milena666
25.03.05, 11:13
Dzień dobry.
Ostatnio zrobiłam sobie badanie trichogramem, tak jak zleciła mi to moja
dermatolog. Oto wyniki:
% włosów anagenowych - 27 (min 70)
% wlosów katagenowych - 0 (max. 3)
% włosów telegenowych - 25 (max 15)
% włosów dystroficznych - 0 (max. 3)
% włosów dysplastycznych - 12 (max. 10)
% włosów ułamanych - 36 (max. 10)
Wniosek: Niezwykle duża łamliwość włosów, co wpływa na obniżenie odsetka
włosów rosnących.
Ponadto badania krwi, a mianowicie tsh, poziom żelaza w surowicy oraz
morfologia + rozmaz w porządku.
Problem tkwi w tym, że włosów trace bardzo dużo (80 dziennie [wiem ze 100 to
norma, ale mnie to nie pociesza]- już są duże prześwity). Pani od trichogramu
powiedziala żebym jadła dużo żelatyny oraz mięsa i z wynikami krwi poszła do
swojej dermatolog. Tak też zrobiłam. Moja dermatolog powiedziała mi żebym sie
nie martwiła i przepisała AlpicortE do w masowywania w głowe oraz kazala
obciąć włosy, dodając że tego wypadania nie da się nigdzie zaklasyfikować i
trzeba czekać. Dodatkowo jem tabletki Silicea i witaminki Rexorubia. Teraz
jest pytanie czy to mi wystarczy, bo standardowo moja dermatolog zaleciła mi
szampon i maske firmy DURCAY - regenerującą. Tylko, że ona już z 5 rzecz tej
firmy mi wciska, a pani od trichogramu powiedziała, żeby w cuda nie wierzyć i
kupować zwykle szampony i maski. Dodatkowo wiem co jest przyczyną wypadania,
mialam poprostu krótką przygodę z pewnego rodzaju używkami, ale zakończyłam
ją 3 miesiące temu. Chciałabym zasięgnąć jeszcze pani opini w sprawie moich
wlosów, myśle, że informacje jakie pani dałam są wystarczające.
Z góry dziękuje
ps. Włosy są cienkie i suche - stosuje szampon H&S oraz maske Dove