Dodaj do ulubionych

Co mam zrobić z tym życiem :(

19.06.09, 23:01
Mam juz prawie 24 lata i nadal jestem samotny. nie zapowiada sie bym
mógł miec dziewczyne, poprostu nie potrafilbym sie dogadac, w ogole
strasznie wstydliwy jestem jak mam cos zalatwic, zawsze tak bylo. a
co dopiero podejsc do dziewczyny i chociaz czesc powiedziec.

mi pozostal juz chyba tylko komputer i walenie przed komputerem no
bo jak nie potrafi sie w ogole z dziewczyną związac to nic innego w
tym zyciu nie zostaje. a tak ogolnie to samotnosc otacza i smutek.
nienawidze ojca ktory nigdy nie potrafil pogadac co najwyzej warknac
zrob to zrob tamto, warczec zawsze potrafil, zero milosci, a potem
nerwica z tego wszystkiego.

dzis juz jestem chyba tak wyczerpany ze jak sprobowalem sie
zmasturbowac to ledwo kropka wyleciala, co swiadczy ze jestem juz
wyczerpany z tego wszystkiego i wkrotce padne bo to juz jest moim
zyciem. czuje uzaleznienie ale nic radosci juz nie daje. nic nie
zapowiada sie bym mogl z dziewczyna sie związac, po prostu nie mam
najmniejszej odwagi, wale tego konia przed komputerem, nagie fotki i
tak w kolko. a co z tego mam... nic, juz nawet radosci nie przynosi,
wszystko bylo szczesliwe tylko do czasu kiedy pornografia nie dawala
znakow zniszczenia a teraz jest za poźno kiedy juz sie w tym siedzi
i nie bardzo potrafie sobie pomoc.
Obserwuj wątek
    • xuxem Re: Co mam zrobić z tym życiem :( 20.06.09, 11:25


      www.youtube.com/watch?v=DgarfV2Pet0

    • coco-flanell Re: Co mam zrobić z tym życiem :( 20.06.09, 12:03
      Mam nadzieje,ze twoj post to nie jakis jeszcze jeden zart. Dosc duzo
      ostatnio na forum o masturbacji sie pisze.

      Kowalm swojego szczescia jestes sam. Nie zwalaj winy na rodzica,czy
      ojca, czy matke. Dochodzenie takich spraw, kto ponosi wine za to, ze
      jestem taki czy siaki, nie rozwiaze twoich osobistych problemow.
      Tam gdzie sa tez twoje slabe punkty, tam tez jest moment zwrotny.
      Bycie z dziewczyna nie daje nic szczegolnego, ani z czasem nie
      przyniesie szczescia, bo szczescie nie tkwi w relacjach, a w tobie
      samym. Jezlei zamknales sie na szczescie, to sie na nie otworz.
      Wyjrzyj na swiat ze swojej norki. Zobacz ilu jest ludzi samotnych, a
      jednak szczesliwych w tym zyciu, bo umieja sie zanngazowac w jakis
      wyzszy cel. Czy to ciekawe studia, czy praca tworcza, czy wlasna
      firma, cokolwiek co pozwala im na realizacje siebie. Robia to co
      sprawia im radosc. "Radosc duchowa" ma wieksza moc i sile niz
      orgazm. Trwa dlugo i...nas rozwija.:=D
      Pracuj nad soba. A w tym pomoze ci jedynie silna wola i konsekwentne
      postepowanie, a wyjdziesz jeszcze na prosta.
      • bucefal_macedonski Słuchaj coco 20.06.09, 22:47
        > Bycie z dziewczyna nie daje nic szczegolnego,

        Racja. Przereklamowane są i pierdzą głośno, że się człowiek wyspać nie może.

        > bo szczescie nie tkwi w relacjach, a w tobie
        > samym.

        Uściślając, szczęście tkwi w narkotykach, które należy w sobie samym umieścić
        jedną z wybranych metod: wziewną, doustną, dożylną lub doodbytniczą.

        > Wyjrzyj na swiat ze swojej norki. Zobacz ilu jest ludzi samotnych, a
        > jednak szczesliwych w tym zyciu,

        W tym miejscu coco trochę przedawkowała, bo niby po co masz się wychylać ze
        swojej norki, skoro:
        - samotność jest zajebista;
        - a szczęście tkwi w tobie samym, czyli w norce.

        Nie ma sensu ryzykować wyłażenia na światło dzienne. A nuż trafisz na jakąś
        osobę, będziesz musiał z nią zagadać, w dodatku okaże się, że to dziewczyna i
        zniszczy twój samotniczy błogostan. Nie wychylaj się - siedź dalej przy kompie
        ze spuszczonymi majtami, i posługuj się dyskusjami na Forum Psychologia jako
        substytutem międzyludzkich kontaktów. A jak już nikt nie będzie chciał z tobą w
        necie gadać, a ty się jeszcze nie nauczysz pławienia w absolutnym, wewnętrznym
        nawet milczeniu, to sobie wymyśl jakieś dodatkowe nicki i prowadź z nimi
        ożywione debaty.

        > Zobacz ilu jest ludzi samotnych, a
        > jednak szczesliwych w tym zyciu, bo umieja sie zanngazowac w jakis
        > wyzszy cel.

        Coco mówi za siebie, ale sporo w tej zadymionej wizji jest racji. Samotność jest
        zajebista, lecz warunkiem koniecznym jest realizacja tzw celów wyższych. Inni
        ludzie to cele niższe, niegodne człowieka szczęśliwego.

        > Czy to ciekawe studia, czy praca tworcza, czy wlasna
        > firma, cokolwiek co pozwala im na realizacje siebie.

        Pomysły przednie, pod warunkiem, że nie studiuje się w towarzystwie zbyt wielu
        osób. Dlatego najlepiej wybrać kierunek jak najmniej oblegany i jak najmniej
        przydatny społecznie. Tym samym uniknie się niepotrzebych kontaktów oraz
        czegokoliwiek, co miałoby rozpraszać twoją uwagę na celu najważniejszym, czyli
        realizacji siebie. Realizuj siebie bezwzględnie: studiuj wymarłe języki, twórz
        do szuflady i zakładaj firmy bez klientów i dostawców. No i stawaj co rano nago
        przed lustrem, umaluj usta szminką, na łeb zawdziewaj blond perukę i śpiewając
        "Happy Birthday Mr President" obmyślaj krój na wymarzoną katankę z cyckami.

        > "Radosc duchowa" ma wieksza moc i sile niz
        > orgazm. Trwa dlugo i...nas rozwija.:=D

        Widzisz ten szczery uśmiech pełen szczęścia? Tak działa Prozac.

        > Pracuj nad soba. A w tym pomoze ci jedynie silna wola i konsekwentne
        > postepowanie, a wyjdziesz jeszcze na prosta.

        Widzisz sam? Błądziłeś tyle lat, a tu jakaś samotnica dla ciebie zrobiła łaskawy
        wyjątek i ze swojej spełnionej pustelni posłała ci - niechętną, choć szczerą -
        internetową poradę. Weź ją sobie wsadź głęboko do... serca i się nie
        zastanawiaj, czy w rzeczywistości byłaby w stanie powiedzieć ci to samo twarzą w
        twarz, i czy w ogóle ma jakąkolwiek twarz.
        • coco-flanell Re: Słuchaj coco 21.06.09, 12:24

          Alez sie rozpisal.Widac masz ciecie pisarskie, a moze nadmiar
          dopaminy ci sprzyja.
          • bucefal_macedonski A teraz ty słuchaj, coco 21.06.09, 15:04
            Staram się stronić od nieszczerych porad osób, które najwyraźniej nie mają
            pojęcia o czym piszą, ale twój wyszczerzony przypadek - nie wiem dlaczego, być
            może z nudów - zwrócił moją uwagę.

            Może więc przydaj życiowego realizmu swoim wizjom szczęścia w pojedynkę i
            napisz, jak to zajebiście jest wracać tramwajem do domu po szesnastu spędzonych
            w bibliotece godzinach, posilić się zupą mleczną z okruszków chleba z tygodnia,
            zapalić papierosa i przy kieliszku (a co tam kieliszku! całej butelce)
            nowozelandzkiego rieslinga pochwalić się kotu, jaką to przełomową rzecz
            wyczytałaś dzisiaj w internecie.

            Autor/autorka wątku z przyjemnością poczyta. I my wszyscy, szczęśliwie w
            niedzielę przesiadujący w wirtualnym świecie, także.
            • coco-flanell Bucku, 21.06.09, 15:32
              bucefal_macedonski napisał:

              > Staram się stronić od nieszczerych porad osób, które najwyraźniej
              nie mają
              > pojęcia o czym piszą, ale twój wyszczerzony przypadek - nie wiem
              dlaczego, być
              > może z nudów - zwrócił moją uwagę.
              Dlaczego zakladasz,ze moj post jest nieszczery? Jaki mialabym cel
              pisac nieszczerze?
              >

              Może więc przydaj życiowego realizmu swoim wizjom szczęścia w
              pojedynkę i
              > napisz, jak to zajebiście jest wracać tramwajem do domu po
              szesnastu spędzonych
              > w bibliotece godzinach, posilić się zupą mleczną z okruszków
              chleba z tygodnia,
              > zapalić papierosa i przy kieliszku (a co tam kieliszku! całej
              butelce)
              > nowozelandzkiego rieslinga pochwalić się kotu, jaką to przełomową
              rzecz
              > wyczytałaś dzisiaj w internecie.
              W tym wszystkim brakuje ci dobrego podkladu muzycznego, Bucku.
              Muzyka duzo znaczy w naszym zyciu. Zmien podklad muzyczny, a bialawa
              nudna, zupa mleczna - zmieni kolor, a nawet tecze w talerzu
              zobaczysz, a okruszki zamienisz w dorodne skwarki.
              A tak na serio, problem jest zawsze tam, gdzie go sobie sam
              postawisz.



              • bucefal_macedonski Re: Bucku, 21.06.09, 16:05
                > Dlaczego zakladasz,ze moj post jest nieszczery? Jaki mialabym cel
                > pisac nieszczerze?

                Co ma jedno zdanie do drugego, tylko chyba jedna cocota wie. Tak na
                serio, to problem jest zawsze tam, gdzie go sobie sama postawisz.
                Więc nie stawiaj pytania dlaczego - tym samym pozbawisz się
                problemu. Nie problemu nieszczerości, a problemu podejrzeń, że inni
                cię o nią podejrzewają.

                Jaki miałabyś cel pisać nieszczerze? Nie interesuje mnie twój cel.
                Interesuje mnie twoja nieszczerość, albo lepiej to ujmując, niepełne
                pojęcie tego, o czym piszesz. A piszesz o benefitach samotności.

                > [b]W tym wszystkim brakuje ci dobrego podkladu muzycznego, Bucku.

                No tak, o izolacji IPodem zapomniałem. Jeszcze do tego dobry film
                zassany z sieci i oglądany na kolanach, no i ciekawa książka o jakiś
                egzotycznych przygodach. I krzywdy nie ma, co?
                • coco-flanell Re: Bucku, 21.06.09, 16:32

                  albo lepiej to ujmując, niepełne
                  pojęcie tego, o czym piszesz. A piszesz o benefitach samotności.
                  • bucefal_macedonski Ho ho! Umie podkreślić i wytłuścić 21.06.09, 17:21
                    Jaka się przez to zdecydowana i kategoryczna jawi, hehehe...

                    Ty nie napisałaś, że życie w samotności może być ciekawe i... szczęśliwe. Ty
                    napisałaś, że życie z dziewczyną nie daje nic szczególnego, nie przyniesie
                    szczęścia, bo szczęście tkwi w tobie samym i jednocześnie radzisz
                    nieszczęśnikowi wyjść z własnej norki. Jak to w końcu jest? Nie wiesz, co
                    piszesz, bo masz problemy z poprawnym myśleniem podczas pissania? Czy może nie
                    zdajesz sobie sprawy z tego czym jest zamknięcie się w czterech ścianach
                    samotności? Może wydaje ci się, że samotność to jest brak regularnego seksu, hm?
                    Porównanie z orgazmem zdaje się na to wskazywać.

                    "Zobacz ilu jest ludzi samotnych". Prawdziwie samotnym ludziom nie zależy na
                    tym, aby być dostrzeżonymi, więc nie pisz tak, jakby samotnicy porozwieszani
                    byli na każdym przydrożnym drzewie, jak liście.

                    ", a
                    jednak szczesliwych w tym zyciu, bo umieja sie zanngazowac w jakis
                    wyzszy cel."

                    To tak na pierwszy rzut oka stwierdzić można? Czy może miarą szczęścia jest po
                    prstu zaangażowanie się w jakiś wyższy cel? Czymkolwiek miałby być: ciekawymi
                    studiami, pracą twórczą, czy własną firmą. W takim razie każdy studenciak,
                    artysta i bizmesmemej są szczęśliwi, aż ich żuchwy bolą od wiecznego uśmiechu.
                    To wyczerpuje zbiór wszystkich celów wyższych, czy tak sobie wydłubałaś z nosa
                    pierwsze lepsze przykłady działalności przynoszącej szczęście? Skończyłaś już
                    chociaż studia swoje ciekawe? I jak się ma twoja magisterka do orgazmu, skoro
                    piszesz: ""Radosc duchowa" ma wieksza moc i sile niz orgazm."?

                    "Trwa dlugo i...nas rozwija.:=D"

                    Szerzej uśmiech, szerzej. Niech się zęby mądrości przewietrzą.

                    Więcej dyskutować nie będziesz, to się zgadza.
                    • coco-flanell Re: Ho ho! Umie podkreślić i wytłuścić 21.06.09, 17:29

                      Szerzej uśmiech, szerzej. Niech się zęby mądrości przewietrzą.
                      ________________________
                      :=D Dobre!
                      Widze, ze trafil toporek na kamien:=D
                      Jedno wiem o samotnosci, jest najbardziej bolesna w towarzystwie.
    • jedenon Re: Co mam zrobić z tym życiem :( 20.06.09, 14:00
      u bracie sam sobie nie poradzisz proponowałbym (a robię to chyba po raz
      pierwszy) udać się do psychologa) Musisz wyprostować trochę swoje życie
      zobaczyć jakiekolwiek kolory. Ale do tego potrzebna Ci będzie pomoc sam tego nie
      zrobisz. I nie bagatelizuj tego bo będzie coraz gorzej.
      powodzenia.
      • jestemsobiemalymis Re: Co mam zrobić z tym życiem :( 20.06.09, 17:27
        Hahahahaha!
        Ale post!
        Parodystyczno-prześmiewczy!?
        Ha ha ha ha ha
        Naprawdę czytając to forum dochodzę do wniosku, że jestem coraz
        bardziej normalny niż myślałem!
        Następny będzie od jakiegoś krzysztofa.samotnego albo heńka.
        samotnika. pt 'trzepę i jestem roztrzepany'

        ps
        Wczoraj jechałem w nocy krótko samochodem z punktu A do B i poczułem
        absolutną relaksacyjną zgodność z samym sobą i światem i tą chwilą
        wyciszenia.
        Uświadomiłem sobie po wizycie u pewnych osób, że o ile moje własne
        bolączki dotyczą spraw zasadniczych o tyle dla wielu kilka małych
        pierdół doprowadza do furii i spalają się na bzdety i głupawe
        sytuacje zupełnie nieadekwatne do rzeczywistości.
        Uff co za ulga! Aż taki małostkowy nie jestem.
        -Jakiż piękny jest świat i jakie szkaradne są labirynty!-rzekłem z
        ulgą.
        -Jakiż piękny byłby świat, gdyby istniała reguła zwiedzania
        labiryntów-odparł mój mistrz.
        • agnieszka_s1 Re: Co mam zrobić z tym życiem :( 20.06.09, 21:26
          Z jedną różnicą: nie ja sobie ten labirynt utworzylem. Gdyby wszyscy
          ludzie sami tworzyli labirynty piekla wbrew sobie, mozna by zwalac
          problem na tą osobe bo to ona sama się wplątała we wszystko. Nie
          jest tak ze wszystko zalezy od nas: prawda, zalezy ale nie
          calkowicie.

          Dzis mi juz nawet nie stanął, w ogole ostatnio lezy juz, chyba za
          niedlugo strace poped.

          Dziekuje reszcie za odpis, zabiore sie za zycie, uswiadamiając sobie
          ze to tylko jakas zasłona przyslania mi piekno swiata a tą zasloną
          jest moja choroba. jakos poczulem sie inaczej po przeczytaniu
          niektorych tu postow, ludzie samotni tez mogą zyc, racja !

          • bucefal_macedonski No proszę, co za postęp! 20.06.09, 22:52
            Tylko pamiętaj Marianie/Agnieszko, żeby mocno do tyłu odciągnąć genitalia, aż na
            pupsko i mocno je ścisnąć udami.

            I makijaż dosadniejszy - szczęściu nie ma co żałować.
            • agnieszka_s1 Cel prosty 21.06.09, 09:34
              Zdradzilam sie moze bo nie zmienilam nicka ale mialo to sens dla
              mnie, chcialam sie czegos dowiedziec o ludziach ;) czysta
              psychologia, no i udało się bo i tak chcialam juz przerwac wątek
              pomimo ze zapomnialam sobie nicka zmienic na tymczasowego ;)
              • coco-flanell Re: Cel prosty 21.06.09, 12:22
                I co dowiedzialas sie cos wiecej?
                I po co w ogole zajmowac sie pie...mi.
    • funstein Re: Co mam zrobić z tym życiem :( 21.06.09, 10:00
      pożycz od sąsiada 500zł na obrzezanie u urologa.
      Oddasz mu za 2 miesiące z pensji w nowej robocie.

      Alkoholików się zaszywa, narkomanów się detoksykuje
      a onanistów się obrzezuje.

      Po co trzepać mózg jak można trzepać kasę albo robić cokolwiek
      innego co pasjonuje i daje radość ?
      • bakejfii Re: Co mam zrobić z tym życiem :( 21.06.09, 11:55
        Co masz zrobic ,pisz ksiazke.
    • komandos_seal petla na gardziel i koniec na zyrandol 21.06.09, 12:26
      i dyndaj poyebie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka