Dodaj do ulubionych

samotność

24.03.04, 15:26
Dziewczyny,
to zapewne nie ten adres, ale w większości odwiedzają to miejsce kobiety.
Może przeżyłyście to samo i zrozumiecie.
Od faceta kilka miesięcy temu po wspólnych 10 latach usłyszałam - nie kocham
cie. Świat się pode mną zawalił, zostałam sama . Byłam na tyle nierozsądna,
że poświęciłam mu wszystko, wiem że to było błąd, ale stało się. Nie mam
nikogo, siedzę w czterech ścianach przeczytałam już chyba wszystkie książki
świata i wariuję. Nie mam nawet jednej koleżanki, kolegi, mam tylko rodziców,
ale nie mam sumienia obarczać ich swoimi problemami, udaję że u mnie wszystko
ok. Rozpocząć nowe życie ale jak? Nie mam z kim iść na kawę, do kina po
prostu nie mam! Kończe studia, a wiadomo jak to jest każdy po zajęciach
spieszy się do pracy, do domu, do swoich spraw.
... a ja do swoich czterech ścian. Od kilku dni czuję że życie już za mną,
nie mam po co i o co walczyć. Nawet łez już nie mam.
Obserwuj wątek
    • Gość: justa Re: samotność IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 24.03.04, 15:32
      jeśli dopiero kończysz studia, to życie dopiero przed Tobą, a nie za Tobą...
      głowa do góry :) a co do samotności, to może zagadaj kiedyś po zajęciach
      koleżanki z grupy, zaproponuj wspólny wypad do pubu, dyskoteki czy kina...
      korzystaj, póki jeszcze nie skończyłaś studiów. może masz jednak jakieś
      znajomości, które warto odświeżyć? a skąd jesteś?
    • Gość: Mara Re: samotność IP: 217.153.181.* / 217.153.181.* 24.03.04, 15:32
      ..smutne to jest :( Czy moge zapytać ile masz lat ? Może nie siedź w domu,
      zaczyna sie wiosna, wyjdź na spacer , na zakupy. Ubierz sie wystrzałowo i pędź
      na dyskoteke. Sama ? nieszkodzi :) napewno poznasz kogoś z kim bedziesz mogła
      sie spotkać nastepnego dnia i troche zapomnieć o przyziemnych sprawach, może
      sie jeszcze raz zakochasz ? Jeżeli chodzi o koleżanki możesz poszukać ich w
      necie. Napewno jest wiele samotynych osob z tego samego miasta co Ty, co
      chetnie by sie umówiły na kawe, bądź na wspólne zakupy. Może takie
      niekonwencjonalne rozwiazanie bedzie dobre ?
      pozdr. Mara
    • Gość: anabelle Re: samotność IP: *.bielsko.dialog.net.pl 24.03.04, 15:35
      hej Marta wiem ze jest to trudne sama przez cos takiego przeszlam i
      powiedzialam sobie ze musze
      dac rade musze w sobie znalezc siłe na usmiech
      wytrzymalam> zmienilam sie i zwyciezylam wrocil do mnie juz innej
      pozdrawiam

    • julsza Re: samotność 24.03.04, 15:38
      Predzej czy pozniej Rodzice i tak dowiedza sie, ze zostalas sama, wiec moze im
      powiedz. Oczywiscie, nie zastapia Ci towarzystwa rowiesnikow, ale wazna jest
      swiadomosc, ze masz w nich oparcie, ze oni wiedza i bedziesz troche "pod
      ochrona".
      Czy nie masz zadnych znajomych na studiach? Wiem, ze ostatni rok to czas, kiedy
      pisze sie glownie prace i malo jest wspolnych zajec, ale moze uda Ci sie z kims
      wyjsc na jakas kawe, czy do kina (ja na ostatnim roku wlasnie zawarlam kilka
      blizszych znajomosci, ktore trwaja do dzis).
      Przejrzyj notes z telefonami starych kolezanek - moze chcialabys odnowic z
      ktoras z nich znajomosc, zadzwon, spotkaj sie.
      Wyjdz z domu - na jakis kurs jezykowy, aerobic, lepienie w glinie - cokolwiek,
      byle byc z ludzmi, a nie samej siedziec w domu.
      Idz sama do kina lub teatru - to trudne, wiem, ale ludzie tak naprawde sa
      zajeci soba i nie zwracaja uwagi na innych. Ja zaczelam od samotnego chodzenia
      do kina w niedziele rano - w kinie jest wtedy b. malo osob.
      Oczywiscie nie zmuszaj sie, nie zawieraj zadnych znajomosci na sile. Musisz
      przejsc ten czas "zaloby" po partnerze - jak dlugo to potrwa to Twoja
      indywidualna sprawa.
      Trzymaj sie. Zawsze chetnie Ci pomoge :)
    • Gość: K. Re: samotność IP: *.mtvk.pl 24.03.04, 15:44
      Pewnie wszystkie rady wydadza Ci sie banalne, ale mimo to sprobuje... :)
      Przede wszystkim, nie poddawaj sie! Nie dopuszczaj do siebie zlych mysli, bo
      wpedzisz sie w depresje. Postaraj sie znalezc w swojej sytuacji jakies plusy,
      np. jestem zdrowa, mloda, wszystko przede mna, mam kochajacych rodzicow, na
      swiecie jest wielu facetow, ktorzy marza o poznaniu takiej dziewczyny jak ja
      etc. Dobrze jest czasem zdac sobie sprawe z tego, co sie ma, a nie warto
      zastanawiac sie nad tym co sie stracilo.
      Wyjdz do ludzi, przejdz sie do parku, do centrum handlowego, przyjrzyj sie
      ludziom. Nawet jesli nie bedziesz z nikim rozmawiac, poczujesz, ze jestes wsrod
      ludzi, ze nie jestes sama, ze kazdy z przechodniow ma jakies problemy, moze
      takie jak Ty, moze duzo wieksze. Kup sobie jakis ladny drobiazg. Ubierz sie w
      najlepsze ciuchy i idz do kawiarni- faceci beda na Ciebie patrzec, a Ty
      poczujesz sie ladniejsza i pewniejsza siebie.
      Mowisz, ze nie masz z kim isc na kawe. Ale przeciez nie jestes sama na swiecie.
      Swojego bylego chlopaka tez gdzies, w jakis sposob poznalas, prawda?
      A poza tym, czekaj. Czas wyleczy Twoj bol. Ale musisz uprzyjemnic sobie ten
      czas oczekiwania, a nie spedzac go na wpatrywaniu sie w sufit i plakaniu w
      poduszke.
      Rozstania i utraty sa wpisane w zycie, paradoksalnie sa nam potrzebne, bo
      dzieki nim tez czegos sie uczymy, zdobywamy doswiadczenie, moze zrozumiec,
      czego nam potrzeba, a czego w tym nieudanym zwiazku brakowalo.

      Glowa do gory! Nie jestes sama. Wszyscy w jakims momencie przezywamy to samo!
    • marta26 Re: samotność 24.03.04, 16:04
      Pięknie dziękuję, mimo wszystko nie tak łatwo jest mi wyjść ot tak, po prostu
      do ludzi. Spotykałam się z nim praktycznie od czasu kiedy byłam jeszcze
      dzieckiem (miałam 16 lat) i jestem przyzwyczajona, że on zawsze był przy mnie.
      A teraz siedzę od miesięcy i patrzę na telefon, może zadzwoni, może powie, że
      się pomylił i jednak mnie kocha, może przeprosi etc. Nie wyobrażam sobie siebie
      z innym facetem, czuję się brzydka, bo skoro facet mnie zostawił, to chyba coś
      jest ze mną nie tak. Wiem że kiedyś faceci oglądali się za mną na ulicy ale ja
      już nie potrafię przejąć nawet inicjatywy, bo niby co mam podejść do faceta i
      zainicjować rozmowę? Depresję to mam już zaawansowaną i naprawdę nie wiem co
      robić, nie potrafię.
      Dziękuję
      • abik28 Re: samotność 24.03.04, 16:19
        sprawdz swoja skrzynke, pozdrawiam
        aga
      • Gość: Ja Re: samotność IP: 62.148.95.* 24.03.04, 16:51
        Kochanie,
        Swietnie Cię rozumiem. Też mi się to przytrafiło. Pomogli mi przyjaciele
        uświadamiając, że to nie ze mną jest coś nie tak tylko on jest rzadkim dupkiem !
        Też siedziałam; wpatrywałam się godzinami w telefon; byłam o krok od
        samobójstwa. W końcu poszłam do psychiatry; przez 6 miesięcy brałam Prozac. I
        tabletki nasenne ( zapisane przez lekarza ).
        Bardzo mi pomógł. Jak sobie nie dajesz rady sama idż po pomoc do fachowca. W
        końcu cieknącej rury też sama nie wymieniasz. Nie bój się słowa psychiatra. W
        tej sytuacji to przyjaciel.Od momentu jak podjęłam decyzję o wizycie u
        psychiatry wszystko zaczęło zmieniać się na lepsze.Uświadomiłam sobie swoje
        nieprawdopodobne , toksyczne uzależnienie od...dupka. No jeszcze od księcia to
        by jakoś brzmiało ale od dupka ? Nigdy w życiu ! I tak powoli rozpoczęłąm
        powrót do normalnego życia. Mnie się udało; Tobie też się uda ! Wiem , że w tej
        chwili nie masz na nic siły. To depresja. Pierwszy krok musisz skierować do
        psychiatry po pomoc. Potem dasz sobie już radę sama.
        Trzymaj się ! Przysięgam, że się z tego wychodzi !
      • Gość: Alicja Re: samotność IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.03.04, 20:23
        Martus,

        Zapisz sie na silownie lub aerobik. Zalety: poczujesz sie silniejsza (zakwasy
        Ci uswiadomia, ze cialko pracuje), piekniejsza (chlopcy z silowni zawsze
        poprawiaja humor udajac, ze nie patrza na Ciebie i ostentacyjnie prezac muskuly
        przed lustrem ;-), zdrowsza....Twoim celem jest obecnie dbanie o SIEBIE i bycie
        dobra dla SIEBIE.
        Sprobuj zajac sobie czas. Aerobik, potem kapiel, maseczka, te sprawy i spanko.
        Ze 2 razy w tygodniu.
        Facetow na razie zostaw, nie probuj sie "leczyc" na sile. Na razie troszcz sie
        o siebie, w odpowiednim momencie sami "przyjda", nawiazesz nowe znajomosci lub
        odbudujesz stare. Zapisanie sie na jezyk obcy tez jest dobrym pomyslem. To
        miejsce, gdzie mozesz zlapac kontakt rowniez na "po lekcjach".

        Bedzie dobrze, zobaczysz. Trzymam kciuki!
      • Gość: K. Re: samotność IP: *.mtvk.pl 25.03.04, 08:36
        Marto, kazdy z nas cierpi po rozstaniu z bliska osoba. To jest tzw.
        okres "zaloby" i trzeba przez niego przejsc. Teraz jest Ci zle i smutno, ale
        mysl o tym, ze bedzie lepiej, ze moze za miesiac, za tydzien, za 2 dni
        wstaniesz rano z lozka i poczujesz sie juz znacznie lepiej. Milosc czasem sie
        konczy bez powodu. To ze odszedl nie musi byc Twoja wina. Nie chodzi o to, ze
        jestes brzydka, nieatrakcyjna- po prostu przestaliscie byc dla siebie
        odpowiedni. Ale zapewniam Cie, ze na swiecie jest wielu mezczyzn, dla ktorych
        wlasnie Ty bedziesz odpowiednia, najpiekniejsza i najwspanialsza!
        A jesli podejrzewasz u siebie depresje, koniecznie zwroc sie o pomoc do
        specjalisty. Nieleczona depresja moze byc choroba smiertelna, dlatego walcz z
        nia dopoki jeszcze nie jest naprawde zle.
        Porozmawiaj z rodzicami, oni na pewno Cie wespra., zapewnia, ze jestes im
        potrzebna.
        Jestesmy z Toba i trzymamy za Ciebie kciuki :)))
    • Gość: Ethlinn Re: samotność IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 24.03.04, 18:03
      Witam,
      ja tak troszkę obok tematu... piszesz że byłaś z nim 10 lat, poznałaś gdy
      miałaś lat 16... Zastanawiam się co się dzieje ludźmi że rozstają się po takim
      czasie. Jestem od Ciebie 2 lata młodsza, z moim męczyzną jestem już prawie 7
      lat. Fakt - nie podporządkowałam swojego życia jemu, ale jest ono bardzo mocno
      z nim związane. Co jest przyczyną tego, ze znając się tyle czasu, będąc ze sobą
      nie z przymusu (nie mieliście przecież chyba ślubu), nagle po tak długim czasie
      związek sie rozpada? Przecież wydawać by się mogło że znacie się tak dobrze i
      jesteście utwierdzeni w tej miłości. A tu nagle koniec...
      • leprincess Re: samotność 24.03.04, 18:32
        Smutna historia, ale jednak zdarza sie bardzo czesto. Przechodzilam przez to
        bardzo niedawno, wydawalo mi sie ze juz nigdy nie bede normalnie zyc, ze juz
        zawsze bedzie mi sie snic ze wracamy do siebie, a rano gorzkie rozczarowanie -
        to byl tylko sen. Teraz minal jakis czas, wcale nie tak dlugo, okolo miesiaca i
        jest mi o wiele lepiej. Moja recepta na taki smutek jest ciagle zajecia czasu,
        chocby blachostkami, byleby tylko nie myslec. Ja np. godzinami jezdzilam na
        rolkach (teraz jestem juz mistrzem;)), spedzalam czas z przyjaciolmi. Rob
        wszystko byleby nie siedziec w domu, bo nie ma nic gorszego niz wpatrywanie sie
        w sufit!! Szkoda tylko ze nie masz przyjaciol, ale nic prostrzego, na poczatku
        jest interent, duzo kolezanek z forum na pewno chetnie porozmawia, a pozniej
        moze spotkacie ze na zywo, moze ona bedzie znala faceta Twoich marzen itd...
        Mozliwosci jest wiele, tylko pamietaj jedno -
    • bethie Re: samotność 24.03.04, 21:46
      Martuś...
      Głowa do góry.
      Wiem, że łatwo pisać, ale uwierz mi, sama przez to przechodzę. Też jest mi
      ciężko, staram się zająć sobie jakoś czas, byle tylko o nim nie myśleć. Czasami
      już jest lepiej, już widzę to światełko, czuję, że się uda, a za moment coś
      sobie przypomnę i zaczynam płakać...
      Napisz skąd jesteś. Może tutaj poznasz nowych znajomych, kogoś, kto Ci pomoże
      przetrwać te najgorsze chwile...
      • salja Re: samotność 24.03.04, 22:18
        Dziewczyny a skad jestescie? Moze mieszkamy w tej samej okolicy i zaplanujemy
        jakies spotkanko? :))
        • bethie Re: samotność 24.03.04, 22:27

          Ja jestem z Warszawy :)

          salja napisała:

          > Dziewczyny a skad jestescie? Moze mieszkamy w tej samej okolicy i zaplanujemy
          > jakies spotkanko? :))
          • Gość: Alicja Re: samotność IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.03.04, 00:25
            Wroclaw ;-)
        • Gość: Salja Re: samotność IP: *.karwiny.multicon.pl / *.karwiny.multicon.pl 24.03.04, 22:34
          Ja jestem z 3 miasta :))
          • ivvcia Re: samotność 24.03.04, 23:38
            glowa do gory!!! zapomnij o nim, jego strata ze zostawil taka dziewczyne. nie
            bede sie tu powtarzac, bo dziewczyny naprawde swietne rady ci daly, napisze
            tylko ze naprawde warto bys zaczela sie spotykac z ludzmi. na poczatek jakies
            kolezanki, chociazby stad z forum. moze w twoim miescie sa jakies dziewczyny
            ktore chetnie pojda na kawe z toba? napewno ci ulzy jak sie komus wygadasz, to
            bardzo pomaga. ja jestem z warszawki, jesli chcesz to pisz :)
            pozdrawiam cie cieplutko! trzymaj sie!
            • Gość: Pralinka Re: samotność IP: *.lublin.sdi.tpnet.pl 25.03.04, 10:51
              hey
              marto :) nie lam sie, cale zycie przed toba, nowa praca, podroze, nowi ludzie,
              zycie jest super tak na prawde, kazdy na czasem zle dni, szczegolnie gdy jest
              sie porzuconym, rozumiem twoje cierpienia, ale pomysl, on nie byc ciebie wart
              skoro cie zostawil, kiedys pomyslisz: ale dobrze ze tak sie stalo. bo bedzie
              ktos inny i lepszy i bardziej super niz on, zobaczysz.
              jakbs chciala pogadac to spoko :) gg 7932696 i nic sie nie boj, daj znac jak
              bedziesz miala ochote pogadac, albo zostaw wiadomosc :)
    • marta26 Re: samotność 25.03.04, 12:13
      Moje Drogie,
      wielkie dzięki za słowa otuchy, coś chyba musi w tym być skoro pisze w podobny
      sposób tyle kobiet. Może przyjdzie jeszcze czas i na mnie, że uwierzę i że
      będzie ok. Jestem zaskoczona taką życzliwością, szkoda tylko, że w realnym
      świecie nie mam szczęścia do takich Koleżanek
      Pozdrawiam
      • agunia38 Re: samotność 25.03.04, 12:43
        marto, bardzo smutna jest twoja historia i -niestety - bardzo typowa. rzadko
        takie wczesne związki konczą się szczęśliwie, bo rzadko zdarza się, że ludzie,
        którzy się bardzo młodo poznali dojrzeją tak samo, nie zmienią sie, bedą nadal
        tak samo patrzyli na świat. ja równiez przeżyłam podobną historię, tyle, że
        później niż ty. rozstaliśmy się po 13 latach, była to w zasadzie wspólna
        decyzja, ale spowodowana przez niego. byłam po trzydziestce, miałam złamane
        serce, i nie widziałam dla siebie przyszłości. w przeciwieństwie do ciebie
        resztka instynktu samozachowawczego utrzymywałam przyjaźnie, i błogosławie to,
        bo własnie koleżanki bardzo mi pomogły dojśc do siebie.
        każdy człowiek jest inny, kazdy ma inną siłę i inaczej przeżywa rozstanie.
        jednak większośc z nas przechodzi te same fazy - najpierw nie możemy uwierzyć,
        że to sie stło i łudzimy się, że to jakis zły sen, pomyłka, że wszystko się
        wyjaśni i bedzie jak dawniej. potem przychodzi złośc na siebie - to wszystko
        moja wina, byłam niedobra, mogłam się bardzij starać, miałam takiego
        wspaniałego faceta i wszytsko spieprzyłam. trzecia faza to złośc na niego -
        uświadamiamy sobie, że to ON nas zostawił, bezwględnie i nagle, bezlitośnie,
        lub swoim złym zachowaniem doprowadził do zerwania. przypomniamy sobie
        wszystkie jego wady i słabości. czasem ta złośc jest tak silna, że zyczymy mu
        nieszczęscia - i same się dziwimy, że potrafimy tak negatywnie myśleć o
        człowieku kiedyś najblizszym. i wreszcie ostatnia faza to oczyszczenie,
        uleczenie, po troszku, powolutku stajemy się sobą. silną, niezależną, wolną. z
        sercem gotowym na nowy związek.
        wiem, że teraz w to nie wierzysz, ale przyjdzie dzień, kiedy ucieszy cię
        poranne słońce, kot na parapecie, smak kawy z syropem karmelowym:)))
        marto, ja po dwóch latach spotkałam wspaniałego mężczyznę i dzis jestem jego
        zoną, mamą czterolatka i planuję córeczkę:)
        musisz dac sobie czas, nie tłum cierpienia, przeżyj je, by potem znowu
        zakwitnąć. trzymam za ciebie kciuki, jesli chcesz, napisz do mnie maila:)
        ps. skupiłas się na nim i nie masz koleżanek. ale możesz je mieć, na początek
        nas, z forum, ale myślę, że i wokół znajdziesz jakieś zyczliwe dusze. ja moją
        najserdeczniejszą przyjaciólkę poznałam w wieku 32 lat, a drugą kiedy miałam
        35:)
    • madzia773 Re: samotność 25.03.04, 13:03
      Marta, sprawdź skrzynkę mailową :)
      • eurotica Re: samotność 27.03.04, 01:36
        trafilam na ten wątek dokladnie w dniu w ktorym zostawil mnie moj facet, czyli
        dzis. bylam z nim 1.5 rokku, to byl bardzo intensywny czas, a rozstalismy sie w
        ciagu kilku minut, ponoc nadal mnie kocha ale stalam sie dla niego obca osobą,
        nie potrafie sobie tego wszytkiego ulozyc w glowie, chyba juz nigdy z nikim nie
        bede. nawet nie potrafie wyobrazic sobie siebie bez niego..
    • Gość: Anita Re: samotność IP: *.local.pl / 62.233.187.* 27.03.04, 13:56
      Dlatego nie warto sie dla nikogo poswiecac, nawet jak sie z kims trzeba widziec
      przede wszystkim siebie, odrobina egoizmu jeszcze nikomu nie zaszkodzila.
      • Gość: Ethlinn Re: samotność IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 27.03.04, 14:05
        > Dlatego nie warto sie dla nikogo poswiecac, nawet jak sie z kims trzeba
        widziec
        >
        > przede wszystkim siebie, odrobina egoizmu jeszcze nikomu nie zaszkodzila.


        Tylko czy to aby na pewno jest miłość?

        Ps. mi to zalatuje jakimś układem raczej...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka