Dodaj do ulubionych

Piekło wysokich obcasów

IP: 62.233.187.* 23.07.02, 01:34
Jeszcze kilka lat temu bym o tym w ogóle nie pomyślała, a teraz przeżywam
koszmar. Bardzo lubiłam nosić wysokie obcasy. Jestem dość niska (150cm) więc
nosiłam je cały czas. Zaczęłam w 7 klasie podstawówki, najpierw były to
niewielkie kliny. Potem polubiłam słupki. W liceum nosiłam prawie wyłącznie
10-centymetrowe szpilki. Gdy zaczynałam studia moje stopy zaczęły mnie
niepokoić. Boso chodziłam odruchowo na palcach, niższe obcasy były bardzo
niewygodne. Coraz częściej bolało mnie pod palcami po dłuższym chodzeniu. Ból
stał się częścią mojego życia, a ja głupia myślałam, że to normalne. Moje
koleżanki chodziły po górach, a ja nie mogłam wtłoczyć stóp w adidasy. W
pewnym momencie zorientowałam się, że nie mam w ogóle płaskich butów. Nawet
domowe klapki miały 8-centymetrowy obcas. Któregoś dnia wracając z zajęć w
super modnych klapkach na 12-cm szpilce potknęłam się na schodach. Trafiłam
do ortopedy. Był przerażony gdy badał moje stopy. Mówił o zniekształceniach i
mojej głupocie. Teraz już wiem, że moje palce są MŁOTECZKOWATE, a te
wystające kosteczki to HALUKSY. Mam 24 lata i czekam na zabieg operacyjny
moich zniszczonych stóp. Dziewczyny przestrzegam was wszystkie. Nie ulegajcie
modzie. Nogi muszą nam starczyć do końca życia.
Sylwia
Obserwuj wątek
    • Gość: katrina Re: Piekło wysokich obcasów IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 23.07.02, 07:20
      współczuję. nie moge uwierzyć ze nikt cię przed tym nie ostrzegł? naprawdę nie
      masz w rodzinie, czy nie znasz jakiejs pani w wieku 50-60lat, która ma halluksy
      własnie z powodu noszenia obcasów w nłodości? Wtedy nosiła je stale chyba duża
      liczba kobiet, taka była moda. Ja znam trzy kobiety które miały niedawno albo
      będa miec niedługo te operację, ale one sa w szystkie po sześćdziesiątce! I
      pilnują wszystkich młodszych kobiet i dziewcząt jakie znaja żeby nie nosiły, a
      w każdym razie żeby były świadome do czego prowadzi zbyt częste noszenie
      obcasów. Moja Mama nigdy nie chodziła na obcasach mimo niskiego wzrostu, bo
      całe życie ubiera się na sportowo i poza tym jakos nie mogła się nauczyć, i w
      wieku 42 lat mogłaby reklamowac kremy do stóp. Ja odziedziczyłam po niej
      ten "gen antytalentu" do chodzenia na obcasach, szpilki sa poza moim zasięgiem
      całkowicie, od czasu do czasu noszę stabilne wysokie obcasy ale zawsze na
      wyjścia nie wymagające dużo chodzenia, ewentualnie na niższych, ok.4-6cm moe
      przez pare godzin chodzić po mieście, ale bardoz rzadko funduje sobie te
      torturę. Do niedawna zazdrościłam innym dziewczynom umiejętności chodzenia na
      obcasach, tego że nie jest top dla nich problem, że moga robić to częściej niż
      ja (mam 171 wzrostu, na wysokich obcasach wyglądam bardzo dobrze), a jestem
      taki antytalent i nie umiem. Zazdrość i żal przeszły mi jak ręka odjał jak mama
      mojego chłopaka pokazała mi stopy (ma najgorsze halluksy jakie widziałam).
      CZeka na operację. O nie, wielkie dzięki, wolę jednak chodzić na płaskich!
    • Gość: CASPER Re: Piekło wysokich obcasów IP: *.clan.pl 23.07.02, 07:48
      Ha, więc mnie nic nie grozi. Nie potrafię chodzić na wysokich obcasach. Kiwam
      się, potykam i koszmarnie bolą mnie stopy. Na większe wyjścia jeszcze przeżyję,
      ale nie na codzień czy do pracy. Jeśli czasem ubiorę się na tyle elegancko że
      już nie wypada włożyć innych butów, to po 8 godzinach biegania mam po prostu
      spuchnięte kostki. No i fakt, że noszę rozmiar 35 też nie pomaga- gdy but ma 10
      cm obcas to ja stoję na samym czubku dużego paca. Zawsze było mi z tego powodu
      smutno, ale może jedna wyjdzie mi to na dobre? :)
      Pomyślnego wyniku leczenia życzę
      • Gość: Helena Re: Piekło wysokich obcasów IP: *.waw.cdp.pl 23.07.02, 09:51
        Szczerze wspolczuje, ale wedlug mojej najlepszej wiedzy i wiedzy ortopedow,
        dobre buty na obcasie, dobrze wywazone i dajace stopie odpowiedne oparcie,
        noszone z umiarem, wogole nie szodza. Dlatego na butach sie nie oszczedza.
        Halluksy natomiast sa bardzo czesto uwarunkowane sklonnosciami genetycznymi i
        jak sie ja ma, trzeba sie tym zajac a nie zwalac wine na obcasy. Naprawde
        noszenie juniorkowatych polbutkow czy wysokich obcasow nie robi stopie wiekszej
        roznycy pod warunkiem, ze sa to dobre buty. Tak samo mozna sobie znieksztalcic
        stope i nabawic sie zwyrodnien noszac plaskie obuwie, jezeli jest ono kiepskie.
        Pozdrawiam
        H.
        • Gość: Aga Re: Piekło wysokich obcasów IP: *.future-net.pl 23.07.02, 09:56
          Przesada w żadną stronę nie jest wskazana - każdy ortopeda powie, że
          najkorzystniejsze z punktu widzenia stopy:) są obcasy 3-5 cm. A halluksy to
          raczej nie od obsaców się robią, tylko od wąskich nosków szpilek - dlatego
          nasze mamy tak cierpią, bo trafiły na szalone lata 60:) Ja nie lubię zbyt
          wysokich obcasisków, ale i nie płaskie. Moje butki mają tak od 5 do 8 cm, a że
          po domu uwielbiam chodzić boso, halluksy mi nie grożą. Ale noszenie obcasów od
          7 klasy (!) wydaje mi się przesadą, ale może jestem inne pokolenie, u nas byś
          za to wyleciała ze szkoły:)))
        • Gość: katrina Re: Piekło wysokich obcasów IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 23.07.02, 09:58
          Przecież wyraźnie napisała, że problem polega na tym, że nosiła BEZ umiaru.
          • Gość: Xena Re: Piekło wysokich obcasów IP: *.acn.waw.pl 23.07.02, 11:08
            Ja też nie lubię chodzić w butach na wysokim obcasie - 5 cm to maks, przy
            którym moja stopa jeszcze czuje się komfortowo, a ja mogę biegać po mieście
            przez cały dzień. Z drugiej strony nie przepadam też za zupelnie płaskim
            obuwiem - zwłaszcza klapeczki na ultracienkiej podeszwie sa dla mnie szczytem
            niewygody, po kilku godzinach boli mnie noga w stawie skokowym i mam obolałe
            podbicie, ale juz w dobrych butach sportowych z elastyczną podeszwą (takich
            aerobicowych) prawie że fruwam - nogi same mnie niosą i to nie jest żadne
            bredzenie.
            Acha, i osobiście nie wierzę, ze nawet DOBRE buty na ultrawysokim obcasie,
            uzywane non-stop, nie robią szkód - to nie jest wszak prawidłowe fizjologiczne
            ułożenie stopy, po kilkunastu, kilkudziesięciu latach dźwigania cięzaru ciała w
            nieprawidłowym ułożeniu stopy mogą się zdeformować. Wysokie obasay przesuwaja
            środek cięzkości ciała, niezależnie od pozornej wygody obuwia, z czasem
            powodują patologiczne zmiany w kostkach. 7-centymetrowy obcas powoduje ponoć
            siedem razy większe obciążenie niż obcas o wysokości 2,5 cm, większe jest też
            obciążenie kolan (--> uszkodzenia tkanki chrząstkowej kolana, zmiany
            zwyrodnieniowe). Mnie to osobiście przekonuje, by nie szaleć ze szpilkami, ale
            każdy robi, jak chce.
            • Gość: gAndzia Re: Piekło wysokich obcasów IP: *.se.com.pl / 10.0.200.* 23.07.02, 11:31
              no cóż, ja obcasy zaczęłam nosić na studiach, płaskich butów w zasadzie (z
              dwoma bodajże wyjątkami) nie mam, nie lubie tez zbyt wysokich, bo mi się po
              prostu nie podobają. 5-7 cm to optymalna dla mnie wysokość, mogę w nich chodzic
              cały dzień, a poza tym slicznie wygląda w nich noga:) na bosaka też uwielbiam
              latać, po domciu, kapcie tylko w mrozy:)) kocham wąąąąąskie czuby, ale mam tez
              buty z innymi, i w ogóle tyle butów, że stopa sie gimnastykuje, bo każde są
              inne. na halluxy się na razie nie zanosi - moja mama w tym wieku juz miała. a
              dziecku z podstawówki na pewno bym nie pozwoliła nosić szpilek, w kazdym razie
              nie na co dzień:)
              • Gość: Nika Re: Piekło wysokich obcasów IP: *.waw.cdp.pl 23.07.02, 11:36
                ale mnie przestraszyłyście, nie napiszę nic wiecej bo sie strasznie
                zdenerwowałam tymi haluksami w przyszłości...
                już nie wiem jakie buty mam nosić....
    • dziewczyna1 Re: Piekło wysokich obcasów 23.07.02, 12:04
      Drogie Kobiety!to nie do konca tak z tymi wysokimi obcasami i
      halluksami,wlasnie niedlugo moja przyjaciolka bedzie miala operacje na te
      wstretne halluksy,a w swym 22 letnim zyciu obcasy zaozyla gora 2 razy,bo tylko
      sportowy styl jest jej ulubionym."kobiety z natury maja slabsze miesnie i
      wiazadla stop.dlatego kosci srodstopia rozsuwja sie a duze palce u stop
      wykrzywiaja sie i odchylaja,tworzac tzw.paluchy koslawe.powstawaniu halluksow
      sprzyja nie tylko noszenie wysokich obcasow,takze ciaza,otylosc.ale najczesciej
      te sklonnosc dziedziczy sie po matce",ja czesto chodze w wysokich obcasach wiec
      prosze jezeli ktoras z Was miala juz operacje to opiszcie jak to jest przed i
      po (i ewentualnie w trakcie:(,dziekuje i pozdrawiam!
      • Gość: dzosi Re: Piekło wysokich obcasów IP: 213.68.26.* 23.07.02, 15:20
        Z tego co wiem haluksy niestety są sprawą dziedziczną, co nie oznacza, że chodzenie na wysokich szpilach i w
        niewygodnych butach nie ma wplywu na stan naszych nóg. Moja babcia ma haluksy, moja mama i moja siostra, która
        chyba dwa razy w życiu miała na nogach buty na wysokich obcasach, mnie na szczęście to ominęło!
        Tak się składa, że akurat w zeszły piątek moja mama miała właśnie operację haluksa, już drugiej nogi, tak więc moge
        Wam napisać jak to mniej więcej wygląda.
        Może zaznaczę, bo jest to ważne, że jechała na tą operację aż do Monachium, ponieważ tylko tam jest jedyny
        chirurg-ortopeda, który operuje haluksy całkiem inną metodą, przywiezioną z USA. Polega to mniej więcej na tym, że
        standardowo (w Polsce na 100%) usuwana jest ta wystająca kość, która po pewnym czasie odrasta. Ten lekarz w
        Monachium wyjmuje duży palec ze stawu i podpilowuje jakąś kostkę pomiędzy tym dużym palcem a następnym i jakoś
        sprytnie nasadza palec z powrotem, tak że jest prosty. Po operacji noga jest tylko bandażowana, nie wsadzana jak u
        nas w gips i w sumie juz w kilka godzin po operacji można chodzić, oczywiście o kulach. Na drugi moja mama sama
        wróciła autobusem do Polski.
        Opisuję to tylko tak dla informacji, sama dowiedziałam się o tej metodzie od mojej kolezanki, która też ma zoperowane
        dwa haluksy.
        • Gość: joanna Re: Piekło wysokich obcasów IP: 64.132.60.* 16.09.02, 16:49
          Dzosi,

          Mnie takze czeka podobna operacja. Czy mozesz napisac cos wiecej o lekarzu
          (jakis kontakt?), formalnosciach i kosztach zabiegu? Jak mozna sie tam dostac?
          Ogarnia mnie przerazenie kiedy slysze o szesciu miesiacach wyjetych z zycia.
          Please.

          j.
      • Gość: t. Re: Piekło wysokich obcasów IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 24.07.02, 09:59
        Sylwia pisze o palcach młoteczkowatych. Co to takiego???
    • Gość: nina Re: Piekło wysokich obcasów IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 23.07.02, 12:43
      ale przeciez teraz wlasnie jest,mozna tak powiedziec,moda swoista na plaskie
      obcasiki-takie 2-3 cm!ja nie nosze wyzszych obcasow niz 5 cm i jeszcze pare lat
      temu trudno mi bylo dostac takie niewysokie ladne buty,a teraz nie ma zadnego
      problemu...!
      takze mam nadzieje ze taki trend zostanie juz na stale,bo to zdrowe,wygodne i w
      ogole:)))
    • Gość: Mar Re: Piekło wysokich obcasów IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 23.07.02, 14:05
      Moja babcia miała takie haluksy że pod koniec zycia to już chodziła w
      specjalnych skarpetkach z podeszwą bo normalnych butów nie włożyła. Niestety ja
      tez mam skłonności. Mimo że nigdy nie nosiłam szpilek, jedynie buty na
      stabilnym obcasie 5-6 cm, a i to rzadko bo mi niewygodnie. Dlatego dużo ćwiczę
      palce, noszę kliny Scholla a swego czasu tzw. aparat korekcyjny Marcin -
      plastkiwa szyna do odciągania palucha od reszty palców.
      Będąc w szpitalu onegdaj, leżałam z kobitką po operacji haluksow - zaczęła
      stawać na nogi po kilku dniach, a lekarz zapowiedział jej pożegnanie z wysokimi
      obcasami. A i tak ją ostrzegł że może jej to wracać pomimo profilaktyki.
      • Gość: Nika Re: Piekło wysokich obcasów IP: *.waw.cdp.pl 23.07.02, 14:14
        A czy zmieniacie codziennie buty? To znaczy nie na nowe, tylko na inną parę?
        Czy też chodzicie w jednych swoich ulubionych? A w ogóle to jak jest lepiej,
        zmieniać czy nie?
        • Gość: gAndzia Re: Piekło wysokich obcasów IP: *.se.com.pl / 10.0.200.* 23.07.02, 14:43
          lepiej jest zmieniać, także dla butów, powinny dobrze wyschnąć i odpocząc
          (przynajmniej 24 godziny). a noszenie róznych butów (kształtów, wysokości) jest
          dobre dla stopy i dla mięsni łydki (kiedy się nosi tylko b.wysokie obcasy,
          mięsnie łydki się skracają i w zasadzie nie możne już chodzić na płaskim, bo
          bolą - tak ma np. moja mama, która od młodości latała w szpilkach:))teraz nawet
          kapcie ma na obcasie)
        • Gość: gAndzia Re: Piekło wysokich obcasów IP: *.se.com.pl / 10.0.200.* 23.07.02, 14:43
          lepiej jest zmieniać, także dla butów, powinny dobrze wyschnąć i odpocząc
          (przynajmniej 24 godziny). a noszenie róznych butów (kształtów, wysokości) jest
          dobre dla stopy i dla mięsni łydki (kiedy się nosi tylko b.wysokie obcasy,
          mięsnie łydki się skracają i w zasadzie nie możne już chodzić na płaskim, bo
          bolą - tak ma np. moja mama, która od młodości latała w szpilkach:))teraz nawet
          kapcie ma na obcasie)
    • Gość: Mar Re: Piekło wysokich obcasów IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 23.07.02, 15:01
      Ja każdego dnia chodzę w innych, właśnie po to żeby zróżnicować pracę stóp i
      nóg, poza tym dobrze jest jak buty wyschną. Te ktorym sie da zakładam także
      prawidła żeby sie nie zniekształcały.
      • Gość: Nika Re: Piekło wysokich obcasów IP: *.datastar.pl 23.07.02, 15:23
        to ile wy macie par butów?
        nie chodzi mi tu o różne pory roku, ale np na lato. Ja mam chyba o wiele za
        mało zeby codzienie chodzić w innych.
        • Gość: Mar Re: Piekło wysokich obcasów IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 23.07.02, 16:12
          Wystarczą dwie - po prostu codziennie zakładasz te w których cię wczoraj nie
          było. A butów to prwada mam sporo. Ale to dlatego że mam duzą nogę więc kupuję
          jak są na mnie. Na zapas.
          • Gość: Maja Do Mar IP: *.magma-net.pl 23.07.02, 17:31
            Mar, mam pytanko dot.klinów Scholla. W mojej rodzinie również haluksy są
            dziedziczne, moja mama strasznie się z nimi męczy. Ja chciałabym tego uniknąć
            (mam 20 lat),ale nie do końca wiem, jak mam się zabrać za profilaktykę. Czy te
            kliny są w różnych rozmiarach? A jeśli tak, to jak się je określa - w
            zależności od rozmiaru stopy??? Dzięki za wszelkie info na ten temat.
            • kromka Re: Pelloty 24.07.02, 10:13
              P e l l o t y, to takie wkładki (również Sholl'a), które wkleja się do butów -
              jest to taka poduszeczka w miejscu, gdzie kości śródstopia się "rozłażą". Ma to
              sprzyjać prawidłowemu ułożeniu kości i zminimalizować ból stopy.
              W praktyce jest to nieco uciążliwe, szczególnie w letnich butach, np. klapkach.
              W butach zimowych mam pelloty na stałe.
              Przeważnie takie problemy towarzyszą płaskostopiu poprzecznemu (niestety u mnie
              też). Wysokie obcasy - u mnie odpadają. Dobrać wygodne buty - utopia. Problem
              trwa juz u mnie dobrych kilka lat. Chodziłam nawet na rehabilitację (Solux,
              Diadynamic? Nie pamiętam...), jeszcze nie mam haluksów, ale mam chyba lekkie
              początki no i oczywiście dziedziczne skłonności - po Mamie.
            • Gość: Mar Maja IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 26.07.02, 11:07
              Kliny Scholla sa w jednym rozmiarze - to takie gumki - rozpychacze które wkłada
              sie pomiędzy paluch a drugi palec, żeby paluch nie zginał sie w stronę reszty
              palców. Mozna je nosic na codzień w butach (oczywiscie zakrytych), chociaż są z
              gumy (lateksu?). Są tez takie z cienkiej gąbeczki (po 3 sztuki różnej
              wielkości) ale one są dla mnie za małe i niewiele dają.
    • Gość: SUZI Re: Piekło wysokich obcasów IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 25.07.02, 20:24
      co to są palce mloteczkowate ???
    • Gość: Lilka Re: Piekło wysokich obcasów IP: *.eu.org / 192.168.0.* 25.07.02, 23:09
      Moja babcia miała, moja mama ma i ja też. Uwarunkowane
      genetycznie. Znajome panie sztuk trzy miały na to
      operacje i każdej odrosło. Ja nigdy nie nosiłam
      obcasów, ale nie przez halluksy (moja mama do dziś nosi
      wysokie obcasy) tylko dlatego, że po prostu nie jestem
      do nich przyzwyczajona. Kiedyś wylądowałam u ortopedy,
      bardziej z ciekawości niż potrzeby i powiedział, że
      operacja i nic więcej. Nie zdecydowałam się. Potworny
      ból, gips, nauka chodzenia od podstaw i minimum pół
      roku z głowy. Póki co nie przeszkadzają mi, a do
      efektów wizualnych zdążyyłam przywyknąć.
      • roodanaserio Re: Piekło wysokich obcasów 26.07.02, 10:48
        Moja mama ma halluksy i to chyba dziedziczne .... Nosila obcasy, ale nigdy
        bardzo wysokie, raczej waskie. Przez h. bardzo cierpi, ratuje sie wkladkami,
        masazami, moczeniem stop po calym dniu w soli itp. Nie zdecyduje sie na
        operacje, bo w Polsce, jak juz pisaly dziewczyny - to koszmar. Kule, pol roku
        wyjete z zycia, a moja mame na to nie stac.
        Za kilka lat zafunduje jej te operacje w Niemczech i tyle. A moze i do nas ta
        metoda przyjdzie ?


        Co do obcasow - ja chadzalm ok. 5 lat z przerwami - w szkole sredniej nieco i
        potem, w pracy. Nigdy wiecej - teraz niebotycznych obcasow mam ze 2 pary,
        reszta sredniawa [raczej niskie] lub plaskie. Ja na szczescie nie mialam
        laskostopia i halluksy sie nie pojawiaja, ale od szpilek i waskich noskow
        zalatwilma sobie paznokiec od duzego palca prawej stopy - wrastal tak, ze
        skonczylo sie powaznym zabiegiem ze skrobanim kosci. Do konca zycia mam
        uszkodzony ksztalt plytki. Poza tym bolaly mnie lydki - mialam silne skurcze
        oraz wysiadal mi kregoslup !

        A drugi paznokiec tez ma tendensje do wrastania i musze go pilnowac. Dzis juz
        raczej plaskie obuwie + fachowy pedicure. Szpile omijam, nosze tylko na
        imprezy, a potem przez 5 dni omijam obcasy :)


        r
    • harry1969 Re: Piekło wysokich obcasów 09.08.02, 20:42
      Niesamowita opowieść! Jestem pod wrażeniem! Zastanawiam się, jak możliwe jest
      noszenie tak niewygodnego i niezdrowego obuwia bez bólu ??? Sylwia o tym
      opowiedziała, a ile kobiet katuje się tak jak ona ??? Abstrakcyjna głupota...
    • harry1969 Re: Piekło wysokich obcasów 15.09.02, 12:18
      Gość portalu: Sylwia napisał(a):

      > Jeszcze kilka lat temu bym o tym w ogóle nie pomyślała, a teraz przeżywam
      > koszmar. Bardzo lubiłam nosić wysokie obcasy. Jestem dość niska (150cm) więc
      > nosiłam je cały czas. Zaczęłam w 7 klasie podstawówki, najpierw były to
      > niewielkie kliny. Potem polubiłam słupki. W liceum nosiłam prawie wyłącznie
      > 10-centymetrowe szpilki. Gdy zaczynałam studia moje stopy zaczęły mnie
      > niepokoić. Boso chodziłam odruchowo na palcach, niższe obcasy były bardzo
      > niewygodne. Coraz częściej bolało mnie pod palcami po dłuższym chodzeniu. Ból
      > stał się częścią mojego życia, a ja głupia myślałam, że to normalne. Moje
      > koleżanki chodziły po górach, a ja nie mogłam wtłoczyć stóp w adidasy. W
      > pewnym momencie zorientowałam się, że nie mam w ogóle płaskich butów. Nawet
      > domowe klapki miały 8-centymetrowy obcas. Któregoś dnia wracając z zajęć w
      > super modnych klapkach na 12-cm szpilce potknęłam się na schodach. Trafiłam
      > do ortopedy. Był przerażony gdy badał moje stopy. Mówił o zniekształceniach i
      > mojej głupocie. Teraz już wiem, że moje palce są MŁOTECZKOWATE, a te
      > wystające kosteczki to HALUKSY. Mam 24 lata i czekam na zabieg operacyjny
      > moich zniszczonych stóp. Dziewczyny przestrzegam was wszystkie. Nie ulegajcie
      > modzie. Nogi muszą nam starczyć do końca życia.
      > Sylwia

      W sieci znalazłem świetny artykuł o dziewczynie z podobnymi problemami -
      aca.ninemsn.com.au/stories/495.asp
      GROZA!!!
    • Gość: Drzazga Re: Piekło wysokich obcasów IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 16.09.02, 12:44
      W 100% zgadzam się z Heleną i gAndzią, noszenie butów na szpilce nie musi
      skończyć się kalectwem, pod jednym warunkiem: to muszą być dobre buty!
      Kupienie takich, przynajmiej w Polsce, graniczy z cudem, a wysoka cena wcale
      nie gwarantuje jakości.
      Uwielbiam wysokie obcasy, umiem na nich chodzić, ale gdy chcę kupić nowe
      pantofle trafia mnie ciężki szlag, pomijając estetykę i trwałość, jakieś 95%
      towaru sklepach nadaje się wyłącznie do postawienia na wystawie. Noszenie
      grozi w najlepszym razie otarciami i koszmarnym bólem. Jak ja bym dorwała
      projektantów i wykonawców tego gówna, to...!!! Albo nie, najlepsza terapia dla
      tych sadystów to zmusić ich do użytkowania własnych wyrobów przez drobne 8
      godzin dziennie.
      I niech potem leczą się na własny koszt.

      Z własnego doświadczenia wiem, że możliwe jest zrobienie ślicznych pantofelków
      na wysokiej, cieniutkiej szpileczce (flek wielkości paznokcia na moim
      serdecznym palcu). Od kilku lat uczę się dla własnej fanaberii tańca
      towarzyskiego i prawie od początku używam specjalnych butów tanecznych, na
      właśnie takim obcasiku. Dwa lata temu zrobiłam sobie na zamówienie kolejną parę
      i po raz pierwszy założyłam na wybitnie tanecznego Sylwestra - prawie 13
      godzin w jednej parze butów,w tym ok. 9 godzin tańca. Nawet maleńkiego otarcia,
      stopy nie bolały WCALE, a filigranowa byajmniej nie jestem.

      Kiedyś na zajęcia zapomniałam obuwia i musiałam tańczyć w normalnych
      pantoflach, w których chodzę po ulicy. Katorga, nie czułam parkietu, miałam
      trudności z utrzymaniem równowagi, o mało kostki nie zwichnęłam. Do dobrego
      łatwo sie przyzwyczaić....

      Rozmawiałam kiedyś na ten temat z pewnym starszym panem fachowcem i
      dowiedziałam się, że właściwie wszystkie buty, które kupujemy w sklepie,
      należałoby najpierw zanieść do szewca, żeby skrócił obcasy mniej więcej o 6 mm
      i oczywiście zmienił fleki, bo ten parszywy plastik, który zakładają firmowo,
      oprócz tego, że ściera się natychmiast, to jeszcze jest sztywny, zamiast
      amortyzować, "oddaje" wstrząs przy zetknięciu z twardym podłożem.
      A skrócenie obcasa bierze się stąd, że przy projektowaniu danego fasonu
      inżynier obuwnik, który nigdy w życiu sam nie zrobił pary butów, nie bierze pod
      uwagę właściwości materiału. Skóra najpierw jest naciągana na kopyto i wtedy
      wygląda w porządku, ale po zdjęciu odrobinę się kurczy. Efekt: źle ustawiony
      obcas, chodzić w tym niewygodnie, stopy się bardzo męczą, usztywnione w
      nienaturalnej pozycji puchną, a sam obcas łatwo wyłamuje.

      Powyższe nie znaczy, że każda kobieta powinna chodzić na wysokich obcasach.
      Na pewno nie powinny osoby z wadami kręgosłupa, dziedzicznie obciążone
      haluksami, itp. No i trzeba pamiętać o rozciąganiu mięśni łydek, bo ulegną
      skróceniu i będą boleć przy zmianie na buty bez obcasów.

      W perspektywie mam kupno zimowych kozaczków na zgrabnym obcasku i już zaczynam
      zgrzytać zębami.
      Pozdrawiam
      • casper_ Re: Piekło wysokich obcasów 16.09.02, 14:51
        Uuufffff.... a juz myslalam, ze ja po prostu nie potrafie chodzic na obcasach!
        Choc z drugiej strony marna to pociecha skoro trudno kupic dobre buty. Bylam
        dotad przekonana ze moje problemy sa zwiazane z tym ze mam rozmiar 35 w
        porywach do 36, wiec gdy obcas jest wysoki stoje na czubku duzego palca :) A
        wlasnie mam zamiar kupic kozaki na obcasie... I co tu zrobic zeby sie w nich
        nie potykac z bolu :(
        • Gość: Drzazga Re: Piekło wysokich obcasów IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 16.09.02, 15:30
          casper_ napisała:

          > Uuufffff.... a juz myslalam, ze ja po prostu nie potrafie chodzic na
          obcasach!
          > Choc z drugiej strony marna to pociecha skoro trudno kupic dobre buty. Bylam
          > dotad przekonana ze moje problemy sa zwiazane z tym ze mam rozmiar 35 w
          > porywach do 36, wiec gdy obcas jest wysoki stoje na czubku duzego palca :) A
          > wlasnie mam zamiar kupic kozaki na obcasie... I co tu zrobic zeby sie w nich
          > nie potykac z bolu :(

          Casperku, rzeczywiście przy takiej stópce, to obcas najwyżej trzy cale tzn. do
          7,5 cm. Ja tańczyłam kiedyś na 10 cm, a mam nr 39 i mój cudowny nauczyciel
          powiedział, że do tańca lepiej trochę niższe nabyć, ładniej wyeksponują ruch,
          za to po ulicy chodziło mi się w nich genialnie.

          Natychmiast po zakupie kozaczków idź z nimi do dobrego szewca, niech oceni, czy
          skrócić trochę obcasy, a już koniecznie niech zmieni fleki, powiedz, że chcesz
          takie, coby się nie ślizgały.

          W ogóle mam patent na uzdatnienie butów ale dotyczy raczej czółenek i
          ew.sandałków na skórzanej podeszwie: oprócz zmiany fleka proszę o podklejenie
          spodów warstewką mikrogumy, tak sie nazywa to tworzywo, w Wawie p.Katana na
          Hożej robi to naprawdę ładnie, koszt ok. 30 zł, a chodzi sie o wiele wygodniej,
          mikroguma lekko amortyzuje przy chodzeniu po ulicy tyle, że z czasem się nieco
          ściera, za to po parkiecie się nie ślizgam zupełnie. W ogóle są różne rodzaje
          tej mikrogumy, im bardziej miękka, tym bardziej "tępa" tzn. antypoślizgowa i
          różne kolory (czarna, beżowa, biała) .

          Powodzenia w poszukiwaniach, czego i sobie życzę.

      • Gość: sasanka Re: Piekło wysokich obcasów IP: *.x-net.gliwice.pl 16.09.02, 17:52
        O może to będzie wybawienie dla mnie? Drzazgo ile takie butki mogą kosztować? I
        czy nadają się do okazyjnego biegania po ulicy? Bo dla mnie chodzenie na
        wysokich obcasach to udręka, ale czego się nie robi dla urody?
        Swoja drogą skojarzyłam niszczenie sobie stóp przez co niektóre kobiety
        ze "zmniejszaniem " owych przez Chinki - bo takie wymogi estetyki. Ciekawe czy
        za jakiś czas za podobne brednie nie uzna się wysokich obcasów.
        • Gość: Drzazga Do Sasanki IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 16.09.02, 19:05
          Gość portalu: sasanka napisał(a):

          > O może to będzie wybawienie dla mnie? Drzazgo ile takie butki mogą kosztować?
          I czy nadają się do okazyjnego biegania po ulicy? Bo dla mnie chodzenie na
          > wysokich obcasach to udręka, ale czego się nie robi dla urody?
          > Swoja drogą skojarzyłam niszczenie sobie stóp przez co niektóre kobiety
          > ze "zmniejszaniem " owych przez Chinki - bo takie wymogi estetyki. Ciekawe
          czy za jakiś czas za podobne brednie nie uzna się wysokich obcasów.

          He, he, nie tak prędko, poczucie estetyki zawsze wygrywa, w końcu taka np.
          depilacja przyjemna nie jest, przy maszynce można się pokaleczyć, po
          depilatorze włoski wrastają, jak ktoś ma pecha, to robią się krostki itd. i co
          z tego, zaczniemy dla zdrowia i wygody chodzić z kłaczkami na łydkach, pod
          pachami? Jakoś sobie tego nie moge wyobrazić.

          Co do butów tanecznych: ceny są bardzo różne, od jakichś 100 zł do, bo ja wiem,
          3000 (za angielskie)?
          Te buty muszą być specjalnie skonstruowane, obcas ustawiony tak, żeby ciężar
          ciała rozkładał się odpowiednio, podeszwa pod palcami i śródstopiem jest
          mięciutka i elastyczna, ze specjalnej skóry tzw. łosiówki (jakby gruby zamsz)
          lub z mikrogumy, bo stopa tancerki (i tancerza też:-)) cały czas pracuje i
          sztywna by szybko pękła, za to mniej więcej od połowy długości do pięty taki
          bucik jest ekstra wzmocniony, niestety, z zawodu nie jestem szewcem ;-)i nie
          potrafię podać szczegółów technicznych.

          Co do trwałości, pan, który robił mi buty na zamówienie, mówił, że w butach
          kupowanych w sklepie, między podeszwą, a wewnętrzną wyściółką jest warstwa
          tektury, pod wpływem ruchu stopy i potu tektura rozmięka i but robi
          się "rozchwiany" nie widać tego z wierzchu, ale po włożeniu wyraźnie czuje się,
          że nie trzyma stopy, jak na początku. Zamiast tektury do środka należy wklejać
          specjalną skórę. W butach za sklepu (za 10 zł) tańczyłam (mało intensywnie)
          jakieś 3 miesiące, zanim parkiet zrobił się jakiś taki niewygodny (?), buty
          robione mam trzeci rok i są dobre, a zapłaciłam za nie chyba 350 zł.

          Natomiast jeżeli bucików raczej potrzebujesz okazjonalnie, do chodzenia,
          spokojnie możesz kupić w sklepie z artykułami tanecznymi za ok. 100 zł., są
          gładkie zwykłe czółenka - do standartu i tzw. do łaciny, takie delikatne
          sandałki z zakrytą piętą (takie lepiej trzymają stopę) na ogół dwa rodzaje -
          "motylki" i z paseczkami skrzyżowanymi wokół kostki (w takich tańczą osoby już
          zaawansowane, ale tylko chodzić to co innego),ilość fasonów niestety
          ograniczona, kolorów też, na pewno czarne, białe, beżowe, złote i srebrne, ew.
          można kupić butki z satyny, dokupujesz taką farbkę w proszku, odpowiednio
          rozcieńczasz wodą i malujesz pod kolor kreacji - polecam obejrzenie turnieju
          tańca towarzyskiego (bywają na Eurosporcie).
          Obcasy są różnego rodzaju, niskie tzw. klocki dla dzieci, ok. 5 cm kubanki, 2
          cale, 3 cale - wyższych chyba już nie robią, oprócz klasycznych szpileczek
          trafiają się też "kieliszki".

          Buty kupione w sklepie trzeba koniecznie oddać do podklejenia mikrogumą (patrz
          mój wcześniejszy post), inaczej błyskawicznie zrobią się dziury w podeszwie.
          Można je nosić oczywiście tylko podczas ładnej, suchej pogody.

          Wiem, gdzie na pewno można kupić buty taneczne w Warszawie, co do innych miast,
          na pewno produkuje się je we Wrocławiu, tanie i stosunkowo dobre, nie znam
          dokładnych namiarów, ale spróbuję jakoś zdobyć, jeśli Cię to interesuje.


          Osobiście cierpię na, jakby tu powiedzieć, skrzywienie, na ulicy zawsze gapię
          się na buty na obcasach i sprawdzam odruchowo czy ich właścicielka ładnie
          chodzi. Na ogół nie.... Nie dziwię się wcale, jakość obuwia ma tu wpływ chyba
          największy, zresztą modelki na pokazach też chodzą tak, że patrzeć przykro, a
          czytałam, że biedaczki często dostają za małe lub za duże, pewnie, kto by się
          takim drobiazgiem przejmował, ciekawe, czy dostają dodatek za pracę w
          szkodliwych warunkach?
          A co do techniki chodzenia - zła obciąża nie tylko stopy, także kręgosłup i
          kolana.

          • Gość: katrina Re: Do Sasanki IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 16.09.02, 19:18
            Uwielbiam konkrety. W tej sytuacji mam juz tylko dwa pytania: gdzie w Krakowie
            jest dobry szewc i sklep z butami do tańca?
            • Gość: Drzazga Re: Do Sasanki IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 16.09.02, 19:29
              Gość portalu: katrina napisał(a):

              > Uwielbiam konkrety. W tej sytuacji mam juz tylko dwa pytania: gdzie w
              Krakowie
              > jest dobry szewc i sklep z butami do tańca?

              Katrino, właśnie przyszło mi do głowy, że najprostszy sposób uzyskania
              informacji na miejscu, to poszukać adresów i telefonów szkół tańca
              towarzyskiego, najlepiej takich, gdzie trenują dorośli lub dzieci występujący
              na turniejach, iść tam i poprosić o namiary. Często takie szkółki sprowadzają
              dla zawodników buty od producenta, myślę, że jedna para więcej nie robi
              różnicy, a fasony można obejrzeć na nogach tancerek:-) ew. w katalogu.

          • Gość: sasanka Re: Do Sasanki IP: *.x-net.gliwice.pl 16.09.02, 19:30
            Drzazgo:) już dawno żadna wiadomość nie ucieszyła mnie tak jak twoja.
            Spodziewałam się jakiejś kosmicznej ceny ok. 1000 zł a tu coś jak najbardziej
            dla mnie:). Niestety nie jestem z Warszawy a z Gliwic, ale popytam u nas. A
            może potraktuje to jako impuls by wybrać się wreszcie na kurs tańca odkładany
            od lat. Ja bardzo bym chciała ale partner woli bjj i ciężko nam to pogodzić. A
            bez partnera raczej ciężko co?
            Stronę wrocławskiego producenta znalazłam szukając informacji po twoim poście
            to chyba ten www.kozdra.wroc.pl/
            można tam pooglądać fasony i niestety nie było cen. jeszcze raz dzięki za
            informacje i wprawienie w świetny nastrój.
            Pozdrawiam Sabina
            • Gość: Drzazga Re: Do Sasanki IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 16.09.02, 19:53
              Bez partnera, buuu....... nic nie da się zrobić buuu......
              Dlaczego tak ciężko go znaleźć buuu.....
              Dlaczego oni są tacy głupi, ci mężczyźni, nie chce im się uczyć, żeby oni
              wiedzieli jak kobiety na to lecą, taki co umie i LUBI tańczyć to skarb
              największy na świecie, dlaczego ich tak mało!!!!!??????!!!!!!! Lubią, żeby ich
              podziwiać???? Za co?????

              A ja chcę jeszcze nauczyć się tango argentino, solo mam się uczyć buuu.......

              Wracając do tematu:
              Znalazłam kilka adresów, uprzedzam, że osobiście znam tylko 1)(tam własnie
              robiłam buty na zamówienie), 2)(sprzedają buty produkowane przez 9)
              z resztą nie miałam kontaktu osobistego, a w ogóle adresy ściągnęłam z:
              strony.wp.pl/wp/tango68pl bardzo polecam (wejście na stronę bezpłatne;-))

              1)Pracownia Obuwia Tanecznego i Artystycznego, Czesław Mika
              ul. Cedrowa 45a, Marysin Wawerski
              04-533 Warszawa
              tel. (22) 815 37 21
              Dojazd: autobusami 125, 520, 525
              Cena damskich butów do tanga: ok. 250 zł (czerwiec 2002)

              --------------------------------------------------------------------------------
              2)Arabella - Tango - Obuwie taneczne i akcesoria do tańca
              ul. Powstanców Śląskich 46 (przystanek Plac Kasztelański)
              01-355 Warszawa
              tel/fax. (022) 665 84 32
              --------------------------------------------------------------------------------
              3)Akademia Tańca (M & I Sulewscy)
              ul. Chłodna 3
              Warszawa
              tel. (+4822) 654 34 35, 0-501 10 44 66
              --------------------------------------------------------------------------------
              4)Salon Taneczny TEMPO
              ul. Kopernika 3/5
              71-241 Szczecin
              tel. (91) 48 49 130
              tempo@tempo.szczecin.pl
              www.nr1.szczecin.pl/
              --------------------------------------------------------------------------------
              5)DARLES DANCE
              ul. Grunwaldzka 99/101
              Gdańsk
              tel. (058) 341 98 13
              --------------------------------------------------------------------------------
              6)Salon Taneczny WIKA
              ul. Kołłątaja 19
              10-034 Olsztyn
              tel/fax: +4889 523 75 61
              tel. +4889 535 41 61
              wika@wika.pl
              www.wika.pl/
              --------------------------------------------------------------------------------
              7)Impre-Art
              ul. Nowowiejskiego 3
              Poznań
              tel./fax (061) 853 09 53, 851 70 10, 853 03 43
              office@impre-art.com.pl
              www.impre-art.com.pl/obuw.htm
              --------------------------------------------------------------------------------
              8)KANKAN, Joanna Jeziorek
              skrytka poczt. 26
              54-003 Wrocław 7
              (Wizyty w firmie jedynie po telefonicznym umówieniu)
              Telefon i faks 071 / 354 36 98,
              0601 57 38 18 w godz. 10.00 - 22.00 w dni powszednie
              info@kankan.pl
              www.kankan.pl/
              --------------------------------------------------------------------------------
              9)Pracownia Obuwia Tanecznego KOZDRA
              ul. Nowowiejska 87
              Wrocław
              tel. (071) 322 65 71
              info@kozdra.wroc.pl
              www.kozdra.wroc.pl/index.html
              --------------------------------------------------------------------------------
              10)(Tango - Dance Shoes, Marek Seredyn
              ul. B. Pollaka 18
              50-379 Wrocław
              tel. (071) 322 75 43, (0601) 42 33 99
              www.magma.com.pl/tango/
              --------------------------------------------------------------------------------
              11)IDEA
              ul. Siewna 23b
              Kraków
              tel/fax. (012) 415 32 85
              idea@ideaa.com.pl
              --------------------------------------------------------------------------------
              12)Firma Produkcyjno - Handlowa BALERINA
              ul. Łobzowska 21
              31-139 Kraków
              tel. (012) 423 42 27
              e-mail: balerina@balerina.com.pl
              www.balerina.com.pl

              Miłych poszukiwań :-)))
    • Gość: Nell Re: Piekło wysokich obcasów IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 16.09.02, 19:59
      Slyszalam, ze w aptece mozna kupic specjalne wkladki przeciwko haluksom,
      podobno skuteczne.
      pozdrawiam:)
      • Gość: katrina Re: Piekło wysokich obcasów IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 16.09.02, 20:19
        Dzięki za adresy!
        • Gość: Drzazga Re: Piekło wysokich obcasów IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 16.09.02, 20:26
          Psze bardzo!
          • Gość: Drzazga Poscriptum IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 17.09.02, 11:18
            Dopiero teraz obejrzałam ofertę na podanych przez siebie stronach i uważam, że
            te buty znacznie korzystniej wyglądają na stopach niż na zdjęciu.
            Oczywiście, przy indywidualnym zamówieniu można sobie fason nieco zmodyfikować,
            tylko nie wiem, czy wszędzie.
            • harry1969 obcasy 20.09.02, 17:25
              A co drogie Panie sądzicie o wąskonosych klapkach na super wysokiej szpilce?
              Przecież to straszne narzędzie tortury !!!
              • Gość: Drzazga Re: obcasy IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 23.09.02, 07:12
                harry1969 napisał:

                > A co drogie Panie sądzicie o wąskonosych klapkach na super wysokiej szpilce?
                > Przecież to straszne narzędzie tortury !!!

                Bo to nie są butki do chodzenia, służą wyłącznie do wyeksponowania
                wypielęgnowanych stóp w czasie, gdy właścicielka tychże siedzi i kusi (a
                klapeczek seksownie się zsuwa);-)))

                Osobiście kojarzą mi się z drogą kurtyzaną z XIX w. (bez obrazy).
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka