Dodaj do ulubionych

Ile makijażu masz na sobie??

    • Gość: lili Re: Ile makijażu masz na sobie?? IP: *.bg.pwr.wroc.pl 15.01.05, 11:15
      Przed wyjsciem do pracy:
      -krem nawilzajacy
      -puder z podkladem MaxFactor
      -kredka czaran do oczu
      -2-3cienie do powiek
      -tusz do rzes
      -roz roswietlajacy na kosci ktorych niestety nie widac:(
      -zewnetrzne konciki oczu: zloty sypki pylek z Sefory aby sie rozswietlic

      obecni mam na prawym policzki 3 pryszcze giganty ktore nie pozwolily sie ukryc
      i przez to wygladam jak zbuntowana nastolatka ktora zerwala sie z lekcji w
      gimnazjum!
      mam juz 25lat!
      ps. co to jest baza pod podlakd? to krem? a co to jest kajal?
    • popea1 Re: Ile makijażu masz na sobie?? 15.01.05, 11:23
      Używam codziennie:
      -tusz wydłużający
      -kredka do brwi
      -cienie
      -pomadka
      -kredka do oczu

      i czasem dodatkowo:
      -podkład
      -puder
      -róż
      Niby niewiele, a mój chłopak i tak woli mnie bez makijażu

      A wiecie, z czego niedawno zdałam sobie sprawę? Że kremów (do twarzy) zaczęłam
      uzywać w wieku 25 lat? Teraz mam 27. Późno, prawda?-powinno się przeciez w w
      ieku lat 25 stosować krem pod oczy, a do twarzy to juz obowiązkowo...
      pozdr
      popea
    • Gość: olla Re: Ile makijażu masz na sobie?? IP: 212.106.158.* 15.01.05, 18:05
      Tak sobie czytam te wypowiedzi i jedna rzecz mnie zastanawia..kilka kobiet
      napisało, ze zaczeły sie malowac mocniej lub w ogole malowac bo im
      chłopak/narzeczony/maz zwrocił uwage, ze wygladaja nieciekawie lub wygladałyby
      lepiej..hmm..interesujace..Przy pomniało mi sie jak pewnien znajomy-sasiad
      powiedział mi kiedys"dlaczego ty tych oczu bardziej nie malujesz?" a maluje
      od"zawsze" chyba..tylko ze nie czarna, widoczna krecha i rozowym cieniem..no
      ale to tak BTw..niektorzy mezczyzni maja gust ukształtowany pisemkami dla
      panow:)
      Teraz zazwyczaj bliscy mi mezczyzni mowia wrecz, ze tak samo ładnie wygladam
      bez makijazu jak i z nim..A ja wiem czemu..mam buzie dziewczynki..pomalowana
      wygladam wg mnei lepiej tzn wyrazniej ale tez tak"zdecydowanie" a niepomalowana
      ew tylko z podkładem jak dziewczatko..Moim zdaniem nie widac mi wtedy oczu
      heeh:)
      Co nosze na twarzy?
      Korektor pod oczy, podkład(czasem zapominam- mam dobra cere), puder w kulkach
      jako roz lub dodatkowo roz,jasny cien na oczach, ciemny zamiast kredki do oczu,
      tusz, brazowa kredka do brwi, pomadka ochronna lub szminka w deliktanym
      wisniowym kolorze..tak wygladam i na codzien i na wyjscie..na wielkie wyjscia
      bardziej błyszcace cienie, mocniej podkreslone oczy..Latem- czasmi tylko
      korektor pod oczy i gram słodka 17nastke:D
      acha..kilka razy mi sie zarzyło, ze ktos nie wierzył mi na słowo, ze jestem
      pomalowana( z czego bardzo sie ciesze) Raz nawet kosmetyczka sie zdziwiła, ze
      na twarzy mam podkład:D nie ma jak 23 lata i 10 lat praktyki hahaha
      • kalooo Co do mężczyzn naszych...;) 16.01.05, 13:38
        to mój woli jak sie nie maluję albo jak juz,to baaaardzo delikatnie,tak
        ledwo,ledwo...;)I najwieksze wrażenie wywarł na nim flid Privi-no cos
        pięknego!;)
        A tak ogólnie to gdzieś sie spotkałam z opinią,że faceci lubią mocny makijaż
        tylko u panienek w czasopisemkach a u swoich partnerek naturalność i
        delikatność w tej kwestii...No,w sumie to dość znaczące..;D
        • sadiya Re: Co do mężczyzn naszych...;) 17.01.05, 13:13
          kalooo napisała:

          > to mój woli jak sie nie maluję albo jak juz,to baaaardzo delikatnie,tak
          > ledwo,ledwo...;)I najwieksze wrażenie wywarł na nim flid Privi-no cos
          > pięknego!;)
          > A tak ogólnie to gdzieś sie spotkałam z opinią,że faceci lubią mocny makijaż
          > tylko u panienek w czasopisemkach a u swoich partnerek naturalność i
          > delikatność w tej kwestii...No,w sumie to dość znaczące..;D

          hej! a co to za cudowny fluid privi? możesz podać nazwę? będę wdzięczna :).
          pozdrawiam, pa!
          • kalooo Re: Co do mężczyzn naszych...;) 17.01.05, 13:27
            Voila,oto link do całego,obszernego watku o City Matt
            ;)
    • verena2891 Re: Ile makijażu masz na sobie?? 15.01.05, 23:15
      Ja to w tej chwili mam idealnie kryjaca , zielona glinke.Nic nie widac tylko
      oczy:)Pozdr.I milej nocy .

      --
      Bo w zyciu piekne sa tylko chwile...
      • Gość: OLA Re: Ile makijażu masz na sobie?? IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 16.01.05, 11:28
        :) Nie ruszam się z domu bez dobrze wytuszowanych rzes. Mam bardzo ajsne rzesy
        i ciemne włosy, więc wygląda to nieciekawie bez tuszu.
        Do tego najczesciej jakis cien do powiek,troszke kredki- ale delikatnie,zeby
        nie uzyskać "sztucznego" efektu i błsyszczyk na usta.
        Kiedy gdzies wychodze, to puder matujący (zadne podkłady) i troche różu na
        policzki + konturówka do ust. wsio
        • Gość: beezka Re: Ile makijażu masz na sobie?? IP: *.fordon.INTELINK.pl / *.n.INTELINK.pl 16.01.05, 12:20
          obecnie kremik nawilżajaco-matujący..
          a normalnie na codzień
          podkład kryjaco-nawilżająco-matujący soraya...te droższe na mnie nie działają:/
          czarna kredka do oczu
          cienie, zalezy od nastroju, albo ciemne, albo jasne;)
          tusz do rzęs-czarny
          puder na koniec,w kamieniu ale nałożony pedzlem..

          balsam do ust a na to nawilżająca szminka o naturalnym, lekko różowym kolorze..

          i tyle:)
          • czyzunia Re: Ile makijażu masz na sobie?? 16.01.05, 12:51
            orany dziewczyny, ale wy musicie tak normalnie,bez makijaży być brzydkie brrr.
            • wildorchid Re: Ile makijażu masz na sobie?? 16.01.05, 13:25
              makijaz[delikatny i umiejetnie nalozony]wymyslono po to by kobiety podkreslaly
              to co maja w twarzy pieknego.takze proponuje popracowac nad skladnia zamiast
              wyglaszac kretynskie komentarze.
              na codzien:krem nawilzajaco matujacy,korektor punktowo,tusz
              [obowiazkowo:)],kredka na dol oka,blyszczyk.
              wersja mocniejsza:to samo plus podklad,ewentualnie puder transparentny,jakies
              cienie i pomadka.
              • maga_ a koszty? a czas? :) 16.01.05, 16:13
                ja zdecydowanie nigdy się nie maluję, jakoś mój dziób wygląda ładnie bez tych
                wszystkich mazideł, a mój narzeczony potwierdza to (zdaje się, że gdybym zaczęła
                się malować to nie byłby zadowolony).

                po poczytaniu tego wątku policzyłam sobie:
                jeśli makijaż zajmuje około 15minut dziennie to wychodzi z tego około 91 godzin
                rocznie, prawda? to 91 godzin na czytanie książek (w tym czasie możnaby na
                przykład przeczytać całego Prousta :) i jeszcze by czasu zostało), spanie, dobry
                seks, spacery albo przeglądnie forum ;)
                jak to tak policzyć, to nie ma siły, żeby mi się chciało ten czas trwonić na
                pacykowanie :)

                z kosztami podobnie- 10 takich kosmetyków, to dla mnie ksiażki, płyty, wyjścia
                do kina, ładne ciuchy. czyli rzeczy wartościowsze, zdaje mi się.

                jakoś tak wychodzi, że mi się nie opłaca (zwłaszcza, że tak czy owak słyszę
                często, że urodziwa ze mnie kobietka ;) )
                • kampysia Re: a koszty? a czas? :) 16.01.05, 16:18
                  Tobie sie moze nie oplaca, a wiekszosci z nas jakos starcza pieniedzy i czasu
                  na wszystko, co wymienilas:)
                  Poza tym malowanie sie to takze po prostu przyjemnosc:) A trzeba robic to, co
                  przyjemne i nikomu nie szkodzi, prawda?
                • smee Re: a koszty? a czas? :) 16.01.05, 16:46
                  Moje refleksje na temat:

                  Primo, moj narzeczony tez twierdzi, ze najpiekniejsza jestem bez makijazu o
                  poranku, ubrana w senna mgielke... Jakby mi powiedzial, ze nie jest zadowolony,
                  ze sie maluje, to odpowiedzialabym mu, ze to jego problem i tyle :)

                  Secundo, jesli ktos sie maluje, to nie znaczy, ze jest
                  a) brzydszy
                  b) glupszy i nie zna Prousta
                  c) pacykuje sie
                  d) i na dodatek marnuje czas

                  Pozdrawiam wszystkie malujace i nie malujace sie. Peace!
                  • maga_ Re: a koszty? a czas? :) 16.01.05, 17:00
                    nie sugerowałam, że ktoś kto się maluje jest głupszy/brzydszy/nieoczytany czy
                    tym podobne (bo musiałabym automatycznie uważać za takie tę część moich
                    przyjaciółek, które się malują).
                    po prostu ja mam uczucie, że nieustannie mam za mało czasu na te wszystkie fajne
                    rzeczy, które robić lubię. nieważne ile mam czasu na przyjemności- zawsze go
                    jednak za mało :)
                    (oczywiście inna rzecz, jeśli komuś naprawdę sprawia przyjemność malowanie się,
                    wtedy to już nie jest czas stracony)
                    po prostu jeśli nie czuję potrzeby malowania się, nie wyglądam w ten sposób
                    ładnie (ze dwa razy w życiu, na większe wyjście pomalowała mnie profesjonalnie
                    moja przyjaciółka z pasją i talentem i nie czułam się ani komfortowo ani ładniej
                    niż na co dzień, wręcz słyszałam, że zwyczajnie makijaż mi nie pasuje, bo
                    zasłania ładną buzię :) ). więc uważam, że czas makijażowania się mogę
                    spożytkować lepiej i przyjemniej.
                    nie mówiąc już o pieniądzach :)
                    chociaż, oczywiście, każdy wybiera tak jak mu bardziej odpowiada :)
                    • Gość: czyzunia Re: a koszty? a czas? :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.05, 17:46
                      maga chyba cie lubię.
            • voluptas Re: Ile makijażu masz na sobie?? 17.01.05, 14:43
              Niestety, zdążyłam zauważyć, że ilekroć na tym forum pojawi się fajny wątek, w
              którym dziewczyny mogą i chcą trochę poopowiedać o sobie, swoich zwyczajach, a
              powiedziałabym, że niekiedy i zboczeniach kosmetycznych, pojawia się błyskotliwa
              "komantatorka", która z pełnym wyższości przekonaniem wygłasza wiekopomne
              sentencje typu:

              > orany dziewczyny, ale wy musicie tak normalnie,bez makijaży być brzydkie brrr.

              Zawsze zastanawiało mnie - po co? Po to, żeby sobie pogadać? Poprawić humor?
              Cóż, każdy robi to jak umie. Za komentatorkami nadciągają tabuny "poprawiaczek
              świata" i "specjalistek od cudzych finansów", które z góry zakładają, że jeśli
              ktoś się podmaluje, to a priori nie ma czasu na Prousta (którego powinien czytać
              co najmniej kwadrans dziennie), a pieniądze, które śmie wydać na kosmetyki,
              powinien przeznaczyć na swój szeroko pojęty rozwój. To zakrawa co najmniej na
              lekką paranoję. Cały ten wywód poparty jest "koronnym argumentem", że typu: mój
              narzeczony twierdzi, że bez makijażu wyglądam najlepiej. Rzeczywiście, to się
              nazywa poparzeć wypowiedź opinią autorytetu... Ręce opadają.

              A zatem, Drogie Panie, jeśli tak bardzo przeszkadza Wam widok umalowanej
              kobiety, lub sama świadomość, że inne "TO" robią, jeśli cena pudru zamienia Wasz
              mózg w kalkulator, który przelicza, co za powinnyśmy kupić w naszym dobrze
              pojętym interesie, jeśli uważacie że zadbana, a nie daj Boże, umalowana kobieta,
              to brzydka, zakompleksiona ofiara komercji, jeżeli w końcu same nie wiecie, że
              można malować się dla siebie i mieć z tego radochę, proszę, odpuśćcie sobie tego
              typu wątki. Po co Wam one? Przecież te wypacykowane lale, które się tu
              wypowiadają (a w ogóle cud mniemany, że potrafią pisać, bo, jak wiadomo, zbyt
              gruba warstwa makijażu może wywołąć niedotlenienie mózgu, a w konsekwencji jego
              cięzkie uszkodzenia), i tak nie zrozumieją subtelności Waszych aluzji. I nie
              wróca na jedynie słuszną w Waszym pojęciu drogę. Po co zatem męczyć siebie i
              innych? Poza tym złośc zaszkodzić może Waszej nieskażonej chemią urodzie! I
              jeszcze będziecie musiały zacząć się malować - co wtedy?

              pozdr.
              • kalooo Re: Ile makijażu masz na sobie?? 17.01.05, 14:54
                voluptas napisała:
                > Cały ten wywód poparty jest "koronnym argumentem", że typu: mój
                > narzeczony twierdzi, że bez makijażu wyglądam najlepiej. Rzeczywiście, to się
                > nazywa poparzeć wypowiedź opinią autorytetu... Ręce opadają.


                Że się tak spytam-to odnośnie mnie było??Bo ja nie twierdzę bynajmniej,że się
                nie maluję..O czym świadczyć może mój kufer do makijażu w postaci
                kilkunastocalowej skrzynki na narzędzia z Obi..:P
                • smee Re: Ile makijażu masz na sobie?? 17.01.05, 15:09
                  Nie kaloo, nie nerwujsia ;) To bylo chyba do tej dziewczyny, ktorej ja tez
                  odpisalam (tej od Prousta ;P) oraz do kogos tam wyzej jeszcze tez :))
                  • kalooo Re: Ile makijażu masz na sobie?? 17.01.05, 15:12
                    uhhh..No,uff..eh,to mi już ulżyło...<uff> ;)
                    Bo już aż mi rączęta się spociły...;D
                • voluptas Re: Ile makijażu masz na sobie?? 17.01.05, 15:10
                  Nie, do maga_.
                  Ty, kaloo, stara pudernica jesteś, bez najmniejszych szans na resocjalizację,
                  tak samo, jak i ja ;)

                  pozdr ;)
                  • kalooo Re: Ile makijażu masz na sobie?? 17.01.05, 15:15
                    > Ty, kaloo, stara pudernica jesteś, bez najmniejszych szans na resocjalizację,
                    > tak samo, jak i ja ;)

                    Hehehe...;D
                    No nie da się ukryć!;D
                    Ale najgorsze jest to,że dostałam tą skrzynkę na narzędzia od Niego,i ten
                    powiada mi ją wręczając-"Proszę,schowaj sobie wszystkie kosmetyki do niej."
                    A mi sie ledwo szminki tam pomieściły...;(
                    • voluptas Re: Ile makijażu masz na sobie?? 17.01.05, 15:20

                      > Ale najgorsze jest to,że dostałam tą skrzynkę na narzędzia od Niego,i ten
                      > powiada mi ją wręczając-"Proszę,schowaj sobie wszystkie kosmetyki do niej."
                      > A mi sie ledwo szminki tam pomieściły...;(

                      Dobre ;) Mój za to stostuje taktykę ograniczania hmmm... przestrzeni życiowej i
                      na moje błagania o wygospodarowanie jeszcze jednej, choćby malutkiej półeczki,
                      cobym miała gdzie ciuchy trzymać (bo w szafie zalega zgoła coś innego),
                      odpowiada ze znawstwem "Nie, bo tak zawalisz kosmetykami"... ;)
                    • Gość: agni nerwoosie ty, kaloo ;-P IP: *.chello.pl 17.01.05, 19:39
                      już się stawiasz?
                      voluptas, fajna jesteś. mnie proszę dołączyć do grona starych pudernic, co to
                      sie od 13 roku życia malują i wszystkie ciotki im zawsze mówiły, że jak będą
                      miały 30 to będą wyglądały na 50
                      dziś mam bazę avonu (kiepski zakup, wcale nie warto, ale mam to zużywam), creme
                      puff jasny (odcień light&gay), na brwiach czarny cień, bo jak sobie ostatnio
                      kupiłam konturówkę, to zamiast wywalić do śmieci starą wywaliłam świezo
                      kupioną, na oczach dwa odcienie zieleni, ciemniejszy zamiast konturówki i dość
                      sporo podkręcającego tuszu. do tego ciemny błyszczyk (tzn. miałam w pracy)
                      normalnie jak wychodzę z domu na chwilę, to wszystko zależy od tego czy mam
                      akurat hennę czy nie, jak nie to musze coś z brwiami i rzęsami zrobić, coby nie
                      straszyć ludzkości ;-)
                      czasem jak mam humor to nawet rano do sklepu zakładam czerwona szminkę - a co
                      mi tam, lubię tak nosić i już, ale nie zawsze, wszystko od humoru zależy
                      całkiem bez makijażu mogę wyjść bez problemu z domu, jak mi sie nie chce
                      inaczej, warunkiem jest tylko henna no i odrobina jasnego pudru w kamieniu -
                      jak henny nie mam i zaczynam juz coś robić, to idę zwykle na całość. pozdr.

              • balbina_alexandra Voluptas, brawo! 17.01.05, 20:03
                Nie chce mi się już dopisywać sążnistych epistoł do tego wątku bo jestem już
                zmęczona, siedzę dziś cały dzień w domu i pilnie pracuję - uwaga, bez grama
                makijażu :))) Ale powiem tylko że mogę się wszystkimi kończynami podpisać pod
                Twoimi słowami. Zwłaszcza pod tymi, które odnoszą sie do niezawchwianego
                autorytetu Pana i Władcy :)

                A co to swoją drogą komu szkodzi, czy czas spędza na czytaniu Prousta czy na
                malowaniu paznokci. Ja paznokci nie maluję, bo mam bardzo krótkie, Prousta
                przeczytałam jeszcze w liceum i po dziś dzień jest to jedna z książek, która
                wywarła na mnie wielkie wrażenie. Zresztą, wśród moich humanistycznie bardzo
                wykształconych koleżanek, jestem nieliczną, która przebrnęła przez wszystkie
                tomy. A malowac się lubię, jest to dla mnie taki sam element dbania o siebie,
                jak mycie zębów, jak odprasowane spodnie i czyste buty. Nie wyobrażam sobie
                pójścia do pracy zupełnie bez makijażu. Co innego z pieskiem czy do sklepu po
                buleczki i maślankę, dziś cały dzień paraduję tylko z tłustym blokerem na
                obliczu i dobrze jest :)

                Voluptas, dziękuję za Twojego posta, wyraziłaś dokładnie to co i ja czuję :*
                • maga_ Re: Voluptas, brawo! 17.01.05, 21:30
                  ja proponuję przeczytać jeszcze raz, spokojnie, bez nerw i ze zrozumieniem ;)
                  to, co napisałam było moim subiektywnym poglądem i zaznaczyłam wyraźnie, że
                  jeśli makijaż należy dla kogoś do przyjemności, a nie do kategorii "bo wypada",
                  "bo muszę" to wtedy sprawa ma się inaczej i czas rzeczywiście jest tego wart.
                  a tu nagle burza, jakbym wszystkich pazurami od lustra odciągała ;)
                  zaznaczyłam- moje przyjemności są inne, mam przyjaciółki, które się malują,
                  które to lubią (jedna nawet tak już zawodowo to malowanie uprawia :) ) i to jest
                  w porządku.
                  o ile zalicza się do przyjemności.

                  a narzeczony nie odgrywa autorytetu Pana i Władcy, jest kimś, komu chcę się
                  podobać, więc cieszy mnie to, że nie przeszkadza mu fakt, że ja po prostu
                  malować się nie lubię. gdyby wolał mnie umalowaną, to nie malowałabym się tak
                  czy inaczej. ale dobrze, że podziela mój pogląd na mój dziób ;)

                  więc- bez nerwów i doszukiwania się uwag w waszą stronę tam gdzie jest tylko
                  moja subiektywna opinia odniesiona do mnie. bo na nerwy to już, chyba się z tym
                  akurat zgodzicie, na pewno szkoda czasu ;)
                  pozdrawiam
    • tuti zwykle to byl 16.01.05, 19:24
      podklad w kremie, na to puder sypki w celu zatuszowania krostek tradzikowych,
      lekki cien na oczy i rzesy
      usta to raczej tylko ochornna pomadka, lub niejaskrawy kolor

      a teraz?lecze sie tetracyklina i masciami po wizyciue u dermatologa
      puder w kremie odpada, bo mi sie luszczy skora(ej no bez przesady, ale poki co
      pudru wole nie nakladac, nie wyglada to zbyt dobrze)
      kiedy pierwszy raz mialam wyjsc z domu bez makijazu-bez podkladu, myslaam ze
      zwaariuje, zaplacze sie i nie wiem co jeszcze, w ogole nie wyjde
      wzielam tylko z COCO CHANEL odrobine rozu na policzku (korzystajac z mniej
      wiecej takiego kompletu-6 uniwersalnych kolorow, napisane ze do oczu, policzkow
      i ust..
      www.wizaz.pl/produkty/baza/censura.php?tsid=1&csid=1&cmd=details&itemid=5044)
      • Gość: Eri Re: zwykle to byl IP: *.82-139.bia.tkb.net.pl 16.01.05, 20:11
        w tej chwili, tylko krem nawilżajacy... Jak wstaję rano, zazwyczaj za póxno, to
        tylko zostaje mi czas na bardzo lekki makijaż, krem i korektor plus puder
        sypki, czasami maskara... na wieczór - wyjście, normalny makijaż, ale bez
        przesady... nic nie wygląda gorzej niż nastoletnie pudernice... brr...
        naturalny makijaż, niewidoczny makijaż - to jest dopiero sztuka!
    • Gość: GOGA MAKIJAŻ PERMANENTNY IP: *.aster.pl / *.aster.pl 17.01.05, 13:25
      Szukam bardzo dobrej linergistki w Warszawie.Czy ktoś zna salon w którym
      pracuje taka ,która mnie nie oszpeci nierównym makijażem i dobrze dobierze
      kolory? Jak na razie mam kreski na oczach i jestem bardzo z nich zadowolona ale
      niestety wykonująca je linergistka wyjechała na stałe za greanicę.Z góry
      dziękuję za odpowiedzi!!!
    • Gość: evel Re: Ile makijażu masz na sobie?? IP: *.zgora.dialog.net.pl 18.01.05, 22:44
      Jak dla mnie makijaz jest niezbedny... ale z umieram!!!!! Makijaz jest ladny
      jak go nie widac :) a nie kg tapety na twarzy i cieknace od tuszu rzesy...
      pozdro
    • Gość: Kinga K. Re: Ile makijażu masz na sobie?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.05, 18:29
      - wersja codzienna: zero makijażu, twarz posmarowana kremem nivea, rzęsy i
      brwi - brązowa henna;
      - wersja elegancka: rzęsy pomalowane brązowym tuszem, jakieś cienie,
      ewentualnie czerwony błyszczyk, brązowa kredka pod oczy.

      Napudrowana byłam chyba ze dwa razy w życiu, w pudrze się duszę. W lakierze na
      paznokciach też, ale ze trzy razy do roku je maluję.

      Im mniej mam zresztą na sobie kosmetyków, tym lepiej się czuję i tym lepiej
      wyglądam. Kiedyś smarowałam się jakimiś w kółko, i efekt był taki sam. Pryszczy
      nie mam, karnację mam ok, ja tam jestem zadowolona. I oszczędzam sobie na
      mazidłach!
      Maseczki, peelingi, owszem - lubię mieć świeżutką buźkę, nie wyobrażam sobie
      pudrowania.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka