firmy itp) to napotykam sie na
                niekompetencje i glupote pracownikow, jakie wiec sa w tym kraju kryteria
                zatrudniania? znajomi i kto da dupy szefowi?? bo tak to wyglada.
              • baba67 Re: hmm - zaraz sie zacznie 11.06.09, 15:25
                A ja uwazam, ze to z macierzynstwem nie ma nic wspolnego tylko z charakterem
                tej osoby. Ona bylaby taka tez wtedy gdyby byla singielka-tylko zwalalby na cos
                innego nie na dzieci. Bezpodstawnie utozsamiasz jedno z drugim krzywdza swoja
                opinia kobiety ktore majac nawet male diecko sa w stanie pracowac wydajnie
                uruchamiajac w razie potrzeby swoja rodzine do pomocy. Trzeba szukac ludzi
                powaznie traktujacych swoje zobowiazania i innych i to powinno byc kreterium, a
                nie posiadanie dzieci.
                • kachax Re: hmm - zaraz sie zacznie 12.06.09, 14:11
                  Dzieki za komentarz, jesteście z boku co pomaga chyba obiektywniej
                  na to spojrzeć. Pewnie macie rację, nie wszystkie kobiety sa takie
                  same. Zastanowie sie nad tym głębiej...a ją zwolnię i tyle.
                  Pozdrawiam!
            • wielorak Re: Odpowiedz do autorki watku: TAK!!! 11.06.09, 18:14
              kwestia ile tak naprawdę zarabiasz bo można jeździć po tanie
              kosmetyki do marketu i wydać tam na nie 1000zl lub więcej i dlatego
              zaciskasz pasa do wypłaty- to nie jest bieda.
              • nuova Re: Odpowiedz do autorki watku: TAK!!! 15.06.09, 09:25
                Przez rok dostawałam stypendium stażowe, ciężko z niego odłożyć jakiś pieniądz.
                Potem przez dwa miesiace po 900,-. I wcale nie zostawiam w sklepie z tanimi
                kosmetykami fury kasy. Jak na miesiąc wydam 50 zł na kosmetyki to jest "święto
                lasu" ;)
                Nie ma mowy o zrobieniu kursu prawa jazdy. Z reszta nawet jakbym juz zrobila, to
                watpie, ze zdam egz. za 1-ym razem. Nie chodzi o niską samoocenę, tylko o moje
                żadne umiejętności. O kupnie pojazdu 4 kołowego nawet nie marzę w takim
                przypadku. Jak sobie policzę ubezpieczenie, tankowanie, wszelkie naprawy auta,
                to musiałabym oprócz zaciskania pasa jeszcze korek do d.. wsadzić tylko po to,
                żeby być szczęśliwa posiadaczką auta...
                • komandos_seal Re: Odpowiedz hahahahhahahaha 16.06.09, 03:56
                  nuova napisała:

                  > Przez rok dostawałam stypendium stażowe, ciężko z niego odłożyć
                  jakiś pieniądz. Jak na miesiąc wydam 50 zł na kosmetyki to
                  jest "święto
                  > lasu" ;)> watpie, ze zdam egz. za 1-ym razem.Jak sobie policzę
                  ubezpieczenie, tankowanie, wszelkie naprawy auta,
                  > to

                  musiałabym oprócz zaciskania pasa jeszcze korek do d.. wsadzić
                  tylko po to,
                  > żeby być szczęśliwa posiadaczką auta...

                  xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
                  yeah....hahahah...fajnie ze masz poczucie humoru przy tej
                  padaczce....niesmialo zapytam...fajnas?
                  • nuova Re: Odpowiedz hahahahhahahaha 16.06.09, 08:18
                    szkoda klawiatury, wiec nie odpisze
      • l_zaraza_l Re: pojęcie: biedota 06.06.09, 23:15
        horpyna4, absolutnie i w całej rozciągłości :) Doskonale to ujęłaś.
      • samsterujswoimzyciem Re: pojęcie: biedota 16.06.09, 14:18
        W zasadzie coś w tym jest aczkolwiek biedę można pomierzyć bo ma cechy
        charakterystyczne.Człowiek nie jest biedny dopóki dopóty jest w stanie
        wykorzystywać swój potencjał zdolności.Rozwija się, tu ciekawe <POTRAFI SIĘ
        ROZWIJAC>nie zamknął się w schematach zakład pracy dom dom zakład pracy.Wszyscy
        mamy podobny potencjał rózni nas umiejętnosć dostrzeżenia
        go,wykorzystywania.Dlatego jedni są biedni a drudzy bogaci.Być bogatym można się
        nauczyć. Pozdrawiam.
    • egzostatyczka Re: pojęcie: biedota 02.06.09, 14:30
      nie wiem czy jest to bieda ale chyba wszyscy tak mamy.ja do twarzy
      używam balsamu do ciała-bo taniej,pralki jeszcze się nie
      dorobiłam,jedzenie mam z dyskontów,i brakuje mi w ogóle kasy na
      kulturę.
      • hermina5 Re: pojęcie: biedota 04.06.09, 16:09
        >pralki jeszcze się nie
        >dorobiłam

        Sorry, to gdzie ty pierzesz własne ciuchy? Całkiem uzytczne, bo nie
        niszczące ciuchów eksfranie, które wolę od wszelkich autoamtów z
        suszeniem, chodza po 200zł na allegro. Nie wyobrazam sobie zycia bez
        pralki.
    • 444a Re: pojęcie: biedota 04.06.09, 11:06
      To po prostu środkowoeuropejska norma...
      • kimsamajestem Re: pojęcie: biedota 04.06.09, 11:25
        jestem biedna. jestem biedna ponieważ nie mam kasy, nie mam kasy na
        porządne jedzenie na rozrywke ... kino teatr a nawet dicho:D
        codziennie tylko przeliczam czy mi starczy w tym miesiącu czy
        nie.Stawka żywieniowo - rozrywkowa na dzień to ok. 10 zł.
        przepraszam wszystkich bardzo ale o biedzie umysłowej to można
        rozmawiać jak się pieniądze( może nie największe ale jakieś) posiada
      • drzejms-buond Re: pojęcie: biedota 04.06.09, 11:25
        bez ściemniania!
        rozumiem,ze chodzi o stan kieszeni nie umysłu?
        chociaż skoro na forum psychologia, to moze jednak
        chodzi o to,ze z powodu małej ilosci pieniędzy
        szanowna autorka wątku czuje się jak osoba uboga!

        odpowiem tak.
        moi znajomi , mają trzy domy, jacht
        mają również raty w banku , których nie mają jak spłacić
        + debet na koncie.siedzą w domu w tym roku bo nie maja pieniędzy na urlop. nawet
        ich dzieci nigdzie nie wyjadą.
        czy oni sa BOGACI?
        oni są posiadaczmi pewnych rzeczy! i to też nie do końca.
        ja nie majac tego wszytkiego co oni, będąc na plusie
        czuję się o wiele bogatszy od nich!

        mozna wziać kredyt, tylko po co?

        co do posiadanych przez ciebie pieniędzy.
        tak. jesteś biedna, w pojęciu ekonomicznym.
        większosć z nas jest biedna!
        niestety w naszym kraju, mimo hucznego dzisiaj 20lecia,
        nadal jesteśmy wynagradzani poniżej europejskiego minimum socjalnego.
        rozwiazania:
        mozna wyjechać
        mozna zmienić pracę
        mozna mniej chcieć
        mozna sie z tym pogodzić.
    • panistrusia Re: pojęcie: biedota 04.06.09, 11:26
      Co to znaczy 'przyciągnąć pasa'?
      • przylga Re: pojęcie: biedota 04.06.09, 11:51
        Tzn , że zamiast na wakacji na Teneryfie muszę spędzić je w
        Chorwacji.
      • nuova Re: pojęcie: biedota 05.06.09, 16:39
        tzn, że zamiast pójścia na koncert zostaje mi słuchanie utworów z odtwarzacza.

        ...aaaa miało być "zacisnać pasa" :))
    • tangerka blisko biedy 04.06.09, 12:12
      bieda jest poniżej 800 zł na członka rodzina, wtedy MOPS przyznaje dotacje ...
      • komorka25 Re: blisko biedy 04.06.09, 14:58
        tangerka napisał:

        > bieda jest poniżej 800 zł na członka rodzina, wtedy MOPS przyznaje
        dotacje ...


        Który? bo jakos z ustawy o pomocy społecznej nie wynika, żeby to by
        ło 800 zł.
    • koala_tralalala Biedny narod 04.06.09, 12:12
      My jestesmy bardzo biednym narodem, biedy jest tak duzo, ze
      traktujemy ja jako stan normalny :(( W Europie biedniejsi od nas sa
      tylko Rumuni i chyba Bulgarzy.

      Pamietam doskonale czasy, kiedy nie bylo mnie stac nawet na
      jedzenie. Po oplaceniu koniecznych oplat stawka zywieniowo-
      rozrywkowa wyszlaby dzis jakies 5 zl. Wplynelo to na cale moje
      zycie :(

      W normalnym zyciu powinno starczac na jedzenie, rozrywki i
      przynajmniej skromne wakacje. W dostatnim: na dobre jedzenie,
      restauracje, dwukrotne wyjazdy na wakacje w ciagu roku i rozrywki
      pare razy w miesiacu (np. kino, kregle i zajecia sportowe).
      • totalizator Najbiedniejszy z biednych. 04.06.09, 12:52
        Najbiedniejszy z biednych to ten co chce lecz nie moze.
      • paco_lopez Re: Biedny narod 04.06.09, 14:14
        tak strasznie biednym jesteśmy narodem. w zime najeżdżamy alpy
        włoskie nissanami patrolami, vw passatami, mercedesami itp z całymi
        rodzinami, w lato nad bałtykiem nie wetkniesz na plazy szpilki.
        kazdy dookoła coś remontuje albo mieszkanie sprzedaje albo kupuje.
        na prowincji w sklepach mydło i powidło w dziesięciu rodzajach.
        motel przydrożny wybajerowany na wszysttkie sposoby, laski
        odstrojone jak paris hilton. nie wiem gzie ta bieda, ale chyba
        jednak w głowie, bo nie atakuje z zewnątrz.
        • jamesonwhiskey Re: Biedny narod 04.06.09, 21:38
          >nie wiem gzie ta bieda, ale chyba
          >jednak w głowie, bo nie atakuje z zewnątrz.

          to jest duzy kraj i powiedzmy 10% ludnosci ma dobre dochody a to robi pare
          milionow ludzi i to ich widzisz w alpach
          reszta klepie biede
          • koala_tralalala Re: Biedny narod 05.06.09, 00:00
            Dokladnie tak, Paco widzi te miejsca w ktorych sie obraca i wydaje
            mu sie ze wszyscy tak zyja.
            Co drugie dziecko w Polsce zyje w biedzie, co trzecie nie dojada,
            czyli czesto chodzi glodne. Te dzieci Alp nie widzialy nawet na
            obrazku, bo nie maja zadnego albumu.
            • paco_lopez Re: Biedny narod 05.06.09, 13:30
              to co drugie dziecko, co nie dojada i co trzecie w biedzie to bzdury
              kompletne. mieszkam na osiedlu gomółkowskim od ośmiu lat. przez ten
              czas wspólnoty mieszkaniowe, które nie są bynajmniej członkami mafii
              paliwowej remontują po kolei szare bloki, wymieniają okna, ocieplają
              elewacje, wymieniają instalacje grzewcze, tynkuja na kolorowo, pod
              blokami juz brakuje miejsc do parkowania a na strzeżonych parkingach
              stoją auta nie do pogardzenia przez niemca włocha czy kogo tam. w
              szkołach wyremontowano boiska , parki są dobrze utrzymane i
              oczywiście jest sporo menelstwa tu i tam , ale to będzie jakieś 10 %
              własnie i tam byc moze dzieci mają nie najlepiej, ale co to ma
              wspólnego z pojeciem biedy permanentnej???? a wiem dobrze, ze to nie
              jest osiedle takie jak ursynów. I lodziaż zarabia i okoliczne sklepy
              z czymkolwiek ciągle działają i bazar sie utrzymuje. straszna bieda
              conie ?
              • koala_tralalala Re: Biedny narod 06.06.09, 11:38
                Coz, pozostaje sie cieszyc ze ty dokonales rownie wnikliwych
                obserwacji co Glowny Urzad Statystyczny, ktory obliczyl ze srednia
                wieku samochodu w Polsce to 14 lat, ze ty wiesz wiecej niz
                opieka spoleczna, ktora podaje dane o biednych rodzinach, itp., itd.
                Pozdrawiam i koncze wymiane pogladow.
                • paco_lopez Re: Biedny narod 08.06.09, 10:15
                  no szkoda bardzo. a jak to odniesiesz do rosnacej liczby
                  sprzedawanych aut nowych ? i jak za obliczaniem sredniej wieku
                  samochodu nadąży gus w takiej sytuacji. gdzie te rzęchy wszystkie
                  bo ja jak jadę na pomorze zachodnie albo na podkarpacie to mnie
                  jakies audi 6 i tym podobne wyprzedzają. maluch to juz rzadkość a 10
                  cio letni mercedes , to jest ciagle dobra bryka. to zalezy od
                  uzytkownika jak to hula. a dane opieki społecznej muszą robic
                  wrażenie, bo inaczej kasy nie dostaną. mój bezrobotny wujek z mazur
                  ma taki dom że głowa mała. jakby mu tupetu starczyło to tez na
                  zapomogi by sie załapał.
        • wonderfool Re: Biedny narod 05.06.09, 02:13
          brawo paco, rozbawiłeś mnie i moją mamę:)
        • mojboze Re: Biedny narod 05.06.09, 09:37
          Masz sporo racji Paco :)

          Dziewczyny w Warszawie wydają masę kasy na ciuchy. Znam aparatki,
          które są w stanie wydać 2/3 swojej pensji na przyjemności, ale
          zalegają z czynszem, nie mają żadnych oszczędności, i dożywiają się
          u rodziców. Cóż nie byłyby biedne, gdyby nie zostawiały 300-500 pln
          co tydzień w Zarze zarabiając średnią krajową...
          Tak się składa, że zdarzyło mi się być we Francji na nartach w tym
          roku. Polaków można było z daleko rozpoznać po drogich samochodach i
          biesiadowaniu w knajpach.
          Zmierzam do tego, że moim zdaniem bieda jest relatywna, i
          najczęściej zależy od naszych codziennych wyborów. Ja nie uważam się
          ani za biedną ani za bogatą, ale moja znajoma wygarnęła mi ten
          wyjazd słowami: "ty masz dużo kasy, skoro stać Cię na francuskie
          Alpy, a ja jestem biedna". Tak, ale ja nie chodzę co dwa tygodnie ma
          pedicure, raz na miesiac do fryzjera i zakupy ciuchowe ponad miarę.
          Jej trzymiesięczne wydatki na "urodę" to mój i męża tygodniowy pobyt
          zagranicą... Kwestia wyboru...
          • koala_tralalala Re: Biedny narod 06.06.09, 12:04
            Kobieto, opisujesz pojedyncze przypadki. W ten sposob zawsze mozna
            znalezc kogos, kto...

            Sprobuj popatrzec szerzej, ogarnac polskie spoleczenstwo od
            Podkarpacia po Pomorze Zachodnie, a nie swoj czubek nosa i piec
            kolezanek.
            • mojboze Re: Biedny narod 09.06.09, 22:27
              No cóż nie jestem ignorantką, która uważa, że wie jak wygląda cała
              Polska i jak żyje cała Polska, więc opisuję to co, widzę wokół.

              Ale niech będzie, rozejrzyjmy się po tych, którzy mają naprawdę
              mało. Rodziny patologiczne? Bezrobotni for ever? Nawet tu często
              chodzi po wybór. Zamiast pracować cały dzień telewizja, wóda,
              łażenie bez celu po ulicy. Zamiast inwestować w poprawę własnego
              losu inwestują w wódkę i papierosy. Z tym środowiskiem zetkęłam się
              pracując kiedyś jako kurator, więc zapewniam, ze widzę więcej
              niż "czubek własnego nosa".
        • baba67 Re: Biedny narod 11.06.09, 15:26
          My tu nie rozmawiamy obiednym narodzie tylko o sytuacji konkretnych osob. Ruscy
          tez sie rozjezdzaja po Europie -uwazasz ze to bogaty narod?
      • marajka Re: Biedny narod 05.06.09, 14:12
        Mylisz UE z Europą. Ale nawet w UE nie jesteśmy wcale najbiedniejsi.
        Statystycznie w tyle, ale w praktyce Słowacy, Węgrzy czy Litwini wcale nie są
        bogatsi. My za to kochamy narzekać.
        Biedny naród...Jak widzę te wózki w Almie wypchane makaronami po 20 zł. to się
        zastanawiam gdzie ta bieda.
        • koala_tralalala Re: Biedny narod 06.06.09, 11:44
          Alma to nie jest sklep dla biednych. W Polsce jest ok. 3%
          ludzi hiperbogatych, upiornie bogatych. 80% z nich mieszka w
          Warszawie i to oni sa klientami Almy. Jesli powolujesz sie na Alme
          piszac o biedzie, to wybacz, ale najwyrazniej nie rozumiesz o czym
          piszesz.
          • tin.ker.bell Re: Biedny narod 07.06.09, 14:48
            koala_tralalala napisała:

            > Alma to nie jest sklep dla biednych. W Polsce jest ok. 3%
            > ludzi hiperbogatych, upiornie bogatych. 80% z nich mieszka w
            > Warszawie i to oni sa klientami Almy. Jesli powolujesz sie na Alme
            > piszac o biedzie, to wybacz, ale najwyrazniej nie rozumiesz o czym
            > piszesz


            koala, najwyrazniej nie zrozumialas ironii :)
        • jamesonwhiskey Re: Biedny narod 06.06.09, 12:49
          > Statystycznie w tyle, ale w praktyce Słowacy, Węgrzy czy Litwini wcale nie są
          > bogatsi. My za to kochamy narzekać.

          to jest bardzo ciekawe , statystycznie biedniejsi ale bogatsi
          co za paranoja
          a wegrzy od zawsze mieli wyzszy poziom zycia
    • mawik_net Re: pojęcie: biedota 04.06.09, 13:08
      A zdrowie dziecko masz? Zdrowe ręce, nogi , głowę na karku? Jeżeli
      tak, to biedy nie ma.
    • chuleton Jaki piekny polski wątek :) 04.06.09, 13:45
      To jest flagowy "polski" watek :) Mozna go strescic w pytaniu: "Kto
      ma gorzej niż ja?". :D:D Wroże temu wątkowi baardzo długą
      przyszłość. Przecież nikt nie jest w stanie lepiej licytować sie w
      dół niż my, Polacy :DDD Pewnie wynika to z komuny gdzie mowienie
      wprost o swoim dobrobycie nie bylo dobrze widziane bo kojarzylo sie
      z kombinatorstwem, spekulanctwem i czyms zlym, pewnie socjologowie
      to wiedza...

      Ten wątek koresponduje z tym, który tu tez widzialem ostatnio a
      mówiącym o tym czy wypada robic wesele na kredyt :))) Streszczenie
      tamtego wątku to oczywiscie: "Zastaw sie a postaw sie" :))) gdzie
      ktos stwierdził wprost ze "nie wypada robić małego wesela" hehe...

      Jestesmy fajni :D
      • krosta_na_dupie Lata komuny zrobiły swoje 04.06.09, 14:27
        Polacy mają pie...a na punkcie stanu posiadania, co, kto i kiedy
        kupił, sprzedał, zamienił, kto ma więcej, a komu bank kredytu nie
        przyznał. Polacy zabijają się o chińskie szmatławe ciuchy, bo
        mają "ekskluzywne" metki, a posiadanie w łazience kosmetyków marki
        Adidas traktują jak przepustkę do lepszego świata i prawo do
        określania się mianem "high life'u". Najlepiej obrazuje to mój
        dialog z koleżanką, która skomplementowała mnie (choć trudno mi
        uwierzyć, że druga kobieta robi to szczerze) za "fajną" spódnice.
        Odparłam z właściwą sobie niedbałością o temat, że kupiłam ją za 12
        PLN-ów w hiperkarkecie, za co usłyszałam swoistą reprymendę o takiej
        oto treści: "no wiesz, gdybyś miała odrobinę klasy i wyczucia, to
        byś się nie przyznała, że się ubierasz w takich gó...anych
        miejscach". Czy nie mam prawa mieć w dupie, jaką metkę noszą moje
        spodnie, nie mówiąc już o ubraniu sąsiada? Ależ nie! Polakowi w
        ogóle nie wolno mieć w dupie i broń Boże nie ma prawa przyznawać się
        do tego, że go na coś nie stać, choć ma prawo do narzekania tak
        ogólnie.
        • raveness1 Re: Lata komuny zrobiły swoje 10.06.09, 17:06
          > Czy nie mam prawa mieć w dupie, jaką metkę noszą moje
          > spodnie, nie mówiąc już o ubraniu sąsiada?

          Ja mam w dupie nie tylko moja metka przy spodniach, ale wszystkie
          metki 40 mln. Polakow i nie-Polakow wlacznie.
          Bo waszym problemem nie sa marki, metki, spodnie, majtki, koszulki
          czy opinia kolezanek. Wasz problem tkwi wyloacznie waszej chorej
          psychice.
      • nuova Re: Jaki piekny polski wątek :) 05.06.09, 12:06
        I tu błąd... Nie zamierzam stosować się do powiedzonka, które cytujesz.
        Dręczy mnie pytanie czy jestem biedna, bo ... jakby nie było trochę zazdroszczę
        tym, którym pomagają rodzice/dziadkowie albo którzy zarabiają więcej i tym samym
        ich poziom życia jest wyższy niż mój - nie muszą kombinować tak jak ja.
        Przyznam, że szukanie oszczędności wszędzie jest na dłuższą metę męczące ;(
        • shachar Re: Jaki piekny polski wątek :) 05.06.09, 14:07
          a kogo to obchodzi. nie badz dzidzia z Niewiadowa, idz do szkoly na
          ekonomie i sobie wykoncypuj ze z proznego i salomon nie naleje.
          Jesli Twoj ojciec byl cieciem nieherbowym, a matka miala szescioro
          rodzenstwa, to wiadomo ze niezamoznosc bedzie sie ciagnela za wami.
          Pokonczylas szkoly to dobrze, bedzie Ci bardziej pod gore bo nie
          doloza Ci do mieszkania, Twoim dzieciom tez, bo zanim zarobisz na
          wlasne 4 sciany to troche potrwa. I tak sie to wszystko kreci, cos
          jeszcze Ci objasnic? tylko nie zapisuj sie dzis do zadnej bandy
          pruszkoskiej;)
          • kaa.lka Re: Jaki piekny polski wątek :) 05.06.09, 14:26
            do tej tluszczoskiej.
            Tlustej?

            a mowi moja kolunia,ze pustynia jest ojczyzna wielokropkow.
            tos ja shachar pewnie zdumiala w swoim salomonowym wylaniu,
            o pardon ex cusemoi;)wydaniu
          • nuova Re: Jaki piekny polski wątek :) 05.06.09, 14:44
            Jakby cie to nic anic nie opbchodziło, to byś nie odwiedziła mojego wątku ;)
            Bez obaw. Najwyżej napadnę na jakąś bezbronną staruszkę. ;)
            • shachar Re: Jaki piekny polski wątek :) 05.06.09, 15:00
              ej, pewnie ze wspolodczuwam :)) tylko od tego nic nie przybywa w
              kieszeni, a dumanie bezproduktywne to strata czasu, lepiej isc na
              piwo
        • mili_vanili Re: Jaki piekny polski wątek :) 05.06.09, 22:10
          nuova napisała:

          > Przyznam, że szukanie oszczędności wszędzie jest na dłuższą metę
          męczące ;(

          Szukanie oszczędnosci to jedna z metod radzenia sobie z
          niedostatkiem.
          Lepiej jednak jest poszukać dodatkowych źródeł dochodów.
        • mgla_jedwabna Re: Jaki piekny polski wątek :) 06.06.09, 18:31
          Oni też muszą kombinować- jak się podlizać dziadkom, jak znosić humory rodziców... Zobacz, jak mają np. ludzie mieszkający z teściami. Niby fajnie, bo za wynajem nie muszą płacić, ale za to jak się męczą.
        • bszalacha Re: Jaki piekny polski wątek :) 08.06.09, 21:04
          Pomyslałam,że dpiszę swoje trzy grosze:
          Zauwazyłam,że choc bardzo chcesz,nie lubisz tych,których stać na to
          i owo a to jest dowód,że jest Ci żle ze sobą-biedną.Moim zdaniem,nie
          chodzi o to,co inni myslą i wypisują tutaj ale o to,co Ty sama w
          sobie nosisz/a nosisz zła emocje na siebie i na "tamtych"/.
          Nie szukaj usprawiedliwienia tylko skoro Ci to przeszkadza-szukaj
          lepszej pracy,zmień coś,żeby potrzeba była zrealizowana.Na zazdrośc
          szkoda zdrowia,wyniszczy Cię.
          Trzymam kciuki.
    • sls333 Nie ten jest bogaty, kto dużo ma... 04.06.09, 15:44
      ...ale ten, komu niewiele brakuje.
    • khatarsis Re: pojęcie: biedota 04.06.09, 15:56
      Bieda w mojej ocenie to faktycznie stan umysłu, a nie konta.
      Wszystko moi kochani zależy od nas samych.

      Wiem doskonale co piszę. Pochodzę z wielodzietnej rodziny, gdzie nocami dało się dosłownie usłyszeć, jak bieda piszczy.
      Były takie dni, że jedynym posiłkiem były kartofelki a zamiast kompociku tzw. śledzik (cebula + woda + sól + ocet). Wiem co to znaczy, żyć mocno poniżej minimum socjalnego ale powtórzę wszystko zależy od nas samych.

      Od dziecka byłam ambitna, bo po takim wstępie do życia wiedziałam, że pod względem finansowym będę mogła liczyć tylko na siebie. Żeby nie było zbyt pięknie to nie, nie poszłam na studia, bo nawet na dziennych za coś trzeba się utrzymać. Na ten luksus nie było mnie stać. Od razu po szkole średniej poszłam do pracy ( a nawet w okresie szkoły średniej sama już pracowałam na opłacenie internatu i wyżywienia).
      W pierwszych latach nie było różowo. Zarabiałam naprawdę kiepsko.
      Dalej były dni, gdzie mało brakowało a kamienie z parapetów bym wydłubywała, żeby mieć co zjeść. Nie mogłam sobie pozwolić na luksus mieszkania na swoim, więc przez wiele, wiele lat podnajmowałam pokój najczęściej przy jakiś starszych paniach. Większość z tych lat to był prawdziwy koszmar.

      Jednak czas na pozytywy. Po tych chudych latach w końcu mam własne mieszkanie, na wynagrodzenie naprawdę nie mogę narzekać, stać mnie żeby co roku pojechać na wczasy i to np. do USA ale ... wciąż nie przestaję na to pracować i się uczyć. Tak samo staram się wciąż mieć w pamięci, jak było kiedyś.

      Pieniądze dziś są, jutro może ich nie być, w życiu toczy się różnie. Jednak ja bezkrytycznie wierzę, że od życia dostaniemy tylko tyle ile sami będziemy mieć odwagę brać, co nie znaczy, że przychodzi to samo bez ciężkiej pracy.
      Wierzę też, że trzeba pomagać innym. Jakoś tak się plecie, że każda złotówka dana komuś bezinteresownie, wraca do nas zwielokrotniona .... Może to naiwnie brzmieć ale dokładnie tak to działa u mnie.
      • inzynier2 Inteligentny i pracowity sobie poradzi 05.06.09, 04:53
        khatarsis napisała:
        > Wszystko moi kochani zależy od nas samych.

        Z tego co piszesz wynika, że jesteś inteligentna i pracowita. W efekcie radzisz
        sobie dobrze w życiu. Ale nie wszyscy są inteligentni, nie wszyscy są pracowici.
        Oni mają problemy.
    • gabriel1 Re: pojęcie: biedota 04.06.09, 16:01
      Dla mnie sprawa jest prosta - mieć przedmioty czy być.
      Jeżeli nałeb mi się nie leje, buty w miarę całe w domu woda, prąd gaz, internet,
      to niewiele więcej mi potrzeba, a markowe ciuchy - po co?
      dla kolegów czy sąsiadów?
      Polecam beczkę Diogenesa - dobry człowieku nie zasłaniaj mi słońca
      • funia81 Re: pojęcie: biedota 04.06.09, 16:17
        Internet jako artykul pierwszej potrzeby :-))) Signum temporis.
    • taek Re: pojęcie: biedota 04.06.09, 16:50
      ludzie będą pisać Tobie różne bzdury, że bieda to pojęcie umysłu, że ktoś może
      mieć mercedesa i być kretynem, itd.
      powiem to wprost - z tego co napisałaś wynika, że jesteś biedna.
    • oskarek25 Re: pojęcie: biedota 04.06.09, 17:21
      U mnie po potrąceniu wszelkich opłat, pozostaje 50zł na dzień(
      jedzenie, chemia, kosmetyki, rozrywka, itp.)- i mam debet na koncie
      co miesiąc:((((
    • bzzzzzzzzz Tak, ale... 04.06.09, 17:28
      Pieniądze to nie wszystko. O wiele ważniejsze jest to czy jest Ci z tym dobrze
      czy źle. Zresztą, to biedny czy bogaty to wszystko pojęcia względne.
    • delfina77 Re: pojęcie: biedota 04.06.09, 18:21
      Tak, to chyba bieda. Ja tez nie uwazam sie za Krezusa i zyje dosc oszczednie ale
      stac mnie i na wakacje i na lekarza i jeszcze mi troche zostaje. Na szczescie
    • thomas17l Bieda...... Brak Biedy 04.06.09, 19:26

      Głowa do góry ! Moneta ma dwie strony i kiedyś będzie lepiej .
    • nessie-jp Re: pojęcie: biedota 04.06.09, 19:46
      To ciekawe swoją drogą, bo ja też na wakacje nie jeżdżę, używam polskich
      kosmetyków kupowanych w hipermarkecie (świetne są zwłaszcza Dax i Ziaja, do
      ciała - Kolastyna, niech się cuchnące Garniery schowają), mieszkam w bloku
      • raveness1 Re: pojęcie: biedota 10.06.09, 17:16
        > Chyba uczucie "biedy" wynika z rozdźwięku między tym, czego
        chcesz, a tym, co masz.

        Lub raczej z porownywania tego, co mam ja i tego, co maja inni
        (gybys nagle zostala na swiecie sama, to bylabys biedna czy bogata?).
        Powyzsze, pod warunkiem jednak, ze wszystkie podstawowe potrzeby
        masz zaspokojone.
    • pklark Re: pojęcie: biedota 04.06.09, 19:52
      Policz:ilość osób w rodzinie + mieszkanie = X . Dochody netto : X i
      jezeli wyjdzie Ci ponizej 1000 pln to jestes biedna i nic tu nie
      zmieni pieprzenie o stanach umysłu,szczesliwościach itp. .... coby
      nie było ,zem taki bogaty u mnie wychodzi 2+2 + MIESZKANIE =5 I
      DOCHODY MIESIĘCZNE RODZINY 5500-6000 -czyli jestem z rodziny nieco
      tylko powyżej biedy i normalnego funkcjonowania w dzisiejszych
      czasach- a najgorsze jest to ,że przy wykształceniu,umiejętnościach
      i wieku mojej żony i moim nie widze specjalnie szans na lepsze
      finanasowo perspektywy w najblizszych latach......bo tutaj jest jak
      jest.....
      • 0skar Re: pojęcie: biedota 04.06.09, 20:14
        Nie przeszkodzi to jednak Tobie w najblizszych wyborach zaglosowac
        na tych, ktorzy zabieraja nam 3/4 dochodow utrwalajac w ten sposob
        biede.
    • mili_vanili niestety, ale tak... 04.06.09, 21:37
      ...z tego co piszesz, to jesteś biedna. Przykro mi.

      Starcza Tobie tylko na koszyk dóbr podstawowych. Jeżeli nie starcza
      tobie na lekarza, nie możesz odłozyć na cele oddalone w czasie to
      być może jesteś bliska minimum egzystencji.
    • aduerin Re: pojęcie: biedota 04.06.09, 23:26
      tak, oczywiscie ze tak
    • gosiajanda Re: pojęcie: biedota 05.06.09, 08:02
      wiecie kochani, ja bogata noie jestem, pewnie nigdy nie będę, ale
      jestem szczęśliwym człowiekiem: mam wspaniałe , zdrowe dzieci, mam
      kochającego męża, mam codziennie chleb i masło, dzieci zawsze mają
      prezenty pod choinką (skromne,ale mają) i dziękuję Bogu za to, co
      mam. I nie rozmyślam o tym, że nie stać mnie na markowe ciuchy (bo
      nie mają dla mnie żadnego znaczenia), że nie stać mnie na wakacje za
      granicą (pojadę i przywiozę świńską grypę), że nie mogę iść na kulki
      lub do kina z dziećmi. Moje dzieci mają uśmiechniętą mamę, a nie
      kobietę zamartwiającą się, smutną. I to jest najważniejsze: docenić
      to co się ma i dalej iść z uśmiechem przez życie.
      • gosiontko Re: pojęcie: biedota 05.06.09, 08:31
        Biedny jest czlowiek,ktory ma mniej niz inni wokol niego.Mieszkalam
        z dziewczyna z Bosni,ktora opowiadala,ze w czasie ich wojny domowej
        to jej rodzina byla bogata,bo ich dziadek przewidzial wybuch wojny
        (sam przezyl 2.swiatowa)i zakopal ogromny zapas maki.Dzieki temu nie
        musieli jesc kory z drzew jak inni,byli bogaci...Ta sama kolezanka
        10 lat pozniej narzekala,ze jest taka biedna,bo wszyscy maja nowe
        komputery a ona ma stary...
        • koala_tralalala Re: pojęcie: biedota 06.06.09, 11:53
          Twoj pierwszy post pokazuje piekny mechanizm obronny jaki stosuje
          wiekszosc ludzi: nie jestem biedny jesli mam podobna sytuacje jak
          inni. Taka sytuacja staje sie norma i juz.
          Dobry mechanizm, bo dzieki temu ludziska nie popadaja w depresje.
          Choc z drugiej strony powinni zorganizowac rewolucje, zeby poprawic
          sobie warunki zycia i nie pozwalac na jawne rozkradanie majatku
          wypracowanego przez ich dziadkow i rodzicow, zeby miec normalna
          opieke zdrowotna, zeby miec ludzka emeryture, itp.
      • nuova Re: pojęcie: biedota 08.06.09, 14:28
        A gdzie miejsce na kulturę, sztukę, albo ogólnie pojętą rozrywkę? Nie mówię, że
        muszę chodzić do kina/dyskoteki, ale dwa/trzy razy w miesiacu poszłoby się.
        Ja nie wyobrażam sobie tak siedzieć z dziećmi - nie jestem typem domatorki.
        Markowe ciuchy - odniosę się do nich, bo widzę że wielu kłują w oczy: nie stać
        mnie na tanie rzeczy [np: buty za 60 zł a po miesiącu używania podeszwa jest
        zniszczona]. Wolałabym wydać 300 zł na buty, w których pochodzę kilka lat. Nie,
        nie jestem z tych, które świecą metkami w centrach handlowych.
        Ładne to, co napisałas, ale ja się w tym kompletnie nie odnajduję :) Mam inny
        sposób bycia :)
    • barbapapa2000 tak 05.06.09, 09:22
      niestety...

      chociaz w porownaniu z wieloma mieszkancami glowby...czy bezdomnymi w USA..to i
      tak jestes w lepszej sytuacji.
    • hanka_nowak Re: pojęcie: biedota 05.06.09, 12:01
      na pewno nie zamożna,choc na jedzenie wystarcza
    • sonic84 Re: pojęcie: biedota 05.06.09, 13:45
      W slumsach w Ameryce Południowej byłabyś uważana za osobę całkiem zamożną.W
      Europie taki styl życia graniczy z nędzą.Wszystko jest względne.
      • nuova Re: pojęcie: biedota 05.06.09, 14:32
        Tylko że póki co, to na bilet do Amer. Płd mnie nie stać ;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka