Dodaj do ulubionych

Psychoanalitycy -

15.07.09, 19:12
Psychoanalitycy - ich rola polega na tym że spotykają się z pacjentem co
najmniej dwa razy w tygodniu, sam na sam i rozmawiaja na czesto bardzo intymne
tematy o których czasem nie wspomina się nawet najbardziej zaufanym ludziom.
Zastanawia mnie czy to nie prowadzi do "uzależnienia" się pacjenta, czy z
czasem nie bedzie on postrzegał swojego psychoanalityka jako przyjaciela czy
moze wrecz nie obdarzy go uczuciem? Czy nie zatrze się gdzieś kiedys granica
pacjent-lekarz? No bo skoro ta osoba będzie o nas wiedziała wszystko, wszystko
bedzie rozumiała i do tego bedzie umiała to akceptować i tłumaczyć to czego
chcieć więcej?
Co myślicie?
Obserwuj wątek
    • phenix-v Re: Psychoanalitycy - 15.07.09, 19:19
      Myślę że to jest oczywista oczywistość :) Wiesz co to jest ZAWÓD?
      Ludzki abstrakt niepowstały na drodze ewolucji tylko bzdet który
      człowiek sobie WYBZDURZYŁ
      • iryssek Re: Psychoanalitycy - 15.07.09, 19:29
        Czyli co, ZAWÓD lekarz jak mniemam może zawieźć? Ale wtedy psychoanalitycy
        mieliby zycie jak w haremie? ;) Jak pacjent ma się uodpornić na "fluidy" terapeuty?
        • phenix-v Re: Psychoanalitycy - 15.07.09, 20:10
          iryssek napisała:

          > Czyli co, ZAWÓD lekarz jak mniemam może zawieźć? Ale wtedy
          psychoanalitycy
          > mieliby zycie jak w haremie? ;) Jak pacjent ma się uodpornić
          na "fluidy" terape
          > uty?


          Tak np: mogą puścić mu nerwy i operacja nie powiedzie się, no chyba
          że jest terminatorem ;)
    • elzbieta007 Re: Psychoanalitycy - 15.07.09, 19:27
      W przypadku psychoanalizy wszystkie uczucia, jakimi pacjent darzy analityka, są
      przez tego ostatniego traktowane jako przeniesienie (powielenie relacji pacjenta
      z jakąś ważną dla niego osobą z przeszłości). Żadnych uczuć pacjenta nie
      traktuje jak skierowanych do siebie osobiście (warstwa rzeczywista relacji
      terapeutycznej w psychoanalizie jest pomijana).

      Relacja terapeutyczna (związek między terapeutą a pacjentem) nigdy nie będzie
      przyjaźnią, ponieważ nie opiera się na równoprawności i wzajemności (a tego
      wymaga przyjaźń).

      Odrębną sprawą jest uzależnienie pacjenta od terapeuty, ale dobrze prowadzona
      terapia rozwiązuje i ten problem.
      • bajka009 Re: Psychoanalitycy - 15.07.09, 19:32
        Od psychologow nie da sie uzależnic. Oni są wstrętni.
      • iryssek Re: Psychoanalitycy - 15.07.09, 19:35
        > Relacja terapeutyczna (związek między terapeutą a pacjentem) nigdy nie będzie
        > przyjaźnią, ponieważ nie opiera się na równoprawności i wzajemności (a tego
        > wymaga przyjaźń).
        Masz rację, bo przeciez terapeuta nie bedzie pacjentowi sie zwierzał ze swoich
        problemów czy opowiadał o sobie. To fakt, dobrze że mi to uświadomiłaś.

        > W przypadku psychoanalizy wszystkie uczucia, jakimi pacjent darzy analityka, są
        > przez tego ostatniego traktowane jako przeniesienie (powielenie relacji pacjent
        > a
        > z jakąś ważną dla niego osobą z przeszłości). Żadnych uczuć pacjenta nie
        > traktuje jak skierowanych do siebie osobiście

        No to terapeuta ma sprawę rozwiazaną, natomiast pacjent może się pogubic w
        swoich odczuciach bo może nie mieć świadomości o "przeniesieniu"?
        • elzbieta007 Re: Psychoanalitycy - 15.07.09, 19:42
          >pacjent może się pogubic w
          > swoich odczuciach bo może nie mieć świadomości o "przeniesieniu"
          Rolą analityka jest to przeniesienie dostrzec i pokazać pacjentowi, a następnie
          zinterpretować i z pacjentem przepracować. Końcowym efektem tej pracy ma być
          wycofanie przeniesienia.
        • phenix-v Re: Psychoanalitycy - 15.07.09, 19:43
          iryssek napisała:

          > > Relacja terapeutyczna (związek między terapeutą a pacjentem)
          nigdy nie bę
          > dzie
          > > przyjaźnią, ponieważ nie opiera się na równoprawności i
          wzajemności (a te
          > go
          > > wymaga przyjaźń).
          > Masz rację, bo przeciez terapeuta nie bedzie pacjentowi sie
          zwierzał ze swoich
          > problemów czy opowiadał o sobie. To fakt, dobrze że mi to
          uświadomiłaś.
          >
          > > W przypadku psychoanalizy wszystkie uczucia, jakimi pacjent
          darzy anality
          > ka, są
          > > przez tego ostatniego traktowane jako przeniesienie (powielenie
          relacji p
          > acjent
          > > a
          > > z jakąś ważną dla niego osobą z przeszłości). Żadnych uczuć
          pacjenta nie
          > > traktuje jak skierowanych do siebie osobiście
          >
          > No to terapeuta ma sprawę rozwiazaną, natomiast pacjent może się
          pogubic w
          > swoich odczuciach bo może nie mieć świadomości o "przeniesieniu"?
          >


          To owe PRZENIESIENIE to kolejna bzdura bo jeśli pacjent jest pewny
          swoich uczuć to wie do kogo, a jeśli nie do końca wie to na dłuższą
          metę i tak wyszłoby że to LIPA
          • elzbieta007 Re: Psychoanalitycy - 15.07.09, 19:47
            >jeśli pacjent jest pewny swoich uczuć to wie do kogo
            80% procesów psychicznych jest nieświadomych. Mało kto ma taką samoświadomość,
            żeby móc o sobie powiedzieć, że się zna.
            • phenix-v Re: Psychoanalitycy - 15.07.09, 19:52
              elzbieta007 napisała:

              > >jeśli pacjent jest pewny swoich uczuć to wie do kogo
              > 80% procesów psychicznych jest nieświadomych. Mało kto ma taką
              samoświadomość,
              > żeby móc o sobie powiedzieć, że się zna.


              Wszystko ok, pytanie tylko na jak długo można przenieść takie
              uczucia bo że na dłużej to zwykła bujda na resorach
          • phenix-v Re: Psychoanalitycy - 15.07.09, 19:50

            >
            >
            > To owe PRZENIESIENIE to kolejna bzdura bo jeśli pacjent jest pewny
            > swoich uczuć to wie do kogo, a jeśli nie do końca wie to na
            dłuższą
            > metę i tak wyszłoby że to LIPA


            Przeniesienie na ile? tydzień 2 tyg. w porywach miesiąc, nie dłużej
            • elzbieta007 Re: Psychoanalitycy - 15.07.09, 19:52
              Pojęcia nie masz o psychoterapii w ogóle, a o psychoanalizie w szczególności.

              Polecam:
              J. Aleksandrowicz, Psychoterapia. Poradnik dla pacjentów. Wyd. UJ.
              • phenix-v Re: Psychoanalitycy - 15.07.09, 20:01
                elzbieta007 napisała:

                > Pojęcia nie masz o psychoterapii w ogóle, a o psychoanalizie w
                szczególności.
                >
                > Polecam:
                > J. Aleksandrowicz, Psychoterapia. Poradnik dla pacjentów. Wyd. UJ.



                Jeśli nawet występuje takie przeniesienie to musi być krótki odcinek
                czasowy po jakimś rozstaniu ale na pewno nie dotyczy to demonów
                przeszłości (chyba że w grę wchodzą uczucia rodzinne)
                • phenix-v Re: Psychoanalitycy - 15.07.09, 20:04
                  phenix-v napisał:

                  > elzbieta007 napisała:
                  >
                  > > Pojęcia nie masz o psychoterapii w ogóle, a o psychoanalizie w
                  > szczególności.
                  > >
                  > > Polecam:
                  > > J. Aleksandrowicz, Psychoterapia. Poradnik dla pacjentów. Wyd.
                  UJ.
                  >
                  >
                  >
                  > Jeśli nawet występuje takie przeniesienie to musi być krótki
                  odcinek
                  > czasowy po jakimś rozstaniu ale na pewno nie dotyczy to demonów
                  > przeszłości (chyba że w grę wchodzą uczucia rodzinne)


                  Ale i tak prawda wyjdzie na wierzch i te 20% spowrotem zdominuje te
                  80%
                • elzbieta007 Re: Psychoanalitycy - 15.07.09, 20:11
                  Człowiek nieświadomie w swoim normalnym, dorosłym życiu, posługuje się
                  schematami poznawczymi, emocjonalnymi i zachowania, które wykształcił w
                  dzieciństwie. NIEŚWIADOMIE. Bardzo często te schematy są dla niego samego
                  szkodliwe. To one odpowiadają m. in. za dysfunkcje i nerwicę.

                  Te schematy są bardzo silne. Dostrzeżenie ich BEZ psychoterapii jest w zasadzie
                  niemożliwe.

                  W relacji terapeutycznej niemal zawsze pojawia się zjawisko przeniesienia (i
                  najczęściej jest to kopiowanie relacji z matką i/lub ojcem, czasem pozytywnej,
                  czasem negatywnej, a najczęściej - ambiwalentnej), choć nie każda szkoła
                  terapeutyczna się nim zajmuje. W zależności od mnóstwa czynników to
                  przeniesienie może zostać szybko wycofane, ale może się utrzymywać przez cały
                  okres terapii, nawet trwającej wiele lat.
                  • phenix-v Re: Psychoanalitycy - 15.07.09, 20:14
                    elzbieta007 napisała:

                    > Człowiek nieświadomie w swoim normalnym, dorosłym życiu, posługuje
                    się
                    > schematami poznawczymi, emocjonalnymi i zachowania, które
                    wykształcił w
                    > dzieciństwie. NIEŚWIADOMIE. Bardzo często te schematy są dla niego
                    samego
                    > szkodliwe. To one odpowiadają m. in. za dysfunkcje i nerwicę.
                    >
                    > Te schematy są bardzo silne. Dostrzeżenie ich BEZ psychoterapii
                    jest w zasadzie
                    > niemożliwe.
                    >
                    > W relacji terapeutycznej niemal zawsze pojawia się zjawisko
                    przeniesienia (i
                    > najczęściej jest to kopiowanie relacji z matką i/lub ojcem, czasem
                    pozytywnej,
                    > czasem negatywnej, a najczęściej - ambiwalentnej), choć nie każda
                    szkoła
                    > terapeutyczna się nim zajmuje. W zależności od mnóstwa czynników to
                    > przeniesienie może zostać szybko wycofane, ale może się utrzymywać
                    przez cały
                    > okres terapii, nawet trwającej wiele lat.



                    Z tego można wysnuć jeden wniosek że życie jest niezdrowe bo
                    zdominowane przez same nieświadome przeniesienia a oryginałów w
                    ogóle nie ma, myślę że to jest slepa uliczka :)
                    • phenix-v Re: Psychoanalitycy - 15.07.09, 20:18
                      phenix-v napisał:

                      > elzbieta007 napisała:
                      >
                      > > Człowiek nieświadomie w swoim normalnym, dorosłym życiu,
                      posługuje
                      > się
                      > > schematami poznawczymi, emocjonalnymi i zachowania, które
                      > wykształcił w
                      > > dzieciństwie. NIEŚWIADOMIE. Bardzo często te schematy są dla
                      niego
                      > samego
                      > > szkodliwe. To one odpowiadają m. in. za dysfunkcje i nerwicę.
                      > >
                      > > Te schematy są bardzo silne. Dostrzeżenie ich BEZ psychoterapii
                      > jest w zasadzie
                      > > niemożliwe.
                      > >
                      > > W relacji terapeutycznej niemal zawsze pojawia się zjawisko
                      > przeniesienia (i
                      > > najczęściej jest to kopiowanie relacji z matką i/lub ojcem,
                      czasem
                      > pozytywnej,
                      > > czasem negatywnej, a najczęściej - ambiwalentnej), choć nie
                      każda
                      > szkoła
                      > > terapeutyczna się nim zajmuje. W zależności od mnóstwa czynników
                      to
                      > > przeniesienie może zostać szybko wycofane, ale może się
                      utrzymywać
                      > przez cały
                      > > okres terapii, nawet trwającej wiele lat.
                      >
                      >
                      >
                      > Z tego można wysnuć jeden wniosek że życie jest niezdrowe bo
                      > zdominowane przez same nieświadome przeniesienia a oryginałów w
                      > ogóle nie ma, myślę że to jest slepa uliczka :)



                      Idąc dalej tym tropem w życiu dorosłym kierujemy się jakimiś
                      schematami i często jest tak że wybieramy za partnerów ludzi
                      podobnych w jakimś sensie do kogoś tam np: do naszych rodziców
                      pewnie i tak w jakimś stopniu tak jest, człowiek jest istotą
                      posługującą się pewnymi punktami odniesienia w naturze bo inaczej
                      nawet nie nauczyłby się pisać ani czytać bo też coś przeniósł itd.
                      itd. itd......
                      • elzbieta007 Re: Psychoanalitycy - 15.07.09, 20:37
                        >często jest tak że wybieramy za partnerów ludzi podobnych w jakimś
                        >sensie do kogoś tam np: do naszych rodziców pewnie i tak w jakimś
                        >stopniu tak jest

                        Dobrze czaisz:)
                        Kontynuując: wybieramy partnerów podobnych do rodziców i mamy wobec nich takie
                        oczekiwania (nieświadome), jak wobec rodziców. Nasi partnerzy wcale nie chcą być
                        naszymi rodzicami i... zaczynają się problemy.

                        Teraz poczytaj coś z psychologii (ten Aleksandrowicz nie jest zły, albo Kępiński
                        - Poznaj siebie) i może lepiej zrozumiesz siebie.
                        • phenix-v Re: Psychoanalitycy - 15.07.09, 20:46
                          "Kontynuując: wybieramy partnerów podobnych do rodziców i mamy wobec
                          nich takie
                          oczekiwania (nieświadome), jak wobec rodziców. Nasi partnerzy wcale
                          nie chcą być
                          naszymi rodzicami i... zaczynają się problemy."


                          zawsze mamy jakieś oczekiwania wobec partnerów skoro czymś się
                          kierowaliśmy przy ich wyborze a oni względem nas, potem dochodzimy
                          do kompromisów, ścieramy się poglądowo, czasem dogadujemy się czasem
                          nie, rozwijamy przy tym to taki znikomy wycinek ewolucji homo
                          sapiens podobnie jak u innych gatunków że przystosowujemy się
                          wszyscy wzajemnie a nie do doskonałych punktów odniesienia bo ich
                          nie ma.
                          • phenix-v Re: Psychoanalitycy - 15.07.09, 20:49
                            Chcesz na siłę znaleźć jakiś absolut wyznaczający wszystko co
                            pachnie już dogmatem, a to na prawdę dopiero jest już niezdrowe
                            • elzbieta007 Re: Psychoanalitycy - 15.07.09, 21:17
                              >Chcesz na siłę znaleźć jakiś absolut wyznaczający wszystko co
                              >pachnie już dogmatem
                              A gdzieś Ty to u mnie wyczytał/a? Ja pisałam tylko o mechanizmach
                              psychologicznych. Twój wniosek to jakaś projekcja:D
                              • phenix-v Re: Psychoanalitycy - 15.07.09, 21:34
                                elzbieta007 napisała:

                                > >Chcesz na siłę znaleźć jakiś absolut wyznaczający wszystko co
                                > >pachnie już dogmatem
                                > A gdzieś Ty to u mnie wyczytał/a? Ja pisałam tylko o mechanizmach
                                > psychologicznych. Twój wniosek to jakaś projekcja:D


                                Każdy wniosek jest jakąś projekcją gdyż jest wyobrażeniem czegoś np:
                                Twojej opinii w danej kwestii. I
                                cieszę się że dochodzimy do podobnych wniosków że nie ma większego
                                sensu rozważać i oceniać tych mechanizmów dodatnieo bądź ujemnie bo
                                one po prostu są jak siła ciążenia :)
                                • elzbieta007 Re: Psychoanalitycy - 15.07.09, 21:38
                                  Daleko odeszliśmy od tematu wątku.
                                  Dzięki za miłą dyskusję:)
                                  • phenix-v Re: Psychoanalitycy - 15.07.09, 21:40
                                    elzbieta007 napisała:

                                    > Daleko odeszliśmy od tematu wątku.
                                    > Dzięki za miłą dyskusję:)


                                    Mi również było miło.
                                    Pozdrawiam :)
                        • leda16 Re: Psychoanalitycy - 16.07.09, 07:14
                          Kontynuując: wybieramy partnerów podobnych do rodziców i mamy wobec nich takie
                          > oczekiwania (nieświadome), jak wobec rodziców. Nasi partnerzy wcale nie chcą by
                          > ć
                          > naszymi rodzicami i... zaczynają się problemy.


                          Tak to bywa gdy laik, liznąwszy trochę pseudonaukowej beletrystyki w stylu Kępińskiego, bierze się za wykład z psychologii. Pomija niuanse,subtelności, a ludzkie wybory traktuje w sposób schematycznie prosty, żeby nie rzec - prostacki. Trudno bowiem sobie wyobrazić elżbieto007, żeby córka alkoholika oczekiwała - nawet he he - "nieświadomie", że jej wybranek będzie chlał wódę i na dzień dobry walił ją po mordzie, jak tatuś mamusię :). Laik zawsze przeceni każdy konstrukt teoretyczny, a w skrajnych przypadkach będzie się do niego modlił...Prawda zaś jest taka, że podświadomość to tylko stworzone przez Freuda POJĘCIE TEORETYCZNE, nie będące bytem rzeczywistym. W tym kontekście następną Twoją brednią jest stwierdzenie, iż 80% procent procesów psychicznych jest nieświadomych, bowiem ludzkie wybory nie są żadnymi "procesami psychicznymi", tylko decyzjami opartymi na bardzo wielu racjonalnych przesłankach. Innymi słowy, jeśli kobieta wychodzi za mąż za kryminalistę czy pijusa, to nie dlatego, że jej ojciec pił i kradł a ona "podświadomie" szuka drugiego tatuśka, tylko, że jest po prostu totalnie głupia - nie potrafi planować, przewidywać, wyciagać wniosków ze swojej i cudzej wiedzy.
                          • elzbieta007 Re: Psychoanalitycy - 16.07.09, 09:10
                            >jest po prostu totalnie głupia - nie potrafi planować, przewidywać,
                            >wyciagać wniosków ze swojej i cudzej wiedzy
                            I wszystko jasne:D Gratuluję głębi analizy.
                            • gadagad Re: Psychoanalitycy - 16.07.09, 10:40
                              Ludzka psychika ma szansę na elastyczność.Psycholog nie jest inny od
                              internisty..Wie co z czego i poradzi środki, które pomogą wyjść z sytuacji
                              choroby.Dzieci nigdy nie wychowywały się w tak zamkniętej strukturze społecznej-
                              dwa, izolacja i coś tam rośnie.Rodzice istnieli dla bezpieczeństwa materialnego
                              i przejawów niezbyt skomplikowanego przywiązania,reszta społeczności, czy to
                              klanu rodzinnego, czy wioski dla spotkań z różnymi przejawami psychicznymi, przy
                              których uczyło się życia. Dziś dziecko wychodzące z rodziny patologicznej ma
                              zakodowane, nawet jak psychicznie się z rekcjami w rodzinie nie zgadza, że to
                              jest to.Żadna głupota, tylko instynkt zakodowany, dziewczyna od ojca alkoholika,
                              spotykając faceta, który ma do alkoholizmu tendencje, gdzieś tam podświadomie
                              poczuje otwarcie na takiego człowieka.Nie jest to zachowanie , którego chce, ale
                              instynkt tworzy poczucie, że to jest znajomego i bliskiego.Psycholog jest od
                              tego by te powiązania wyjaśnić i nauczyć jak się przed tym bronić.
      • oczyszczamwas Re: Psychoanalitycy - 15.07.09, 21:56
        elzbieta007 napisała:

        > W przypadku psychoanalizy wszystkie uczucia, jakimi pacjent darzy
        analityka, są
        > przez tego ostatniego traktowane jako przeniesienie (powielenie
        relacji pacjent
        > a
        > z jakąś ważną dla niego osobą z przeszłości). Żadnych uczuć
        pacjenta nie
        > traktuje jak skierowanych do siebie osobiście (warstwa rzeczywista
        relacji
        > terapeutycznej w psychoanalizie jest pomijana).
        >
        > Relacja terapeutyczna (związek między terapeutą a pacjentem) nigdy
        nie będzie
        > przyjaźnią, ponieważ nie opiera się na równoprawności i
        wzajemności (a tego
        > wymaga przyjaźń).
        >
        > Odrębną sprawą jest uzależnienie pacjenta od terapeuty, ale dobrze
        prowadzona
        > terapia rozwiązuje i ten problem.



        W tym co piszesz aż roi się od iluzji - w życiu tak jak w terapii
        również może być wiele przeniesień i odwrotnie. To tak jakby myśleć
        że 1 kg żelaza jest cięższy od 1 kg waty. Ktoś był kiedyś ważny a
        teraz ktoś inny staje się ważny. Zarówno pacjent jak i terapeuta są
        tylko ludźmi a reszta to zwykła..... iluzja
        • elzbieta007 Re: Psychoanalitycy - 15.07.09, 22:15
          >Zarówno pacjent jak i terapeuta są tylko ludźmi a reszta to >zwykła..... iluzja
          Ba, nawet pacjent i terapeuta to iluzja. Maja - według buddystów:)
          • oczyszczamwas Re: Psychoanalitycy - 15.07.09, 22:52
            elzbieta007 napisała:

            > >Zarówno pacjent jak i terapeuta są tylko ludźmi a reszta to
            >zwykła...
            > .. iluzja
            > Ba, nawet pacjent i terapeuta to iluzja. Maja - według buddystów:)



            czyli jak każdy zawód i rola w którą człowiek się wciela, chyba
            wracamy do punktu wyjścia, fenix miał rację
            • oczyszczamwas Re: Psychoanalitycy - 15.07.09, 23:01


              bajka napisał/a

              Od psychologow nie da sie uzależnic. Oni są wstrętni.


              Czyli w terapii jest tak jak w życiu bo jest jego INTEGRALNĄ
              częścią. Do jednych coś poczujemy do innych nie, a udawanie że coś
              jest inne bo ktos założy fartuch jest złudzeniem tylko i wyłącznie
              • elzbieta007 Re: Psychoanalitycy - 15.07.09, 23:24
                >udawanie że coś jest inne bo ktos założy fartuch jest złudzeniem
                Usiłujesz polemizować z tezą, której nikt nie stawiał. Projektujemy na ludzi
                swoje nieświadome oczekiwania, powielamy nieświadomie wzorce z dzieciństwa i
                robimy to zarówno z życiu, jak i w terapii. Czasem te nieświadome schematy i
                wzorce są dla nas szkodliwe.

                Różnica między tymi dwiema sytuacjami - codziennością a terapią - jest taka, że
                w terapii ktoś te wzorce zauważa i pokazuje, dając szansę na ich zmianę.

                PS. Nigdy w życiu nie widziałam psychoterapeuty w fartuchu:D
                • oczyszczamwas Re: Psychoanalitycy - 16.07.09, 14:24
                  elzbieta007 napisała:

                  > >udawanie że coś jest inne bo ktos założy fartuch jest złudzeniem
                  > Usiłujesz polemizować z tezą, której nikt nie stawiał.
                  Projektujemy na ludzi
                  > swoje nieświadome oczekiwania, powielamy nieświadomie wzorce z
                  dzieciństwa i
                  > robimy to zarówno z życiu, jak i w terapii. Czasem te nieświadome
                  schematy i
                  > wzorce są dla nas szkodliwe.
                  >
                  > Różnica między tymi dwiema sytuacjami - codziennością a terapią -
                  jest taka, że
                  > w terapii ktoś te wzorce zauważa i pokazuje, dając szansę na ich
                  zmianę.
                  >
                  > PS. Nigdy w życiu nie widziałam psychoterapeuty w fartuchu:D



                  Jeżeli są rzeczywiście zboczone to może i tak. Ale wtedy gorzej dal
                  Ciebie bo ktoś może widzieć w Tobie zboczeńca i kręci go to.
                  Jeżeli są dobre to nie ma potrzeby "wyrywać zdrowego zęba"
                • oczyszczamwas Re: Psychoanalitycy - 16.07.09, 14:27
                  elzbieta007 napisała:


                  > PS. Nigdy w życiu nie widziałam psychoterapeuty w fartuchu:D

                  Wiesz co to jest zwyczajna przenośnia ?? :)
                  • elzbieta007 Re: Psychoanalitycy - 16.07.09, 15:10
                    Szkoda mi czasu na jałową rozmowę de facto o niczym, bo nie związaną w treścią
                    postu autora wątku. Poczytaj trochę literatury, rozjaśni Ci się. A jeśli nie
                    chcesz, wiesz swoje, to też dobrze.
                    Pozdrawiam
                    • iryssek Re: Psychoanalitycy - 16.07.09, 16:39
                      Widzę że rozmowa troszke zboczyła z tematu który mnie interesuje :)
                      Nie jestem zawodowcem ale i dla mnie jest jasne ze córka alkoholika wybierze
                      sobie na męża pijaka. Nie wiem do końca dlaczego, może zna ten typ mężczyzny,
                      moze mysli że wie jak sobie z nim poradzić bo widziała jak matka sobie radziła z
                      pijaństwem męża. Wiem jedynie że robi to całkowicie podświadomie, bo właśnie
                      gdyby była świadoma potęgi podświadomości to miałaby szanse zmienić koleje losu.

                      Ale mnie nurtuje coś innego. Rozmawiasz z psychoanalitykiem o różnych rzeczach,
                      również o seksie. No kurcze bądź co bądź to facet, widujesz się z nim całkiem
                      często. Zaczynasz go traktować jak co najmniej dobrego znajomego, wie o Tobie
                      kupę rzeczy, intymnych i nie tylko. Czy nie ma ryzyka że jedno z was nie
                      przekroczy granicy pacjent-terapeuta?
                      Jak się tego ustrzec? Cholera a może ja wyolbrzymiam? Z drugiej strony trudno go
                      traktować jak internistę czy choćby ginekologa, nie ta częstotliwość i długość
                      wizyt, no i tematy inne.
                      Moje obawy wynikają z tego że pierwszy raz zaczełam chodzić na taką terapię i to
                      od niedawna. Z obcym facetem gadam o sprawach często trudnych i bardzo
                      prywatnych. Kanapa i fotelik - jakbym na randce była ;)
                      • oczyszczamwas Re: Psychoanalitycy - 16.07.09, 19:41
                        iryssek napisała:

                        > Widzę że rozmowa troszke zboczyła z tematu który mnie interesuje :)
                        > Nie jestem zawodowcem ale i dla mnie jest jasne ze córka
                        alkoholika wybierze
                        > sobie na męża pijaka. Nie wiem do końca dlaczego, może zna ten typ
                        mężczyzny,
                        > moze mysli że wie jak sobie z nim poradzić bo widziała jak matka
                        sobie radziła
                        > z
                        > pijaństwem męża. Wiem jedynie że robi to całkowicie podświadomie,
                        bo właśnie
                        > gdyby była świadoma potęgi podświadomości to miałaby szanse
                        zmienić koleje losu
                        > .
                        >
                        > Ale mnie nurtuje coś innego. Rozmawiasz z psychoanalitykiem o
                        różnych rzeczach,
                        > również o seksie. No kurcze bądź co bądź to facet, widujesz się z
                        nim całkiem
                        > często. Zaczynasz go traktować jak co najmniej dobrego znajomego,
                        wie o Tobie
                        > kupę rzeczy, intymnych i nie tylko. Czy nie ma ryzyka że jedno z
                        was nie
                        > przekroczy granicy pacjent-terapeuta?
                        > Jak się tego ustrzec? Cholera a może ja wyolbrzymiam? Z drugiej
                        strony trudno g
                        > o
                        > traktować jak internistę czy choćby ginekologa, nie ta
                        częstotliwość i długość
                        > wizyt, no i tematy inne.
                        > Moje obawy wynikają z tego że pierwszy raz zaczełam chodzić na
                        taką terapię i t
                        > o
                        > od niedawna. Z obcym facetem gadam o sprawach często trudnych i
                        bardzo
                        > prywatnych. Kanapa i fotelik - jakbym na randce była ;)


                        Na prawdę nie istnieje coś takiego jak sztuczne zakochanie, albo się
                        w nim zakochasz albo nie a czas to zweryfikuje, wszystkie inne
                        dyrdymały o relacjach służbowych zawodowych itd. itp. to zwykłe
                        BZDETY ! ! !
                      • spiral_architect tak się składa, żę 17.07.09, 00:03
                        > Nie jestem zawodowcem ale i dla mnie jest jasne ze córka alkoholika wybierze
                        > sobie na męża pijaka. Nie wiem do końca dlaczego, może zna ten typ mężczyzny,
                        > moze mysli że wie jak sobie z nim poradzić bo widziała jak matka sobie radziła
                        > z
                        > pijaństwem męża. Wiem jedynie że robi to całkowicie podświadomie, bo właśnie
                        > gdyby była świadoma potęgi podświadomości to miałaby szanse zmienić koleje losu
                        > .
                        >

                        Psychoanaliza (jako jedna z wielu obecnie szkół terapeutycznych, co podkreślam)
                        kwalifikuje to następująco: ponieważ chcą nieświadomie rozwiązać konfikty, które
                        były udziałem ich relacji z rodzicami i relacji ich rodziców. Wysiłek rzecz
                        jasna tantaliczny. masz wiele racji w tym co cytuję.


                        > Ale mnie nurtuje coś innego. Rozmawiasz z psychoanalitykiem o różnych rzeczach,
                        > również o seksie. No kurcze bądź co bądź to facet, widujesz się z nim całkiem
                        > często. Zaczynasz go traktować jak co najmniej dobrego znajomego, wie o Tobie
                        > kupę rzeczy, intymnych i nie tylko. Czy nie ma ryzyka że jedno z was nie
                        > przekroczy granicy pacjent-terapeuta?

                        Zasadniczo z klasycznym psychoanalitykiem rozmawiasz bardzo niewiele. Takie
                        ryzyko jest zawsze, tak samo jak wiele innych "ryzyk". Dużo rozmawiasz ze swoim
                        terapeutą? Jesteś pewna, że to psychoanalityk?
                      • elzbieta007 Re: Psychoanalitycy - 17.07.09, 11:20
                        Twoje obawy są raczej nieuzasadnione. Prawdopodobieństwo, że terapeuta rzuci się
                        na Ciebie i zgwałci, jest pewnie takie samo (albo i mniejsze), jak
                        prawdopodobieństwo, że zrobi to wezwany do wymiany uszczelki hydraulik.

                        W okresie terapii terapeuta staje się dla pacjenta bardzo ważną, często
                        najważniejszą osobą w życiu. Uczucia, jakimi się terapeutę darzy, pozytywne lub
                        negatywne, mogą być bardzo silne i to jest rzecz normalna. Ale to nie działa w
                        dwie strony, więc raczej nie ma obawy o przekroczenie granic.

                    • oczyszczamwas Re: Psychoanalitycy - 16.07.09, 19:35
                      elzbieta007 napisała:

                      > Szkoda mi czasu na jałową rozmowę de facto o niczym, bo nie
                      związaną w treścią
                      > postu autora wątku. Poczytaj trochę literatury, rozjaśni Ci się. A
                      jeśli nie
                      > chcesz, wiesz swoje, to też dobrze.
                      > Pozdrawiam



                      Tak tak Elu powtarzaj to sobie w kółko jak mantrę, jeśli to ma nie
                      zburzyć Twojego dotychczasowego przekonania :)
                      • iryssek Re: Psychoanalitycy - 17.07.09, 20:28
                        Dzięki za wyjaśnienia i pomoc. Zainteresowałam się psychoanalizą, wypożyczyłam
                        kilka książek z biblioteki, zobaczymy czy uda mi się je przeczytać. Nie było
                        książek polecanych przez Elżbietę ale trafił mi się sam Freud.
                        Moje odczucia to było prawdopodobnie owe przeniesienie wspomniane wcześniej,
                        ciekawe doświadczenie które na przyszłość da mi wiedzę o co chodzi.
                        • k-57 Re: Psychoanalitycy - 18.07.09, 16:30
                          iryssek napisała:

                          > Dzięki za wyjaśnienia i pomoc. Zainteresowałam się psychoanalizą,
                          wypożyczyłam
                          > kilka książek z biblioteki, zobaczymy czy uda mi się je przeczytać
                          xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

                          kicia, polecam Michaline Wislocka, sztuka kochania...wydanie
                          pogrubione z jej wlasnymi rysuneczkami....polecam...wierze ze masz
                          rozdwojenie jazni czytajac niekonczacy sie dialog 2
                          kretynow.....wyluzuj troszke...herbata z pokrzywy....lub nnawet
                          pokrzywy...swieze i wrzatkiem popijaj...ukoisz sie
                          ciut...buzka...nieszczesna, zdezorientowana...caluski....low ju
                          • oczyszczamwas Re: Psychoanalitycy - 18.07.09, 16:39
                            k-57 napisał:

                            > iryssek napisała:
                            >
                            > > Dzięki za wyjaśnienia i pomoc. Zainteresowałam się
                            psychoanalizą,
                            > wypożyczyłam
                            > > kilka książek z biblioteki, zobaczymy czy uda mi się je
                            przeczytać
                            > xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
                            >
                            > kicia, polecam Michaline Wislocka, sztuka kochania...wydanie
                            > pogrubione z jej wlasnymi rysuneczkami....polecam...wierze ze masz
                            > rozdwojenie jazni czytajac niekonczacy sie dialog 2
                            > kretynow.....wyluzuj troszke...herbata z pokrzywy....lub nnawet
                            > pokrzywy...swieze i wrzatkiem popijaj...ukoisz sie
                            > ciut...buzka...nieszczesna, zdezorientowana...caluski....low ju



                            .... zakąś to Prozakiem i będziesz w niebie hahahahahahahaha
                        • oczyszczamwas Re: Psychoanalitycy - 18.07.09, 16:47
                          iryssek napisała:

                          > Dzięki za wyjaśnienia i pomoc. Zainteresowałam się psychoanalizą,
                          wypożyczyłam
                          > kilka książek z biblioteki, zobaczymy czy uda mi się je
                          przeczytać. Nie było
                          > książek polecanych przez Elżbietę ale trafił mi się sam Freud.
                          > Moje odczucia to było prawdopodobnie owe przeniesienie wspomniane
                          wcześniej,
                          > ciekawe doświadczenie które na przyszłość da mi wiedzę o co chodzi.


                          Faktycznie, nie dłużej niż miesiąc... :)
                          • oczyszczamwas Re: Psychoanalitycy - 18.07.09, 16:50
                            oczyszczamwas napisał:

                            > iryssek napisała:
                            >
                            > > Dzięki za wyjaśnienia i pomoc. Zainteresowałam się
                            psychoanalizą,
                            > wypożyczyłam
                            > > kilka książek z biblioteki, zobaczymy czy uda mi się je
                            > przeczytać. Nie było
                            > > książek polecanych przez Elżbietę ale trafił mi się sam Freud.
                            > > Moje odczucia to było prawdopodobnie owe przeniesienie
                            wspomniane
                            > wcześniej,
                            > > ciekawe doświadczenie które na przyszłość da mi wiedzę o co
                            chodzi.
                            >
                            >
                            > Faktycznie, nie dłużej niż miesiąc... :)


                            Gdyby było gdzieś z 2 lata to nie tylko Froid sroid czy k-57, ale i
                            śrubokręt by Ci nie pomógł :)
    • 8magdalena8 Re: Psychoanalitycy 20.07.09, 21:15
      Myślę, że dobrze by było abyś opowiedziała swojemu lekarzowi o tych
      odczuciach, bo przecież chodzi o to aby "przeszkody" zobaczyć,
      zrozumieć, pokonać, może pogodzić się z nimi ..., gabinet to
      przecież odowiednie miejsce na to.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka