Gość: triss
IP: *.markom.krakow.pl / *.markom.krakow.pl
09.10.04, 18:50
ŁZS męczy mnie od dawna, głównie były to ogniska koło skrzydełek nosa, to
zostało jako tako zaleczone, natomiast od ok 1,5 roku "zaatakowane" mam
czoło :( [o owłosionej skórze głowy nie wspominam, to juz od zawsze] mam juz
27 lat i nie mam pjecia jak rozwiazac sprawe normalnej, niezbednej dla mojego
wieku pielegnacji! - po umyciu twarzy physiogelem lub Sensiobio H2O powinnam
wieczorem nalozyc jakis krem, najlepiej juz cos lekko przeciwzmarszczkowego,
tymczasem nie wiem jak/nie moge, bo czoło czesto musze! posmarowac np
pimafucortem, koło nosa tez czasem sie cos pojawia, od czasu do czasu pojawi
sie jakas "niespodzianka"- nie wiem czy to zwykły pryszcz z przeproszenie,
czy efekt zatkanych porow.. nie ma mowy, abym na cala twarz nalozyla jakis
porzadny, odzywczy krem, bo musze sie "packac" miejscowo jakimis smarowidlami.
Jak inni sobie z tym radza??
p.s.Notabene teraz wykanczam krem AA Oligovital na dzien, na czoło stosowałam
Pharmaceris z octopiroxem i nie wiem co kupic na zimniejsze dni.