mariansamotny
19.06.09, 23:01
Mam juz prawie 24 lata i nadal jestem samotny. nie zapowiada sie bym
mógł miec dziewczyne, poprostu nie potrafilbym sie dogadac, w ogole
strasznie wstydliwy jestem jak mam cos zalatwic, zawsze tak bylo. a
co dopiero podejsc do dziewczyny i chociaz czesc powiedziec.
mi pozostal juz chyba tylko komputer i walenie przed komputerem no
bo jak nie potrafi sie w ogole z dziewczyną związac to nic innego w
tym zyciu nie zostaje. a tak ogolnie to samotnosc otacza i smutek.
nienawidze ojca ktory nigdy nie potrafil pogadac co najwyzej warknac
zrob to zrob tamto, warczec zawsze potrafil, zero milosci, a potem
nerwica z tego wszystkiego.
dzis juz jestem chyba tak wyczerpany ze jak sprobowalem sie
zmasturbowac to ledwo kropka wyleciala, co swiadczy ze jestem juz
wyczerpany z tego wszystkiego i wkrotce padne bo to juz jest moim
zyciem. czuje uzaleznienie ale nic radosci juz nie daje. nic nie
zapowiada sie bym mogl z dziewczyna sie związac, po prostu nie mam
najmniejszej odwagi, wale tego konia przed komputerem, nagie fotki i
tak w kolko. a co z tego mam... nic, juz nawet radosci nie przynosi,
wszystko bylo szczesliwe tylko do czasu kiedy pornografia nie dawala
znakow zniszczenia a teraz jest za poźno kiedy juz sie w tym siedzi
i nie bardzo potrafie sobie pomoc.