mahadeva
27.08.09, 14:48
Piszę tutaj, bo wiem, że tu sa mądrzy ludzie. Nie mam z kim, jak
zwykle, pogadac. Do mojej znajomej już psycholog ide dopiero za
tydzień. Wiem, ze mój ukochany mnie podczytuje, choc go proszę, żeby
tego nie robil. Moim zdaniem to niepowazne. Ja bym tego nigdy nie
zrobila, ale ja to ja, nie on…
Sprawa dotyczy związku. Jesteśmy razem, mimo problemow, już rok. To
jest oficjalnie mój facet. Wczesniej bylam 3,5 roku sama, a wczsenij
przez 4 lata po raz pierwszy mialam powazny związek. Mam 30 lat, a
facet 39. To człowiek po przejsciach, był zwiany z kobieta o 7 lat
starsza, ma 2 prawie dorosłych dzieci, pierwsze gdy miał 22 lata
drugie zaraz potem. Jest już dorosły, duzo przeżył, miał kobiety. Od
zony wyprowadzil się 5 lat temu. Ja dlugo bylam sama, nie mogalm
znaleźć odpowiedniego faceta. Cale szczescie przez ten caly czas
mialam kochanka, jedynego faceta, który mnie interesowal, jednak nie
chciał powaznego związku, nadal mamy cieply kontakt. Szanowal mnie
zawsze i motywowal. Ale ja oczywiście chciałam związku, tylko z
nikim przypadkowym, podchodze do tego powaznie.
Niestety z moim ukochanym roznimy się. Tylko, ze ja mam pogodne
usposobienie, jestem optymistka i nie lubie sobie utrudniac zycia
zmartwieniami. Tez jestem osoba po przejsciach (rodzice i babcia
brzydko zmarli) i wiem, ze nie ma co psuc sobie zycia, które jest
tak cenne. Nastawiam się na przyjamnosci i zabawe. Szanuje ludzi.
Jestem ostrozna, ale ufam, ze zycie jednak jest wspaniale i ze
wszystko się powoli ulozy (taoizm?). W każdym razie mój chlop szybko
zaczal marudzic, ze miedzy nami sa roznice. Często się wkurzal,
robil fochy. Mowil mi bardzo bardzo przykre rzeczy. Na wsparcie
liczyc nie moglam (nic to, zawsze sobie sama dobrze radziłam). Gdy
już mialam dosc i bylam gotowa odejść, przymilal się i było fajnie –
tak jak powinno być zwykle. Do czego zmierzam. Nie wiem po co on tak
utrudnia i psuje sobie i mi zycie. Czy ja mogę zmienic jakos jego
podejście (psycholog zachwala moje)?
No i teraz dochodzimy do problemu. Ja cenie ‘glebokie zycie’.
Człowieka, emocje, cialo. Inne rzeczy to dla mnie narzędzia – wiem,
ze każdy chce być szanowny i zawsze bylam w swoim otoczeniu, nie
można mi nic zarzucic. Ale, jak gentlemani nie rozmawiaja o
pieniadzach – ja tez nie lubie się ‘znizac’ do stresowania kasa
i ‘kariera’. Wszystko zawsze mi przychodzilo łatwo, a ze bylam
ostrozna i mialam intuicje nigdy nic zlego mi się nei stalo i nie
stanie. Majac tu pewność mogę zajac się uczuciami i
eksperymentowaniem ze sfera ludzka.
Natomiast mój chlop jest dosc małostkowy. W dniu moich 30stych
urodzin w ładnym otoczeniu zamiast się bawic zarzucil mi, ze
powinnam zyc w stresie i tylko myśleć o tym, ze mam kredyty. Owszem
mam niewielka kwote, wszystko pod kontrola. Czy to powod, żeby psuc
dzien? Nastepnie zaczal mi wyrzucac, ze nic nie mam z mojej ciezkiej
pracy – nie bede przeciez mu tłumaczyc podastawowych rzeczy. Co
prawda on jest z innej branzy i może dlatego nic nie rozumie, choc
to chyba nie to. Z moimi kumplami czy kochankiem w ogole o tym nie
rozmawiam, tylko się bawie – z nim tez bym chciala. Ale jak to
zrobic. Nie chce być nieskromna, ale moje przykre doświadczenia
nauczyly mnie, co jest w zyciu wazne. I mysle, ze wiem to lepiej od
niego. Ale nie lubie się tez narzucac z wlasnym zdaniem, pouczac. Eh
zreszta on zarzucal mi wiele przez ten rok, okazalo się, ze jest to
odwracanie kota ogonem, ale do tego doszlam dopiero teraz.
No i teraz już jasno mowie mu, ze dla mnie najwazneisjze sa uczucia,
kasa to narzedzie, mam to z tylu glowy, zawsze o to dbalam, ale nie
rozmyslam o tym, to zbyt proste dla mnie. Interesuja mnie ‘wyzsze
cele’. Interesuje się troche duchowością i sportem, seksem. On b
rzadko chce seksu, chodzi zestresowany i naburmuszony. Duzo
pracowałam na soba, czytałam madre ksiazki. Nigdy się nie wkurzam i
jestem 100% optymistka, trzymam wysokie standardy. Mam nadzieje, ze
dzis przez to mnie nei rzuci W ogole chciałam się wyżalić i dzieki
za madre rady Aha niektórzy uważają, ze faceci to glupki i trzeba
ich wykorzystac dla wlasnych celow, ale wiem, ze można ich szanowac
i może być dobrze – jak z byłym. I wazne – ja nie chce mieć dzieci,
nie chce problemow zadnych, to nie na moje sily, chce mieć dobre,
mile zycie, doświadczać, rozwijac się.