Dodaj do ulubionych

Temat zaczepny

IP: *.acn.waw.pl 16.04.02, 11:55
Właśnie uczciwie policzyłam sobie, ile kasy miesięcznie wydaję na kosmetyki.
Wysokość tej kwoty trochę mnie poraziła. I tak zaczęłam się zastanwiać - czy te
komsetyki rzeczywiście są nam potrzebne? Czy to nie jest przypadkiem tak, że
koncerny kosmetyczne i sponsorowane przez nie babskie czasopisma piorą nam
mózgi i żerują na naszym pragnieniu bycia zawsze piękną? Wciskają nam bajeczki
o cudownych właściwościach kolejnych specyfików, choć tak naprawdę to tylko
placebo, i równie dobrze (a może nawet lepiej??) wyglądałybyśmy bez codziennych
rytuałów w wcieraniem toników, wklepywaniem kremów, maseeczek, peelingów? Do
takich przemyśleń skłania mnie chociażby przykład mojej matki, która używa
kosmetyków jak na lekarstwo, chyba nawet nie wie, co to tonik i mleczko - a
wygląda młodo i świeżo jak na swój wiek (prawie 60 lat). Nie ma żadnych
problemów z cerą, owszem, skóry nie ma tak jędrnej jak u 20 latki, ale moim
zadniam wygląda maksymalnie na 40 lat. Jak my - pokolenie uzależnione od
kosmetyków - będziemy wyglądać za lat kilkadziesiąt? Co o tym sądzicie?
Obserwuj wątek
    • g4t1 Re: Temat zaczepny 16.04.02, 12:22
      Xeno, masz w pewnym sensie rację. Czy to nie smieszne, ze wieczorem smaruje się
      całą kolekcją specyfików - krem do biustu, krem na cellulitis, krem na pupe,
      krem na łokcie i kolana, i jeszcze balsam na resztę.......
      A i jeszcze krem do rak, krem pod oczy, i maść na pajączki....
      Z G R O Z A !
    • Gość: dorotekk Re: Temat zaczepny IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 16.04.02, 12:24
      Tylko co ma zrobić ktoś, kto po umyciu twarzy wodą i zwykłym mydłem wygląda
      jakby właśnie zrobił sobie zbyt mocny lifting i posypał sie płatkami
      kukurydzianymi, albo ktoś kto ma trądzik? Każdy dobiera kosmetyki zarówno
      rodzaj jak i jakość optymalnie do swoich potrzeb, jedni mniej inni więcej, Ci
      co więcej niż trzeba często poprostu to lubią i dlaczego mają odbierać sobie
      taką przyjemność?
      Niestety żyjemy w czasach globalnego marketingu, kiedy największą sprzedaż
      osiągają rzeczy najlepiej wykreowane a niekoniecznie obiektywnie najlepsze.
      Dotyczy to nie tylko kosmetyków, ale też ubrań, żywności samochodów itd.
      Jedyny sposobem jest tu zdrowe podejście uwzględniające nasze rzeczywiste gusta
      i potrzeby ale niestety ciężko w tych czasach nie ulec reklamie ;-(
      • Gość: aga71 Re: Temat zaczepny IP: *.MAN.atcom.net.pl 16.04.02, 13:18
        A dla mnie kosmetyki to takie hobby: duza przyjemnosc sprawia mi nie tylko uzywanie kosmetykow, ale rowniez zbieranie o nich informacji, robienie jakichs list, dowiadywanie sie o roznych skladnikach i ich dzialaniu itp.
        Na pewno w duzym stopniu na moja chec na wyprobowanie konkretnego produktu maja reklamy czy chociazby wypowiedzi na tym forum. Ale nawet, gdy mialam lat 11-12, interesowalam sie tymi sprawami, choc to bylo w ciezkich czasach 80--tych, kiedy trudno bylo mowic o bombardowaniu klientek produktami i marketingiem....

        Aga
        • Gość: dorotekk Re: Temat zaczepny IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 16.04.02, 13:34
          Masz rację i dlatego cieszę się że jest to forum gdzie wypowiadają się osoby
          nie opłacone przez daną firmę kosmetyczną, jest to o wiele zdrowsze i przede
          wszystkim lepsze dla nas konsumentek.
          • agus7 Re: Temat zaczepny 16.04.02, 13:46
            Mnie też czasem nachodzą takie myśli... W którym miejscu kończy się potrzebna
            pielęgnacja, a gdzie zaczyna przesada, fanaberie i wpływ reklamy i kolorowych
            gazetek na lśniącym papierze?

            Też znam osoby które - pomimo poważnego wieku i nie stosowania kosmetyków
            prawie wcale - mają naprawdę ładna cerę. Przykładem może tu być moja
            teściowa :) Jednak przynajmniej częściowo rodzaj cery i jej stan na pewno jest
            uwarunkowany czynnikami niezależnymi od nas - genetyką, skóra może być
            chociażby różnej grubości i mieć różną odporność. Moja mama stosuje wszystkie
            potrzebne kosmetyki, ale bez przesady - i cerę ma całkiem ładną jak na swoje 55
            lat, ale to jest całkiem inny typ skóry niż teściowa - skóra mamy jest po
            prostu cieńsza i delikatniejsza, a co za tym idzie bardziej podatna na
            uszkodzenia.

            Zwróćcie też uwagę że nasze mamy nie przesiadywały całymi dniami przed
            komputerem i - przynajmniej moja - nie robiła sobie podczas spacerów "inhalacji
            ze świeżych spalin" (he he he), tylko w moim wieku jeździła do pracy na rowerze
            (!!!), mieszkając i pracując w sercu Puszczy Kozienickiej. Myśle więc że nasz
            pęd do kosmetyków jest częściowo uzasadniony - cerę trzeba chronić coraz
            bardziej i coraz skuteczniej. Ale faktycznie smarowanie każdego skrawka skóry
            innym specyfikiem zakrawa na szaleństwo :)))

            Nie dajmy się zatem zwariować, ale mimo wszystko dbajmy o cerę! To forum jest
            również dla mnie świetnym źródłem informacji o kosmetykach i pielęgnacji ciała.
            Dzięki dziewczyny!

            PS. Tak prawdę mówiąc to mój pęd ku kosmetykom ostatnio znacząco się wzmógł, co
            jest częściowo związane z wizją analogiczną do Xeny, która rozpoczęła ten
            wątek: wydaje mi się że jak teraz nie zadbam o cerę (mam 27 lat), to za kilka
            lat pozostaną mi tylko kremy po trzy stówy albo.... skalpel!!! ha ha ha :)))
          • Gość: Xena Re: Temat zaczepny IP: *.acn.waw.pl 16.04.02, 13:49
            Ja też bardzo lubię to forum (jest to zresztą jedno z najsympatyczniejszych i
            najmniej agresywnych, bez jakichś kłótni i swarów, forum na portalu gazety) i
            bardzo miło mi się gawędzi z Wami o kosmetykach. Ale kusi mnie taki
            eksperyment - miesiąc ascezy. Tylko woda, jakiś żelik do twarzy (ajajaj -
            mydło, przepraszam ;-)), żadnych maratonów w łazience - i już teraz, kiedy to
            piszę, wiem, że mi się nie uda. Po prostu nie wytrzymam bez toników, kremów i
            innych mazideł. Więc co to jest? Dobry higieniczny nawyk czy uzależnienie -
            szkodliwe jak każde inne?
            • agus7 Re: Temat zaczepny 16.04.02, 14:05
              Ja jestem w stanie pwytrzymać bez toniku, mleczka i makijażu podczas wyjazdów
              typu żagle (i noclegi na łajbie) albo narty. Jestem w stanie wytrzymać ok.
              tygodnia - mówię z praktyki - obejść się jakimś kremikiem na buzię, pomadką
              bezbarwną ochronną na usta i kremem do rąk. Więc chyba nie jest jeszcze ze mną
              aż tak źle? :))))
        • Gość: Helena Re: Temat zaczepny IP: 213.134.140.* 16.04.02, 14:13
          Ja juz dawno znalazlam dla siebie zestaw cieni Diora i od dwoch lat operuje
          zblizona kolorystyka a nowe kupuje raz na dwa lata. Do tego regularnie kupuje
          tusz do rzes, ale staram sie miec tylko jeden-dwa a nie piec pozaczynanych. Do
          tego dwa kremy, jeden na dzien, jeden na noc, oliwke dla dzieci, zel na
          celulitis, peeling do ciala i pare innych drobnych kosmetykow.
          Dawno juz odpuscilam kolekcje, keidy sie zorentowalam ile pieniedzy wydaje na
          zbedne kosmetyki i testowanie roznosci. Poza tym mysle sobie, ze jak teraz bede
          sie klepala, wcierala cuda w kazda czesc ciala osobno i bog wie co jeszcze, to
          co mi pozostanie za 20 czy 30 lat.
          Pozdrawiam
          Helena
    • Gość: koralik Re: Temat zaczepny IP: 195.95.19.* 16.04.02, 14:37
      Strasznie fajny temat :-)))
      Ja tez kiedys kupowalam rozne roznosci, kremy, peelingi, pianki, lakiery,
      szminki, blyszczyki, zele, wody i plyny. Oczywiscie wszystko na promocji :-)))Z
      rozpedu kupilam sobie nawet zel do pielegnacji biustu (bo akurat byl na
      promocji). Smarowalam sobie biust tym magicznym zelem i nic. I dopiero wtedy
      zrozumialam, ze przeciez ten zel nic nie moze mi pomoc, bo moje piersi sa po
      prostu w idealnym stanie! Moje piersi nie zmienily sie nic a nic przez ostatnie
      10 lat (tzn. od kiedy urosly i nabraly "doroslego ksztaltu" - sa bardzo jedrne)
      i zwykly balsam nawilzajacy, jakim smaruje sie po kapieli, calkiem im
      wystarczy!
      Teraz jestem na etapie ograniczania kosztow kosmetykow do minimum, a mam
      szczytny cel w tym oszczedzaniu: w pazdzierniku wychodze za maz i kazdy grosik
      jest dla mnie teraz wazny! Z drugiej strony wiem, ze nie moge wpadac w
      skrajnosci typu: woda i mydlo, bo na swoim slubie chcialabym wygladac naprawde
      pieknie :-)))
      Koralik
      • Gość: Izabella Re: Temat zaczepny IP: *.vgernet.net 16.04.02, 14:58
        Xena zgadzam sie z Toba z tym praniem mozgow!!!Obojetnie jakie czasopismo,
        reklame, sie widzi wszedzie modelki z nienaganna figura, fryzura, cera,
        wlosami, makijazem i czlowiek jakos brzydko sie czuje i wowczas chodzi mu po
        glowie aby kupic jakis nowy kosmetyk a noz on nas upiekszy. Zlikwiduje
        zamrszczki, odmlodzi o kilka latek i ciagle mamy nadzieje na eliksir mlodosci a
        prawda jest taka ze wydajemy coraz to wieksze pieniadze. I wiecie co ja
        zlapalam sie na tym ze psychicznie wierze ze jak kupie cos drozszego to bedzie
        lepsze ale nie zawsze tak jest (pisalam o Idealisst Easter Lauder).
        Moja mama jest po piedziesiatce i nie przypominam sobie aby jej toaletka byla
        tak przepchana jak moja.Jest bardzo atrakcyjna kobieta a z kosmetykow jak sobie
        przypominam to uzywala tylko maskare, perfumy i krem nivea. Pewnie moze dla nas
        wyda sie to smieszne ale nawet teraz ona nie szaleje z kosmetykami co nie
        znaczy ze jest zaniedbana ale jedyne co mi sie nasuwa jest nie uzalezniona i
        nie poddaje sie wplywa reklamy jak my.
        Ja chcetnie zdecydowalambym sie na taka probe bez makijazu ale obawiam sie ze
        byloby to tylko porazka, a szkoda.
        A tak wracajac do tych wszytkich kosmetykow to wydaje mi sie ze my ciagle
        czegos nowego szukamy bo to co mamy nie spelnia naszych oczekiwac a wiec jest
        to zamkniete kolko.
        Ale sie rozpisalam, wiecej nie filozofuje bo sama jestem ofiara przemyslu
        kosmetycznego :)))
        Pozdrawiam wszytkie panie serdecznie.
    • Gość: ptasia Re: Temat zaczepny IP: *.wcp.pl 16.04.02, 14:56
      szczyt ascezy osiągnęłam na wyjeździe do Rumunii, gdzie o wodę było trudno
      (swoją drogą to fascynujące, że człowiek, jak chce umyje się w najmniejszej
      strużce i wszędzie, tzn. wisząc na skałce, na środku drogi lub dworca
      kolejowego). Myłam się (jak mogłam :-) mydłem Protex i chyba smarowałam jakimś
      kremem. Przy tym się b. opaliłam (zero kremów z filtrem - zbędny balast) i
      schudłam, więc wyglądałam bdb.
      problem w tym, że ja LUBIĘ kosmetyki. Od kiedy skończyłam gdzieś 14 lat i
      zaczęłam się interesować swoim wyglądem, uwielbiam chodzić do drogerii i
      chociaż patrzeć na kosmetyki (nie muszę od razu kupować). Lubię sobie o nich
      czytać, gadać, wąchać, no i stosować. Chyba bardziej pielęgnacyjne niż make-up.
      Tak swoista terapia :-)))?
      • Gość: Teri Re: Temat zaczepny IP: *.abo.wanadoo.fr 16.04.02, 16:26
        Dla mnie tez. Sklepy z kosmetykami mnie odprezaja. Do
        centrum handlowego moge wejsc albo normalna bramka albo
        przez "Sephore" i oczywiscie zawsze przechodze przez
        Sephore, zeby chociaz nawachac sie tych oparow. Moj maz
        jest tak kochany, ze kiedy widzi, ze kieruje sie do S.
        to zapala papierosa i daje mi przez to piec minut.

        A co do uzaleznienia lub nie. Ja stosunkowo pozno
        zainteresowalam sie kosmetykami. Moze to spowodowane
        bylo tym, ze o 17 roku zycia walcze (walczylam!) z
        tradzikiem i smarowalam sie cudami-niewidami na
        pryszcze (pod okiem kolejnych dermatologow), ktore
        niewiele pomagaly. Nie wiem skad sie to wzielo, ze
        wierzylam, ze jakikolwiek krem mi zaszkodzi. W koncu
        pare lat temu po kolejnym spaleniu sobie skory na
        twarzy kolejnym aptecznym "dobrodziejstwem", odstawilam
        wszystko i powolutku z pomoca kosmetyczki zaczelam
        uzywac kremow i innych rzeczy. Aktualnie mam cere w
        calkiem w przyzwoitym stanie , pryszcze raz na pare
        miesiecy i z przyjemnoscia moge przejrzec sie w lustrze
        (ciagle mam cere mieszana i skomplikowana, ale tego nie
        moge zmienic), ale co wazniejsze nie budze sie juz z
        uczuciem "Ciekawe, GDZIE dzisiaj pryscz mi wyskoczy?".
        I dlatego nie zamierzam odstawic moich kosmetykow, a
        nawet zmniejszyc rozmiarow kometyczki (lekko 2kg).
        Nawet jesli moj maz, kiedy zgubimy sie w supermarkecie
        szuka mnie na stoisku z kosmetykami :) T.
    • Gość: Oriana Re: Temat zaczepny IP: *.datastar.pl 16.04.02, 15:38
      Najwiekszy ubaw z moich kosmetyków ma mój mąż. Ogląda kolekcję w łazience i
      pyta: "A pod paznokcie nic nie masz?" hi hi hi
      Pozdrawiam wszystkie wielbicielki kosmetyków
      Oriana
      • agus7 Re: Temat zaczepny 16.04.02, 15:45
        A mój ostatnio się przeraził wielką butlą która nagle pojawiła się w naszej
        łazience - a była to woda termalna Avene :))) he he he

        Ogólnie jeszcze dodam, że "przystopowałam" z kosmetykami kolorowymi i kupuję
        praktycznie dopiero jak się coś skończy (wyłączając błyszczyki i szminki
        bezbarwne oraz taniutkie lakiery do paznokci).
        • Gość: daggy Re: Temat zaczepny IP: 192.168.0.* 16.04.02, 16:54
          Ha - a propos wielkiej butli, moi koledzy z pracy już prawie od roku śmieją się
          z mojej wielkiej butli (woda LRP), z którą w lecie się nie rozstawałam.
          Uwielbiam drogerie, zwłaszcza samoobsługowe. To chyba jest rodzaj uzależnienia.
          Ostatnio, jak już nie mogę się opanować, kupuję torbę kosmetyków Ziaji (które
          zaczęlam kupować dopiero po czytaniu forum). Pomogą, nie pomogą, ale
          pryznajmniej nie zbankrutuję. Wiem, że to brzmi głupio, ale czasem po prostu
          MUSZĘ coś kupić w drogerii. Dotyczy to tylko kosmetyków pielęgnacyjnych. Z
          kolorowymi nie ekspertmentuję już od dawna, nie mam też takiej potrzeby
          kupowania, chyba, że tak jak agus tanie lakiery do paznokci, na które mam
          osobną półkę w lodówce. Nie używam szminek, podkład zawsze tej samej firmy (od
          dwóch lat, innych nawet nie oglądam), tusz do rzęs tylko jeden na raz, a cienie
          starczają mi dosłownie na lata.
        • Gość: dida Re: Temat zaczepny IP: *.icpnet.pl 16.04.02, 17:23
          amoj mezczyzna sam oferuje swoja pomoc. caly czas opowiada jak to dobrze by
          sie robilo henne na moich rzesach-co ciekawe on sam chce te henne
          polozyc,powycinac waciki itp. podobnie proponuje zrobienie
          pasemek.....samemu:)))i najlepsze ze on sie na tym zna!jakos go te babskie
          sprawy interesuja. chyba minal sie z powolaniem:)
          • kasiulek Re: Temat zaczepny 16.04.02, 21:19
            A ja jestem taka sama ja Wy:)) Tez kupuje i kupuje roznosci, glownie do ciala i
            twarzy, kolorowych kosmetykow mam niewiele (chociaz i tak kiedy sie
            zastanowilam to mam w tej chwili 3 mascary i 3 pomadki kolorowe, nie liczac
            calej 'bandy' roznych smarowidelek do ust:)). Jestem uzalezniona... wiem o
            tym... ale jakos nie umiem i - co wazniejsze - nie chce za bardzo sie
            odzwyczajac... Chociaz bardzo czesto okazuje sie, ze nie moge korzystac z tych
            roznych kupionych cudow z powodu uczulenia...
            Dzisiaj na przyklad wracajac z pracy wstapilam do apteko-drogerii i... kupilam
            sol z Morza Martwego do kapieli (byla promocja - a jakze:))) - € 1 za 0,5 kg) i
            olejek w sprayu do ciala Vichy i juz sie nim 'potraktowalam, fajnie pachnie i
            mila skorka po nim:)))
            Najgorzej jest z wyjazdami, bo przeciez trzeba wziac tyle kosmetykow, ze pol
            walizki zajmuja:) Moj mezczyzna zawsze patrzy lekko przerazonym wzrokiem na
            moje 'zbiory':)), a kolezanki podsmiewaja sie odrobine, hihi!
            Z moja mama natomiast jest taka historia jak z Waszymi mamami: owszem, uzywa
            kremu na dzien i na noc, ale nie sa to jakies 'cuda' z liposomami, ceramidami,
            kwasami itp., ale preparaty hypoalergiczne, bo mama jest uczuleniowcem
            (najlepiej sprawdza sie u niej Vichy), ma mleczko i tonik od kilku lat (a ma 53
            lata), uzywa podkladu, bo tak zalecila jej kosmetyczka - koniecznosc ochrony
            cery naczynkowej i to wszystko. Oczu mama nie maluje, bo jest uczulona na
            wszystkie chyba mascary swiata, uzywa za to pomadki Celii - od zawsze tej
            samej. I wyglada bardzo dobrze, na pewno nie na swoje 53 lata. Ale to pewnie
            dlatego, ze jej mama i jej ciotki - siostry mojej babci tez mialy piekna cere.
            Ale przeciez 'za ich czasow' srodowisko bylo mniej zanieczyszczone, nie bylo
            tych ohydnych swietlowek i klimatyzacji, MacDonaldow, CocaColi i czego tam
            jeszcze...

            Zycze Wam i sobie tez, zebysmy zawsze byly piekne!!!
            • Gość: ewelina Re: Temat zaczepny IP: *.bmj.net.pl 17.04.02, 08:33
              A mnie bardziej od tego ile wydaję kasy miesięcznie martwi to, ile czasu
              zajmuje nasmarowanie się tymi wszystkimi mazidłami. Naszczęście moja skóra lubi
              kosmetyki Ziaji, więc zaoszczędzam sporo na samych kremach do twarzy (nie
              wspomnę o kremach pod oczy i tonikach). Ale smarowanie się tym, co muszę
              używać, mnie dobija, bo zajmuje mi codziennie w sumie (rano i wieczorem) około
              1,5 godziny conajmniej (samo nasmarowanie twarzy). Wklepanie toniku, krem pod
              oczy, Cepan (cholerne przebarwienia po trądziku), coś na pryszcze, krem do
              twarzy, oliwka na ciało, krem na pięty i łokcie, krem do rąk, krem na dekolt i
              szyję...... Raz w tygodniu peeling enzymatyczny na 10 minut (a nakładanie i
              zmywanie też trochę trwa)..... Do tego dochodzi czas mycia się, ścierania tarką
              pięt, peelingu ciała, opłukiwania myjki do mycia (higiena oprzyrządowania też
              jest b. ważna i też trochę trwa)...... A na włosy to mam piankę, lakier i
              oczywiście odżywkę..... Do mycia się mam żel pod przysznic, żel do twarzy i
              szampon do włosów..... I każda z tych czynności trwa po parę minut, a razem
              trwają wieczność. Aha no i jeszcze podkład, puder, cienie na powieki, mascara,
              usta też trzeba nasmarować.... Boże, nie to, że trwa to b. długo to jeszcze te
              wszystkie kosmetyki razem wyglądają na całkiem pokaźny zbiór, a jest to tylko
              konieczne minimum, bo nie mam ani jednej maseczki i nie mam po kilka różnych do
              połowy zużytych kremów czy pomadek do ust. A jak wyjeżdżałam gdzieś ostatnio to
              połowa torby była zajęta przez te tubki i słoiczki. To jest czasochłonne,
              kasochłonne i miejscochłonne. Właśnie się porządnie zdołowałam i nieźle
              wkurzyłam. A i tak używam tylko koniecznego minimum.... A jeszcze pare lat temu
              nie używałam nawet pomadki do ust, bo nie miałam problemów z suchą skórą czy z
              naczynkami krwionośnymi..... I cała torba była zajęta przez ubrania..... I nie
              traciłam połowy dnia na szpachlowanie twarzy w łazience.... Znowu chciałabym
              być dzieckiem..... Zaraz zacznę płakać!!!!!! Buuuuuuuuuuuuu!!!!!
              • Gość: Xena Re: Temat zaczepny IP: *.acn.waw.pl 17.04.02, 11:44
                Na zawaloną kosmetykami walizkę jest całkiem dobry sposób - przelewać ulubione
                specyfiki do 50 ml buteleczek (mam sporo takich, zawsze zostawiam sobie
                opakowania po miniaturkach) albo w ogóle zabierać miniaturki dołączane czasem
                do innych komsetyków (mam taki miniaturowy lakier do włosów, mianiaturową wodę
                termalną, mianiaturowy antyperpirant etc.) i zamiast pełnych opakowań kremów
                brać próbki (też zawsze bunkruję jakieś na sezon wakacyjny). Zmniejsza to
                gabaryty kosmetyczki średnio o połowę. Czasem też decyduję się na zakup
                kosmetyków typu 2 lub 3 w 1 (np. szampon połączony z żelem do mycia etc.), choć
                najczęściej nie jestem z nich przesadnie zadowolona - jeśli coś jest do
                wszystkiego, to zwykle jest też do niczego. Na wyjazdy rezygnuję też z części
                na codzień uzywanych mazideł. Nie biorę odzielnego preparatu ca cellulit,
                odzielnego do biustu - tylko balsam po opalaniu (no i coś z filtrami).

                Natomiast najlepszym dla mnie dowodem na to, że bez tony kosmetyków da się
                przeżyć bez uszczerbku dla urody, są wyjazdy w góry, gdy cały bagaż muszę
                dźwigać na grzbiecie. Wtedy zabieram tylko rzeczywiście to, co niezbędne - coś
                do mycia i coś z filtrami do twarzy i ciała, no i jakąś pomadkę ochronną do
                ust - o to wystarcza w zupelności. Swieże powietrze, czyściutka woda - i moja
                cera wyglada o niebo lepiej niż w Warszawie, mimo faktycznie całkiem porządnej
                kosmetycznej ascezy.

                Pozdrawiam cieplutko.
                • Gość: Ginger Male opakowania :) IP: *.jeleniag.cvx.ppp.tpnet.pl 17.04.02, 13:09
                  Co do malych opakowan - bedac w Sephorze widzialam puste male opakowania z 4 zl
                  wlasnie po to, zeby do nich przelewac balsamy do ciala, szmpony, odzywki etc.
                  Nie byly tak miniaturkowe jak probki (niestety nie pamietam objetosci, ale na
                  oko 1/3 lub 1/4 normalnego balsamu do ciala), ani tak duze jak normalne
                  opakowania :) Zamierzam sie w 2 lub trzy zaopatrzyc na wyjazdy wakacyjne :)
                  Pozdrawiam
                  Ginger
                  • Gość: Xena Re: Male opakowania :) IP: *.acn.waw.pl 17.04.02, 14:04
                    Faktycznie, teraz przypomniało mi się, że na stronie Sephory widziałam rozmaite
                    podróżne cudeńka. Ale, hmm, 4 zł to niby niedużo, ale jednak płaci się tylko za
                    opakowanie. Ja zwykle "zdobywam" małe buteleczki w Yves Rocher, kupując
                    miniaturki z ich serii Plaisir Nature (jedna kosztuje ok. 5.50 zł, jeśli mnie
                    pamięć nie zwodzi). I w ten sposób mam i opakowanie, i trochę fajnego balsamiku
                    do ciała czy szamponu (te zapachy są wręcz nieprzyzwoicie apetyczne). Z
                    wydajnością jest różnie. Szampon z takiej buteleczki starcza mi zwykle na
                    jakieś 10 użyć, żel pod prysznic - podobnie. Najszybciej zużywa się mleczko do
                    ciała.
                    Generalnie polecam tę metodę :-)
    • Gość: LadyBlue Re: Temat zaczepny IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 17.04.02, 21:08
      w kwestii kosmetyków zwykłych to jestem prawie ascetka, natomiast nałogowiec
      jeśli chodiz o kosmetyki kolorowe :) kredki, pomadki, lakiery - przewala sie to
      tonami po półkach w łazience :) i najlepsze sa te najtańsze - nie szkoda
      wywalić jak się znudzi
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka